triss_merigold6
20.12.11, 18:36
"Nie zawracaj mi głowy pier... łami, ja mam naprawdę poważne problemy", przysięgam, że następnym razem tak powiem głośno i wyraźnie najdroższej siostrze.
Wracam z zakupów; wózek + dziecko + zakupy ciężki jak diabli, pokonuję jakieś przeciwczołgowe krawężnik w drodze po starszaka; myślę czy powiedział wiersz, który wkuwał przez 3 dni; nowe dziecko zaczyna adaptację żłobkową więc mam stan przedzawałowy etc. a ta dzwoni z pracy, głos na granicy szlochu i czy może przyjść. Tak, oczywiście.
Usłyszałam n-tą historię o kolejnym gościu, który po drugim czy trzecim spotkaniu uczciwie powiedział, że nie wie czy jest gotów na stały związek, olał ją na spotkaniu towarzyskim i w ogóle kanałkanałkanał, a faceci to świnie.
Jak będę mieć dzieci w wieku dojrzewania to spoko, mogę wysłuchiwać dlaczego on/ona zadzwonił/a lub nie, zachował/a się tak i owak i co to znaczy, ale qrde ile można. W sumie powinna przywyknąć, tyle razy miała takie sytuacje, miliony razy tłumaczyłam, proponowałam różne warianty zachowań, odsyłałam do innego psychologa, spławiałam i guzik.
Jak wiewiórką o mur oporowy.