Twoja rodzina = twój problem

25.11.11, 22:49
Na fali dyskusji o teściowej i niespodziewanych gościach.
Mam wrażenie, że główny problem w wielu podobnych sytuacjach wcale nie leży w teściowej i jej zwyczajach. Moim zdaniem leży on w mężu.
Nie wyobrażam sobie, że miałaby mi przyjść do mojego domu teściowa i coś kazać, a mąż nie reagowałby. Podobnie nie wyobrażam sobie, że moja mama miałaby się wtrącać do naszego życia, a ja bym kiwała głową i kazała mężowi wypełniać jej polecenia.

Sprawy konfliktowe z teściami załatwia się przez tego małżonka, które jest dzieckiem. Synowa/zięć ma gorzej niejako na starcie, próbując zgłaszać uwagi nieswoim rodzicom. Nawet, jeśli małżonek zgadza się ze swoimi rodzicami, jego zadaniem jest mediowanie konfliktu na linii teściowie - zięć/synowa. Byłoby o wiele mniej rodzinnych waśni, gdyby sprawy sporne były załatwiane właśnie w ten sposób. "Kochanie, wytłumacz swojej mamie, że..., bo ja się z nią nie będę kłócić". wink
    • schere Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 22:55
      Genialnie proste.
      Jak to się stało, że do tej pory żadna synowa na to nie wpadła??
      • mancipi Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 23:05
        zapewne niejedna wpadła, tylko mąż nie jest w stanie powiedzieć mamusi : niedasie lub uważa, że żona produkuje sztuczne problemy, bo przecież jakośtobędzie lub pada podstawowy argument: "coludziepowiedza"
        • klawiatura_zablokowana Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 23:47
          W przypadkach szczególnie opornych:

          Nie mówisz tego z pretensjami, tylko przytulasz się do swojego samca-obrońcy i mówi anielskim głosikiem "skarbie, ja naprawdę bardzo cenię twoją mamę i chcę z nią być w jak najlepszych stosunkach. Dlatego proszę, pomóż mi i wytłumacz jej jakoś delikatnie, że nie chcemy, aby urządzała nasze mieszkanie. Tylko ty możesz to zrobić, wiesz przecież. Jak ja jej to powiem, to poczuje się urażona, a przecież nie chcę jej urazić, wiesz o tym, koteczku" i w tym stylu przez 10 minut, a potem podać mu jego ulubionego kotleta i zaczekać na odezwanie się instynktu rycerza, który będzie bronił honoru matki rodzicielki oraz dobrego wizerunku żony karmicielki, nie dopuszczając, by relacja między nimi zeszła do parteru. Parteru w kisielu big_grin
          • foro-estupido Re: Twoja rodzina = twój problem 26.11.11, 00:02
            klawiatura_zablokowana napisała:


            >
            > Nie mówisz tego z pretensjami, tylko przytulasz się do swojego samca-obrońcy i
            > mówi anielskim głosikiem "skarbie, ja naprawdę bardzo cenię twoją mamę i chcę z
            > nią być w jak najlepszych stosunkach. Dlatego proszę, pomóż mi i wytłumacz jej
            > jakoś delikatnie, że nie chcemy, aby urządzała nasze mieszkanie. Tylko ty może
            > sz to zrobić, wiesz przecież. Jak ja jej to powiem, to poczuje się urażona, a p
            > rzecież nie chcę jej urazić, wiesz o tym, koteczku" i w tym stylu przez 10 minu
            > t, a potem podać mu jego ulubionego kotleta i zaczekać na odezwanie się instynk
            > tu rycerza, który będzie bronił honoru matki rodzicielki oraz dobrego wizerunku
            > żony karmicielki, nie dopuszczając, by relacja między nimi zeszła do parteru.
            > Parteru w kisielu big_grin


            Cholera!A ja ciągle "wajwałam" ,zamiast tak ładnie i delikatnie.No nic!człowiek całe zycie się czegoś uczywink
            >
    • iuscogens Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 22:59
      klawiatura_zablokowana napisała:

      > Sprawy konfliktowe z teściami załatwia się przez tego małżonka, które jest dzie
      > ckiem.

      oj tak, robimy tak od paru lat i to działa smile
    • nangaparbat3 Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 23:03
      Jestem za.
      To jakby rewers tego co opowiadała mi kiedyś mama: że jej babcia, kiedy corka i zięć się kłócili, stawała zawsze po stronie zięcia, mowiąc: z własnym dzieckiem zawsze się potem jakoś dogadasz.
      I odwrotna sytuacja: koleżanka mieszkająca z siostrą, rodzicami i mężem, powiedziała mi kiedyś, że gdy rodzice sprzeczają się z mężem, to nawet kiedy wie, że mąż ma rację, opowiada się po stronie rodziców.
      Koleżanka rozwiodła się.
      • iuscogens Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 23:09
        nangaparbat3 napisała:

        > I odwrotna sytuacja: koleżanka mieszkająca z siostrą, rodzicami i mężem, powie
        > działa mi kiedyś, że gdy rodzice sprzeczają się z mężem, to nawet kiedy wie, ż
        > e mąż ma rację, opowiada się po stronie rodziców.
        > Koleżanka rozwiodła się.

        jakoś mnie to nie dziwi smile
      • madzioreck Re: Twoja rodzina = twój problem 26.11.11, 00:35
        > To jakby rewers tego co opowiadała mi kiedyś mama: że jej babcia, kiedy corka i
        > zięć się kłócili, stawała zawsze po stronie zięcia, mowiąc: z własnym dzieckie
        > m zawsze się potem jakoś dogadasz.

        Też chore. Po co się wtrącać? I, co gorsza, utwierdzać zięcia w przekonaniu, że ma rację i dawać mu do ręki argumenty, że nawet teściowa tak uważa... po co? Ja bym moją matkę nieźle obsobaczyła, jakby tak zrobiła. Inna rzecz, że ja w ogóle nie rozumiem zwyczaju kłócenia się przy innych osobach, ale z tego co widzę wokół, to norma...
    • chloe30 Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 23:03
      klawiatura_zablokowana napisała:

      >. Byłoby o wiele mn
      > iej rodzinnych waśni, gdyby sprawy sporne były załatwiane właśnie w ten sposób.
      > "Kochanie, wytłumacz swojej mamie, że..., bo ja się z nią nie będę kłócić". wink
      >
      dojście do tego etapu zajęło mi parę lat, a i tak nie wygląda to jak w opisie tylko: albo ty to powiesz swojej matce, albo ja i uwierz, że lepiej żebyś to był ty
      choć i to jest przeszłością,, bo niczego nie rozumiała, więc się nie widujemy wcale

      natomiast z moim eks mogłabym stanąć na czubku ^^%uja gybym go miała, mamunia była święta i nieomylna
      w porę to zauważyłam, na szczęście
    • beataj1 Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 23:06
      To ja mam odwrotnie. Nie wyobrażam sobie by teściowa prosiła mnie o cos przez chłopa. Jestem dorosła i wiem co mam zrobić i jak. I tak samo nie wyobrażam sobie służyć jako głuchy telefon pomiędzy moją mamą a chłopem. Czasem mama cos do mnie marudzi że chłop czegoś nie zrobił o co go prosiła, moja reakcja jest zawsze jedna - to jest wasza sprawa - ty jesteś dorosła i on jest dorosły - masz pretensje to je załatw mnie w to nie mieszaj. Tu nie chodzi o stawanie po czyjes stronie ale po prostu traktowanie ludzi dookoła mnie jako równoważnych partnerów do dyskusji.
      Kiedyś na początku chłop przyszedł do mnie że teściowa o coś mnie prosi - zrobiłam to ale poinformowałam go że na przyszłość nie ma potrzeby by jego w to angażować. Teściowa ma do mnie telefon i wie gdzie mie znaleźć. I ja jeśli mam do niej jakąś prośbę też wiem jak ją znaleźć.
      Oczywiście taki układ sprawdza się w relacjach gdzie nie ma wojen podjazdowych i wzajemnej niechęci. Bo wtedy faktycznie trzeba zaangażować partnera po to by dał pełne wsparcie dla naszych dalszych kroków...
      • klawiatura_zablokowana Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 23:21
        Wiesz, zupełnie czym innym jest zwyczajna codzienna komunikacja. Moja teściowa na wszelkie obiady, herbatki i wizyty umawia się ze mną, bo wie, że jej syn jest wiecznie nieprzytomny i nie umie prosto odpowiedzieć na pytanie, czy chcemy przyjść na obiad smile Natomiast ja pisałam o sytuacjach konfliktowych, to zupełnie inna para kaloszy.
        • beataj1 Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 23:32
          Jesteśmy zupełnie inne z teściową mamy całkowicie inne priorytety. Chłop jest jej ukochanym synusiem który powinien mieć każdy pyłek zamiatany z przed swoich nóżek. Nie ma chyba większej płaszczyzny konfliktogennej jak wychuchany synuś mamusi będący w związku z całkowicie nie zainteresowaną matkowaniem synusiowi heterą.

          Miała kilka akcji z próbami mówienia mi co i jak mam robić względem synusia. Najpierw byla ignorowana. Potem synus został poinformowany: masz kochany dwa wyjścia: albo ona mówi wprost do mnie i bierze pod uwagę moje reakcje jak mnie doprowadzi do ostateczności albo dbasz o to bym nic nie wiedziała.

          Okazało się ze da się zrobić tak bym nic nie wiedziała - a jestem pewna że wiesza na mnie psy aż miło. W takiej sytuacji to jest faktycznie rola osoby która jest pomiędzy. Tu masz rację. Ale jeśli ta osoba się nie sprawdza (a czasem się nie sprawdza co widać) trzeba partnera ostrzec co się może wydarzyć a potem reagować.
          Nie lubie sie z teściową ale OBIE wkładamy naprawdę wielki wysiłek by dla obopólnej zgody obchodzić sie nawzajem łukiem z miłym i fałszywym uśmiechem. Bo obie mamy świadomość ze w przypadku konfliktu w którym będę mieć rację nie odpuszczę a na koniec chłop stanie za mną.
          • klawiatura_zablokowana Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 23:42
            >Potem synus został poinformowany: masz kochany dwa wyjś
            > cia: albo ona mówi wprost do mnie i bierze pod uwagę moje reakcje jak mnie dopr
            > owadzi do ostateczności albo dbasz o to bym nic nie wiedziała.

            Moja teściowa zasadniczo bardzo mnie lubi, synusia nie chucha i w ogóle daleko jej do tego, sama go niemal kolanem z domu wypychała, żeby się ożenił, usamodzielnił i zszedł jej z karku, bo ona jeszcze młoda, pożyć chce i niańczyć starego dwudziestoparoletniego syna nie zamierza. I za to ją uwielbiam smile
            Mamy jednak pole konfliktowe, czyli wyznanie. Zasadniczo mój mąż wybrał opcję nr 2: jeśli lecą jakieś teksty o bezbożnej synowej, to ja nic o nich nie wiem. I mogę nadal lubić moją teściową. Jeśli by doszło do konfrontacji na żywo, to cóż, nie będę przecież udawać, że nie słyszę. Ale wiem, że w takich sytuacjach też mogę na męża liczyć i prędzej on powie matce, żeby dała spokój, niż ja zdążę usta otworzyć. Za to go bardzo cenię.
            • beataj1 Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 23:53
              O to u nie też z tym kłopot. Chłop były ministrant ja zadeklarowana ateistka. Myślę że będzie dym na etapie chrzcin ale ja mam juz na to plan i sądze że stanie na moim. Po prostu wykorzystam przeciwko chłopowi jego lenistwo. Jak sie dowie że absolutnie wszystko będzie musiał załatwić w kwestii chrzcin sam bo ja nie tknę paluszkiem niczego jego entuzjazm natychmiast opadnie. A po drugie nie mamy ślubu a na kościelny sie na pewno nie zgodzę więc chrzcin nikt dziecku nie udzieli wink
              Mamusia pomarudzila na brak ślubu ale jak je powiedziałam że dzięki temu oboje z następnymi parterami będziemy mogli wziąć ślub kościelny to sie zamknęła.
              • klawiatura_zablokowana Re: Twoja rodzina = twój problem 26.11.11, 00:00
                Ja mam tak samo w kwestiach religijnych: po prostu nie robię NIC. Jeśli mój małżonek kochany zechce ochrzcić pacholęta, będzie sam koło tego latał. Na razie do świątyni mu się zebrać nie idzie odkąd z mamunią nie mieszka big_grin znamienne, nie?
                Ja na wszelkie ewentualne uwagi mam przygotowaną prostą odpowiedź: to jego sprawa. Ewentualnych uwag na razie nie ma, teściowa jest kobietą roztropną, a nawet jeśli sądzi, że jego upadek wiary to moja wina, rozsądnie się tą opinią ze mną nie dzieli suspicious
        • foro-estupido Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 23:46
          Moja dzwoni zawsze do męża i pyta czy przyjdziemy na obiad,a mąz i tak pyta się mnie.Jakoś do dzisiaj teściowa nie skumała,że to ja podejmuję decyzjęwink
    • ha-ya Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 23:19
      Rada genialna w swojej prostocie. Ja to wiem i probuje, ale trafiam w mur. Moj maz to mistrz chowania glowy w piasek, szacunek=posluszenstwo i takie tam. Drazliwych tematow unika, a gdy juz wyplyna jesy mistrzem unikow. Tak jak wyzej juz ktos napisal - jakostobedzie, niedasie i onajuztakajest.
      Na razie to olalam, sama usztywnilam i ograniczylam kontakty, ale nadzieje, ze moj maz powie mamie, ze my jestesmy dorosli i decyzyjni dawno porzucilam uncertain
      • jamesonwhiskey Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 23:37
        spoko juz widze jak swojej mamusi mowicie zeby sie odjebala
        chociaz z drugiej strony napewno jest perfekcyjna wiec nawet nie ma takiej potrzeby
        • beataj1 Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 23:48
          Matce nie musze mówic by sie odjebała bo jest taka jak ja czyli sama załatwia swoje problemy z chłopem. Często dowiaduje się po fakcie. I muszę przyznać że żyją naprawdę niekonfliktowo. Problem mam z ojcem. Ojciec kwitnie w konflikcie. Uwielbia doprowadzać do tego że ludzie się kłócą. Obmawia kłamie i plotkuje. A jak przyjdzie co do czego to on nie jest winien i to nie prawda że coś komuś nakłamał. I ojciec kilkakrotnie juz ode mnie usłyszał jak sączył jad, że nie interesuje mnie co ma do powiedzenia i ze jak taki nieszczęśliwy z powodu mojego chłopa to możemy tu i teraz do niego iśc i wyjaśnić kłopot. Oczywiście natychmiast okazywało się że problemu nie ma. Chłop z mojej strony też został ostrzeżony jak sie sprawa ma i jeśli da rade to ignorować a jak sie wkurzy to opierniczyć nie przebierając w słowach i na jakiś czas będzie spokój.
          Na razie działa. Choć to matka sie nasłucha zapewne jacy jesteśmy niedobrzy...
          • jamesonwhiskey Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 23:52
            > Matce nie musze mówic by sie odjebała bo jest taka jak ja czyli sama załatwia s
            > woje problemy z chłopem

            czyli jednak chodzaca perfekcja heheh
            • beataj1 Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 23:58
              Nie, po prostu nie traci czasu na pierdoły i nie zajmuje się głupotami. A reszta to rzeczy nie warte by mnie angażować tzn. czy chlop skosi trawę jak go o to poprosi albo umyje jej samochód.
              W nasze życie się nie miesza raczej albo ja tego nie zauważam. A chłop na moje pytanie przed chwilą czy matka jest awanturna powiedział że nie. Prędzej to mnie wkurzają uwagi mojej mamy do mnie pt. O okna by sie przydalo umyć albo coś w tym stylu. Ale ja mam na to luz bo i tak ich raczej nie myje....
              • jamesonwhiskey Re: Twoja rodzina = twój problem 26.11.11, 00:11
                > pytanie przed chwilą czy matka jest awanturna powiedział że nie

                a co ma ci powiedziec
                ze go wku...a samo spojrzenia na nia?

                mysle ze sprawe wydatnie ulatwia zrozumienie jednej prostej rzeczy
                ze tak jak wy nie lubicie tesciowych tak samo mezowie nie lubia waszych wspanialych do rany przyloz mamus

                z tesciowa jest jeden zasadniczy problem
                jakas obca baba sie miesza w twoje zycie
                nawet swietego moze cos strzelic
                • beataj1 Re: Twoja rodzina = twój problem 26.11.11, 00:22
                  Wiesz co przyznaje że może obiektywna nie jestem bo to moja matka. Powiedz jakie tematy gdzie matka kobiety sie miesza są najgorsze to sie zastanowie czy u mnie to się nie zdarza.
                  Bo tak jak zrobiłam szybki rachunek nie wychodzi mi za dużo. Standardowe slub dziecko mieszkanie ze sobą bez ślubu zostały całkowicie olane przez moją matkę. Wyznanie tak samo.
                  Marudzi lekko na ilość kotów w naszym domu ale to do mnie bo ja jestem prowodyrem dokocania. Naprawde siedze teraz i zastanawiam się co w jej zachowaniu może ostro wkurzać i nie jestem w stanie za dużo wymyślić. Zapropnuj coś. to sie chetnie odniose.
                  Widzisz bo np. w kwestii ojca bez problemu jestem w stanie wymienić całą listę cech które doprowadzają do szału. I wiem że chłop ma z ojcem krzyż pański bo ojciec zawsze wszystko lepiej wie i poucza na każdym kroku. A matka tak jak ja - nie obchodzi mnie co jak ktoś zrobił interesuje mnie efekt końcowy. Co wszystkim ułatwia życie.
                  Może to jest tak że na każdą pare teściów przypada jedno dobre a drugie złe. I ojciec u mnie tak płynie że matka nawet jak by chciała być zła to ma już niewielkie pole do popisu...
        • foro-estupido Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 23:53
          Coś w tym jest...No może nie powiem mojej mamie,żeby się"odyebała",ale nie wymagam też żeby do teściowej mówił tak mój mąż.
          Ale ja umiem powiedziec mojej mamie,żeby się nie wtrącała,chociaż nie mam ku temu zbyt wielu okazji.Jeżeli muszę to mówic ,to wtedy ,kiedy marudzę,że mąż czegoś tam nie zrobił,albo zrobił nie po mojej mysli,to moja mama zawsze staje w jego obroniesmile
          I czego nie nawidzę to właśnie podejścia mojego męża.Szacunek=posłuszeństwo.
          RAZ! tylko wstawił się za mną,ale to u brata i jak sprawa zaszła już baaardzo daleko.
        • ha-ya Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 23:54
          Wez sie lecz. Dla jasnosci dam ci przyklad, bo widze, ze nikumaty jestes. Zdecydowalismy sie nie chrzcic dziecka. Moi rodzice temat poruszyli RAZ ( tez cos w stylu- ajaaktotak, boniwypada itd). Maz mamusi od 3,5 roku nie powiedzial WPROST ( ot, lawiruje, ze czasu nie mamy, ze pomyslimy i inne).
          • jamesonwhiskey Re: Twoja rodzina = twój problem 25.11.11, 23:58
            > Moi rodzice temat poruszyli RAZ ( tez cos w

            oj kolejna perfekcyjna i wyrozumiala mamusia
    • undoo Re: Twoja rodzina = twój problem 26.11.11, 04:47
      Moj by taka manipulacje z koteczkiem i kotlecikiem obsmial. Tesciowa i ja mamy ceche wspolna nie uznajemy zalatwiania spraw przez posrednikow. A jak sie juz klocimy, to obie mamy z tego frajde big_grin No ale poczucie humoru tez mamy.
      • izak31 Re: Twoja rodzina = twój problem 26.11.11, 08:00
        Za każdym razem jak czytam wątki o teściowych to coraz bardziej kocham moją Danusię smile, która jest po prostu cudownym człowiekiem. Jak poznałam męza to się trochę bałam bo mąż prawie jedynak a Mamusię miał ciut nadopiekuńczą. Moje obawy były nieuzasadnione bo teraz oprócz ukochanego syna jest jeszcze ukochana córeczka smile
        I można było tego dokonać pomimo, że w kwestiach religijnych, światopoglądowych, dbania o męża mamy poglądy zupłnie różne.
        Ale moja Teściowa jest kwintensencją określenia "dobry człowiek" co niestety nie zawsze okazuje się słuszną postawą bo odbija się to na jej zdrowiu.
    • kawka74 Re: Twoja rodzina = twój problem 26.11.11, 12:56
      > Sprawy konfliktowe z teściami załatwia się przez tego małżonka, które jest dzie
      > ckiem.

      IMO Sprawy konfliktowe z teściami załatwia się własnoręcznie przy wsparciu małżonka.
      • silver4321 Re: Twoja rodzina = twój problem 27.11.11, 16:18
        hmm... mój tata jest maminsynkiem i teraz nawet ja się z tym męczę bo swoją mamę broni zawsze czasem przyzna, że przesadza, ale zaraz jest koniec tematu i woli wszystko załagodzić i tak przez 22 lata i teraz jest masakra. problemy z przed lat powracają cały czas i dalej chce to łagodzić (nic to nie daje bo Babcia jaka była taka jest-teraz na dodatek wypomina ile to nie dała) nie dość, że moja mama się nie może z nia dogadać to teraz i ja i moja siostra. babcia miała 3 synów teściowej nie poznała tylko, że 2 inne synowe i ich dzieci traktuje z szacunkiem, a do nas ciagle coś. gdzie to moja mama była ta synową która cigle jej pomagała, a my wnuczkami które robiły to samo inni średnio coś ruszyli.i tak jesteśmy najgorsi. i racja, że to zalezy wszystko od syna czy da coś mówić na swoja rodzinę czy nie itd. męża jeszcze nie mam ale chłopaka od 3 lat i już na wstępnie jak "tesciowej" pomagałam to było dobrze jak nie miałam jak to byłam zła... ale mój facet już wie, że ma swojej mamie zwracać uwagę i nie pozwalać na za dużo. zawsze to robi jak mnie nie ma bo jakby zwrócił swojej mamie uwagę przy mnie to potem go opiepsza, że jak on to się do niej odzywa przy mnie. i tak pewnie będzie zawsze. tylko tu jest dużo więcej innych konfliktowych rzeczy (szkoda gadać) i zawsze jak mam poruszyć temat swojej przyszłej teściowej to mówie to łagodnie po czym daje czas chłopakowi na przemyślenia i zmieniam temat i jakoś to jestsmile
      • klawiatura_zablokowana Re: Twoja rodzina = twój problem 28.11.11, 10:10
        Jeśli teściowie mają coś prywatnie do mnie, to może i tak, chociaż też tego nie lubię.
        Ale jeśli teściowie mają coś ogólnie do nas, to lepiej, żeby negocjował z nimi ich syn. Z powodów podanych wyżej: naprawdę wolałbyś, żebyś to ty z nimi rozmawiał, a nie ja. Na mojego tekst "powiedz swojej matce.... albo ja jej to powiem" działa cudownie i natychmiastowo big_grin
    • saguaro70 Re: Twoja rodzina = twój problem 28.11.11, 10:39
      Nie masz racji. Moim zdaniem...
      Jak mama wysłucha córki albo syna to przytaknie dla spokoju a zrobi swoje. Mam różne relacje z teściową, raz lepsze, raz gorsze. I mało mnie obchodzi, co myśli na mój temat. Nie załatwiam problemów przez nikogo. Zawsze mowię prawdę w oczy, bo nie znoszę niedomowień. Trudno, jak tesciowa się obrazi. Rzuci fochem na kilka dni, a potem jej przechodzi.
      Czasami tesciową trzeba potrzasnąć, żeby za daleko nie zaszła..
      Pozdrawiam cieplutko smilesmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja