Próbowałyście na emamie opisać problem odwrotnie?

15.11.11, 20:16
"Długie" się nie zmieściło.
Na przykład piszecie, że macie problem z bratową, ona coś powiedziała, skrytykowała, Wy się odgryzacie, Wasz brat skomentował, Wasz mąż nie ma zdania, bo to nie jego rodzina.
I kto ma rację.
Emamy rzucają się bronić tej bratowej, że co sobie wyobrażacie, ma prawo krytykować, pewnie dobrze mówi, coś w tym musi być, a ten jej mąż (Wasz brat) dobrze gada, trzeba trzymać z żoną, popierać. A Wasz mąż dno.
Generalnie jesteście do bani. Generalnie się tłumaczycie i coraz bardziej się pogrążacie...
Nie jest tak?

A tak naprawdę, to Wy jesteście tą bratową.
Była taka sprawa, że trzeba było coś powiedzieć, bo ktoś musi. No i szwagierka się odgryza. Wasz mąż ma własne zdanie, jest z Wami i Was popiera. Szwagier siedzi cicho, bo tępak i asekurant. Znaczy dobrze się dzieje i emamy w tym utwierdzają. No i ma się poparcie emateksmile
Może to jedyny sposób?

Ja mam taki problem:

Mój syn ma kolegę z klasy, który mieszka w tej samej klatce. Nie widują się często, bo jeden jest w świetlicy do 16.00, drugi wraca do domu po lekcjach. Spotkania są uzgadniane przeze mnie i sąsiadkę, niestety sąsiadka nie rozumie, że nie pozwalam synowi na wszystko.
No i czasem, kiedy kolega przychodzi do syna z czekoladą, ja mówię, że syn ma szlaban na słodycze i czekolady nie zje. Chłopiec zjada czekoladę sam bez problemu.
Czasem jest tak sytuacja, że nie pozwalam synowi za karę iść do kolegi, mimo, że było to ustalone wcześniej. Sąsiadka ma pretensje i krytykuje moje metody wychowawcze.
Ja uważam, że mam prawo zmienić decyzję i postępować, jak uważam za dobre da mojego dziecka.

Albo taki:

Mój syn chodzi do klasy z chłopcem, który mieszka z nami drzwi w drzwi. Nie widują się często, bo tamten chłopiec wraca późno ze świetlicy i dopiero wtedy odrabia lekcje. Jednak czasem umówię się z jego mamą i mój syn się z nim spotyka. Czasami proponuję lody albo ciastka czy czekoladę, jeśli jest u nas, niestety kolega syna odmawia, bo mama nie pozwala mu jeść słodyczy. Na początku syn brał ze sobą jakąś czekoladę idąc "w gości", ale nikt tam tego nie jadł i synowi było przykro.
Co więcej czasem czekamy na kolegę, jak było ustalone, syn liczy, że czwarta, więc wrócił już ze świetlicy, zjadł, odrobił lekcje i o szóstej przyjdzie.
No i nie przychodzi.
Potem dowiaduję się, że miał karę za bezczelne zachowanie czy coś w tym stylu.
Głupio, bo mogliśmy w tym czasie wyjść na spacer, zamiast tak czekać.

Pewnie obie matki robią błąd, ja jestm jestem z nich, próbuję myśleć jak ta drugasmile
I co by emamy powiedziały, zależnie od narracji.
Problemy błahe, no bo kto przy zdrowych zmysłach pisałby tu o poważnych.
Niemniej proszę o odpowiedzi.
    • iwoniaw Re: Próbowałyście na emamie opisać problem odwrot 15.11.11, 20:25
      Noszenie jedzenia w gości można sobie darować, a częstować, gdy to nas odwiedzają i na tym poprzestawać.
      Matka ma prawo ukarać dziecko - także szlabanem na wyjście, z tym, że powinna wówczas przedzwonić do kolegi, gdzie dziecię było zapowiedziane i powiedzieć "Miecio do Kazia nie może niestety dzisiaj przyjść, gdyż ma szlaban".
    • kawka74 Re: Próbowałyście na emamie opisać problem odwrot 15.11.11, 20:29
      > "Długie" się nie zmieściło.

      Teraz 'długie' nie jest już tak niezbędne, technika poszła nieco do przodu wink

      Co do sedna sprawy - nie opisuję tego typu spraw wcale, więc nie muszę stosować różnych kombinacji.
    • peggy_su Re: Próbowałyście na emamie opisać problem odwrot 15.11.11, 20:32
      smile)) Nie próbowałam, ale często pisząc coś, wiem, że komentarze byłyby całkowicie inne, gdybym użyła trochę innych słów. A sytuacja przecież ta sama.

      Co do Twojej historii - chyba jesteś mamą nr 2?
    • mallard Re: Próbowałyście na emamie opisać problem odwrot 15.11.11, 20:33
      broceliande napisała:

      > no bo kto przy zdrowych zmysłach pisałby tu o poważnych.

      Broceliande, - strzał w dychę, ba! w sam środek dychy! wink
    • madzioreck Re: Próbowałyście na emamie opisać problem odwrot 15.11.11, 20:40
      Śliczne wink

      Z tym, że w wersji mamy nr1 nie ma informacji o tym, że mama nr2 nie została poinformowana o zmianie planów. Mama nr1 ma prawo dać Kaziowi szlaban, ale skoro umówiła się z mamą nr2, to powinna chyba jakoś dać znać, że nici z tego...
    • kropkacom Re: Próbowałyście na emamie opisać problem odwrot 15.11.11, 20:53
      Nie próbowałam, ale mnie dzisiaj korci big_grin To jak? Mogę?
    • czarnaalineczka Re: Próbowałyście na emamie opisać problem odwrot 15.11.11, 20:58
      nie chcialo mi sie czytac bo za dlugie
      ale jestem za a nawet przeciw
      • pulcino3 Re: Próbowałyście na emamie opisać problem odwrot 15.11.11, 21:04
        zmień dilera
    • joxanna Re: Próbowałyście na emamie opisać problem odwrot 15.11.11, 21:10
      czy dobrze zrozumiałam, że mamy się odnieść do sytuacji między chłopcami? Na wszelki wypadek odpowiadam:
      1) jeśli kolega nie przyjdzie, bo z jakichś względów mama zmieniła zdanie, to proszę o informację jak najszybciej - nie będę przy drzwiach czekać cały wieczór. Może zmienić zdanie, to normalne, ale chcę wiedzieć - tak jak między dorosłymi.

      2) w kwestii słodyczy ja umawiam się na początku znajomości - z tym, że ja ograniczam dzieciom słodycze, ale w czasie wizyty u nas i u kogoś obowiązuje dyspensa, więc dzieci przychodzą / wychodzą z paczką żelków, czekoladą, czy 2 wafelkami.

      Dobrze ćwiczeniesmile
    • sarling Re: Próbowałyście na emamie opisać problem odwrot 15.11.11, 21:40
      W kwestii opiniowania sytuacji osobistych na ematce jest jedna zasada - Ty nigdy nie masz racji, ale Twoja teściowa, bratowa, szef, podwładny - zawsze. Wyjątkiem jest mąż, on ma jeszcze mniej racji niż Ty.
      Kiedyś to sprawdziłam opisując tą samą sytuację po kilku tygodniach, ale pisząc z różnej (niby) perspektywy. I ta bezmyślna złośliwość ematkowa wydała mi się smutna i żałosna.sad
      • broceliande Re: Próbowałyście na emamie opisać problem odwrot 16.11.11, 10:37
        A więc próbował ktoś jednaksmile
        Ale nie zgodze się, że mąż ma jeszcze mniej racji. W wątkach o pieniądzach w rodzinie, kiedy żona nie dostaje (lub za mało) na drobne wydatki, pracujący mąż ma zawsze rację.
        Czasem mąż ma rację nawet zdradzając, skoro pani sie zaniedbała lub skupiła na dziecku, co przecież jest oczywiste.
        Ale taka jest ewolucja. Nie jesteśmy od walki, tylko intryg, uszczypliwości, złośliwości. Jej bezinteresowność mnie zachwycabig_grin
        • klawiatura_zablokowana Re: Próbowałyście na emamie opisać problem odwrot 16.11.11, 13:41
          > Czasem mąż ma rację nawet zdradzając, skoro pani sie zaniedbała lub skupiła na
          > dziecku, co przecież jest oczywiste.

          Jeszcze lepiej! Tzw. "dawanie" jest obowiązkiem żony, a jak ten obowiązek zaniedba, to nie tylko mąż ma święte prawo zdradzić, ale kochanka powinna jeszcze dostać medal za zasługi dla ojczyzny, bo zaspokoiła misia big_grin
    • alabama8 Re: Próbowałyście na emamie opisać problem odwrot 16.11.11, 13:46
      A tak w skrócie to chiałaś powiedzieć, że powinno się informować o odwołanych spotkaniach?

      Przeraża mnie twoja gonitwa myśli i głupoty z początku posta. Byłaś z tym u specjalisty?
      • pitahaya1 Re: Próbowałyście na emamie opisać problem odwrot 16.11.11, 14:28
        A ja odebrałam to tak:
        -można opisać sytuację ze swego punktu
        -ale można również te sytuację przedstawić stawiając się na miejscu drugim i wtedy zamiast rad świętej e-matki i gonienia kijem, zostaniemy pogłaskane po głowiesmile

        Sprawa cukierków i odwoływania spotkań jest tłem do wątkusmile

        dobrze myślałam, proszę pani?
    • slonko1335 Re: Próbowałyście na emamie opisać problem odwrot 16.11.11, 14:42
      Tak próbowałam kilkakrotnie.
      Jest kilka nicków co je jad zazwyczaj zalewa i owszem na tyle tępe nawet były że odpowiedziały w obu sytuacjach dokładnie przeciwstawnie psy wieszając na bohaterze wątku.
      To do dzisiaj moje ulubione forumkiwink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja