3.14-roman
31.12.11, 17:05
Czego Wy się uczyłyście? Czego uczą się Wasze dzieci?
My mieliśmy lekcje PO, które prowadzone były zgodnie z rozkładem podręcznika. Na początek - klasyfikacja broni i wojsk (teraz już wiem, co to jest piechota morska -to wbrew nazwie, nie są naśladowcy pewnego cieśli z Nazaretu). Lekcja o rodzajach broni masowego rażenia - w sam raz na wypadek, gdyby pewnego ranka ktoś do mnie zawołał: "Popatrz, Romuś na niebo, jaki piękny grzyb".
Później ochrona zwierząt i dobytku przed różnymi nieszczęściami - pożarem, powodzią, skażeniem (w razie pożaru w owczarni należy wyprowadzić na zewnątrz owcę będącą przewodnikiem stada i zmusić do beczenia, świnki wyciągamy za tylne łapy, kury wrzucamy do worka - instrukcji, jak wyłapać do worka fruwające jak wścieknięte, przerażone ptactwo, brakowało).
Niestety, bardziej praktyczne tematy były w drugiej części podręcznika, więc czasu zabrakło. Nauka bandażowania i opatrywania ran - parę dziewczyn przygotowało lekcję, na której pokazywało nam, jak się przerabia kolegę na mumię. Reszta klasy nawet nie miała okazji opatrzyć nikomu ran( względnie przywiązać do krzesła bandażami).
Pierwsza pomoc - teoretycznie.
Podręcznik był cudowny. Na marginesach podawano definicje takich wyrazów jak: "negatywny" czy "trauma". Jego autor lubował się wyraźnie w filmach typu Piła, bo rozdziały rozpoczynały się często od kilkulinijkowych wstawek, w stylu: "Warszat stolarski. Młody robotnik nagle krzyczy. Podnosi zakrwawioną rękę. Tuż obok niego, na stole, leżą oderwane palce". Może ktoś z tego korzystał - taka zielona cegła. W mojej klasyfikacji fajnych podręczników wyprzedzał go tylko nasz podręcznik do religii (remis - z podręcznikiem do historii).
Jak to wygląda i wyglądało u Was?