Niepracujące Mamy w przedszkolu.

05.12.11, 14:38
Jestem w mniejszości jeśli chodzi o matki pracujące. Jednak spora część matek dzieci w przedszkolu mojej córki pracuje i musiała się zwalniać z pracy na ostatnie spotkanie dla rodziców bo, jak wytłumaczyła wychowawczyni, większość mam nie pracuje. No to skoro nie pracuje to co im za różnica na którą przyjdą? Na spotkaniu pada prośba, żeby któreś mamy przyszły przed jasełkami pomóc rozłożyć stoliki itd. Cisza. Wychowawczyni patrzy wymownie na kobietę obok, ta mówi że trudno, weźmie urlop i przyjdzie. Pani obok (niepracująca) oznajmia że ona nie wie o której wróci jej mąż z pracy a przecież ktoś musi być w domu. Cycki mi opadły. Sama nie dam rady się urwać w ten dzień, zaoferowałam pomoc w sprzątaniu po jasełkach. Mamy niepracujące są zbyt zapracowane?
    • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 14:43
      Może Mamy niepracujące mają młodsze dzieci w domu?

      > Wychowawczyni patrzy wymownie na kobietę obok, ta mówi że tru
      > dno, weźmie urlop i przyjdzie.

      Asertywność miłe Panie, asertywność!

      > Pani obok (niepracująca) oznajmia że ona nie wie
      > o której wróci jej mąż z pracy a przecież ktoś musi być w domu.

      Jak ma nianię lub babcię do pomocy to argument taki sobie, a jeśli nie ma to sorry, ale z kim ma zostawić przedszkolaka albo i młodsze dziecko? A może ma wziąć niemowlaka na ręce i do przedszkola iść rozkładać stoliki z niemowlakiem na ręku? Albo z owym przedszkolakiem?
      Jeśli nie ma niani to bardzo rozsądna odpowiedź, mąż może w jednym dniu przychodzi o 16.00, w innym o 18.00 a w jeszcze innym spotkanie przeciągnie mu się do 19.00, a nikt inny na przykład nie ma możliwości zostania z dzieckiem.
      • morekac Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 18:31
        ak ma nianię lub babcię do pomocy to argument taki sobie, a jeśli nie ma to sorry, ale z kim ma zostawić przedszkolaka albo i młodsze dziecko? A może ma wziąć niemowlaka na ręce i do przedszkola iść rozkładać stoliki z niemowlakiem na ręku? Albo z owym przedszkolakiem?

        Przedszkolaków jednak do tego nie mieszaj.
        Przedszkolak - jak sama nazwa wskazuje, powinien być w tym czasie w przedszkolu i z drżeniem serca oczekiwać na występ.
    • akasha78 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 14:44
      To zalezy chyba jak bardzo jest się asertywnym i jaki ma sie stosunek do prac spolecznych. Mój kolega mający nie pracujacą zonę miał dosyć tego właśnie, że jak coś było do zorganizowania to zawsze jego żona była wybierana- bo ma czas bo przecież nie pracuje. Za to moja koleżanka , która pracuje jak jest potrzeba to bierze dzień wolnego i pomaga a na kolegę patrzy jak na ufoludka na zasadzie jaki masz chlopie problem.
      • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 14:46
        Ten kolega od niepracującej żony zatrudnia do dziecka niania, a do sprzątania Panią sprzątającą?
    • kropkacom Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 14:47
      > Mamy niepracujące są zbyt zapracowane?

      Spytaj się pań w twoim przedszkolu. Ja ich nie znam. Jeśli chodzi ogólnie to chyba zależy od jednostki. Ja społecznikiem nie jestem, ale tez przedszkole i szkoła tego nie wymaga. Gdyby wymagała przylepiłabym sobie do twarzy uśmiech znudzonej kury domowej i z "ochotą" przyszła. wink Pasuje?
      • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 14:55
        Nie można od nikogo WYMAGAĆ społecznictwa niezależnie od stopnia zapracowania.
        To powinna być wyłącznie dobra wola.
        • kropkacom Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 15:04
          Babeczki chcą aby, kura domowa była na każde zawałowanie, a z drugiej strony ma kurka nie kombinować za nadto z aktywnościami. Ech...
          • gabi683 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 09:56
            kropkacom napisała:

            > Babeczki chcą aby, kura domowa była na każde zawałowanie, a z drugiej strony ma
            > kurka nie kombinować za nadto z aktywnościami. Ech...

            co prawda to prawda !Zresztą to ze kos nie pracuje zawodowo nie oznacza ze się opiernicza w domu i trzaska seriale .Mam czworo jedno już samodzielne ale troje wymaga mojej i męża,nie mamy babci, blisko wiec wszystko jest uzależnione od mojego męża o której przyjedzie.
            • jowita771 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 10:15
              Pomijając osoby z większą liczbą dzieci, bo te rzeczywiście mają trudniej, to osoba, która pracuje ma jeszcze mniej czasu na nieoglądanie seriali i nieopierniczanie się w domu. Bo nic się w domu samo nie robi, bez względu na to, czy mieszkańcy pracują zawodowo, czy nie.
              • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 12:54
                Amen
    • ciociacesia nie ustawiam innym zycia 05.12.11, 14:48
      ze nie pracujaca nie znaczy ze nie ma obowiazkow jakis. jak moge to przychodze, ale innych nie rozliczam z ich czasu
    • 0stella1 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 14:58
      Ja bym sie nie dała wrobić w pomaganiu jasełkowym, zgłosiłabym sie i powiedziała stanowczo, ze pracuje i nie mam mozliwosci urlopu wiec moze kóras z niepracujacych zawodowo mam pomoze.
      • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 15:58
        A Mama niepracująca zawodowo odrzekłaby, że ona ma drugie dziecko- niemowlę w domu i niech Mamy jedynaków wobec tego pomogą.
        • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 19:16
          Tak tak, każda ma pięcioraczki w domu i wszystkie mają po kilka miesięcy. Zaufaj mi, kobiety, które mam na myśli nie maja małych dzieci w domu. Nie jestem upośledzona, wbrew pozorom potrafię zrozumieć że niemowlęcia ciężko zostawić samemu w domu smile
          • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 20:41
            Nigdy nie wiesz w jakim stopniu zapracowane są osoby z którymi łączy Cię tylko to, że mają swoje dzieci w grupie przedszkolnej Twojego dziecka.
            • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 09:43
              Jasnowidz ludzie! big_grin Skąd założenie że nic więcej mnie z tymi ludźmi nie łączy? Nie przeprowadziłam sie do Warszawy czy innego miasta udawać że nikogo nie znam. Przedszkole jest na tej wsi, w której się wychowałam jak i większa część matek tych przedszkolaków. Podaj mi jeden powód, dla którego uznajesz że one są bardziej zapracowane niż np. ja czy inna matka pracująca?
              • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 12:10
                Nie uznaję, uważam że mogą być bardziej zapracowane, mniej zapracowane, mogą cierpieć na depresję o czym nikt inny, czasem nawet własny mąż może nie wiedzieć, a łączy się to na ogół z brakiem większej chęci do innych działań, mogą w tym czasie zajmować się chorą matką, szorować podłogi albo umówić się do SPA i w każdym jednym wypadku mają pełne prawo odmówić pracy społecznej.
                Praca społeczna nie jest obowiązkiem dla nikogo, ani dla osoby pracującej 12 godzin na dobę ani dla bezrobotnej.
                Powinna wynikać wyłącznie z czyjejś chęci i dobrej woli, a nie z ilości posiadania wolnego czasu.
                Tyle.
                • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 12:18
                  A ja mogę nie popierać braku chęci pomocy przy zorganizowaniu czegoś dla własnego dziecka, tym bardziej jeśli posiada się takie możliwości np. czasowe. Ot co.
          • anorektycznazdzira :D 06.12.11, 19:06
            chipsi napisała:
            > Tak tak, każda ma pięcioraczki w domu i wszystkie mają po kilka miesięcy. Zaufa
            > j mi, kobiety, które mam na myśli nie maja małych dzieci w domu. Nie jestem upo
            > śledzona, wbrew pozorom potrafię zrozumieć że niemowlęcia ciężko zostawić samem
            > u w domu smile

            Już wpadło towarzystwo w jednostajna śpiewkę, teraz nic już innego w wątku nie będziesz miała jak tylko a-jak-ma-niemowlę-chora-babcię-psa-lub-rybki-może-nie-ma-na-bilet-albo-ma-daleko-skąd-wiesz-i-nie-osądzaj (Aaaaaaaa, hahahahahaaaaa, KOCHAM jak ematki wyjeżdżają z "nie osądzaj") -bo-nie-wiesz-co-bidula-ma-za-straszne-obowiązki-do-wykonania.
    • ola Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 14:58

      Nie będę się tłumaczyć za mamy z Waszego przedszkola.
      Mogę powiedzieć za siebie. Do tej pory tez się nie zgłaszałam zbyt wiele do akcji przedszkolnych z prostego powodu, ze poza przedszkolakiem, miałam w domu niemowlaka. Mały byłby ze mnie pozytek np. przy czytaniu bajek przedszkolakom, kiedy niemowle przysysa się do podłogi albo zacznie się drzeć z nadmiaru wrażeń. Na wynajęcie na ten czas niani nie każdgo stać
    • purpurowa_komnata Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 14:59
      Mnie dziwi Twój komentarz. Jeśli jest mama niepracująca zawodowo to najczęściej nie ma pomocy oprócz męża- więc wbrew pozorom czasem pracującym łatwiej. Wiem po sobie- gdybym nie pracowała zawodowo- każde wyjście z domu byłoby problemem- skoro pracuję- to rodzina przywykła, że wychodzę.
      • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 19:18
        Nie no, następna ignorantka, która uważa że skoro ja (czy inna kobieta) pracuję to obowiązki domowe przejmują za mnie krasnoludki big_grin
        • marychna31 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 22:55
          o matko, sa obowiązki domowe i obowiązki domowe: co innego wstawienie prania a co innego opieka nad noworodkiem czy chorym na alzheimera rodzicem. Nie przyszło ci do głowy, że ta "niepracująca matka" widac faktycznie ma jakiś powód, o którym ci się nawet nie śniło? Zawsze tylko zakładasz, ze wszyscy w koło szukają tylko okazji do wykorzystania ciebie bidulki, ciężko pracującej matki by w tym czasie sobie tylko leżeć i pachnieć?
          • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 09:40
            A Ty z której choinki się urwałaś? Pierwszy raz poruszam temat matek pracujących i niepracujących więc swoje kompleksy lecz u specjalisty, na mnie się nie wyżywaj. Swoją droga dlaczego napisałaś niepracujące matki w cudzysłowiu, to jakaś obraza czy jak? Nie, nie zakładam że inne kobiety nie mają nic do roboty, przykro mi że oceniasz matki pracujące jako ograniczone istoty. Zastanawiam się po prostu dlaczego matki pracujące mogły znaleźć czas na pomoc a te niepracujące i BEZ hordy niemowląt w domu nie mogły. A skoro tak martwią Cie moje sny, to zaufaj mi, samej Ci się nie śniło jakie ja mam jeszcze obowiązki, więc zanim zaczniesz mnie oceniać poczytaj więcej o mnie smile
        • purpurowa_komnata Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 12:29
          Ignorantką- sama jesteś. Napisałam jedynie,ze w mojej sytuacji praca zawodowa daje mi możliwość wychodzenia z domu bez tłumaczenia. Poza tym nic nie piszę o obowiązkach domowych, które w przeważającej większości wykonują właśnie kobiety- niezależnie od tego czy pracują zawodowo- bez sztabu pomocników w tym zakresie.
          • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 12:47
            Napisałaś "Jeśli jest mama niepracująca zawodowo to najczęściej nie ma pomocy oprócz męża- więc wbrew pozorom czasem pracującym łatwiej". Czarno na białym. Więc w czym mam łatwiej? Z wychodzeniem z domu? To niepracujące są przypinane łańcuchem do zlewu czy jak? Mnie nikt nie więził. Jaką mam inną pomoc niż mama niepracująca? Wracam do domu z pracy i dalej mam dokładnie te sama bajkę w domu tyle że od 16tej a nie od rana a więc i mniej czasu.
            • purpurowa_komnata Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 13:05
              Ma np. do pomocy przy młodszym dziecku nianię- jeśli oboje rodzice pracują. To k woli wyjaśnienia.
              Nie burz się tak- bo to nic nie da. Nie -nie byłam przypinana łańcuchami- ale znana mi jest opcja- "pan pracuje-pan decyduje" a kiedy wraca zmęczony do domu to odpoczywa.
              Tyle na temat.
      • gabi683 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 12:54
        purpurowa_komnata napisała:

        > Mnie dziwi Twój komentarz. Jeśli jest mama niepracująca zawodowo to najczęściej
        > nie ma pomocy oprócz męża- więc wbrew pozorom czasem pracującym łatwiej. Wiem
        > po sobie- gdybym nie pracowała zawodowo- każde wyjście z domu byłoby problemem-
        > skoro pracuję- to rodzina przywykła, że wychodzę.


        Ja nie pracuje i nie mam problemu z wychodzeniem smile
    • laminja Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 15:33
      pracują czy nie prawa mają takie same. To ich sprawa, że nie pracują i co w tym czasie robią. Nie znoszę takich oczekiwań (nie pracujesz na etacie = masz czas to się wszystkim zajmij, bo my pracujemy). Mam w zasadzie większość dni zaplanowanych i też muszę z czegoś zrezygnować kiedy idę pomóc w przygotowanich do przedstawienia itp. Czy to, że ktoś pracuje ma go automatycznie zwalniać z tego typu aktywności?
      • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 15:57
        Zgadzam się z Tobą.
        Poza tym praca społeczna powinna polegać na wolnej woli, bez przymusu i środków nacisku.
        Jeżeli zaś nie ma chętnych do niej warto rozważyć inną opcję, na przykład poproszenie pani woźnej aby za dodatkowe pieniądze została pół godziny dłużej i pomogła przy przedstawieniu.
        A co jeśli w całej grupie przedszkolnej są wyłącznie Mamy pracujące zawodowo?
        • kali_pso Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 18:40
          > Jeżeli zaś nie ma chętnych do niej warto rozważyć inną opcję, na przykład popro
          > szenie pani woźnej aby za dodatkowe pieniądze została pół godziny dłużej i pomo
          > gła przy przedstawieniu.

          Rozumiem, że jako rodzic, który- nie chce/nie może- zafundujesz tej pani te pieniądze?
          • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 18:48
            A jakie widzisz wyjście z sytuacji jeśli tak się zdarzy, że żaden z rodziców nie zgodzi się na pracę społeczną? No jeszcze może sama Pani przedszkolanka owe stoliki rozłożyć.
            Praca społeczna powinna wynikać z wolnej nieprzymuszonej woli i bez żadnych środków nacisku czy potępiania osób które się do niej nie garną.
            Przedszkole powinno mieć jakąś alternatywę na wypadek gdyby się okazało, że żaden z rodziców nie ma zamiaru pomagać.
            • kali_pso Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 18:53

              No ale nie odpowiedziałeś- kto ma opłacic tę woźną? Rodzice? Wychowawczyni? Szkoła ma jakiś dodatkowy bużet doraźnych godzin dla woźnych wygospodarowac, które będa ławki nosić w czasie jasełek?
              Wydziwiasz po prostu...
              • iwoniaw Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 19:05
                Z czym niby wydziwia? Skoro przedszkole organizuje jasełka, to ma dwie opcje:
                1. Robi je bez konsultacji z rodzicami i wówczas ma plan B na wypadek, gdyby nikt się do pracy społecznej nie zgłosił - np. nadgodziny dla personelu, wolontariat nauczycieli, wolontariat lokalnej młodzieży .
                2. Pyta rodziców, czy chcą jasełka - i wówczas, jeśli większość jest na tak, oczekuje zgłoszenia się wolontariuszy/ pieniędzy z puli RR na wynajęcie dodatkowych osób.
                • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 19:10
                  Właśnie, praca społeczna z samej definicji nie jest obowiązkiem, a skoro nie jest obowiązkiem należy się spodziewać, że może być tak, że nikt się do niej nie zgłosi (albo na przykład mniej osób niż potrzeba) i należy mieć wówczas jakąś alternatywę.
                  • kali_pso Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 23:12


                    hehehehe..już ty sie tak gazeta nie martw..nauczycielki se same ponoszą jak sie rodzice nie poczująwinkp..bez wynajmowania firmy transportowo-przeprowadzkowej sie obejdzie, spokojna twoja głowa...
                • kali_pso Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 23:11

                  Oczywiście, że wydziwia.
                  Pani woźna najprawdopodobniej poproszona te ławki za friko by pomogła nosić, niemniej nie w tym rzecz. To jest gropowo/klasowe przedsięwzięcie- i rzeczą o wymiarze zupełnie przyswajalnym dla przeciętnego odbiorcy jest fakt, że angazuje sie przed wszystkim najbardziej zaintersowanych, czyli rodziców dzieci występujących.
                  Dla mnie pomoc przy przyniesieniu ławek na wystepy mojego dziecka to nie byłaby żadna praca społeczna, li i jedynie pomoc ale i jakiś taki morlano-wewnętrzny obowiązek

                  pieniędzy z puli RR na wynajęcie dodatkowy
                  > ch osób.

                  hehehehe...teoretyzowanie wyśrubowałaś do granic absurduwink Wynajęcie dodatkowych osób na noszenie ławek na jasełka w przedszkolu...to tylko na ematce takie historie się wykluwają...w normalnym świecie normalnych ludzi jednak zawsze jacyś chętni sie na szczęście zdarzają do przeniesienia ławek w wymiarze 5 czy 6-ściu, co zajmuje jakieś...hmmmm 15 minut?
          • laminja Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 20:39
            dokładnie tak powinno być. Skoro potrzebujemy wyręczenia i nikt się nie deklaruje żeby zrobić to za darmo trzeba się zrzucić i zapłacić komuś kto to zrobi za nas. Bardzo szanuję rodziców, ktorzy się zgłaszają do pomocy i czuję się zobowiązana do tego, że raz na jakiś czas też to zrobić - tak dla równowagi, żeby nie było podziału na tych, ktorzy robią dużo i tych, którzy nie robią nic. U nas zazwyczaj jest jeszcze trzecia opcja - coś kupujemy (jedzenie, napoje) więc Ci, którzy nie mają czasu się zaangażować w przygotowania mogą się przywieźć potrzebne produkty i znowu jest balans. Ja daję swój czas, inni pieniądze.
            • kali_pso Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 23:26

              hehehe...nastepna teoretyczka- proszę, podaj sensowny argument przemawiający do tych, którym nie chce się poświęcić 15 minut na przeniesienie ławek, aby sami z siebie zrzucili sie na zapłatę dla woźnęj z partnerem( bo przecież sama ich nie ponosi)...no dawaj, chętnie poczytam i później sama wypróbujęwinkp

              To forum jest niemożliwie odprężające wieczorową porą...hehehehh..czekam z ustesknieniem na te realnie możliwe sposoby..hehehe
    • lilka69 w moim p-lu nie trzeba bylo 05.12.11, 16:10
      POMAGAC! panie samo wszystko robily. w panstwowych maja dwie lewe rece i nie moga?
      • azjaodkuchni Re: w moim p-lu nie trzeba bylo 05.12.11, 17:43
        Wiesz mogą tylko trudno zająć się jednocześnie grupą podenerwowanych przed występem dzieci i zestawiać stoliki. Poza tym miło jak rodzice pomogą. Mi jakoś korona z głowy nigdy nie spadła a pomagam w przedszkolu, szkole w Polsce i szkole w Azji. W ostatniej jest najtrudniej lista wolontariuszy pełna i rzadko człowiek ma szansę się wykazać. Jakoś życie normalne z pomocą w instytucjach w których jest moje dziecko udało się połączyć. Pewnie mam łatwiej dziecko mam jedno i nigdy nie pracowałam na cały etat.
        • iwoniaw No ale to nie chodzi o niechęć do pomocy 05.12.11, 18:30
          jako taką, tylko o prawo do uzurpowania sobie orzekania o tym, czy ktoś jest zajęty bardziej czy mniej, skoro np. nie pracuje na etacie. Sama czasem się w szkole/przedszkolu dziecka do jakichś aktywności zgłaszam, czasem nie - i związek z pracą zawodową ma to jakiś oczywiście, ale nie na zasadzie prostego przełożenia brak etatu=oceany czasu, których nie mam jak zagospodarować. Zanim się zacznie oceniać "niepracującą" inną matkę, że widocznie leniwa, iż o 17.00 stolików nie chce przestawiać, warto pomyśleć, że ludzie niekoniecznie mogą być zajęci wyłącznie pracą na etacie, niekoniecznie mają tylko 1 dziecko, niekoniecznie końskie zdrowie itd. I nie muszą się z tego tłumaczyć na forum ogólnym, podobnie jak nie muszą wszak matki pracujące.
      • czar_bajry Re: w moim p-lu nie trzeba bylo 05.12.11, 18:27
        Oj lilka, lilka Ty jak zawsze swoje...
        W państwowym też nie trzeba pomagać a przynajmniej w większości a autorce nie chodziło o pomoc samą w sobie tylko o napiętnowanie tych leniwych bab co w domu siedzą i nic nie robiątongue_out
      • mabingo Re: w moim p-lu nie trzeba bylo 05.12.11, 19:54
        lilka69 napisała:

        > POMAGAC! panie samo wszystko robily. w panstwowych maja dwie lewe rece i nie mo
        > ga?

        Najmądrzejsza na forum błysnęła swoją mądrością. Nie liluś, nie mają dwóch lewych rąk. Mają jedynie trochę więcej dzieci niż u ciebie W PRYWATNYM przedszkolu i jest im ciężej. Nie przyszło ci do makówki dziecko?
    • kali_pso Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 18:38

      Ale o nie jest kwestia pracowania zawodowego lub nie.
      To jest kwestia najczęściej podejścia, instynktu społecznego, chęci.
      Bywa, że pracujący powie :" Ja nie mogę, bo pracuję" i brzmi to tak, jaby tylko ta jedna osoba pracowała na świecie... W klasie mojego dziecka zaangazowani rodzice to ci pracujący, a niezaangażowani też pracująwinkp
      • kali_pso Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 18:38

        to "pracowanie zawodowe" mi dziwnie wyszło, ale wiadomo o co chodziwinkp
    • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 19:30
      To ja może uściślę. Nie miałam zamiaru napiętnować matek niepracujących. Przeciwnie, jestem zaskoczona dopasowywaniem godzin spotkań do mam niepracujących w momencie gdy dla nich to żadna różnica 2 godziny w te czy wewte a dla mnie i innych pracujących problem. Gdzie to napiętnowanie niepracujących?
      Co do organizacji jasełek, ja nie wymagam żeby one sprzątały a ja się przyjdę nażreć po pracy. Jestem tylko zaskoczona że zgłosiły się osoby pracujące zawodowo, co wiąże się dla nich z wykorzystaniem urlopu a większość pań niepracujących nas delikatnie mówiąc olała. I mówię tu o tej części pań, które nie mają w domu niemowląt a nawet innych dzieci czy staruszków pod opieką. Pani, która mówiła o pilnowaniu domu, mówiła o pilnowaniu domu właśnie, taka mentalność. Wiem bo ją znam jak i dużą część innych mam. I skoro ja czy pani X i Y mogłyśmy znaleźć czas to dlaczego one nie mogły? Bo one maja obowiązki a ja to mam od tego krasnoludki, wróżki i elfy na etacie? Proszę no...
      • iwoniaw Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 20:04
        Chipsi, ale to nie jest kwestia pracowania lub nie - po prostu jedni ludzie mają ciąg do udzielania się, a inni nie - i tyle.
      • mamakasienki1 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 20:07
        Nie sądzę, żeby mamy niepracujące miały nadmiar wolnego czasu czy byłoby im bez znaczenia o której przychodzą. Osobiście znam tylko jedną mamę, która ma 6-ścio letnią córkę i jest jej obojętne o której przychodzi, reszta ma albo więcej dzieci, albo pracują.
        Sama mam trójkę i ostatni wolny miesiąc przede mną.
        I szczerze bardzo lubię udzielać się społecznie, ale ciąganie za sobą niemowlaka i dwójki przedszkolaków jest trudne, wszystko zależy od męża o której da radę wyjść z pracy. Nie mamy ani babć ani cioć w naszym mieście.
      • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 20:46
        W dalszym ciągu : nie można WYMAGAĆ od innych - pracujących albo w ogóle nie pracujących, z trójką dzieci albo z pełnoletnim jedynakiem pracy społecznej.
        Praca społeczna z samej definicji wyklucza jakikolwiek przymus.
        Tak samo pełne prawo ma odmówić pracy SPOŁECZNEJ pracująca na etacie matka trójki dzieci, jak i niepracująca matka jedynak, która akurat na tą godzinę zaplanowała sobie SPA.
        Koniec kropka.
        Mylisz pracę społeczną z obowiązkiem.
        A praca społeczna nie jest obowiązkiem.
        I mówi to osoba przez dłuższy czas zaangażowana w taką pracę.
        • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 09:47
          Nie zmuszam, nie namawiam, nie wymagam. Zastanawiam się się skąd się biorą takie lenie jak Ty. Ta praca społeczna to nie zamiatanie chodnika przed marketem tylko pomoc w zorganizowaniu przedstawienia dla swoich WŁASNYCH dzieci.
          • malila Zakładam, Chipsi, 06.12.11, 11:31
            że przeczytałaś post, na który odpowiadasz, ze zrozumieniem. Dlatego zastanawia mnie, dlaczego osobę, która pisze, że przez dłuższy czas była zaangażowana w prace społeczne, nazywasz leniem...
            • chipsi Re: Zakładam, Chipsi, 06.12.11, 12:16
              Owszem, Gazeta napisała że. Widzę że napisała ale nie widzę że robi, widzę natomiast że dorabia na siłę ideologię dla każdego, któremu się zwyczajnie nic robić nie chce. A osoby, którym się nic nie chce robić nazywa się leniami prawda? Jedna na 10 naprawdę coś robi, reszta szuka wymówek.
              Mi tutaj pisano że nie mam obowiązków skoro pracuje, to było bardzo mądre smile
          • gabi683 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 12:14
            chipsi napisała:

            > Nie zmuszam, nie namawiam, nie wymagam. Zastanawiam się się skąd się biorą taki
            > e lenie jak Ty. Ta praca społeczna to nie zamiatanie chodnika przed marketem ty
            > lko pomoc w zorganizowaniu przedstawienia dla swoich WŁASNYCH dzieci.


            ale nie wszyscy maja na to czas ,czy tak trudno to zrozumieć ?
            • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 12:41
              No właśnie mi trudno zrozumieć dlatego pisze na forum smile I zaznaczam po raz kolejny że piszę o osobach, które ten czas mają. Nie rozumiem jak można, mając czas, nie chcieć pomóc dziecku.
              • gabi683 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 12:53

                chipsi napisała:

                > No właśnie mi trudno zrozumieć dlatego pisze na forum smile I zaznaczam po raz kol
                > ejny że piszę o osobach, które ten czas mają. Nie rozumiem jak można, mając
                > czas
                , nie chcieć pomóc dziecku.



                Bo czasem logistycznie nie jet to do przeskoczenia syn samodzielny to już nie mówię.Ale córka 6 klasa zajęcia po za lekcyjne praktycznie nie ma jej w domu ,na wycieczki nie jeżdżę, bo nie mam na to czasu,na ogniska tak samo .Bo mam młodsze dzieci i nasza wychowawczyni to świetnie rozumie.Chciano mnie abym była w trójce klasowej odmówiłam trzeba mieć czas ,ja tego czasu nie posiadam .Choć jestem w domu i jestem całymi dniami sama to muszę sprytnie wszystko pookładać aby wszystko grało.Moja 6 latka zerówka przygotowanie do jasełek ,mój w kład to dekoracje i omówienie co i jak większej mierze telefonicznie z wychowawczynią.Na jasełka idziemy z rodziną ,po oni idą do domu a ja zostaje sprzątać .Nikt nie musiał o nic prosić ja po prostu lubią sprawy plastyczne smileCo innego jak chciano mi narzucić prace społeczne na działce ,to inna para kaloszy.I mam jeszcze 2- latkę małą poczwarkę za która trzeba biegać .Gdybym sobie nie radziła to moje dzieci by umarły w głodzie i syfie .Ja to ogarniam ale to mój wybór ,rozumiesz teraz ze nie wszyscy są tacy .Ty lubisz i ja lubię natomiast nie lubię jak mi się coś narzuca !I wcale nie musi wynikać to z lenistwa wink
                • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 13:02
                  No dobra, rozumiem ale hm... nierozumiem smile No ja mam inaczej i być może bym chciała żeby inni też tak mieli. Denerwuje mnie że tak nie jest ale rzecz jasna nikogo nie będę przekonywała na siłę że musi pomagać i już. Ograniczyłam się do wypowiedzenia swojego zdania na forum.
                  Swoją drogą jesteś świetnie zorganizowaną babką smile
                  • gabi683 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 20:04
                    chipsi napisała:

                    > No dobra, rozumiem ale hm... nierozumiem smile No ja mam inaczej i być może bym ch
                    > ciała żeby inni też tak mieli. Denerwuje mnie że tak nie jest ale rzecz jasna n
                    > ikogo nie będę przekonywała na siłę że musi pomagać i już. Ograniczyłam się do
                    > wypowiedzenia swojego zdania na forum.
                    > Swoją drogą jesteś świetnie zorganizowaną babką smile


                    dziękujesmile


                    Wiem bo cieko na t
      • pitahaya1 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 21:01
        chipsi napisała:

        I skoro ja czy pani X i Y mogłyśmy znaleź
        > ć czas to dlaczego one nie mogły? Bo one maja obowiązki a ja to mam od tego kra
        > snoludki, wróżki i elfy na etacie? Proszę no...

        Bo może one:
        -właśnie udzielają się charytatywnie w drugiej szkole/przedszkolu, bo przecież "te panie nie pracują to mają czas"
        -może właśnie muszą jechać do chorej matki, bo rodzeństwo matkę olało "skoro Kaśka nie pracuje=ona ma czas i może pojechać"
        -mają dośc tego, że ktoś im czas organizuje zaoczniesmile Czasem można mieć dość tego, że ktoś za ciebie już decyzję podjął

        Fajnie byłoby, gdyby jedni pomagali a drudzy starali się w jakiś inny sposób dolożyć do danej imprezy. Ale z reguły jest tak, że jedni pomagają a inni, pracujący lub nie, udają, że wiatr wieje.


        I z czasem wszyscy się przyzwyczajają, że pracujący nie mają czasu=nic nie muszą a ci drudzy muszą a nawet powinni.

        Jestem na każdym zebraniu u dziecka i tak to wygląda, niestety. "Pan Kowalski ma samochód to przecież może podjechać" (Kowalskiego na zebraniu nie było, co nie przeszkodziło wpisać go na listę "chętnych"). "Wiśniewska pracuje u siebie, będzie mogła zająć się przygotowaniem wigilii, ma czas" (choć nikt nie wie, czy firma Wiśniewskiej to nie firma, w ktorej jest się pracownikiem i szefem w jednym).
        • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 09:51
          A doczytałaś że napisałam że zgłosiły się wyłącznie matki pracujące?
          Nie dorabiaj proszę ideologii do bezrobocia. Ja nie pracowałam bo nie było pracy a nie dlatego że miałam 100 innych zajęć o których piszesz. I 80% kobiet niepracujących, które JA znam tych dodatkowych zajęć nie mają. Osobiście mam ich więcej, prócz tego pracując.
          • pitahaya1 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 10:21
            A skąd to stwierdzenie, że nie przeczytałam? Bo mam inne zdanie?
            Nie bardzo rozumiem czemu się dziwisz, że matki pracujące się zgłosiły. Miały się nie zgłaszać tylko dlatego, że pracują?
            Powiem ci tak, że 80% pracujących matek, które JA znam, nawet palcem nie kiwnęło przez tych kilkanaście lat, kiedy to dzieci obijały się w szkołach. A wszelkie sugestie, że mogłyby w jakiś inny sposób pomóc, niekoniecznie zwalniając się z pracy, zbijały śmiechem "przecież ja pracuję", choć część z nich pracowała do wczesnego popołudnia. Żadna z nich nie wrzuciła do worka dodatkowych 5zł, bo taki argument często jest poruszany, że skoro nie mogą to w inny sposób pomogą. Niby w jaki?
            Jedna mama za każdym razem mówiła, że wprawdzie nie może pomóc ale chętnie kupi soki, czy coś innego. Inne nabierały wody w ustasmile
            • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 10:40
              Nie dziwię się że zgłosiły się matki pracujące tylko że niepracujące się nie zgłosiły. Jak widać mamy różne doświadczenia. Przyznaje bez bicia że w poprzednim przedszkolu do prac nie głosił się nikt, właśnie pracą się zasłaniając i wtedy się nad tym nie zastanawiałam. Może dlatego że nie znałam tych kobiet i nie miałam pojęcia czym się zajmują, więc też nie miałam powodów by sądzić że kłamią. Tutaj znam większość mam i jestem zaskoczona postawą niektórych. Nie wszystkich, niektórych. Przecież chodzi o zrobienie czegoś dla swoich dzieci. Zresztą zauważyłam że kubki i inne rzeczy, które trzeba dodatkowo zakupić, przynoszą mamy pracujące. Oczywiście nie tylko, ale idąc tokiem rozumowania co poniektórych tutaj, to skoro nie pracuje to pewnie ją na to stać wink
              • pitahaya1 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 10:58
                Chipsy, czasem u tych mających więcej czasu, realnie czy pozornie, włącza się mechanizm "dajcie mi wreszcie świety spokój".
                I choć faktycznie kobiety moga godzinami oglądać telenowele, nie pomogą, dla zasady.
                I ja to też rozumiem, bo z czasem wiele osob ten stan wykorzystuje, mając dla siebie świetne wytłumaczenie.
                Ja Ci juz napisałam, że kto miał i CHCIAŁ pomóc, ten pomógł, kupując soki czy podwożąc samochodem. Ale zdecydowana większość z zalożenia odmawiala pomocy nim jeszcze do zasadniczego pytania dochodzilo. I rozumiem, że można nie miec chwilowo czasu, doby nie rozciągniesz, ale nie mieć czasu zawsze? I jednocześnie bez skrupułów zrzucić tę pracę innym na grzbiet, bo przecież to i tamto trzeba kupic, paczki dzieciom przygotować, gwiazdkę i inne mikołajki?

                A w życiu róznie bywa. Moja dawna znajoma, osoba bezrobotna, uwierz mi, że nie miała sie kiedy po uchu podrapać, choć z pozoru wyglądała na taką, ktora siedzi i na drutach robi.
                Jakoś tak niechcący spadła jej na głowę WYŁĄCZNA opieka nad cięzko chorą matką. Na szczęście dla niej, matka mieszkala kilka blokow dalej. W domu piekło i pijący, bezrobotny mąż. W międzyczasie jej bratowa zaszła w zagrożoną ciążę a w domu był roczniak, którego trzeba było nakarmić, przebrać, na spacer zabrać. Mąz wyjechał za pracą. Pomóc jej nie mial kto, bo teściowa też leżąca. Tak więc znajoma latała, raz do matki, raz do bratowej, raz do własnego domu. I swoje dziecko miala bardzo chore, tak więc ten czas dzieliła jeszcze na różne badania, w tym genetyczne, bo dziewczynka przestala rosnąć w wieku kilku lat.

                Pisze o niej, ponieważ zawsze wrzucano ja do prac szkolnych a ona, mało asertywna kobieta, te prace brała. Raz się zbuntowała to jej panie uświadomiły, że skoro nie pracuje i cały dzien innego zajęcia nie ma to nic jej się nie stanie jak w szkole pomoże. A ona po prostu nie chciala swojego życia na zebraniach wywlekać i tłumaczyć się ze swoich wyborów.

                Tak to czasem z drugiej strony wygląda. Takich przypadków na szczęście jest niewiele a może ja niewiele znam, kiedy faktycznie bezrobotny nie ma kiedy się podrapać za uchem.

                Ale znam tez pare osób, które prace konczą po 6 godzinach pracy. I one tez nie pomogą, choćby nie wiem co.

                Różnie bywa.

                Dlaczego te Twoje panie nie pomogly? Pewnie dlatego, że maja dość tego wrzucania im "bo nie pracują to mogą". Tak myślę. A może to taki typ, ja te pracujące, ktore nigdy i zawsze...
                • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 11:06
                  Może i masz rację. Może faktycznie załącza się im mechanizm obronny przed wciśnięciem im dodatkowych obowiązków. Jak się nad tym głębiej zastanowić to ma to sens. Nadal jednak wkurza mnie gdy koleżanka niepracująca mówi mi ile to ma obowiązków, wymieniając sprawy, którymi ja także muszę się zająć. Na moją uwagę koleżanka stwierdziła że mi na pewno mama gotuje, pierze i sprząta bo inaczej bym nie dała rady. I muszę udowadniać że nie jestem wielbłądem. Stąd moja irytacja sytuacją w przedszkolu.
                  • pitahaya1 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 12:04
                    Dlatego ludzie dzielą się na tych, którzy takie prace lubią i zdaja sobie sprawę, że ktoś je zrobić musi oraz na te, które uważają, że się samo zrobi lub ktoś za nie zrobi. Z tym, że te pracujące a nielubiące maja świetne wytłumaczenie w postaci pracysmile

                    A co do tej Twojej znajomej, może to taki typ jak moja sąsiadka, która "sobie nie wyobraża jak można pogodzić pracę z wychowaniem dwójki dzieci" (mąz pracujący w domu, do pomocy dziadkowie, dzieci zdrowe, jedno w szkole). Można i da się, kwestia organizacji.
                    Pracujące tez moga pomóc. Kiedyś padła propozycja, żeby któraś z mam pomogła w sobotę. Trzeba było podjechać do hurtowni i wybrać zabawki dla dzieci, słodycze. Na zebraniu padł argument, że w hurtowni taniej. Nikt z pracujących się nie zglosiłsmile))
                    • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 12:24
                      Pewnie wszystkie pracowały w sobotę tak samo jak wszystkie niepracujące mają w domu małe dzieci, staruszków i 5 psów pod opieką smile
                      Ogólnie słabią mnie takie tłumaczenia, czy chodzi o pracujące czy niepracujące. Tak samo jak tłumaczenie wszystkiego dzieckiem, ciążą, katarem. Głównie dlatego, że osoby, które mają dany problem naprawdę nie są później traktowane poważnie.
                      • pitahaya1 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 12:51
                        Ile osób tyle przypadków.
                        Jeśli zapytasz, co pracujące mamy gotują na obiad, przeczytasz, że w zasadzie gotują tylko w weekend, bo dziecko je w szkole, mąż i ona w pracy.
                        Jeśli zapytasz, co robią po pracy, to każda z nich napisze, że przecież ma tyle do roboty, w tym gotowanie trzech dań codzienniesmile
                        Wiem, przesadziłamsmile
                        smile
                        Tak samo jak każda kurka ma piątkę dzieci i trzy psy na utrzymaniu.

                        Jak się chce to się czas znajdzie, lub jego ekwiwalentsmile
    • franczii Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 21:06
      Bylam dosc dlugo na wychowawczym i czasami angazowalam sie w inicjatywy w szkole np. kiedy bylo o innych krajach przygotowalam taka prezentacje dla dzieci o Polsce. Jezdzilam tez do pomocy na basen co tydzien, glownie dla mojego dziecka ale przy okazji tez dla innych dzieci. Wiecej sie nie wychylam. I moze zapracowana nie bylam ale zajecia swoje rozne mialam poplanowane i dnie zapelnione. Czy to musi byc praca zawodowa?
    • eilian Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 05.12.11, 21:07
      No ja nie pracuję, ale wszelkie aktywności przedszkolne/szkolne odpadają niestety, bo mąż do późna w pracy a żadnej babci nie mamy, ktoś z dziećmi musi być (może o to chodziło tej, która powiedziała, że zawsze ktoś musi być w domu). Różne są sytuacje, warto mieć tego świadomość zanim się kogoś oceni.
    • lelija05 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 09:43
      A ja bym bardzo chciała pomóc w czymkolwiek w przedszkolu, ale nie potrzebują pomocy, panie wręcz były zdziwione gdy się zaoferowałam.
      Nie, to nie.
    • shellerka Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 09:48
      pracująca mama czy się zwolni z pracy, czy się nie zwolni z pracy, przyjdzie prosto z tej pracy do przedszkola.
      niepracująca mama odbierze dziecko o danej godzinie i jeśli zebranie jest później, to musi z tym dzieckiem wrócić do domu na ile?30 minut? i z powrotem akcja ubieranie i wychodzenie, jeśli męża jeszcze nie ma w domu.

      ja mam na przykład młodsze dziecko w domu i nie mam go z kim zostawić.

      poza tym uważam, że pracujące matki są jakieś takie bardziej energiczne, poukładane i lepiej im wychodza wszelkie organizacyjne sprawy w przedszkolu tongue_out
      • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 09:59
        shellerka napisała:

        > ja mam na przykład młodsze dziecko w domu i nie mam go z kim zostawić.

        I to oczywiście jak najbardziej rozumiem smile Naprawdę chodziło mi tylko o osoby, które znam i wiem że takowych obowiązków nie posiadają. A pani od pilnowania domu ma obsesję. Wiesz, moja teściowa tak ma, jak nikogo niema w domu to zaraz ktoś przyjdzie i wyniesie cały dom razem z kominem wink

        > poza tym uważam, że pracujące matki są jakieś takie bardziej energiczne, poukła
        > dane i lepiej im wychodza wszelkie organizacyjne sprawy w przedszkolu tongue_out

        Coś w tym jest, przynajmniej w moim wykonaniu. Gdy nie pracowałam, nie miałam na nic czasu. Cały dzień coś pichciłam, latałam po zakupy, świeże bułeczki, odkurzałam w koło dywany, prasowałam co popadnie. Gdy poszłam do pracy i zostałam zmuszona do przeorganizowania sobie życia, przyśpieszenia, nagle mam więcej czasu, dla siebie, dla córki, męża i siostry, którą się opiekuję. Nie mogę pojąc co mi zajmowało tyle czasu.
        • franczii Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 13:45
          > Coś w tym jest, przynajmniej w moim wykonaniu. Gdy nie pracowałam, nie miałam n
          > a nic czasu. Cały dzień coś pichciłam, latałam po zakupy, świeże bułeczki, odku
          > rzałam w koło dywany, prasowałam co popadnie.

          No tak bo niepracujaca matka nie ma nic ciekawszego do roboty niz caly czas odkurzac i prasowac. Dziwie sie bardzo niektorym kobietom. Urlop wychowawczy to taki fajny czas ze go mozna dla siebie przeznaczyc a tu odkurzac wolabig_grin
    • mantha Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 10:50
      Nie od dzis wiadomo, ze im wiecej ktos ma zajec tym lepiej sie ogranizuje. Matki niepracujace z dziecmi - nie od dzis wiadomo sa najbardziej zarobionymi kobietami swiata, a fakt iz pracujace na pelnym etacie robia dokladnie to samo w domu co one tylko w ciagu dajmy na to dwoch a nie 15 godzin juz jest pomijany milczeniem.
      U nas w przedszkolu sama zglosilam sie do rady, zeby pi razy drzwi wiedzec co sie dzieje, miec wplyw na to, zeby dzieciaki nie dostaly na mikoljaki np idiotycznych pluszakow czy zestawow slodyczy i mam na to czas.
      Jak trzeba bylo zrobic cos dodatkowego na zebraniu od razu powiedzialam, ze nie moge w ciagu dnia gdzies pojechac, czegos zrobic, ale wiem, ze wiekszosc matek nie pracuje i ma caly dzien wolny (nawet z drugim dzieckiem - nie przesadzajmy)wiec na pewno sie ktos znajdzie i sie znajduje. Ludzie - wezcie normalnie zacznijcie mowic o tym co was boli, niekoniecznie napastliwie i chamsko jak to na forum bywa, ale zwyczajnie - wystarczy jedno zdanie - JA NIE MOGE BO PRACUJE, na pewno znajdzie sie ktos kto ma wiecej czasu i przelamie niechec. koniec kropka. jak sie ktos obrazi - trudno, znaczy sie zabolalo, a skoro zabolalo, znaczy sie jest leniem i tyle(sam sie do tego niejako przyznaje).
      • mnb0 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 11:55
        mantha napisała:
        > Matki niepracujace z dziecmi - nie od dzis wiadomo sa najbardziej zarobionymi kobie
        > tami swiata, a fakt iz pracujace na pelnym etacie robia dokladnie to samo w dom
        > u co one tylko w ciagu dajmy na to dwoch a nie 15 godzin juz jest pomijany milczeniem.
        Matki pracujace nie robia dokladnie tego samego, co matki siedzace w domu. Te drugie bowiem opiekuja sie wlasnymi dziecmi, podczas gdy za matki pracujace robi to ktos inny (zlobek/przedszkole/niania). Idac Twoim tokiem rozumowania, przedszkolanki nie robia zupelnie nic, bo nawet prania nie wstawia, a tylko caly dzien siedza i gapia sie na dzieci.
        Poza tym w domu jest o wiele wiecej sprzatania wlasnie dlatego, ze sie w nim caly dzien przebywa. Jesli rodzice sa w pracy, a dziecko w przedszkolu caly dzien i wszyscy wracaja o 17:00 to co tu sprzatac? Twoje dziecko wyleje mleko, upaprze meble, porozwala klocki, nakruszy chlebem i nasmieci scinkami z wycinanek w przedszkolu i Ciebie to juz nic nie obchodzi. Kura domowa musi sama ten bajzel posprzatac. Samo doprowadzenie mieszkania do stanu w jakim bylo rano zajmuje troche czasu, a na oko nic sie nie zmienilo.
        • jelly_kitten Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 14:28
          W tym watku mowa o matkach niepracujacych, ktore dzieci oddaly do przeszkola.
          Tyle sie naprodukowalas nie na temat...

          > Matki pracujace nie robia dokladnie tego samego, co matki siedzace w dom
          > u. Te drugie bowiem opiekuja sie wlasnymi dziecmi, podczas gdy za matki pracuja
          > ce robi to ktos inny (zlobek/przedszkole/niania). Idac Twoim tokiem rozumowania
          > , przedszkolanki nie robia zupelnie nic, bo nawet prania nie wstawia, a tylko c
          > aly dzien siedza i gapia sie na dzieci.
          • iwoniaw Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 19:15
            W tym wątku napisano wielokrotnie, iż fakt, że matka ma dziecko w przedszkolu nie oznacza jeszcze, że to jej jedyne, czy choćby najmłodsze dziecko. O czym mogłabyś się bez trudu dowiedzieć, gdybyś poczytała wątek, zamiast się silić na ironię.
      • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 12:16
        Nieładnie jest rozporządzać cudzym czasem (może za wyjątkiem czasu własnego pracownika w godzinach pracy) bez względu na to czy ta osoba jest nudzącą się emerytką czy pracującą zawodowo samotną matką trójki małych dzieci.
        I jeszcze raz - praca społeczna wyklucza jakikolwiek przymus czy środki nacisku, powinna być w pełni dobrowolna.
        Poza tym w Polsce chyba dość rzadko można spotkać kobiety- matki małych dzieci nie pracujące, które mają Panie do sprzątania i gotowania oraz nianię do dziecka, a czas spędzają na solarium, ploteczkach z koleżankami i w SPA.
      • eliszka25 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 12:21
        mantha napisała:

        > Nie od dzis wiadomo, ze im wiecej ktos ma zajec tym lepiej sie ogranizuje. Matk
        > i niepracujace z dziecmi - nie od dzis wiadomo sa najbardziej zarobionymi kobie
        > tami swiata, a fakt iz pracujace na pelnym etacie robia dokladnie to samo w dom
        > u co one tylko w ciagu dajmy na to dwoch a nie 15 godzin juz jest pomijany milc
        > zeniem.

        hm, jestes pewna, ze skoro ty jestes w pracy, twoje dziecko w przedszkolu, maz w pracy masz w domu do zrobienia tyle samo co np. ja? bo jak twoje dziecko jest w przedszkolu, to ty nie musisz zrobic mu drugiego sniadania, ugotowac obiadu, przygotowac podwieczorku, posprzatac po tych posilkach, posprzatac zabawek po dziecku, pobawic sie z dzieckiem, wyjsc z nim na spacer, polozyc na drzemke i miec obiad punktualnie na 12, bo starszy ma przerwe w szkole i miedzy 12 a 12.30 musi zjesc obiad zeby zdarzyc po przerwie do szkoly. jak wracasz z pracy, to nikt w tym czasie ci w domu nie zrobil sajgonu, tylko jak sobie posprzsatalas wieczorem, tak masz. no ja takiego komfortu nie mam. nie twierdze, ze matki pracujace maja krasnoludki do pomocy, ale jak wszyscy domownicy wiekszosc dnia sa poza domem, to obowiazkow typowo domowych naprawde bardzo ubywa, wiec nie pisz, ze robisz w domu to samo, co matka zajmujaca sie w domu kilkorgiem dzieci.
        • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 12:38
          Nie chciałabym się tu targować ale...
          Owszem, nie przygotowuje dziecku drugiego śniadania i nie kładę na drzemkę ale obiad tak samo muszę ugotować obiad (nie wprowadziłam diety bezżywieniowej dla siebie i męża) jak i inne posiłki. Wracając z pracy może i mam ten sam porządek co wieczorem tak samo jak Ty masz go rano. Po prostu dzień w domu zaczyna mi się później. Dziecko zaczyna się bawić i efekt jest ten sam, ubrania też się brudzą (tym bardziej poza domem) i naczynia też trzeba pozmywać. Jakich obowiązków mi ubyło poza śniadaniem dla dziecka? Tyle że mam mniej czasu na zabawę z młodą nad czym ubolewam. Innych jakoś się nie dopatruję no. Pomijam fakt że niema zakazu posyłania dzieci do przedszkola/szkoły przez matki niepracujące. Tak, robię dokładnie to samo co każda matka 1 dziecka. Kilkoro dzieci zajmuje nieco więcej czasu i osobiście bym nie wyrobiła ale to już inna bajka, chociaż są takie rodziny i jakoś funkcjonują, więc też można by podyskutować.
          • mnb0 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 13:09
            > Jakich obowiązków
            > mi ubyło poza śniadaniem dla dziecka? Tyle że mam mniej czasu na zabawę z młod
            > ą nad czym ubolewam. Innych jakoś się nie dopatruję no. Pomijam fakt że niema z
            > akazu posyłania dzieci do przedszkola/szkoły przez matki niepracujące. Tak, rob
            > ię dokładnie to samo co każda matka 1 dziecka.
            Nie robisz tego samego. Nie zajmujesz sie dzieckiem. Bo jestes wtedy w pracy. Nie mozna jednoczesnie byc w dwoch miejscach.
            • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 07.12.11, 08:46
              Nie wiem jak Twoje dziecię, ja moje kiedyś z tego przedszkole odbieram i po pracy zajmuję się nim tak samo, tyle że mam mniej czasu na to wszystko co Ty możesz zrobić w tym czasie gdy ja jestem w pracy. W brew pozorom też tam nie leże. Są różne dzieci i różne zawody więc ty nie będziemy dyskutować co bardziej męczące. Tak ja napisałam powyżej, nawet jeśli dziecko jest tak absorbujące, że nie da rady zrobić nic poza pilnowaniem by nie spaliło chałupy, to w momencie gdy wracam z pracy (także zmęczona) pozostają nam obu takie same obowiązki.
          • eliszka25 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 14:45
            podczas gdy ty jestes w pracy, a twoje dziecko w przedszkolu to chyba nie gotujesz/sprzatasz po dziecku? no i nie zajmujesz sie tez tym dzieckiem prawda? jak juz wyzej pisalam, nie twierdze, ze matka pracujaca nic nie robi, ale podczas jej nieobecnosci jej dzieckiem zajmuje sie ktos inny, ktos inny po nim sprzata, przebiera, jak sie zaleje sokiem, daje mu jesc. no chyba, ze twoje dziecko nic nie je podczas twojego pobytu w pracy, a ty po powrocie serwujesz mu 5 posilkow. no a przedszkolanki, to kase za friko dostaja, bo przeciez nic nie robia.

            jak dziecko wraca do domu o 17-18, to do tej 20, zanim pojdzie spac, nie zdazy nawet polowy tego balaganu zrobic, co dziecko ktore jest w domu przez caly dzien.

            nie chce sie licytowac, ktora z nas ma ciezej i trudniej. ja tylko chcialam zauwazyc, ze jak ty jestes w pracy, to twoim dzieckiem zajmuje sie ktos inny, a matka bedaca z dzieckiem w domu zajmuje sie tym dzieckiem sama. jak nie mialam dzieci, to do ogarniecia domu wystarczalo mi pol godziny dziennie. teraz jak mlodszy ma dzien wyjca, to przez pol dnia i obiadu nie zdaze czasem ugotowac. ja nie twierdze, ze zajmowanie sie dzieckiem, to praca ponad sily. ale po prostu sa to zajecia, na ktore TEZ POTRZEBA CZASU, wiec takie gadanie, ze ja pracuje, w domu robie to samo i wystarcza mi 2 godz. a matka niepracujaca potrzebuje tych godzin 15, jest niespecjalnie zgodne z prawda.

            a tak w ogole to ja nie do ciebie pisalam. do ciebie chcialam napisac o tym pomaganiu, ale moj 2-latek wlasnie wywalil na siebie platki z mlekiem, wiec musialam go przebrac, wytrzec stol i podloge, wiec wyslalam tyle, ile zdazylam napisac.. gdybym byla w pracy, to tym zajelaby sie niania lub pani w przedszkolu, ja bym o tym nawet nie wiedziala i spokojnie dokonczyla mysl. czaisz roznice, czy dalej nie wiesz, jakich obowiazkow ci ubylo?
            • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 07.12.11, 08:41
              Czaje bo jakiś czas nie pracowałam. Ale będę się jak ten osiołek upierać przy swoim smile Różnica polega na tym, tak jak piszesz, ja siedzę w pracy, dziecko w przedszkolu a w tym czasie Ty musisz sama zająć się dzieckiem. I tu też każdy ma inaczej bo jedne dziecko grzeczne i mama w tym czasie może posprzątać , ugotować itd a nawet obejrzeć serial a inne dziecię tak daje popalić że kobieta nie ma czasu do kibla wyskoczyć. Ale nawet zakładając wariant drugi, ze kobieta od rana nie ma czasu na nic prócz zabawy z dzieckiem, to od momentu, gdy skończę pracę mamy tyle samo do zrobienia. Obiad dla mnie i męża, pranie (bo w przedszkolu nie piorą) itd. Nawet zabawki podobnie bo jak młoda wywali pudła z zabawkami to niema różnicy czy zrobi to o 11.10 czy 17.50.
        • mantha Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 12:51
          Robie to wszystko - moja corka czesto siedzi w domu z babcia i szykuje 100 % posilkow na nastepny dzien, sprzatam, piore, pracuje, szyje, organizuje zycie calego domu, dbam o siebie, pracuje w domu wieczorami.
          czasem zastanawiam sie co ja robilam jak nie mialam dziecka, albo jak mialam dziecko i nie pracowalam??? gdzie ten czas sie podziewal i dlaczego nie zrobilam miliona rzeczy o ktorych teraz moge pomarzyc tylko....
          zreszta nie zamierzam sie licytowac. wiem, jak to jest jak sie jest w domu z dzieckiem i wiem jak to jest jak sie pracuje majac dziecko.
          dysponowanie czyims czasem w istocie nie jest najlepszym i najgrzeczniejszym pomyclem, ale czasem po prostu brakuje kogos kto postawi sprawe jasno - przeciez nie trzeba sie zgadzac, mozna odpowiedziec, obrazic sie itp itd.
          niemniej jednak fakt pozostaje faktem - matka pracujaca na caly etat ma mniej czasu niz matka nie pracujaca w ogole. nie wiem z czym tutaj polemizowac?
          • mnb0 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 13:12
            > niemniej jednak fakt pozostaje faktem - matka pracujaca na caly etat ma mniej czasu niz matka nie pracujaca w ogole. nie wiem z czym tutaj polemizowac?
            Wszyscy mamy TYLE SAMO czasu (dokladnie 24 godziny na dobe). Ty pracujesz 8 godzin, matka niepracujaca w tym samym czasie zajmuje sie dziecmi.
          • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 13:52
            > niemniej jednak fakt pozostaje faktem - matka pracujaca na caly etat ma mniej c
            > zasu niz matka nie pracujaca w ogole.

            Ma mniej czasu dla dziecka, ale nie mniej czasu w ogóle.
            Doba ma 24 godziny dla każdego.
            • mantha Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 14:07
              Czepiacie sie slow, sprowadzajac sprawe do absurdu.
              Wiadomo chyba co mialam na mysli.
              Naprawde wiem co znaczy byc z dzieckiem 24h/dobe 7 dni w tygodniu - to jest masakra, ale psychiczna, nienaturalna ani dla dziecka ani dla matki. Wspolczuje dziewczynom, ktore daly sie wmanewrowac w taka akcje, i caly czas bede twierdzila, ze maja wiecej czasu na zajmowanie sie czyms wiecej nizli dogladaniem dziecka. (szczerze - kto ZAJMUJE sie dzieckiem non stop?).
              zreszta jakbym nie pracowala to byloby dla mnie atrakcja zajac sie czyms innym jak tylko zamiataniem okruszkow, przygotowywaniem wlasnorecznie 18 posilkow, bawieniem sie z dzieckiem - wiele rzeczy mozna zrobic z dzieckiem, a niekoniecznie wiaze sie to z siedzeniem na tylku w domu.
              dodatkowe roboty w przedszkolu lub na jego rzecz to np: sprawdzenie jaki ma asortyment zabawek hurtownia x (takie zagadnienie bylo niedawno u nas w przedszkolu) - mozna pojechac z dzieckiem i miec zajecie na pol dnia inne niz zamiatanie okruszkow (sorry, ze o tych okuszkach, ale ktos wczesniej napisal cos takiego i niezwykle mnie to rozbawilo).
              a tutaj chodzi o zwykle lenistwo i dorabianie do niego ideologii.
              • eliszka25 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 14:58
                owszem, nie musze doslownie zajmowac sie moim 2-latkiem non stop, ale to znaczy, ze moge sobie wyjsc na 2 godz. i zostawic go samego w domu, bo akurat potrzebna jest pomoc w przedszkolu? czy jak to mam rozwiazac?

                a tak w ogole, to ja sie nie migam od wszelkiej pomocy w roznych przedsiewzieciach. po prostu stawiam sprawe jasno i mowie, ze tego i tego nie dam rady zrobic np. w tym czasie, ale moge pomoc tu i tu. i chyba kazdy tak moze, prawda? mamy pracujace tez.
                • jowita771 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 16:54
                  Jak Twój dwulatek przez chwilę zajmie się sobą, Ty możesz wstawić pranie, potem powiesić. Jak drzemie, to możesz wstawić obiad i poprasować. Ja w tym czasie siedzę w pracy. Wieczorem masz czas dla siebie, bo np. mąż zajmie się dzieckiem. Możesz poczytać książkę. Ja wracam z pracy i muszę wstawić pranie, poprasować i ugotować obiad na jutro. Jak byłam w pracy, to się nic samo nie zrobiło. I nie mów, że dziecko jest tak absorbujące, że nie można zrobić nic, bo mam dwójkę i nie uwierzę. Są takie dzieci, którymi trzeba się zajmować non stop, ale to raczej wyjątek niż reguła.
          • eliszka25 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 14:52
            owszem, ale w tym czasie twoja corka siedzi w domu z babcia, wiec nia sie juz nie zajmujesz. jak nie mialam dzieci, to czasu mialam duzo wiecej i pol godzinki na ogarniecie domu mi wystarczalo. jak ktos zajmie sie dziecmi, to w tym samym czasie moge zrobic 5x tyle, co wtedy, gdy mam pod opieka tez dzieci. no i zgadzam sie, ze teoretycznie czasu do dyspozycji mam wiecej. tylko akurat ja nie mam z kim zostawic dzieci, bo maz wraca ok. 19 i wczesniej moje samodzielne wyjscie z domu nie wchodzi w gre. nawet do ginekologa z dziecmi czasem musialam isc, bo nie mam z kim zostawic.
            • ola Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 15:11

              jestem z dwójką małych dzieci i psem w domu.
              Może i mam w ciągu dnia więcej czasu w domu, np. po zrobionym obiadzie mogę usiąść i poczytać ksiązkę, kiedy młode śpi. Ale jestem za to zupełnie niedyspozycyjna. Nie mam z kim zostawić dzieci, a ciągnięcie ich wszędzie ze sobą jest dużym kłopotem. Dlatego choć niejedna pracująca mama może mi wytykac lenistwo, nie dla mnie wolontariat, trójki rodzicielskie i tym podobne atrakcje. Chyba, ze ktoś zasponsoruje mi nianię albo zaakceptuje, że na zebranie przyjdę z tłukącą się, wrzeszczącą i nadaktywną dzieciarnią. Pracującym mamom jest o tyle łatwiej, że ktos już ich dziećmi się opiekuje, więc raz na jakiś czas może z nimi zostać po prostu godzinę dłużej. I o to tu przede wszystkim chodzi, nie?
              • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 15:54
                Panie pracujące w pracy też nie na non stopie pracują, jakoś większość postów na E-mamie jest pisanych między 9 a 17.00, podejrzewam, że część z pracy wink
                • jowita771 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 16:57
                  Ja mam taka pracę, że spokojnie mogę w necie siedzieć. Ale fizycznie w pracy muszę być, więc nic w domu jednocześnie nie zrobię.
    • woman_in_love prace społ. powinny być obowiązkowe dla MOPS-iarek 06.12.11, 16:05
      Jeśli siedzisz na socjalu, korzystasz z darmowego lub dofinansowywanego przedszkola powinnaś mieć obowiązek przepracować na rzecz żłobka/przedszkola/szkoły określoną ilość godzin:
      od sprzątania po przygotowanie stolików, grabienie liści na zewnątrz i wiele innych czynności.
      • gazeta_mi_placi Re: prace społ. powinny być obowiązkowe dla MOPS- 06.12.11, 16:34
        A co jeśli taka matka jest niepełnosprawna lub ma niepełnosprawne dziecko bądź drobiazg w wieku 0-2 lata w domu? Czy na czas owego grabienia liści dostanie dotację na nianię która przez ten czas przypilnuje jej dzieci?
        • woman_in_love Re: prace społ. powinny być obowiązkowe dla MOPS- 06.12.11, 16:45
          Ktoś kto jest niepełnosprawny też się może przydać. Należy wyrównywać szanse. W zakładach pracy chronionej pracują tysiące niepełnosprawnych. A jeśli ktoś ma dziecko 0-2, niech poprosi o pomoc koleżankę MOPS-iarę, żeby na czas jej nieobecności 2-godzinnej zaopiekowała się dzieckiem. Zawsze też można zrezygnować z socjalu lub przedszkola i nie blokować miejsca innym i siedzieć w domu z dwójką dzieci.
          • gazeta_mi_placi Re: prace społ. powinny być obowiązkowe dla MOPS- 06.12.11, 16:59
            A jeśli koleżanka MOPS-iara też w tym samym czasie musi grabić liście?
            • woman_in_love Re: prace społ. powinny być obowiązkowe dla MOPS- 06.12.11, 17:41
              Nie musi. MOPS-arek jest tak dużo, że dla wszystkich, prac społecznych w jednym terminie nie wystarczy i tak. Zatem w jednym miesiącu MOPS-iarka X popilnuje dziecka Y, a w drugim odwrotnie. Zresztą przedszkole to nie obowiązek, nie trzeba tam posyłać dziecka. Więc albo się płaci albo korzysta z dofinansowania i wykonuje prace społeczne.
              • gazeta_mi_placi Re: prace społ. powinny być obowiązkowe dla MOPS- 06.12.11, 18:28
                Ale Panie opisane przez autorkę wątku nie były MOPS-iarami. A przynajmniej autorka nic o tym nie wspomina.
                • woman_in_love Re: prace społ. powinny być obowiązkowe dla MOPS- 06.12.11, 18:50
                  Panie zarejestrowane w PUP, także warto podciągnąć pod ten obowiązek.
                  • iwoniaw Re: prace społ. powinny być obowiązkowe dla MOPS- 06.12.11, 19:08
                    A niezarejestrowane w PUP, nie korzystające z MOPSU, niezainteresowane zasuwaniem na etacie i płacące pełną stawkę za przedszkole ze środków dostarczanych przez męża potrafiącego utrzymać rodzinę, z jakiego paragrafu chcesz do grabienia liści zagonić? big_grin
                    • gazeta_mi_placi Re: prace społ. powinny być obowiązkowe dla MOPS- 06.12.11, 19:42
                      Może dla zdrowia? Wiesz ten ruch na świeżym powietrzu smile
                    • woman_in_love ci nie 06.12.11, 21:29
                      nie widzę powodu, by ludzie płacący pełną stawkę musieli jeszcze pracować społecznie. Praca społeczna powinna być obowiązkowa tylko dla tych, którzy są w jakiś sposób uprzywilejowani, czyli zarówno tych, którzy mają pierwszeństwo przy dostaniu się do przedszkola, jak i tych którzy pobierają wszelką pomoc społeczną.
                      • gazeta_mi_placi Re: ci nie 07.12.11, 08:58
                        Ok, ale wtedy nie byłaby to już praca społeczna, która ze swej definicji niejako wyklucza wszelki przymus, a jest oparta na pełnej dobrowolności.
                        • woman_in_love Re: ci nie 07.12.11, 12:13
                          praca społeczna to nieodpłatna praca na rzecz społeczności, czyli inaczej wolontariat
                          przymus jest pośredni - nie chcesz korzystać z dobrodziejstw socjalu - to nie wykonujesz jej, chcesz to musisz wykonywać
    • dorota.alex Nietrawię estetyki przedszkolnych imprez 06.12.11, 18:08
      I właśnie dlatego nigdy się nie udzielałam w przygotowania. Panie przedszkolanki układające program artystyczny sięgały zazwyczaj do estetyki poniżej jakiegokolwiek znośnego poziomu. Byłam na przedstawieniach - dla swoich dzieci, klaskałam i podziwiałam, ale zawsze myślałam o jak najszybszej ucieczce. Jaką ulgą jest teraz szkoła - apele są w trakcie lekcji i rodzice nie muszą uczestniczyć.
      A poza przedszkolem - udzielam się społecznie w moim miasteczku. I robię różne akcje dla dzieci - ale według sensownego scenariusza - a nie według widzimisię infantylnej przedszkolanki.
      • mantha Re: Nietrawię estetyki przedszkolnych imprez 06.12.11, 19:51
        Estetyka imprez to jest osobny temat, jak bylam na pasowaniu to po prostu wytrzeszczalam oczy i usmiechalam sie na sile do dzieci. Pozniej pani dyrektor tlumaczyla sie, ze dzieciom I TAK sie podoba - no pewnie, a maja jakis wybor?
        dlatego tam gdzie tylko moge o czymkolwiek zadecydowac to staram sie delikatnie sugerowac inne rozwiazania, jak chociazby te nieszczesne prezennty gwiazdkowo-mikolajkowe. Na szczescie doszlismy do porozumienia z innymi rodzicami z rady, i wybralismy jakas tam gre dla dzieciakow - ale p. dyrektor uprzedzila nas, ze wiekszosc rodzicow bedzie rozczarowanych, bo wola lalki czy maskotki dla swoich dzieci (no i ekstra - tylko pokazcie mi dziecko ktore nie ma jakiegos misia czy innego pluszaka). tak czy owak nie jest latwo.
      • kamelia04.08.2007 Re: Nietrawię estetyki przedszkolnych imprez 06.12.11, 19:55
        możesz rozszerzyc ten temat przedstawień oraz pasowania na przedszkolaka, bo ja jestem nietutejsza.

        W naszym przedszkolu nic nie było, albo ja nie wiem, bo dziecko od tygodnia z hakiem w domu z powodu choroby.
    • kamelia04.08.2007 Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 06.12.11, 19:47
      cycki ci opadły, a nie pomyslałas, e skoro mąż musi wrócic do domu, żeby ona mogła wyjsc, to znaczy, że o coś tu chodzi.

      Wyobraź sobie, że niektórzy ludzi maja wiecej niż jedno dziecko, może ma inne obowiazki.
      To, że ty pracujesz zawodowo, to nie znaczy, że jestes od nich moralnie wyżej, bo one przecież nic nie robią, a ty pracujesz.
      Można sobie podyskutowac tak, że ty siedzisz i pierdzisz w stołek, popstrykasz sobie na komputerku, popijesz herbatke i trzaśniesz drzwiami o 17, a taka kobieta użera sie ze zbuntowana 3-latka i ze ssacym niemowleciem, w dodatku jedno i drugie dziecko chore, wiec jeszcze weselej.


      Dodam ci z mojej perspektywy matki co "nic nie robi i siedzi w domu", że nie jest dla mnie wszystko jedno o której przyjde (bo przecież i tak nie pracuje), bo moje dzieci mają rozkład dnia i młodsza przed południem czasem troche pospi, a ok 14.00 obie mają porę siesty. Róże rzeczy umawiam tak, żeby mogły sie wyspać.
      • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 07.12.11, 09:01
        Słońce, nadinterpretujesz. Gdzież ja napisałam że jestem moralnie wyżej, że one nic nie robią? Skąd wniosek że nie wiem o istnieniu rodzin wielodzietnych? Nie doszukuj się teorii spiskowych, naprawdę. Pisałam że sama nie pracowałam jakiś czas więc mam porównanie. Pisałam że znam te kobiety i wiem że większość z nich nie ma w domu innych dzieci/dziadka/wściekłego psa. Pani czekająca na męża również, dlatego mnie zabiła tym pilnowaniem domu. Nawet mając dzieci, i tak musisz zorganizować kogoś do opieki nad nimi gdy idziesz na zebranie, więc chyba nawet łatwiej znaleźć takową w późniejszej porze, gdy np mąż wróci z pracy czy tam mama czy siostra. Gdy dzieci nie masz to chyba nie ma różnicy czy wyjdziesz o 15tej czy 17tej.
        • gazeta_mi_placi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 07.12.11, 09:15
          Ok.
          Tak czy owak np. ja nie lubię jak ktoś (poza osobą uprawnioną typu szef w pracy) organizuje komuś czas.
          Tak samo mnie to wkurza w tym wątku jak i w wątkach typu "Po co te emerytki jadą o 8.00 rano autobusem skoro mają cały dzień w odróżnieniu od osób pracujących".
          Albo "Teściowa nie chce zostać w awaryjnych sytuacjach z dzieckiem mimo, że na emeryturze i mieszka dwie klatki dalej."
          Po prostu uważam, że organizowanie komuś czasu jest po prostu nieładne.
          Sama mam kumpla pracującego jedynie dorywczo i często przyznam go proszę o różne rzeczy, głównie związane z samochodem, podwózką, on akurat lubi pomagać i często podwozi znajomych bezsamochodowych, pomaga czasem przy załatwianiu różnych spraw, ale nie wpadło mi do łba, żeby go krytykować gdyby odmówił i nie zastanawiałabym się czemu odmawia, a przecież nie ma stałej pracy, dzieci też nie, ani schorowanych rodziców.
          Jego sprawa i jego czas.
          • chipsi Re: Niepracujące Mamy w przedszkolu. 07.12.11, 10:26
            Masz rację. Dlatego nie podejdę do żadnej z tych pań i nie powiem że sobie życzę żeby się zgłosiła do pomocy, tym bardziej że w sumie tego od nich nie wymagam. Mam jednak swoje przemyślenia i wątpliwości w tym temacie więc się nimi dzielę na tymże forum. Jedna z drugą mają prawo nie mieć ochoty do pomagania a ja mam prawo być tym faktem zdegustowana smile Tak samo jak pewnie wiele kobiet tutaj było by co najmniej zawiedzione gdyby rzeczona teściowa odmówiła im pozostania z dzieckiem w awaryjnej sytuacji a teściowa chciała by mieć spokój bo przecież swoje dzieci już odchowała. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja tam jestem może i dziwna ale uważam że ludzie powinni sobie pomagać a tym bardziej własnym dzieciom.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja