Opieka nad chorym - nie radzę sobie.

13.11.11, 17:44
Nie będę wchodzić w szczegóły, bo to długa historia. Sytuacja wygląda tak, że mam dziadka po wylewie, w połowie sparaliżowanego. Dziadek był w ośrodku rehabilitacyjnym sióstr zakonnych, wrócił w jeszcze gorszym stanie (szczególnie o kondycję psychiczną chodzi), niż wcześniej. Obecnie jest u nas. Opiekuje się nim moja mama (synowa dla niego), reszta dzieci dziadka ma go w poważaniu. Tzn. przyjadą, poprzytulają, pogadają i nic więcej.
A ja nie umiem się pogodzić z faktem, że moi rodzice całe życie harujący, nawet teraz, w jesieni życia, kiedy mogliby wreszcie skorzystać z niezależności są zdani na samotną walkę z chorobą najbliższej osoby. Ja pomagam, ale sama pracuję i wychowuję córkę, więc czasu mało. Żal mi ich i nie wiem dlaczego tak jest, że inni nie mają skrupułów i nie poczuwają się do obowiązku. Nie umiem też chyba przetrawić faktu, że mój dziadek - facet silny i niepotrafiący usiedzieć w miejscu stał się nagle niemowlęciem wtórnym, zależnym i poddanym całkowicie. Chyba zawsze tak jest, że zmiana w życiu wywołuje strach i stres. Tylko, czy to się zmieni? Czy kiedy się już wszyscy przyzwyczaimy będzie inaczej, czy ciągle tak dziwnie?
    • kali_pso Re: Opieka nad chorym - nie radzę sobie. 13.11.11, 17:54

      A jak radzi sobie z tym Twoja mama? Dlaczego opiekuje się teściem?
      • kali_pso Re: Opieka nad chorym - nie radzę sobie. 13.11.11, 17:58

        ...z naciskiem na - dlaczego TO ONA opiekuje się teściem? Tak wyszło? Może mama nie poczytuje tego za przykry obowiązek? A może właśnie nie dostała wystarczająco duzo wsparcia, aby odmówić pełnodobowej opieki?
    • woman_in_love i założę się, na 102%,że dziadek przepisze majątek 13.11.11, 18:02
      na tych co tylko przyjeżdżają i przytulają haha
      • marzeka1 Re: i założę się, na 102%,że dziadek przepisze ma 13.11.11, 18:07
        Tak właśnie jest u mojej koleżanki, synowa opiekuje się ponad 90-letnim teściem, a dom, w ktorym mieszka, jest przepisany na syna, który jest w Stanach i raz do roku ojca odwiedza.
      • vampire-freak Re: i założę się, na 102%,że dziadek przepisze ma 13.11.11, 19:58
        Mój dziadek nie ma majątku.
        Ma małe mieszkanko w małej mieścinie i szczerze to nikt też się nie garnie, żeby je odremontować czy jakoś zagospodarować. Z resztą to właśnie wygląda tak - weźcie mieszkanie skoro się opiekujecie. A ja, szczerze mówiąc największy majątek dziadka upatruję w zdjęciach sprzed 60 lat, czy innych sentymentalnych przedmiotach. Możesz myśleć co chcesz. Wolałabym, żeby to mieszkanie sprzedali, podzielili jakoś i kasą i opieką.
        • woman_in_love Re: i założę się, na 102%,że dziadek przepisze ma 13.11.11, 20:02
          "Ma małe mieszkanko w małej mieścinie" - czyli jakiś majątek ma. Może być warte z 30-50 tys. To coś znaczy.

          i szczerze to nikt też się nie garnie, żeby je odremontować czy jakoś zagospodarować - owszem bo i po co. Sytuacja mieszkanka niepewna, na razie wszyscy urabiają dziadzia i go w tym celu przytulają.
    • annitka30 Re: Opieka nad chorym - nie radzę sobie. 13.11.11, 18:06
      widzę tylko jedno wyjście - rodzine postraszyć alimentami, niech się złożą i wpłacają na opiekunkę, kóra odciąży twoją matke w istotnym stopniu. do mojej teściowej przychodziła opiekunka społeczna z Mops - można było je dodatkowo zatrudnić po godzinach na zlecenie. nie pamiętam jakie były warunki, ale chyba nie było jakiegoś kryterium dochodowego.
      • estelka1 Re: Opieka nad chorym - nie radzę sobie. 13.11.11, 19:29
        No nie do końca masz rację. Usługi opiekuńcze zlecane przez ośrodki pomocy społecznej faktycznie przyznawane są niezależnie od sytuacji finansowej potencjalnego podopiecznego. Jednak odpłatność za nie jest już ustalana na podstawie dochodu na osobę (procent od pełnej stawki, która w różnych miastach waha się od 10 do 25 zł w dni robocze). Trzeba być również świadomym tego, że pracownicy socjalni robią również wywiady środowiskowe u rodziny tego podopiecznego pod kątem alimentacji.
        • annitka30 Re: Opieka nad chorym - nie radzę sobie. 13.11.11, 20:15
          bardzo możliwe. to było jakiś czas temu i załatwiał mąż. mi chodziło o to, żeby po prostu wskazać, gdzie się udać. te panie były naprawdę dobre, przeszkolone itp, nie jakieś przypadkowe osoby. w przypadku opieki nad starszą osobą jest to bardzo cieżkie fizycznie i trzeba korzystac z pomocy innych osób - jeśli rodzina się nie pali, to niech choć finansuje.
          a może to mieszkanie dziadka dałoby się wynająć i z tego opłacać opiekunkę, wszystkie środki potrzebne?
    • przeciwcialo Re: Opieka nad chorym - nie radzę sobie. 13.11.11, 18:07
      Jak się nie da po dobroci wyegzekwowac kasy na jakąś pomoc to do sądu. Trudno, ale obowiązki wobec dziadka ma więcej osób niz tylko twoi rodzice.
    • kamelia04.08.2007 Re: Opieka nad chorym - nie radzę sobie. 13.11.11, 18:52
      skoro nie udzielaja sie praca, to powinni sie udzielac finansowo.
      Nie wiem czy dziadek jest ubezwłasnowolniony, jesli tak, to w jego imieniu opiekun moze wystapic o alimenty od reszty
      • bi_scotti Re: Opieka nad chorym - nie radzę sobie. 13.11.11, 19:33
        Wypunktuj sobie pozytywy chocby byl tylko jeden albo dwa. Co dziadek JEST w stanie robic sam - to podstawowa sprawa - na ile FAKTYCZNIE wymaga pomocy. Fizycznej? Psychocznej? Uczuciowej? Na ile ta sytuacja FAKTYCZNIE meczy Twoich rodzicow? Bo wielu z nas zyje w swiadomosci, ze przyjdzie dzien kiedy staniemy sie opiekunami i gdy taki nadchodzi, choc jest to meczace i wymagajace, wielokrotnie nie jest jednak wielkim zaskoczeniem tylko poczuciem, ze dotarlismy do punktu drogi, o ktorym sie wiedzialo, ze jest i ze sie do niego kiedys dotrze.
        Jaki jest uklad Twoich rodzicow z reszta dzieci dziadka to sprawa Twoich rodzicow i tamtych krewnych. Czy istniejacy uklad wkurza Twoich rodzicow podobnie jak Ciebie, czy w ogole sie nim nie przejmuja? To bardzo istotna kwestia. My sie opiekowalismy dziadkiem, ktorego sciagnelismy z PL, bo nikt z krewnych w PL nie kwapil sie do tej opieki z roznych wzgledow. I choc dziadek byl trudny, dal nam wszystkim niezle w kosc, NIGDY nie oczekiwalismy czegokolwiek od rodziny w PL - przyjelismy opieke nad dzidkiem "z dobrodziejstwem inwentarza" i satysfakcja z godnego doprowadzenia Go do ostatniego dnia pozostanie tez wylacznie nasza. Warte to bylo smile
        Jesli sobie nie radzisz to przede wszystkim zajmij sie soba. Opieka nad chora/stara osoba to taki taniec z wieloma uczestnikami - obowiazki przejmowane sa kolejno i kolejno ktos odchodzi "odpoczac", bo inaczej sie nie da. Nie poczuwaj sie do bycia stachanowcem 24/7 - masz prawo miec dosc. Jak sama sobie dasz to prawo i dasz sobie czas na relax, sama odkryjesz, ze az tak bardzo od tych obowiazkow nie chcesz uciekac i ze jest w tym pewne piekno, choc zdecydowanie jest to trudne piekno. "Ku pokrzepieniu serc" polecam odcinek "Nocy i dni", w ktorym grana przez Ludwizanke babcia (matka Barbary) staje sie taka wlasnie staruszka pod opieka rodziny Niechcicow - bardzo a propos ...
        Trzymaj sie dzielnie - na pewno dajecie dziadkowi duzo dobra i to jest w tym wszystkim najwazniejsze smile
        • vampire-freak Re: Opieka nad chorym - nie radzę sobie. 13.11.11, 20:50
          Dzięki za te słowa, tego mi było trzeba.
          Nie piszę tego wątku, żeby się pochwalić jak to my jesteśmy cacy a inni be.
          Dziadek był zawsze członkiem naszej rodziny na co dzień, nie tylko od niedzielnego obiadu. Wiele mu zawdzięczamy pomocy, ja sama pamiętam jak mnie woził rowerem do przedszkola, ale inni zawdzięczają niewiele mniej.
          Ja mam wyrzuty sumienia, bo moi rodzice na prawdę całe życie pracowali na mnie, moje rodzeństwo, dzięki nim mamy to co mamy i jesteśmy kim jesteśmy. Teraz kiedy ja i mój brat jesteśmy samodzielni, miałam nadzieję, że oni odpoczną i wykorzystają te lata na siebie. Na jakieś podróże, czy choćby odpoczynek razem w domu. Oni się nie żalą, nie jest to tez kwestia finansowa, bo wszyscy bracia taty i on pokrywają koszty równo, ale chodzi o ten czas. W dzień przychodzi pani z MOPSu, ale sama dziadka nie przebierze, ani nie umyje - ktoś musi być obecny. No i pozostaje kwestia nocy. Wtedy jedno z rodziców czuwa cały czas, bo dziadek rwie pampersy, czasami płacze czy woła kogoś.
          Nie chodzi też tylko o sam trud fizyczny, ale bardziej o wsparcie psychiczne. Poczucie, że można liczyć nie tylko na siebie, że nie tylko oni mają ten obowiązek. Tego mi brakuje uncertain
          • qwok Re: Opieka nad chorym - nie radzę sobie. 05.12.11, 23:58
            Jest to przykre co piszesz że dzieci nie bardzo garną sie do opieki na swoim rodzicem i tylko twoi rodzice plus ty potrafisz się nim zając i zaopiekować. Z jednej strony jest to straszne ale z drugiej każdy ma już swoje życie swoje dzieci, prace i pogoń za pieniądzem. Dodatkowe obowiązki w postaci opieki nad dziadkiem stają sie nie możliwe i nie każdy potrafi wszytko tak zorganizować zeby było dobrze. Mówisz że dziadek ma mieszkanie jeśli dalej nie wiecie co z tym zrobić to może na ten czas je wynająć za tyle ile jest warte, a pieniązki z najmu przeznaczyć na dodatkową opiekie dla dziadka lub ewentualne leki itp. To może by odciązyło Twoich rodziców i ciebie. Dobry rozwiązanie było by równiez umieszczenie dziadka w domu opieki (niedaleko miejsca zamieszkania) ale tylko w takiem w którym miała byś pewność że bedzie miał należyta opieke. Jeśli chodzi o obecną opieki i problem który opisujesz z rwaniem pampersów to polecam Ci odzież 4care która ma odzież z zamkami z tyłu i pacjent sam nie ma dostępu do pieluchy. Zycze Tobie i Twojemu dziadkowi wszystkiego dobrego. Pozdrawiam
            • demonii.larua Re: Opieka nad chorym - nie radzę sobie. 06.12.11, 09:08
              Potwierdzam, moja mama gdy potrzebowała pampów miała takie specjalne majtki z zamkiem z tyłu, bo nagminnie rwała je na sobie. To ułatwiało przynajmniej nocne z nią boje. Czasem rozwiązania siłowe były jedynymi, trzeba było znosić krzyki i płacze.
              • gazeta_mi_placi Re: Opieka nad chorym - nie radzę sobie. 06.12.11, 12:37
                Kryptoreklama.
    • demonii.larua Re: Opieka nad chorym - nie radzę sobie. 06.12.11, 08:59
      Moja mama miała wylew w wieku 38 lat, od dwudziestu lat jest połowicznie sparaliżowana i co tu dużo gadać jest zupełnie innym człowiekiem. Oczywiście opieka nad mamą spoczywała głównie na ojcu, a jak zachlewał to na mnie i na mojej siostrze. Rodzina od czasu do czasu wspomagała, głównie na początku, gdy ojciec pracował a babcie na chodzie były. Gotowały obiady, dotrzymywały mamie towarzystwa gdy ojciec był w pracy a my w szkole, ale nie było mowy o pomocy typu podanie basenu czy umycie, bo zwyczajnie fizycznie nie dawały rady. Oj pamięta mój kręgosłup dźwiganie mamy w celu włożenia jej do wanny.
      >Czy kiedy się już wszyscy przyzwyczaimy będzie inaczej, czy ciągle tak
      > dziwnie?
      Powiem Ci szczerze, że mimo upływu lat ja się nie przyzwyczaiłam, że nie mam matki takiej jaką była kiedyś. Rany, ona była pełna życia, pół Polski z nią złaziłyśmy z plecakami, wszędzie jej było pełno, a od dwudziestu lat moja mamą jest zniszczona chorobą, zdepresjonowaną i humorzastą obca kobieta. Wiem, że to przykre tak pisać, ale taka jest prawda. Bardzo tęsknię za mamą którą kiedyś miałam. Ostatnio znowu mam fazy, kiedy przypomina mi się jej twarz z czasów gdy była zdrowa i tak zaczynam wyć, jak zbity pies dosłownie. Oczywiście akceptuję ją, ale nigdy sie nie pogodzę z tym, że straciłam moją fajną mamę na rzecz tej drugiej mamy, która teraz jest z nami.
      • aqua48 Re: Opieka nad chorym - nie radzę sobie. 06.12.11, 09:52
        Zwykle tak jest, że jedna rodzina opiekuje się więcej, bo bardzo trudne jest zorganizowanie czasu opieki u kogoś naprzemiennie, ( bo czasami sam chory po prostu tego nie akceptuje), albo przerzucanie chorego co miesiąc do kogoś innego. Tu i tak dobrze, że rodzeństwo poczuwa się do opłat. Może należałoby zastanowić się nad płatną fachową opiekunką lub pielęgniarką przynajmniej na parę godzin dziennie, żeby odciążyć mamę?
      • gazeta_mi_placi Re: Opieka nad chorym - nie radzę sobie. 06.12.11, 12:40
        Koszmar sad
    • saguaro70 Re: Opieka nad chorym - nie radzę sobie. 06.12.11, 13:53
      Hm...Zdaję sobie sprawę jak jest Ci ciężko. Ale pamietaj, jet jedno przysłowie- jaka miarą dajesz, taką miarą odbierasz. Tamci ludzie na starość zostaną smi jak palec, bo niczego nie nauczą swoich dzieci. Nikt się nimi nie zajmie. Bo, żeby wymagać, trzeba najpierw bardzo dużo dac od siebie.
      Czytam tu o alimentach, mopsie i nie zgadzam się.
      Mam w dupie takich ludzi- dekli. Mnie by było szkoda czasu na jeżdzenie po sądach. Ty pojedziesz, stacisz kupę kasy, na wniosek, paliwo a oni przedstawią zwolnienie, że są chorzy. Albo i nie..
      Trzeba z nimi porozmawiać na ostrzu noża. Jeśli Cię oleją, nie wpuszczać za próg domu.
      Wiesz, mam z tesciami złe relacje. Ale nie wyobrazam sobie ktoregoś z nich zostawic na starość bez pomocy. Moja córka już wie, że jak babcia czy dziadek chory to trzeba jechać odwiedzić, dac leki i obiad. Nieraz jej sie nie chce, ale umnie tego nie ma. Mogę popuścić, gdzie indziej, ale ni tutaj.
      Wiem, że dwoje pozostałych dzieci mojej tesciowej będą mieć ją w nosie. No, może jedna synowa podejdzie normalnie do sprawy. Ale wiem, że jak przyjdzie co do czego to ja wezmę ich do siebie. Choć nikomu w życiu nic nie dali.
      Ale los Cie wynagrodzi za Twoje dobre serce. Pamietaj o tym przysłowiu.
      Pozdrawiam cieplutko smilesmile
      • bez_seller Re: Opieka nad chorym - nie radzę sobie. 08.12.11, 19:16
        saguaro70 napisała:

        Ale pamietaj, jet jedno przysłowie-
        > jaka miarą dajesz, taką miarą odbierasz.

        To przyslowie mozna miedzy bajki wlozyc.
    • qwok Re: Opieka nad chorym - nie radzę sobie. 08.12.11, 18:40
      Zgodzę sie z poprzednikem nie wyobrażalne jest zostawić kogoś bez opieki. Moja mama pracuje w dps i kiedys pojawił sie temat odwiedzin rodzin osób pozostawionych w dps i wyszło ze tylko kilka rodzin odwiedza swoich bliskich przynajmniej raz w miesiącu. Straszne
    • rhysmeyers22 Re: Opieka nad chorym - nie radzę sobie. 08.12.11, 20:15
      moja mama ma brata ktory wypial sie na cala rodzine lata temu-bezczelny egoista i cham,w dodatku moj chrzestny ,ktorego ostatni raz widzialam w podstawowcetongue_out
      otoz moja babcia ,lat 80,a jego mama,powaznie pare razy chorowala,w zeszlym roku przewrocila sie na ulicy lamiac biodro-byla unieruchomiona w domu a ze jest od 40 lat wdowa to wesolo nie bylo.
      zajmowali sie nia wylacznie moja mama z tata,lecieli na zmiane po pracy,tez zaharowani,mama sie urywala z uniwerka ,miala tez rozne nieprzyjemnosci-jej brat nie pojawil sie u matki ani razu,powiedzial telefonicznie zeby ja dac do szpitala czy cos bo on nie ma czasu.nie zaprasza jej na swieta,nie dzwoni,nic,zeby to jeszcze mial powod,ale kobieta cackala go cale zycie,kosztem mojej mamy bo jego faworyzowala i tak jej podziekowal na starosc ,takze spoko,takich ludzi ziemia nosi.
      tez mnie szlag trafial ze moi rodzice jak jelenie sa wykorzystywani .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja