Czy pamietacie wasze położne?

02.06.04, 22:43
Tak mnie naszło, bo wczoraj podczas spaceru z córką spotkałam położną, która
uczyniła mój poród takim, że lubię go wspominać. I kiedy tak sobie
gawędziłyśmy i pogłaskała małą po główce, to oczywiście pojawiło się
pytanie "kim jest ta pani?". Znajoma? Wcale nie. Obca kobieta, a jednak tak
ważna, bo jako pierwsza dotknęła mojego dziecka, bo jego przyjście na świat
uczyniła godnym. Zawsze, gdy córka obchodzi urodziny, myślimy o tej Pani. Po
porodzie byliśmy u niej "z podziękowaniem", ale i tak żadne słowa nie wyrażą
tego, jak ważne jest dla nas to, co nam podarowała. A wy? Wspominacie wasze
położne?
    • mamamajki Re: Czy pamietacie wasze położne? 02.06.04, 23:14
      Tak, wspominam i czuję podobnie jak Ty
      Miałam dwie położne, gdy rodziłam byłam spokojna i miałam pełne do nich zaufanie
      Asia mama Mai
    • mabrulki Re: Czy pamietacie wasze położne? 03.06.04, 07:57
      Rodziłam z mężem,którego obecność (i masaż krzyża smile ) niesamowicie mi
      pomogła,a jednak wciąż pamiętam bardzo żywo jeden moment,kiedy gdzieś między
      jednym a drugim skurczem,położna wzięła mnie za rękę...Poczułam że wszystko
      będzie dobrze.
      Dziękuję.

      ---

      "Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
      Woody Allen
    • yola66 Re: Czy pamietacie wasze położne? 03.06.04, 09:14
      Mam podobne oddczucia jak Wy. Generalnie, chociaż kiedyś wydawało mi się to
      niemozliwe, to ja wspominam poród bardzo pozytywnie (bardzo to dziwi większość
      moich koleżanek). Położna, lekarz cały sztab ludzi który ze mna był uczynił, że
      czułam się bezpeiczna i przede wszystkim nie bałam się o dziecko. Pomogli mi,
      wspierali i.... za to bardzo mi dziękuję.

      Jol i Bartus (05.04.03)
      • aniaop Re: Czy pamietacie wasze położne? 03.06.04, 09:50
        Ja nie dosc, ze pamietam, to mam ze swoja jeszcze kontakt mailowy. Moze bylysmy
        bardziej "zaprzyjaznione" bo nie byla to polozna z dyzuru, tylko moja,
        wykupiona, do ktorej szkoly rodzenia chodzilam wczesniej. Po porodzie bylysmy w
        kontakcie telefonicznym, teraz po 2 latach zostal e-mail, ale regularnie
        wysylalam jej np zdjecia Zuzi, ktora ona okresla mianem swojej coreczki. I
        drugie dziecko tez chcialabym koniecznie z nia urodzic, jesli wroci juz do
        pracy, bo teraz sama oczekuje maluszka.
    • anek.anek Re: Czy pamietacie wasze położne? 03.06.04, 10:17
      Nasza położna wysyła mojemu synkowi kartki na urodziny i święta! My jej też.
      Cudowna kobieta i nigdy jej nie zapomnę. Mam nadzieję, że drugie dziecko też
      będzie mi dane urodzić razem z nią.
    • gagunia Re: Czy pamietacie wasze położne? 03.06.04, 11:37

      niedawno tez spotkalam na ulicy polozna, ktora odbierala Kacpra. moze nie
      podchodze do tego tak uczuciowo, ale cieplo o niej mysle, kiedy wspominam
      porod, albo ktos pyta jak bylo smile
      to mloda kobieta ok 35 lat, wiec bardziej po kolezensku ten porod odbierala.
      mowila do mnie po imieniu, a ja sie czulam, jakbym byla z najlepsza
      przyjaciolka - ocierala pot z czola, trzymala za reke, gdy lekarz mnie dosc
      bolesnie badal. ciesze sie, ze takie polozne sa i, ze wcale nie trzeba im do
      kieszeni pieniedzy wkladac, zeby pomogly w najtrudniejszym momencie.

      forum.gazeta.pl/forum/72%2C2.html?f=621&w=10577948
    • gandzia4 Re: Czy pamietacie wasze położne? 04.06.04, 22:36
      Położna,która odbierała moją córkę jest już babcią na emeryturze. Bardzo ciepło
      ją wspominam. Był rok 1989 i porodówka to była istna fabryka, w ciągu 7 godzin
      urodziło się wtedy 10 dzieci. Nie było mowy o porodzie rodzinnym. Ta kobieta
      mówiła do mnie "córeczko" była bardzo sympatyczna i ciepła. Położna, która
      odbierała mojego synka 2,5 roku temu była również sympatyczną i bardzo
      kompetentną osobą. Jednak ważniejsze dla mnie było to,że mąż jest ze mną i
      wspiera mnie. Nie mam z nimi kontaktu, ale często gdy wspominam chwile przyjścia
      na świat mych dzieci myślę o nich zawsze ciepło i z wdzięcznością.
Pełna wersja