Dobre małżeństwo...

05.12.11, 18:16
"Andreas i Anna są dobrze sytuowanym małżeństwem z dwójką dzieci. Na zewnątrz tworzą tzw. dobre małżeństwo. W rzeczywistości jest to sformalizowany, chłodny związek, w którym nie ma przyjaźni, szczerości, czułości..."

No właśnie, często czytam, że to było (lub jest) dobre małżeństwo. Po czym takowe związki poznajecie i jak bardzo zostałyście zaskoczone ich stanem rzeczywistym?
    • najma78 Re: Dobre małżeństwo... 05.12.11, 18:27
      Nie zastanawiam sie czy zwiazki/malzenstwa sa udane czy nie, ludzie potrafia stwarzac pozory, doskonale udawac, byc do bolu poprawni na zewnatrz. Wychodzi czesto przy okazji gdy sie rozstaja, gdy maja romanse, gdy siniaka nie udalo sie ukryc, gdy wygadaja dzieci, albo sami zainteresowani przy okazji gdy wypija o jeden drink za duzo. Nie ma idealnych zwiazkow, sa lepsze, gorsze i fatalne. Nie oceniam cudzych zwiazkow jako udanych, szczesliwych ''miod i malina'', bo wiem jak bardzo mozna sie pomylic. Malzenstwa/zwiazki z dlugim stazem tez nie swiadcza o powodzeniu, czesto ludzie mecza sie ze soba latami.
      • figrut Re: Dobre małżeństwo... 05.12.11, 18:37
        > Nie zastanawiam sie czy zwiazki/malzenstwa sa udane czy nie, ludzie potrafia st
        > warzac pozory, doskonale udawac, byc do bolu poprawni na zewnatrz.
        Wystarczy poczytać choćby to forum gdzie wygląda na to, że 90% związków z tego forum, to "dobre małżeństwa" (czy też konkubinaty), lub też w miarę dobre. Mało kto przyzna się do tego, że jego związek nie jest taką sielanką jaką na zewnątrz chce innym pokazać. Tak jak napisała Najma, są związki lepsze, gorsze i fatalne, choć dodałabym tu jeszcze niewielki odsetek związków bardzo dobrych.
        • kropkacom Re: Dobre małżeństwo... 05.12.11, 18:51
          > Wystarczy poczytać choćby to forum gdzie wygląda na to, że 90% związków z tego
          > forum, to "dobre małżeństwa" (czy też konkubinaty), lub też w miarę dobre.

          Myślę, ze duża część ludzi ma poprawne związki. Znaczy jak nie ma uzależnień, przemocy to już zaczyna być w naszych oczach git tongue_out
          • hellulah Re: Dobre małżeństwo... 05.12.11, 19:06
            A bo taka kolejna moda na forum - negować czyjąś poprawną/pozytywną sytuację (nie, nie możesz mieć fajnego faceta; nie, nie możesz znać się na xxxx czy yyy; nie, skoro nie masz telewizora to tylko dlatego, że ciebie nie stać; to niemożliwe, aby twoje dziecko dobrze się uczyło i było dobrze wychowane, i tak dalej).

            • kropkacom Re: Dobre małżeństwo... 05.12.11, 19:09
              To tez fakt.
    • kali_pso Re: Dobre małżeństwo... 05.12.11, 18:49

      Ale przecież to widać najczęściej, że warstwa lukru przykrywa jakieś bagienko- naprawdę czasem nie trzeba wyszukiwać siniaków na twarzy czy wywąchiwać inne perfumy, niż te, których używa żona....widac w gestach( lub ich braku), w nadmiarze czułości lub jej braku, lodowatych spojrzeniach ironicznych komentarzach, sygnałach pozawerbalnych itp., itd....trzeba tylko czasem spojrzeć głębiej.

      Co jest tym bagienkiem- tutaj już ciężej, bo łatwo można wyciagnąć fałszywe wnioski, natomiast przeświadczenie, że coś jest nie halo- akurat dla mnie, nie jest trudno zauważyć.
      Tyle, że ja lubię sie ludziom przyglądać, analizować i jestem przerważliwiona w temacie pewnych zachowańwink
      • eilian Re: Dobre małżeństwo... 06.12.11, 14:42
        Ja też lubię obserwować innych ludzi, czasem w niby błahych sytuacjach wychodzą różne rzeczy, które często odbieram tylko intuicyjnie, ale rzadko kiedy się mylę.
        Niedawno rozpadło się małżeństwo mojej przyjaciółki, z gatunku tych "dobrych" i tak jak wszyscy wkoło ja też byłam w szoku, ale widziałam już wcześniej pewne niepokojące symptomy, które ona bagatelizowała.
        • kropkacom Re: Dobre małżeństwo... 06.12.11, 14:46
          I co to za symptomy?
          • eilian Re: Dobre małżeństwo... 06.12.11, 15:59
            Symptomy to może za dużo powiedziane, raczej to w jaki sposób się do niej zwracał, co powiedział. Można by to uznać za normalne, na zasadzie "oj tam, każdemu się czasem zdarza, itp.", ale mnie wtedy coś tknęło. I nawet jej o tym mówiłam (delikatnie of kors, bo przecież nie będę się do nich wtrącać), żeby porozmawiała z nim, bo może w tym czai się większy problem. No i okazało się, że się czaił i jak wyszedł to wszystkim szczęki opadły.
    • swiecaca Re: Dobre małżeństwo... 06.12.11, 15:19
      oczywiście nie sposób zajrzeć komuś dogłębnie do domu i duszy, ale z grubsza, przebywając jakiś czas, mogę się zorientować czy para jest dobrym małżeństwem. przede wszystkim po tym czy partnerzy odnoszą się do siebie z szacunkiem (co najmniej takim jak do osób obcych) i czułością - nie chodzi tu o publiczne obściskiwanie się; czy też z pogardą, uszczypliwością (nie piszę tu o niewinnych żarcikach). czy w stosunku do osób trzecich są wobec siebie lojalni, nie zdradzają brzydkich sekrecików drugiej strony. mało spotkałam takich par w życiu więc tym bardziej zapadły mi w pamięć i do dziś te pary się nie rozpadły a chodzi o ludzi dużo starszych ode mnie.
    • a.va Re: Dobre małżeństwo... 06.12.11, 16:16
      Bardzo trudno jest z zewnątrz ocenić, czy czyjś związek jest dobry czy niedobry. Z tego m.in. względu ludzie powinni dużo ostrożniej wygłaszać sądy typu: powinnaś od niego odejść.

      Jestem np. pewna, że ludziom z mojego otoczenia zdarza się pomyśleć, że między nami jest coś nie halo, a my po prostu jesteśmy oboje bardzo silnymi osobowościami, więc jak się raz dziennie nie pokłócimy, to jest święto. Ale to nie zmienia faktu, że jesteśmy bardzo szczęśliwi ze sobą i w ogień byśmy za sobą skoczyli. Jednak na pewno np. moja mama myśli sobie od czasu do czasu - jak ta moja córka może wytrzymać z takim cholerykiem, on się czasem na nią tak drze, że na pewno już jej nie kocha.
      • bi_scotti Re: Dobre małżeństwo... 06.12.11, 16:42
        Lata pracy smile Jak sie zna ludzi latami jako pare (nie mowie o 3 ale bardziej o 23 latach) to sie "swoje" wie. Szczegolnie jesli sie z takimi ludzmi np. wspolnie co jakich czas campinguje, jezdzi na nartach, robi jakies wyprawy canoe czy inne "turystyki" - wtedy widac, slychac i czuc jak sie dana para w sobie ma. Przy czym najczesciej to jest tak, ze z para, ktora ma sie ze soba zle, jedzie sie "w swiat" raz i wiecej sie tego bledu nie powtarza, bo cudze klopoty lubia zarazac. Wiadomo, jak sie ludzi zna to rowniez sie widzi, ze czasem maja gorszy okres, ze cos zgrzyta albo doskwiera, ale rowniez widac "golym okiem", ze starania sa i poszukiwanie wyjscia z impasu trwa.
        My juz jestesmy w takim wieku, ze znajome pary znamy czesto dluzej niz maja lat nasze dzieci (moja corka ma 27) i rozne etapy ewolucyjne w tych parach sie obserwowalo (i bylo sie obserwowanym w naszych roznych biegach przez plotki wink ), wiec w sumie teraz dosc bezpiecznie mozna podsumowac, ze Xinscy sa dobra para, Ygrekowscy sa swietnymi przyjaciolmi a Ztowskich ewidentnie wciaz lacza glownie szalone noce, bo dni maja burzliwe tongue_out
    • anorektycznazdzira Re: Dobre małżeństwo... 06.12.11, 19:08
      Po takim opisie wnoszę, że 'dobre małżeństwo' to każde, które się publicznie nie bije, nie wrzeszczy i nie puszcza.
      • kocianna Re: Dobre małżeństwo... 06.12.11, 19:20
        A ile znacie dobrych małżeństw?
        Spójrzcie na związki swoich rodziców, teściów, ciotek. Na związki swoich znajomych i przyjaciół. Każdy, absolutnie każdy związek ma lepsze i gorsze chwile. Jeśli ludzie są emocjonalni, to po każdym wzlocie uczuć przeżywają bolesny upadek. Jeśli mniej, to sinusoida ich uczuć ma mniejsze ekstrema, ale one mimo wszystko są. Najgorzej chyba, kiedy wykres uczuć przypomina prostą - bo to już jest obojętność.
        Nie wiem, czy istnieją złe związki, jeśli nie ma w nich patologii, takich do leczenia (ciężkie zaburzenie osobowości, uzależnienia). Być może istnieją takie, w których nikomu się nie chce pracować, bo wyobrazili sobie, że miłość małżeńska wygląda jak w komedii romantycznej.
        Bo bajki kończą się na "i żyli długo i szczęśliwie", a to wierutna bzdura jest. Smoki, czarownice i szklane góry dopiero się zaczynają po ślubie, tylko nikt o tym nie mówi i do tego ludzi nie przygotowuje.
        • aneta-skarpeta Re: Dobre małżeństwo... 07.12.11, 01:29
          ale czy to, ze kiedys poklocilam sie z mezem, albo to ze klocilam sie z nim przez miesiac bo mielismy za duzo pracy, obowiazkow i problemow zawodowych na raz pwoduje ze nie jestesmy dobrym malzenstwem?

          albo ze raz chlop sie za mocno schlał, a ona sie za mocno na to wkurzyla bo byla przed okresem i powiedziala co o nim mysli na drugi dzien?

          alboczy zym malzenstwem jest takie w ktorym chlop uparty i trzeba do niego sposobem, ale jak znasz klucz to zyc nie umierac?

          albo baba raz w miesiacu na dwa dni jest nie do zycia i trzeba po prostu przeczekac?

          nie ma ludzi idealnych, ludzie popelniaja błedy itd

          to normalne ze czasem miedzy ludzmi trzeszczy

          trudno obyc sie bez problemow przez 30 lat

          tak jak z przyjaznia wieloletnia- bywaja trudne chwile, trudne rozmowy, czasem klotnia, ale nadal przyjazn jest i jest silna i dobra

          jesli malzonkowie sie szanują, lubia spedzac ze sobą czas i sa dla siebie wsparciem to mozna ich nazwac dobrym malzenstwem
    • baduura.pl Re: Dobre małżeństwo... 06.12.11, 19:23
      kropkacom napisała:

      >
      > No właśnie, często czytam, że to było (lub jest) dobre małżeństwo. Po czym tako
      > we związki poznajecie i jak bardzo zostałyście zaskoczone ich stanem rzeczywist
      > ym?


      Szczerze? mało mnie zaskakuje i mało się interesuję jaki naprawdę jest czyjś związek.. o ile nie dochodzi do jakiś drastycznych scen .. był moment, że dobra znajoma była w związku z facetem, który ją traktował gorzej niż szmatę, próbowałam jej pomóc, ale niektórzy nie pozwalają sobie pomóc.. walka z wiatrakami.. odpuściłam...
      przestałam już zupełnie wnikać w nie swoje związki po tym jak "życzliwi" na siłę próbowali mi dawać rady dotyczące moich związków.. niech każdy żyje po swojemu

      nie ma ideałów.. w nawet najlepszym związku zdarzają się kryzysy.. najważniejsze aby dwoje ludzi ze sobą czuli się dobrze i tyle..

    • iuscogens Re: Dobre małżeństwo... 06.12.11, 20:10
      Powiem tak, nie znam udanego małżeństwa z dużym stażem, w pokoleniu moich rodziców, czyli 50+ widzę sporo zdrad, obojętności, przyzwyczajenia. Prawdziwej miłości jakoś mniej niestety uncertain
      • bi_scotti Re: Dobre małżeństwo... 06.12.11, 21:22
        iuscogens napisał:

        > Powiem tak, nie znam udanego małżeństwa z dużym stażem, w pokoleniu moich rodzi
        > ców, czyli 50+ widzę sporo zdrad, obojętności, przyzwyczajenia. Prawdziwej miło
        > ści jakoś mniej niestety uncertain

        Powaznie? To ja widze dokladnie odwrotna prawidlowosc - mlode, krotkotrwale zwiazki rozpadaja sie z powodu "niezgodnosci charakterow" czy innych bzdet, nie wszystkim sie chce szukac kompromisow, dogadywac, docierac - przy pierwszym, drugim kryzysiku, jest pakowanie walizki i wyprowadzka na druga strone miasta. Zreszta taka postwe sugeruje i tu na forum wiele wpisow komentujacych czyjes klopoty malzenskie. To wlasnie te starsze pary, bedace ze soba lata maja dla siebie wyraznie wiele czulosci, zrozumienia, poblazliwej sympatii, laczy ich przyjazn i wspolna droga, w wielu przypadkach wciaz czulosc i sex. A ze droga bywa wyboista to raczej normalne ... suspicious
        • iuscogens Re: Dobre małżeństwo... 06.12.11, 21:25
          Poważnie, poważnie.
          Niestety, takie mam obserwacje.
          • znowu.to.samo Re: Dobre małżeństwo... 06.12.11, 23:37
            A ja poczyniłam w swoim otoczeniu taką obserwację, że małżeństwa które lubiły sie obnosić ze swoim uczuciem (on wisi na niej albo ona na nim, zawsze za rączki, całuski, trzymanie za kolanko) te małżeństwa jakoś szybko i burzliwie sie rozpadły.... co było dla innych szokiem ``pacz pani, a takie papużki nierozłączki były``..
            • bi_scotti Re: Dobre małżeństwo... 06.12.11, 23:47
              znowu.to.samo napisała:

              > A ja poczyniłam w swoim otoczeniu taką obserwację, że małżeństwa które lubiły s
              > ie obnosić ze swoim uczuciem (on wisi na niej albo ona na nim, zawsze za rączki
              > , całuski, trzymanie za kolanko) te małżeństwa jakoś szybko i burzliwie sie ro
              > zpadły.... co było dla innych szokiem ``pacz pani, a takie papużki nierozłączki
              > były``..

              To roznie bywa. Mam w rodzinie parke staruszeczkow (bezdzietnych), ktorzy wlasnie sie szykuja do 60 rocznicy slubu i od tych 60 lat oni tak sobie z dziubkow jedza, za raczki trzymaja, jedno bez drugiego kroku nie zrobi i w ogole sielanka 24/7 przez 365x60 - jak nie z tego swiata wink
              • zajola Re: Dobre małżeństwo... 07.12.11, 00:05

                Moi rodzice byli takim małżeństwem. Ja sama tez nie narzekam, a po tym poście zaczęłam się zastanawiać jak jest wśród moich przyjaciół i wiecie co? Nie znam nikogo z bliskich nam osób, przyjaciół , rodziny kto by się rozwiódłsmile.
                Bardzo mnie to odkrycie ucieszyłosmile
                A swoją drogą myślę ,że ludzi za mało dbają o swoje związki bardzo łatwo wchodzą ze sobą w bliskie relacje i bardzo łatwo się ze sobą rozchodzą. Nie stają się, nie pielęgnują uczucia, często po pierwszych problemach mówią sobie do widzenia, zawiązują nowe związki jakby to, co ich kiedyś połączyło nie było warte zachodu.
                • aneta-skarpeta Re: Dobre małżeństwo... 07.12.11, 01:20
                  bo ludzie myslą, ze to co ich polaczylo jest na zawsze i ma byc takie samo

                  amy sie zmieniamy, milosc nasza sie zmienia i niestety trzeba nad zwiazkiem pracowac i sie starac

                  i jak obie strony mysląo tej drugiej, nie ma wyzyku itd to jakos to sie ciagnie

                  natomiast zawsze w ciagu 20-50 lat malzenstwa pojawiają sie problemy i kryzysy, co nie zmienia faktu, ze nadal mozna sie bardzo kochac
              • aneta-skarpeta Re: Dobre małżeństwo... 07.12.11, 01:18
                moi rodzice tak mają

                do tego totalnie wbrew logice
                ona sliczna, tata brzydal
                ona przebojowa, typ kierowniczy, zadbana, nowoczesna, on troche "dupa wolowa" ( sory tatowink
                zyc bez siebie nie mogą

                najlepiej zeby mogli grzebac sie we wlasnych hobby, wspolnie i nikt im glowy zbyt czesto nie zawracał

                mama mowila ze tyle lat sa razem bo łaczy ich przyjazn, poczucie humoru i to ze tata tak strasznie jest zapatrzony w mamęsmile

                są ze sobą non stop
    • aneta-skarpeta Re: Dobre małżeństwo... 07.12.11, 01:13
      to ja powiem o swoim dobrym malzenstwiesmile

      przeszlam co przeszłam, idealem nie jestem choc z pewnoscia wiekszym niz moj małzonekwink

      ma mnostwo wad, sa rzeczy, ktore mnie w nim denerwują, ale go strasznie kocham i czuje ze on kocha mnie chyba jeszcze mocniej

      i po prostu doceniam to co mam i wiem, ze z nikim nie ma idylli, a nawet jakby ktos byl taki idealny to byloby nudno. nie chodzi tu o to ze brałam co było, po prostu wiem co dla mnie jest wazne, a co mniej wazne i absolutnie wszystkie koebiety dodokola mnie mogą nie rozumiec np dlaczego z takim chlopem jestem- choc tak naprawdę to wiele mowi, ze mam duzo szczescia, mimo ze szczescie to ma swoje wady. dokladnie tak jak jasmile

      tak wiec klocimy sie o bzdury, czasem krew mnie zalewa z powodu błahostek, czasem mamy wszytskiego dosyc bo jestesmy zmeczeni, przepracowani itd

      ale nasze bycie razem jest niezachwiane, szybko sie godzimy i po prostu lubimy ze sobą spedzac czas

      i uwazam, ze jestesmy dobrym malzenstwem, choc jak kazdy mamy swoje problemiki, ale w obliczu problemow niektorych znanych nam par to pikuś.

      a w srodowisku jestesmy uznani za pare wrecz idealnie dopasowaną, choc idealnie dopasowani nie jestesmy

      i w sekrecie powiem ze jakbym zrobila bilans to wbrew pozorom byloby duzo minusow bycia razem, ale jest kilka takich plusów, ktorych chyba nic nie przebije

      i mam kolezankę z boskim mężem, typ samca alfa
      przystojny, dowcipny, pracowity, na stanowisku, kąpie sie 2 razy dziennie;P, po prostu fajny facet

      a i tak maja swoje problemy i tak sobie mysle ze wole tego swojegosmile

      problemw dzisiejszych czsach wg mnie polega na tym, ze wszytsko musimy miec NAJ, nie ma kompromisow, kompromisy nas ograniczają, a jakakolwiek wada czlowieka jest pelną jego dyskredytacją, my oczywiscie same samice alfa zresztąsmile
      • znowu.to.samo Re: Dobre małżeństwo... 07.12.11, 09:36
        Moi rodzice uchodzili za wzorowe małżeństwo... wiele osób tak myśli do dziś. Ale ja -wiadomo z racji tego że mieszkałam z nimi do 20 roku życia to niejejedno widziałam.... Moim zdaniem ojciec był (i jest) okropny, a ja nie chciałabym wyjść za kogoś takiego jak on. A na zewnątrz uchodzi za spokojnego i dobrego męża.
        Kłócili sie nieraz ostro, aż garnki w powietrzu latały. Raz o mało nie doszlo do rozwodu, bo ojciec zapoznał jakąś babę w pracy. Oczywiście młodszą i ładniejszą. Nawet zapowiedział nam, że będziemy mieli nowa mamusie. Mama wtedy wyprowadziła sie na jakiś czas z domu. Ale ojcu coś z tą baba nie wyszło, głównie dlatego że miała już 3 własnych dzieci.
        I sprawa rozeszła sie po kościach.

        A niedawno, po 15 latach od tamtych wydarzeń ojciec znów przeżył fascynacje młodą nauczycielką angielskiego. Znów mamuśka miała zamiar sie wyprowadzić. Prosiła żebym wykasowała tamtej zdjęcia z komputera i kontakty. A potem ojciec dostał zaniku pamięci po mikrowylewie, i chyba w wyniku tego zapomniał o tej babce, bo od tamtej pory cisza.
    • stara_dominikowa Re: Dobre małżeństwo... 07.12.11, 10:23
      E, tam. Nie da się ocenić z boku związku. Nawet jeśli ktoś spróbuje, przyłoży swoje standardy, a to się nijak nie ma do sytuacji tamtej pary. Znam związki funkcjonujące w sposób, którego nie byłabym w stanie tolerować. Znam też rozwody z powodów dla mnie błahych, jednak dla zainteresowanych były to sprawy kluczowe.
      Założę się, że wszystkie trzymające się za ręce pary staruszków, które tak niektórych wzruszają przeszły w większości kłamstwa, zdrady, ciche tygodnie, separacje. 60 lat to naprawdę kawał czasu i wiele rzeczy może się zdarzyć. Teraz po prostu minął wiek produkcyjny i w spokoju, zżyci, dożywają wspólnie swoich dni suspicious
      • joanna266 Re: Dobre małżeństwo... 07.12.11, 10:33
        w kiepskich zwiazkach z długoletnim stazem nie ma przytulania i pocałunków mimochodem przy innych ludziach ,nie ma czułosci,klepnięc w tyłek przy blacie w kuchni,muskania ustami szyji,spojrzen głeboko w oczy.łatwo to wychwycic jesli jest sie dobrym obserwatorem.nie da sie tego ukryc.na pozór cud,miód pod spodem pustka.znam takie małżenstwa zadne nie czuli sie do sobie o pocałunkach nie wspomne.seks tam wystepuje ale jedynie w formie on na niej kilka sapnięc i spac.o przyjazni jakiejkolwiek nie wspomne....
        • gryzelda71 Re: Dobre małżeństwo... 07.12.11, 10:41
          Oceniasz na podstawie własnego małżeństwa,a to błąd,bo ile ludzi tyle relacji.Jeśli pan i pani nigdy nie klepali po tyłku ani nie muskali po szyi to nie zrobią tego i po latach związku.Nie każdy związek kipi czułością.Ważne,aby obu stronom to odpowiadało.
          • stara_dominikowa Re: Dobre małżeństwo... 07.12.11, 10:50
            gryzelda71 napisała:
            Ważne,aby obu stron
            > om to odpowiadało.

            Czasem nawet jednej ze stron coś nie odpowiada, ale jednak chce być z tą drugą i za nic nie chciałaby żyć bez niej. Nie nasza rzecz. Dobry obserwator może co najwyżej poprawić sobie humor, a nie dowiedzieć się prawdy.
          • znowu.to.samo Re: Dobre małżeństwo... 07.12.11, 12:00
            Są ludzie którzy nie lubią okazywac sobie czułości przy osobach trzecich. Np ja tego nie cierpię. Mój mąż z resztą też. Mizianie zostawiam sobie na potem, kiedy nikt nie widzi smile
        • a.nancy Re: Dobre małżeństwo... 07.12.11, 11:08
          > nie ma czułosci,klepnięc w tyłek przy blacie

          nigdy, przenigdy żaden facet nie klepnął mnie w tyłek przy blacie. bo chyba każdy intuicyjnie wyczuwał, że miłość miłością, ale za coś takiego bym się odwinęła i trzepnęła w pysk smile
          dla mnie klepanie w tyłek jest przykładem seksizmu, i raczej nie najlepiej rokuje - jak na razie mi się sprawdza, tzn. znani mi "klepacze" prędzej czy później pokazali drugą twarz (czułość czułością, patrzenie w oczy itp., ale po ślubie baba do garów a mężuś wybywa na d...y)

          noł ofens, być może są wyjątki smile
          • aniorek Re: Dobre małżeństwo... 08.12.11, 13:06
            a.nancy napisała:

            > noł ofens, być może są wyjątki smile

            Tak, a ma to zwiazek z dystansem do siebie i poczuciem humoru. Jesli facet klepie po tylku, to nie znaczy, ze automatycznie w zwiazku nie ma partnerstwa, to wszystko zalezy od porozumienia miedzy partnerami.

            Ale ja nie mieszkam w kraju patriarchalnym jak Polska, wiec nie dziwie sie w sumie, ze masz takie doswiadczenia a nie inne.
        • martaborys Re: Dobre małżeństwo... 08.12.11, 15:33
          Znam parę, która przy ludziach zachowuję się jak wieczni nastolatkowie. Całuski, przytulanie, miłe słówka, i mam wrażenie że tak robią tylko na pokaz i że sprawia im to przyjemność jak ktoś na nich patrzy. Bo tak naprawdę z relacji tej pani to wcale tak kolorowo nie jest.
      • znowu.to.samo Re: Dobre małżeństwo... 07.12.11, 12:08
        stara_dominikowa napisała:

        > E, tam. Nie da się ocenić z boku związku. Nawet jeśli ktoś spróbuje, przyłoży s
        > woje standardy, a to się nijak nie ma do sytuacji tamtej pary. Znam związki fun
        > kcjonujące w sposób, którego nie byłabym w stanie tolerować. Znam też rozwody z
        > powodów dla mnie błahych, jednak dla zainteresowanych były to sprawy kluczowe.
        >
        > Założę się, że wszystkie trzymające się za ręce pary staruszków, które tak niek
        > tórych wzruszają przeszły w większości kłamstwa, zdrady, ciche tygodnie, separa
        > cje. 60 lat to naprawdę kawał czasu i wiele rzeczy może się zdarzyć. Teraz po p
        > rostu minął wiek produkcyjny i w spokoju, zżyci, dożywają wspólnie swoich

        Dokładnie. Do niedawna rozwódka była powszechnie postrzegana jako ktoś gorszy, z góry na straconej pozycji.
        I trudniej było sobie takiej potem ułożyć życie, zwłaszcza jak miała dzieci.
        Nieraz jedna z drugą wolały tkwić w swoim prywatnym piekiełku, bo nie bardzo miały inne wyjście.
    • echtom Re: Dobre małżeństwo... 07.12.11, 10:39
      > Po czym takowe związki poznajecie

      Po drobnych, spontanicznych gestach. Mam w rodzinie dwoje czterdziestoparolatków z dwudziestoletnim stażem małżeńskim. Zawsze sprawiali wrażenie szczęśliwej pary. Pewności nabrałam, kiedy przypadkiem zobaczyłam, jak się całują podczas wkładania naczyń do zmywarki.
      • stara_dominikowa Re: Dobre małżeństwo... 07.12.11, 10:53
        echtom napisała:
        Zawsze sprawiali wrażenie szczęśliwej p
        > ary. Pewności nabrałam, kiedy przypadkiem zobaczyłam, jak się całują podczas wk
        > ładania naczyń do zmywarki.

        Takich też znałam. Bardzo lubili się przytulać i całować, do tego stopnia, że nawet nie tylko ze sobą. Świat nie jest taki prosty.
    • 0stella1 Re: Dobre małżeństwo...<a href="https://forum.gazeta.pl/foru" targe 07.12.11, 10:55
      Moi rodzice są bardzo dobrym malzenstwem, a ponad 30lat sa juz ze sobą. Do 20roku zycia mieszkałam z nimi i nigdy nie pamietam jakiś większych awantur ale pamietam duzą dawkę czułości i miłości. Mieli problemy, rozwiązywali je wspolnie. W domu jedynie czego czasami brakowało to pieniedzy zebysmy sie mogli wszycy razem wybrac na dobre wczasy i odpoczac ale to był mały pikuś. Bardzo dobrze sie dobrali. Ja jestem mezatką od niedawna, od wakacji i jest bardzo dobrze ale nadal sie docieramy, przed małżeństwem było tez bardzo dobrze. Mam nadzięję, że nam wyjdzie i za 30lat bedzie tak jak dziś.
      • 0stella1 Re: Dobre małżeństwo...<a href="<a href="http://forum." target 07.12.11, 10:57
        myślę, ze nieudzane małzenstwo nie jest tak łatwo rozpoznać, bo niektórzy to dobrzy aktorzysmile
    • lelija05 Re: Dobre małżeństwo... 07.12.11, 10:56
      A ja się kiedyś zdziwiłam jak idealne wg mnie małżeństwo ma rysy i to na tyle głębokie, że prawie o rozwód zahaczyło.
      Ale na zewnątrz cud miód.
      Na szczęście wyszli z tego i jest dobrze.
    • a.nancy Re: Dobre małżeństwo... 07.12.11, 10:59
      ja nie wnikam zbyt głeboko, i zdaję sobie sprawę, że wiele może mnie jeszcze zdziwić smile
      nie wiem, jak - tak racjonalnie - zdefiniować i rozpoznać "dobre małżeństwo". dobre małżeństwo to dla mnie takie, w którym obie osoby grają w jednej drużynie - ale żeby to ocenić, zdaję się na intuicję i mogę się mylić. na zewnątrz to są drobne gesty - kontakt wzrokowy, uśmiech, sposób prowadzenia rozmowy, wspólne tematy i "wspólny front" (nie zaawsze trzeba mieć identyczne zdanie, ale czuje się akceptację drugiej strony i chęć porozumienia). jeżeli dobrze zna się przynajmniej jedną ze stron, czasem wyskakują "nieciekawe" historie, ale nie zawsze (niektórzy nie chcą mówić o problemach, czasem coś wyjdzie między wierszami).
      • zajola Re: Dobre małżeństwo... 07.12.11, 12:17
        a.nancy napisała:

        >d obre małżeństwo to dla mnie takie, w którym obie osoby grają w jednej drużynie
        >
        na zewnątrz to są
        > drobne gesty - kontakt wzrokowy, uśmiech, sposób prowadzenia rozmowy, wspólne
        > tematy i "wspólny front" (nie zaawsze trzeba mieć identyczne zdanie, ale czuje
        > się akceptację drugiej strony i chęć porozumienia).

        bardzo dobra definicja
Inne wątki na temat:
Pełna wersja