nie radze sobie ze starością matki

09.12.11, 19:16
Myslę zreszta, że ona sobie nie radzi
Dzieli nas duża odległość, staram sie jakos te kontakty utrzymywać w miare mocno i czesto
Z mojej strony:codzienne telefony, jakies paczki znienacka, wizyty wg mnie bardzo ograniczone, bo jakiesdwa- moze trzy razy w roku
jest mi trudno zorganizowac to logistycznie- tzn zebrac cztery lub trzy osoby, zgrac z urlopem, przerwa w szkole, samolotami, dodatkową kasą
o wiele, naprawde o wiele łatwiej jest mi zorganozowac przelot czy przewóz jednej
emerytki tutaj, chociaz na kilaa tygodni
Nie i koniec
teraz znowu bedzie sama na swieta
Zupelnie sama
akcje przekonywania do przyjazdu zaczelam we wrezsniu
wszytsko domowione, komfortowe, wg zyczenia
nie, nie przyjedzie
odmowila przyjazdu w ostatniej chwili przed zaklepaniem lotu
znowu swieta nie ciesza, bo nie bedziemy w komplecie
po cichu cholernie zaluje, ze nie mam rodzenstwa
    • jul-kaa Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 19:37
      Rodzina mojego męza: Babcia starsza, trochę schorowana, ma duże mieszkanie. Matka ma małe, za to sił i czasu więcej. Mieszkają od siebie jakieś 30 minut autobusem. Babcia nie ma siły przygotowywać świąt, ale też uważa, że nie da rady dojechać do córki. Nie weźmie taksówki "bo nie". Nie ma też opcji, ze matka przygotuje wszystko i przyjadą z tym do babci. W efekcie być może spędzą święta osobno. Paranoja.
      • gazeta_mi_placi Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 19:39
        Nie możecie ustąpić starszej schorowanej kobiecie? Smutne.
        • jul-kaa Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 19:49
          gazeta_mi_placi napisała:
          > Nie możecie ustąpić starszej schorowanej kobiecie?

          A gdzie my byliśmy w tej opowieści?
          • imasumak Re: nie radze sobie ze starością matki 10.12.11, 11:40
            A dlaczego mama nie urządzi świat w domu babci?
    • gazeta_mi_placi Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 19:38
      Żal mi Twojej matki, dla osoby w jej wieku podróż jest dużo bardziej uciążliwa niż dla młodych, zwłaszcza jak zapewne podróż miałaby odbyć samotnie.
      Poza tym wydawało mi się, że dzieci w szkole mają wolne z okazji Świąt.
      • bi_scotti Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 19:54
        Przychodzi czas gdy nasze wlasne dzieci, ktore gdzies w glowie zawsze postrzegamy jako bezradne bobasy, trzeba zaczac traktowac jak samodzielnych, doroslych ludzi, w pelni independent w podejmowaniu decyzji i w ponoszeniu konsekwencji tych decyzji. To jest trudne. Ale jeszcze trudniejsze bywa takie samo traktowanie starzejacych sie (acz nie mentalnie zniedoleznialych czy zdemencialych!) rodzicow. Zaczynamy myslec, ze "wiemy lepiej", ze my (w pelni sprawni, czynni, zaangazowani w zycie w 360%) potrafimy rozsadniej (?), bardziej efektywnie ulozyc zycie tym naszym "starym" i tylko wkurza, ze oni tak czesto nie chca "sie poddac"/dac soba zaopiekowac. A no nie chca, bo chca byc panami (paniami) swoich decyzji nawet jesli wielokrotnie sami doskonale wiedza, ze nie jest to decyzja najlepsza i ze jej skutkiem bedzie np. samotny swiateczny weekend. Ale trzymaja sie kurczowo tego prawa do samostanowienia i nalezy to ich prawo DOROSLEGO CZLOWIEKA uznac. Z calym bagazem konsekwencji i z odpuszczeniem sobie poczucia winy. Mama sama, z wlasnej nieprzymuszonej woli, decyduje sie na samotne spedzenie Christmas i to nie jest niczyja WINA. To jest decyzja, ktorej konsekwencja moze byc Twoja nostalgia ale w zadnym razie wyrzuty sumienia.
        Poza tym moze ona Ci tego nigdy nie powiedziala ale tak naprawde cale zycie marzyla o samotnym Christmas - znam sporo takich kobiet ... Nie wszystkim sie udaje spelnic to marzenie uncertain
        • jul-kaa Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 19:56
          bi_scotti napisała:
          > trzymaja sie
          > kurczowo tego prawa do samostanowienia i nalezy to ich prawo DOROSLEGO CZLOWIEK
          > A uznac. Z calym bagazem konsekwencji i z odpuszczeniem sobie poczucia winy.

          Problem pojawia się jednak, jeśli rodzic najpierw podejmie taką właśnie decyzję, a potem cały rok ma pretensje do dziecka, że spędził święta samotnie.
          • bi_scotti Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 19:59
            jul-kaa napisała:

            > Problem pojawia się jednak, jeśli rodzic najpierw podejmie taką właśnie decyzję
            > , a potem cały rok ma pretensje do dziecka, że spędził święta samotnie.

            No ale z rodzicem trzeba rozmawiac jak z czlowiekiem i gdy werbalizuje te pretensje, przypomniec kto decyzje podjal i jaka byla alternatywa. Bez zlosci i niecierpliwosci tylko jako uczciwy dialog. Z zawsze otwartym zaproszeniem na next time smile
    • kasia191273 Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 19:43
      jakbym o sobie czytała... też nie mam rodzeństwa, mama 1000 km stąd, coraz starsza, choć 'starością' bym jeszcze tego nie nazwała

      na święta do PL nie jedziemy, bo mamy malutkie dziecko, więc zaprosiliśmy do nas i ją, i teściów + szwagierka

      NIE przyjedzie, bo nie lubi moich teściów. No, ja też ich nie znoszę, ale jakoś trzeba być ponad to przez kilka dni, tym bardziej, że do kraju nie wybieramy się w najbliższym roku...Chcieliśmy dać im szansę spotkania z wnukami, zwłaszcza z nowonarodzonym. Teściowie przyjeżdżają, moja matka NIE.

      Gdyby to był chociaż taki zdrowy egoizm np. 'Kaśka, jadę sobie do Egiptu (czy w każde inne miejsce), bo mam raz w życiu ochotę zrobić coś innego (zawsze narzeka, że 'musi' robić święta i 'jaka to jest wykończona')', to proszę bardzo. A nawet bym jej ten wyjazd zafundowała. Byle było w tym trochę radości, szukania relaksu.

      Ale ona będzie siedzieć sama w Wigilię, potem będzie ją skręcać od opowieści i zdjęć mojej teściowej 'z wnukiem', ale NIE, NIE przyjedzie.

      Nie rozumiem tego.
      • gazeta_mi_placi Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 19:45
        Po ch... zapraszacie nielubianych teściów?Hipokryzja na maksa.
        • kasia191273 Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 19:48
          z PRZYZWOITOŚCI: to starsi ludzie, nasze dzieci to ich jedyne wnuki, za którymi tęsknią

          nikt nie udaje miłości czy sympatii, dla wszystkich jest jasne, że musimy się znosić wyłącznie ze względu na dzieci, więc dla mnie to nie hipokryzja
          • gazeta_mi_placi Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 20:32
            Myślisz, że dzieci to głupie zwierzątka które nie wyczują fałszu i hipokryzji w Waszych kontaktach?
            • imasumak Re: nie radze sobie ze starością matki 10.12.11, 11:49
              Gazeta, z całym szacunkiem, ale gadasz bez sensu. Ona nie mieszka z nielubianymi teściami ze względu na dzieci, a zaprasza ich na święta, umożliwiając tym samym kontakt dziadków z wnukami. Lepiej by było, żeby tego nie robiła?
        • sabciasal Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 20:38
          pewnie mąż autorki lubi swoich rodziców. To chyba nie hipokryzja?
        • circa.about Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 20:52
          Bo to rodzice męża?
        • cielecinka Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 20:58
          Może dlatego, że jej mąż np: ich kocha?
    • babsee Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 19:47
      I właśnie dlatego nie wyobrażam sobie zycia na emigracji.
      Gdybym miala perspektywe ze moja Mama nie przyjedzie bo jest po prostu stara, to wsiadalbym w samolot i byla z nią.
      • rosapulchra-0 Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 19:52
        Znaczy się poskąpiła ci natura wyobraźni. Współczuję.
        • gazeta_mi_placi Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 20:41
          Ale empatii i człowieczeństwa jej nie poskąpiła.
          • rosapulchra-0 Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 23:33
            ..powiedział wzór antyempatii i antyczłowieczeństwa.
    • ib_k Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 19:48
      to nie jest starość, to jest wielki egoizm, zawsze taka była tylko teraz nie musi (nie chce jej się) już nic udawać...
      • rosapulchra-0 Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 19:54
        Mam podobne zdanie. Moja matka odmawiała wszelkim zaproszeniom, bo jej się nie chciało i już. Przyleciała za to natychmiast, gdy się dowiedziała, że może mnie już więcej nie zobaczyć. Ale to ekstremalny przykład suspicious
        • kajmanik Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 20:00
          jedna rzecz mnie dziwi - dlaczego zakładasz ze Twoja matka spędzi święta sama? nie masz w kraju krewnych którzy mogli ją zaprosić? moze ma przyjaciółki z którymi dobrze się czuje? a mąz/partner? mam wrazeie ze czujesz se winna bo niedopuszczasz do siebie myśli ze i Ty i Twoja matka macie prawo do własnego, odrębnego zycia/spędzania świąt itd.
          • rosapulchra-0 Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 20:05
            Bo bardzo dobrze zna swoją matkę? I może to nie pierwsza taka akcja w jej wykonaniu? Trudno to sobie wyobrazić, prawda? suspicious
            • kajmanik Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 20:09
              jezeli tak dobrze zna swoją matkę to skąd ta sytuacja? i te wątpliwości?
              • rosapulchra-0 Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 20:14
                Jaka sytuacja? A przede wszystkim jakie wątpliwości? Czytałaś posta konwalki? Ze zrozumieniem?
                • kajmanik Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 20:21
                  gdyby uwazała ze wszystko jest w normie bo matka taka jest nie byłaby rozżalona. tez jestem jedynaczką ale pępowinę odcięłam kilkanaście lat temu - moja mama jest odrębną osobą i jesli nie chce spędzać z nami świąt/imienin itp. to nie rwę z tego powodu szat.
                  • rosapulchra-0 Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 23:31
                    I tak się strasznie przejęłaś postem konwalki, że musiałaś dosr... ile wlezie przekonując nas jaka sama jesteś doskonała. Sorry, ale nie. Pilnuj swojej odciętej pępowiny, cudzej nie tykaj, tak? suspicious
            • konwalka Re: nie radze sobie ze starością matki 10.12.11, 12:45
              > Bo bardzo dobrze zna swoją matkę? I może to nie pierwsza taka akcja w jej wykon
              > aniu

              no własnie uncertain
      • bi_scotti Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 19:58
        ib_k napisała:

        > to nie jest starość, to jest wielki egoizm, zawsze taka była tylko teraz nie mu
        > si (nie chce jej się) już nic udawać...

        Na starosc znakomita wiekszosc ludzi staje sie bardziej egoistyczna i podsiebierna, ponadto niecierpliwa, bo ... juz mozna wink Bo po cholore sie jeszcze przejmowac innymi skoro czasu coraz mniej. Life.
        • ib_k Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 20:05
          Bo po cholore sie jeszcze przejm
          > owac innymi skoro czasu coraz mniej. Life.

          tak, lajf ale nie przyjemny, myślę że występuje tu również taka prawidłowość, jeżeli chodzi o święta czy inne uroczystości rodzinne, że te egoistyczne staruszki w młodości były tymi młodymi żonami co się wściekały że "muszą" iść na wigilię do teściowej bo się obrazi czy na imieniny do nielubianej ciotki męża
          • kasia191273 Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 20:07
            ja jak najbardziej wspieram zdrowy egoizm- ma rzeczywiście nareszcie możność kierowania się własną wygodą i własnymi kaprysami

            tylko niech potem nie słyszę, jak była i jest samotna i prawie nie widuje wnuków

            albo -albo
            • kajmanik Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 20:12
              w poprzedni weekend odwiedziliśmy teściową - z prezentami pod choinkę bo ,,przecież w swięta sie nie zobaczymy". mąz zadowolony bo po dwóch godzinach ma ochotę zamordować mamusię, ja - bo wole zeby na święta przyjechał teśc z żoną. i luzwink
            • konwalka Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 20:18
              spedzi sama, bo jest skłocona z braćmi
              przyjaciólek do spedzenia swiat nie zaposiada
              mam wrażenie, ze ta samotność jest odrobinę na pokaz
              przy czym tak- jest chora
              chyba jest
              bo nie pojdzie do lekarza, a nie jest ubezwłasnowolniona, żeby zaciągnąć ja siłą
              opowiada mi miliony rzeczy, diagnozuje sama, pożycza cudowne lampy od sasiadek, nagrzewa sie nimi (lampami znaczy), dalej sie czuje chora- nic nie dociera
              daje jej opcje:idz dolekarza, aw razie czego bedziemy szukac specjalistów prywatnie; pojde do lakzra z toobą, ew tutaj zorganizujemy diagnostyke
              NIE
              ja po prostu nie mam siły
              nie wiem co jej jest, bo nie jestem lekarzem
              od takich ocen i leczenia sa specjalisci
              nie pojdzie
              rece mi opadają
              i o ile kazdy ma prawo do decyzji o leczeniu bądź nie, zaczelam sie zastanawiac nad swoim prawem do uwolnienia się od codziennych opowiesci o nowych chałupniczych diagnozach
              jestem bezradna, jestem daleko, jestem sama w goownie sad
              • feniks_z_popiolu Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 20:25
                Dlaczego na siłę wciskasz się ze swoją pomocą? Komu chcesz udowodnić ,że jesteś taką dobrą, kochającą i troskliwą córką?
          • gazeta_mi_placi Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 20:40
            Cholerne szczęście ma moja teściowa, zawsze robiliśmy święta i wyjazdy pod nią bo starsza, jak niemal każdy w tym wieku schorowana, wszystko pod nią, a ja? Cóż, młoda jestem, zdrowa. Łatwiej mi. Po prostu.
            Czasem aż smutno czytać jak się wyrażacie, jak traktujecie teściowe czy nawet własne matki, przykre bardzo sad
            • mgla_jedwabna Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 22:07
              Smutno czytać, jak ktoś tak prostacko pojmuje życie.

              Wymienione w wątku matki są dobrze traktowane, chyba że za złe traktowanie uważasz nienaginanie się do wymysłów. Bo wymysłem jest, żeby płacić za kilka biletów i wlec się z małymi dziećmi w sytuacji, gdy można zapłacić za jeden. W dodatku takiej babci-emerytce łatwiej jest wybrać się w podróż, gdy może przyjechać na kilka tygodni, w odróżnieniu od syna/córki i ich dzieci, którzy mają pracę/szkołę i albo przyjechaliby dosłownie na chwilę, albo musieli się zwalniać.

              Wymysłem jest też narzekanie na choroby w sytuacji, gdy odmawia się pójścia do lekarza, zwłaszcza, gdy ma się możliwość pójścia prywatnie i nieużerania się z państwową służbą zdrowia.

              Wymysłem jest narzekanie na zmęczenie, gdy wcześniej nie przyjęło się oferty pomocy lub zaproszenia na gotowe.

              Moja mama przyjeżdża jutro, bo uparła się osobiście przywieźć mi prezent. Pojawi się na dwie-trzy godziny i będzie wracać. Ani słowa o tym, że chciałaby się ze mną zobaczyć, pogadac czy coś w tym rodzaju (dosłownie "mogę ci wręczyć w progu i wyjechać" - chyba więc nie przyjeżdża dla spotkania ze mną) itp. Proponowałam, żeby wysłała prezent pocztą, mój mąż zadeklarował, że pokryje koszty. To nie - ale już narzeka, jaka to ona zarobiona i nie ma czasu, jakie to męczące jeździć itd.

              Kilka lat temu zaprosiliśmy ją do siebie na Wielkanoc. Przyjechała i narzekała, jak to w kościele kolo nas wszystko jest nie tak. Naprawdę miałam wrażenie, że jej żal z powodu organisty innego niż tam na wsi przewyższa radość ze świątecznego spotkania z córką i zięciem. To niech sobie siedzi na tej wsi i cieszy się ze swojskiej atmosfery w kościele. Ja ją zapraszam nadal, ale jak odmawia, to nie żałuję, bo i tak by była nieszczęśliwa.

              Ciekawe, jak będzie w tym roku.
            • konwalka Re: nie radze sobie ze starością matki 10.12.11, 12:52
              > Cholerne szczęście ma moja teściowa

              słuchaj pajacu
              niedawno pisałeś jako baba, którą "napadła"jakas kobieta z wrzaskiem
              chodziło podobno o ostre rębanie w miejscu pracy
              to chyba nalezy zrewidować poglądy na oszałamiające szczescie tesciowej , którą "synowa" urzadza na perłowo, przyprawiając poroże jej synkowi
          • joanna35 Re: nie radze sobie ze starością matki 10.12.11, 14:59
            Niekoniecznie. Z moich obserwacji wśród dalszej rodziny i znajomych wynika, że najczęściej na pomysły utrudniajace życie dorosłym,aktywnym zawodowo dzieciom wpadają te panie, które "kochały sie"poświęcac dla rodziny, zaharowywały sie przed świętami " bo tak trzeba" a w same świeta rodzina, która nie dosyć doceniła starania mamusi była"karmiona" cierpiętniczymi minami i aluzjami co do tego, ze nikt nie pomógł. Mistrzynie w psuciu światecznej atmosfery. Schemat ten najczęściej powtarza sie latami. Wreszcie dzieci wyprowadzają się z domu, zakładają własne rodziny i już tylko z obowiązku od czasu do czasu odwiedzają rodzicielkę. Na szczęście tej ostatniej dwa razy w roku przychodzą z pomocą święta - co za cudowny czas, zeby wpędzić dzieci, córki zwłaszcza, w poczucie winy. Znów można ponarzekać, porobić cierpiętnicze miny i....poczuć, ze się jeszcze żyje.
        • gazeta_mi_placi Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 20:37
          Ze spraw technicznych (poza wyjątkami) - nie czarujmy się, podróż zawsze będzie dużo bardziej męcząca dla osoby starszej niż młodszej.
          Osoba starsza, nie obyta z lotniskami, stres, często nieznajomość języka (ile 60-70 latków zna angielski).
          Młode Mamy przecież tak często podróżują z dziećmi, wręcz licytują się która z jak najmłodszym dzieckiem udała się na wakacje nad ciepłe morze, a tu jak trzeba dojeżdżać nie nad ciepłe morze tylko na Święta do rodzonej matki to już naraz robi się wielki kłopot.
          Ale pakowanie niemowlaka z dwulatkiem w celu zwiedzenia ciepłych mórz i urlopu "bo dziecko nic nie zmienia" jest ok, ale podobny wyjazd tylko nie nad morze, ale do matki to już nagle robi się problemem. Ciekawe...
          • annajustyna Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 20:45
            Ja pakuje moja 9-miesiecznice i jedziemy prawie 900 km pociagiem do mojej mamy.
            • gazeta_mi_placi Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 20:53
              Tutejsze Paniusie za w porządku, a nawet pożądane wakacje z maluchami w tropikach, ale już wyprawa do własnej matki naraz robi się taka ciężka...
              Ciekawe, podróż z powodu wakacyjnego wyjazdu w tropiki z dziećmi jest ok, ale już w przypadku wyjazdu do rodzonej matki na Święta robi się problem z podróżą.
              Ciekawa sprawa.
              • burza4 Re: nie radze sobie ze starością matki 10.12.11, 15:34
                Rodzona matka też mogłaby wykazać się myśleniem i wziąć pod uwagę, że choćby bilety dla 4 osób na 3 dni to duże obciążenie dla czyjegoś budżetu. A wykorzystywanie urlopu na dłuższy pobyt oznacza, że może nie być jak wyjechać z własnymi dziećmi na urlop. Jej naprawdę jest łatwiej polecieć do nich. A autorka nic nie wspominała żeby jej matka była zniedołężniałą staruszką.

                Naturalnie dla ciebie jest oczywiste, że 4 osoby mają stawiać wszystko na głowie i skakać stale wokół jednej chimerycznej?
          • bi_scotti Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 20:51
            Konwalka, nie daj sie powaznie mowie - nie daj sie wkrecac w guilt trip, bo to nie jest dobre dla zadnej ze stron. Mama sie boi isc do lekarza, bo sie boi diagnozy (tak zgaduje) albo tak naprawde, naprawde nic powaznego jej nie jest. Jakkolwiek by nie bylo, nawet gdybys mieszkala z nia w tym samym pokoju, tego za nia nie zalatwisz "dziecko musi samo" wink Gdy sie skarzy, mozesz jedynie odpowiadac pytaaniem czy sie umowila na wizyte i czy byla u specjalisty - kazda inna odpowiedz to nakrecanie tematu bez zadnych szans na jakiekiekolwiek rozsadne rozwiazanie.
            Co do wizyt - ustalcie z kalendarzem w reku kiedy Ty mozesz przyjechac i tyle. Mama niech ma swiadomosc, ze drzwi u Ciebie zawsze otwarte i VISA na bilet dziala ale DECYZJE czy/kiedy/na jak dlugo/jakim srodkiem lokomocji to juz ona musi podjac sama. Ty zaakceptujesz.
            To jest DOROSLA KOBIETA - popatrz na swoje sasiadki w wieku zblizonym do wieku Twojej mamy i troche sie otrzasnij z poczucia obowiazku, ktorego JESZCZE nie masz. Gdyby sie zdarzylo, ze mama faktycznie bedzie chora/niedolezna/niesprawna to wtedy bedziesz miec problem do rozwiazania i sprawy organizacyjne na glowie. Ale poki co to sa w sumie fanaberie. Mama nie chce byc z Toba w swieta - no to nie bedzie. Peace smile
            • konwalka Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 21:31
              bi scotti, obawiam sie ponuro, że trafiłas w punkt
              i że to scheda po mojej babci, a jej matce
              odkąd pami etam była chora
              jakies 20 lat tak pamietam
              ja zyłam w NIEUSTANNYM strachu, że zaraz umrze
              tylko, ze ona chodziła do lekarzy albo ich wzywała
              mama odwrotnie
              "nie bedzioe sie stara baba leczyć" -tak mi odpowiada, po czym zaczyna nowa odsłonę diagnostyczną
              my nie gadamy o niczym innym uncertain
              żyje w poczuciu winy, że wyjechałam
              że mam dom, do którego nie chce przyjechac jedna z najblizszych mi osob
              ze zaproszenia koncza sie awanturami
              nie wiem, moze powinnam pieprznąć prace, wydac 1000 f na przeloty i jechac tam
              co prawda nie bardzo sie pomiscimy w malenkim mieszkaniu i w ogole dyscyplinarnie mnie wywala z roboty po wszytskim, ale za to bede na swieta jak nalezy
              nie pamietam, kiedy bylam w tak fatalnym stanie psychicznym
              pms, niefajne diagnozy u mnie, milion badan do zrobienia, ciagnące sie problemy finansowe i dół na linii anglia-polska
              • aqua48 Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 21:42
                Nie, nie daj się wciągać w poczucie winy. To Twoja Mama zadecydowała, że nie chce być z Tobą w Święta, a nie Ty odwracasz się od niej. Jeśli nie jest obłożnie lub przewlekle chora, to tylko kwestia jej wygody. Ty masz swoją rodzinę i musisz się liczyć z jej potrzebami.
              • krecik Re: nie radze sobie ze starością matki 10.12.11, 09:34
                Hehehe, skad ja znam te typy. Jazdy w rodzaju jestem-chorsza-niz-ty (w przypadku, gdy sie samemu na cos zachorowalo) i to-moje-ostatnie-swieta (raz w roku, na wypadek, gdyby ktos mial inne plany niz standardowe).

                Przychyle sie do Bi-scotti i podobnych glosow w dyskusji - to jest wybor twojej matki. Jesli ma zyczenie zachowywac sie jak rozkapryszona pieciolatka, nie ma powodu, bys temu ulegala. Tego typu osoby zazwyczaj odrabuja reke w okolicach stawu barkowego po podaniu im palca.

                A jesli sama masz problemy - to chyba oczywiste, ze musisz sie najpierw tym zajac. Zwlaszcza jesli podupadasz na zdrowiu.


                Ag
                • konwalka Re: nie radze sobie ze starością matki 10.12.11, 12:46
                  u mnie oprocz ostatnich w zyciu swiat sa jeszzce jazdy"a zadzwon jutro...jesli dozyje do jutra |
    • lola211 Re: nie radze sobie ze starością matki 09.12.11, 22:13
      Ja mam rodzenstwo, a moja matka i tak ma wielke szanse swieta spedzic sama.
      Ewentualnie wyjedzie na drugi koniec Polski do matki i siostry, gdzie klimaty sa niezbyt ciekawe.
      No niestety,ale taki stan rzeczy wynika z trudnego charakteru rodzicielki i jej podejscia do zycia, do ludzi.
      Tez mam co roku poczucie winy, tym bardziej ze mieszkamy kilka km od siebie.
      Ale nie moge brac odpowiedzialnosci za cudze wybory.
    • kropkacom Re: nie radze sobie ze starością matki 10.12.11, 08:49
      Emigracja to będzie coraz częstszy wybór jakiego dokonają nasze dzieci. Także nie piszcie: nie wyobrażam sobie życia na emigracji. I fakt, rodzice jedynaków będą mieć niejednokrotnie samotne święta. Poza tym jest jeszcze kwestia pokolenia. Pokolenia twojej mamy, które nie pojedzie, nie poleci za granicę. Jednak konwalka powiem ci, że ja bym na twoim miejscu pewnie do Polski na święta poleciała.
      • kropkacom Re: nie radze sobie ze starością matki 10.12.11, 08:52
        > Jednak kon
        > walka powiem ci, że ja bym na twoim miejscu pewnie do Polski na święta poleciała.

        Oczywiscie nie na ostatnią chwilę. Gdyby matka mnie zwodziła kilka tygodni a na koniec powiedziała "nie" to niestety...
      • krecik Re: nie radze sobie ze starością matki 10.12.11, 09:49
        >Jednak kon
        > walka powiem ci, że ja bym na twoim miejscu pewnie do Polski na święta poleciał
        > a.

        A co z praca? Jak Konwalka napisala - pieprznac?
        Bo rodzicielka przyleciec nie przyleci, a potem zeby w sciane przez pare miesiecy - ona tak dla zasady, a Konwalka bo miala fantazje pozbyc sie zrodla zarobkow.

        Ja do Polski nie polece, ani nie pojade samochodem w zimie z dwoch powodow: pogodowych i finansowych. Bilety samolotowe w obie strony dla calej rodziny orbituja w oparach absurdu - znajomi na poczatku tego roku zaplacili w okolicach £500 - a to dla dwoch osob tylko. Poza tym od paru lat powtarza sie historia z odwolanymi/przesunietymi lotami z powodu opadow sniegu, wiec stres czy sie zdazy, czy sie nocowac na lotnisku nie bedzie. Z powrotem podobnie - urlop sie konczy, a tu loty wstrzymane. I nie kazdy pracodawca tak chetnie daje wolne, zeby sobie zapas dni wybrac na wszelki wypadek.
        A samochodem sie w grudniu przez pol Europy pchac cala rodzina jest czysta glupota i ryzykanctwem. W kazda inna pore roku zazwyczaj jedziemy, bo lubimy i wolimy miec swobode ruchu, jako ze nasza rodzina po calej Polsce rozrzucona. Ale w zimie nie ma mowy. Zwlaszcza w tej czesci Europy.

        Ag
        • kropkacom Re: nie radze sobie ze starością matki 10.12.11, 12:22
          Nie wiem w jakim systemie autorka i jej mąż pracują. Moja siostra leci do Polski i pracuje. My nie (mąż pracuje w święta min. ). Chodziło mi raczej o to, że gdybym była jedynym dzieckiem moich rodziców czułabym, że muszę z nimi spędzić święta. Napisałam też, że jeżeli by mnie zwodzili tygodniami swoim przyjazdem to niestety... Nie przyjechałabym na ostatnią chwilę. Nie doszukuj sie czegoś czego nie napisałam. Zwłaszcza, że sama w święta z domu dupy nie ruszam!
          • konwalka Re: nie radze sobie ze starością matki 10.12.11, 12:43
            ale ja własnie czuję, że muszę z nimi spedzic te swieta, wiec dlatego od wrzesnia ustalam przyjazd, proponuje forme dojazdu- samolot z lotniska oddalonego o 20 km (polskiego) czy samochopdem z domu do domu, szykuje pokój i robie milion innych rzeczy
            po to, zeby uslyszec tylko krzyk, że ja zmuszam (przed wigilią) oraz histeryczny szloch w słcuhawke, ze jest sama (wigilia)
            no qrwa
            • iin-ess Re: nie radze sobie ze starością matki 10.12.11, 17:57
              współczuje naprawdę. Ludzie na starość dziwaczeją. Nie dogadasz się. Odpuść.Zacznij udawać, ze masz to gdzieś. Wiem, ze to nie łatwi, ale musisz. Może jak zobaczy, że tak nie zabiegasz to coś się zmieni. To jest nic innego jak szantaż emocjonalny. Nie daj się.
          • bi_scotti Re: nie radze sobie ze starością matki 11.12.11, 01:20
            kropkacom napisała:

            > Chodziło mi raczej o to, że g
            > dybym była jedynym dzieckiem moich rodziców czułabym, że muszę z nimi spędzić ś
            > więta.

            Przeczytawszy, poczulam z zaskoczeniem "wdziecznosc" dla "czerwonego", ze przez pierwsze lata emigracyjne nie moglam nawet planowac przyjazdu do PL na zadne swieta czy uroczystosci ... Tak wiec rodzice i reszta rodziny przywykli i gdy juz restrykcje zdechly byli tak przyzwyczajeni do mojej (naszej) nieobecnosci, ze problemow nie bylo. Wszystko dzieki WRONie tongue_out
            Szantazu psychicznego nie tolerowalam i nie toleruje od zadnych ukochanych - hasla typu "wbijasz mi gwozdz do trumny" albo "nie wiem czy dozyje" budza u mnie wylacznie wzruszenie ramion - takich dyskusji nie podejmuje, bo to nie ma sensu. Konwalka, jesli Twoja mama ma zwyczaj tak konczyc rozmowe, nie komentuj, zycz jej milych snow czy milego dnia w zaleznosci od godziny i that's it - zero komentarza do zaslyszanych "czy dozyje" etc. Bo uczciwie rzecz ujmujac, ten warunek przyszlej rozmowy dotyczy nas wszystkich - nie znasz dnia ani godziny, tak? suspicious
            Co do swiat to powiedzmy sobie szczerze, jest to raptem jeden wieczor, ktoremu ilus tam ludzi na swiecie nadaje to super-wazne symboliczne znaczenie. Ale tak zupelnie praktycznie i na zimno to jest to jeszcze jeden grudniowy wieczor i tyle. Wiec nie dajmy sie zwiariowac, ze trzeba pokonac tych setki/tysiace kilometrow zeby akurat z 24 ma 25 grudnia trzymac sie za rece - to naprawde jest wylacznie kwestia umowna a jesli miedzy ludzmi jeszcze to "cos" jest to cieplo uscisku nie bedzie mniejsze badz slabsze w luty, marczu czy pazdzierniku ...
    • zebra12 Re: nie radze sobie ze starością matki 11.12.11, 08:14
      No widzisz, jacy ludzie są różni, a niby ten sam gatunek smile
      Moja mama marzy o samotnych świętach, nie lubi dzieci, nie cierpi wnuków i, jak to sama zaznaczyła, moglibyśmy dla niej nie istnieć. Mieszkamy blisko - 2 może 3 km. Widujemy się rzadko, bo mama nie ma na to ochoty. A to "widujemy" to przy okazji jakichś zakupów i na zasadzie przypadkowego spotkania. Za to dzwoni codziennie, żeby kontrolować - o, to uwielbia - i wydawać dyspozycje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja