edit38
27.11.11, 14:27
Moja teściowa odwiedza nas średnio 2-3 razy w roku (urodziny córki, urodziny lub imieniny męża i mikołaj) Obecnie moja córcia jest chora co powiedziałam w rozmowie telefonicznej z bratową męża-ona przekazała informację dalej do teściowej. Teściowa od razu zadzwoniła do męża i poinformowała go że chce odwiedzić chorą wnuczkę a sama jest na L4 z powodu przeziębienia więc ma czas. Maż gdy to usłyszał powiedział że ma nie przychodzić skoro jest chora bo nie chcemy aby mała dodatkowo coś złapała. Po kilku dniach teściowa zadzwoniła ponownie aby zapytać o zdrowie małej. Mąż poinformował ją że niestety leki nie pomogły i zeszło jej na oskrzela więc mała dostała antybiotyk. Teściowa zaczęła się użalać nad "biednym dzieckiem" i poinformowała że ona w takim razie musi nas odwiedzić, mąż zapytał czy ona już jest zdrowa na co ona odpowiedziała że nie więc mąż jej nie pozwolił. Teściowa się obraziła że nie pozwalamy jej spotkać się z wnuczką.
Dodam tylko że teściowa w tym roku była tylko w czerwcu na urodzinach małej (ma do nas 20-30 min spacerkiem) a my jesteśmy u teściów mniej więcej raz na miesiąc. Fakt że nie dzwonie do niej z zaproszeniem na kawkę ale już jej kilkakrotnie powtarzałam że zawsze może do nas zajrzeć bez zaproszenia ( ja nie mam w zwyczaju zapraszać najbliższej rodziny bo uważam że jest zawsze mile widziana)
Czy to naprawdę jest takie ciężkie do zrozumienia że nie chcemy aby odwiedzały nas chore osoby tym bardziej wtedy gdy nasze dziecko jest chore i bierze antybiotyk? Gdyby nie choroba dziecka teściowa nie zajrzałaby do nas na pewno do mikołaja chociaż i to nie jest pewne bo my będziemy u nich na mikołaju i bratanicy męża więc chyba wtedy mała coś od babci dostanie.