A czego teraz wymaga się na PO?

31.12.11, 17:05
Czego Wy się uczyłyście? Czego uczą się Wasze dzieci?

My mieliśmy lekcje PO, które prowadzone były zgodnie z rozkładem podręcznika. Na początek - klasyfikacja broni i wojsk (teraz już wiem, co to jest piechota morska -to wbrew nazwie, nie są naśladowcy pewnego cieśli z Nazaretu). Lekcja o rodzajach broni masowego rażenia - w sam raz na wypadek, gdyby pewnego ranka ktoś do mnie zawołał: "Popatrz, Romuś na niebo, jaki piękny grzyb".

Później ochrona zwierząt i dobytku przed różnymi nieszczęściami - pożarem, powodzią, skażeniem (w razie pożaru w owczarni należy wyprowadzić na zewnątrz owcę będącą przewodnikiem stada i zmusić do beczenia, świnki wyciągamy za tylne łapy, kury wrzucamy do worka - instrukcji, jak wyłapać do worka fruwające jak wścieknięte, przerażone ptactwo, brakowało).

Niestety, bardziej praktyczne tematy były w drugiej części podręcznika, więc czasu zabrakło. Nauka bandażowania i opatrywania ran - parę dziewczyn przygotowało lekcję, na której pokazywało nam, jak się przerabia kolegę na mumię. Reszta klasy nawet nie miała okazji opatrzyć nikomu ran( względnie przywiązać do krzesła bandażami).

Pierwsza pomoc - teoretycznie.

Podręcznik był cudowny. Na marginesach podawano definicje takich wyrazów jak: "negatywny" czy "trauma". Jego autor lubował się wyraźnie w filmach typu Piła, bo rozdziały rozpoczynały się często od kilkulinijkowych wstawek, w stylu: "Warszat stolarski. Młody robotnik nagle krzyczy. Podnosi zakrwawioną rękę. Tuż obok niego, na stole, leżą oderwane palce". Może ktoś z tego korzystał - taka zielona cegła. W mojej klasyfikacji fajnych podręczników wyprzedzał go tylko nasz podręcznik do religii (remis - z podręcznikiem do historii).

Jak to wygląda i wyglądało u Was?
    • czarnaalineczka Re: A czego teraz wymaga się na PO? 01.01.12, 13:25
      3.14-roman napisał:

      > Czego Wy się uczyłyście?

      niczego
      podrecznika nie mielismy
      jedyne sensowne co bylo to cwiczenie na ani
      reszta to bzdury dyktowane przez faceta
      i wysluchiwanie jego tyrad o tym ze
      nie chodzi na wesela bo sie mozna tam zatruc
      nie je grzybow bo mozna umrzec
      jedyne grzyby jakie mozna jesc to pieczarki ale to i tak za duze ryzyko
      nie dotyka nigdy skorupek jaj ani surowego miesa
      w lesie mozna umrzec na milion sposobow wiec lepiej nie chodzic

      za to potrafil za flaszke zalozyc sie ze wsadzi drut do kontaktu

      i mial zajefajnie smieszne nazwisko big_grin


    • demonii.larua Re: A czego teraz wymaga się na PO? 01.01.12, 13:40
      Na PO zawsze były jaja, mieliśmy z dyrektorem a on był specyficznym nauczycielem. Do każdego mówił po nazwisku miał zarąbiste poczucie humoru, przynosił gadżety typu maski pg, peleryny itp Często mieliśmy gości z wojska albo policji, mieliśmy zajęcia na poligonie - w soboty dla chętnych ale łaziła cała klasa bo było fajnie. Pierwsza pomoc była z ratownikami i fantomem - znaczy manekin to był oraz akcja pt. wypadek autokaru. Morse'a się uczyliśmy i sygnałów syren miejskich i o broni masowego rażenia.
      Czego się uczą teraz, nie wiem - za rok jak dziec skończy gimnazjum pewnie się dowiem big_grin
      • 3.14-roman Re: A czego teraz wymaga się na PO? 01.01.12, 22:16
        U nas też były maski, ale miało to taką formę - nauczyciel przyniósł nam jedną maskę, a potem wybrał kolegę z najstaranniej ułożoną koafiurą (żel, włosy ufryzowane w takie szpikulce) i kazał mu ją włożyć ku uciesze klasy. Młodzian miał focha do końca dnia smile
    • dziennik-niecodziennik Re: A czego teraz wymaga się na PO? 01.01.12, 22:35
      u nas było bardzo fajne PO.
      uczylismy sie na szczęście właśnie praktycznych rzeczy - opatrywania ran, pierwszej pomocy w różnych sytuacjach (dość ciężko jest udawać ratowanie tonącego "na sucho"...), noszenie na noszach przez przeróżne przeszkody terenowe, gaszenia pożarów, sygnały alarmowe... do tej pory pamiętam jak facet nam wył różne rodzaje alarmów, a my mieliśmy rozpoznawac big_grin big_grin big_grin
      ba, nawet strzelaliśmy z łuku i z karabinka pneumatycznego bodajże (mozliwe ze nie pneumatycznego a jakiegos innego, mówiliśmy na to kabekaes, a czy to był kabekaes...)!
      a na ostatnich lekcjach w półroczach, jak już mielismy przerobiony cały założony materiał z danego półrocza, facet nam robił lekcje ala Makgajwer - czyli jak rozpoznawac kierunki świata w różnych okolicznosciach, jak rozpalac ogien całkiem bez zapałek, jak rozpalić ognisko jedną zapałką i jak je utrzymywać do rana i miec przy tym czas na sen, no mase takich rzeczy ktore sie przydadzą na okolicznosc "zagubienia w lesie". szkoda tylko ze wszystko robiliśmy teoretycznie z tych lekcji - tzn ze nie poszliśmy w teren i nie rozpalaliśmy tych ognisk, bo mi na przykład srednio to wychodzi big_grin
      z nowszysch rzeczy to pokazywał nam oznaczenia stopni wojskowych i różnice w mundurach - "żebyśmy w razie czego wiedzieli kto nas okupuje"...
      nie mielismy podręcznika, facet prowadził lekcje ze swoich materiałów.

      ale mój mąż na przykład miał PO z jakimś reliktem przeszłości, ktory np uczył ich ze w razie nalotu samolotowego nalezy wygasić paleniska, zasłonić okna kocem itd...
    • angazetka Re: A czego teraz wymaga się na PO? 01.01.12, 22:43
      Koleżanka wspominała, że w ramach PO skakali z okna szkoły w ramach odgrywania pożaru w budynku (liceum miało dobre układy ze strażą pożarną, która zapewniała te takie płachty, co się na nie skacze).
      Ja z PO najbardziej pamiętam urodę nauczycielki - masa czarnych włosów, mocny makijaż, czarne stroje i masa srebrnej biżuterii. Oraz bandażowanie barku, które stało się cudowną okazją do legalnego flirtowania i wygłupów na lekcji wink
    • 3.14-roman Re: A czego teraz wymaga się na PO? 01.01.12, 22:56
      Buuu.... widzę, że w porównaniu z Waszymi lekcjami, moje zajęcia PO były bardzo statyczne. Ani razu nikogo nie bandażowałem (miałem okazję robić za mumię przy prezentacji pod tytułem: "A teraz wyobrażamy sobie, że Romuś ma złamany obojczyk").

      Nawet tych owiec po owczarni ani kur po kurniku nie ganialiśmy. Może do owczarni było za daleko, ale parę kilometrów za szkołą były obory (bydłu należy nałożyć worek na głowę - w podręczniku nie podano, niestety, instrukcji, jak zrobić to w wypadku rozjuszonego, tonowego byczka).

      Ech, ja już jestem z tych roczników gimnazjalnych, (PO miałem bodajże w roku 2003/04 albo 04/05), teraz pewnie program jest jeszcze bardziej okrojony.

      https://www.suwaczek.pl/cache/5fd0df70c9.png
    • spicy_orange Re: A czego teraz wymaga się na PO? 01.01.12, 23:38
      z PO pamiętam, że kazali się nam uczyć pagonów - powiedziałam, że ni uja (to chyba jedyna tak kategoryczna odmowa na przestrzeni całej edukacji - uznałam, że co tam jakiś koleś ma na pagonie naszyte do niczego mi się nie przyda i kategorycznie i nieodwołalnie odmówiłam uczenia się tego). Pała

      Bandażowanie uratowało mi tyłek - każdy musiał obszyć swój bandaż w domu czerwoną nitką, żeby nauczycielka widziała, czy się "ścieg" dobrze układa - każdy musiał umieć wszystkie przewidziane programem "style" - mnie najbardziej podchodził kłosowy. Więcej grzechów nie pamiętam. A bandażowanie barku i głowy to największe porażki w całej klasie big_grin

      Kolejny kwiatek - maska przeciwgazowa - myślałam, że umrę ale jednak żyję.
      Sygnały alarmowe - pani puściła nam płytę wyjca na pełny regulator (taką prawdziwą - gramofonową - rok 1993) i poszła na kawkę.
      Pierwsza pomoc i latanie z noszami - śmiesznie było big_grin

      No i to tyle co pamiętam z PO.
      • spicy_orange Re: A czego teraz wymaga się na PO? 01.01.12, 23:41
        matko święta, zapomniałam o pierwszych zajęciach na dworze - aportowanie big_grin czy jak to się tam nazywa? W prawooo zwrooot! w lewooo zwrooot! I szur szur obcasami z pięty. Zajęcia były na placu pod oknami pracowni fizycznej - kto tam miał lekcje to zawsze miał ubaw big_grin
    • a.va Re: A czego teraz wymaga się na PO? 01.01.12, 23:38
      Ja jestem z czasów przedgimnazjalnych, kiedy nie było jeszcze podręczników do PO. Z podstawówki w ogóle nie pamiętam PO oprócz jednej lekcji - z zakładaniem masek przeciwgazowych, bo machaliśmy tymi trąbami i była wielka uciecha, że wydają fajne dźwięki smile. Z liceum pamiętam lekcje w lesie (m.in. rzucanie granatami do celu - czyli koła narysowanego na ziemi) i na sali gimnastycznej (czyszczenie, rozkładanie i składanie karabinów). Były też oczywiście lekcje w klasie, ale z tego, co pamiętam, głównie służyły mi do odrabiania innych lekcji.
      • bi_scotti Re: A czego teraz wymaga się na PO? 01.01.12, 23:48
        Zwiedzalismy bunkry w szkole - tzn. piwnice przerobiona na schron - byly tam beczki z woda, jakies skrzynie z piaskiem, gasnice, maski przeciwgazowe ... Swoja droga ciekawe czy to jeszcze tam jest - szkola wciaz istnieje. Jezdzilismy na strzelnice i strzelalismy z KBKS - chyba taki byl skrot tej broni - trzeba bylo bardzo uwazac, bo po strzale okropnie odbijala i wiekszosc z nas konczyla z sincami na prawej szczece. Bylo bandazowanie, masaze serca i cwiczenie usta-usta przez chusteczke z materialu - fuj wink Mielismy pana od PO - zero poczucia humoru, okropny sluzbista ale pieknie pachnial jakas zagraniczna woda kolonska i byl bardzo fair w stawianiu ocen.
    • iwoniaw Re: A czego teraz wymaga się na PO? 02.01.12, 00:00
      Jestem z roczników zdecydowanie przedgimnazjalnych. PO miałam przez 2 lata LO (czteroletniego jeszcze). Podręcznik mieliśmy opisujący mniej więcej to, o czym piszesz: jak po skażeniu chemicznym uzdatnić produkty spożywcze, jak zdjąć odzież ochronną typu OP-1 żeby się napromieniowanym pyłem nie upaprać i temu podobne. Ponadto strzelaliśmy (przez całe trzy zajęcia z efektami raczej marnymi) i bandażowaliśmy każdy dostępny kawałek ciała opatrunkami różnego typu - na oceny. Oraz układaliśmy nieprzytomnego w pozycji bocznej ustalonej i ćwiczyliśmy sztuczne oddychanie i masaż serca na fantomie.
      Zajęcia prowadził z nami były wojskowy, który szczerze nas nienawidził i dawał temu wyraz w swych komentarzach i poczynaniach. Oraz oprócz ocen za ww. umiejętności i wiadomości oceniał na równi zeszyt oraz "za wygląd", czyli na ile mu dany/a delikwent/ka podpadł/a lub nie.
      Moje osobiste dzieci nie dostąpiły (jeszcze?) tego etapu edukacji, gdzie by się podobne zajęcia odbywały.
      I tak ponoć lepsze były zajęcia z przysposobienia wojskowego na studiach, które z mieszaniną zgrozy i rozbawienia wspominali jeszcze moi wykładowcy - ja już na tyle młoda, że nie dostąpiłam zaszczytu wink
    • chomiczkami Re: A czego teraz wymaga się na PO? 02.01.12, 00:00
      Przerobiliśmy całe podręczniki.

      Bandażowałam. Byłam nr 13, więc przypadło mi kolano. Każdy doskonale wiedział, co ma robić.
      Zastosowałam też sztuczne oddychanie na manekinie o imieniu Franek, który zaraził mnie grypoanginą ;] bo dmuchałam ostatnia, a worek był jeden na wszystkie klasy i chyba od kilku lat nie był zmieniany.

      Przebieraliśmy się też w stroje ochronne, maski przeciwgazowe, oglądaliśmy film "Na basenie" o ratowaniu topielców i czasami robiliśmy referaty.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja