Kiedy Babcia jest nianią ...

03.06.04, 18:37
Wróciłam do pracy, kiedy synek miał pół roku. Dzieckiem zajęła się Babcia.
Było to najlepsze rozwiązanie. Miałam pewność, że maleństwem opiekuje się
osoba, która go kocha i nie stanie mu się żadna krzywda. Teraz jednak, kiedy
mały podrósł (teraz ma 2 lata), Babcia nie daje sobie rady. On wcale się jej
nie słucha, robi prawie wszystko, co mu się podoba, w tym nagminnie rzeczy,
na które my mu nie pozwalamy. Na przykład normalką jest, że mały grzebie w
szafkach w kuchni, czego nawet nie próbuje robić, gdy my jesteśmy w domu.
Chce, żeby go wnosić po schodach, kiedy wraca z Babcią ze spaceru (na drugie
piętro, dziecko 17 kg), podczas, gdy sam potrafi bez problemu wejść. Odmawia
jedzenia przy stole, a z nami w ten właśnie sposób spożywa posiłki. Itd.,
itp. Wiem, że nie mogę stawiać Mamie wymagań, jak płatnej opiekunce. Nawet
nie mam zamiaru. Ale czasem zdarza mi się powiedzieć: przy nas on tego nie
robi, na to mu nie pozwalamy, tym synek się nie bawi. Zazwyczaj słyszę
odpowiedzi: bo on tego chciał, bo płakał, bo nie chciał jeść i trzeba było
czymś go zabawić, i, że od wychowywania i od zakazów to my jesteśmy. Ale
dzisiaj jak wróciłam z pracy zobaczyłam leżące w nieładzie na regale płyty
DVD i z muzyką. Może zareagowałam zbyt gwałtownie (Boże, czym on się dzisiaj
bawił?!) Podbiegłam do regału i zaczęłam składać te płyty. Dowiedziałam się,
że nie bawił się płytami, tylko oglądał obrazki, a jeżeli któraś płyta
wysunęła się z opakowania to wysunęła się sama. Nie chciał jeść mlecznej zupy
i Mama chciała go czymś zainteresować. Rezultat całego zdarzenia jest taki,
że Mama się obraziła. Wychodziła ze łzami w oczach i prawie nie odpowiedziała
na "pa, pa" małego, nie mówiąc już o moim "cześć". Mnie jest głupio, bo nie
chciałam jej urazić, ale naprawdę uważam, że rzeczami, które łatwo zniszczyć,
to mały mógłby się nie bawić, tym bardziej, że na co dzień znajdują się one
poza zasięgiem jego rączek. Jest mi na przykład przykro, że album ze
zdjęciami jest ubabrany jedzeniem, ale o tym Mamie nawet nie wspomniałam.
Wiem, że opieka na ruchliwym dwulatkiem, który ma szalone pomysły, jest
niezwykle trudna. Wiem, że Mama nie ma tyle siły, co osoba młoda i, że przez
to, że opiekuje się dzieckiem ma mniej czasu na własne życie. Doceniam to i
jestem wdzięczna. Ale takie sytuacje wytrącają mnie z równowagi. Czuję się
winna, że mam dziecko. Naprawdę nie mogę sobie pozwolić na to, by pójść na
urlop wychowawczy. Ale za każdym razem, gdy muszę powiedzieć Mamie, że muszę
zostać w pracy po godzinach, to mam moralnego kaca. A po dzisiejszym
zdarzeniu mam ochotę palnąć sobie w łeb. Myślałam o opiekunce, ale nie mam
nikogo znajomego, komu mogłabym zaufać. Boję się zostawić dziecko z obcą
osobą i boję się wpuścić taką osobę do domu. Oczywiście byłoby inaczej,
gdybym nie miała innego wyjścia. Ale Mama, gdy kiedyś wspomniałam jej o niani
oświadczyła, że nie odda wnuka obcej babie. Poza tym, która obca baba zechce
opiekować się małym przez 10 godzin dziennie i ile musiałabym jej za to
zapłacić? Chyba poszłaby cała moja, nie tak duża znowu, pensja. Czuję się jak
Antygona, która niezależnie od tego, co zrobi, to i tak będzie źle. Chce mi
się płakać ...
Sally
    • verdana Re: Kiedy Babcia jest nianią ... 03.06.04, 18:48
      Przykro to powiedzieć, ale nawet psychologowie uwazają, że nie jest dobrze, gdy
      dzieckiem zajmuje się babcia. Nie chodzi tu nawet o ruinę mieszkania, ale o
      samo dziecko. Babcie z reguły pozwalają na za dużo, sa nadopiekuńcze,
      uniemożliwiają dziecku osiągnięcie samodzielności (od razu zastrzegam się, ze
      są babcie rewelacyjne, ale nie o tych piszę!). W twoim wypadku oddałabym
      dziecko do żłobka (motywując np. chęcią uspołecznienia? koniecznością dłuższego
      przebywania w pracy? zaleceniem psychologa?) , a babcię wykorzystwywała tylko
      jako wyjście awaryjne w razie choroby. Tak naprawdę będzie lepiej - twoje
      dziecko już jest 'rozpuszczone' - teraz tylko w obecnosci babci, ale co będzie
      później?
    • sally_zielona Re: Kiedy Babcia jest nianią ... 03.06.04, 18:55
      Niestety, w mojej miejscowości nie ma żłobka. Z niecierpliwością czekam, aż
      mały skończy 3 lata. Wtedy pójdzie do przedszkola, ale nawet wtedy babcia
      będzie musiała odbierać go z przedszkola, bo ja najczęściej wracam z pracy
      około godz. 17, a czasem nawet później (mąż tak samo). Jednak chyba to
      odbieranie z przedszkola nie będzie tak uciążliwe jak obecnie całodzienna
      opieka. Dziękuję Vardano, że odpisałaś na mój post. Błagam, niech jeszcze ktoś
      coś napisze, bo mam strasznego doła.
      Sally
    • belcia22 Re: Kiedy Babcia jest nianią ... 03.06.04, 19:21
      Moja teściowa na szczeście nie pozwala na nic na co ja bym nie pozwoliła...
      a Mały słucha sie jej bardziej niz mnie...( moje szczęście )...
      wydaje mi się, ze moze by pomogła spokojna rozmowa...
      wytłumaczenie co dziecku wolno a co nie...
      moze Babcia zrozumie...

      pozdrawiam cieplutko
      Iza
      • ulala72 Re: Kiedy Babcia jest nianią ... 03.06.04, 21:32
        Hej,
        miałam podobna sytuację, ale wycofałam sie z niej po kilku miesiącach. Kiedy
        mój synek skończył 3 mies. umówiłam się z mamą, że będzie wpadała kilka razy w
        tygodniu na parę godzin zająć się wnukiem, żebym ja mogłam kończyc doktorat. Od
        początku wszystko źle się układało - ja uważałam, że Babcia źle postepuje,
        Babcia - że ja itd. Zrezygnowałam więc z tego układu, odłożyłam doktorat i sama
        zajęłam sie dzieckiem. Ale znów zaczęła mnie uwierać ta sytuacja. Zaczęłam na
        poważnie mysleć o niani, ale nie w kategoriach "obca baba" ani "oby w domu"
        tylko "pani, która zajmie się fachowo maluchem, podczas gdy ja będę rozwijać
        się intelektualnie". Wzięłam kilka godzin sobotnich korepetycji, wyszukałam
        odpowiednią kandydatkę, odcierpiałam początkowe stresy związane z nowym układem
        i ... wszystko się pięknie ułożyło. Oczywiście, proste to nie było, ale
        wreszcie byłam zadowolona i niezależna.
        Kiedy urodziłam drugie dziecko, nie mogłam juz niestety zatrudnic tej samej
        niani, ale dzielnie rozpoczęłam poszukiwania następczyni i znów sie udało. Tym
        razem było o wiele łatwiej "wpuścić obcą babę do domu".
        Pewnie jestem juz znana na forum jako wielka fanka i obrończyni niań, ale
        skłania mnie do tego moje doświadczenie. Zarabiasz, płacisz, wymagasz i jest OK.
        Czasem tylko w teorii coś wydaje sie niemozliwe ("nie znam nikogo odpowiedniego
        na nianię") lub trudne. WYdaje mi się, że warto sprawdzić się w jakimś nowym
        układzie. Jeśli nie będzie Ci pasował, może zmienisz zdanie o sytuacji, kiedy
        Babcia jest nianią...
        Pozdro!
    • bubab Re: Kiedy Babcia jest nianią ... 03.06.04, 21:21
      witam,
      coz, moja mama mowi, ze od wychowywania sa rodzice a babcia od rozpieszczania.
      z jednej strony sie z nia zgadzam, no moze nie w 100%... u nas babcia opiekuje
      sie dzieckiem przez pol dnia a na drugie pol przychodzi niania. niania jest
      osoba konsekwentna i dosc asertywna w stosunku do zachcianek maluszka
      (postepuje wedlug naszych wskazowek) natomiast babcia oczywiscie 'skacze' wokol
      dziecka. mysle, ze to dobry uklad bo dziecko styka sie z roznymi postawami
      wobec siebie. plusem tez sa mniejsze koszty - babci nie placimy, ma za to
      wiecej wolnego czasu. u nas sprawdza sie to dobrze.
      pzdr,
      aska
      • elmira_k Re: Kiedy Babcia jest nianią ... 03.06.04, 23:49
        Moja mama zajmowała się Zuzią prze 4 miesiące. Niestety nie daje rady i od
        tygodnia Zuzia przyzwyczaja się do nowej niani. W efekcie Zuzka ma teraz dwie
        nianiesmileale to do czasu aż przyzwyczai się do nowej.
        pozdrawiam
    • kostaga Re: Kiedy Babcia jest nianią ... 04.06.04, 08:29
      No ja jestem w podobnej sytuacji. Wróciłam do pracy, gdy Perła miała pół roku,
      za parę dni (oj, dokładnie za miesiąc!) skończy dwa latka. Przez ten okres
      zajmowała się nią moja mama. Przyznać muszę, że to komfortowa sytuacja, choć
      prawdą również jest to, że czasami wydaje się męcząca. Umówiliśmy się z mamą
      już na samym początku co do zasad. Postanowione zostało, że będzie przestrzegać
      wszelkich rygorów i zasad, które my wprowadziliśmy. Od razu było wiadomo, że
      mama nie może postępować odmiennie od nas i odwrotnie. Dziecko ma wpajane
      jednolite wzorce zachowania, choć z ich realizacją bywa różnie. Ale tak na
      prawdę, to nie wiem, kto bardziej ulego jej urokowi i nieprzeciętnemu uporowi -
      my czy mama. Tak więc może nie zasady wychowawcze były u nas głównym problemem,
      ale fakt, że Perła była bardziej przywiązana do babci niż do nas. Poza tym mama
      zaczęła chorować (choć sił witalnych ma wiele - i tak większość osób bierze ją
      za mamę a nie babcię Perełki). Dochodziło do sytuacji, że dzwoniono do mnie do
      pracy ze sklepu, bym przyjechała odebrać dziecko, bo mamę zabrało pogotowie!
      Postanowiliśmy oddać Miśkę do żłobka. To był strzał w dziesiątkę! Niestety do
      czasu. Po długotrwałej chorobie Perły musieliśmy przerwać edukację żłobkową i
      Miśka znowu jest z babcią. Do żłobka wróci od września. Ty chyba nie masz
      takiego wyboru. Myślę, że najlepszym wyjściem byłaby spokojna, rodzinna narada.
      Ty, mąż i mama. Powiedzcie jasno, że jesteście jej ogromnie wdzięczni, że
      bardzo potrzebujecie jej pomocy (może jakiś miły drobiazg lub kwiatek na
      przeprosiny?), ale jednocześnie wyjaśnijcie sobie kwestie postępowania z
      synkiem. Jasno i bez ogródek a przy okazji bez nerwów. Wyjaśnijcie, że takie
      traktowanie sprawy nie wynika z waszej wygody czy chęci wprowadzenia nadmiernej
      dyscypliny, ale służy dobru dziecka. Dziecko dziadkowie mogą rozpieszcać,
      zgadzam się z tym w 100%, ale tylko tacy, którzy nie są z nim na codzień.
      Życzę powodzenia. Wytrzymajcie jeszcze rok, jak pogadacie szczerze, moze bedzie
      latwiej. A potem uratuje Was przedszkole smile
      Powodznia
      papa
      Sushi
      • ginger_77 Re: Kiedy Babcia jest nianią ... 04.06.04, 09:55
        kostaga napisała:

        > Myślę, że najlepszym wyjściem byłaby spokojna, rodzinna narada.
        >
        > Ty, mąż i mama. Powiedzcie jasno, że jesteście jej ogromnie wdzięczni, że
        > bardzo potrzebujecie jej pomocy (może jakiś miły drobiazg lub kwiatek na
        > przeprosiny?), ale jednocześnie wyjaśnijcie sobie kwestie postępowania z
        > synkiem. Jasno i bez ogródek a przy okazji bez nerwów. Wyjaśnijcie, że takie
        > traktowanie sprawy nie wynika z waszej wygody czy chęci wprowadzenia
        nadmiernej
        >
        > dyscypliny, ale służy dobru dziecka. Dziecko dziadkowie mogą rozpieszcać,
        > zgadzam się z tym w 100%, ale tylko tacy, którzy nie są z nim na codzień.
        > Życzę powodzenia. Wytrzymajcie jeszcze rok, jak pogadacie szczerze, moze
        bedzie
        >
        > latwiej. A potem uratuje Was przedszkole smile
        > Powodznia
        > papa
        > Sushi


        Popieram Sushi. Mysle, ze mama powinna zrozumiec spokojne argumenty. Moja 2
        letnia coreczka od roku zajmuje sie niania. Babcia jedna albo druga zostaje z
        Madzia od czasu do czasu jak niania nie moze przyjsc i wtedy - szczegolnie moja
        mama ja rozpieszcza na calego. Ale to tak od czasu do czasu, wiec jest fajnesmile

        Pozdrawiam
    • weronikarb Re: Kiedy Babcia jest nianią ... 04.06.04, 09:47
      Witaj
      Moj maluch zostal z tesciowa jak skonczyl 3 m-ce, teraz ma 7 m-cy. Tez nie
      jestem zadowolona z tej opieki mimo ze babcia bardzo kocha maluszka.
      Dosc czesto postepuje nie tak jak ja chce, juz sie nawet nie odzywam bo zacznie
      mowic ze sie czepiam. Myslalam juz o zlobku tylko ze jest problem z dojazdami,
      a niania tez nie wchodzi w gre bo mieszkamy z tesciami i bylaby niezla
      awantura. Wiecie co powiedza ludzie we wsi. Az sie boje co bedzie dalej. Renata
      • zosia888 Re: Kiedy Babcia jest nianią ... 04.06.04, 11:13
        To i ja jeszcze dorzuce swoje dwa grosze.
        Moim pierwszym dzieckiem zajmowala sie mama. Nie wyobrazalam sobie, abym mogla powierzyc dziecko komus innemu, ale i oczywiscie byly problemy. Wczesniej nigdy sie z mama nie klocilam. Nieporozumienia zaczely sie dopiero na tle dziecka. Czasami myslalam sobie, ze moze niania to nie jest taka zla instytucja. Przynajmniej jak powiem tak bedzie. Poza tym podobnie jak Ty, stresowalam sie kazdym 10 minutowym spoznieniem. Kazdym wyjsciem z pracy. Zeby sie nie spoznic, zeby znow nie slyszec dlaczego tak pozno. Poza tym wciaz mialam to poczucie, ze o wszystko musze ja prosic. Tak jak pisalyscie, oczywiscie jestem ogromnie wdzieczna jej za opieke, doceniam to itd. Zadne slowa nie sa w stanie tego wyrazic. Ale czasami mialam wraznie, ze ona zajmuje sie dzieckiem z obowiazku, a nie z checi samej w sobie. W zwiazku z tym oczywiscie odpadaly wszelkie wyjscia poza praca, bo przeciez nie mozna obciazyc babci jeszcze bardziej. Pomimo wielu, naprawde wielu nieporozumien dotrwalismy do przedszkola. A potem urodzilo sie drugie baby i pierwsza mysl jaka zaswitala mi w glowie, to oczywiscie, aby babcia sie nim opiekowala. I w przeciwienstwie do Was wszystkich babcia wcale specjalnie na to ochoty nie miala. I znowu czulam sie winna, ze ja obciazam swoim dzieckiem i znowu o wszystko musialam ja prosic, przepraszac za kazda minutke spoznienia.... Bylam tym potwornie zmeczona. Mialam wraznienie, ze brzydko mowiac mama robi mi laske, ze sie nim zajmuje. Az w koncu odmowila mi i powiedziala, zebym sobie szukala opiekunki. I to bez konkretnej przyczyny (moze jedynie to, ze byla zmeczona), ani sie nie poklocilysmy, ani nie doszlo do zadnych konfliktow. Poczulam sie okropnie sad. Mam troche zal do mamy, ze nie chce sie zajmowac malym. Teraz szulam opiekunki. Plakac mi sie chce jak o tym mysle, staram sie ja zrozumiec, staram sie nie rozpatrywac tego w kategoriach milosci do wnuka, ale niestety tak to wlasnie czuje. Pewnie jak juz znajde opiekunke i zaakceptuje nowy uklad wszyscy beda zadowoleni. Mama odpocznie. My w koncu bedziemy mogli gdzies wyjsc wieczorem itd. Ale teraz przeraza mnie mysl o "wpuszczeniu obcej baby do domu". Takze dziewczyny cieszcie sie, ze Wasze mamy chca sie opiekowac Waszymi dziecmi, pomimo pewnych wynikajacych z tego konfliktow. Babcia to skarb smile.
    • pisanka3 Re: Kiedy Babcia jest nianią ... 04.06.04, 10:10
      U mnie sytuacja była taka, że musiałam wrócić do pracy jak mała skonczyła 5
      miesięcy. Moja mam, choć mieszka obok nie mogła się nią zajmować ze względów
      zdrowotnych, a teściowa postawiła taki warunek na który nie mogłam sie zgodzić
      (zabranie dziecka na całe lato na Mazury gdzie ma działkę). Tak więc
      rozpoczęłam szukanie niani. Nie było łatwo, ale za trzecim razem się udało.
      Jest to obca osoba, z ogłoszenia, ale moja Ania ja uwielbia. Przychodzi do nas
      na 10 godzin i płacę jej 1000 zł miesięcznie. Mogę z nia otwarcie porozmawiać,
      mówię co mi się podoba , a co nie. Czasami moim zdanie jest zbyt pobłażliwa dla
      Ani, bo traktuje ją jak własną wnuczkę. W każdym razie jestem jednak bardzo
      zadowolona.
      Może spróbuj poszukac kogoś na pół dnia, i wytłumacz mamie, ze to po to, aby ją
      odciążyć. Może jakaś inna mama niedaleko ciebie opiekuje się swoim dzieckiem i
      mogłaby zając się też twoim. Najważniejsze to otwarcie porozmawiać z mama, choc
      wiem, że nie będzie to łatwe.
      Pozdrawiam
      Kasia
    • mela007 Re: Kiedy Babcia jest nianią ... 04.06.04, 10:14
      Sally, wyluzuje sie psychicznie w swoim stosunku do niszczonych rzecy, o
      ktorych tutaj piszesz. Zaluz ze sa to ksozty opieki nad dzieckiem ktore
      ponosisz z tego tytulu ze zajmuje sie nim babcia ktora nie ma tyle sily co
      mloda niania. Podlicz sobie sttaty - czy przewyzszaja jedna pensje opiekunki?
      Album mozna kupic noowy, plyty ew tez, albo tak je schowac zeby babcia nie
      znalazla. Czym grozi grzebanie w szafkach kuchennych? Jesli nie ma tam ostrych
      przedmiotow to niczym, a samo przechodzi tak okolo 3 lat.

      Babcia sie opiekuje dzieckiem, ma prawo miec inne metody wychowawcze bo jest
      starsza osoba, a wiekszosc starszych osob nowe reakcje czy sytuacje przerazaja
      a nie rozwijaja. Kocha Twojego synka? Kocha. To najwazniejsze. Dziecko swietnie
      adaptuje sie do roznych wymagan stawianych przez rodzicow czy dziadkow. Wazne
      zeby rodzice stanowili jeden front. Bedzie trafial na rozne osoby, chociazby w
      szkole czy przedszkolu i taki trening powoli sie latwiej dostosowac spolecznie
      w przyszlosci. Tylko w armii wszyscy reaguja tak samo. Moja 11 latka po
      powrocie z dluzszego pobytu u babci przez tydzien dochodzi do siebie taka jest
      skolowana awanturujac sie ze u babci moze wszystko. Czy Twoja mama sie nie
      stara?

      Daruj sobie "egzekutywy wyjasniajace jedyny sluszny stosunek do maluszka"
      relacja z mama i otoczone miloscia dziecko jest wazniejsze niz porzadek w
      szafkach czy czysty album. Wedlug mnie jestes zla na mame bo sama wewnatrz
      czujesz sie winna ze nie jestes z dzieckiem. Nie warto sie zadreczac! Tylko w
      kolorowych czasopismach slawne panie maja wszystko wink



      Mela
    • ladydark Re: Kiedy Babcia jest nianią ... 04.06.04, 10:25
      Zupełnie jakbym widziała naszego Michała w wieku 2 lat i Babcię, która mu na
      wszystko prawie pozwalała. Co lepsze mały doskonale wiedział, co przy kim można
      robić. Babcia, choć chciała jak najlepiej była momentami po prostu umęczona, a
      nie umiała za bardzo kochanemu wnusiowi odmawiać. W końcu postanowiliśmy Miśka
      oddać na kilka godzin dziennie do żłobka i problem się rozwiązał. Babcia
      odbiera go między 12 a 13 i jest z nim do 16-17. Michał po pobycie w żlobku
      jest spokojniejszy, wybawiony i nie daje już tak bardzo babci w kość. Babcia
      też zadowolona, bo nie jest uwiązana przez cały dzień. Uważam, że żłobek dla 2
      latka to świetne rozwiązanie. Żadna opiekunka nie zapewni dziecku takich form
      zabawy i rozwoju. Poza tym mój Michaś bardzo się usamodzielnił, wyciszył i
      ogólnie żłobek dobrze mu zrobił. Poza tym ma jeszcze jedną przewagę nad nianią,
      jest znacznie tańszy
      pozdro
      mag
    • jokrru Re: Kiedy Babcia jest nianią ... 04.06.04, 11:46
      Ja jestem przeciwna zostawiania dziecka babci
      na stałe.
      Sporadycznie, od czasu do czasu, czy na wakacje (niech sobie pojedzie do babci
      choćby na tydzień) to co innego. Stała opieka dziecka przez babcię
      powoduje złe relacje rodzice - dziecko - babcia.
      A i dla babci jast straszliwie męczące.
      Wg. mnie najlepsze i idealne wyjście to opiekunka.

      No ale piszesz, że ani opiekunka, ani żłobek nie wchodzą w grę,
      to co mogę Ci poradzić.

      1. Dziwi mnie nieco Twoja przesadna dbałość o sprzęty,
      przy tak małym dziecku.
      Ja raczej martwiłabym się gdyby wszystko było w idealnym porządku,
      bo to mogłoby świadczyć o zastraszeniu dziecka.
      Najlepiej załóż sobie, że wszystko, dosłownie wszystko
      będziesz miała zniszczone
      -( ja tak zrobiłam jak tylko mój malutki pojawił się na świecie
      i teraz jakoś dziwię się, że sporo przetrwało w dobrym stanie..)
      Wtedy jak coś ocaleje, to tylko powód do radości,
      a wartościowe rzeczy schowaj.

      2. Myślę, że to nie babcia nie radzi sobie z Twoim dzieckiem,
      ale Ty nie radzisz sobie ze swoją Mamą i nie chodzi tu
      o zniszczone sprzęty ale ogólne zmęczenie sytuacją.
      Odpocznij, jakkolwiek umiesz i możesz.

      3. Później, dużo później, gdy emocje opadną,
      pogadaj z mamą, najlepiej przy okazji
      (nie jestem zwolenniczką "poważnych" rozmów ),
      ale tak aby wyraźnie dać mamie do zrozumienia, że to co mówisz jest dla Ciebie
      ważne.
      Przygotuj się też na żale ze strony mamy,
      ma prawo powiedzieć co ją boli, a boli na pewno wiele.

      4. Rozważ dobre strony tego układu,
      jest ich na pewno wiele, spróbuj to docenić.

      Ja na koniec dodam, że zawsze jestem pełna podziwu
      dla dziewczyn, które dzieci zostawiają swoim mamom,
      dziwię się też zawsze jeśli okazuje się to układ bezkonfliktowy.

      Ja bym tak nie umiała !!!
      Pozdrawiam,
      K.
    • judytak Re: Kiedy Babcia jest nianią ... 04.06.04, 11:59
      może lepiej, żebyście odprowadzali dziecko do babci?
      w końcu u babci w domu niech sobie robi, na co babcia mu pozwala ;o)

      z tego, że dziecko w obecności rodziców przestrzega ich normy, widać, że
      rozpieszczanie przez babcię na razie mu nie zaszkodziło ;o)

      a tak, babcia też by miała łatwiej...

      pozdrawiam
      Judyta
    • sylviakia Re: Kiedy Babcia jest nianią ... 04.06.04, 12:10
      moim zdaneim najwyższey czas zmeinić babcie na babcię, która rozpieszcza wnuka
      gdy tylko mozę i wynając opiekunke płatną i od niej wymagać. Miałam ten sam
      dylemat i w ten sposób go rozwiązałam. Preteksetm były zaczynające się
      probelemy zdrowotne mojej mamy. W dodoatku ona zajmowła sie dwójka rok po
      roku... POlecam takei rozwiązanie z acłego serca - kontakty z mamą sa wtedy
      odciążone od ew. żalów a i amluch na tym zyskuje bo młoda opeikunka (
      studentka ) moze mu więcej zaoferowac niż babcia ruchowo, sprawnościowo itp itd
      i jej łątiwej dostosowac się do waszych wyamgań... a babcia zawsze będzie
      babcią która rozpieszcza wnuka uważa, że ona wie lepiej i łatiwej nią
      manipulować (wnukowi). pozdrawiam serdecznie Sylwia
      • gonia1000 Re: Lepsza niania!... 04.06.04, 12:21
        Nie sądziłam,że kiedys to powiem,bo nawet na tym forum pisałam,ze lepsza babcia
        od obcej osoby, ale zmieniłam zdanie!
        Mój mały ma nianię i sytuacja wygląda tak,ze pomimo iz większośc czasu spędza z
        Nią to odemnie zalezy co mały będzie robił, jadł i w jakim kierunku ma sie
        rozwijac. Oczywiscie nie tak dosłownie: nie daje jej na kartce wytycznych i
        rozkładu dniasmile)Ale w odróżnieniu od babci moge Jej bez problemu zwrócic na cos
        uwagę lub powiedziec ze cos mi sie nie podoba9oczywiscie w przyjacielskim tonie)
        i nikt sie nie obraża i nie ma do nikogo żalu. Pomimo iz niania uwielbia
        małego, całuje przytula itd to w dalszym ciagu opieka nad nim to dla niej praca
        i musi liczyc sie z moim zdaniem.
        W przypadku babci to nie praca tylko poświęcenie.Z jej strony wygląda to tak:
        Ja sie staram, poświęcam, męczę, "wypruwam flaki" a co mam w zamian? prenensje!
        Musisz zrozumieć mamę, opieka nad dzieckiem nie jest prosta sprawą i jak sie
        potem słyszy chocby najdrobniejszą krytyke to strasznie boli. Nie znam Twojej
        mamy, ale z moją rozmowa żadna by nie przeszła. Wiem,ze niania kosztuje, ja też
        wydaje na nią połowe swojej pensji, ale przynajmiej nie mam problemów w domu.
        Pozdrawiam
    • bazylea1 Re: Kiedy Babcia jest nianią ... 04.06.04, 14:25
      szkoda że nie ma u Ciebie żłobka, ja jestem za żłobkiem dla starszych
      maluszków. moja mama tez sie obraziła ze moj mały pojdzie do żłobka a nie do
      niej, a z pewnoscią byłoby tak samo jak u Ciebie, rozusciłaby dziecię jak
      dziadowski bicz. na Twoim miejscu wybrałabym opiekunkę, może nie na cały ale na
      pół dnia. młodą energiczną dziewczynę która wyszalałaby dziecko na dworze.
      resztę dnia z babcią. może znajdziesz kogos z polecenia kumu będziesz w stanie
      zaufac, albo może jakaś sąsiadka wchodziąłby w grę?
Pełna wersja