adwarp 14.12.11, 10:10 nie pójść do szkoły, bo jest sprawdzian, a dziecko nie przygotowane Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
alyeska Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 10:19 Zalezy z jakiej przyczyny sie nie przygotowalo, jezeli bylo chore lub np, konieczny byl wyjazd z wizyta do umierajacej ciotki - owszem. Jezeli z lenistwa - niech idzie i ponosi konsekwencje swego niedbalstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
mamusiamajuni Re: pozwoliłybyście dziecku 15.12.11, 13:32 alyeska napisała: > Zalezy z jakiej przyczyny sie nie przygotowalo, jezeli bylo chore lub np, konie > czny byl wyjazd z wizyta do umierajacej ciotki - owszem. > Jezeli z lenistwa - niech idzie i ponosi konsekwencje swego niedbalstwa. Ta.... jasne!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 10:16 Tak, jeśli: - jest to rzadki przypadek, a nie nagminna prośba - dziecko obieca, że czas spędzony w domu wykorzysta na naukę materiału, który miał być na sprawdzianie. Odpowiedz Link Zgłoś
ib_k Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 10:18 tak, nie uważam aby jakikolwiek sprawdzian był wart stresu mojego dziecka, oczywiście ważne jest aby był to wybryk sporadyczny (zakładam że nienauczenie się wynikło z lenistwa), poza tym przykład pewnej "deprawacji" idzie z góry, czyli od nauczycieli... Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 10:26 ib_k napisała: > tak, nie uważam aby jakikolwiek sprawdzian był wart stresu mojego dziecka, oczy > wiście ważne jest aby był to wybryk sporadyczny (zakładam że nienauczenie się w > ynikło z lenistwa), poza tym przykład pewnej "deprawacji" idzie z góry, czyli o > d nauczycieli... W Twoim przypadku to od rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
ib_k Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 10:46 miliwati napisała: > W Twoim przypadku to od rodziców. nie, im dużej moje dzieci są w systemie szkolnym tym więcej kombinatorstwa i olewania obowiązków się uczą, od niesłownych nauczycieli, zapowiadających, np sprawdzian a potem ulegających prośbą nieprzygotowanych o przesunięcie albo, co jeszcze gorsze, przychodzących z kubkiem kawy na lekcję i z rozbrajającą szczerością oznajmiającym, że dzisiaj nie będzie lekcji bo są "wykończeni" i niech dzieci pooglądają sobie film, od nauczycieli zadających pracę domową a potem nierozliczający z niej, od nauczycieli ulegających histerycznym płaczom uczennic bo na świadectwie wychodzi im 5 a przecież one "się uczyły" i dlaczego nie mogą mieć 6?, albo od nauczycieli akceptujących przedruki prac z internetu, nawet takich z zostawionymi odnośnikami... i wiele innych takich kwiatków Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 10:52 ib_k napisała: > miliwati napisała: > > W Twoim przypadku to od rodziców. > > nie, im dużej moje dzieci są w systemie szkolnym tym więcej kombinatorstwa i ol > ewania obowiązków się uczą, od niesłownych nauczycieli, zapowiadających, np spr > awdzian a potem ulegających prośbą nieprzygotowanych o przesunięcie albo, co je > szcze gorsze, przychodzących z kubkiem kawy na lekcję i z rozbrajającą szczeroś > cią oznajmiającym, że dzisiaj nie będzie lekcji bo są "wykończeni" i niech dzie > ci pooglądają sobie film, od nauczycieli zadających pracę domową a potem nieroz > liczający z niej, od nauczycieli ulegających histerycznym płaczom uczennic bo n > a świadectwie wychodzi im 5 a przecież one "się uczyły" i dlaczego nie mogą mie > ć 6?, albo od nauczycieli akceptujących przedruki prac z internetu, nawet taki > ch z zostawionymi odnośnikami... i wiele innych takich kwiatków I w związku z tym trzeba do tego pandemonium doszlusować? Skądinąd jakoś nie chce mi się wierzyć w taki nawał olewactwa, bo poza nauczycielem oświadcającym że ma kaca i nie będzie prowadził lekcji to wszystko to pamiętam ze swojej szkoły i wiem że to sa przypadki incydentalne których nikt normalny nie traktuje jak normy. Odpowiedz Link Zgłoś
ib_k Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 10:56 miliwati napisała: i wiem że to sa przypadki incydentalne których nikt norma > lny nie traktuje jak normy. dokładnie tak samo jak niepójście na sprawdzian bo się nie nie uczyło Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 10:57 ib_k napisała: > miliwati napisała: > i wiem że to sa przypadki incydentalne których nikt norma > > lny nie traktuje jak normy. > > dokładnie tak samo jak niepójście na sprawdzian bo się nie nie uczyło Ale niepójście robisz TY, a resztę przypadków INNI. Czyli po prostu włączasz się w to co uważasz za olewactwo. A potem narzekasz na zalew olewactwa. Konsekwencja. Odpowiedz Link Zgłoś
ib_k Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 11:06 miliwati napisała: > Ale niepójście robisz TY, nie, niepójście robi moje dziecko, to ono podejmuje decyzję i konsekwencje tej decyzji, ja po prostu nie wywieram nie niej przymusu pójścia na sprawdzian, i nawet nie muszę prowadzić jakiś gadek umoralniających bo dzieciątko świetnie wszystko wie... ileż bym dała aby "ktoś" pozwolił mi nie pójść do pracy gdy mi się nie chce? Odpowiedz Link Zgłoś
rulsanka Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 10:21 Tak, jeżeli to pierwszy raz, lub np. raz do roku. Cieszyłabym się, że dziecko póki co jest szczere, a nie wagaruje i kłamie? Odpowiedz Link Zgłoś
a.nancy tak 14.12.11, 10:29 rulsanka napisała: > Tak, jeżeli to pierwszy raz, lub np. raz do roku. > Cieszyłabym się, że dziecko póki co jest szczere, a nie wagaruje i kłamie? podpisuję się pod powyższym Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: tak 14.12.11, 12:48 a.nancy napisała: > rulsanka napisała: > > > Tak, jeżeli to pierwszy raz, lub np. raz do roku. > > Cieszyłabym się, że dziecko póki co jest szczere, a nie wagaruje i kłamie > ? > > podpisuję się pod powyższym > Ja tez, mam kolezanke ktora tak robila I robi I jakos jej dzieci nie wyrosly na leserow czy kombinatorow. Za to maja zaufanie bo mamy . 2 jest juz doroslych I zle na tym nie wyszli. Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 10:32 rulsanka napisała: > Tak, jeżeli to pierwszy raz, lub np. raz do roku. > Cieszyłabym się, że dziecko póki co jest szczere, a nie wagaruje i kłamie? Ale przecież ono właśnie chce zwagarować. I okłamać. Myślisz że okłamanie nauczyciela jest dopuszczalne a tylko okłamanie mamusi nie? Odpowiedz Link Zgłoś
rulsanka Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 10:53 Poniekąd tak, relacje z rodzicami są ważniejsze w życiu niż jakiś tam sprawdzian. Szkoła to tylko przejściowy etap. Ważne, żeby dziecko chciało się uczyć i miało pozytywną motywację. A tą łatwo zniszczyć za pomocą pały ze sprawdzianu. Nie można dziecku odpuszczać zawsze i wszędzie, ale odpuszczenie czasami powoduje, że dziecko traktuje nas z zaufaniem i mamy większy autorytet. Poza tym nauczyciela okłamuje rodzic i to już jego problem Może w usprawiedliwieniu napisać co chce. Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 11:02 rulsanka napisała: > Poniekąd tak, relacje z rodzicami są ważniejsze w życiu niż jakiś tam sprawdzia > n. Szkoła to tylko przejściowy etap. Ważne, żeby dziecko chciało się uczyć i mi > ało pozytywną motywację. A tą łatwo zniszczyć za pomocą pały ze sprawdzianu. Pała ze sprawdzianu ma niby zniszczyć motywację? Weź mnie nie osłabiaj. Pały się zdarzają i normalny człowiek nie powinien się od tego demotywować. > Nie można dziecku odpuszczać zawsze i wszędzie, ale odpuszczenie czasami powodu > je, że dziecko traktuje nas z zaufaniem i mamy większy autorytet. Owszem. Ale dlaczego odpuszcasz dziecku akurat tam gdzie ono chce trenować nieuczciwość? > Poza tym nauczyciela okłamuje rodzic i to już jego problem Może w usprawiedl > iwieniu napisać co chce. Nie. To jest problem dziecka. Bo się uczy że kombinatorstwo to metoda na życie. "Oj tam, oj tam, wyprzedzę na przejściu dla pieszych, w razie czego zawachluję rzęsami i powiem policjantowi że nie zauwazyłam". Odpowiedz Link Zgłoś
rulsanka Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 15:39 Wyprzedzanie na przejściu to zagrożenie dla czyjegoś zdrowia i życia. Więc jest różnica i nawet dziecko to widzi. Drobna nieuczciwość czasem się przydaje i wcale nie wiąże się z czyjąś krzywdą. ( w tym przypadku mamy bilans zysków i strat: nieszczęśliwe dziecko z powodu pały lub nauczycielka która dostanie usprawiedliwienie za nieobecność i nie będzie wnikać) Chyba nie ma kogoś, kto nie skłamał dla swojej własnej wygody. A dziecko nauczone uczciwości aż do przesady może mieć ciężko w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 15:47 rulsanka napisała: > Wyprzedzanie na przejściu to zagrożenie dla czyjegoś zdrowia i życia. Więc jest > różnica i nawet dziecko to widzi. Od czegoś trzeba zacząć naukę bycia oszustem. Okłamywanie nauczycieli i unikanie sprawdzianów to dobry początek. Potem, jak to się będzie uznawało za normalną rzecz niegodną uwagi przyjdzie czas na lewe zwolnienia do pracy, na różności które "spadły z cieżarówki"... Nie wszystko na raz. Pewnie po lusterko do samochodu też pójdziesz na giełdę zamiast do sklepu motoryzacyjnego bo przecież na giełdzie taniej, a że tam można kupic własne i że chodzenie tam napędza złodziejski biznes? Oj tam, oj tam. Może drugi raz nie moje ukradną. > Drobna nieuczciwość czasem się przydaje i wcale nie wiąże się z czyjąś krzywdą. > ( w tym przypadku mamy bilans zysków i strat: nieszczęśliwe dziecko z powodu p > ały lub nauczycielka która dostanie usprawiedliwienie za nieobecność i nie będz > ie wnikać) Wiąże się z krzywdą dziecka. I krzywdami tych wszystkich którym dziecko na przykład nie będzie płaciło rachunków tylko przestanie odbierać telefon. Wiąże się też z krzywdą dziecka które nie umie znieść takiego drobiazgu jak zła ocena. Jak graliście w Czarnego Piotrusia to też dawałaś dziecku zawsze wygrywać? Wyglądasz na taką. > Chyba nie ma kogoś, kto nie skłamał dla swojej własnej wygody. A dziecko nauczo > ne uczciwości aż do przesady może mieć ciężko w życiu. Taaa... Bo na przykład widząc że ktoś gubi portfel oddałoby go właścicielowi. Co za wstyd. Odpowiedz Link Zgłoś
rulsanka Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 16:17 Możesz sobie o mnie myśleć co chcesz, twoja sprawa. Nie zabijam, nie kradnę, paserstwem się również nie trudnię. Są sprawy różnego kalibru i o "różnej szkodliwości społecznej" Sama nigdy nie skłamałaś i nie skłamiesz? Pomiędzy umówieniem się z mamą, że da mi zwolnienie ze sprawdzianu, bo miałam katar (dziecko katar MA), a wymyślonymi przez ciebie sytuacjami jest przepaść. Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: pozwoliłybyście dziecku 15.12.11, 10:05 rulsanka napisała: > Możesz sobie o mnie myśleć co chcesz, twoja sprawa. Nie zabijam, nie kradnę, pa > serstwem się również nie trudnię. Są sprawy różnego kalibru i o "różnej szkodli > wości społecznej" To prawda. Zabijać pewnie nie zabijasz, wzięcia do domu długopisu z pracowego biurka pewnie po prostu nie nazwiesz kradzieżą bo "oj tam, przecież to tylko długopis", a paserstwem się nie trudnisz, ale kupując okazyjnie i nieprawdopdobnie tanie buty na Allegro prędziej sie zastanowisz czy to nie podróbki niż skąd taka niska cena oryginału. > Sama nigdy nie skłamałaś i nie skłamiesz? A czy ja mówię że jestem już po kanonizacji, czy co? > Pomiędzy umówieniem się z mamą, że da mi zwolnienie ze sprawdzianu, bo miałam k > atar (dziecko katar MA), a wymyślonymi przez ciebie sytuacjami jest przepaść. Dziecko z początkowego postu? Coś mi się nie wydaje żeby miało katar. Jak jest chore to po prostu nie idzie do szkoły i sprawdzianem się nie ma co przejmować. Odpowiedz Link Zgłoś
rulsanka Re: pozwoliłybyście dziecku 15.12.11, 12:19 No właśnie miało katar, matka napisała, że chodzi do szkoły pomimo kataru, ale uskarża na to, że źle mu się myśli i to będzie przeszkadzało w zdaniu. Sama odpisywałaś jej, że jak chodzi do szkoły to i na sprawdzian musi. A moim zdaniem przy katarze można chodzić do szkoły, natomiast zatany nos może naprawdę zaburzać koncentrację i ze sprawdzianem może być problem. Nie kupuję dziwnie tanich rzeczy np. na ulicy. A na Allegro, co złego w wylicytowaniu za niską cenę? Nie każdy ustawia cenę minimalną? Odpowiedz Link Zgłoś
h2so4_pl Re: pozwoliłybyście dziecku 15.12.11, 12:34 Wiesz ja też nie kradnę ( nawet długopisu), nie zabijam ( chyba, że muchy), nie trudnię się paserstwem, nie naciagam ludzi na pieniądze, wydaje mi się, że nie łamię prawa karnego. Nie robi tego także mój dorosły syn. ...... ale zdarza mu sie NA WŁASNY UŻYTEK skopiować fragment niedostępnej książki, czy kilka ( kilka a nie 4/5) stron z dostępnej. Bo życie jest życiem, ludzi idealnych nie ma. A walenie bez zastanowienia się prawdy w oczy bywa szkodliwe. Równie szkodliwe jak kłamanie bez opamiętania. Odpowiedz Link Zgłoś
h2so4_pl Re: pozwoliłybyście dziecku 15.12.11, 11:31 Nikt przez życie nie przeszedł bez klamstwa. A jesli usiłuje to komukolwiek wmówić to.....kłamie. Odpowiedz Link Zgłoś
kotkowa Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 10:21 To zależy trochę od sytuacji. Generalnie nie jest to wychowawcze, ale jak jest jakiś powód dlaczego jest nieprzygotowane - np. uczyło się, ale nie zrozumiało wszystkiego, nie zdążyło itp, albo coś ważnego wypadło, że nie zdążyło się nauczyć, to bym się zastanowiła. To samo, jeśli ma już sporo złych ocen i jest zagrożenie. Chyba wolałabym, żeby wtedy nie poszło, tylko się douczyło i napisało sprawdzian albo poszło do odpowiedzi później. Odpowiedz Link Zgłoś
adwarp Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 10:28 faktem jest,że jest baaaardzo zakatarzone i tłumaczy,że w takim stanie trudno zebrać myśli. w zeszłym roku nie opuściło żadnej godziny, w tym 3 albo 4, więc nie jest/był to typ olewający, ale może ten etap nadchodzi i tak to się zaczyna Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 10:33 adwarp napisała: > faktem jest,że jest baaaardzo zakatarzone i tłumaczy,że w takim stanie trudno z > ebrać myśli. > w zeszłym roku nie opuściło żadnej godziny, w tym 3 albo 4, więc nie jest/był t > o typ olewający, ale może ten etap nadchodzi i tak to się zaczyna Skoro daje radę chodzić do szkoły na zwykłe lekcje, to niech idzie też i na sprawdzian. A jeżeli naprawdę jest chore i nie może się uczyć to niech po prostu siedzi w domu - ale cały czas. Odpowiedz Link Zgłoś
pamplemousse1 Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 10:59 pozwoliłabym, jeżeli jest to sumienny uczeń Mi mama pozwalała, bo wiedziała, że były to szczególne przypadki kiedy z jakiegoś powodu nie mogłam się przygotować. Odpowiedz Link Zgłoś
moni692 Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 10:29 Jesli z przyczyn od mojego dziecka niezaleznych (typu wczesniejsza choroba, niezrozumienie materialu) to bym pozwolila zostac w domu. Jesli z lenistwa, bimbalstwa to wtedy poslalabym do szkoly. Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 10:31 adwarp napisała: > nie pójść do szkoły, bo jest sprawdzian, a dziecko nie przygotowane Nie. Nawet jeżeli jest to całkowicie usprawiedliwione nieprzygotowanie to trzeba pójść do szkoły i przedstawić sprawę nauczycielowi. Rozsądny nauczyciel powinien natomiast uwzględnić sytuację i zwolnić ze sprawdzianu albo na przykład uznać że wpisze tylko dobry stopień jeżeli jednak się uda - a ewentualne dwóje pozwoli poprawić. Zostawianie w domu to łajdactwo identyczne z nieodbieraniem telefonu od wierzyciela. Jak jest umowa (a termin sprawdzianu też jest pewną umową) to nawet jeżeli nie możemy jej zrealizować - zawiadamiamy o tym drugą stronę. A nie udajemy że przestaliśmy niespodziewanie istnieć. Odpowiedz Link Zgłoś
h2so4_pl Re: pozwoliłybyście dziecku 15.12.11, 11:29 Pod warunkiem, że druga strona "konfliktu" jest jako tako rozsądna, a z tym w szkole róznie bywa. Odpowiedz Link Zgłoś
matyldamoja Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 10:35 pamiętam jak dziś jak prosiłam mamę abym została w domu bo się nie nauczyłam a jest klasówka, zgodziła się a ja musiałam obiecać że się nauczę i zgłoszę do nauczycielki, mama "urosła" w moich oczach że tak mnie rozumie, więcej tego nie robiłam - ustaliłyśmy wspólnie że to był wyjątek Odpowiedz Link Zgłoś
empirical Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 10:58 Mam podobne doswiadczenie - rodzice pozwolili mi zostac w domu i dzieki temu poczulam, ze moge na nich liczyc. Nigdy nic przed nimi nie ukrywalam, bo nie musialam. Wiedzieli nawet o moim pierwszym (i zarazem ostatnim) papierosie Podejrzewam ze zakazy spowodowalyby u mnie bunt. Gdyby mama mnie wyslala na ten sprawdzian to po pierwsze juz jej bym sie nie zwierzyla, a nastepnym razem po prostu poszla na wagary. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 tak 14.12.11, 11:03 Jeśli dziecko rzeczywiście jest mocno zakatarzone to pozwoliłabym nie pojść, silny katar rzeczywiście może powodować "watę w głowie". Raz tak zawaliłam egzamin na studiach, przez przeziębienie i lekką temperaturę wyparowały mi wszystkie wiadomości, a wróciły na przystanku do domu. Na szczęście egzaminatorka odesłała mnie wtedy bez wpisywania oceny, bo widziała, że coś bredzę bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
anulla1 Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 11:08 Nie wiem U mnie w domu to było nie dopuszczalne, nawet zadanie takiego pytania. Szkoła był świętością, a moim swiętym obowiązkiem było się uczyć!!!! Taka postawa mojej mamy nie wpływała korzystnie na nasze relacje i nie chce tego powtórzyć. Nie chciałabym powielać postawy moich rodziców zwłaszcza mamy, ale sama nie wiem na ile można pozwolić na unikanie odpowiedzialności za niewyiązywanie się z własnych obowiązków. Dużo zależy od tego jaki wpływ na karierę dziecka miała by ta zła ocena, i jak by sobie dziecko radziło z nauką. Genralnie wyznaję zasadę że należy nauczyć dziecko, że warto próbować i nie należy sie poddawać bez walki, oraz że zła ocena się zdarza i trudno to nie koniec świata. Pewnie bym namawiała do pójścia, z gwarancją, nie czepiania się , pomocy i wsparcia w nauce jeśli trzeba bedzie ocenę poprawiać. Co innego gdyby dziecko się uczylo, a przeziębienie mu utrudniało , bo niby katar to nie choroba , ale mnie wykańcza strasznie, wole mieć temperaturę, niż zawalone za toki. Wtedy bym na pewno pozwoliła zostać, w domu. Pisze w trybie przypuszczającym, bo moje dziecko aktualnie do zerówki chodzi , więc nie mam jeszcze takich dylematów. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 11:23 Tak, w okreslonych warunkach i wyjatkowej sytuacji, jesli dziecko z reguly ma dobre oceny, nie ma problemu z zaliczeniem przedmiotu, oraz po zawarciu umowy z dzieckiem o zaliczeniu zaleglosci w nieprzekraczalnym terminie. nie, gdyby taka prosba miala pojawiac sie nagminnie, a dziecko mialoby problemy z zaliczeniem, ale wtedy zadzialalibysmy znacznie wczesniej, nie czekajac do ostatniej chwili, tylko wypracowujac plan, ktory umozliwilby dziecku zaliczenie programu bez uciekania sie do mniej lub bardziej legalnych wagarow. Odpowiedz Link Zgłoś
suazi1 Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 11:36 Powiem tak: jak Ty nie pozwolisz, to dzieciak znajdzie sposób, zeby i tak nie pójść. Piszę z własnego doświadczenia - żadnego sprawdzianu z historii, której przyswajanie "jakoś nie szło", nie napisałam w terminie... Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 12:12 No i dobrze, gdyby w odpowiedzi na moje "nie" córka oświadczyła, że i tak nie pójdzie, nie ciągnęłabym jej przecież do szkoły za włosy, ale poniosłaby za to odpowiedzialność (nieusprawiedliwiona nieobecność). Po prostu moim zdaniem to nie jest powód, żeby opuszczać szkołę i robić sobie jeszcze większe zaległości, więc dlaczego miałabym wyrażać na to zgodę i jeszcze ściemniać usprawiedliwienia przed nauczycielką. Każdy stopień można poprawić, pała to nie koniec świata, ani powód to nie wiadomo jakiego stresu. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 12:17 ja w ogólnie nie rozumiem problemu. Dziecko xle się czuje i uwaza, ze nie będzie mogło napisac dobrze sprawdzianu. Dla mnie jest oczywiste, ze w takim wypadku obowiązkiem rodzica jest zatrzymać dziecko w domu - przecież to nie jest kwestia ani lenistwa, a nie nieprzygotowania, tylko samopoczucia. Nie pozwoliłabym, gdyby to bylą czesta prosba, gdyby dziecko po prostu sie nie przygotowało, bo mu się nie chciało. raz w życiu mama pozwolila mi nie iść do szkoły w takiej sytuacji. Był to ostatni sprawdzian - gdybym nie zaliczyła, co bylo wycoce prawdopodobne, nie zaliczyłabym semestru. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 13:34 Jeśli jest chore i źle się czuje to co innego, ale wtedy nie ma to nic wspólnego ze sprawdzianem. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 16:01 Dziecko Autorki wartku JEST chore i źle się czuje, w tym sęk. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 16:10 No sorry, w pierwszym poście o tym nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
hanna26 Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 18:00 > Dziecko Autorki wartku JEST chore i źle się czuje, w tym sęk. Nie, nie w tym sęk. Gdyby dziecko było chore, źle się czuło, i w tym był sęk, autorka nie pytałaby na forum, czy pozwolić mu "nie iść na sprawdzian, bo jest nieprzygotowane". Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 19:06 Ale pyta - poczytajcie dalsze posty, Autorka pisze, ze dziecię ma straszny katar i źle się czuje. Rozumiem, ze nie rozumiecie w takim razie pytania - ja też nie rozumiem Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 13:01 bri napisała: > No i dobrze, gdyby w odpowiedzi na moje "nie" córka oświadczyła, że i tak nie p > ójdzie, nie ciągnęłabym jej przecież do szkoły za włosy, ale poniosłaby za to o > dpowiedzialność (nieusprawiedliwiona nieobecność). No i co ze ma nieusprawiedlieiona nieobecnosc to nie koniec swiata i można olac totalnie. > Po prostu moim zdaniem to nie jest powód, żeby opuszczać szkołę i robić sobie j > eszcze większe zaległości, więc dlaczego miałabym wyrażać na to zgodę i jeszcze > ściemniać usprawiedliwienia przed nauczycielką. Każdy stopień można poprawić, > pała to nie koniec świata, ani powód to nie wiadomo jakiego stresu. Tylko ze przy dobrych stopniach jedna pała nawet poprawiona może obniżyć ocenę na koniec roku. Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 13:08 3-mamuska napisała: > > ściemniać usprawiedliwienia przed nauczycielką. Każdy stopień można popr > awić, > > pała to nie koniec świata, ani powód to nie wiadomo jakiego stresu. > Tylko ze przy dobrych stopniach jedna pała nawet poprawiona może obniżyć ocenę > na koniec roku. Okropne. Masakra. Tragedia antyczna. Nie ma wyjścia - trzeba się powiesić. Odpowiedz Link Zgłoś
hanna26 Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 13:51 Nie. Sama nie kłamię ani nie oszukuję, i nie uczę kłamstw i oszustw moich dzieci. Zdarzyło się ostatnio, że najstarsza córka (III klasa) nie nauczyła się do sprawdzianu z angielskiego, bo była chora, a koleżanka zapomniała o teście wcześniej poinformować. Poradziłam, żeby przed lekcją podeszły razem do nauczycielki i wyjaśniły sytuację. Poszły i wyjaśniły, i nie było problemu, pisała tydzień później. Nie wiem, jak u Was, ale np. nauczyciele moich córek zawsze się pytają, co się stało, że nie byłaś wczoraj w szkole. "Nie byłam, bo nie nauczyłam się do sprawdzianu i dlatego mama pozwoliła mi zostać w domu?" Czy "Nie byłam bo..." e, zawsze można jakieś naciągane kłamstewko wymyślić, co? Cieszyć się, że nie skłamała i nie poszła na wagary? Cóż, jeżeli od małego będzie dostawała naukę, że zawsze można wykręcić się od odpowiedzialności i oszukiwać ile wlezie, nie ponosząc za to konsekwencji - to jest nadzieja, że mama doczeka się kłamiącego i wagarującego dziecka. Spokojnie, wszystko w swoim czasie. Odpowiedz Link Zgłoś
ib_k Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 13:56 Cóż, jeżeli od małego będz > ie dostawała naukę, że zawsze można wykręcić się od odpowiedzialności i oszukiw > ać ile wlezie, nie ponosząc za to konsekwencji - to jest nadzieja, że mama docz > eka się kłamiącego i wagarującego dziecka. Spokojnie, wszystko w swoim czasie o rany, no po postu wychowuję degenerata.... niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie marzył o tym aby nie musieć iść do szkoły, bo nie nauczył się na sprawdzian- z lenistwa, zapomnienia, zagadania z kumpelą czy wielkiej, obezwładniającej miłości do Marcina z 3c Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 14:09 ib_k napisała: > o rany, no po postu wychowuję degenerata.... Tak. Uczysz dziecko cwaniakowania. Jak będzie miał komuś oddać pieniądze to też przestanie odbierać telefony? Jak się umówi że pomoże koledze w przeprowadzce ale akurat znajdzie sobie ciekawy mecz w telewizji to zawiadomi go zbolałym głosem po fakcie że właśnie zwichnął nogę? Jak będzie miał zawieźć swoją kobietę na porodówkę to powie że musi zostać w pracy do późna bo inaczej go wyleją i dzięki temu doprawdy niewinnemu usprawiedliwieniu będzie mógł dokończyć sesję Battlefielda z kolegami? > niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie marzył o tym aby nie musieć iść do > szkoły, bo nie nauczył się na sprawdzian- z lenistwa, zapomnienia, zagadania z > kumpelą czy wielkiej, obezwładniającej miłości do Marcina z 3c Zostaw kamienie w spokoju i dyskutuj na temat. Nikt nie widzi problemu w "marzeniu" o gratisowym zwolnieniu z nudnego obowiązku. Problem jest z nieuczciwą realizacją tego "marzenia". Odpowiedz Link Zgłoś
h2so4_pl Re: pozwoliłybyście dziecku 15.12.11, 11:37 Hm. Mnie rodzice od czasu do czasu pozwalali wagarować. Nienawidziłam łaciny i łacinnicy. Czasem dostawałam usprawiedliwienie. Czasem- nie zawsze. I co ze mnie wyrosło. Jestem odpowiedzialnym i słownym człowiekiem. Można na mnie polegać. Przykład z pieniędzmi trafiony jak kulą w płot. Nie twierdzę, że nigdy nie zdarza mi się kłamać. Czasem to robię, żeby drugiej stronie nie sprawić przykrości. Pozwalałam potomkowi czasem wagarować. Usprawiedliwiałam to. Nie wyrósł ( a jest dorosły) na degenerata. Ideały są tylko w naszej wyobraźni Mości Pani. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 13:37 3-mamuska napisała: > No i co ze ma nieusprawiedlieiona nieobecnosc to nie koniec swiata i można ola > c totalnie. No pewnie, że można. > Tylko ze przy dobrych stopniach jedna pała nawet poprawiona może obniżyć ocenę > na koniec roku. I co w związku z tym? Odpowiedz Link Zgłoś
h2so4_pl Re: pozwoliłybyście dziecku 15.12.11, 12:39 Szereg konsekwencji bywa, że przykrych dla dziecka i rzutująych- w skrajnych przypadkach- na jego dalsze losy . Np. gorsze liceum. Piszę o skrajnościach. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: pozwoliłybyście dziecku 15.12.11, 12:55 Tzw. gorsze liceum bywa lepsze dla kogoś, kto nie ma ochoty brać udziału w wyścigu szczurów od 16 roku życia i źle znosi presję na znakomite wyniki w nauce. Odpowiedz Link Zgłoś
h2so4_pl Re: pozwoliłybyście dziecku 15.12.11, 12:58 A czy dobrze znasz i lepsze i gorsze licea? Ja dość dobrze bo mam do czynienia z ich absolwentami, których "obrabiam". Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: pozwoliłybyście dziecku 15.12.11, 16:33 Byłam uczennicą takiego dobrego liceum i widziałam, co się działo z ludźmi, którzy nie byli w stanie nadążyć za resztą. Ani sobie, ani swojej córce tego nie życzę. Matura z "lepszego" liceum nie jest warta prób samobójczych, nałogów, depresji czy obniżonej samooceny. Odpowiedz Link Zgłoś
h2so4_pl Re: pozwoliłybyście dziecku 15.12.11, 22:26 Skończyłam przed laty właśnie takie bardzo dobre liceum. Nie przypominam sobie, aby ktokolwiek miał depresję, próby samobójcze czy nałogi ( prócz popalania papierosów). 24 lata później mój syn poszedł do tego samego liceum, które w międzyczasie stało sie jeszcze lepsze- wyżej w rankingach. Poziom wyrównany tzn nikt nie pozostawał znacząco w tyle. Nikt nie próbował odebrać sobie życia. Nikt nie popadł w narkomanię , nie brał leków psychotropowych, choć nie mogę wykluczyć, że na imprezach gdzieś ktoś "wciągnął" kreskę- jak w każdej szkole. Każdej. Nikt nie zdradzał objawów depresji. Młodzież - czego jak czego, ale obniżonej samooceny nie ma. Co więcej- wszyscy są na studiach dziennych i znaczna część na tych z pierwszego wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: pozwoliłybyście dziecku 16.12.11, 13:36 Brzmi cudownie, szkoda tylko, że to po prostu niemożliwe. Ale nie ciągnę dalej, bo związku z tematem to żadnego nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
hanna26 Re: pozwoliłybyście dziecku 16.12.11, 14:49 A ja Ci za to życzę tylko jednego: żebyś zrozumiała, co oznaczają słowa "szczerość" i "uczciwość". Bo jak widzę, są to pojęcia dla Ciebie kompletnie obce. Odpowiedz Link Zgłoś
bea.bea Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 12:31 gdyby był dobrym uczniem i byłby to jednorazowy wybryk to tak.... gdybym wiedziała,że i tak pójdzie na wagary, to chyba też Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 12:33 Oczywiście, matka mi w ten sposób nieraz tyłek ratowała. Na edukację mi to nie zaszkodziło. Mogę i ja córce ratować Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 12:45 Zalezy jak jest na codzien i jak wyglada sytuacja w szkole. U mnie to funkcjonowalo dlatego bylabym w stanie zgodzic sie na cos takiego. Odpowiedz Link Zgłoś
lukas.2004 Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 13:06 Tak. Oczywiście w sporadycznych sytuacjach i z założeniem, że sprawdzian zostanie zaliczony. Ja zawsze byłam bardzo dobrą uczennicą, ale zdarzało mi się iść na takie "wagary za przyzwolenie". Mama wiedziała gdzie jestem i dlaczego, ja wiedziałam ze mogę zawsze zwrócić się do niej z problemem. Wiedziałam też, że przegiąć też nie mogę. Odpowiedz Link Zgłoś
malila Zależy od szkoły 14.12.11, 13:37 Do tej pory żadne z moich dzieci nie przyszło do mnie z taką prośbą, raczej więc nie myślą o unikaniu sprawdzianów, klasówek czy testów. Ale też szkoły, do których chodziły czy chodzą, to nie są systemy totalitarne nastawione na łupienie, wyrzynanie czy deptanie uczniów. Gdyby szkoła nastawiona była przeciwko swoim uczniom, być może - chroniąc swoje dziecko, ja też grałabym nieczysto. Odpowiedz Link Zgłoś
tosterowa Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 15:46 Zależy od sytuacji, ale raczej tylko w szczególnie uzasadnionych przypadkach. Wolałabym, żeby dziecko umiało stawiać czoła porażkom, niż ich unikało. Odpowiedz Link Zgłoś
reges Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 17:14 Nie, nie pozwoliłabym. Mam wrażenie, że w tym wątku sprawa kataru jest drugoplanowa. Autorka nie prosiła o radę czy zostawić dziecko w domu z powodu choroby, tylko czy zostawić, bo się nie nauczyło. Ja bym wolała, żeby moje dziecko ponosiło konsekwencje własnego lenistwa. Powiedziałabym, że rozumiem chęć uniknięcia sprawdzianu, jeśli uzna, że to jest jedyne wyjście z sytuacji zaakceptuję jego decyzję, ale niech nie oczekuje ode mnie, że będę kłamać w jego obronie. W podobnej sytuacji byłam w podstawówce (choć nie chodziło o sprawdzian i braki w wiadomościach).Poszłysmy z koleanką na wagary i poprosiłam mamę o usprawiedliwienie. Odmówiła i poradziła samej się usprawiedliwiać u nauczycielki. Wychowawczyni miała niezły ubaw (byłyśmy jednymi z najlepszych uczennic) i doceniła szczerość usprawiedliwiając nieobecność. "Za karę" musiałyśmy napisać wypracowanie nt. co robiłam na wagarach. Wtedy trochę się powstydziłam, ale jednocześnie cieszyłam, że nie musiałam kłamać, a dzisiaj z uśmiechem wspominam tę przygodę i wspaniałą wychowawczynię. Odpowiedz Link Zgłoś
klubgogo Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 18:22 Nie pozwoliłabym, aby się nie przygotowało, więc za cel należy postawić uniknięcie takiej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 18:31 Jeżeli wypadek byłby sporadyczny, a dziecko nie nauczyło sie, bo np. dzień wcześniej miało jakieś ważne zajęcia, wypadek losowy, niespodziewane zdarzenie, chyba bym pozwoliła. Odpowiedz Link Zgłoś
ib_k Re: pozwoliłybyście dziecku 14.12.11, 19:19 klubgogo napisała: > Nie pozwoliłabym, aby się nie przygotowało, więc za cel należy postawić uniknię > cie takiej sytuacji naprawdę? kontrolujesz/będziesz kontrolowała gimnazjalistę czy licealistę? Odpowiedz Link Zgłoś
klubgogo Re: pozwoliłybyście dziecku 15.12.11, 12:40 Nie zamierzam kontrolować, zamierzam tak nauczyć dziecko, by wiedzialo, że przygotowanie się zawsze pozytywnie owocuje. Odpowiedz Link Zgłoś
ib_k Re: pozwoliłybyście dziecku 15.12.11, 14:32 klubgogo napisała: > Nie zamierzam kontrolować, zamierzam tak nauczyć dziecko, by wiedzialo, że przy > gotowanie się zawsze pozytywnie owocuje. tak jak ciebie mamusia nauczyła? widać że masz małe dzieci i zupełnie wymazałaś z głowy swoją nastoletnią młodość Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: pozwoliłybyście dziecku 15.12.11, 22:20 Nie zawsze. Przygotowanie się do absolutnie wszystkiego zazwyczaj owocuje tylko tym, ze nie ma się czasu na uczenie sie tego, co naprawdę człowieka pasjonuje. No, chyba że przyjmiemy, ze oceny sa bez porównania wazniejsze od wiedzy. Odpowiedz Link Zgłoś