pytanie do niepracujących i nie zamierzających

15.12.11, 23:03
pracować.

Zainspirowana wątkiem lilki mam pytanie do mam niepracujących i nie mających zamiaru pracować. Co zrobiłybyście gdyby wasz mąż nieszczęśliwym trafem zszedł z tego łez padołu?wink
Myślałyście kiedykolwiek z czego byście żyły? Wróciłybyście na utrzymanie rodziców, znalazły nowego partnera?
Ostatnio spotkałam kobietę, 36 lat nigdy nie pracowała, wychowywała dzieci, zarabiał mąż. Niestety małżonek dostał udaru i zmarł. Kobieta została z 2 dzieci, kredytem na mieszkanie, brakiem perspektyw na pracę, a przynajmniej na sensowną pracę.
Pytanie chyba na czasie, bo sporo jest tu emam, które pracą zawodową się nie skalały i pracować nie zamierzają.

Ja przyznam szczerze czasami się nad tym zastanawiam. Nie zamierzam rezygnować z pracy i nawet po urodzeniu dziecka po macierzyńskim zamierzam pracować dalej. Daje mi to poczucie bezpieczeństwa i niezależności, no i na pewno łatwiej jest w przypadku gdy mąż np. nagle straci pracę.
A może emamom się takie rzeczy nie przytrafiają?wink
    • slonko1335 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 15.12.11, 23:09
      Jest coś takiego jak renta rodzinna albo ubezpieczenie, myślę, że osoby które decyzją się na taki model życia o tym wiedzą i stanowi to dla nich jakies zabezpieczenie.
      • irima2 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 10:03
        Renta rodzinna i ubezpiecznie przysługuje w wypadku śmierci. A trwałe kalectwo?
        • yenna_m Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 19:03
          w moim przypadku - wysokie swiadczenie dla meza
    • tosterowa Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 15.12.11, 23:13
      Ależ niepracująca kobieta wcale nie musi być na utrzymaniu męża.
      Albo, może być, ale mieć też swój majątek.
      • kota_marcowa Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 15.12.11, 23:27
        Tak, tak wiem teraz okaże się, że wszystkie emamy to milionerki, które jeszcze utrzymują męża, który pracuje hobbystyczniebig_grin
        A teraz wróćmy do rzeczywistości. Większość niepracujących kobiet jest jednak na utrzymaniu męża, co niejednokrotnie na forum deklarowały. I ja pytam właśnie co w takiej sytuacji.
        P.S. Renty rodzinnej to by chyba nawet na czynsz by nie wystarczyło, wiem bo mam koleżankę wdowę i ona na dziecko dostała zawrotną sumę 700PLNsmile Gdyby nie to, że ma przyzwoitą pracę byłoby kiepsko.
        • tosterowa Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 15.12.11, 23:54
          Ale co znowu, że ematki? Ematki są różne, jak i ludzie w ogóle.
          Są kobiety niepracujące, które po prostu mają zabezpieczenie finansowe, w razie czego.
          Niezależnie od źródła tego zabezpieczenia, czy z portfela męża, czy z domu, czy po prostu mają.
          Zabezpieczenie finansowe to jeden ze sposobów, dzięki którym niepracujące śpią spokojnie, zresztą, moim zdaniem, najrozsądniejszy.
          • papalaya Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 07:51
            w kolorowych tefałełenowskich serialach każda jest zabezpieczona, no bo każdy mąż jest tam byznezmenem albo innym prawnikiem czy modnym lekarzem, hehe

            obudź się lalka...
        • gabi683 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 08:03
          kota_marcowa napisała:

          > Tak, tak wiem teraz okaże się, że wszystkie emamy to milionerki, które jeszcze
          > utrzymują męża, który pracuje hobbystyczniebig_grin

          Nie pracuje i jestem na utrzymaniu mężatongue_out

          > P.S. Renty rodzinnej to by chyba nawet na czynsz by nie wystarczyło, wiem bo ma
          > m koleżankę wdowę i ona na dziecko dostała zawrotną sumę 700PLNsmile

          Wybacz jeśli się płaci małe składki to ta renta jest w takiej kwocie właśnie


          a słyszalność o plisach ?
          • iuscogens Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 12:34
            gabi683 napisała:

            > a słyszalność o plisach ?

            okiennych czy tych na spódniczce tongue_out
            • gabi683 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 12:36
              iuscogens napisał:

              > gabi683 napisała:
              >
              > > a słyszalność o plisach ?
              >
              > okiennych czy tych na spódniczce tongue_out

              Polisach
        • kiszczynska [...] 16.12.11, 12:25
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • joana.mz Re: bzdura 16.12.11, 19:15
            rentę na dzieci otrzymuje się bez względu na uzyskiwane dochody
            • figrut Re: bzdura 16.12.11, 19:27
              > rentę na dzieci otrzymuje się bez względu na uzyskiwane dochody
              O ile zmarły rodzic pracował legalnie i odprowadzał składki ZUS.
    • malawii1 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 15.12.11, 23:38
      Moja bliska kolezanka pracuje na pol etatu i zarabia około 1200zł, jej mąż ciezko pracuje i miesięcznie zarabia około 30tys zł. Zona jest bardzo dobrze ubezpieczona w razie śmierci czy wypadku męża i mają konto "na czarną godzinę" w razie gdyby....z niezła sumą. Mąż mądry, bardzo dobrze zonę i dzicko zabezpieczyłsmile. Przy tym kochająca się para, a drugie dziecko w drodze.
      • malawii1 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 15.12.11, 23:40
        Tak się podzielili jeden zarabia, a drugi dba o ognisko domowe. Fajny, zdrowy układ i jak pisałam mąż bardzo mądry i rodzina bardzo dobrze zabezpieczona.
        • papalaya Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 07:53
          no i oczywiście zarobek 30k to standard big_grin
          • gabi683 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 08:05
            papalaya napisała:

            > no i oczywiście zarobek 30k to standard big_grin
            >

            a ty masz z tym problem ?
            • papalaya Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 08:25
              mam, a ty masz problem, że ja mam z tym problem?
              • gabi683 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 08:27
                papalaya napisała:

                > mam, a ty masz problem, że ja mam z tym problem?
                >
                >
                >

                Nie mam problemu, każdy ma prawo żyć jak chce to chyba normalne ?
                • chipsi Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 09:09
                  Papalaya ma rację. Nie każdy ma te 30k. Powiedziałabym wręcz że mało kto ma i gwarantuję że też by chcieli ale niestety, nie każdy żyje jak chce.
    • nutka07 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 15.12.11, 23:53
      Mam nadzieje ze niemiecki socjal nie pozwoli mi zginac dopoki nie pojde do pracy tongue_out
      • nutka07 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 15.12.11, 23:54
        W sumie to moze powinam sie juz tym zainteresowac wink
    • cofoko to samo co ematki pracujące 16.12.11, 00:20
      i zarabiające 1200zł,a takich tu chyba nie brakuje.Praktycznie nigdy nie pracowałam,mam prawie40lat,a pracę za 1000zł. znalazłam po dwóch dniach "szukania",ale ustaliliśmy ,że na razie nie ma potrzeby żebym znikała na cały dzień z domu za 1000zł.Inna sprawa jak kobita ma dobrze płatną pracę,ale za1200 rodziny się nie utrzyma i jakoś żadna z tych"super "zarabiających nie martwi się co będzie jak jej mąż umrze.
      • 3-korony no właśnie 16.12.11, 08:39
        W moim otoczeniu jest tylko jedna kobieta która utrzyma sama rodzinę z własnej pensji, jest kardiologiem. Reszta zarabia od 1200-2500 na rękę i nie ma ich ok 12h w domu. I nie uwierzę, że za takie pieniądze da radę. Niestety u nas(miasto ok.200tys) mało która kobieta zarabia powyżej 2k.
        • chipsi Re: no właśnie 16.12.11, 09:13
          W mojej wiosce podobnie. Jednak prócz dochodu (zazwyczaj niskiego) liczy się jeszcze doświadczenie w pracy, a nie mając takiego ciężko w wieku 40 lat ubiegać się o jakąkolwiek pracę. Poza tym 1500 + renta po mężu i już jest całkiem przyzwoita kwota, za którą można spokojnie żyć. Sama renta to na waciki niestety...
          • gazeta_mi_placi Re: no właśnie 16.12.11, 11:36
            Kobieta po 40-tce nawet z doświadczeniem jest mniej warta od przeciętnie inteligentnej w danej branży, bez większego doświadczenia (a czasem w ogóle brak) 20-25 latki.
            Taki life.
            Może wyjątkiem są faktycznie prestiżowe zawody typu prawniczka czy lekarka, ale kobieta która większość życia spędziła w masarni, hali produkcyjnej, sklepie, jako osoba sprzątająca czy salowa nie zarobi więcej od 20-latki która dopiero wchodzi na rynek pracy.
            Przeglądam pewne ogłoszenia z pewnej branży gdzie większość (właściwie 99.9%, trafił się jeden Pan) stanowią kobiety.
            Te z 20-letnim doświadczeniem, koło 40-50-ki życzą sobie tych samych stawek co 20 latki lub 25 latka z dwuletnim doświadczeniem.
            Doświadczenie jest bardzo ważne, ale z reguły w prestiżowych zawodach, w zwykłych 40-latka całe życie harująca w halach, sklepach, masarni znaczy na rynku pracy tyle co śmieć.
            • chipsi Re: no właśnie 16.12.11, 12:27
              No właśnie. A co dopiero mówić o 40to-latce bez jakiegokolwiek doświadczenia? No chyba ze zakładamy że do końca życia będziemy miały po 25 lat smile
              Swoją drogą, jak się ma, Gazeto, Twoja wypowiedź do tego co było pisane w wątku o późniejszych emeryturach? Tam mnie zakrzyczano że starsze osoby są bardziej cenione na rynku pracy bo mają doświadczenie, że po 40 latach pracy na budowie spokojnie facet może się przekwalifikować na lepiej płatną i mniej ciężką pracę itd.
              • gazeta_mi_placi Re: no właśnie 16.12.11, 16:07
                Powiem brutalnie, ale szczerze (nie piszę o kobietach faktycznie zajmujących do tej pory wysokie stanowiska lub pracujące jako prawniczki, lekarki itp. tylko całkiem przeciętne), że bez znajomości z doświadczeniem czy nie daleko się nie zajedzie, można długo szukać pracy, a ze znajomościami nawet osoba kompletnie bez doświadczenia ma szansę dostać pracę w dwa dni.
                Sama znam kobietę porzuconą przez męża (mieli dziecko) w wieku 40-42 lat. Nie pracowała.
                Mimo ciężkiego rozwodu i braku doświadczenia (jak na moje oko też niespecjalnie przebojowa) znalazła pracę w niecały miesiąc (bez znajomości), po kilku miesiącach w tej pracy awansowała, a potem dostała propozycję (już chyba właśnie po znajomości) lepszej jeszcze pracy (typu biurowego). Zaczęła w niej pracować, potem jakoś stopniowo kontakt się urwał (z niczyjej winy, tak jakoś wyszło), nie wiem co obecnie u niej.
                Dodam, że nie była to osoba po studiach, miała wykształcenie średnie. Pamiętam, że sama coś tam starałam jej się doradzić w kwestii pracy (mimo, że sama jestem leń tongue_out , ale doradzać innym odnośnie pracy lubię big_grin ), ale poradziła sobie beze mnie.
    • volta2 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 00:24
      nie mówię, że nie zamierzam już nigdy pracować, ale dopuszczam taką myśl, ale odpowiadająć na twoje pytanie

      w razie gdyby mężowi byłoby się zeszło to uważasz, że ja pracując byłabym w świetnej sytuacji? moja pensja ostatania to było ok 1000 zł/m-c. na rękę.

      jako pracująca nie pokryłabym nawet połowy raty naszego kredytu za moją ówczesną pensję. lat pracy 10, i od zawsze było tak nieperspektywicznie, więc to nie kwestia pierwszej pracy.

      właśnie że takie małe były z tej pracy pieniądze - zrezygnowłam, i odetchnęłam z ulgą.

      a opcji jest kilka:
      sprzedanie części majątku, odziedziczenie części majątku(po rodzicach?), być może mogłabym przejąć firmę rodziców - kokosów z niej nie ma, ale w sumie oboje rodzice żyją na przyzwoitym poziomie, firma daje im chleb już 15 albo i 20 lat - a następcy braksmile mama juz na emeryturze, ojciec od nowego roku.

      do tego są przecież oszczędności
      zawsze można w końcu podjąć jakąś pracę
      od biedy - system socjalny

      do tego ja mam akurat spore oszczędności własne, na moich prywatnych lokatach(to na wypadek rozwodu?)
      do tego dochodzi spory majątek w nieruchomościach(nie wszyskto jest obłożone kredytem)
      mąż ma jakieś ubezpieczenia(ale tu przyznaję, nie jestem beneficjentem - bo mąż przez 10 lat nie przepisał na mnie, figuruje tam jego matka i brat)

      nie ulega wątpliwości, że standard mojego i dzieci życia by się mocno obniżył, ale przy mojej 1000 złotowej pensji i tak byłby mocno mizerny. czy to jako wdowy czy jako rozwódki.


    • kota_marcowa Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 00:25
      > Ja przyznam szczerze czasami się nad tym zastanawiam. Nie zamierzam rezygnować
      > z pracy i nawet po urodzeniu dziecka po macierzyńskim zamierzam pracować dalej.
      > Daje mi to poczucie bezpieczeństwa i niezależności, no i na pewno łatwiej jest
      > w przypadku gdy mąż np. nagle straci pracę.
      > A może emamom się takie rzeczy nie przytrafiają?wink

      Małe sprostowanie do ostatniej części bo chyba zostałam źle zrozumiana. Zastanawiam się nie nad tym co emama by zrobiła w takiej sytuacji tylko co ja bym zrobiła. Stac mnie na luksus niepracowania, bo mój mąż zarabia dużo więcej ode mnie, oszczędności mamy itp. Ale no właśnie, oszczędności nie są niewyczerpywalne, zakładając, że chciałoby się żyć bez znacznego obniżenia dotychczasowej stopy życiowej, a nie oszukujmy się kobieta po 30, albo starsza, która nigdy nie pracowała, ma marne szanse na sensowną pracę. Polski socjal jednak znacząco odbiega od niemieckiegobig_grin a wypadki się zdarzają i to częściej niż większość myśli. A, że ostatnio trochę pracowałam na OIOMie, to takie myśli mnie nachodziły i zastanawiam się czy inni też maja jakiś plan na "w razie czego", czy w ogóle nigdy się nad tym nie zastanawiali.

      Aha, i z moich szpitalnych obserwacji wynika, że jednak większość zaczyna się martwic dopiero po fakcie, bo żyją w przeświadczeniu, że " mnie to na pewno nie spotka".
      • myszmusia Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 06:14
        nie oszukujmy się kobieta po 30, albo starsza, która nigdy ni
        > e pracowała, ma marne szanse na sensowną pracę.

        jestem po 40 a nie po 30wink od momentu podjecia decyzji do "ide do pracy" mineło 6 tygodniwink i to nie market za 1000 zł-) (nie obizajac rangi pracy jakiejkolwiek w markecie na kasie tez)
        • papalaya Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 07:54
          na ematce każda znajduje pracę max tydzień po rozpoczęciu poszukiwań

          a w Polsce bezrobocie to 2%
          • myszmusia Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 16:32
            nikt ci nie kaze wierzycwink sama byłam zdziwiona ze tak mi sie szybko udałosmile
      • przeciwcialo Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 07:56
        Po smierci męza zycie juz nigdy nie byłoby "na takim samym poziomie" i nie chodzi tylko o finanse.
        • gabi683 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 08:08
          przeciwcialo napisała:

          > Po smierci męza zycie juz nigdy nie byłoby "na takim samym poziomie" i nie chod
          > zi tylko o finanse.


          100% racji kasa kasą ,ale człowiek przy którym się jest przez lata tongue_out
    • kota_marcowa Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 00:37
      Aha i jeszcze odnośnie argumentów o pracy za 1000zł.
      Pisałam o sensownej pracy, do której potrzeba najczęściej doświadczenia i wykształcenia, bo z całym szacunkiem, ale za 1000zł, to można od ręki dostać pracę przy wykładaniu towaru w markecie i do tego nie potrzeba jakichś specjalnych kwalifikacji, ale same przyznacie, że za to raczej nie da się otrzymać.
      • kota_marcowa Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 00:39
        > ych kwalifikacji, ale same przyznacie, że za to raczej nie da się otrzymać.
        miało być "nie da się za to utrzymać"
        • deodyma Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 08:19
          kotko, kiedys na tym forum wyczytalam, ze za 3200 nie da sie utrzymac i nie warto sie nawet takiej pracy podejmowac...
          zreszta moim zdaniem lepiej miec tysiac, niz nic.
      • andaba Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 07:57
        kota_marcowa napisała:

        ale za 1000zł, to można od ręki dostać
        > pracę przy wykładaniu towaru w markecie i do tego nie potrzeba jakichś specjaln
        > ych kwalifikacji, ale same przyznacie, że za to raczej nie da się otrzymać

        Powiedz to tym milionom Polaków, którzy się utrzymują.

        I chyba nawet za 1000 nie tak łatwo pracę dostać.
      • deodyma Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 08:18
        kota_marcowa napisała:

        > Aha i jeszcze odnośnie argumentów o pracy za 1000zł.
        > Pisałam o sensownej pracy, do której potrzeba najczęściej doświadczenia
        > i wykształcenia, bo z całym szacunkiem, ale za 1000zł, to można od ręki dostać
        > pracę przy wykładaniu towaru w markecie


        bzdury opowiadasz.
        sa miejsca, gdzie nawet takiej pracy nie uswiadczysz, gdzie marketow nie ma i gdzie ludzie z wyzszym wyksztalceniem nawet takiej pracy na poczatek znalezc nie moga.
        wiem, co pisze, bo znam takich ludzi i oni podjeliby sie nawet takiej pracy, tylko jej nie ma.
        • lejdi111 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 09:07
          deodyma napisała:
          > bzdury opowiadasz.
          > sa miejsca, gdzie nawet takiej pracy nie uswiadczysz, gdzie marketow nie ma i g
          > dzie ludzie z wyzszym wyksztalceniem nawet takiej pracy na poczatek znalezc nie
          > moga.
          > wiem, co pisze, bo znam takich ludzi i oni podjeliby sie nawet takiej pracy, ty
          > lko jej nie ma.

          Dokładnie, wszystko zależy od miejsca zamieszkania, województwa.
          • lejdi111 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 09:09
            no i też uważam , że lepiej mieć tysiaka niż nic. Obecnie tyle zarabiam i bez tego było by wiele ciężej.
    • rosapulchra-0 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 01:11
      Od tego rodzaju zabezpieczenia jest polisa na życie.
    • zebra12 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 05:26
      Brak pracy to duże ryzyko. I nawet nie chodzi o śmierć małżonka, ale o rozwód, zdradę, porzucenie, chorobę, utratę pracy, zdolności do pracy itp...
      Nigdy nie chciałam ryzykować.
    • myszmusia Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 06:10
      jest takie cos jak ubezpieczenia chociazbywink zeby nie inne zawirowania nie majace niz wspolnego z choroba czy zejsciem mojego meża to dalje bym nie pracowała i nie miala zamiaru pracowac.

      poza tym zawsze moge sprzedac dom , zamieszkac w czyms mniejszym i miec czas na przestawienie sie;_)
    • kropkacom Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 07:26
      > A może emamom się takie rzeczy nie przytrafiają?wink

      Co za piękna szpila big_grin

      Nie mam kredytów, mam rodzinę. Dam radę. Nie martw się.
      • lejdi111 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 07:35
        a co Cię to obchodzi, he?
        • andaba Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 07:56

          Mąż jest ubezpieczony, chyba w przypadku jego śmierci ze 25 tys bym dostała, to jest ponadrocznyy dochód. Liczę, że w ciągu półtora roku jakąś pracę jednak bym znalazła.
          • przeciwcialo Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 08:02
            Akurat prace to z palcem w nosie w 24 godziny mogłabyś Andabo znaleźc. O to niegdy nie będziesz musiała się martwic. Przydałby mi sie twój dyplom wink
            • deodyma Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 08:12
              a dlaczego mialaby nie znalezc?
              osobiscie znam przypadki takie, jak przedstawiony przez autorke watku i panie znalazly prace, wcale nie jakas najgorsza. na dodatek zdobyly zawod, pokonczyly studia ma wczesniej w ogole nie skalaly sie praca.
              znam przypadek, gdzie pani nie pracowala przez 16 lat, pracowal maz, tylko maz zostawil ja z dnia na dzien, odszedl do innej.
              ona wczesniej w ogole nie pracowala, zostala sama z dwojka dzieci ( maz nawet na dzieci nie mial zamiaru lozyc).
              fakt, babka ma wyzsze wyksztalcenie, zna kilka jezykow, prace dostala.
              • przeciwcialo Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 08:16
                Andaba ma bardzo poszukiwany dyplom stąd napisałam ze pewnie znalezienie pracy zajełoby jej 24 godziny.
      • rosapulchra-0 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 09:56
        To nie szpila. To czysta, niczym niezmącona zazdrość.
    • deodyma Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 08:06
      a pytalas sie kiedykolwiek tych babek z reala, ktore znasz?
      moze zapytaj je?
      • kota_marcowa Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 09:30
        > a pytalas sie kiedykolwiek tych babek z reala, ktore znasz?
        > moze zapytaj je?

        Oczywiście, że pytałam, ale chcę tez zapytać szerszego grona, z czystej ciekawości, bo mi się nudzi i nie mam lepszych tematów. Bo jednak w realu większość się budzi z ręką w nocniku, pytałam również facetów w takiej sytuacji i nie trafił mi się żaden, który by się obawiał o swój przyszły byt. Może dlatego, że wszyscy byli głównymi żywicielami rodziny.
        • kropkacom Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 11:19
          Kota, nie lubię takich pytań. Wiesz czemu? Bo zawsze zadaje "życzliwa" forumka, która chce pod przykrywką ciekawości czy obawy o byt innych big_grin, okazać swoją wyższość. Powiem ci szczerzę, nie wiem kiedy wrócę na rynek pracy. Nie wiem. Na dzień dzisiejszy mamy dwoje dzieci przewlekle chorych (w tym jedno ma epilepsję) a musimy (absolutnie nie jęczę) ogarniać się sami. Tak, sami. Dzisiaj ślubny został z młodą (dobiera antybiotyk)w domu (bo ma wolne), a ja z młodym do ortodonty a potem do szkoły. Za chwile go ze szkoły odbieram. We wrześniu siedziałam z dzieciakiem w szpitalu. Dobieranie leków i inne takie. Musimy ją mieć na oku i nie zostawiać samej. I tak dalej. My się nie martwimy co będzie "gdyby". My robimy wszystko aby "teraz" było git. Kapujesz?
          • kropkacom Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 11:21
            Oczywiście "jakby co" wiem co bym zrobiła. Na szczęście mam oparcie w bliskich. Dalekie, ale jednak.
    • mojko-2 pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 08:26
      Droga kota-marcowa twoje pytanie jest bardzo tendencyjne i to w naiwny sposób.
      Sama pracuję już 26 lat i nie zamierzam rzucać pracy, bo po prostu lubię pracować . Pracowałam już trzy miesiące po urodzeniu dziecka i dałam radę choć lekko nie było.
      Nie rozumiem jednak dlaczego miałoby mnie interesować w jaki sposób inni ludzie układają sobie życie. Jesteśmy dorośli, podejmujemy sami decyzje i sami ponosimy konsekwencje tych decyzji.
      Przypuszczam że ludzie różnie rozwiązują problem, który tak cię niepokoi. Niektórzy wykupują polisy , inni lokują pieniądze w nieruchomościach , jeszcze inni są bogaci z domu ,a czasami liczą na łut szczęścia .
      Żyj i daj żyć innym po swojemu.
    • kosmitka06 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 08:31
      Nie pracuję co prawda od krótkiego czasu ale wypowiem się.
      Na chwilę obecną jestem w takiej sytuacji, że nie mam możliwości pójścia do pracy. Mąż zmienił swoją pracę na taką, że czasami cały tydzień nie ma go w domu. Przedszkole małej jest czynne 7-16 więc musiałabym poszukać takiej pracy w tych godzinach. To zapewne nie problem tylko największym problemem jest choroba dziecka, wolne dni w przedszkolu, wakacje, itp. Mąż nie wezmie dnia urlopu bo go zwyczajnie nie ma, więc to ja muszę być w stanie gotowości 24h.
      Gdyby tak się stało zmuszona byłabym (chociaż aktualne siedzenie w domu jest mi wybitnie nie na rękę), jakoś musiałabym dać radę. Kredytu na szczęście nie mamy, żyjemy jeszcze na sporym plusie. Nie czuję że jestem na utrzymaniu męża, poza tym on też nigdy nie dał mi tego odczuć. Plus jak dla mnie dodatkowa sprawa... dom sam się nie sprząta i obiady same się nie gotują, a mało kto w dzisiejszych czasach o tym pamięta że to jak gdyby dodatkowy etat dla kobiety uncertain

      Dobrze że masz taką możliwość i wybór powrotu do pracy zaraz po macierzyńskim. Nie każda ma tak dobrze... niestety uncertain
    • azile.oli Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 08:42
      Można się zabezpieczy przed sytuacją, na wypadek śmierci/odejścia męża, ale to zależy od kondycji finansowej i ogólnie od sytuacji rodziny. Jak mąż np ma firmę, której majątek jest wspólny (i duży), to w przypadku jego śmierci żona może albo firmę poprowadzić, albo sprzedać i żyć z procentów.
      W sytuacji, gdy małżonek pracuje u kogoś lub prowadzi firmę, ale jej motorem napędowym jest on, a gdyby go zabrakło, to przestaje ona działać i majątku nieruchomego/ruchomego firma nie posiada, to owszem, fakt, iż żona nie pracuje jest dla niej mocno ryzykowny.
      • 3-korony Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 08:59
        A pracując za 1000zł już ma lepiej? Daje tylko złudne poczucie bezpieczeństwa. Nic poza tym.
        • landora Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 10:02
          Skoro facet mógł znaleźć dobrze płatną pracę, to kobieta też mogłaby poszukać czegoś za więcej niż 1000zł?
          • gazeta_mi_placi Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 11:48
            Nawet za ową zagranicą pensje kobiet są niższe od pensji mężczyzn, w Polsce jeszcze niższe.
            Mężczyzna nawet średnio inteligentny bez specjalnych zdolności w danym kierunku bez problemu zarobi kilka tysięcy w budowlance, a jak jeszcze nie będzie pił to szef go będzie na rękach nosił.
            A jakie zawody (oprócz dziwka) sięgające kwot choćby owych kilku tysięcy może wykonywać średnio inteligentna kobieta, nie uzdolniona konkretnie, z IQ (nie mylić z lenistwem) które pozwoliło jej skończyć ledwo tylko maturę?
    • 3-korony Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 08:54
      W dzisiejszych czasach na niepracowanie mogą sobie pozwolić kobiety dobrze zarabiających mężów. Jeśli facet zarabia 2,5k, to niestety ale przy 2 maluchów bez pensji żony nie ma szans się utrzymać. Koszt mieszkania, opłat za dojazdy, przedszkole, podręczniki, ciuchy i jedzenie przewyższy dochód. Przy takich zarobkach i kobiecie i mężczyźnie będzie niełatwo. A niestety większość ludzi w Polsce nie przekracza 2,5k/msc.
      • chipsi Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 09:23
        A teraz do tych 2,5k dodaj ten tysiak zony i jak? nic lepiej? smile
        Polisa fajna rzecz ale osobiście nie znam nikogo, kto by opłacał dodatkowe składki poza tymi w pracy. Nie z braku myślenia tylko z braku pieniędzy, bo zarabiając 2,5k na rodzinę i odkładać dodatkowo kilkaset zł to suma nie do przeskoczenia.
        Życie z dnia na dzień to też masakra. Znajomej mąż zginął na kopalni. Za odszkodowanie kupiła sobie ogródek działkowy i samochód. Teraz żyje z renty, które otrzymały dzieci. Niestety dzieci zaczynają być pełnoletnie więc i renta się skończy. To chyba jedyna matka, która cieszy się że dziecko nie przeszło na następnej klasy. Do pracy nie pójdzie, bo jak sama mówi, niema czasu, opiekuje się dziećmi, pełnoletnimi prawie.
      • jennys28 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 16:42
        3-korony napisała:

        > W dzisiejszych czasach na niepracowanie mogą sobie pozwolić kobiety dobrze zara
        > biających mężów. Jeśli facet zarabia 2,5k, to niestety ale przy 2 maluchów bez
        > pensji żony nie ma szans się utrzymać. Koszt mieszkania, opłat za dojazdy, prze
        > dszkole, podręczniki, ciuchy i jedzenie przewyższy dochód. Przy takich zarobkac
        > h i kobiecie i mężczyźnie będzie niełatwo. A niestety większość ludzi w Polsce
        > nie przekracza 2,5k/msc.


        Jest szansa się utrzymac, przy wystepujących dodatkowych czynnikach. W moim przypadku właśnie tak jest - mąż zarabia ok tego, ja jestem obecnie na wychowawczym, ale:
        1. nie mamy kredytów ( na szczęście)
        2. mamy dodatkowe mieszkanie, które wynajmujemy ( w zasadzie moja pensja )
        3. mamy oszczędności,
        4. nauczeni doświadczeniem w najbliższej rodzinie opłacamy składki na dodatkowe ubezpieczenie na życie (dla mnie, mężą i dzieci-w przypadku dzieci na studia)
        ale zdaję sobie sprawę, że mam raczej niestandardową sytuację i mogę sobie pozwolic na pozostanie w domu narazie. Zamierzam jednak najpóźniej za 2 lata do pracy wrócic.
    • dorry Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 09:15
      Istnieje taki wynalazek, który nazywa się ubezpieczenie. I rozsądne osoby z niego korzystają. Tyle w temacie.
      • chipsi Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 09:24
        Święta racja. A znasz jakiegoś darmowego ubezpieczyciela?
      • papalaya Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 09:44
        które kosztuje ok 500 zł min miesięcznie aby mieć jakie takie odszkodowanie w przyszlości

        no ale na ematce taka kasa co miesiąc to jak splunać
        • gabi683 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 10:27
          papalaya napisała:

          > które kosztuje ok 500 zł min miesięcznie aby mieć jakie takie odszkodowanie w p
          > rzyszlości
          >
          > no ale na ematce taka kasa co miesiąc to jak splunać
          >

          Ja mogę mówić tylko za siebie mnie stać ,bo w życiu rożnie bywa
        • crises Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 10:29
          Mamy polisy, za które płacimy prawie 500 zł za osobę co 4 miesiące. W razie zejścia któregoś z nas drugie dostanie jakieś 40 000. Rzeczywiście np. dla niepracującej kobiety z dwójką dzieci istny szał - normalnie Alpy, jazda konna i Madagaskar.



          Niech każdy sobie odpowie na
          • lacitadelle Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 11:53
            > Mamy polisy, za które płacimy prawie 500 zł za osobę co 4 miesiące. W razie ze
            > jścia któregoś z nas drugie dostanie jakieś 40 000.

            Albo jesteście już w wieku okołoemerytalny, albo strasznie za to ubezpieczenie przepłacacie. Chyba, że to nie jest czyste ubezpieczenie na życie, ale jakieś z dożyciem lub dodatkowo ochroną np. z tytułu niezdolności do pracy.
      • irima2 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 10:02
        dorry napisała:

        > Istnieje taki wynalazek, który nazywa się ubezpieczenie. I rozsądne osoby z nie
        > go korzystają. Tyle w temacie.

        Ja jestem osobą rozsądną. I bardzo długo szukałam ubezpieczenia od ciężkiego zachorowania. Kwoty wypłat są śmieszne. W przypadku kiedy pojawia się scenariusz, że "jedyne źródło utzrymania" ulega wypadkowi w wyniku którego jest np. w śpiączce, albo choruje na raka i leży w szpitalu, albo doznaje udaru i lezy przez kilkanaście lat w łóżku to w tym momencie nie ma ani renty na dzieci, ani odszkodowania z polis. A polisa NW starczy na pieluchomajtki. Będzie oczywiście renta tej osoby ale huk jak starczy na leki.
    • goodnightmoon Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 09:30
      kota_marcowa napisała:

      > pracować.
      > Zainspirowana wątkiem lilki mam pytanie do mam niepracujących i nie mających zamiaru pracować. Co zrobiłybyście gdyby wasz mąż nieszczęśliwym trafem zszedł z tego łez padołu? wink

      Cóż, czekałabym na wypłatę ubezpieczenia na życie. Dziecko w tym wypadku też będzie dostawać rentę po ojcu. Może i rząd by się dołożył, nie wiem ... No i wróciłabym wtedy do pracy ... ehhhhhh sad

      Ale dzięki za pomysł z powrotem na utrzymanie rodziców ... a co, mają dziecko i wnuka to niech się starają smile Bo nowego partnera - a FUJ!!!
    • kropkacom A co zrobią panie zarabiające na waciki kiedy w 16.12.11, 10:06
      A co zrobią panie zarabiające na waciki kiedy w pierwszym miesiącu po śmierci małżonka styknie tylko na ratę kredytu? Hę?
      • chipsi Re: A co zrobią panie zarabiające na waciki kiedy 16.12.11, 10:12
        kropkacom napisała:

        > A co zrobią panie zarabiające na waciki kiedy w pierwszym miesiącu po śmierci m
        > ałżonka styknie tylko na ratę kredytu? Hę?

        Zapewne o niebo więcej niż pani, która dostanie samą rentę albo i nic. Tak głupie pytania zadają osoby, którym się nie chce pracować ale dorabiają ideologie że nie będą pracowały za "takie grosze".
        • kropkacom Re: A co zrobią panie zarabiające na waciki kiedy 16.12.11, 11:04
          Ja myślę, że niekoniecznie. A pytanie fakt, głupie. Tak i autorki wątku. Niefajnie, co?
        • gazeta_mi_placi Re: A co zrobią panie zarabiające na waciki kiedy 16.12.11, 11:43
          Moim zdaniem w niektórych wypadkach naprawdę nie opłaca się pracować za grosze.
          Śmieszą mnie Panie które zarabiają 1200zł, a opiekunka do dziecka bierze 1500zł (300zł dokłada Pan).
          Dochodzą koszty benzyny (innego dojazdu), amortyzacja obuwia, odzieży, trzeba kupować więcej jedzenia.

          >> Zapewne o niebo więcej...

          Tak, jak ma pensję w wysokości co najmniej owej raty plus chociaż te 1000zł.
          Ale ile kobiet w Polsce zarabia więcej niż 1200-2000zł? Tak, wiem smile Na e-mamie (za wyjątkiem Deodymy z mięsnego, nie piszę złośliwie, raczej z podziwem, że nie udaje hipokrytki) każda zarabia po kilka tysięcy złotych, pracuje w korporacji, prowadzi własną działalność gospodarczą bądź pracuje na tajemniczym "bardzo wysokim stanowisku" w biurze smile Lub jest "tajemniczym" wysokiej klasy specjalistą w danej dziedzinie smile
          Piszę "tajemniczym" bo Panie zapytane przeze mnie nieraz na forum wprost co to za konkretnie praca (samo stanowisko lub branża, bez podania miejsca pracy oczywiście) udają, że nie widzą moich postów mimo, że nie jestem wygaszona bo w innych wątkach ze mną chętniej dyskutują smile
          Może to jakieś służby specjalne, że nie piszą wprost? Nie wiem smile
          • chipsi Re: A co zrobią panie zarabiające na waciki kiedy 16.12.11, 12:22
            Nie ukrywam że sama należę do grupy osób z zarobkiem groszowym właśnie. Gdybym jednak nie te grosze, to chyba byśmy się korzonkami żywili smile Puki co nie narzekam za bardzo, troszeczkę tylko wink
            Mnie jakoś te zarobki nie śmieszą, chociaż fakt, są śmieszne. Jednak w domu tego tysiaka nikt nie wysiedzi. Poza tym, jak już napisałam liczy się zbieranie doświadczenia w pracy (ważne przy poszukiwaniach nowej). No i sama praca także daje satysfakcję, nawet ta za grosze (pomijam już ze ja za te grosze muszę żyć i żyje).

            >> Tak, jak ma pensję w wysokości co najmniej owej raty plus chociaż te 1000zł.

            Uparcie dopytuję: a co w wypadku gdy nie posiada żadnego dochodu? I tu właśnie należało by się zastanowić nad ratami właśnie. Ludzie zaciągają kredyty bo często i muszą ale jak zabraknie jednego z małżonków to katastrofa.
            • rosapulchra-0 Re: A co zrobią panie zarabiające na waciki kiedy 17.12.11, 00:59
              Tylko ludzie bez wyobraźni zaciągają kredyty bez ubezpieczenia na życie. Zresztą czy przypadkiem przy wieloletnich kredytach polisa nie jest jednym z wymogów?
              • przeciwcialo Re: A co zrobią panie zarabiające na waciki kiedy 17.12.11, 10:45
                Od nas przy kredycie hipotecznym nie wymagano polis ani ubezpieczeń poza tym do czasu ustanowienia hipoteki. Na szczęście kredyt na finiszu bo stresuje mnie zycie w zadłuzonym mieszkaniu. Rata kredytu to moja pensja. Plus wieczne zabieganie. Wygrac w totka chciałabym.
          • deodyma Re: A co zrobią panie zarabiające na waciki kiedy 16.12.11, 15:48
            > Tak, jak ma pensję w wysokości co najmniej owej raty plus chociaż te 1000zł.
            > Ale ile kobiet w Polsce zarabia więcej niż 1200-2000zł? Tak, wiem smile Na e-mami
            > e (za wyjątkiem Deodymy z mięsnego, nie piszę złośliwie, raczej z podziwem, że
            > nie udaje hipokrytki) każda zarabia po kilka tysięcy złotych, pracuje w korpora
            > cji, prowadzi własną działalność gospodarczą bądź pracuje na tajemniczym "bardz
            > o wysokim stanowisku" w biurze smile Lub jest "tajemniczym" wysokiej klasy specja
            > listą w danej dziedzinie smile


            wiesz gazeta, z tym miesnym to nie do konca u mnie bylo tak.
            pracowalam w jednym z wiekszych marketow, gdzie bylam kasjerka, jesli na kasie nie bylo klientow, wtedy szlam na dzial miesny i pomagalam kobietom w obsludze klientow.
            jak nie bylo klientow tu i tu( co bardzo rzadko sie zdarzalo), wykladalam towar na swoim dziale, chemii.
            oprocz tego byly dni, gdy przyjmowalam pieczywo( procz dzialu miesnego oraz kasy) a jak trzeba bylo, to i na dziale alkoholowym sie stalo.
            i o dziwo, jakos kazda nowa pracownica na te kasy sie nie pchala, bo kazda kasy sie bala, jak ognia i wolala ten nieszczesny miesno-wedliniarski dzial( jeszcze sery i ryby byly, o czym zapomnialam).
            nie udaje, ze pracowalam gdzie indziej, bo i po co?
            ja sie tego nie wstydze, wszak to uczciwa praca, tyle tylko, ze niewdzieczna i nie kazdy w niej wytrzyma , dlatego sa tu takie rotacje, bo ludzie psychicznie nie wytrzymuja.
            co do reszty wypowiedzi, zgadzam sie z Toba.
            lubie watki, gdzie pisze sie o pracy i zarobkach, lubie te licytacje, kto ma lepiej, kto ma wiecej itd...smile
            • gazeta_mi_placi Re: A co zrobią panie zarabiające na waciki kiedy 16.12.11, 16:00
              Myślę, że więcej tu Pań pracuje w mięsnym albo na kasie czy jako podrzędna pomoc biurowa.
              Tylko nazywają to tajemniczo "pracuję w dobrze płatnej branży/znanej korporacji", a że tą korporacją jest Biedronka, a w branży IT pracują jako Pani sprzątająca tego już nie dopiszą na forum wink
              Ja każdą pracę bardzo cenię, ale jestem podejrzliwa, że aż tak dużo tutaj Pań (sądząc po ich postach niezbyt błyskotliwych i inteligentnych, czasem nawet mających problem z prostą ortografią) faktycznie pracuje na "ważnym" i "dobrze płatnym" stanowisku.
              A już tutejsze Panie emigrantki na temat tego w jakim zawodzie pracują w swojej nowej ojczyźnie milczą jak zaklęte smile
              • deodyma Re: A co zrobią panie zarabiające na waciki kiedy 16.12.11, 16:12
                w Biedronce tez pracowalam i tez nie uwazam tego za ujme na honorzesmile
                pracowalam tez w hipermarkecie, jako kasjerka i zyje, ale to juz bylo dawno.
                oprocz mnie chyba ze 2-3 osoby pisaly cos o pracy w tej jakze hanbiacej branzy, wiec nie jestem tu chyba jedyna(nickow nie pamietam).
                praca, jak kazda inna, ktos musi przeciez to robic, tyle tylko, ze niewdzieczna, jak wyzej napisalam i nie jest to praca dla kazdego( wiele osob sie do niej nie nadaje).
                w Biedronce i tak teraz placa wiecej, niz w innych sklepach/marketach, wiec tam naprawde nie jest tak zle.
                ostatnio bylam swiadkiem, jak jedna z pracownic realizowala po pracy bony.
                kilka lat temu byly to bony o wartosci 300zl.


                • gazeta_mi_placi Re: A co zrobią panie zarabiające na waciki kiedy 16.12.11, 16:28
                  >w Biedronce tez pracowalam i tez nie uwazam tego za ujme na honorze
                  pracowalam tez w hipermarkecie, jako kasjerka i zyje, ale to juz bylo dawno.

                  Takich osób jest więcej, kryją się pod wypowiedziami typu "pracuję od lat w jednej z największych korporacji w Polsce, mam duże doświadczenie i jestem cenionym specjalistom" tongue_out
                  A Biedronki nie lubię ze względu na afery z pracownikami, wolę klimat osiedlówek, Panie tam jakoś mniej zestresowane, milsza atmosfera i chwilę pogadają ze stałymi klientami.
                  • deodyma Re: A co zrobią panie zarabiające na waciki kiedy 17.12.11, 08:58
                    > A Biedronki nie lubię ze względu na afery z pracownikami, wolę klimat osiedlówe
                    > k, Panie tam jakoś mniej zestresowane, milsza atmosfera i chwilę pogadają ze st
                    > ałymi klientami.
                    >


                    ze w osiedlowkach jest inny klimat, zgodze sie.
                    co do tych wiekszych typu Biedronka, tam nie ma czasu na pogaduszki z kilentami.
                  • przeciwcialo Re: A co zrobią panie zarabiające na waciki kiedy 17.12.11, 10:49
                    W Biedronkach tez miłe panie sa. Ja tez wole osiedlówki mimo że ciut drozsze, ale takich wedlin jak mają nie ma żaden supermarket.
        • przeciwcialo Re: A co zrobią panie zarabiające na waciki kiedy 17.12.11, 10:38
          Głupoty.
      • przeciwcialo Re: A co zrobią panie zarabiające na waciki kiedy 17.12.11, 10:36
        Nieuchronnośc kredytu zmusza mnie do pracy. Gdyby jednak kredytu nie było..... pomarzyc można. Pewnie nie zyłabym z językiem na brodzie wożac dzieci do szkoły, ze szkoły, na zajęcia, na treningi. Zmęczona jestem.
    • foro-estupido Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 10:33
      Heh...Znam,znam....Babka 36lat,pracowała tyle co w zawodówce na praktykach i chwilę po...Później urodziła dziecko,jedno,drugie,mąż podłapał lepszą pracę.I od 11?12lat ona siedzi w domu.Dzisiaj dzieci już szkolne,a ona nadal się kisi w domu.
      Inna(31) była kompletnie uzależniona od facetów...Jeden jak ją zdradził została z ręką w nocniku,drugi zrobił jej dziecko i przestał na nie łożyc w wieku 2lat i teraz pani zostala ponownie z niczym i do pracy się nie garnie...bo musiała by dojeżdżac 25km,to jej się nie opłaca....
      Wróciła do rodziców i zyje z matki kasy,która pracuje za granicą....Może dlatego nie szuka pracy,bo mamusia teraz łoży na nią i wnuczkę.A jak się nie ma opłat,to na ciuch na doopę wystarczy.
      Ciekawe jak długo?
      Nie pojmuje takich babek.
      • lejdi111 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 10:41
        też znam babkę, która ma dwójkę nastolatków (jeden w gimnazjum, drugi w liceum) a ona siedzi w chałupie a w życiu to nawet praktyk nie miała bo skończyła ogólniaka. No i ona twierdzi, że dzieci lepiej są do szkoły przygotowane bo mamuska przy nich ciągle lata i sprawdza zeszyty. To jest właśnie jej argument, że nie może pracować. Oczywiście do szkół też trzeba dzieci zawieś no i przywieś. I zauważyłam, że ona żyje życiem dzieci bo o niczym innym nie idzie z nią porozmawiać uncertain

        "Są dwa światy i jedno słońce, które u nas coś słabo grzeje
        Ty masz pewnie dużo pieniędzy, ja nadzieje"
        • zajola Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 11:01

          Na szczęście czasy PRL-u mamy za sobą i obowiązek pracy też.

          Ja myślę ,ze nie tyle jest ważne aby kobieta, która pozostaje w związku i jest na tzw, utrzymaniu męża, partnera.. pracowała, bo to jest jej osobista sprawa i ich wzajemnych ustaleń , co ważniejszym jest jej zabezpieczenie na przyszłość. Konto, polisa, nieruchomość czy po prostu najzwyklejsza odprowadzana składka na poczet przyszłej emerytury. Los niesie rożne niespodzianki, czasami okrutne i takie o jakich się filozofom nie śniło, choć wcześniej nikt nie zakładał katastrofy.
          Warto pomyśleć o sobie, co niekoniecznie musi się przekładać na pracę zawodową. I nie ma w tym nic złego.

          Swoją drogą znam małżeństwo, gdzie to Małżonek nie pracuje już od 9 lat. Prowadzi dom, robi zakupy, dba o dzieci, gotuje obiady ,a Małżonka zarabia. I ten układ u nich się sprawdza i daje obojgu satysfakcję. Wiem ,ze nie jest to sytuacje standardowa i Oni nie są statystycznismile ale takie rzeczy tez się zdarzają niepracujący zawodowo mężczyźni będący na utrzymaniu żony.
          Pani prowadzi własną działalność, baaardzo dochodową.
          • chipsi Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 11:20
            Owszem, obowiązku pracy nie ma. Swoją droga w peerelu obowiązek ten tyczył "głowy rodzin". Większość żon nie pracowała.
            Są inne sposoby na zabezpieczenie się na przyszłość, owszem, jednak sporej części społeczeństwa na te zabezpieczenie nie stać a jeszcze inna część ludzi w ogóle nie myśli o tym co się stanie jak gdyby. Naprawdę. Mnóstwo kobiet, które znam, zostaną z gołymi du.ami. Oczywiście słyszę od nich ze mąż jej na pewno nie zostawi, nie umrze też bo jest zdrowy, ostrożny... a jakby co to dostanie odszkodowanie (na ile starczy?). I to jest problem, takie przeświadczenie że "mnie problem nie dotyczy".
            • ceide.fields Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 11:26
              Musisz być jeszcze bardzo młodziutka twierdząc, że "w peerelu większość żon nie pracowała".
              • chipsi Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 19.12.11, 09:21
                ceide.fields napisała:
                > Musisz być jeszcze bardzo młodziutka twierdząc, że "w peerelu większość żon nie
                > pracowała".
                Dziękuję, dobre big_grin
                Owszem, ze znanych mi osób, rodziny, sąsiadów może 2 kobiety wtedy pracowały. Może to kwestia regionu? Pewnie tak. Pewnie też przez to jestem teraz dziwnie postrzegana przez rodzinę jako pracująca kobieta (wiadomo, skoro pracuje to zaniedbuję dom, zdradzam męża i jestem wyrodna matką).
            • gazeta_mi_placi Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 11:27
              Pani też może umrzeć i zachorować.
              Zresztą nie czarujmy się, pensje przeciętnych (nie dotyczy e-mam która prawie każda- oprócz Deodymy która bez obciachu przyznaje, że pracuje w mięsnym - pracuje w korporacji albo ma ważną pracę biurową jednakże stanowiska owej pracy nigdy nie chce podać) kobiet to rzadko kiedy więcej niż 2000zł, a nawet w niektórych rejonach 1500zł.
              Awansować też w dużej części zawodów wykonywanych głównie przez kobiety się nie da albo nie wiąże się to z dramatyczną podwyżką.
        • gazeta_mi_placi Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 11:28
          Szczęściara.
    • annamariamuff Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 11:46
      Moj maz rowniez mial by problem gdybym to ja umarla czy ulegla powaznemu wypadkowi.Przez ostatnie 8 lat zalatwialam calo logistyke, zajmowalam sie 2 malych i trzecim starszym dzieckiem , organizowalam wyjazdy , oplaty , zajmowalam sie zyciem szkolnym i przedszkolnym dzieci dodatkowo zajmowalam sie domem.Dzieki temu moj maz mogl spokojnie pracowac i zarabiac na nas.Gdyby mu sie zmarlo w ktoryms momencie tamtych ostatnich 8 lat moj maz zostalaby niewatpliwie w trudnej sytuacji bo owszem prace mial ale nie mialby nikogo kto zajmowalby sie cala reszta.
      • gazeta_mi_placi Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 11:49
        Ależ tylko praca zawodowa mężczyzny i jego śmierć może zachwiać poważnie rodzinom. Śmierć matki i to jeszcze nie pracującej zawodowo to lajcikwink
        • kota_marcowa Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 12:10
          > Ależ tylko praca zawodowa mężczyzny i jego śmierć może zachwiać poważnie rodzin
          > om. Śmierć matki i to jeszcze nie pracującej zawodowo to lajcikwink

          Ale chyba przyznasz, że facetowi jest łatwiej w takiej sytuacji, po pierwsze zakładając, że więcej zarabia -ma kasę, czyli o sprawy bytowe się martwic nie musi.
          Po drugie, nad samotnym ojcem wszyscy się użalają, znajomi i nieznajomi prześcigają się w pomaganiu, natomiast nie zauważyłam takiego pędu w kierunku samotnych matek, ba, jeżeli te trafią na płodzimierza, który je porzuci i nie płaci często słyszą, że mogły uważać przed kim nogi rozkładały.
        • chipsi Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 12:50
          Tak sobie teraz pomyślałam, że jakby tak moja niepracująca teściowa zeszła z tej ziemi to mój utrzymujący żonę teść by z głodu zdechł w brudzie i smrodzie.
          • jamesonwhiskey Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 12:53
            > j ziemi to mój utrzymujący żonę teść by z głodu zdechł w brudzie i smrodzie.


            wiesz bo to normalnie rocket science wykupic sobie gdzies abonament na obiady
            • chipsi Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 19.12.11, 09:25
              Jameson, nie znasz mojego teścia. On "byle czego" nie je big_grin
          • kali_pso Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 16:47

            Hmmmm...trwanie na posterunku jako domowy rottwailer od porządku i czystych skarpetek to rzeczywiście powód do dumy, że hohohohhohoho...tyle, że on po jej zejściu wynajmie kogoś do sprzątania a co ona zrobi bez jego kasy? Ubezpieczył ją czy jak?
            • nanuk24 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 17:27
              No przeciez wiadomo, ze kazdy polski maz i ojciec zarabia grube miliony i lekka reka moze wydac na opiekunke, sprzataczke, kucharke i dame do towarzystwa.
              • jamesonwhiskey Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 17:51

                > No przeciez wiadomo, ze kazdy polski maz i ojciec zarabia grube miliony i lekka
                > reka moze wydac na opiekunke, sprzataczke, kucharke i dame do towarzystwa.


                widze ze wiekszosc polskich kobiet nie moze pojac ze mozna samemu posprzatac i ogarnac chalupe bez armii kucharek czy sprzataczek
                mozna rowniez wziasc za 50 pln sparzataczke na pol dnia i wykupic gdzies obiady po 8-12 pln
                miliony nie sa potrzebne
                • nanuk24 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 18:28
                  Jezeli chodzi o mojego meza, to by beze mnie dal sobie swietnie rade i logistycznie i finansowo, i ostatnia bronia, ktora uzylabym w klotni to "nie bede ci draniu gotowac, prac i sprzatac', bo by sie nakryl nogami ze smiechu.
                  • gazeta_mi_placi Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 20:50
                    A seksualnie? Pełna miska to dla normalnego mężczyzny nie wszystko, oj nie wszystko big_grin
                • gazeta_mi_placi Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 20:53
                  Ale dziwki już trochę kosztują, sam przyznasz.
                  Nawet biorąc pod uwagę seks tylko 3 razy w tygodniu z jedną z tańszych (np. cichodajek) to wychodzi 1200-1500zł.
                  • gazeta_mi_placi Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 20:54
                    A takie tańsze to też ciężko namierzyć bo albo stare albo coś z nimi nie teges albo cichodajki bez lokalu, a do domu gdzie są dzieci nie zaprosisz więc koszty hotelu.
                    A z kolei kulturalnie w agencji ciężko znaleźć coś poniżej 150-200zł.
                  • jamesonwhiskey Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 23:29
                    > Nawet biorąc pod uwagę seks tylko 3 razy w tygodniu z jedną z tańszych (np. cic
                    > hodajek) to wychodzi 1200-1500zł.


                    nie wiem skad wzioles 3 razy w tygoniu
                    jest takie forum brak seksu w malzenstwie i tam srednia to raczej 3 razy na rok albo i mniej
                    wiec to nie zawsze jest tak ze malzenstwo rowna sie seks 5x dziennie
                    poza tym pan zawsze moze kogos poznac do seksu nie trzeba byc malzenstwem
              • kali_pso Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 18:01

                Rozumiem, że tylko ci od grubych milionów zatrudniają panie sprzątające? W takim razie forum emama krezusami stoi, oj stoi.
        • przeciwcialo Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 17.12.11, 11:43
          Jaki sens ma dochodowa praca ojca gdy dziecmi zajmowałaby się obca kobieta sowicie nawet opłacona. Dzieci nie miałyby ani matki ani tak naprawde ojca. Gdybym nie ogarniała logistyki domowej i dzieci mąz napewno nie mógłby pracowac tak jak teraz. Nie mając dzieci na wychowaniu.
      • jamesonwhiskey Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 12:09
        > sytuacji bo owszem prace mial ale nie mialby nikogo kto zajmowalby sie cala reszta.


        kocmolucha do prania gaci to za jakis 1000 mozna najac
        takze szczerze mowiac tobie sie raczej wydaje ze bylas/jestes taka nie zastapiona

        • azjaodkuchni Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 12:21
          Od tego są ubezpieczenia... a poza tym nie wszystkie " siedzące w domu" to niepiśmienne durnoty. Zdziwiłabyś się gdybyś poznała niektóre moje koleżanki. Ja cieszę się , że nie muszę pracować, a dany mi czas wykorzystuję na naukę języka chociaż jak wrócę do mojego starego życia to się mi ten język przyda jak Eskimosowi rower.
          • przeciwcialo Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 17.12.11, 11:10
            Języki azjatyckie sa w cenie. Możesz na tym niexle zarobic.
      • lilka69 annamariamuff- jestem w podobnej sytuacji 19.12.11, 13:40
        moj maz mialby duuuuzy klopot jakby mi cegla spadla na glowe. mam 2 dzieci.
    • anaisanais Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 12:16
      Ja jeszcze mama nie jestem, bedzemy sie dopiero starac.
      Sama faktycznie czuje sie bezpieczniej majac swiadomosc ze mam prace i wlasne pieniadze. Po ewentualnym porodze moze po roku chcialabym wrocic do pracy (choc podobno wiele mam zakochuje sie w dzieciach i zostaje wiele lat w domum wiec zobaczymy).
      Ja po prostu nie jestem typem ktory lubi prace domowe wiec jest to nie dla mnie. Brakowaloby mi wyzwan i ludzi. Poczucie niezaleznosci jest dla mnie tez b. wazne. Ale jak ktos chce to czemu nie?
      Ja od wielu lat nie mieszkam w Polsce i zawsze wydawalo mi sie ze raczej kobiety ida do pracy bo przy polskich zarobkach nawet niska pensja jest wazna. Ale skoro tyle mam nie pracuje to widze warunki i pensje w polsce polepszyly sie?!
      • saphire-2 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 12:24

        anaisanais napisała:


        > Ale sk
        > oro tyle mam nie pracuje to widze warunki i pensje w polsce polepszyly sie?!



        Tak, tak, gdy facet zarabia 4 000 to te kobiety mówią że to bardzo dużo i stać je na to by nie pracowaćwink
    • beverly1985 Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 16:11
      Nie wiem, jak na emamie, ale miałam 2 kolezanki, których ojcowie zmarli i mówiły, że renta rodzinna dla nich i rodzenstwa (tak, te 700-800 zł) była wyższa niż dochód przynoszony wczesniej przez ojców po odjęciu kosztów ich utzrymania. Suma sumarum finansowo wyszły na plus.
      Tylko to były dziewczyny z małych miejscowości, gdzie pensje są bliżej 1 000 zł niż 5 000, a nie e-córki.
      • gazeta_mi_placi Re: pytanie do niepracujących i nie zamierzającyc 16.12.11, 16:31
        Renty rodzinne są dość wysokie, choć opłacają się (przynajmniej kiedyś tak było) najbardziej przy jednym dziecku, bo na jedno jest przykładowo 800zł, ale na drugie wcale nie drugie 800zł tylko kwota rzędu może 100-150zł (i na każde kolejne).
        Ale to wcale nie są małe kwoty, choć zależy jaki wcześniej dochód miał zmarły rodzic, ktoś miał rzędu owych 800zł, a ktoś inny - córka osoby pracującej na wysokim stanowisku 2000zł.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja