Rozważania mamy na urlopie wychowawczym...

26.11.11, 22:01
Oczywiście nie ja jestem tą mamą. tongue_out No więc, pani myśli: moja praca wymagała ode mnie zawsze obecności w danych godzinach plus udziału w przeciągających do nocy projektach, naradach. Wziąwszy pod uwagę jak działają przedszkola nie ma szansy aby dała radę licząc na placówkę (pan mąż niestety pracuje często w terenie, na wyjazdach). Naturalnie wraca pomysł opiekunki. Opiekunka minimum na dziesięć godzin pewnie. I teraz, czytałam dzisiaj jak naskoczyłyście na forum na taki pomysł. To ja się pytam: co ona ma zrobić?
    • yenna_m Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 26.11.11, 22:08
      echh, pracowac jesli musi lub czuje taka potrzebe
      i rozwiazac problem opieki nad dzieckiem we wskazany przez Ciebie sposob

      niestety, czasem, jak by nie probowac wybrnac z sytuacji, tylek zawsze z tylu, a cos jesc trzeba
      • kropkacom Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 26.11.11, 22:13
        Tu nie ma kwestii, ze coś trzeba jeść. Raczej pewnych oczekiwań. Tak myślę...
        • yenna_m Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 26.11.11, 22:25
          ale pewnie ta kwestia pojawi sie w wieku emerytalnym wink

          wiesz, ja sama niepracujaca, ale dokladnie jestem w stanie zrozumiec motywacje kobiet pracujacych

          poza tym nie kazda czuje sie szczesliwa, bedac z dzieckiem w domu
          czasem trzeba wyjsc do pracy, zeby psychicznie odpoczac od domowego kieratu i w zwiazku z tym nie byc toksycznym dla najblizszych
    • tosterowa Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 26.11.11, 22:11
      Niech się zapyta męża, w jaki sposób zamierza ograniczyć swoją obecność "w terenie" na rzecz opieki nad własnym dzieckiem.
      Reszta: nie angażowanie się czasowo w pracę ponad konieczność+opiekunka.
      • kropkacom Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 26.11.11, 22:17
        Pan mąż ma nie tyle super karierę przed sobą co raczej dobrze bardzo płatną pracę w pewnych konkretnych warunkach. A jak rzuci posadę to pewnie gdzieś razem wyjadą. Z kolei jak pani nie będzie się angażować czasowo to wyjdzie na "mamuśkę w pracy".
    • el_jot Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 26.11.11, 22:35
      Ja miałam nianię na 14 godz. przez dwa lata. Przychodziła ok. 6 rano, wychodziła ok. 18,19. Mogła córkę zabierać do siebie, mogła być u nas z córką. Raczej na nas nie narzekała, wręcz przciwnie. Zresztą do tej pory mamy kontakt i dobrze wspomina pracę u nas. Jeżeli chodzi o dziecko, pewnie to nie było dobre wyjście, ale wtedy nie miałam innej możliwości.
    • an_ni Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 26.11.11, 23:27
      norma w wielkich miastach, np w W-wie
      tu pisuja chyba jakies b. swieze mamy, ktore maja za dobrze - 22- 24 tyg macierzynskiego, mozliwosc zmniejszenia etatu z zapewnionym powrotem na caly etat, zabezpieczenie przeciw zwolnieniom matek wracajacych z macierzynskiego, urlop tacierzynski, jest tez coraz wiecej pracy, ktora mozna wykonywac z domu przez net
      a jeszcze 5-6 lat temu, macierzynski trwal 12-14 tyg , i tych wymienionych przywilejow nie bylo, nie bylo tez tylu dobrych czy przyzwoitych placowek prywatnych co teraz
      chyba wiecej teraz tez tu matek urodzonych w latach 80 tych, kiedy urlopy macierzynskie byly dluzsze niz w latach 70tych, a wychowawcze byly platne wiec moze ich matki siedzialy latami na wychowawczych i stad ten wdrukowany model, łomojboze niania na 10 godzin = wyrodnosc, podlosc, nieludzkie traktowanie dziecka, karierowiczka i nie pomagajacy maz
      • triss_merigold6 Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 26.11.11, 23:49
        Pozwolisz, że się podpiszę?
    • niebieski_lisek Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 26.11.11, 23:41
      Mój kolega rozwiązał to w ten sposób: on przychodzi na 10 do pracy bo rano odprowadza syna do żłobka, wychodzi o 18. Z kolei jego żona przychodzi na 8 po to żeby wyjść o 16 i odebrać jak najszybciej małego. Jeśli któreś musi dłużej posiedzieć/przyjść wcześniej do pracy, to się wymieniają godzinami. Moim zdaniem jeśli żadne z małżonków nie chce się zrezygnować z częstych wyjazdów, przeciągających się narad, to tak jakby chcieli żeby dziecko nic nie zmieniło w ich życiu, nie uwzględniali obecności nowego członka rodziny. Można i tak, pełno jest takich dzieciaków, które dostają wszystko co możliwe jeśli chodzi o rzeczy materialne, ale nie uwagę i opiekę rodziców.
      • an_ni Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 26.11.11, 23:45
        a ile lat tej uwagi rodzicielskiej - konkretniej niepracujacej matki, przewidujesz?
        • triss_merigold6 Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 26.11.11, 23:51
          A rodzice oczywiście pracują hobbystycznie i dla funu, bo przecież mogliby rzucić orkę i trzymać dzieci w jednej izbie, ubierać w Caritasie i karmić pożywieniem z darów dla biednych regionów UE.
          • kropkacom Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 27.11.11, 12:19
            Wiesz Triss uczciwie, Ty akurat nie pracujesz tak długo i o ile pamiętam chyba nie pałałabyś entuzjazmem gdybyś musiała.

            Dziewczyna nie musi z powodów ekonomicznych wracać do pracy. Co więcej, nie wiem czy naprawdę chce. Z jednej strony czuje, że musi (bo przecież kura domowa, utrzymanka, otoczenie). Z drugiej strony, jak wróci chce móc normalnie pracować (bo nie chce być mamuśką w pracy). Tutaj jeszcze dojdzie, ze będzie wyrodną matką.
        • niebieski_lisek Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 26.11.11, 23:53
          Nic nie pisałam w moim poście o niepracującej matce, więc nie wiem do czego pijesz.
          • an_ni Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 28.11.11, 10:57
            odpowiedz na pytanie, ile lat tej uwagi rodzicielskiej przewidujesz?
    • girasole01 Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 26.11.11, 23:45
      Co ma zrobic? Moze np.:
      - wrocic do pracy na starych warunkach i zatrudnic opiekunke na 10h
      - wrocic do pracy na czesc etatu i korzystac z przedszkola/opiekunki w mniejszym wymiarze godzin
      - znalezc inna prace, w ktorej bedzie spedzac mniej czasu i zatrudnic opiekunke/poslac dziecko do przedszkola
      - porozumiec sie z mezem tak, aby mogli dzielic sie opieka nad dzieckiem z pomoca niani w mniejszym wymiarze godzin (maz rowniez moze zmienic prace)
      - pozostac na wychowawczym i ograniczyc wydatki tak, aby dali rade wyzyc z jednej pensji.
      Opcji pewnie jest wiecej. Nie sadze jednak, ze powinna brac pod uwage opinie emam w tej kwestii i zmieniac swoja decyzje bo w jakims watku ktos skrytykowal jakas inna mame za podobny wybor.
    • foro-estupido Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 27.11.11, 12:21
      No własnie...Jaki jest"złoty środek" ematek?
      Bo pójście na wychowawczy xle i dziecko z opiekunką 10h dziennie też źle.
      • an_ni Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 28.11.11, 10:58
        zloty srodek to tworzenie jakies iluzji na forum big_grin
    • marika_2006 Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 28.11.11, 11:11
      Ja pracuję standardowo 8h dziennie, z dojazdami wychodzi że dziecko ok 9 h spędza w przedszkolu. Jeżeli ktoś musi lub chce pracować, i mimo że musiałby zatrudnić opiekę na te 10 h - nie widzę w tym nic dziwnego
      • foro-estupido Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 28.11.11, 11:36
        Pewnie, że nic dziwnego,ale czytając posty tutaj na forum to źle jest nie pracowac i byc z dzieckiem na wychowawczym,ale też źle jest pracowac tyle,żeby dziecko spędzało 10h z niańką czy w przedszkolu.
        • bergamotka77 Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 28.11.11, 11:48
          Dokładnie! Nie oszukujmy się w Wawie albo pracujesz na całe etat albo w ogóle i zostało mi to w pracy zakomunikowane, że nie ma urywania się "bo dzieci". A teraz nie mogę zmniejszyć etatu, choć to dobra opcja. Obecnie mamusie są bardzo rozpieszczone i myślą, ze każdy szef na wszystko przymknie oko. Mój mąż pracuje nawet dłużej niż ja bo mu godziny lunchu nie wliczają do godzin pracy. Ja po pierwszym dziecku miałam tylko 16 tyg. macierzyńskiego, ale upadała firma więc i tak szukałam pracy od nowa z małym dzieckiem. Podobnie po drugim - z maluchem szukałam pracy od zera i to był sukces, że ją szybko znalazłam bo jest kryzys i nie kryję, że dwoje małych dzieci to nie jest szczególna zachęta dla pracodawcy. Tu piszą chyba ludzie z małych miejscowości gdzie "dwie kawki i lecę do dziecka". W warszawskich korporacjach nikogo to nie obchodzi że musisz zwolnić nianię - masz takie same godziny pracy i obowiązki jak bezdzietni czy single.
          • marika_2006 Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 28.11.11, 12:41
            Nie wydaje mi się by to dotyczyło tylko i wyłącznie warszawskich korporacji, sama mieszkam w niewielkim mieście więc wiem co mówię. W poprzedniej firmie w ten sposób właśnie pracowałam, nie było zwalniania się, a pracodawca jeszcze dodatkowo patrzył złowrogo kiedy wychodziłam punktualnie o 16. W obecnej firmie jest zupełnie inaczej za co dziękuje bogu, ale nigdy nie wykorzystywałam żadnych "przywilejów matki pracującej", gdy dziecko było chore i do przedszkola pójść nie mogło zatrudniałam do opieki moją mamę, sąsiadkę itd. To samo w przypadku gdy muszę zostać dłużej po godzinach
    • woman-in-the-city Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 28.11.11, 12:15
      Jesli boi się ględzenia o kurze domowej etc. to oczywiste , ze wybierze opiekunke. Mnie to było lotto co ludzie o mnie powiedzą. Oczywiśie chciano zlinczować mnie za to, ze byłam na wychowawczym. Gdybym dała małego do żłobka to przykleili by łatkę wyrodnej. Cokolwiek by człowiek nie wybrał z kazdej strony blada rzyć. Zawsze znajdą się osoby zawistne w komentrarzach lub zazdrosne , ze maż sam może i jak najbardziej chce utrzymać rodzinę i ci, którym skacze ciśnienie i dostaja jobla po usłyszeniu, że matka wraca do pracy prosto z sali porodowej. Wspomniana koleżanka ma ten komfort, ze powody finansowe w grę nie wchodzą, ja do pracy nie teskniłam, ale rozumiem jak ktoś uwielbia swoją.
    • mara_jade73 Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 28.11.11, 12:25
      Niech idzie na ten urlop, takich chwil z dzieckiem sie nie zapomina, dla mnie to był bardzo szczęsliwy okres w życiu
      • zuzanna56 Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 28.11.11, 12:34
        Co ma robić? Jeśli mąż pracuje 12 godzin dziennie, do tego wiecznie jest w rozjazdach ale do tego zarabia sporo, no nie wiem minimum 10 tysięcy, to niech ta mama pobędzie z dzieckiem 3 lata. Mówię to ja, która nigdy nie byłam na żadnym wychowawczym.
    • franczii Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 28.11.11, 12:55
      Zdecydowac sie na opcje, ktora jest wedlug niej najlepsza i miec gdzies opinie innych ludzi.
      Ja gdybym nie musiala nie zostawilabym dziecka na 10 godzin dziennie obcej babie i tyle. I w placowce tez bym nie zostawila gdybym nie musiala. Nie ma takiej opcji.
      Widze z bliska 2,5letnia dziewczynke wychowywana przez nianie od samych narodzin w zasadzie. Bo to niania ja wychowuje. Niania naprawde w porzadku ale mnie serce by bolalo gdyby moje dziecko bylo tak bardzo przywiazane do obcej kobiety. . I sa tak zwiazane ze soba ze ja bylam przekonana ze niania jest rodzona ciocia dziecka. Do tego stopnia ze gdy jej zle to najlepiej utuli niania. Matka jeszcze jako tako ale ojciec zupelnie obcy czlowiek. Matka zwierzyla mi sie, ze jej z tym zle bo zdaje sobie sprawe ze jej wplyw na wychowanie jest po prostu znikomy. Teraz dziewczynka pojdzie do przedszkola prywatnego, kryterium wyboru: mozliwosc zostawienia dziecka od 8 do 19.
      Znam tez chlopcow nieco starszych wychowywanych przez nianie od urodzenia. Tez niania bardzo w porzadku i tez bylam przekonana ze siostra matki. Taka sama historia jak wyzej.
      Ja na pewno na taka opcje bym sie dobrowolnie nie zdecydowala.
    • slonce_bielan Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 28.11.11, 20:01
      "To ja się pytam: co ona ma zrobić?


      a dlaczego pytasz co ONA ma zrobić??????

      pytanie powinno brzmieć: "co ONI mają zrobić?"
      bo to chyba ICH dziecko, a nie tylko JEJ

      i teraz pytanie do kobiet piszących na tym forum: dlaczego uważacie, ze dziecko to sprawa TYLKO I WYŁĄCZNIE kobiety?
      gdzie w życiu dziecka/rodziny ojciec?
      czy on pełni jakąś funkcję?
      i dlaczego kobiety DOBROWOLNIE zwalnaiają ojców swoich dzieci z obowiązków rodzicielskich?

      rzadko tu piszę, ale czasami czytam to forum i wyjść z podziwu nie mogę, że TO KOBIETY tworzą takie stereotypy, że dziecko to sprawa kobiety, ona MUSI, a on MOŻE

      a nie wydaje się wam, że dziecko ma DWOJE rodziców i że lepiej jednak ojców nie wykluczać z dbania o rodzinę/dom/dzieci etc??
      • ruda_henryka Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 28.11.11, 20:26
        U nas warukiem było, że ja wracam do pracy, ale przez dwa jadę na zwolnionych obrotach ( na szczęście u mnie tak można ). dużo czasu jestem z dzieckiem, ale warunkiem było, że tatuś nie bierze jak kiedyś dodatkowych projektów, bo kupa kasy na razie nie jest nam potrzebna. Zarabiamy mniej niż przed urodzeniem dziecka, ale to sytuacja przejściowa i nie umrzemy jak nie pojedziemy na wakacje na Karaiby. Nie rozumiem też sytuacji, że facet siedzi po 12 godzin w pracy i dzieci nie widuje, żeby mama mogła się realizować macierzyńsko. obserwuję taki przypadek z bliska i dzieci powoli do ojca mówią: pan. Żadne pieniądze nie są tego warte
        • kropkacom Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 28.11.11, 20:47
          Uważam, że każdy ma prawo sobie układać, czy komplikować życie jak chce.
    • izabellaz1 Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 28.11.11, 20:53
      Niech zrobi to co czuje, że powinna (o ile to zgodne z prawem big_grin ).
      Podejmowanie jakichkolwiek decyzji pod presją forumowych bytów może odbić się czkawką wink
    • inguszetia_2006 Re: Rozważania mamy na urlopie wychowawczym... 28.11.11, 21:09
      kropkacom napisała:
      To ja się pytam: co ona ma zrobić?
      Witam,
      Ma szukać opiekunki dyspozycyjnej, czyli że musi jej zoferować naprawdę porzadną pensję, o ubezpieczeniu nie wspomnę. Są takie, ale nie za 1500 miesięcznie. Trzeba liczyć 2500 i w górę, żeby miała silną motywację finansową. Bonusy też mile widziane. Moja koleżanka ostatnio kupiła opiekunce telewizor LCD na pół ściany w ramach bonusu świątecznego;-P
      Skoro nie o pieniądze rzecz sie rozchodzi, to nie widzę problemu.
      Pzdr.
      Inguszetia

Inne wątki na temat:
Pełna wersja