Rezygnacja z etatu i pójscie na swoje

23.11.11, 14:34
Mam pytanie do tych z was, które zrezygnowały z etatu na rzecz własnej firmy. Jak wam z tym, nie żałujecie?
Otóż od pewnego czasu nosze się z tym zamiarem, ale mam masę wątpliwości. Przez rok po urodzeniu dziecka pracowałam w domu i nie mogę się zaaklimatyzować po powrocie do biura, mam poczucie straconego czasu: to, co robię w biurze przez cały dzień,w domu zajęłoby mi o połowę mniej. Mogłabym spokojnie robić zlecenia, na które teraz mam czas dopiero wieczorem, ale z drugiej strony - etat to etat, a własna firma to walka o zlecenia, cała biurokracja itd. Lubię to, co robię, ale nie lubię już swojej firmy, szanse na awans i podwyżki mam małe (mam często chorujące dziecko, i tak w pracy idą mi na rękę, ale pójście po podwyżkę oceniam w kategoriach bezczelności wink).
    • myelegans Re: Rezygnacja z etatu i pójscie na swoje 23.11.11, 14:53
      Sama co prawda tego nie zrobilam (jeszcze, moze kiedys), ale mam naokolo troche kobiet "na swoim" i widze, ze jak chcesz miec dobrze rozwinieta i funkcjonujaca firme, to trzeba w to wlozyc sporo czasu, energii i wysilku, co przy malych dzieciach jest bardzo trudne. Przy chorujacych czesto dzieciach moze Ci tego zabraknac. Musisz miec duzo dyscypliny, zaciecia i energii.
      Wlasna firma to nie tylko praca jaka teraz wykonujesz, to walka o rynek, marketing, rozliczania, ksiegowosc, nie wiem, zleceniobiorcy, klienci itd. itp. Jak musisz to budowac od podstaw, to zajmnie Ci to czas.
      Moj maz ma wlasna firme, ruchomy czas pracy, pracuje z domu, nie ma szefa, dziecko odprowadza i zabiera ze szkoly, zalatwia wszystko w moich godzinach pracy i co? I jest zawsze w pracy.
    • ceide.fields Re: Rezygnacja z etatu i pójscie na swoje 23.11.11, 14:56
      Tak naprawdę załozenie samodzielnej dzialalności nic cię nie kosztuje. Ot z biura do biura. Więc nad czym się zastanawiasz? Nad odrobina wysiłku i samodzienością?

      Będę zlosliwa, ale na ty forum dzialalnośc gospodarcza rozpatruje się wyłącznie w kategoriach "biorkowych"...ot siedzenie przed komputerem, robienie za biznesłumen i praca wyłącznie w usługach.

      Jak dla mnie prawdziowym wyzwaniem jest zalozenie firmy która robi i produkuje coś naprawdę konkretnego, firmy dla której trzeba wynając lokal albo hale, gdzie trzeba zdobyć finansowanie i kapitał, zakupić sprzęt, zatrudnić ludzi.

      A takie tam tłumaczenia, i inne "freelancerstwo", które tak naprawdę nie wnosi za dużo do gospodarki, to naprawde nic trudnego, chociaż jak się siedziało od zawsze na etacie, może przerażać.
      • szyszunia11 Re: Rezygnacja z etatu i pójscie na swoje 23.11.11, 15:32
        ja tam sie akurat cieszyłam, że moge budowac moja działalność bez wiekszych kosztów, krok po kroku, bez wynajmowania hal itp. To dla mnie jak błogosławieństwo, na wynajmowanie hal nie mam ambicjiwink wole raczej zapewnić sobie fajna pracę z której jestem zadowolona. I dla mnie własnie tym jest praca na swoim, do tego stopnia, że już nie wyobrażam sobie pracy na etat u kogoś- to nie moja bajka. I wcale nie mam poczucia, że cały czas jestem w pracy, a raczej ze jestem sobie sterem, żaglarzem, okrętem. Czy są minusy? oczywiście, ale dla mnie plusy zdecydowanie przeważają. Dodam, że mam małe dzieckosmile
    • mama_kotula Re: Rezygnacja z etatu i pójscie na swoje 23.11.11, 15:46
      Zrezygnowałam ze stabilnej posady w budżetówce na rzecz założenia własnej działalności opartej o freelancing.
      Nie żałuję. Choć przyznaję, praca bywa bardziej stresująca, szczególnie jeśli nagle wyskakują przestoje w płatnościach (niezależne ode mnie - np. w zeszłym roku paypal mi bez uprzedzenia na 3 tygodnie zablokował konto celem weryfikacji z powodu pt. BO TAK) - trzeba mieć rezerwę finansową na takie okazje.
      Walka o zlecenia była na początku (i tak, to była bardzo ciężka praca, po kilkanaście godzin dziennie), potem wyrobiłam sobie markę i zbieram żniwo - ot, dzisiaj rano dostaję maila, że mi jakiś klient z wietnamu chce zaoferować pracę nad jego projektem, bo jest impressed by my freelancer profile, więc nie wrzuca tworzy projektu na freelancerze tylko zwraca się od razu bezpośrednio do mnie. To miłe big_grin

      Cytat
      mam poczucie straconego czasu: to, co robię w biurze przez cały dzień,w domu zajęłoby mi o połowę mniej


      To już niekoniecznie tak musi być suspicious
      Warunkiem jest żelazna dyscyplina, w domu jest o wiele więcej, że tak powiem, pokus - choćby pokusa położenia się "na chwilkę" o 11:00 i spania do 15:00 :ściana:
    • lolinka2 Re: Rezygnacja z etatu i pójscie na swoje 23.11.11, 17:12
      Ja, w 2004 (właśnie niedawno minęło mi 7 lat). Początki były b. bolesne (ale i etat nie był zachęcający finansowo...), od 2 lat mniej więcej jest bardzo dobrze z tendencją do jeszcze lepiej smile
    • mrowkojad2 Re: Rezygnacja z etatu i pójscie na swoje 23.11.11, 20:55
      Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Zajmuję się dziedziną, do której hal i wyposażenia nie potrzeba, raczej dobry laptop i kilka odpowiednich programów smile. Już teraz dorabiam sobie, więc jakieś kontakty mam, ale muszę mieć ich więcej, żeby mieć płynność finansową i nie bać się, że jak jeden klient zrezygnuje, to zostanę z niczym.
      Dziecko chodzi do żłobka, pozostaje kwestia chorób, ale teraz, gdy choruje, to pracuję z domu i jakoś daję radę, więc sytuacja byłaby podobna trochę.
      Pisząc o poczuciu straty czasu, miałam na myśli to,że w biurze traci się czas na gadki, kawkę, zajrzenie na net, forum itd., bo i tak muszę wysiedzieć swoje godziny w biurze, w domu jestem produktywniejsza, skupiam się na pracy, bo wiem, że im wcześniej skończę, tym więcej będę miała czasu na inne rzeczy.
      • thea19 Re: Rezygnacja z etatu i pójscie na swoje 24.11.11, 11:53
        ja tak zrobilam i nie zalowalam ani sekundy. mi nie potrzebne magazyny a raptem pomieszczenie na nieduze maszyny i pare narzedzi- podlaczylam sie magazynu taty. kosztow utrzymania nie ma bo go nie ogrzewam. sam "magazyn" ma ze 20m2.
        biura nie potrzebuje, reszta to komputer, program, telefon i samochod.
        reklama na poczatku - linki sponsorowane - skuteczne i szybkie, tansze od pozycjonowania. teraz jade bardziej na marce bo reklame wylaczylam w maju bo sie z robota nie wyrabialam. po drodze urodzilam dziecko i jakos szczegolnie pracy mi nie utrudnia - czasem nawet pomaga jak go zabieram do klientow.
        korzystam z uslug biura ksiegowego - nie mam czasu ani ochoty latac po zusach czy skarbowym i wyliczac rozne cuda wianki - koszt 200zl/mc.
        teraz przymierzam sie do poszerzenia dzialalnosci o branze pokrewna i tu juz musze miec lokal - jestem w trakcie poszukiwan.
      • echtom Re: Rezygnacja z etatu i pójscie na swoje 24.11.11, 12:39
        Weź jeszcze pod uwagę całokształt Twojej sytuacji, czyli głównie zaplecze finansowe na trudne początki i ewentualne późniejsze przestoje. Tzn. czy masz dobrze zarabiającego męża albo inne stałe źródło finansowania. Ja np. bym w tej chwili nie zaryzykowała, przy braku drugiej pensji i 4 osobach utrzymaniu. Gdybym była sama, może tak.
        • new.models Re: Rezygnacja z etatu i pójscie na swoje 24.11.11, 14:11
          Dwa lata po urodzeniu dzieci żona założyła własną firmę. Najpierw rozeznała rynek, potem poszukała zleceń-następnie zarejestrowała firmę.
          Plusy:
          1.dochód kilkakrotnie wyższy od tego, który miała pracują u kogoś.
          2.mogliśmy podjąć decyzję o kupnie domu , bo się rozwiązał się problem z dowożeniem-odwożeniem dzieci do szkoły i na dodatkowe zajęcia.
          3. Jest na wszystkich "występach" dzieci, na zebraniach.
          4. Podczas choroby nie ma problemu z opiekunką .
          5. Pracuje w domu -kiedy dzieci są w szkole, lub wieczorami, kiedy idą spać.
          Minusy
          1. Nic nie przychodzi mi do głowy-no może tylko fakt, że od czasu do czasu marudzi, że chce powiększyć ilość przyjmowanych zleceń, o kilka, bo dzieci są samodzielniejsze z roku na rok, ale sama kiedyś ustaliła, że bedzie dodawała tylko jedno dodatkowo rocznie ...(bo zlecenia są stałe, dochód stały, można je zwiększyć wedle uznania).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja