szyszunia11
03.12.11, 23:10
Mój mąż ma przedszkolną traumę. Poszedł w wieku 4 lat i pamięta, że strasznie ryczał i że w ogóle było beznadziejnie. No a wielkimi krokami zbliża się przedszkole naszego dziecka (po wakacjach, będzie miał wtedy 3,5 roku). J anie wyobrażam sobie inaczej, od początku mówiłam, że chcę go posłać. M niby też, ale ja widzę, że on już cały czas o tym myśli i się boi. Np. jak jesteśmy u znajomych i mały nie chce byc sam z dziećmi w pokoju tylko ryczy żeby do niego przyjść itp. Owszem, też mnie to czasem martwi, on potrafi się strasznie rozhisteryzować, mieliśmy juz nieudane podejście do klubiku malucha (choć kiepski był ten klubik jak widzę z obecnej perspektywy). Staram się jak mogę go "uspołeczniać" - liczne wyjścia z domu, obie babcie (nieraz na noc u teściów zostanie albo na dwie). chodzimy razem na zajęcia dla dzieci w jego wieku które on lubi (teraz rodzice są za zasłonką

) i wydaje mi się, ż eidzie wszystko w dobrym kierunku. A jednak stres M mi sie udziela. Bardziej niż małym stresuje się własnie M... tak jakby to on a nie dziecko szedł do tego przedszkola...