Kłopot...z mężem

02.06.04, 12:46
Jesteśmy malżeństwem od czterech lat mamy rocznego syna bardzo go kocham
ale... .Nasz maluch jest bardzo absorbujący po całym dniu różnych zabaw i
spacerow nie mam juz sił dla męza.Padam jak kłoda zmęczona i śpiaca.Nie
umiemy się porozumiec a zawsze umieliśmy szczerze z sabą porozmawiać.Nie
chodzi tylko o seks.On całymi dniami pracuje dla małego nie ma czasu a z
żalem musze stwierdzić że dla mnie też.Może to moja wina.Sama nie wiem co ja
mam dalej robić.Kocham Go kiedyś było tak fajnie a teraz.proszę doradzcie.Aga
    • weronikarb Re: Kłopot...z mężem 02.06.04, 14:50
      Witaj
      To co napisze to standard -rozmawiaj. Wiem jak jest gdy meaz niema cale dni, a
      Ty z dzieckiem nie mogaca do nikogo buzi otworzyc, on wraca i jeszcze twierdzi
      ze leci z nog i trzeba jeszcze jego obskakiwac. Ja pogadalam z mezem,
      powiedzialam ze nasze malzenstwo sie wali, ze zaczynam myslec o rozstaniu, bo
      przeciez i tak go niema a jeden do obsluzenia mi odejdzie wieczorem. I ze mam
      poprostu dosc, ja tez jestem czlowiekiem. Wiesz? Pomoglo gadalismy cala noc i
      jes duzo lepiej. Moze maz niewie co sie dzieje smile Renata
      • agaszopa Re: Kłopot...z mężem 05.06.04, 13:58
        dzieki wiem że nie jestem sama pozdrawiam Aga
    • makami1 Re: Kłopot...z mężem 02.06.04, 15:23
      Nie wiem czy pociesze, ale taki kryzysik to rzecz przy Malenstwie dla zwiazku
      naturalna. Zanim sie dotrze nowy uklad (trojkowy u Wassmile, musi minac troche
      czasu. A zeby sie dobrze dotarl potrzeba cierpliwosci i rozmow - nic
      odkrywczego, wiem smile
      Zobaczysz teraz tez moze byc fajnie (a nawet fajniej). Rok to juz sporo, chyba
      czas zaczac wracac do roli zony/partnerki, meza/partnera, a nie tylko rodzicow
      (co po urodzeniu jest przeciez jak najbardziej OK). Moze moglby sie ktos
      zaopiekowac czasem synkiem, a Wy siup do kina, knajpki czy gdzie lubicie. To
      naprawde dzialasmile Oprocz relaksu jest to tez super okazja do romowy na inny
      temat niz kupki i zupki. To tylko pomysl. Na pewno Ty wiesz najlepiej, co
      moglibyscie z mezem porobic w czasie "wolnym" .
      Acha, nie zrazaj sie jesli takie pomysly na poczatku ne beda wychodzily ze
      strony meza. Moze zabrzmi to feministycznie, ale czasem mam wrazenie, ze my
      mamy wiecej finezji...wink)

      Sciskam i zycze ponownego wzlotu malzenskiego smile
      M
      • kaaskaa17 Re: Kłopot...z mężem 03.06.04, 17:42
        Mam podobny problem tylko ze ja jestem w ciazy a moj maz mnie unika , nie chce
        ani mnie przytulic ani sie ze mna kochac, a kiedy ja probuje do niego sie
        zblizyc krzyczy na mnie albo jest nie przyjemny, teraz to odbywa sie na
        zasadzie jestesmy razem ale osobno , i nie bardzo wiem jak temu zaradzic,
        jestem z toba i czekam na ciekawe propozycjesmilePozdrawiam
    • franczeska01 Re: Kłopot...z mężem 03.06.04, 22:27
      Kochanieńka...
      Czasem tak jest,że w życie wymaga od nas ogromnej energii...Kiedy ma się małe
      dziecko (a wiem coś o tym ,mam córcię 1,5-roczną)trzeba mieć mnóstwo siły żeby
      za wszystkim nadążyć.Ty starasz sie wychowywać synka a mąż narazie stara się
      nadążyć za potrzebami związanymi z jego "funkcjonowaniem".Nie obrażając mężów i
      Tatusiów musze przyznać,że panowie do wychowywania włączaja sie troszkę
      później.Zanim sobie wszystko poukładają,przyzwyczają się do nowego
      życia...troche czasu minie. Etap na którym Ty Agusiu teraz jesteś ja mam już za
      sobą i mogę Ci poradzić z własnego doświadczenia.
      Kiedy mąż wracał zmęczony z pracy,podawałam mu obiad,pytałam co u niego..jak
      minął dzionek...i nic nie mówiłam o nas...co u nas...co robiłyśmy...jak się
      bawiłyśmy...Aż w końcu zaniepokojony mąż zapytał co my cały dzień właściwie
      robimy??? Wtedy ja w najcudowniejszych kolorach opowiadałam jak świetnie się
      razem bawimy,jak wariujemy,jak robimy babki z piasku,jak podrywamy małych
      chłopców...itd.Mąż poczuł się zazdrosny o moje relacje z córką i powoli zaczął
      się w nie wdrażać.Teraz stara się każdą wolną chwile poświęcić nam (nie
      córce,ale nam!!!)Maja tak polubiła nasze zabawy że juz nawet nie chce sama
      tańczyć...gdy leci jej muzyczka bierze nas oboje za rączki i tańcujemy smile
      Czasem śmiejemy się ze tak się spoufaliła z nami ze kiedy sie całujemy ona też
      podchodzi i nas całuje...no,może nie w taki sam sposób,ale tez smile
      Aguś, moja rada na Twoje zmartwienie...nie pokazuj mężowi zmęczenia,bądź wesołą
      świetnie radzącą sobie MAMĄ...mąz sam zauważy że jest Ci ciężko i wtedy zacznie
      Cię doceniać.Zajmie się Małym żebyś Ty mogła chwilkę odpocząc, a wieczorami
      kiedy Bobas będzie spał możesz mu za to podziękować smile myslę że Ty już wiesz w
      jaki sposób...smile))
      Pozdrawiam Was bardzo gorąco i życzę powodzenia w dalszych relacjach. Ania.
Pełna wersja