Chory telefon

30.11.11, 20:50
,,To za tydzień do ciebie przylatujemy i zabieramy chłopaka. Nie chcesz go puścić później, to chociaż daj go teraz na trochę''. Łatwo się domyślić od kogo taki telefon. Już nie wspomnę o mojej reakcji. I o tym, co mu odpowiedziałam, I o tym, co on sam mówił (że do Polski to już nigdy nie przylecą). Za tydzień? Zabrać a ile? ,,Nie więcej, niż dwa tygodnie, przecież go nie porwiemy''. Zaczyna się od nowa. Tyle, że coraz gorzej. Tak, jak gdyby nigdy nic. I po tym wszystkim, co z nimi miałam, mam ich ot tak wpuścić? W obecnej sytuacji?
Chyba wyjechać najlepiej i najbezpieczniej.
Wiem, ze to nie miejsce na to. Ale takie telefony ścinają skutecznie z nóg.
A już się trochę zaczęło poprawiać. I uspokajać.
    • rosapulchra-0 Re: Chory telefon 30.11.11, 21:02
      No, ale gdzie wyjechać?
      I co chłopak na to?
      • iuscogens Re: Chory telefon 30.11.11, 21:10
        W góry, nad morze, do Zamościa, gdziekolwiek, miejsce w sumie chyba nie jest istotne.
        Chodzi o to, żeby się nie spotkać z rodzinką.
        • rosapulchra-0 Re: Chory telefon 30.11.11, 21:15
          Myślisz, że ucieczka będzie rozwiązaniem?
          • jjod Re: Chory telefon 30.11.11, 21:47
            Ucieczka nie jest rozwiązaniem. Wiem. Ale spotkanie z nimi na pewno nie wniesie niczego dobrego. Ktoś, kto od czasu do czasu odzywa się, jak gdyby nigdy nic, wcześniej udawając, że nas nie zna, raczej nie ma samych dobrych zamiarów. Nam teraz zamęty nie są potrzebne w życiu. Z drugiej strony wiem, że tamci i tak przylecą. Ich nie powstrzymam. Nie widziałam ich na żywe oczy przez kilka lat. Nie mam ochoty spotykać się z tymi ludźmi.
            • angazetka Re: Chory telefon 30.11.11, 21:49
              A co na to syn? Nie chce spotkać się z ojcem?
              • jjod Re: Chory telefon 30.11.11, 22:03
                Chciał. O dzisiejszym sygnale nie wie nic.
                • rosapulchra-0 Re: Chory telefon 30.11.11, 22:09
                  Ile syn ma lat?
                  • jjod Re: Chory telefon 30.11.11, 22:14
                    17
                    • rosapulchra-0 Re: Chory telefon 30.11.11, 23:39
                      Masz siedemnastolatka w domu i ukrywasz przed nim możliwość spotkania z ojcem, bo uważasz, że to spotkanie tylko narobi więcej złego niż dobrego, tak? Rozumiem, że nie dasz możliwości synowi podjęcia decyzji czy chce się spotkać z ojcem czy nie?
                      • turzyca Re: Chory telefon 30.11.11, 23:42
                        Rosa, a kojarzysz cala historie? Bo taki wycinek to faktycznie dziwny, ale jak sie popatrzy na calosc, to inaczej brzmi.
                        • rosapulchra-0 Re: Chory telefon 01.12.11, 00:20
                          Historię znam od momentu terapii. Z części postów domyślam się, że ojcem dziecka jest obcokrajowiec, który przez długi czas nie miał z nim kontaktu. I stąd moje pytania. A co na to terapeuta?
                      • jjod Re: Chory telefon 01.12.11, 12:17
                        Czy on się chce z nim spotkać? Tak, chce. I to wiem. Ale Ty puściłabyś nawet siedemnastolatka teraz do kogoś, kto go olewał z takiego, a nie innego powodu? I tak nagle zapałał ,,miłością''?
                        • rosapulchra-0 Re: Chory telefon 01.12.11, 13:22
                          Pozwoliłabym na spotkanie, ale tylko i wyłącznie na moich warunkach.
                          • rosapulchra-0 Re: Chory telefon 01.12.11, 13:23
                            Czy ojciec ma ograniczone prawa rodzicielskie?
                            • jjod Re: Chory telefon 01.12.11, 14:13
                              Nie.
                              Wolałabym na swoich warunkach, ale z nimi to nie przejdzie. Wole nie tłumaczyć, dlaczego.
                              Myślisz, że syn nie chce? Chce. I to bardzo.
                          • tautschinsky Re: Chory telefon 02.12.11, 13:23
                            rosapulchra-0 napisała:

                            > Pozwoliłabym na spotkanie, ale tylko i wyłącznie na moich warunkach.


                            To "dziecko" ma 17 lat! Za rok sam będzie decydował,
                            gdzie chce pojechać. Chyba że matka będzie grała
                            mu na emocjach szantażując go swoimi omdleniami
                            i syn w obawie o jej zdrowie psychiczne zrezygnuje
                            ze swojego osobistego życia.
                            • jjod Re: Chory telefon 02.12.11, 13:27
                              Tak, tak, tak.
                              Ciekawe, czy jakbyś znała tamta rodzinę, to tak chętnie puściłabyś swoje dziecko, nieważne, ile ma lat. Zresztą - sam terapeuta na wyjazd się nie zgadza. Na spotkanie - tak, ale wyjazd - NIE.
    • wioskowy_glupek Re: Chory telefon 30.11.11, 21:06
      Może jak byś tak mniej chaotycznie to napisała, to coś by można doradzić... A w sumie to i tak nic się nie poradzi... Może po prostu nie odbieraj ? I tyle...
    • sueellen Re: Chory telefon 30.11.11, 21:53
      Nacpalas sie kobieto?
      • jjod Re: Chory telefon 30.11.11, 22:03
        Nie będę komentowała czegoś takiego, bo słów brakuje na takie dno
    • freakwave Re: Chory telefon 30.11.11, 21:54
      zarezerwuj dla siebie i syna dwa tyg w gorach i jedz w cholere nie mowiac nic nikomu...
      i tyle, tamtych olej
    • haudrey Re: Chory telefon 30.11.11, 22:10
      no to przylecą czy nie? bo raz piszesz jedno raz drugie.. Przede wszystkim musisz pogadac z synem, jesli nie umiesz wyslisz go do psychologa (z tego co kojarze chodzi na terapię), niech on z nim pogada o tej sytuacji. Na Twoim miejscu w zyciu bym dziecka nie puscila do "tatusia" i zrobila wszystko zeby rozumial dlaczego.
      • jjod Re: Chory telefon 30.11.11, 22:14
        Oni PRZYLECĄ. Przecież ich nie powstrzymam. A jak tak mówią, to tak będzie na pewno.
        Tylko że JA nie chce, żeby przylatywali. Nie po tym wszystkim, co zrobili. Nie teraz. Jeszcze lepiej: nigdy. Chcieli, żeby do nich syn leciał w styczniu lub lutym, ale o tym nie ma mowy. To postanowili coś takiego.
        historia-porwania-krzysztofa-olewnika.blog.onet.pl/
        • freakwave Re: Chory telefon 30.11.11, 22:18
          ale czy oni sa normalni, nie wiem jak durnym trzeba byc zeby myslec ze ty teraz spoko dziecko do iranu puscisz wiedzac chocby to co sie tam teraz wyczynia, na glowy upadli, kobieto mowie ci, zmien adres zamieszkania chocby na czas ich przyjazdu, telefonow nie odbieraj, dzieciaka bez twojej zgody zabrac do siebie nie moga bo masz prawa rodzicielskie i przez granice unii raczej sie nie przedostana.
          • angazetka Re: Chory telefon 30.11.11, 22:24
            Dziecko ma lat 17, to raz. Dwa, że nikt go nie porywa. Trzy, że nie podoba mi się uzgadnianie czegokolwiek ponad głową prawie dorosłego czlowieka. Ma prawo powiedzieć, czy chce się spotkać z rodziną, ma prawo wiedzieć, że oni przylatują się z nim spotkać.
            • freakwave Re: Chory telefon 30.11.11, 22:30
              ale oni nie przylatuja sie z nim spotkac oni przylatuja go zabrac i nie ma tu mowy o jakimkolwiek uzgadnianiu czegokolwiek z nim big_grin
              zabieramy chlopaka, czytalas uwaznie tam nie bylo przylecimy i pogadamy czy chce z nami jechac
              • angazetka Re: Chory telefon 30.11.11, 22:49
                A Jjod i jej syn to są bezwolne kukiełki czy co?
                • freakwave Re: Chory telefon 01.12.11, 09:09
                  nie wiem co mam ci napisac, chyba wiesz jak sie w krajach islamskich traktuje wlasne zdanie kobiet i dzieci big_grin
                  • angazetka Re: Chory telefon 02.12.11, 13:31
                    Ale Jjod nie mieszka w "krajach islamskich", cokolwiek to znaczy. Mieszka w Polsce.
    • bezpocztyonline Re: Chory telefon 01.12.11, 13:40
      Moim zdaniem nie puszczaj teraz dziecka.
      Chce pojechać? OK, pojedzie za rok, jak będzie już pełnoletni i będzie mógł decydować o sobie.
      Co prawda nie wiem, jakie będzie miał prawa decydować o sobie w Arabii Saudyjskiej, ale chyba jakieś będzie miał. Jest obywatelem polskim? Będzie pełnoletni? Będzie chciał zostać, to go nie wyrzucą, ale będzie chciał wyjechać, to chyba będzie mógł. Bo będzie pełnoletnim obywatelem polskim.

      A teraz co? Nawet gdyby chciał stamtąd wrócić, to się okaże że nie on decyduje o sobie, tylko jego ojciec. Bo jest niepełnoletni. I żadni tam krewni-opiekunowie z Polski nic nie będą mieli do gadania.

      Niech poczeka ten rok.
      • jjod Re: Chory telefon 01.12.11, 19:12
        Terapeuta uważa, że to może jednak coś dobrego wnieść (nie wiem, co), bo przecież syn bardzo chce się z nimi spotkać, ale po tym, co się działo, ja mam uzasadnione prawo w to wątpić.
        • nangaparbat3 Re: Chory telefon 01.12.11, 19:40
          Też myślę, że masz pełne prawo się niepokoić, sądzę jednak, że nie powinnaś zabraniać synowi spotkania z ojcem. Decyzje powinien podjąć syn, a Ty nie powinnaś na nią wpływać. Czy oni przyjeżdżają specjalnie po to żeby spotkać się z nim? Czy tak przy okazji to spotkanie?
          • jjod Re: Chory telefon 01.12.11, 19:50
            Specjalnie. Jak gdyby nigdy nic. Wcześniej zapewnienia, że oni tutaj już nigdy nie wrócą. Nie zgodziłam się na styczniowo-lutowy wyjazd, to sami postanowili przylecieć. Bez uzgadniania. Od razu na wstępie, to, co oni chcą.
            • nangaparbat3 Re: Chory telefon 01.12.11, 19:57
              Ale obawiasz się, że wywiezie syna ?
              Bo jeśli Ty nie pozwoliłaś synowi lecieć do ojca, a ojciec na to przylatuje do Polski, to raczej ojciec dostosowuje się do Twojej woli.
              • schiraz Re: Chory telefon 01.12.11, 19:59
                Ale on przylatuje, żeby go zabrać właśnie. Na zasadzie: Biorę i wywożę a Ty nie masz nic do gadania.
                • jjod Re: Chory telefon 01.12.11, 20:09
                  Wcześniej sytuacji była odwrotna. Ktoś, kto przez rok udaje, że dziecka nie zna, nagle zaczyna kochać. Nie zna, bo to wstyd i hańba dla rodziny.
          • schiraz Re: Chory telefon 01.12.11, 19:53
            Z tego co zrozumiałam to Oni przyjeżdżają specjalnie po to by go zabrać do siebie, niby na dwa tygodnie, i ja bym nie puściła. Spotkanie tak, ale nie na takiej zasadzie, że nagle przyjeżdża sobie rodzina byłego z byłym i zabierają na bliżej nieokreślony czas dziecko z kraju. Dziecko, które się uczy, no ok, młodzież nie dziecko. I to zabierają do kraju, gdzie zarówno chłopak jak i jego matka mają goowno do gadania. On może nigdy stamtąd nie wyjechać, nigdy nie wrócić, nawet jeśli będzie bardzo chciał, bo tam rządzi facet a żona i dziecko są warte tyle co nic.
            • verdana Re: Chory telefon 01.12.11, 20:18
              No zaraz...
              Tu są dwa zupełnie różne problemy. jeden - to spotkanie z ojcem, do którego syn ma prawo. To jest jego ojciec, a co więcej - część jego kultury. Podejrzewam,z e syn, jak pół-Arab moze się czuć trochę wyobcowany, inny - dobrze zatem, aby ta inność dawała też cos pozytywnego, aby ją lepiej poznał, a nie byla tylko niepotrzebnym balastem.
              Druga sprawa - to zabranie syna przez ojca. I tu należy powiedzieć stanowcze "nie", przy czym sprawa jest dosyc prosta - syn, aby wyjechać, musi mieć paszport, prawda? Paszport nalezy schować do skrytki bankowej, powierzyć komuś, albo wrecz zniszczyć . I tyle.
              • jjod Re: Chory telefon 01.12.11, 20:31
                Mnie boli to (pomijam już to, co ja przeżywałam, jak z nim byłam), że jak go syn najbardziej potrzebował - to wtedy nie okazywał mu zainteresowania. Kontaktu ZERO.
                • nangaparbat3 Re: Chory telefon 01.12.11, 20:49
                  Słuchaj - jeśli boisz się, że Ci porwą dziecko, to trzeba się zabezpieczyć.
                  Natomiast odmawianie synowi kontaktu z ojcem za karę - też rozumiem, ale to trochę jakbyś karała kogoś za pobicie Cię waląc własną głową o ścianę.
                  Poza tym nie masz pewności, że przed rokiem nie okazywał synowi zainteresowania ze złej woli. Mogły być inne przyczyny - tak często bywa.
                  • jjod Re: Chory telefon 01.12.11, 21:13
                    Za dobrze ich znam.
                    Na wyjazd się nie zgodzę.
              • schiraz Re: Chory telefon 01.12.11, 20:53
                Verdana genialne z tym paszportem, dokładnie tak bym zrobiła. Spotkanie tak, bardzo proszę, ale nie wyjazd.
        • altz Re: Chory telefon 01.12.11, 20:24
          jjod napisał:

          > Terapeuta uważa, że to może jednak coś dobrego wnieść (nie wiem, co), bo przeci
          > eż syn bardzo chce się z nimi spotkać, ale po tym, co się działo, ja mam uzasad
          > nione prawo w to wątpić.

          Syn będzie chciał się spotkać, to nic go nie powstrzyma przed tym, to już dorosły człowiek. Myślę, że warto uwierzyć w syna mądrość, on i tak kiedyś odejdzie, może jeszcze teraz nie będzie chciał?
          Obawiałbym się raczej o to, że syn się nie dowie teraz o propozycji ojca, ktoś mu powie o tym potem i syn wyjedzie na zawsze i to będzie ostatnie widzenie matki z synem.
        • olena.s Re: Chory telefon 01.12.11, 22:22
          Nie no, przecież znasz trochę tę kulturę... Oni odcinają osoby, będace dla rodziny hańbą. Co nie znaczy,, że chcą je skrzywdzić.
          osobiście jestem zdania, że :
          a) wierzący muzułmanin na narkotyki nie pozwoli
          b) nic się synowi nie stanie, nawet w Arabii - o ile jest czysty, a mówisz, że jest,
          c) chłopak ma prawo do ojca, takiego, jakiego mu lepiej czy gorzej wybrałaś, innego miec nie będzie,
          d) kontakty z drugim rodzicem są każdemu potrzebne, nawet jeżeli nie są udane. W ten sposób znajdujemy cząstkę siebie,
          e) rozumiem, że mąż z twojego eks był do bani, ale niech to nie rzutuje na syna.
          • sanjuna Re: Chory telefon 02.12.11, 05:01
            Ale Twoj syn potrzebuje chyba wizy, aby tam wyjechac, czyz nie?
            Aby ojciec mogl przyjechac do PL tez musi otrzymac wize, na jakiej podstawie mu ja wydadza?
            • volta2 Re: Chory telefon 02.12.11, 07:53
              wystarczy kupić wyjazd turystyczny, lub kupć z pl lot flydubai i oni sami wizę robią w 2 dni.

              a może jest tak, że chlopak ma obywatelstwo po ojcu? i wtedy wizy już w ogóle nie potrzebuje.

              syn w krajach arabskich to jest KTOŚ - wątpię, żeby chciał go ktoś skrzywdzić, ojciec szczególnie, a i dalszą rodzinę trudno mi podejrzewać o złe intencje. złe oczywiście w ich rozumieniu, bo to że moglliby go wywieźć i przekonać do pozostania to złe dla nich by nie było.

              inna sprawa, że jak chłopak będzie chciał to za chwilę sam wyjedzie i nie będzie potrzebował twojej zgody na nic. na spotakanie się zgódź, na wyjazd - nie. może już po samym spotkaniu syn nie będzie miał ochoty na dalsze kontakty.
              • eliszka25 Re: Chory telefon 02.12.11, 08:23
                nie znam calej historii, wiec nie bede sie wymadrzac, ale rozumiem, ze obawiasz sie tego, jakie konkretnie intencje ma twoj byly. rozumiem, ze nie jestes szczesliwa na wiesc, ze przyjedzie, ale twoj syn to juz prawie dorosly czlowiek i moim zdaniem powinnas powiedziec mu o tym, ze ojciec przyjedzie i chce sie spotkac. jaki by nie byl, to jednak ojciec i dziecko, nawet dorosle, zawsze ma jakas tam nadzieje, ze moze jednak sie ulozy. a jak sie dowie za jakis czas, ze ojciec chcial sie z nim spotkac, a ty mu nie pozwolilas? zachwcony raczej nie bedzie, skoro piszesz, ze bardzo chcialby sie z ojcem spotkac. ja bym sie bala tego, co juz ktos wyzej napisal, ze on sie dowie i bedzie mial pretensje, straci do ciebie zaufanie i jak tylko dostanie dowod, spakuje sie i wyjedzie i tyle go widzieli. w gniewie do czlowieka nie trafiaja rozsadne argumenty, a wkurzony, oszukany nastolatek rozsadnie z pewnoscia nie dziala.

                o spotkaniu bym powiedziala i wspolnie z synem ustalila, na jakiej zasadzie sie ono odbedzie. na wyjazd teraz bym sie nie zgodzila. ustalilabym z synem, ze jak bedzie pelnoletni i SAM BEDZIE CHCIAL, to bedzie mogl ojca odwiedzic. poza tym wcale nie jest pewne, ze chlopak bedzie chcial utrzymywac jakies blizsze kontakty po tym jednym spotkaniu, bo w cudowne odmiany u podobnych ludzi jakos nie wierze. bez paszportu przeciez nie wyjedzie.
                • jjod Re: Chory telefon 02.12.11, 12:49
                  Wie o tym telefonie. Chce się spotkać. Myślisz, że nie chce jechać? Nie trafiają do niego tłumaczenia, dlaczego nie może. Terapeuta uważa, że powinien sie spotkać. Bez wyjazdu jakiegokolwiek gdziekolwiek.
                  • fajnykotek Re: Chory telefon 02.12.11, 13:39
                    Czytam Twoje wątki o perypetiach z synem i z jego ojcem i nie chcę Cię martwić, ale nie wygląda to dobrze. Mieszkałam parę lat w kraju islamskim i jak sama wiesz - zdanie kobiety tam nie liczy się wcale. Syn jest skarbem i powodem do dumy (ewentualna córka - wołem roboczym). Wydaje mi się, że tamta rodzina ustaliła, że Ty marnujesz ten skarb i nie umiesz Go wychowywać (skoro wpadł w narkotyki), poza tym syn wg ich praw już jest dorosły i może się np ożenić. Oni Go postanowili tam SOBIE zabrać. Na zawsze. A jeśli Twój syn jest chętny, czy zafascynowany swoim ojcem to wyjedzie tam za rok, bez Twojej zgody. I mogą Go tam tak zbałamucić, że już nie wróci sad. Zwłaszcza jeśli są zamożni.
                    • jjod Re: Chory telefon 02.12.11, 17:54
                      Jeżeli o to chodzi - i tak tam nie poleci.
                      • rosapulchra-0 Re: Chory telefon 03.12.11, 01:17
                        jjod napisał:

                        > Jeżeli o to chodzi - i tak tam nie poleci.

                        Dlaczego?
                        • olena.s Re: Chory telefon 03.12.11, 09:18
                          No właśnie, dlaczego?
                          Pobyt w AS jest dla twojego syna kompletnie bezpieczny narkotykowo, a jezeli idzie o obawę o psychiczne szkody, to ponieść je można i bez wyjazdu - wystarczą spotkania w Polsce. Jednocześnie chłopak rwie się do ojca i ma prawo do tej części swojego dziedzictwa. Nie możesz go przed tym chronić!
                          • jjod Re: Chory telefon 03.12.11, 10:40
                            Nie tylko ja nie wyrażam na to zgody.
                            • rosapulchra-0 Re: Chory telefon 03.12.11, 23:04
                              Odpowiedź tak enigmatyczna, że lepiej by było, gdybyś w ogóle nie odpowiedziała.
                              • jjod Re: Chory telefon 03.12.11, 23:26
                                Pisałam już o tym wyżej. Sam terapeuta nie jest za wyjazdem. Na pewno nie teraz.
                                • anetaa Re: Chory telefon 04.12.11, 15:54
                                  Mysle ze ze spotkania z ojcem mogą wyniknąc same korzysci, bo jesli
                                  1 ojciec przyjedzie z jakimiś chamskimi tekstami to syn moze przejrzy na oczy nie bedzie hodował w sobie wyidelizowanego obrazu ojca (ktory byc moze ma teraz w głowie), przejrzy na oczy i zrozumie ze musi zaczac współpracowac i szanowac matkę bo tylko na nią mógł liczyc i to sie nie zmieni w przyszłosci.

                                  2 druga wersja jest taka ze ojcec zrozumiał swoje błedy i zechce naprawic swoje relacje z synem - wtedy przybedzie ci ktos na kogo bedziesz mogla liczyć w rozwiązywaniu problemów z synem, ktory moze dzieki temu bedzie miał większą mobilizację "mojemu ojcu zalezy na mnie to moze i ja sie postaram więcej"

                                  jakby nie patrzec moim zdaniem plusy
                                  chłopak nigdzie nie wyjedzie bez twojego pozwolenia - tylko pilnuj dobrze paszportu (tak na wszelki wypadek)
                                  • jjod Re: Chory telefon 04.12.11, 19:41
                                    Żeby nie było, że karam kogokolwiek za to, co przeszłam z tamtą rodziną. Dla mnie nie było to miłe, delikatnie mówiąc. Mam złe wspomnienia i raczej nie zmieni się to. Kiedyś chciałam, żeby utrzymywali z nami kontakt, ale był to kontakt sporadyczny, a przez ostatni rok: zerowy, kompletnie ŻADEN. My to wstyd i hańba. I nagłe zainteresowanie nami we wrześniu, jak gdyby nigdy nic, bo na razie wszystko w porządku. Wcześniej: mamy was w du.pie, teraz już można odnowić kontakt. I ja wiem, że teraz to nie to, co wcześniej. Ale jednak. Jest żal. Taki po prostu naturalny żal. Ok, wiem, że przylecą. Jasne, nie zatrzymam ich. Nie chce, żeby przyjeżdżali, ale jeżeli to ma w jakiś sposób pomóc synowi - niech przyjadą.
                                    Ale o wyjeździe, i to jeszcze do nich, nie ma mowy. I jak wspomniałam kilkakrotnie - sam terapeuta jest temu, przynajmniej na razie, przeciwny.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja