evita-is-me
14.12.11, 13:25
Młoda chodzi do 4 kl. Pani założyła kółko teatralne w październiku dzieci miały jutro przedstawic Opowieśc Wigilijną. Próby trwały dwa i pół m-ca, dzieci często czekały po lekcjach na kółko, ostatnio praktycznie codziennie. W poniedziałek było zebranie z rodzicami, pytaliśmy min. o to przedstawienie, pani nic nie wspomniała, że coś nie tak.I we wtorek na próbę przyszła pani dyrektor, która po wszystkim objechała dzieci od góry do dołu, że chyba sama przyjdzie no to przedstawienie, bo przed innymi będzie się za nich wstydzic. Na co ich pani zamiast choc trochę wziąc stronę dzieci objechała ich jeszcze bardziej mówiąc min., że przekaże role swoim przedszkolakom(pani uczy też w przedszkolu), bo one lepiej sobie poradzą. I, że dziś próba będzie trwac nawet do 20, aż będzię dobrze, na co dziś powiedziała, że pani dyrektor odwołała jutrzejsze przedstawienie dla uniwersytetu trzeciego wieku i kolejne dla przedszkoli i co najwyżej mogą wystąpic 22.12 na szkolnych jasełkach.
Nie muszę chyba pisac, jak dzieciaki się poczuły, po tylu m-ca zamiast usłyszec dobre słowo to zostały tak potraktowane przez obie panie.
Z opowieści dzieci faktycznie kilka razy się pomyliły, ale nie było tak źle. Tylko tak naprawdę nie o to chodzi, tylko oto, że jako rodzice pytaliśmy jak im idzie, gdyby pani wcześnie powiedziała, że trzeba więcej popracowac, to byśmy to zrobili z dziecmi, a tak to cała wina spadła na dzieciaki.
Tak wygadac się chciałam...