"Nie zawracaj mi głowy p.... łami"

    • tempera_tura Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 21.12.11, 13:06
      Zostaw ją z dzieciakami na pare dni. Wszystkie problemy przestaną istnieć, nie zadzwoni przez pół rokusmile
    • araceli Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 21.12.11, 15:38
      triss_merigold6 napisała:
      > "Nie zawracaj mi głowy pier... łami, ja mam naprawdę poważne problemy",
      (...)
      > Jak będę mieć dzieci w wieku dojrzewania to spoko, mogę wysłuchiwać dlaczego on
      > /ona zadzwonił/a lub nie, zachował/a się tak i owak i co to znaczy, ale qrde il
      > e można

      Pogląd, że problemy bezdzietnych przyjaciół i rodziny to 'pierdoły' przy 'prawdziwych' problemach dotyczących dzieci to dość typowy objaw Pieluszkowego Zapalenia Mózgu. Serio.
      • triss_merigold6 Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 21.12.11, 16:01
        Tak. Nieudane spotkanie z nowo poznanym gościem w zestawieniu z dylematem dotyczącym wysłania półroczniaka do żłobka, jest dla mnie pierdołą. Kaliber problemu, rozumiesz, inny jest. Może o tym opowiadać koleżankom w identycznej sytuacji, a nie przeżywać przy mnie i oczekiwać konstruktywnych rad i interpretacji.
        • sumire Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 21.12.11, 16:07
          to czemu jej tego wszystkiego nie powiesz?
          wtedy już raczej z problemem po raz enty nie wróci.
          • 4-mexx Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 21.12.11, 16:18
            a bo kobieta jest wogole na straconej pozycji.Tez mam w swym otoczeniu panne 39, ten sam typ, usilnie poszukujaca meza i wciaz o tym mowiaca, kazda historie rozklada na czynniki pierwsze, a mnie szczerze mowiac bardziej interesuje kolor kupy mojego dziecka, bo wysluchiwanie przez 10 ostatnich lat tego samego jest nudne.
            I ja jej szczerze wspolczuje.
            i mam w bliskim otoczeniu kawalera 38, karierowicz, bawidamek, tez szuka kogos na stale, nie moze trafic, ale on moze sobie szukac jeszcze przez xxx lat i moze stworzyc ciekawy zwiazek.
            Panna w okolicach 40, jesli nigdy nie udalo jej sie spotkac odpowiedniej osoby, coz, teraz to juz jak wygrana w totolotka, nie wierze w powodzenie
        • cherry.coke Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 21.12.11, 16:23
          triss_merigold6 napisała:

          > Tak. Nieudane spotkanie z nowo poznanym gościem w zestawieniu z dylematem dotyc
          > zącym wysłania półroczniaka do żłobka, jest dla mnie pierdołą. Kaliber problemu
          > , rozumiesz, inny jest. Może o tym opowiadać koleżankom w identycznej sytuacji,
          > a nie przeżywać przy mnie i oczekiwać konstruktywnych rad i interpretacji.

          Powiedz jej to raz w oczy i bedzie po sprawie. Zamiast sie tu na forum wytrzasac ematkom.

          Ja jestem zyciowo po twojej stronie plota, ale mam siostry w sytuacji podobnej do twojej siostry, w dodatku rzutuje im to na finanse (kredyty dla singli, temat-rzeka). Na szczescie nie maja tendencji do wyplakiwania sie albo moze nie przezywaja tego tak mocno. Niemniej gdyby chcialy ze mna o tym rozmawiac, to sluchalabym i radzila, bo wolalabym slyszec o ich "pie...ch" niz zeby nie dzielily sie zadnymi problemami i zbywaly mnie komunalami jak nielubiana ciotke.

          Zdaje sobie tez sprawe, ze to, ze ja poznalam kogos odpowiedniego, a one nie, to kwestia szczescia i statystyki, a nie mojej wspanialosci, urody czy rozsadku.
        • araceli Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 22.12.11, 09:51
          triss_merigold6 napisała:
          > Tak. Nieudane spotkanie z nowo poznanym gościem w zestawieniu z dylematem
          > dotyczącym wysłania półroczniaka do żłobka, jest dla mnie pierdołą.
          > Kaliber problemu, rozumiesz, inny jest.

          No właśnie nie jest. Dla Was obu Wasz problem jest istotny. Traktowanie drugiego człowieka jak idioty bo ma się inne problemy świadczy tylko o nas samych.

          Jak moje koleżanki gadały o ich problemach z dziećmi typu 'zła konsystencja kupki' to też czasem wpadałam w zdumienie ale rozumiałam, że dla nich to ważne. Jakoś nie przyszło mi do głowy kogokolwiek lekceważyć albo bagatelizować i moje uznawać za obiektywnie najpoważniejsze.
      • aneta-skarpeta Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 21.12.11, 16:11
        sory, ale czy zyciowym problemem jest to, ze jakis frajer po 1 randce nie zadzwonił?

        nie przesadzajcie w drugą stronę- bo przezywanie kazdej randki jakby to był koniec swiata tez nie jest normalne
        • bi_scotti Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 21.12.11, 16:19
          aneta-skarpeta napisała:

          > przezywanie kazdej randki jakby to był koniec swiata tez nie jest normalne

          Problem w tym, ze to co uwazamy za "normalne" jest sprawa bardzo indywidualna. Dla mnie osobiscie, problemy siostry Triss SA POWAZNYMI PROBLEMAMI natomiast Jej wlasne poruki na temat zlobka i wiersza w szkole po prostu mnie smiesza ALE gdyby Triss przyszla do mnie cala w stresie obgadac kwestie tegoz zlobka tudziez poematu gloszonego przez syna, wysluchalabym i wsparla bez wredzizny, bo co ja tam wiem jaka konstrukcje psychiczna ma Triss? Skoro przychodzi i gada, znaczy ma potrzebe i znaczy ja sie moge na cos przydac! No to prosze - jest ramie do wsparcia sie na i jest pudelko Kleenex oraz kieliszek Merlot - nawet jak nie pomoga, to nie zaszkodza tongue_out
          • rosapulchra-0 Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 21.12.11, 21:06
            A teraz to Triss nie ma potrzeby wygadania się w temacie wiecznych problemów bardzo dorosłej siostry na poziomie nastolatki?
            Bo mnie się zdaje, że tego posta założyła właśnie z potrzeby wyżalenia się. Tak zwyczajnie, po ludzku.
        • mondovi Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 21.12.11, 21:18
          Ale nie o to chodzi, że "frajer nie zadzwonił", tylko o to, imo, ze dziewczyna ZNOWU się zawiodła.
          • triss_merigold6 Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 21.12.11, 21:44
            Powinna przywyknąć, w końcu zdarza jej się to średnio 5-6 razy w roku od jakichś 12 lat. uncertain

            Rozumiem, że zawód boli, ale litości... bardziej boli rozstanie się w wieloletnim partnerem czy ciężki rozwód niż po prostu nieudane spotkanie z - w sumie - zupełnie obcym gościem.
            I skoro po raz pięćdziesiąty piąty się zawiodła to mogłaby dostrzec w tym własny udział. Jakiś czas temu zrelacjonowała mi katalog napotkanych w ciągu ostatniego mniej więcej półtora roku popaprańców. Ja tylu nie spotkałam przez całe życie, słowo honoru.
            • mondovi Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 21.12.11, 21:54
              Ale nie boli nieudane spotkanie - boli coś innego - boli ZNOWU nie udane, myślenie czy jeszcze kiedyś się uda, bolą zawiedzione nadzieje. Nie wiem, czy Twoja siostra była kiedyś w stałym związku jako dorosła, może nie ma porównania? Chce się związać, szuka, próbuje, nie udaje się - wg mnie to ciężkie przeżycie dla człowieka mającego dosyć samotności.
              • triss_merigold6 Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 21.12.11, 22:09
                Nie była. I żadna z jej popieprzonych przyjaciółek wielkomiejskich niebanalnych singielek też nie, nie licząc "związków" licealnych. Niektóre nawet i tych licealnych nie zaliczyły. Mają zerowe pojęcie o życiu z facetem pod jednym dachem i fochach o np. zostawione śmieci czy inny całokształt.

                Im większą wagę będzie przywiązywała do tego, żeby kolejne spotkanie z kolejnym hipotetycznym panem było udane i prowadziło do białego domku z ogródkiem i bobaskami, tym mniejsze szanse powodzenia. Panowie wyczuwają desperację bezbłędnie.
                • sumire Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 22.12.11, 09:11
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Mają zerowe pojęcie o życiu z facetem pod jednym dachem
                  > i fochach o np. zostawione śmieci czy inny całokształt.

                  czytam i oczom nie wierzę. to, czy się kobieta z chłopem o śmieci kłóciła, to ma być jakieś szczególne życiowe doświadczenie czy jak?... ja go nie mam (z wyjątkiem krótkich bardzo okresów - z obecnym od lat mieszkamy oddzielnie), a nie uważam się za osobę jakoś życiowo upośledzoną przez ten fakt.
              • kocio_007 Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 21.12.11, 22:23
                Biedna ta twoja siostra triss. Ty naprawdę masz ją w du...e. Mam nadzieję, że w końcu to do niej dotrze. Będzie to z korzyscią dla was obu - ona otworzy sie na nowe znajomości - z ludźmi, którzy będą jej życzliwi i wysłuchają, bez względu na to, czym będzie chciała się podzielić.
                A tobie ona przestanie truć - będziesz miała od niej święty spokój. Tylko przy kim będziesz mogła być TĄ LEPSZĄ, MĄDRZEJSZĄ SIOSTRĄ, KTÓRA JUZ SIĘ USTAWIŁA JAK NALEŻY W TYM WIEKU?
                A że każde dziecko z innym mężem to detal.
                • triss_merigold6 Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 21.12.11, 22:35
                  Ma w uj przyjaciółek w identycznej sytuacji chętnych do słuchania, naprawdę.
                  Tak, mam w d... jej problemy z nieudanymi randkami, bo ileż można o tym słuchać. Życia osobistego jej nie zmienię. Żonie alkoholika po ponad 10 lata wysłuchiwania skarg, kazałabym nigdy więcej się przy mnie nie produkować. Nie chce realnie zmienić swojej sytuacji? Sorry. Nie mam już ochoty być śmietnikiem na huśtawki emocji.
                  Czy należy być ustawionym w tym wieku? Nie wiem. Znam jednak kobiety bezdzietne z autentycznego wyboru, mające swoje pasje i nie szukające desperacko jakiegokolwiek związku. Realizują się inaczej i są szczęśliwe.
                  Pardon, drugie dziecko mam z konkubentem, ale nie uważam tego za problem.
                  • kocio_007 Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 21.12.11, 22:51
                    Pardon, drugie dziecko mam z konkubentem, ale nie uważam tego za problem.

                    Problem to pewnie nie jest. Miałąś po prostu spore szczęście, że jako rozwódka z dzieckiem załapałaś się na nowego pana. Bo statystycznie rozwiedzionej pani z dzieckiem trudniej znaleźć nowego partnera niz bezdzietnej pannie, nawet starej (35 wink
                    Miałaś po prostu więcej szczęścia niż siostra (w tym momencie życia, które ciągle płynie i potrafi nas czasem nieźle zaskoczyć, prawda). I na tej, dość marnej i kruchej podstawie budujesz swoje poczucie lepszości. Z ukapciowania zrobiłas sobie koronę i prorokujesz. Żałosne.
                    • joanna35 Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 22.12.11, 08:01
                      Kobieta w każdym poście wprost lub między wierszami pisze, że ma dość wysłuchiwania/obciążania jej w większości wydumanymi/rozdmuchanymi problemami siostry. Cała historia nie trwa miesiąc , rok, dwa, ale ciągnie się 12 lat. I nic się nie zmienia. Siostra uparcie trwa w raz utartych koleinach i jest oporna na wprowadzenie w życie rad innych. Naprawdę tak trudno zrozumnieć, ze można mieć dosyć, zwlaszcza kiedy się weźmie pod uwagę, ze kolejny raz był do przewidzenia? Od 8 lat wysłuchuję zdradzanej i wiecznie rozwodzącej się koleżanki(nawet nie przyjaciólki), która reprezentuje typ beton - nic do niej nie dociera, ale...mam szczęście, bo zaangażowała się z wzajemnością i na dzień dzisiejszy wszystko widzi w cudownych barwach, a ja myślę - trwaj chwilo , jestś piękna. Zapomniałam dodać, ze znacznie zmniejszyła się częstotliuwość naszych kontaktów. Można mieć poczucie bycia wykorzystywaną? Można, zwłaszcza jak się weźmie pod uwagę, ze tematem naszych rozmów była ona i jej problemy, zero wzajemności w kwestii zainteresowania moimi . Od 8 lat.
                      • rosapulchra-0 O to to to! 22.12.11, 08:10
                        Ale przecież biedna, samotna siostra nie ma się do kogo zwrócić i Triss ma obowiązek ją pocieszać, przytulać i w ogóle być na zawołanie suspicious Ale że Triss ma zwyczajnie dość i sama by chciała choć odrobiny współczucia dla własnej osoby, to już nie, bo zimna sucz z niej, że tak siostrę traktuje suspicious Wybiórcza ta empatia na forum uncertain Jak zwykle zresztą..
                        • kocio_007 Re: O to to to! 22.12.11, 09:21
                          rosa, oczywiście że nie ma takiego obowiązku. Niech tylko triss WPROST powie siostrze to co tu napisała, albo - niech jej mailem wyśle ten wątek wink I po sprawie.
                          Nie wierzę, że wykształcona, bystra, z dobrą pracą i zarobkami, bogatym życiem towarzyskim siostra (bo kreśląc szerszy obraz sytuacji w różnych wątkach triss niechętnie wspomina i o tym) tego nie zrozumie. Oczywiście że zrozumie i pewnie się odczepi.
                          Tylko że triss wcale nie jest tym zainteresowana, prawda smile Przy kim wtedy będzie świecić tym blaskiem lepszości, którą daje jej posiadanie własnego pana?
                          Bo pracując w budżetówce (rutyna i mała kasa), będąc uwiązana 2 dzieciaków, co poważnie potrafi ograniczyć dorosłe przyjemności nie ma czym górować nad nielubianą siostrą.Tylko własnym facetem. Co to będzie, jak siostra znajdzie kogoś na stałe, zgroza.
                          Swoją drogą niezła z ciebie siostrunia triss. Myśl o tobie nieodmiennie przywołuje mi obraz KK Piotrowskiej - małe, zawistne oczka, zacięte usta - wypisz wymaluj.
                          • joanna35 Re: O to to to! 22.12.11, 09:37
                            Cóż....nie znam siostry triss, ale po dobrych kilku latach nie wytrzymałam i powiedzialam mojej koleżance co myślę i to nie przebierając w słowach. Byłam pewna, ze poskutkuje to jeżeli nie zerwaniem znajomości to mocnym ochłodzeniem. To co ja okupiłam wyrzutami sumienia(jak mi przeszła wściekłość), że taka jestem wredna itp. po mojej koleżance spłynęło jak woda po gęsi. I pierwszy raz i kolejne.
                          • rosapulchra-0 Re: O to to to! 22.12.11, 10:14
                            A skąd wiesz, że jej tego wszystkiego, co tu napisała nie powiedziała? Dlaczego zakładacie (bo nie tylko ty to zarzucasz), że Triss nie rozmawiała szczerze z siostrą, ale te rozmowy nie przyniosły oczekiwanego efektu?
                      • kisi_165 Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 25.12.11, 20:31
                        Jak dla mnie problemy każdego człowieka są równie ważne. Tak samo Triss jak i jej siostry.
                        Skoro triss od lat wysłuchuję w kółko jednych i tych samych historii i podaje przez ten czas milion porad w których siostra nie znajduję ratunku to po co do niej przychodzi?? Równie dobrze triss może powiedzieć,że jej siostra nie potrafi odnaleźć się w jej problemach co z tego,że mają dla niej mniejszą skalę wartości. Jedna jest matką druga singielką. (To tak samo jak by singielka opowiadała o dzieciach,porodzie,laktacji. A Mężatka z 20 letnim starzem o samotności kiedy i tak w młodości miała dużo znajomych i kilku poważnych partnerów ale nigdy seksu bez zobowiazan.) Jak dla mnie to przyczyna leży w zachowaniu jej siostry. Niestety ale mężczyzn odpychają kobiety,które natychmiast chcą założyć rodzinę,ślub etc. Na początek interesuję raczej ich pasja,światopogląd,praca,może jakieś podróże dopiero po głębszym poznaniu zaręczyny,ślub dzieci. Niestety ale teraz wielu mężczyzn stawia na karierę,wypady,może jakieś imprezowanie, wybudowanie się i dopiero zakładanie rodziny.
                        35 to wcale nie tak dużo nie przesadzajmy. Po prostu powinna kobieta zwolnić tempo. Może powinnaś doradzić jej żeby założyła konto na portalu dla singli.Poczatowała trochę. Zaczęła wyjeżdżać z miasta. Będzie miała większą możliwość poznania kogoś normalnego i pasującego do niej. Niech rozwija się w tym co lubi. Jeśli nawet koło 40 stki urodzi 1 dziecko nic się nie stanie. Ważne,żeby było to świadome i przemyślane macierzyństwo z właściwym facetem a nie pierwszym lepszym. A Ja Ciebie doskonale rozumiem,że nie masz ochoty słuchać błahych dla Ciebie problemów. Każdy ma swoje problemy i niestety w pierwszej kolejności każdy martwi się o swoje w drugiej o czyjeś. A już naprawde nie na miejscu jest obarczać kogoś swoimi problemami nawet jeśli to jest jej siostra(zwłaszcza jednym i tym samym jak by miała jej wyczarować królewicza na białym rumaku bo nie wierze,że co miesiąc daje jej inne rady ). Jest zdrowa, Jeszcze nie jest na tyle stara żeby popadać w depresję.Niech się czymś zajmie. I napewno sobie kogoś znajdzie jesli nie bedzie miala parcia na szklo bo niestety dla facetow jest to wyczuwalne a wtedy zwiewaja gdzie pieprz rosnie.
                    • isia.s Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 22.12.11, 09:09
                      A tu się nie zgodzę. Myślę, że jest odwrotnie. Rozwódka wie jak wygląda związek, z reguły twardo chodzi po ziemi. Dziecko pewnie atutem nie jest, ale raczje jest do łyknięcia, zwłaszcza, że potencjalni kandydaci na partnerów pań w wieku 30+ też często mają dzieci. Ja osobiście gdybym miała szukać teraz partnera to bym chyba wolała rozwodnika, nawet z dzieckiem niż kawalera. Kawalerowie w odpowiednim dla mnie wieku, tacy którzy nigdy nie byli w poważnym związku, połączonym z mieszkaniem wspólnym, nie wzbudzają mojego zaufania. A małżeństwo czy konkubinat, nawet nieudane, mogą zawsze człowiek czegoś nauczyć.
                      • echtom Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 22.12.11, 10:10
                        > Rozwódka wie jak wygląda związek, z reguły twardo chodzi po ziemi.

                        Coś w tym jest. Znam całkiem sporo kobiet, które wyszły za mąż w wieku 45-50 lat i zawsze był to ich drugi związek. A koleżanki, które wyszły za mąż bardzo młodo i szybko się rozwiodły, standardowo układały sobie życie koło trzydziestki, choć wszystkie miały dziecko, niektóre nawet dwoje.
                        I jeszcze jeden znamienny przypadek. Poznałam kiedyś trójkę rodzeństwa. Siostra 32 lata, brat 30, oboje single. Ich 28-letnia siostra była już rozwódką i właśnie szykowała się do drugiego małżeństwa.
        • araceli Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 22.12.11, 09:46
          aneta-skarpeta napisała:
          > sory, ale czy zyciowym problemem jest to, ze jakis frajer po 1 randce nie zadzw
          > onił?

          Sory ale czy życiowym problemem jest posłanie dziecka do żłobka?!?! wink
          • mamaemmy Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 25.12.11, 17:58
            araceli napisała:

            > aneta-skarpeta napisała:

            >
            > Sory ale czy życiowym problemem jest posłanie dziecka do żłobka?!?! wink

            no w wieku 30+ to raczej chyba normalne.. a problem " jakis frajer po 1 randce nie
            > zadzwonił"
            takie problemy to ja mialam w wieku 16-22 lat...
    • saguaro70 Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 22.12.11, 07:27
      Jako siostra wysłuchaj co sis ma do pwiedzenia. Do kogo ma się zwócić, jak nie do Ciebie?
      Pozdrawiam cieplutko smilesmile
    • ida771 Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 25.12.11, 13:58
      Doceń że siostra przychodzi do ciebie porozmawiac.
      • wioskowy_glupek Re: "Nie zawracaj mi głowy p.... łami" 25.12.11, 17:45
        Przykro mi ale jesteś kompletnie niedojrzała emocjonalnie i chyba bardzo egocentryczna...
        Ja, ja, wierszyk mojego dziecka, żłobek dziecka, kupka, papka itp... Przykre to...
        W sumie dobrze, że siostra nie wie jaki z ciebie dzieciuch i egoistka....

        Może jednak zajrzyj gdzieś poza czubek własnego nosa, bo nie tylko twoje problemy są poważne, a bagetelizowanie innych nie najlepiej świadczy o Tobie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja