Mój wigilijny problem

22.12.11, 10:55
Rok temu wprowadzilismy się do nowego domu i postanowilismy zrobic kolację wigilijną. Byli jedni i drudzy rodzice i moja siostra z rodziną. Brat męża (scislej bratowa) nie byli, bo uważają, że isc można tylko do rodzicow (o czym nas oczywiscie uprzedzili). Wszyscy też byli u nas w pierwsze swięto. W tym roku, z racji tego, że siostra ma problemy rodzinne, a moi rodzice nie bardzo na silach, postanowilam powtorzyc wigilię u nas. Na to moi tescie stwierdzili, ze już raz u nas byli i w tym roku nie przyjdą. Spędzą wigilię sami, wieczorem (jak zawsze) bedzie u mlodszy syn (wczesniej jest na wigilii u rodziny żony). Dodam tylko, ze z tesciami nie utrzymujemy scislych kontaktow. Ot święta, imieniny. Mąż zastanawia się, czy nie wejsc do nich z życzeniami po naszej wigilii. Ja nie zostawię gosci samych (choc to sami swoi), bo jakby nie bylo, jak się gdzies idzie, to godzinka zajdzie. Oczywiscie jestam zła, bo to takie nie bardzo normalne mi się wydaje. Owszem stosunki mamy nijakie, firan tesciom nie zmieniam (druga synowa owszem, ale tez tesciowa iks lat zajmuje się dziecmi brata, nam nigdy nie pomagala), herbaty sama u niej sobie nie zrobię, poza tym kompletnie nie mam potrzeby chodzienia do tesciow w odwiedziny, generalnie dluga historia (już kiedys pisalam, że oni się od nas odwrocili odkąd wybudowalismy dom.... woleli, jak mieszkalismy z grzybkiemsad)
    • pade Re: Mój wigilijny problem 22.12.11, 10:59
      A nie mozna podejść we dwójkę np. o 15? Złozyć życzenia i po sprawie.
      Skoro nie chcą przyjść, nic na siłę, a takie krotkie odwiedziny byłyby miłym gestem z Waszej strony.
    • kolpik124 Re: Mój wigilijny problem 22.12.11, 10:59
      Jeśli mieszkacie blisko od teściów, to co złego, że mąż po waszej wigilli wpadnie na godzinę złożyć życzenia swoim rodzicom? To że nie lubisz teściowej nie musi chyba oznaczać, że mąż ma się odseparować od swojej matki i ojca, bo ty tak chcesz.
    • tabakierka2 Re: Mój wigilijny problem 22.12.11, 11:02
      a mąż mógłby sam pójść wieczorkiem z życzeniami do teściów?
    • thorgalla Re: Mój wigilijny problem 22.12.11, 11:04
      OJP
      Niech się te święta w końcu skończą
    • a.va Re: Mój wigilijny problem 22.12.11, 11:06
      Jak macie niedaleko, to ja bym poszła z mężem, z tym że nie wieczorem, tylko wcześniej - złożyć życzenia i np. zanieść trochę pierniczków czy czegoś tam świątecznego. Na pewno będzie im miło, a dla was mały wysiłek.
      • alfa36 Re: Mój wigilijny problem 22.12.11, 11:10
        Własnie chcialam, zeby ktos obiektywnie spojrzał na sprawę. Oczywiscie nie jest problemem podejsc o 15, bo mieszkamy blisko, może też sam mąż podejsc wieczorem. We mnie jest zlosc (tak naprawdę w mężu też), ale nie chcę wprowadzac złej atmosfery, więc dla swiętego spokoju...
    • feniks_z_popiolu Re: Mój wigilijny problem 22.12.11, 11:15
      Co za problem. Jeśli masz obiekcje to niech mąż pójdzie na 1/2 godzinki wczesnym popołudniem a Ty po prostu zadzwoń z życzeniami. Miły drobny, niewiele kosztujący gest a czasami może być początkiem zmian na lepsze w kontaktach z teściami.
      • alfa36 Re: Mój wigilijny problem 22.12.11, 11:19
        Dzięki, wlasnie tak zrobię, choc wątpię, zeby byl to początek zmian. Zawsze jednak ponoc trzeba miec nadzieję...
      • azile.oli Re: Mój wigilijny problem 22.12.11, 11:31
        Daj spokój, niech idzie, albo idź z nim wcześniej, jeśli masz ochotę. Jak nie masz, to nie idź. Ja mam podobną sytuację, teściowa odrzuciła nasze zaproszenie, bo jest głupią i wredną babą po prostu, cichaczem uda się do drugiego syna, który całe lata ją olewał.
        Życzeń jej przez telefon składała nie będę, na chwilę wpadniemy do niej drugiego dnia świąt. Idę tylko dlatego, że wigilię spędzimy u nas z moją mamą, w pierwszy dzień świąt będziemy u niej - więc robię gest, ze względu na m ęża i dzieci, jak idziemy - to całą rodziną.
        Nie dopuszczaj do eskalacji niechęci, o ile to możliwe, u mnie za dużo złego się wydarzyło, stać mnie już tylko na obojętne gesty. Nawet się za dużo nie odzywam podczas spotkań, tematy neutralne, typu -pogoda. Nawet, jak mnie coś wkurza, nie komentuję, staram się nie słuchać nawet. Pozostawiam interwencję mężowi.
        • foro-estupido Re: Mój wigilijny problem 22.12.11, 11:38
          Ech...ja też mam problemsmile
          Iśc do teścia,którego NIE CIERPIĘ! dzielic się opłatkiem?Nie mam zamiaru udawac,że wszystko jest ok.Sytuacja jaka jest między nami jest z jego winy i nie wiem dlaczego miała bym iśc do niego w odwiedziny na wigilię?
          Poza tym zadzwonił wczoraj do męża namawiac go,żebyśmy nie jechali do moich rodziców,tylko zrobili u siebie wigilię!!!No rynce mi opadły razem z cyckamiwink
        • azile.oli Re: Mój wigilijny problem 22.12.11, 11:39
          Mój mąż odwiedzi matkę w wigilię, ale dosłownie na kilka minut, wpadnie do niej z jakimiś smakołykami, gdy będzie jechał po moją mamę. Natomiast nie ma wychodzenia w trakcie wigilii. Mógłby iść po, ale wtedy jej nie zastanie, bo będzie u drugiego syna. Oczywiście to wielka tajemnica i nawet mąż udaje, wierzy w to, że ona będzie siedziała w domu.
          Jak ktoś nie ma czystego sumienia, to musi robić uniki.
          U Was tak źle nie jest, teściowa ma prawo spędzić wigilię z drugim synem, a Wy macie prawo robić ją w domu i zaprosić Twoją mamę.
    • gazetowa_krowa Re: Mój wigilijny problem 22.12.11, 11:44
      >Oczywiscie jestam zła, bo to takie nie bardzo normalne mi się wydaje

      >poza tym kompletnie nie mam potrzeby chodzienia do tesciow w odwiedziny,

      Jak oni nie mają potrzeby bycia u Ciebie to nie bardzo normalne Ci się wydaje, a jak Ty nie masz to...?
      • alfa36 Re: Mój wigilijny problem 22.12.11, 11:56
        Nie wydaje mi sie normalne to, że tescie spędzą wigilię sami, mimo, ze mają dwoch synów. Tyle, ze jeden jedzie do rodziny żony, a wpadnie do swoich rodzicow wieczorem, jak będzie wracal do domu (mieszkają w sąsiednich mieszkaniach), a z zaproszenia drugiego syna nie chcę skorzystac. A moja niechęc nie wzięła się znikąd, choc może to nie niechęć tylko obojętnośc (mam powod byc obojętną).
        • poppy_pi Re: Mój wigilijny problem 22.12.11, 17:42
          A mi się wydaje zupełnie normalne, że mąż z żoną chcą być sami w jeden wieczór. Ja też chętnie posiedziałabym w wigilie sama z moim facetem a nie latała na trzy wigilie jednego dnia. Może niepotrzebnie się przejmujesz? smile Niech mąż wpadnie do nich z życzeniami na chwile i po kłopocie.
    • gazeta_mi_placi Re: Mój wigilijny problem 22.12.11, 15:49
      Ci (te) Wasi teściowie (teściowe) to chyba straszna patologia musi być, że nawet nie chcecie ich widzieć w Wigilię, smutne moim zdaniem, pomijam sytuacje drastyczne typu teść wieloletni pijący alkoholik wcześniej znęcający się nad rodziną.
      Myślę, że wielu z Was czepiających się o pierdoły odnośnie teściów (rodziców Waszego męża jakby nie było) miało bardzo lajtowe i cieplarniane życie, że czepiacie się drobnych w sumie rzeczy na miarę nie wiadomo jakiej krzywdy.
    • kropkacom Re: Mój wigilijny problem 22.12.11, 17:26
      Uwaga ogólna. Jak mi ktoś na forum będzie udowadniał, że święta rodzinne to zawsze piękna rzecz i organizacyjnie z palcem w uchu, to wyśmieje jak Lipcowa. big_grin
      • morgen_stern Re: Mój wigilijny problem 22.12.11, 22:09
        Nie mów, że będziesz sikać! tongue_out
    • aadelina Re: Mój wigilijny problem 22.12.11, 18:35
      Nie czuj się winna, że się teściowie na ciebie wypięli, na własne życzenie będą spędzać sami tą wigilię. Nie przyjdą, bo rok temu też u ciebie byli, takiej durnoty to jeszcze nie słyszałam.
      Ja do tej pory tylko 1 święta spędziłam w większym towarzystwie, dla mnie tradcyjny jest model świętowania rodzice + dzieci więc cieszę się, że mnie takie problemy omijają.
      • alfa36 Re: Mój wigilijny problem-rozwiązany 25.12.11, 22:41
        .... bo już po Wigilii. Mąż od rana był podminowany. Moją propozycję, żeby pójśc wspolnie olał. Stwierdził, ze zrobi po swojemu. Ok. (Wlasciwie to w wigilię pokłocilismy się o pierdołę.) Po czym wieczorem nie wyszedł z domu. Mam wrażenie, ze mu się nie chcialo. Poza tym mielismy gości (moi rodzice, siostra), może uznał, że nie wypada wychodzic. Dzis spotkalismy się u brata męża. Nie podjęłam tematu Wigilii, choć mnie korciło.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja