Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada?

09.12.11, 10:01
Niby ciągle dążymy do bycia eko , promujemy jazdę na rowerze, komunikacją miejską zamiast autem, a ja już po raz kolejny słyszę...że ludzie, którzy jakiś tam sukces zawodowy osiągnęli nie powinni jeździć komunikacją miejską, bo to źle o nich świadczy. Kładzie rysę na ich wizerunku. Słuchałam tez kiedyś pewnego wykładu dla sprzedawców, że idąc na spotkanie z klientem (nie trzeba tam było ze sobą wozić walizek z towarem), za żadne skarby nie powinni się przyznawać, że np. przyjechali na spotkanie tramwajem (nawet jeśli tak było).
jakie jest wasze zdanie? Wypada/nie wypada takiemu powiedzmy dyrektorowi czy kierownikowi jeździć komunikacją miejską? I jeśli nie wypada to dlaczego?
    • triss_merigold6 Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 10:13
      Sądziłam, że staropolski obyczaj "zastaw się, a postaw się" jest już passe.
      Nie wiem od kogo to słyszysz, ja nie słyszę.
      • martishia7 Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 10:17
        > Sądziłam, że staropolski obyczaj "zastaw się, a postaw się" jest już passe.

        A widziałaś ostatnim czasem jakieś wesele z bliska? big_grin
        • triss_merigold6 Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 10:46
          Chwała Panu nie. Nie znoszę wesel i tym podobnych rodzinnych okoliczności.
    • martishia7 Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 10:16
      Hehe. Nieodmiennie przychodzi mi przy takich okazjach na myśl mąż mojej przyjaciółki, który jest powiedzmy Ważnym Dyrektorem w centrali całkiem Popularnego Ubezpieczyciela. Zbiorkomem jeździ do pracy przez jakieś 2-3 miesiące najbardziej srogiej zimy, a w pozostałą część roku tylko na rowerze. Nie ma prawa jazdy, na wakacje żona go wozi, bo prowadzi jak torpeda smile
      • gryzelda71 Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 10:20
        Nie ma prawa jazdy

        Jak nie ma to trudno,zeby samochodem jeździł.
        • martishia7 Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 10:27
          Miał jakieś 15 lat, żeby je zrobić. Nie ma i robić nie zamierza, olewając po drodze fakt, że całkiem przyzwoity samochód służbowy mu się należy przy jego zaszeregowaniu. Niebonie.
          • gryzelda71 Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 10:44
            Nie ma prawka i to powód że nie jeździ.
            Gdyby miał to byłby wybór,a tak?
            • tosterowa Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 10:46
              Mieć lub nie mieć prawa jazdy to też wybórwink
              • gryzelda71 Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 10:58
                Wybór kończy się na mieć czy nie prawko.Jechac komunikacja czy sam prowadzić juz nie ma tego wyboru.
                • de_boer Wypada, wypada ;-) 09.12.11, 20:03
                  Nie masz racji wink
                  Podobnie, jak pan wspomniany powyżej, przez 4 zimowe miesiące dojeżdżam do pracy tramwajem, a w sezonie rowerem wink Mam prawo jazdy i potrafię prowadzić. Samochód służbowy stoi pod domem...
                  Fakt, różnie to jest odbierane - dla Polaka / Polki dyrektor na rowerze to często dziwak jakiś i PO CO MU TEN SAMOCHÓD... wink
                  Z roku na rok coraz więcej osób jeździ do pracy na rowerze i za jakieś 10 - 15 lat będzie to powszechne. Bo po co stać w korku?
                  • ceide.fields Re: Wypada, wypada ;-) 09.12.11, 20:08
                    Widać Pan Ważny Dyrektor niezbyt kumaty aby zdać na prawko, podwójnie niekumaty aby je "kupić".

                    Znam takiego, geniusz w swoim fachu, ale za kierownicą totalny idiota.

                    A potem tworzy się bajka o "wyborze" big_grin
                    • klawiatura_zablokowana Re: Wypada, wypada ;-) 10.12.11, 00:20
                      Kocham taki typ myślenia.
                      Jak ktoś nie chce tego, co ja bym chciał, to uznaję, że ma jakiś feler i nie może.
                      Bo przecież NIEMOŻLIWE, żeby ktoś miał inne priorytety niż ja. Nie, to jakiś debil musi być. Wszak mój gust i moje potrzeby to niemalże wzorzec z Sevres.
                  • gryzelda71 Re: Wypada, wypada ;-) 09.12.11, 20:55
                    > Z roku na rok coraz więcej osób jeździ do pracy na rowerze i za jakieś 10 - 15
                    > lat będzie to powszechne. Bo po co stać w korku?

                    I będa korki,tylko rowerowewink
    • gryzelda71 Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 10:18
      Nigdy takich tekstów nie słyszałam.
      Ale,nie znam też zamożnych osób bez samochodu.Ot życie należy sobie ułatwiać.
      • ally Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 10.12.11, 15:17
        Owszem, samochód się przydaje. Ale to nie znaczy, że trzeba go używać do wszystkich przemieszczeń, zwłaszcza w obrębie miasta, w tym do codziennych dojazdów do pracy. W Zurychu więcej ludzi ma samochody niż np. w Łodzi, ale struktura modalna transportu wygląda u nich zupełnie inaczej (więcej osób korzysta ze zbiorkomu).
    • tosterowa Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 10:19
      Moim zdaniem wypada, ale każdy sądzi według siebie tongue_out
    • lelija05 Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 10:22
      Jeden mój szef zmienił szybciutko samochód, po tym jak mu klient zwrócił uwagę, że właściciel firmy nie powinien czymś takim jeździć.
      Więc jeśli się ma kompleksy i przejmuje się tym, co ludzie powiedzą, to faktycznie mogą takie osobniki wstydzić się korzystać z komunikacji miejskiej.
      • tabakierka2 Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 10:25
        jak dla mnie, to może i rowerem jeździćwink
    • ixiq111 Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 10:28
      Wypada, czy nie wypada...
      Swego czasu na trasie dom-praca były mega remonty i przebudowy. Przejazd samochodem zajmował ok. 40-60 minut w zależności od wielkości korka. Tramwajem 15-20 minut. Wybrałam jazdę tramwajem w pakiecie z 5 minutowym spacerem do przystanków.
      Teraz jest przejazd samochodem w czasie porównywalnym, więc jeżdżę samochodem, bo wygodniej.
    • sumire Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 10:28
      śmiszne, nowobogackie przekonanie, które służy tylko gęstnieniu smogu nad Krakowem. wystarczy pojechać na chwilkę do innego kraju, żeby zobaczyć hordy menedżerów jeżdżących na rowerach lub metrem (tam, gdzie jest metro oczywiście). ale to już u nas pomalutku się zmienia - mam znajomych, którzy nie bacząc na wizerunek zrezygnowali z dojeżdżania samochodem.
    • feniks_z_popiolu Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 10:36
      Bardzo ważny dyrektor - wypada by jeździł komunikacją miejską. Bardzo bardzo bardzo ważny DYREKTOR, niestety nie wypada. Bo on jest przedstawicielem pewnej firmy, pracuje na jej renomę. I to nawet nie chodzi o to co na ten temat sądzi ten konkretny DYREKTOR tylko jak firma jest postrzegana poprzez jego zachowania.
      Zasada "Zastaw się a Postaw się" jest tak stara jak świat, pod każdą szerokością geograficzną. Śmiem twierdzić, że zawsze będzie modna tylko bardziej lub mniej będziemy się do niej przyznawać
      • claudel6 Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 23:56
        prezes mojej firmy - międzynarodowa grupa, przychody ok. 400 mln Euro, dojeżdża do pracy tramwajem. Amerykanin, jest preziem od niedawna. widocznie nikt mu nie powiedział, że nie wypada..mam nadzieję, ze nie czyta e-mamy smile))
        w Londynie zaden prezes nawet firm za milardy euro nie dojeżdża do pracy samochodem. najwyżej mieszka na Canary Wharf, pod biurem. wszyscy jeżdżą metrem/pociagami.
      • klawiatura_zablokowana Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 10.12.11, 00:21
        Ale dlaczego nie wypada? Co jest wstydliwego w rowerze?

        > I to nawet nie chodzi o to co na ten temat sądzi t
        > en konkretny DYREKTOR tylko jak firma jest postrzegana poprzez jego zachowania.

        Sądzisz, że ktoś by pomyślał, że nie wiem, taki Procter&Gamble jest biedną firmą, jakby prezes na rowerze jeździł? big_grin
    • redheadfreaq Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 10:38
      Bardzo śmieszy mnie ta opinia, tak samo, jak śmieszą mnie zapuszkowani w korku kierowcy, zgrzytający zębami i co trzy minuty podjeżdżający kilka metrów do przodu - podczas gdy ja mijam ich tramwajem, albo autobusem po buspasie, czytając książkę.

      Oczywiście, że samochód się przydaje, ale osobiście nie rozumiem pchania się samochodem w godzinach szczytu z Ursynowa do samego Centrum, aby się POKAZAĆ (a przy okazji: zwiększyć korek, bo oczywiście każdy jeden ludek musi jechać swoim wozem), podczas gdy równie dobrze można tam dojechać metrem.

      Tak na marginesie: Warren Buffet - jeden z najbogatszych ludzi świata powiedział kiedyś: "Wall Street to jedyne miejsce, do którego jedni przyjeżdżają rolls royce'ami, aby zasięgać porad u tych, którzy podróżują metrem."
      • kocianna Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 10:51
        Ja mam służbowy samochód z kierowcą i... jeżdżę metrem. Tak jest o wiele szybciej, a ja cenię swój czas.
        No ok, tym samochodem dzielę się z pięcioma innymi osobami. Ale tylko mój szef korzysta z niego regularnie. Ale nawet szef na lotnisko jeździ komunikacją publiczną, bo tylko to daje mu gwarancje, że nie spóźni się na samolot.
        • swiecaca Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 10:54
          uważam to za głupotę, ale niestety coś w tym jest. w Polsce pokutuje przekonanie że zbiorkomem to tylko plebs jezdzi. a ja niedawno w metrze widziałam marszałka Sejmu smile
          moja firma, w centrum Wawy, wynajmowała mieszkanie dla prezesa jakies 10min spacerem od siedziby firmy. a on codziennie przyjeżdzał samochodem i jeszcze skarżył się na korki! do banku 2-3 przystanki dalej też jezdził autem i skarżył się na korki. ale on ogólnie nie był za mądry.
          • gryzelda71 Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 11:00
            Mieszkam w mieście,gdzie nadal wygodniej i szybciej dojadę własnym autem.Jak to się zmieni przesiądę się do komunikacji.
          • klawiatura_zablokowana Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 10.12.11, 00:24
            w Polsce pokutuje przekonani
            > e że zbiorkomem to tylko plebs jezdzi. a ja niedawno w metrze widziałam marszał
            > ka Sejmu smile

            Bo u nas nadal taka mentalność jak w Albanii. Tam każdy musi mieć merca, choćby mieszkał w ruderze i g...o miał. Ale merc, nawet używany i stareńki, ale być musi. Bo co ludzie powiedzo.

            Akurat dla mnie samochód nie wyznacza NICZEGO. Wiem po sobie - tak się złożyło, że mieliśmy z mężem samochód w czasach, kiedy na nic kasy nie było. I z drugiej strony, teraz stanęliśmy na nogi, a samochód dawno na złomie, nowego nam nie potrzeba. Idąc tropem myślenia prezentowanym przez niektórych, teraz jesteśmy biedniejsi hahahahaha big_grin
        • szymama Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 11:03
          jezdze albo metrem albo na rowerze. Nie mam daleko, ok 8 km. Moj maz jezdzi na rowerze a jest "panem garniturowym" jakies 15 km w jedna strone codziennie. W ogole uwielbiam komunikacje miejska. Ilu ciekawych rzeczy mozna sie o ludziach dowiedziec.
        • claudel6 Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 23:58
          i brawo jasiu. serio.
      • pitahaya1 Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 11:24
        Nie wszyscy mieszkamy w Warszawiesmile
        Mam na myśli metro, buspasy i tramwajesmile
    • azomim Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 11:55
      Nie wiem czy wypada i nie przejmuje sie tym.
      Korzystam tylko z kom. miejskiej i jestem b. zadowolona (moze dlatego ze nie mieszkam w PLwink).
    • baduura.pl Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 12:31
      kalarepka83 napisała:

      > Niby ciągle dążymy do bycia eko , promujemy jazdę na rowerze, komunikacją miejs
      > ką zamiast autem, a ja już po raz kolejny słyszę...że ludzie, którzy jakiś tam
      > sukces zawodowy osiągnęli nie powinni jeździć komunikacją miejską, bo to źle o
      > nich świadczy. Kładzie rysę na ich wizerunku.


      że niby kto tak twierdzi? grupa nowobogackich? najczęście oni starają się pokazać i wywyższać na każdym kroku
      znam wiele osob, które osiągneły sukces i zarabiają miesięcznie tyle, że co miesiąc mogliby kupować nowy samochód i nie widzą problemu w jezdzie autobusem... inna sprawa, że rzadko nimi jeżdżą wink
      ale owszem , znam i takich, którzy tylko dowiadują się, że masz kase to uważają, że to wstyd pokazac się w autobusie, czy zjeźć w restauracji X bo to przecież "dla ludu"
    • bea.bea Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 12:35
      mój dyrektor jeździ autobusem, bo nie ma prawka i nie ma potrzeby robić smile
      pan konserwator w mojej firmie cały ( nawet w zawieje i zamiecie) jeździ rowerem,

      Powiedz mi czy jeździsz , a powiem ci kim jesteś? smile
      jakaś masakra
    • default Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 13:22
      kalarepka83 napisała:

      > ludzie, którzy jakiś tam
      > sukces zawodowy osiągnęli nie powinni jeździć komunikacją miejską, bo to źle o
      > nich świadczy. Kładzie rysę na ich wizerunku

      Ja myślę, że takie przekonanie przede wszystkim źle świadczy o ludziach, którzy je żywią. Ja nawet nie wiem czym jeżdżą np. bardzo ważni dyrektorzy w mojej firmie i szczerze powiedziawszy nic mnie to nie obchodzi, bo nie jest to informacja, która ma jakikolwiek wpływ na moją ocenę tegoż dyrektora (czy kogokolwiek innego).
      Choć przyznam, że pewną nieufność wzbudzają we mnie osoby (zwłaszcza faceci) nie posiadający prawa jazdy. Zawsze mam wrażenie, że coś z nimi nie tak, w sensie charakteru.
    • klubgogo Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 13:25
      Zważając, iż dyrektorów obowiązuje określony dress code, nie zauważyłam, by takowi poruszali się komunikacją miejską. Nie spotykam eleganckich panów i pań w garniturach, z drogimi aktówkami w tramwaju.
      • gazeta_mi_placi Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 17:45
        A ja widuję. W reklamie jak jest autobus czy tramwaj to sami przystojni Panowie w garniakach i Panie typu biurewna Śnieszka.
      • claudel6 Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 10.12.11, 00:05
        to prawda, w Polsce jak się jest już nawet menedżerem to nie wypada jeżdzić tramwajem. nie mówiącjuż dyrektorem. to znaczy takie musi być przekonanie ludzi - widac to w tych tramwajach - faktycznie nie jeździ w nich zbyt wiele garniaków z aktówkami.
        w Lon - metro dowozi do pracy całe city, czyli największe tuzy, te, które zadłuzyly swiat na te biliony smile trochę inna mentalność, mają ten kapitalizm od kilkuset lat, to sie już takimi pierdołami nie przejmują.
    • ola Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 13:41
      Nie znam ludzi, którzy by decydowali o wyborze środka lokomocji z uwagi na jakąś ideologie lub kształtowanie wizerunku. O tym decyduje praktyka. Np. jesli jadę do centrum, jade tramwajem, bo nie chcę stać w korkach i szukać wolnego miejsca. Jesli jadę za miasto, jadę samochodem, bo tak jest szybciej. I tyle.
      • claudel6 Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 10.12.11, 00:07
        ola, to przeczytaj wpis pod spodem smile
    • mathiola Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 13:42
      Kiedy już wypuszczę się do Warszawy samochodem (jak muszę), stoję w tych korkach, patrzę smętnie na tył samochodu przede mną i zadaję sobie pytanie: czy ci ludzi naprawdę nie mają co ze swoim czasem robić?????? Oni chyba są nienormalni, że w takich warunkach codziennie pokonują drogę do pracy??? Żeby dojechać do szpitala, 34 km pokonuję w 2,5 godziny....

      Znajomy codziennie dojeżdża do pracy 2 - 2,5 godz w jedną stronę. Akurat taka trasa, zakorkowana właściwie non stop. Na pytanie czemu się nie przesiądzie w komunikację, (i szybciej i odpocząć można i poczytać), odpowiada: nie po to sobie samochód kupowałem, żeby autobusem jeździć.
      I jeździ. Pół życia w korkach spędza.
      Ja uważam, że nie wypada marnować swojego czasu. Nawet żebym miała autobusem tyle samo czasu jechać, to przynajmniej mogę sobie w tym czasie poczytać książkę, a nie analizować zawartość tablicy rejestracyjnej współstacza....
      • azjaodkuchni Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 14:03
        My jeździmy komunikacją miejską tu nawet taxi są małym transportem publicznym. smile Samochody są bardzo drogie, bo do ceny trzeba doliczyć podatek 195 %, licencję na jazdę i płatne autostrady. Busy, metro dojeżdżają wszędzie i tanie są. Gdybyśmy codziennie cztery razy dziennie jeździli taxi to i tak byłoby taniej niż użytkować samochód. smile
      • default Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 14:13
        mathiola napisała:

        > Oni chyba są nienormalni,
        > że w takich warunkach codziennie pokonują drogę do pracy???

        Różnie to bywa, ja np. w sieci komunikacyjnej Warszawy nie znajduję takiego ciągu połączeń, który zapewniłby mi dojazd do pracy: a) w czasie krótszym niż autem oraz b) w bardziej komfortowych warunkach niż siedzenie w aucie (nawet w korku). Do najbliższego przystanku mam ok. 2 km piechotą, ponadto muszę przesiadać 2 razy. Pasują mi tylko autobusy, które w przeciwieństwie do tramwajów i metra także stoją w korkach (buspasów nie ma wszędzie). W sumie wychodzi mi tak: auto : od 40 minut do max. 1,5 h (w wyjątkowo dramatycznym korku), komunikacja miejska - 2 - 2,5 h + dymanie przez las i sterczenie na przystanku.
        Wybieram auto nie nie czuję nienormalna - nawet stojąc w korku.
        Choć zeźlona - na pewno smile
        • ola Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 14:37

          dokładnie tak jest.
          Komunikacja w Warszwie jest beznadziejnie zorganizowana. Jeśli tylko twoja trasa choć trochę odbiega od trasy jedynej w mieście linni metra - szybciej i sprawniej dojedziesz samochodem.
          • feniks_z_popiolu Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 15:24
            ola napisała:

            >

            > Komunikacja w Warszwie jest beznadziejnie zorganizowana.

            Że przepraszam?????

            15 lat nie korzystałam z komunikacji miejskiej, wiecznie ciągle samochodem, bałam się przesiąść do komunikacji miejskiej bo wydawało mi się wygodniej, szybciej itp. itd.

            W tym roku w centrum Warszawy tak pokombinowali z 2-gą linią metra, remontami ulic, objazdami, że porzuciłam samochód. I zastanawiam się dlaczego zrobiłam to tak późno.
            Ja widzę same plusy - mam wreszcie czas na książkę, obserwuję i słucham ludzi i widzę więcej spraw, o których nie miałam pojęcia bo w moim środowisku nie istnieją. Nie muszę ciągle wypatrywać miejsc postojowych, robić 50-ciu kółek zanim trafię jakąś miejscówkę. Stawać nielegalnie i modlić się, żeby samochodu nie wzięli w kleszcze. Dojeżdżam w każde miejsce bez problemu. Wiwat zbiorkomy warszawskiesmile
            • ola Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 18:50

              Cieszę się, że jestes zadowolona.
              Ja nie jestem. Wkurza mnie, że z Sadów Żoliborskich na Uniwersytet muszę się 3 razy przesiadać. Co z tego, że jade 15 minut, skoro drugie 20 stoję na przystankach lub zaiwaniam na piechotę? A juz przesiadki z wózkiem i dziećmi to żadna przyjemność. I nie mówię tu o żadnych peryferiach. Mieszkam praktycznie w Centrum, ale po likwidacji 520 moje osiedle praktycznie nie ma komunikacji z centrum miasta.
              • cherry.coke Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 18:59
                ola napisała:

                Mieszkam praktycznie w Centru
                > m, ale po likwidacji 520 moje osiedle praktycznie nie ma komunikacji z centrum
                > miasta.

                Nie kumam tego zdania - to na Zoliborzu czy w centrum? A jesli w centrum, to jak mozesz nie miec komunikacji z centrum?
                • ola Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 19:24
                  Napisałam wyraźnie, że na Sadach Żoliborskich, czyli prawie w centrum. Nie wiem, czy byłas kiedyś w Warszawie. Jeśli nie to ci wytłumaczę - to duże miasto. Centrum miasta to pojęcie umowne. Nie ma czegoś takiego jak dzielnica Centrum. Jest Śródmieście, do którego mam od domu 200 metrów. Żoliborz, zwłaszcza Południowy, lezy "prawie" w centrum - dlatego uzyłam tego wyrażenia - uprzedzając agrumenty typu "jak się mieszka na wiosce, to się nie narzeka...".
                  Są miejsca, gdzie dojechac jest łatwiej, np. leżących na trasie 17-tki. Czyli ok - na dworzec centralny jadę w miarę sprawnie. Ale juz na Uniwerek wolę jechać rowerem, bo komunikacją muszę się wciąz przesiadać. A to tez Śródmieście.
                  Są takie miejsca w centrum (niekoniecznie w Śródmieściu, ale i na Górnym Mokotowie, bliskiej Woli czy nawet w mojej własnej dzielnicy), gdzie dojazd to mordęga i tysiąc przesiadek. Komunikacja na Żoliborzu jest psuta od lat. Wejdz sobie na forum komunikacja i poczytaj - to nie tylko moje zdanie. Galasowi wydaje się, że wszyskim pasuje dojazd metrem. Nawet jak jedziesz z Targówka na Gocław. Zresztą ja żeby dojechać do metra tez potrzebuję 2 przesiadek, choć na piechotę to 20 minut marszem.
                  Od mojego domu do najbliższego przystanku trzeba iść 10 minut. Przez osiedle jeździ tylko jedna linia, w szczycie co 20 minut. To bardzo ułatwia przesiadki wink
                  Kiedy nie daj Boże muszę jechać na Gocław czy Ursus to podróż komunikacją zajmuje godziny. Samochodem na Ursus jedzie się 10 minut. Kiedy się porówna komunikację warszawską z paryską, londyńską, berlińską czy nawet tą w Budapeszcie, to jest przepaść niestety.
                  • cherry.coke Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 19:32
                    ola napisała:

                    > Napisałam wyraźnie, że na Sadach Żoliborskich, czyli prawie w centrum. Nie wiem
                    > , czy byłas kiedyś w Warszawie. Jeśli nie to ci wytłumaczę - to duże miasto.

                    Urocze smile Jako ekswarszawianka wiem dosc dobrze, co jest gdzie, ale sadzilabym raczej, ze centrum konczy sie na Placu Bankowym. A dla niektorych nawet powyzszy plac to juz Muranow. Sady Zoliborskie to nawet stamtad jeszcze hej ho wyprawa.
                    • ola Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 19:36
                      Mówiłam, że centrum to pojęcie umowne.
                      Skoro jesteś "ekswarszwianką", to może powinnaś uaktualnic dane o tym mieście.
                      Dla ciebie centrum kończy się na pl. Bankowym. Dla mnie o wiele dalej. Skoro Białołęka czy Wesoła to Warszawa, dla mnie pl. Grunwaldzki czy pl. Unii Lubelskiej leza prawie w Centrum.
                      • cherry.coke Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 19:42
                        No dajze spokoj, gdzie Plac Unii (tez wlasciwie chyba juz Mokotow, ale) a gdzie Sady... Bardzo widze pojemne to pojecie. Mieszkalam i na Mokotowie, i na Powislu, w kilometrach pare razy blizej niz Sady, a nikt nie nazywal tego centrum.
                        I raczej nie ma co uaktualniac, chyba ze z powodu dryfu tektonicznego Zoliborz wyladowal ostatnio na Krolewskiej big_grin
                        • ola Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 19:59

                          Sorry, ale dyskusja z Tobą nie ma sensu.
                          Nie będę dyskutowała o twoim subiektywnym pojęciu centrum miasta.
                          Będę się posługiwała swoim.
                          Może rzeczywiście powinnyśmy przejśc na operowanie dzielnicami i ich granicami administracyjnymi, bo zaraz mi powiesz, że np. Nowodwory wogóle nie powinny mieć miejskiego autobusu, bo nie uważasz ich za cześć Warszawy. Ja na przykład uważam Ursynów za koniec świata, ale nie odmawiam im prawa do sprawnej komunikacji.
                          Mieszkam całe życie w Warszawie, też zaliczyłam kilka dzielnic, i według moich standardów nie powinno tak być, żeby poruszanie się komunikacją miejską w ścisłym obrębie śródmieścia miasta było tak kłopotliwe. A czy tego chcesz czy nie, i niezależnie co na ten temat myślisz, północną granica Śródmiescia jest linia kolejowa przy Arkadii. A to właśnie przy niej mieszkam, mam więc prawo uważać, że mieszkam prawie w centrum.
                          W innym poście napisałaś, że rozumiesz, że śmierdzący i spóźniający się zbiorkom jest powodem do przesiadki w samochód. Więc nie wiem, o co się kłócisz.
                          Według mnie i kilku tysięcy żoliborzan nasza dzielnica jest skomunikowana z centrum fatalnie.
                          Twoje zdanie na ten temat mi wisi.
                          Miłego wieczoru.
                          • cherry.coke Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 20:01
                            Alez ja sie z toba zgadzam co do komunikacji, gdzie napisalam, ze nie?
                            Zdumialo mnie jedynie z lekka uznanie Zoliborza za centrum big_grin
                            • ola Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 20:07
                              dalej nie rozumiesz znaczenia słowa "prawie"?
                              to jak tu z tobą gadać, jak rozumesz tylko to, co chcesz zrozumieć?
                              • cherry.coke Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 20:12
                                Nie no jasne.
                                Zoliborz lezy prawie w centrum.
                                Luzik, dobranoc smile
                          • feniks_z_popiolu Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 20:12
                            Naprawdę tak źle na tych Sadach ? Akurat to nie moje rejony codzienne ale mam tam ciotkę, mam klientów, koleżankę i jakoś nie narzekam. Metro, tramwaje, autobusy. Mały spacerek też ale trudno sobie wyobrazić żeby zbiorkomy dojeżdżały pod każdy dom.
                            • ola Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 20:23

                              forum.gazeta.pl/forum/w,484,129569551,129569551,Nowe_osiedla_bez_komunikacji_miejskiej_.html
                              forum.gazeta.pl/forum/w,484,125832333,125832333,Kpina_520.html
                              forum.gazeta.pl/forum/w,484,123225647,123225647,520_na_Zoliborz.html
                              forum.gazeta.pl/forum/w,484,116366227,116366227,114_122_180_na_Zoliborzu.html
                              forum.gazeta.pl/forum/w,484,130029428,130029428,ZTM_poslucha_ludzi_i_da_autobusy_na_Zoliborz_.html
                              ok, moze nie każdy może mieć autobus pod domem. Ale w tej okolicy do jakiegokolwiek przystanku jest 10-15 minut piechotą. Do metra z pół godziny spaceru lub 10 minut dojścia do tramwaju a potem 2 przesiadki tramwajami do najbliższej stacji.
                              • feniks_z_popiolu Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 20:48
                                hm... moim zdaniem to nie zielone sady żoliborskie tylko poprzemysłowe, pofabryczne tereny żoliborza. pamietam te opuszczone fabryczne budynki, ponure wspomnienie po byłym systemie. ale chyba nie o tym jest ten wątek. z nasłuchu wynika, że mają wam tam puścić niedługo nowe linie dojazdowe do metra, do broniewskiego i do powązkowskiej.
                                • ola Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 10.12.11, 16:37
                                  >pamietam te opuszczone fabryczne budynki, ponure wspomnienie po byłym systemie
                                  po tym tu już nie ma śladu. nowe się buduje wink
                          • claudel6 Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 10.12.11, 00:16
                            ola, jak mieszkasz przy Arkadii, to mieszkasz w centrum. moje subiektywne centrum kończy sie na Gdańskim, za nim zaczyna się Żoliborz smile
              • kocianna Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 19:07
                Moj mąz do pracy jedzie autobusem, metrem i tramwajem - tak tak, ma dwie przesiadki. Zajmuje mu to ok. godziny. Samochodem - dwie. W tej zle zorganizowanej Warszawie. Niech zyja buspasy!
                Maz twierdzi, ze w autobusie ma czas dospac, w metrze przeczytac gazete, a w tramwaju przygotowuje sie mentalnie do pracy (to trzy przystanki). I ze jest mu to niezbedne do bezbolesnego rozpoczecia dnia.
                • cherry.coke Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 19:13
                  kocianna napisała:

                  > Maz twierdzi, ze w autobusie ma czas dospac, w metrze przeczytac gazete, a w tr
                  > amwaju przygotowuje sie mentalnie do pracy (to trzy przystanki). I ze jest mu t
                  > o niezbedne do bezbolesnego rozpoczecia dnia.

                  Moim zdaniem to jest bardzo wazne - jesli jest sie wiezionym mozna przez ten czas spokojnie pomyslec, wyluzowac sie, zobaczyc jak dzien wyglada (jesli komunikacja jest w jakims standardzie oczywiscie, a nie jedzie sie wiszac na jednej rece za uchwyt telepany na zakretach). Ja tak mam w tramwaju, natomiast jadac rowerem czy samochodem ma sie juz inne nastawienie i w rezultacie brak tej porannej higieny psychicznej.
        • mgla_jedwabna Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 16:50
          komunikacja miejska - 2 - 2,5 h + dymanie przez las

          Albo się mieszka w lesie albo w Warszawie, wybór należy do ciebie.

          Wiem, że podwarszawskie miejscowości typu Radość administracyjnie należą do Wwy, ale de facto - to są dalej miejscowości poza stolicą. Czy mówi się "na Aninie, na Wawrze" tak, jak "na Woli, na Pradze"?
    • ma_dre Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 14:00
      kalarepka83, mieszasz tu dwie odlegle od siebie sprawy : savoir-vivre i marketing.... eh!
      Przyjechac do klienta przyzwoitym samochodem dobrze o tobie swiadczy, podobnie jak zle bedzie swiadczyc jak przyjedziesz w powyciaganym swetrze. W koncu trza umiec sie sprzedac.

      Prywatnie kazdy moze jechac czym chce i gdzie chce a obcym kij do tego.
      • mgla_jedwabna Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 16:55
        To jednak jest co innego.

        Ubrać się przyzwoicie można w miarę tanio, poza tym nie wpływa to w żaden sposób na środowisko naturalne, na czas dojazdu, problemy z parkowaniem itd.

        Zgodnie z twoim rozumowaniem okazaniem szacunku klientowi byłoby przyjście w nowiutkim swetrze oversize w czerwone ciapki, z metką znanej firmy, za to brakiem szacunku byłoby przyjście w tanim garniturze (oczywiście: czystym, niepogniecionym itd.).

        Brakiem szacunku jest spóźnianie się na umówione spotkanie, a nie to, czym się przyjechało. To w ogóle nie jest sprawa klienta, podobnie, jak nie obchodzi go, skąd przyjechaliśmy (z prestiżowej dzielnicy czy też z enklawy biedy) ani w czyim towarzystwie. Ani co robiliśmy po drodze.

        Błahość kwestii dojazdu widać nawet po fakcie, że często da się na ten temat skłamać. Klient i tak raczej nie wykryje. Więc chyba de facto nie robi mu to różnicy?
    • barbaraonly Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 14:13
      Nawet burmistrz Nowego Jorku Michael Bloombert (miliarder!) czasami dojezdza do pracy metrem.
    • sanrio Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 14:34
      powiem ci jak ja to odebrałam. Przyjeżdżała do mnie agentka ubezpieczeniowa, fajna dziewczyna, była u mnie kilka ładnych razy czy to zima, mróz czy upał, zawsze na czas. Nie miałam pojęcia, że jeździ komunikacją. Raz, przypadkiem, to wyszło i moje pierwsze odczucie? Kiepska z niej agentka, skoro tak mało zarabia, że nie stać jej na samochód.
      Potem, po przemyśleniu, stwierdziłam, że jest niesamowicie zdeterminowaną i pracowita osobą, żeby jeździć po całym mieście autobusem/tramwajem z przesiadkami, często z jednego końca na drugi i nigdy się nie spóźniać więcej niż 10 minut.
      Jednakowoż uważam, że to się źle kojarzy - z kimś kto nie odniósł sukcesu, kto zadaje się z "plebsem", jest nie wart poszanowania. Z czym się absolutnie nie zgadzam, ponieważ wszędzie na świecie ludzie ze wzgl na korki np. jeżdżą do swoich prac komunikacja miejską. U nas jest to wstyduncertain
      • klawiatura_zablokowana Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 10.12.11, 00:31
        U nas się przyjęło, że samochód to wyznacznik statusu.
        Poza tym, króluje wzorzec amerykański - a tam wszyscy jeżdżą autami. Po prostu dlatego, że jest to podstawowy środek lokomocji, z kom miejską poza dużymi miastami jest tragicznie albo nie ma jej wcale. W małych miastach, gdzie centrum handlowe oddalone o 10 km od osiedla, a nie ma autobusów, samochód to po prostu jedyne wyjście.
        Zresztą - przy ich cenach benzyny (teraz nieco drożej) każdego ciula stać na auto. Nawet pod liceami wielkie parkingi, gdzie stoją samochody uczniów.
        Ale co tam, że to inny kraj, inne realia. U nas też wszyscy muszą mieć swoje auta, inaczej są obywatelami II kategorii.
    • cherry.coke Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 15:14
      Mysle, ze to zalezy od komunikacji. Sprawna, szybka, czysta jest znacznie wygodniejsza od samochodu z urokami w postaci korkow i parkowania. Z kolei komunikacja typu "przewoz bydla" (brud, tlok, niepunktualnosc) albo po prostu zle skoordynowana niestety wymusza czasem samochod. Ale tak czy owak nie rozpatruje nigdy samochodu w kategoriach prestizu, bo wszedzie chyba teraz sa korki i problemy z parkowaniem, plus kwestia ekologiczna, wiec osoba nalegajaca na jazde samochodem "bo wypada" ma w moich oczach jakies dziwne priorytety. Zawsze jestem ciekawa, na ile zla atmosfera w niektorych firmach stosujacych rozne odmiany myslenia "bo wypada" wynika z porannego stresu korkowego.

      Jezdze tramwajem lub rowerem, na poczatku zdarzalo mi sie samochodem, ale to nie byl dobry pomysl z ww powodow. Jesli mam spotkanie, raczej wezme taksowke.

      A ostatnio zauwazam tu trend taki, ze coraz wiecej jest panow w wieku doroslo-srednim sprawiajacy wrazenie pracownikow nieszeregowych - smigajacych na rowerach. Dobrych markach, z osiagami i dobrych ciuchach rowerowych rzecz jasna, a z bagaznika wystaje aktowka smile Jest ulga podatkowa na rower sluzacy do dojazdu do pracy i to chyba chwycilo w pewnych kregach.
    • langolier_maximus Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 16:04
      Przepraszam, ze tak to ujmę-to jest takie "wsiowe" przekonanie.Jak sie mieszka w duzym miescie z dobra komunikacja to bywa, ze np. metrem czy tramwajem dojedzie sie 2 x szybciej niz autem.Jest to jasne dla wszystkich , ktorzy w duzych miastach egzystują.Ale w Polsce jak sie nie podjadzie furą wink chocby i 500 metrow to sie jest bidok ze zbiorkomu wink).Samochod moze byc starym rzechem-ale to samochod, oznaka bogactwa wink.
      • klawiatura_zablokowana Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 10.12.11, 00:36
        Jest tak jak piszesz, my z mężem świadomie zrezygnowaliśmy z samochodu.

        Po 1: pod blokiem nie ma nawet pół miejsca parkingowego.
        Po 2: Pod pracą u każdego z nas również
        Po 3: ja mam do pracy 2 przystanki, wiosną, jesienią i latem przebywam tę trasę piechotą, do komunikacji wyganiają mnie dopiero ulewy, śniegi i mrozy. Mąż ma kawałek dalej, za to dojeżdża do centrum i wszystko mu pasuje.
        Po 4: Koło nas jest duża arteria, a na niej bezkolizyjne torowisko. W godzinach szczytu wszystkie pasy zapchane (to jest część krajowej trasy północ-południe), a tramwaj pomyka sobie radośnie po wydzielonej trasie. Do centrum dociera w 15 min. Mamy 4 linie tramwajowe plus 2 autobusowe w razie czego. A naprawdę mieszkamy już daleko od centrum.

        Mąż ma prawo jazdy, ja nie, ale mogłabym zrobić. Oczywiście część osób uważa, że jesteśmy pojebani i nienormalni, bo przecież on MUSI jeździć samochodem, skoro ma prawko, a poza tym jak można nie chcieć mieć samochodu, skoro nas stać.
        • aretahebanowska Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 10.12.11, 10:27
          Ja zostałam poniekąd zmuszona do decyzji odwrotnej. Jakieś 2 lata temu przesiadłam się do samochodu. Całe życie jeździłam zbiorkomem, praktycznie od 1kl. podst. Z czasem coraz dalej - najpierw były to jakieś 2 przystanki, potem zmieniłam podstawówkę i zaczęłam dojeżdżać do centrum (15 min. autobusem). Do liceum było trochę dalej. Na uczelnię jeździłam autobusem (10 min.), SKM-ką (35 min.) i 2 przystanki tramwajem (albo spacerek). Potem 15 lat do pracy - najpierw autobus, SKM i potem 20 min. na piechotę. Potem odpadł mi autobus, bo przeprowadziłam się w pobliże SKM-ki. Nigdy nie narzekałam. Czytałam, spałam, słuchałam muzy. Przyzwyczaiłam się chociaż poziom usług był różny. Cenowo - korzystnie. Przez jakiś czas jeździłam do pracy rowerem, ale to prawie 30 km w jedną stronę, więc nie zawsze się dało. No i pewnie tak byłoby nadal, tylko że zmieniło się parę rzeczy. Urodziłam dwójkę dzieci. Z jednym dawałam radę w komunikacji, z dwójką to już nie takie proste (różnica 2 lata). Poza tym pojawił się jeszcze jeden problem, który kiedyś niespecjalnie zaprzątał moją głowę, a mianowicie bezpieczeństwo. Droga od SKM-ki do pracy przebiega przez mało przyjazne okolice, w tym przez spory park. Nawet jeśli podjadę tramwajem, to ten spacerek i tak mnie nie minie. Kilkanaście lat chodziłam i nie był to problem. Słyszało się to i owo, o kradzieżach, napadach (z przynamniej dwoma zabójstwami włącznie), ale nie dotyczyło mnie to osobiście. Aż do czasu kiedy byłam na drugim macierzyńskim, pobito mojego kolegę z pracy. Wracał wieczorem po zajęciach, do domu. Zajęcia często kończymy wieczorami, do domu wracamy czasem w okolicach 21.00 kiedy jest po prostu ciemno (park przez wiele lat był nieoświetlony). To przeważyło. Kupiłam samochód i zaczęłam jeździć. Jadę krócej niż poprzednio (niedużo- jakieś 10 min.), ale po drodze zrobię zakupy, odwiozę jednego dzieciaka do przedszkola, drugiego do szkoły, a kiedy kończę pracę wieczorem nie boję się wracać. W pracy mam służbowy parking, pod domem mam zarezerwowane miejsce parkingowe. Fakt - są minusy - trudniej mi kontrolować wagę (niestety) i finansowo się nie kalkuluje. Korki są, ale nie jakieś masakryczne. Zresztą w tej chwili jestem w ciąży więc nie myślę porzuceniu samochodu. Czasem jednak z rozrzewnieniem wspominam podróże SKM-ką. Ile się człowiek wtedy naczytał i jakich ciekawych ludzi spotykał smile. Ocenianie kogoś po tym czym jeździ do pracy to jakiś absurd. Każdy jeździ jak może, chce, albo jak mu wygodniej. I tyle.
    • a1ma Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 16:12
      Jeżdżę komunikacją miejską i pkp, i absolutnie się tego nie wstydzę. Nie rozumiem problemu - czego tu się wstydzić?
    • morgen_stern Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 16:13
      W krajach skandynawskich w dobrym tonie jest korzystanie z roweru czy komunikacji miejskiej. Ludzie mają zdecydowanie mniej zadęcia i są praktyczni, afiszowanie się kasą, furą i komórą jest objawem złego gustu.

      A może by tak wszystko pier...ć i pojechać do Szwecji?...
      • cherry.coke Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 16:14
        Szwecja jest spoko, tylko zima ciemno i ponuro.....
      • cherry.coke Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 16:16
        A propos zauwazylas, jak w powiesciach Larssona bohaterowie bez obciachu jezdza autobusami, metrem itp? Mikael prowadzi sledztwo jezdzac autobusem i czekajac na przystanku!
        • morgen_stern Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 16:21
          On w ogóle kiepsko prowadził, nie? smile
          Akurat o tym przesiadaniu się na rowery i autobusy czytałam w jakichś artykułach.
          • cherry.coke Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 16:38
            Ciekawe, czy Daniel Craig bedzie stal na przystanku, czy tez w wersji hamerykanskiej dadza mu SUVa smile
            • morgen_stern Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 21:14
              Dowiemy się w styczniu heh ale możesz mieć rację z tym suvem tongue_out
      • ally Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 10.12.11, 15:35
        Nie tylko w Skandynawii. Także w Szwajcarii, Niemczech, Holandii...
        My jeszcze nie wyrośliśmy z zachwytu nad szerokimi arteriami, estakadami za ciężkie miliardy itd.
    • myelegans Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 16:21
      Nie wiem, czy wypada czy nie, ale u mnie w pracy (firma ponad 300 pracownikow) cala wierchuszka dojezdza tak:
      Prezes - metro (facet ma samolot i kilka domow na calym swiecie)
      vice - motocyklem,
      vice II - rowerem + metrem
      naczelny prawnik - autobusem (status materialny podobny do prezesa)

      moj byly szef, profesor MIT od zawsze na piechote, 5km w jedna strone i nadal tak codziennie pomimo skonczonych 80 lat.

      jak tylko moge jedze metrem, chociaz zabiera mi dluzej czasu niz samochodem. W metrze czytam, albo slucham muzyki. Samochod uwazam za zlo konieczne..
      • morgen_stern Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 16:22
        Ojtam, nie znasz się. Klubgogo nie spotyka eleganckich panów z teczką w metrze czy tramwaju tongue_out
        • mgla_jedwabna Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 16:59
          Widać klubgogo nie jeździ do pracy w te same miejsca, w które jeżdżą eleganccy ludzie z teczkami.
        • myelegans Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 09.12.11, 18:02
          Cytat Ojtam, nie znasz się. Klubgogo nie spotyka eleganckich panów z teczką w metrze
          czy tramwaju tongue_out
          What do I know? ze odpowiem z goralska. Z teczka to pewnie nie, ale z prezes z plecakiem jest widokiem normalnym, vice wchodzacy z kaskiem motocyklowym takoz. Dyzurne marynarki i krawaty maja w ofisach.
      • claudel6 Re: Jeżdzić komunikacją miejską... nie wypada? 10.12.11, 00:28
        mały szczegół - gdzie mieszkasz? w jakim kraju?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja