default
08.12.11, 09:44
Do tej pory wierzyłam w to, że psy niszczą (gryzą buty, obdzierają tapety, wygryzają dziury w fotelu itp) bo im smutno, nudno i strach, gdy zostają w domu same. W sensie - sam jeden pies w pustym mieszkaniu. Tę teorię doskonale potwierdzała praktyka - szkody materialne wyrządzały mi psy, które posiadałam pojedynczo. Od piętnastu lat posiadam psy w ilości różnej, ale zawsze większej niż jeden - niszczenia nie było, mimo że były to też szczenięta (miot u mnie domu urodzony i wychowany oraz dwójka osesków przygarniętych w wieku 4 tygodni). Wierzyłam, że pozostawione bez państwa, ale w grupie, nie odczuwają potrzeby poprawiania sobie samopoczucia niszczycielską działanością.
A tu nagle - zonk! Psica przygarnięta jakiś czas temu przez mojego nieodpowiedzialnego męża (o czym pisałam na forum jakiś czas temu), młoda, ale dorosła, na oko całkiem normalna i zrównoważona, okazała się gryzoniem i niszczycielem. Pogryzła już mnóstwo rzeczy, od gazet i pudełek po czekoladkach poczynając, a na moich nowych kozakach kończąc. Gumowe piszczące zabawki, które miesiącami, latami nawet służyły moim pieskom, obecnie stanowią smutne wygryzione strzępy... Psica gryzie głównie kiedy nas nie ma, ale i kiedy jesteśmy trzeba zachować czujność, bo nagle może się okazać, że Mańki dlatego nie widać, bo siedzi pod stołem i kończy robić "owsiankę" z rozpałki do kominka
Skoro więc nie nuda, nie strach, nie osamotnienie - co jeszcze może być przyczyną takiego niszczycielstwa ???? Od razu dodam że brak integracji ze stadem raczej odrzucam - teraz już jest w nim zaakceptowana, a niszczy więcej niż w pierwszych dniach pobytu.