Odwieczny problem świąteczny

17.11.11, 14:39
Jak rozwiązujecie "problem" wigilijny. Wiadomo, że kobieta ma rodziców i mąż ma rodziców. U kogo jesteście na wigilii? Sami u siebie, u rodziców męża/żony? Dwie wigilie?

Ja z mężem mieszkami w domu moich rodziców, oni swoje piętro my swoje ale kuchnia wspólna u nich. I co roku odbywa się to tak - jedziemy do jego rodziców, tak żeby już być po wigilii o 16, żeby przejechać 50 km do domu na wigilie do nas. W drugi rok odwrotnie - najpierw w domu z rodzicami (i brat z rodziną), potem 50 km do teściów i tam już nocleg.

Ale jest to bardzo męczące szczególnie z dwójka małych dzieci.

Nie mam mowy żeby się rozdzielić - mąż do swoich ja do swoich. Bo to nie rodzinnie i wogóle nie ma o czym gadać.

Drugie wyjście to wigilia w jednym roku u moich rodziców, drugi rok u teściów - to byłoby najsensowniejsze ale.............
pochodzę z domu gdzie jak żyli rodzice moich rodziców na wigilii było ok 20 osób. Zjeżdżała się rodzina. Jestem przyzwyczajona do takiego rodzinnego spędzania wigilii i nie miałabym sumienia spędzać jej bez rodziców a z teściami. Mój małżonek jako nastolatek - przed ślubem tylko patrzył żeby kolacja się skończyła i wybywał do kumpli.
narzekania swojej mamy nie znosi z ojcem drze koty - ale wigilia z nimi musi być. Normalnie patowa sytuacja.
    • anel_ma Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 14:44
      skoro pamietasz z domu rodzinnego, to zapytaj rodziców, jak rozwiązali ten problem, gdy zawarli zwiazek małżeński - przecież każde z nich chyba miało rodziców (w zalozeniu)
    • ahnesa.m Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 14:47
      rodzice moi i męża mieszkają w tym samym mieście, więc najpierw do jednych, potem do drugich. w jednym miejscu wigilia się wcześniej zaczyna i szybciej kończy, w drugim trwa do nocy ze śpiewaniem kolęd, więc da się to zgrać plus mam już opracowane czym się objadam na której wink
    • papalaya Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 14:50
      niestety, chlipania, że ty jesteś "przyzwyczajona" niczego nie zmienią, zreszta podejrzewam, że mamusia z tatusiem szantażują cię swoim obrażeniem się, oderwij pępowinę dziecinko

      zamiast zasiadać przy dwóch wigiliach każda na pól gwizdka i gnać z pierwszej na drugą, po prostu zacznijcie spędzać je naprzemiennie rok tu a rok tam, to jest najzdrowszy układ, przy okazji pokażesz tesciom, ze jesteś dojrzalą, szanujaca ich osoba, a curusią tatusia
    • i_b13 Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 14:51
      robię składkową Wigilię u siebie, zapraszam i rodziców i teściów
      • papalaya Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 14:53
        o ile nie masz rodzeństwa, a twój maż też jest go pozbawiony
    • beataj1 Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 14:52
      U nas jest prosto.
      Moja strona jest liczna a po stronie chłopa jest tylko matka. Wigilia jest spędzana u moich rodziców a mama chłopa została adoptowana do naszej rodziny. Na święta przygotowuje kultowe pierogi a resztą zajmujemy sie my. Tak samo jest zresztą na Wielkanoc.
    • mgla_jedwabna Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 14:54
      Jestem przyzwyczajona do takiego rodzinnego spędzania
      > wigilii i nie miałabym sumienia spędzać jej bez rodziców a z teściami.


      Przyzwyczajenia można zmieniać, a nawet należy, jeśli przyczyniają się do naszego dyskomfortu (jazda z dwójką małych dzieci daleko, zimą, po ciemku). Co do sumienia, to masz własną rodzinę i nie musisz mieć wyrzutów sumienia, że nie spędzasz wigilii z rodzicami. A rodzice powinni zrozumieć, że córka/syn mając własną rodzinę, wybiera to, co jest najlepsze dla tej rodziny. Zastanówcie się, gdzie wy sami chcecie spędzić wigilię. Jeśli u teściów - pojedźcie tam od rana i wróćcie następnego dnia (tak chyba będzie wygodniej). Jeśli u rodziców - wtedy wizytę u teściów zaplanujcie na pierwszy dzień świąt. I pozbądźcie się wyrzutów sumienia, nie jesteście przecież niewolnikami waszych rodzin.
    • graue_zone Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 14:54
      U nas jest prosto - Wigilia jest u nas, a babcie i reszta gości przychodzi do nas.
    • tola_i_tolek Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 14:56
      U nas podobnie- moi rodzice po sąsiedzku, do teściowej mamy 15 km.
      Co roku jesteśmy na dwóch wigiliach- ja nie wyobrażam sobie żeby miało nas nie być u moich rodziców, teściowa czasem coś bąknie, że jak nie damy rady to przyjedziemy w pierwszy dzień świat, ale wiemy, że to tylko takie gadanie i byłoby jej bardzo przykro gdybyśmy nie przyjechali.
      Zwykle przy tej okazji wychodzą małe zgrzyty co do godziny rozpoczęcia kolacji, ale jakoś dajemy radę, chociaż szczerze mówiąc zwykle wygląda to tak, że tam gdzie jesteśmy najpierw siedzimy jak na szpilkach bo jescze życzenia i trzeba wszystkiego spróbować i rozdać prezenty i rozpakować ,a dzieciaki chcą się jeszcze nimi pobawić a wiemy , że drua rodzina już na nas czeka.
      Póki co jest jak jest, może kiedyś dojrzejemy żeby to zmienić.
      • dolores12 Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 21:34
        Ja w tym roku zaczynam tryb naprzemienny, po 10 latach jeżdżenia w środku nocy od jednych do drugich rodziców. Z małymi dziećmi to jest jednak udręka, no i te odwieczne pretensje, 'dlaczego tak krótko', 'dlaczego tak późno'.
    • jamesonwhiskey Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 14:56
      cos ci sie historia rozjezdza

      > pochodzę z domu gdzie jak żyli rodzice moich rodziców na wigilii było ok 20 osó
      > b. Zjeżdżała się rodzina. Jestem przyzwyczajona do takiego rodzinnego spędzania


      brat ma chyba duza rodzine z 15 osob

      > ajpierw w domu z rodzicami (i brat z rodziną), potem
      > 50 km do teściów i tam już nocleg.


      najlepiej gdybys dorosla to by sie wiele problemow rozwiazalo
      • upartamama Re: Odwieczny problem świąteczny 18.11.11, 08:13
        nie musiałam tłumaczyć super dokładnie, że te 20 osób to siostry mamy, które z rodzinami przyjeżdżały do dwoich rodziców. jak seniorzy zmarli proceder się skończył bo ich dzieci się pożeniły i nie spędzają wigilii z siostrą tylko swoimi dziećmi.
        • jamesonwhiskey Re: Odwieczny problem świąteczny 18.11.11, 13:07
          no to nie wiem co ma za zwiazek twoje przyzwyczajenie do duzej ilosci osob
          skoro ta sytuacje juz nie ma miejsca
    • m_india Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 14:58
      U nas dopóki nie urodziło się dziecko wigilię spędzaliśmy do ok. 17 u jednych, a później jechaliśmy do drugich. Zawsze było narzekanie, od pierwszych za szybko wychodzimy a u drugich za późno jesteśmy.
      Kiedy pojawiła się córka powiedziałam dość, wytłumaczyłam się przed rodziną małym dzieckiem i od tej pory na zmianę. Jak wigilię spędzamy u teściów to pierwsze święto u mojej mamy, a na drugi rok odwrotnie, wigilia u mamy a święto u teściowej.
      Sami przyznali mi rację, że tak lepiej bo po co małe dziecko 15 razy ubierać rozbierać i przenosić i nigdzie w dodatku nie posiedzieć.
      No i teraz jest cudnie. Już nie mogę się doczekać świąt.
    • ola Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 15:01

      Staramy się ułozyć święta tak, by być z tymi rodzicami, którzy sa akurat sami.
      Czyli jeśli moi rodzice są sami w wigilię, a do teścia przyjeźdza szwagier, to umawiamy się do moich na wigilię, a pierwzego dnia świąt jedziemy do teścia. w tym samym momencie szwagier i szwagierka wyjeźdzają od teścia do rodziców szwagierki.
      Tym sposobem widzimy się ze wszystkimi i nikt nie czuje się samotny.
      Wszyscy jesteśmy z różnych miast, więc zwiedzamy poł Polski, ale ani nam ani naszym dzieciom (łącznie czwórce) to nie przeszkadza
    • asia_i_p Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 15:03
      U nas był nawet w pewnym momencie problem trzech Wigilii - u mojego taty, u mamy męża i u mojej babci. Z dzieciństwa pamiętam mini wigilię opłatkowo-rybną z rodzicami i potem dużą Wigilię u babci. Kiedy wyszłam za mąż i mieszkaliśmy z moim tatą, była wczesna Wigilia u niego i późniejsza u jego mamy, a do Babci wpadaliśmy na złożenie życzeń. Jak się wyprowadziliśmy, jeździliśmy już tylko do mamy męża, ale się mąż zbuntował i powiedział, że chce wigilię u siebie, tradycyjną według tradycji mojej rodziny (czytanie przed kolacją, śpiewanie kolęd po kolacji, niewłączanie telewizora), bo mu bardziej leżą. Akurat tak się złożyło, że mama męża się leczyła na raka i zdecydowanie nie miała siły stać przy garnkach, więc wigilia była u nas. Później, z rozpędu, w następnym roku też, ale już mieliśmy wrażenie, że rodzicom męża nie bardzo to odpowiada i w tym roku zaprosili nas na wigilię. Więc będziemy mieć bardzo wczesną wigilię domową - opłatek, barszcz i pierożki grzybowe, czytanie Biblii przed kolacją, jakieś dwie-trzy kolędy po, potem pojedziemy do rodziców męża, a na drugi dzień świąt do mojego taty i do mojej babci.

      Jak tak spisałam, to właściwie wychodzi na to, że od ślubu dopasowujemy się do mamy męża. Z tym, że ja tego nie odbieram jako zniewolenie, bo to jest mój świadomy wybór - ona jest osobą, która do wigilii podchodzi najbardziej emocjonalnie i nie czułabym się dobrze, śpiewając sobie kolędy z rodziną, kiedy ona siedziałaby smutna, bo nas nie ma. Reszta rodziny się cieszy, kiedy nas widzi, ale umie się cieszyć i bez nas. Rezygnując ze wspólnej wigilii z teściami miałabym wrażenie, że dla pięknej oprawy świąt poświęcam to, co jest ich sensem, że olewam osobę, która mnie kocha (bo teściowa naprawdę mnie kocha, nie tylko mojego męża i moją córkę), żeby sobie pośpiewać o miłości. Z tym, że takie podejście możliwe jest tylko wtedy, kiedy się na tej wigilii u teściów w zasadzie dobrze czuje, i ja tak mam. Gdybym się tam źle czuła, pewnie starałabym się tak to ułożyć, żeby spędzić wigilię tam, gdzie czuję się dobrze.
    • zabulin Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 15:07
      No, u mnie też w rozjazdach.

      Mieszka z nami moj Tata, Mama nie żyje.
      Ojciec to konserwatywny typ- mimo wielkorotnych zaproszeń od tesciow, on sobie wigilii poza domem nie wyobraża.

      A ja nie jestem taka msciwa, zeby w związku z tym powiedziec mu: " no to rób co chcesz nas nie bedzie"
      W związku z tym, krótka wigilia u nas, potem ok. 17.30-18.00 jedziemy do tesciów i tam do wieczora. Bo tam prezenty, dzieci, gwar. Mąz ma fajną rodzinę- widzę że go tam ciągnie.
      Ja byłam barzdiej zżyta z Mamą- gdy Ona żyla nawet przez myśl by mi nie przeszło, zeby nie jeść z Nia wigilii.

      No, tak sie szarpiemy na dwa domy , bo nie potrafimy i nie chcemy nikogo olać.
    • graue_zone A dlaczego nikt 17.11.11, 15:07
      nie zaprasza rodziców do siebie? Czemu nie robicie Wigilii we własnym domu?
      • papalaya Re: A dlaczego nikt 17.11.11, 15:11
        bo rodzice jako rodzice goszczą nie tylko ciebie ale i rodzeństwo

        bo wigilia w domu rodzinnym jest najwspanialszą wigilią
        • graue_zone Re: A dlaczego nikt 17.11.11, 15:36
          No tak, rodzeństwa nie mam. Dom rodzinny dla moich dzieci to mój dom. I chcę, by zapamiętały Święta spędzanie w domu właśnie, a nie w pędzie po babciach. Odpracowałam już serię dwóch Wigilii i już nigdy więcej. Moja mama jest zawsze u mnie, moi dziadkowie też, a teściowa właśnie jednego roku u nas, drugiego u brata męża. Spotykamy się razem najczęściej w Święta. Nie rozumiem, dlaczego młodzi ludzie nie chcą stworzyć we własnym domu swoich własnych tradycji, które potem przekażą dzieciom.
          • ola Re: A dlaczego nikt 17.11.11, 15:43

            >Nie rozumiem, dlaczego młodzi ludzie nie chcą stworzyć we własnym domu swoich własnych tradycji, które potem przekażą dzieciom

            dostałas juz kilkanaście odpowiedzi.
            Nie skażę niesprawnej babci na samotność i brak opieki na kilka dni po to, żeby stwarzać dzieciom "tradycję" we własnym domu. Zresztą mój teść to racjonalny człowiek i w życiu by się nie zgodził babci zostawić samej, żeby w takiej "tradycji" brać udział.
            • graue_zone Re: A dlaczego nikt 17.11.11, 16:19
              Dobrze, rozumiem Ciebie, w życiu nie zostawiłabym babci w takiej sytuacji, rozumiem osoby wyjeżdżające na Święta, generalnie wiele jest układów, gdzie tylko wyjazdy się sprawdzają. Ale jeśli ma się rodziców na miejscu (i mąż i żona) i gonisz do jednych na 16, po to by do drugich lecieć na 18, to czemu nie zrobić u siebie?
              • ola Re: A dlaczego nikt 17.11.11, 16:48

                W takiej sytuacji, jeśli się ma rodzinę (a najlepiej obie) w jednym miejscu, rzeczywiście nie ma problemu, żeby zaprosić do siebie. I pewnie sporo osób, które sa w takiej sytuacji, tak robi.
                Tylko ile osób jest w takiej sytuacji? Chyba mniejszość. Większość moich znajomych to ludzie, którzy mieszkają w Warszawie, bo tu pracują, ale całą rodzinę mają zupełnie gdzie indziej. I nie będą ściągać 20 osób z np. Krynek do Warszawy do małego mieszkania, po to tylko, zeby ich ugościć
                • agni71 Re: A dlaczego nikt 17.11.11, 20:49
                  ola napisała:

                  >
                  > W takiej sytuacji, jeśli się ma rodzinę (a najlepiej obie) w jednym miejscu, rz
                  > eczywiście nie ma problemu, żeby zaprosić do siebie. I pewnie sporo osób, które
                  > sa w takiej sytuacji, tak robi.
                  > Tylko ile osób jest w takiej sytuacji? Chyba mniejszość.

                  Wśród wypowiadających się w tym watku chyba większość raczej. Jeżdżą na dwie Wigilie jednego dnia, wiec nie moga chyba tak pędzic z Warszawy do Krakowa i Gdańska w jednym dniu? wink

              • klawiatura_zablokowana Re: A dlaczego nikt 18.11.11, 00:24
                My mamy do każdych rodziców kawałek, przy czym do moich pół miasta, a do teściów 30 km za miastem. Trudno, co roku jeździmy. Żeby było uczciwie, raz jesteśmy u jednych rodziców później, raz u drugich.
                Nie urządzimy Wigilii u siebie, bo nie wyobrażam sobie ok. 15 osób w malutkim mieszkaniu, gdzie jest mały stół, 4 krzesła i 6 talerzy.
      • zona_mi Re: A dlaczego nikt 17.11.11, 15:13
        My robimy u siebie i zapraszamy rodziców.
        Moja mama zwykle przyjeżdża, teściowa, o ile akurat nie spędza tego dnia u innego syna, również.
        A ja się cieszę, że nie muszę jeździć po wszystkich świętych, żeby z każdym spędzić osobną wigilię - od kilkunastu lat ten system się sprawdza, a wcześniej jeździliśmy raz do jednej mamy, raz do drugiej.
      • ahnesa.m Re: A dlaczego nikt 17.11.11, 15:15
        na przykład, bo rodzice i teściowie, dziadkowie i inni członkowie rodziny mieszkają w tym samym mieście - 160 km od naszego miejsca zamieszkania i nie ma szans, żeby im się chciało przyjechać.
        chociaż ja bym bardzo chciała.
      • ola Re: A dlaczego nikt 17.11.11, 15:16

        z powodu babci męża, która mieszka z teściem i nie wychodzi z domu. Teść nie przyjedzie do nas i nie zostawi jej samej. Dlatego to my przyjezdzamy do niego.
        Moi rodzice zawsze zapraszają do siebie, bo ja nie pozwalam ojcu u mnie palić. Mama za to woli przyjmowac u siebie, ciążko ją wyciągnąc z domu. Poza tym mam rodziców po drodze do tescia. łatwij nam zanocować po Wigilii u nich zanim ruszymy dalej
      • beataj1 Re: A dlaczego nikt 17.11.11, 15:17
        U mnie odpowiedz jest prosta (znowu). Bo po pierwsze leniwa jestem i nie ma bata by to wszystko szykować. A po drugie widze że moja mama ma z tego radochę. Co roku kombinuje co by tu zrobić innego nowego i ciekawego. Ja jej zwykle pomagam ale nie odczuwam jakiegoś wybitnego entuzjazmu że to święta. Ot kobieta sie naharuje i zwykła przyzwoitość nakazuje pomóc. Samej by mi sie nie chciało.
        Pamiętam jak mój brat z żoną przeprowadzili się do nowego domu i strasznie chcieli zrobić wigilie u siebie. Tak tez sie stało i było nawet ok. Dwa lata później my sie przeprowadziliśmy do swojego większego domu ale nam sie nie chciało cudować i wigilia była u rodziców.
      • 18_lipcowa1 Re: A dlaczego nikt 17.11.11, 15:23
        graue_zone napisała:

        > nie zaprasza rodziców do siebie? Czemu nie robicie Wigilii we własnym domu?



        ja robie
      • niektorymodbija Re: A dlaczego nikt 17.11.11, 17:19
        Niestety, nie zawsze rodzice i tesciowie sa w dobrych stosunkach uncertain Po co nerwy w Wigilie?
      • szrama_z_szarm Dlatego:) 18.11.11, 13:17
        Sytuacja rodzinna (moja)- rodzice oddaleni o 300km, siostra z rodziną-200km. Rodzice-mieszkanie w bloku, kilka zwierzaków domowych. Ja-z psem, wielkim. Siostra- rodzina plus 2 psy.Nie ma fizycznej możliwości, abyśmy z całym inwentarzem zjechały do rodziców.Wigilia od kilku lat odbywa się u siostry, rodzice przyjeżdżają różnie- czasem razem i w pierwszy dzień świąt wracają (opieka nad zwierzakami), ostatnio była sama mama- na całe święta a tata spędzał wigilię ze swoją siostrą i jej rodziną.
      • irima2 Re: A dlaczego nikt 18.11.11, 13:59
        Raz tak zrobiliśmy - zaprosiliśmy rodziców do siebie. No i trzeba było zaprosić też rodzeństwo z rodzinami. W naszym przypadku to jest 18 osób. Urobiłam się po pachy a teraz od 7 lat czekam na rewanż od kogoś z rodzeństwa smile
      • e_r_i_n Re: A dlaczego nikt 18.11.11, 20:44
        Odpowiedź bardzo prosta. Moi rodzice i teściowie mieszkają 60 km od siebie, a my od nich ponad 200km. Rodzina duża (rodzice, rodzeństwo z rodzinami i my to 17 osób), niestety nie dorobiłam się chałupy, żeby przyjąć, przenocować taką liczbę osób.
        A sami, we trójkę, świąt nie chcemy spędzać.
    • zurawinka12 Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 15:15
      U nas i rodzice i teściowie są zapraszani do naszego domu - rozwiązuje to wszystkie problemy. Kameralna, miła i spokojna Wigilia.

      Jak nie ma takiej opcji, bo teściowie albo rodzice chcą do swoich rodziców, to przecież można się umówić na pierwszy albo drugi dzień świąt na spotkanie? Przecież są trzy dni świąt, a nie jeden.
    • 18_lipcowa1 Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 15:22
      na zmiane
      raz u nas - wtedy są moi i męża ( mieszkaja obok)
      raz u mojej mamy, wtedy sami jedziemy 170 km do moich rodziców
      ale wracamy po wigilii
    • gku25 Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 15:28
      Tak jakoś wychodzi, że jeździmy głównie do mojej rodziny - dość daleko mieszkają i nie mam kiedy ich odwiedzać. Teściów mąż może mieć na co dzień, więc nie protestuje, wręcz sam czasem mnie namawia na wycieczkę do mojego rodzinnego miasta.
      • klara-poisencja Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 15:53
        nie ma problemu bo moi teściowie nie obchodzą świąt BN więc do nich wtedy nie chodzimy
        zazwyczaj jesteśmy więc u moich rodziców razem z moim rodzeństwem albo robimy sobie wigilię tylko dla nas-tzn.ja,mąż i dzieci w naszym domu.
        • ewela345 Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 16:35
          u Nas problem się sam rozwiązał
          moi rodzice mieszkają ponad 350 km od Nas więc na Wigilię jedziemy do teściów ( mieszkają w tej samej miejscowości )
          a do moich rodziców jedziemy zazwyczaj Pierwszego dnia Świąt i zostajemy 2-3 dni
    • yenna_m Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 16:34
      Wigilie robimy u siebie.
      Czasem mamy gosci, czasem nie.

      Przez pierwsze 10-11 lat malzenstwa bawilismy sie we dwie wigilie, ew. wigilie u moich rodzicow w towarzystwie zaproszonych rowniez tesciow.
      Ale mnie przestaly bawic wigilijne rozjazdy, cisniecie sie u kogos z 2 dzieci w gosciach, partyzantka ze spaniem. Nie ten wiek wink Nie chce mi sie juz tak jezdzic.
      • bi_scotti Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 17:03
        Rzecz mnie nie dotyczy bom niewierzaca ale z ciekawosci zapytam: kiedy rodzina (rodzice + dziecko/dzieci) "dorasta" do samodzielnego spedzania swiat - bez tesciow, rodzicow, zobowiazan we wszystkie mozliwe strony? Ja rozumiem, ze moze byc tzw. "potrzeba serca" zeby w ten jeden wieczor byz z najblizszymi etc. ale gdy sie to staje problemem logistycznym, gdy zaczynaja sie przepychanki "u kogo w tym roku" albo "do 4 to u jednych a od 6 to u nastepnych" to moze zwyczajnie pora skupic sie na swojej wlasnej, malej, samemu zalozonej rodzinie i juz. Tak czy inaczej, wiazac sie z kims (maz/zona/partner) decydujemy sie na rezygnacje/zmiane roznych przyzywczajen i na tworzenie nowych - wspolnych zwyczajow.
        • ola Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 17:15

          Myślę, że niektórzy (szkoda że nie wszyscy) nigdy nie wyrastają z bycia fair w stosunku do swoich starszych bliskich. Tzn. jeśli się ma samotną babcię czy kochających rodziców, którym zależy na wspólnych świętach, to ze zrobienia im przyjemności swoją obecnością wbrew własnemu lenistwu dobrze jest nie wyrosnąć nigdy
          • jamesonwhiskey Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 17:25
            > wbrew własnemu lenistwu dobrze jest nie wyrosnąć nigdy

            no ale to chyba jak nie jestes z nikim zwiazana

            gdy nie wyrastają z bycia fair w
            > stosunku do swoich starszych bliskich. Tzn. jeśli się ma samotną babcię czy koc
            > hających rodziców, którym zależy na wspó

            jak jestes z kims w zwiazku to tych kochajacych rodzicow samotnych babc i dziadkow i stryjenek robi sie x2, tak czy inaczej wszytkich nie obskoczysz

            • ola Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 17:30

              ja jakoś obskakuję, albo ustawiam wszystko tak, że dzielę się obskakiwaniem z resztą rodziny (pisałam o tym wyżej). Między najdalej mieszkającymi członkami naszych rodzin jest prawie 700 km, ale zawsze udaje nam się tak zorganizowac święta, żeby nikt nie był sam.
              • yenna_m Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 17:37
                Olu, ale to, ze nie jedzie sie do tesciow/rodzicow, nie znaczy, ze tesciowie/rodzice spedza te swieta sami (bo np moga je spedzic z rodzina drugiej córki), prawda?
                U mnie, przyznam szczerze, nie ma takiej sytuacji, zeby ktos z rodziny spedzal swieta sam.
                A jesli szykuje sie - to zawsze zapraszam do siebie na swieta. I swietujemy w powiekszonym gronie.
                Dziadkow ani ja, ani maz, nie mamy.
                • ola Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 17:43

                  No widzisz. Każdy ma indywidualną sytuację. Dlatego zareagowałam na post zdziwieniowy, dlaczego ludzie jeźdza po rodzinie zamiast siedzieć w domu. Ja jestem jedynaczka. Jeśli nie przyjdę do rodziców, będą sami i wiem, ze będzie im przykro i będą tęsknić za wnuczkami.
                  Z kolei mój teść jest wdowcem, ma drugiego syna, ale szwagierka tez ma rodzine którą chce odwiedzić. Tak więc nawet jeśli szwagrowie odwiedzą teścia to nie na całe 3 dni. Dlatego jeździmy między nimi i nigdy z tego nie wyrośniemy
                  • yenna_m Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 17:57
                    a to jest zupelnie nieporownywalna jednak sytuacja

                    tak, zgadzam sie - w taki dzien nikogo nie mozna zostawic samego
          • yenna_m Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 17:26
            ola, sorry, nie wszystkie rodziny (w sensie: rodzice zony i rodzice meza) sie na tyle kochaja, zeby radosnie spedzic ze soba swieta

            mnie np zmeczylo siedzenie przy stole z ludzmi, ktorzy szczerze sie nie znosza a łączy ich tylko fakt, ze pozenili wlasne dzieci

            w powazaniu mam takie fochy, wole skupiac sie na stworzeniu sensownej atmosfery wlasnemu przychowkowi niz sfochowanym rodzicom i tesciom, ktorzy potem przez pol roku beda roztrzasac, co dostali od tych drugich pod choinke i co jedni drugim w ramach zlosliwosci czy w ramach gafy strzelili wink

            w dupie mam takie swieta wink no smile
            • ola Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 17:38

              z rodziną, z ktorą się nie lubię, wogóle nie spotykam się w Święta.
              Ja mówię o tych najbliższych, których ja lub mój maż, kochamy: jego ojciec, moi rodzice, moi dziadkowie. Nie wyobrażam sobie bez nich Świąt, nie wyobrażam sobie ich zostawić samych.
              Resztę mam w nosie
              • niektorymodbija Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 19:28
                Ale to nie o to chodzi, ze zaprasza sie tych, ktorych sie kocha, to jasne smile Tylko problem, jesli ci kochani (np. rodzice zony i rodzice meza) nie kochaja sie nawzajem...
          • judytak Re: Odwieczny problem świąteczny 18.11.11, 13:02
            > Myślę, że niektórzy (szkoda że nie wszyscy) nigdy nie wyrastają z bycia fair w
            > stosunku do swoich starszych bliskich.

            ja tam myślę, że trzeba być fair nie tylko w stosunku do starszych bliskich, ale też w stosunku do własnego męża i do własnych dzieci też

            myślę też, że (oczywiście poza wyjątkami typu osoba tak stara czy chora, że nie jest w stanie gdzieś pojechać, nieposiadająca innych bliskich)
            najważniejsze, żeby dziecko w wieku, powiedzmy, od dwóch do dwunastu lat, było w wigilię w domu, z rodzicami (ok, przynajmniej z jednym rodzicem), brało udział w przygotowaniach, w dekoracji mieszkania, w tym wszystkim, od czego oczekiwanie na święta jest fajniejsze nawet od samych świąt
            nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek inny sposób wyrobiło w dziecku przywiązanie do tradycji, zdolność do przeżywania święta w sposób świąteczny

            rodziców, rodzeństwo z rodzinami, dalesze ciotki, przyjaciół można zaprosić
            i należy zaakceptować tak samo to, jesli przyjdą, jak i to, jeśli postanawiają iść do kogoś innego, albo zostać w domu sam

            do tego, aby wszyscy wszystkich odwiedzali, tradycyjnie służy pierwszy i drugi dzień świąt
            przynajmniej ja tak pamiętam

            pozdrawiam
            Judyta
    • foro-estupido Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 17:08
      Raz tu,raz tam.Pochodzimy z jednej miejscowości i jak jedziemy to spędzamy raz wigilię u moich rodziców raz u teściów.
      Tak samo ze świętami wielkanocnymi.
    • truscaveczka Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 17:29
      U siebie, u siebie. Moją zasadniczą i najważniejszą rodziną są mąż i dzieci. Rodzice są mile widziani, ale miewają i inne plany.
      • yenna_m Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 17:32
        o to to smile
        rodzice, tesciowie, rodzenstwo wraz z przychowkiem i szwagrostwo wraz z przychowkiem mile widziani rowniez u mnie smile
        ale jezdzic to mi sie nie chce po rodzinie smile i odwalac co 2 godziny kolejnej wigilii smile
        przeciez od tego jedzenia to sie pochorowac mozna wink

        nie lubie sportow ekstremalnych wink
    • bezpocztyonline Przecież po Wigilii jest jeszcze dwa dni Świąt! 17.11.11, 17:42
      1. Wigilia u siebie lub u jednych rodziców
      2. Pierwszy dzień Świąt u drugich rodziców.
      3. Drugi dzień Świąt pozostaje do dodatkowej dyspozycji.

      A poza tym są i kolejne i kolejne Święta...
    • eddie1980 Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 17:51
      Wigilia u siebie, w pierwsze święto u jednych w drugie do drugich rodziców, tak jest od dawna i trochę mnie to wkurza bo nie mogę nic innego zaplanować
      • iin-ess Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 17:53
        A nie da się zrobic wspolnej wigilii z rodzicami i teściami?
    • dorry Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 19:43
      Można też wyjechać: w góry, nad morze, do którejś ze stolic europejskich, do ciepłych krajów. A dziadków, rodziców i teściów odwiedzać w innych, mniej problematycznych terminach. I coraz więcej osób tak robi.
    • e_r_i_n Re: Odwieczny problem świąteczny 17.11.11, 22:02
      Raz jesteśmy u moich rodziców (plus kawałek I dnia), potem u teściów, w kolejnym roku odwrotnie.
      Tak ustaliliśmy, tak się przyjęło i jest sprawiedliwie.
      Też byłam przyzwyczajona do wigilii z moimi rodzicami, ale cóż, taka kolej rzeczy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja