dwatrzydwa
02.01.12, 18:46
Mam taką sytuację w rodzinie (moja matka chrzestna - była żona wujka i dwie kuzynki). Ojciec olał tę rodzinę jakiś czas temu (ponad 10 lat) i zostały we trójkę. Pani była żona ostatni raz pracowała przed narodzeniem pierwszej z córek, teraz utrzymuje się z alimentów, renty, wyłudzonej wcześniejszej emerytury - czyli standard w Polsce, żyje, więc należy jej się. Nie pójdzie do pracy, bo musi zajmować się dziećmi - starsza córka ma 26 lat, młodsza 20. Kiedy panny były w wieku okołogimnazjalnym cała rodzina miała delikatną bekę z tej pani, ale ona twardo twierdziła, że musi oporządzać dzieci 13 letnie, przecież jak to tak, żeby córka przyszła do domu i nie zastała w nim matki z obiadem?
Oczywiście Pani bardzo się poświęcała gotując te obiadki i wychowując córki na pierdoły, które nie umieją nawet obrać ziemniaków. Dalszą część tej porywającej baśni znam z opowiadań starszej kuzynki, której udało się trochę rozplątać z bluszczu, chociaż przypłaciła to załamaniem nerwowym.
Pani cioteczka nie pracowała, a poza tym jest osobą lubiącą konflikty, więc jest poróżniona z całą rodziną, nie ma też koleżanek. Rozmawia w zasadzie tylko z córkami, a z racji, że tak się dla nich poświęcała siedząc w domu wymaga od nich conajmniej takiego samego poświęcenia i dotrzymywania jej towarzystwa. Artykułuje swoje postulaty wprost: dziewczyny mają znaleźć sobie mężów, wprowadzić się z nimi do jej domu i robić wnuki (oczywiście, powinny poświęcić się dla męża i dzieci, bo co to za kobieta, która nie siedzi 24h w domu gotując i marudząc). W takim wypadku inwestowanie w edukację córek wydaje się startą pieniędzy. Starsza córka toczyła wielkie boje, bo chciała pójść na studia i jednak wynieść się z tego domowego grajdołka. Udało się jej, oczywiście matka nie pomaga jej finansowo, zarabia sama na siebie i nie mieszka teraz w domu, tylko w mieście uniwersyteckim (jest już po studiach). Młodsza siedzi z matką w domu, ma chłopaka, a Pani ciotka robi im obojgu pranie mózgu, żeby się wreszcie pożenili i wprowadzili do niej bo ona teraz siedzi całymi dniami w domu sama i może się odezwać tylko do kota (cytat autentyczny).
Młodsza wydaje się niezdolna do przecięcia pępowiny i dochodzi do takich kuriozalnych sytuacji, że kiedy pojechała na wakacje, jej mama dzwoniła do niej codziennie i np. zabraniała jechać nurkować bo cośtam (oczywiście Pani ciotka nie zna się na nurkowaniu, nie była nigdy za granicą, ale miała dużo do powiedzenia na temat tego, co można i trzeba robić w obcych krajach a czego nie). Najgorsze jest to, że kuzynka, 20-letnia kobieta jest jej ślepo posłuszna. Dodam jeszcze, że Pani ciotka wciąż mówi jej, z kim nie może się kolegować(!!!). Tak jest, ostatnio zabroniła się widywać 20-latce z koleżanką, bo ta zbyt często zmienia chłopaków.
Pani ciotka miała też duży udział w wyborze edukacji dla młodszej kuzynki. Przez rok (mimo, że dziewczyna skończyła klasę matematyczną) wmawiała jej, że jako kobieta nie jest umysłem ścisłym, nie poradzi sobie na polibudzie (wiązałoby się to z wyjazdem z domu) i powinna pójść zaocznie na wyższą szkołę lansu i baunsu w pobliskim mieście, bo wtedy bedzie mogła dalej z nią mieszkać i mamusia nie będzie samotna. Czy muszę dodawać, jak bardzo mi jest przykro, widząc, że kuzynka marnuje swój niezły, ścisły mózg na zaocznej politologii w Kozich Bobkach?
Jeżeli chodzi o starszą kuzynkę: jak dostała dowód, wyniosła się z domu i cały czas pokazuje tabliczkę "access denied". Na początku toczyła boje z matką, bo ta potrafiła zadzwonić 3 razy dziennie i pytać, czy kuzynka zjadła odpowiednio: śniadanie, obiad i kolację. Potem zastosowała metodę nieodbierania natrętnych telefonów i teraz rozmawiają ok raz w tygodniu. Po takiej rozmowie kuzynka płacze godzinę, bo oto co mówi jej Pani Cioteczka:
- szkoda, że nie jesteś taka kochana jak twoja młodsza siostra, ona nigdy by mnie nie zostawiła;
- odwróciłaś się od rodziny, a ja tak się poświęcałam dla was;
- jesteś niewdzięczna, nie chcesz ze mną mieszkać, a na starość mi nawet szklanki wody nie dasz;
- nie wiem, gdzie popełniłam błąd, może powinnam cię więcej bić, to byś mnie bardziej kochała;
- wiem, że nienawidzisz swojej matki, często przez ciebie płaczę;
- życzę ci, żebyś miała takie okropne dzieci jak ty jesteś dla mnie;
- ale dobrze, że mam młodszą córkę, ona jest taką cudowną dziewczyną
etc.
Pytania i zagadnienia pod rozwagę:
1. co mam zrobić jak krewna, widząc, że Pani Ciotka najzwyczajniej w świecie niszczy życie i psychikę swoim córkom?
2. czy jest możliwe, żeby wydobyć młodszą kuzynkę spod jej destrukcyjnego wpływu?
3. co kurde mam powiedzieć ciotce? Bo źle się czuję, że nic nie robię
Ciotka oczywiście ma zerowy wgląd w sytuację, mówi, że obie córki kocha tak samo, tylko starsza zawodzi jej oczekiwania, bo nie chce z nią mieszkać, nawet nie chce do niej przyjeżdżać z dziećmi (ciekawe czemu, skoro 100% jej interakcji z matką to takie właśnie wypominki...)