Czy mają prawo wymagać?

03.01.12, 14:10
Mam niepełnosprawne dziecko z zaburzeniami autystycznymi w klasie integracyjnej zwykłej szkoły podstawowej. W klasie tej jest oczywiście nauczyciel wspomagający dla dzieci z orzeczeniem. Sytuacja wygląda jednak tak że dwie panie prowadzące tę klasę w zeszłym roku szkolnym gdy moje dziecko zaczynało edukację ,namawiały mnie bym oplacała dodatkowo wolontariusza do opieki na kilka godzin w tygodniu na lekcjach , młodą dziewczynę która działa w tej szkole. Tak też robiłam cały zeszły rok szkolny , koszt miesięczny 200-250 zł kwota ta na te chwile nie jest dla mnie mała , zrezygnowałam wiec tym bardziej że za te pieniądze mogę opłacić dziecku dodatkowe konkretne zajęcia a nie pomagać za nie w opiece nad nim osobom które z racji zawodu /etatu mają jakby nie było chyba taki obowiązek. ( ?)Poprawcie mnie ale moje dziecko tez przeciez musi realizowac obowiązek szkolny więc chyba nikt nie robi mi łaski przyjmując go do klasy integracyjnej prawda? Problem w tym że szkoła w tym roku nagabuje mnie bym opłacała tę dziewczynę z własnej kieszeni bo moje dziecko według nich wymaga dodatkowej opieki. Czy szkoła ma prawo oczekiwac ode mnie jako matki niepełnosprawnego dziecka że będę płaciła za dodatkową opiekę w czasie lekcji ? Jest mi dziwnie i niezręcznie uncertain
    • lelija05 Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 14:15
      A pytałaś w wydziale edukacji?
      • carmita80 Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 14:20
        A to wolontariusz nie pracuje za darmo? Za co niby masz placic? Twoje dziecko ma prawo do edukacji, a panstwo musi ja zapewnic a ty nie powinnas ponosic kosztow?
        • elejna Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 14:32
          Właśnie to jest wolontariusz któremu ja mam płacić , dziewczyna działa przy szkole ,
          Czy dyrekcja nie ma dodatkowych środków majac placowke integracyjną ,żeby stworzyc np etat dla takiej dodatkowej osoby jesli jest potrzeba? Wiadomo dzieci są różne , moje swietnie sie czuje w szkole ale nie zawsze pewnie jest w stanie wytrzymac na lekcji bo ma cały wachlarz róznych zachowań w związku ze swoimi zaburzeniami , ale ja powinnam brac a to odpowiedzialnosc?Jesli taka osoba "wolontariusz "działa przy szkole , nauczyciel wspomagajacy mi ją wyznaczył /polecił to czemu sugeruje sie mi ze ja powinnam ponosic koszty opieki? Rozumiem że o bezpłatnej pomocy ze strony tej dziewczyny w ogole nie ma mowy , bo chce zarabiac.
          • kiszczynska [...] 03.01.12, 16:03
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • rosapulchra-0 Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 21:36
            Co to za wolontariusz, który bierze kasę za wolontariat?
    • kosmitka06 Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 14:30
      Nie wiem dokładnie jak to jest ale w szkole gdzie pracuje moja mama jest również taka dziewczyna która wymaga opieki. Podobno jedna sprzątaczka została jej przydzielona, matka z własnej kieszeni daje tejże pani 100zł miesięcznie. Zaznaczę tylko, że owa Pani jest do pomocy w toalecie, przy wejściu do windy itp.
      • elejna Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 14:35
        Oj panstwo nam rodzicom daje groszowe świadczenie na dzieci niepełnosprawne a my nawet w szkole integracyjnej musimy dodatkowo płacic za pomoc , bo jak ta mama nie da sprzątaczce to dziecku nikt nie pomoze ? sad
      • carmita80 Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 14:40
        Z tego co wiem to w PL edukacja szkolna przysluguje wszystkim dzieciom do zdaje sie 18-tego roku zycia i jest bezplatna, takze dzieciom z roznego rodzaju problemami wiec nie daj sobie wmowic ze powinnas komus za cos placic, to obowiazek szkoly aby zapewnic dzieciom nalezyta opieke i edukacje. Wolontariuszom sie nie placi, oni pracuja za darmo.
    • dorry Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 14:38
      > Czy szkoła ma prawo oczekiwac ode mnie jako matki niepełnosprawnego dziec
      > ka że będę płaciła za dodatkową opiekę w czasie lekcji ?

      Oczywiście, że nie ma prawa! Co to znaczy odpłatny wolontariat?!
      Dopiero zaczynasz "przygodę" ze szkołą? Gorąco Ci współczuję, bo już widać, że Twój syn nie trafił do dobrej placówki, niestety.
      Ja uważam się za szkolną weterankę (np szkoła próbowała wymóc na mnie, żebym zamiast klasy integracyjnej załatwiła dla córki indywidualne nauczanie, chociaż dyrektorka poradni i lekarka były stanowczo przeciwne. Ale cóż, nie liczyło się dziecko, tylko kasa....), ale z takim hardkorem jak żyję się nie spotkałam.
    • demonii.larua Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 14:43
      Wolontariat jest ZA DARMO. Ja zgłosiłabym do kuratorium, wydziału oświaty zwyczajne wyłudzenie kasy. Dziecku w klasie integracyjnej pomoc mają zapewnić nauczyciele i ewentualnie wolontariusz, ale jak już powiedziałam za darmo.
    • ste3fa Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 15:56
      po pierwsze wolontariat to praca za darmo - podpisuje się tzw porozumienie, gdzie zawarte są zadania wolontariusza, kto sparwuje nad nim opiekę merytoryczną, czas jego pracy i co tam jeszcze strony chcą sobie ustalić.
      Po drugie jaką umowę podpisałaś z tą dziewczyną skoro jej płacisz? Jeśli żadnej to łamiesz prawo zatrudniając ją na czarno.
      • kiszczynska Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 16:04
        Nie plac dziewczynie. Nie iwme jak mozna jeszcze dzisiaj na wolontariacie pracowac? Totalne Zdebilnienie.
        • carmita80 Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 16:09
          Totalne Zdebilnienie

          Zgadzam sie smile

          tu kto to wolontariusz:sjp.pwn.pl/szukaj/wolontariusz
        • aqua48 Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 16:10
          Zadzwoń do kuratorium i powiedz jaka jest sytuacja, zapytaj czy szkoła ma prawo wymagać od Ciebie OPŁACANIA dodatkowej opieki nad dzieckiem, i na jakiej podstawie prawnej opierają to żądanie?
        • elejna Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 16:17
          Zauwaz że ta "opieka" to nie jest moja fanaberia ,bo chce iść do fryzjera i potrzebuje wolontariusza który gratis czy za dobre słowo zajmie się moim dzieckiem.Tylko oczekuje się ode mnie że będe płacić dodatkowo gdy dziecko jest na terenie szkoły integracyjnej do której przeciez chodzić musi.
          • carmita80 Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 16:23
            elejna napisała:

            > Zauwaz że ta "opieka" to nie jest moja fanaberia ,bo chce iść do fryzjera i pot
            > rzebuje wolontariusza który gratis czy za dobre słowo zajmie się moim dzieckiem
            > .Tylko oczekuje się ode mnie że będe płacić dodatkowo gdy dziecko jest na teren
            > ie szkoły integracyjnej do której przeciez chodzić musi.

            Dlatego nie plac za nic i zazadaj podstawy prawnej, no i wyjasnij tym osobom w szkole, ze skoro ta osoba pracuje wolontaryjnie tzn. ze nie pobiera wynagrodzenia i jest to jej dobra wola. Ty natomiast masz prawo oczekiwac, ze twoje dziecko bedzie mialo zapewnione odpowiednie warunki w szkole a zadanie od ciebie oplacania osob tam pracujacych w dodatku wolontaryjnie to jakies nieporozumienie i ze zlozysz skarge.wink Nie daj siesmile
            • anorektycznazdzira Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 16:33
              Też tak uważam, a jeśli spróbują pojechać po Twoich "ludzkich" uczuciach (bądź pani człowiekiem, dziewczyna się tu stara i se żyły wypruwa) to im zwyczajnie uświadom, jakie lekkie i bogate jest życie statystycznej matki niepełnosprawnego czy wymagającego specjalnej opieki dziecka.
    • nandadevir Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 16:24
      Ależ nie mają prawa od ciebie wymagać, krótko mówiąc śmierdzi ta sprawa.
      • elejna Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 16:30
        tez pomyślałam od razu podstawa prawna jednak takie postawienie sprawy będzie oznaczało że będę musiała się handryczyć wejść w konflikt już jest krzywy klimat bo odmówiłam a co dopiero gdybym wyciagneła tego formatu argumenty , jestem przekonana że to by się odbiło niestety na dziecku.zależy mi żeby pierwszy etap edukacji od 1 do 3 zrealizowało w jednej szkole bez afer na spokojnie , czy to tak dużo?
        • anorektycznazdzira Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 16:37
          Powtórzę to co napisałam powyżej: jeśli to wchodzi na platformę chandryczenia sie, to przygotuj sobie na rozmowę listę swoich problemów, żali i wydatków, które zwalą pańcie z nóg. Niczego im nie oszczędzaj i pogadaj z nimi w tonie NIE MOGĘ. Dodaj delikatnie, że szkoła integracyjna, więc w nich wierzyłaś, a teraz co. Powtórz z 5 razy że doceniasz ich starania, ale nadal NIE MOŻESZ. Ja cię rozumiem, że nie chcesz wojować, nikt normalny nie chce z ludźmi, którym na kilka godzin dziennie oddaje pod opiekę własne dziecko.
          Jak nie podziała- pytaj o podstawę prawna albo dzwoń do kuratorium.
        • carmita80 Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 16:39
          elejna napisała:

          > tez pomyślałam od razu podstawa prawna jednak takie postawienie sprawy będzie
          > oznaczało że będę musiała się handryczyć wejść w konflikt już jest krzywy klima
          > t bo odmówiłam a co dopiero gdybym wyciagneła tego formatu argumenty , jestem
          > przekonana że to by się odbiło niestety na dziecku.zależy mi żeby pierwszy etap
          > edukacji od 1 do 3 zrealizowało w jednej szkole bez afer na spokojnie , czy to
          > tak dużo?


          O matko, to wolisz placic w imie spokoju? Co to znaczy beda sie wyzywac na dziecku? Jesli cie stac to plac, ale takim postepowaniem tylko pogorszysz sytuacje, przeciez to niezgodne z prawem, a co jesli tak beda postepowac z innymi, albo juz tak robia? Nie nalezy sie na to godzic, a wrecz jasno i stanowczo przeciwstawic sie takim praktykom, to panstwowa szkola. T
    • el_jot Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 16:33
      Coś mi się wydaje, że ta "wolontariuszka" to dobra znajoma p. dyrektor, albo którejś z nauczycielek. Każde dziecko ma zapewnioną bezpłatną szkołę do 18 lat. Nie mają prawa żądać od ciebie zapłaty za dodatkową opiekę nad dzieckiem w szkole. Najpierw porozmawiaj z dyrektorka, a jeżeli to nic nie da, do kuratorium.
    • anorektycznazdzira Przyszło mi do głowy 03.01.12, 16:44
      Uświadomiłam sobie właśnie, że, z tego co wiem, instytucie finansowane z budżetu (państwowe) nie mają prawa (!) zawierania umów o wolontariat. Pracuję w takowej i spotkałam się z tym problemem. Przychodzą ludzie, którzy chcą zdobywać doświadczenie i punkty w CV, a ja nie mogę się przecież zgodzić na wolontariat, bo to sprzeczne z prawem. Dostępne są dzieła i zlecenia (o ile jest na nie kasa!) albo staże z UP- w każdym wypadku jakoś płatne. Umowy o wolontariat mogą zawierać instytucje prywatne. Jesli nie istnieje jakiś kruczek, o który nie wiem, to w ogóle zaczyna śmierdzieć cały ten szkolny wolontariat...
      • elejna Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 16:54
        Tzn że ona aby przebywać w tej placówce musi być związana jakąs umową ?Nie może tak za free przy szkole i nieoficjalnie zarabiac na rodzicach ?Bo szkoła chyba ma jakies srodki dodatkowe jesli jest integracyjna wiec może jej płacą jakies grosze w ramach umowy , może jest znajomą czyjąś i pozwalają jej dorabiać dodatkowo na rodzicach sugerując że jest potrzeba ? nie wiem bo to jest dla mnie dziwne i nie usłyszałm nigdy jasno w jakim charakterze jest ta pani przy tej szkole , mówią o nie nauczycielki per wolontariat.
        • anorektycznazdzira Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 17:02
          > Tzn że ona aby przebywać w tej placówce musi być związana jakąs umową ?

          Ko-niecz-nie!!! Wszystko inne jest niezgodne z kodeksem pracy, jest też głupie (ze strony dyrekcji), bo jeśli jej się coś stanie, to może ich zaskarżyć na grubą kasę, ze jej nei zapewniali ubezpieczeń itp i w ogóle ona myślała, ze pracuje wink Może to zrobić nawet, jeśli jej się nic nie stanie big_grin Mogą to też zrobić rodzice, bo jeśli ona nie ma żadnej umowy, to co robi w szkole między dziećmi? Kto to jest? Na gębę to można sobie kogoś zaprosić na prywatną posesję, a do instytucji państwowych, do wykonywania pracy (!!!) jaka by ona nie była, umowa kategorycznie musi być. Może wynalazły jakiś sposób i faktycznie jeakoś ustanowiły ten wolontariat, może ją skierowała jakaś fundacja współpracująca, nei wiem, cokolwiek, ale nie można wejść z ulicy, poprosić o zgodę i pracować w szkole. A już ściągać za to kasę od rodziców to granda...
          • najma78 Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 17:13
            anorektycznazdzira napisała:

            ale nie można wejść z ulicy, poprosić o zgodę i pracować w szk ole.

            Ale, dlaczego nie mozna? Jak maja zdobyc doswiadczenie osoby, ktore chca w szkole pracowac, a bez doswiadczenia nie moga znalezc zatrudnienia? Pracuje w szkole, nie w PL, u nas wolontariusze jak najbardziej pracuja w szkole. Wolontariusze nie moga zostac z dziecmi sami, podobnie zreszta jak studencji, zawsze musi byc ktos ze ''staffu'' to oczywiste, ale zeby szkoly nie mogly korzystac z pracy wolontariuszy to absurd.
            • anorektycznazdzira Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 17:23
              Proste: żeby być wolontariuszem trzeba mieć umowę o wolontariat. Albo dowolną inną. Na takowąż wydaje zezwolenie dyrektor czy inna osoba uprawniona, tym samym ponosząc za to odpowiedzialność.
              Moja wątpliwość dotyczy nastepującego zagadnienia: czy wolontariat (który jest konkretną sytuacją prawną, a nie tylko potocznym określeniem!!!) jest dla szkół w PL w ogóle dostępny. Podejrzewam na podstawie swoich doświadczeń w temacie, ze może nie być. I nijak sie to ma do "zdobywania doświadczeń", bo są na to inne sposoby, część wymieniłam.
              • najma78 Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 17:33
                anorektycznazdzira napisała:

                > Proste: żeby być wolontariuszem trzeba mieć umowę o wolontariat. Albo dowolną i
                > nną. Na takowąż wydaje zezwolenie dyrektor czy inna osoba uprawniona, tym samym
                > ponosząc za to odpowiedzialność.

                A na czym ta odpowiedzialnosc polega? Konkretnie?

                Moze sa i inne sposoby na zdobywanie doswiadczenia zawodowego, ale wolontariat jest korzystny zwlaszcza dla szkol gdyz jest darmowywink
                • kali_pso Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 17:55

                  Dyrketorzy bronią się przed wpuszczeniem do szkół NGO-sów. Różnie to argumentują, np. tym, że maja ograniczone zaufanie do komepetencji NGO-sów, ale równiez jest to po prostu zwykła niechęc do czegoś nowego i taka typowo szkolna zachowawczość. To jest jak na razie ziemia niczyja a szkoda, bo znane mi przypadki współpracy NGO ze szkołami dają sporo dobrego dla obu stron. Najbardziej korzystają na tym dzieci, oczywiście.
              • ib_k Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 17:50
                > Moja wątpliwość dotyczy nastepującego zagadnienia: czy wolontariat (który jest
                > konkretną sytuacją prawną, a nie tylko potocznym określeniem!!!) jest dla szkół
                > w PL w ogóle dostępny.

                zdaje się że szkoła nie może podpisać z nikim (osobą fizyczną)umowy o wolontariat, może jedynie umożliwić działanie wolontariusza na terenie szkoły poprzez fundacje, stowarzyszenia z którą wolontariusz ma podpisaną umowę

                myślę że opłata o której pisze autorka była po prostu darowizną na taką fundację/stowarzyszenie, które delegowało wolontariusza do szkoły, ale oczywiście autorka powinna uzyskać od dyrekcji szczegółowe dane
              • beverly1985 Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 19:26
                Na SGH dośc dlugo dzialał wolontariat studencki, na uowie o wolontariat wlasnie jako darmowa sila robocza, a uczelnia jest państwowa, więc nie widzę problemu.
                Szpitale przeciez też sa państowe (duża część).

                Autorka nie musi nic oczywiscie placić.
      • tezee Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 16:58
        Padniesz pewnie ale chyba nie masz racji, bo spotkałam się z praktyką ,że dyrektor wydziału urzędu miasta przyjmował ludzi za darmo na wolontariat. Ci liczyli że może beda blizej jak bedzie rozpisany konkurs na stanowisko albo w CV sobie wpiszą fakt przebywania w urzedzie. I przypinali spinacze za friko wiec to nie moze być niezgodne z prawem.
        • anorektycznazdzira Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 17:05
          Ależ u nas też byli (jednostka naukowa), bo też liczyli na lepszy start w naborach, aż ktoś się w kadrach za głowę złapał i powiedział, że nie ma mowy i że będzie z tego draka.
          • tezee Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 17:16
            No popatrz czy to nie jest rozwalające że ludzie w ramach wolontariatu przyjdą dzis predzej do urzędu spinacze przypinać niż do pracy z chorymi dziećmi ,gdzie by się faktycznie przydali ,
            a tak tracą czas licząc na urzędniczą posadę na którą i tak nie mają cienia szansy!
            • estelka1 Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 17:28
              Dopóki rynek pracy w Polsce będzie wyglądał jak w tej chwili, sporą grupę wolontariuszy będą ludzie, którzy chcą się zaczepić się gdziekolwiek, byle mieć co wpisać do cv i którzy istotnie liczą na łut szczęścia i stały etat. A że wolą iść do biura przypinać owe spinacze? Trudno się dziwić, bo przy chorych dzieciach napracują się zdrowo, a w ogólnym rozrachunku stracą czas, nie mając szansy na zatrudnienie, bo w szkołach etaty również są obsadzone na maksa.
              Żeby być dobrym wolontariuszem moja droga, trzeba mieć przede wszystkim środki do życia na przyzwoitym poziomie i do tego mnóstwo czasu. Życie...
              • najma78 Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 17:37
                estelka1 napisała:


                > Żeby być dobrym wolontariuszem moja droga, trzeba mieć przede wszystkim środki
                > do życia na przyzwoitym poziomie i do tego mnóstwo czasu. Życie...

                Jesli sie nie ma zadnej pracy tzw. etatu a co z tego wynika dysponuje sie wolnym czasem to mozna pracowac wolontaryjnie, nie trzeba codziennie, mozna sobie ustalac godziny i dni, nic nie stoi na przeszkodzie aby szukac w tym czasie zatrudnienia, wolontariat mozna przeciez zakonczyc w kazdej chwili.
                • estelka1 Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 17:48
                  W teorii to jest proste i oczywiste, a w praktyce niekoniecznie. Oczywiście, że nie trzeba codziennie pracować i na etapie szukania pracy mniej więcej da się pogodzić jedno z drugim. Ale w momencie, kiedy szukanie pracy przestanie ograniczać się tylko do pisania i wysyłania cv, a zaczynasz biegać na rozmowy kwalifikacyjne, które są wyznaczane czasem z dnia na dzień, przestajesz być dyspozycyjna i słowna i zaczynasz zawalać obowiązki, a zwłaszcza terminy. A jak znajdziesz pracę, czasem niemal z dnia na dzień zostawiasz ludzi na lodzie.
                  • najma78 Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 18:02
                    W teorii to jest proste i oczywiste, a w praktyce niekoniecznie. Oczywiście, że nie trzeba codziennie pracować i na etapie szukania pracy mniej więcej da się pogodzić jedno z drugim. Ale w momencie, kiedy szukanie pracy przestanie ograniczać się tylko do pisania i wysyłania cv, a zaczynasz biegać na rozmowy kwalifikacyjne, które są wyznaczane czasem z dnia na dzień, przestajesz być dyspozycyjna i słowna i zaczynasz zawalać obowiązki, a zwłaszcza terminy. A jak znajdziesz pracę, czasem niemal z dnia na dzień zostawiasz ludzi na lodzie.

                    Wolontariusze nie musza byc dyspozycyjni, nikt nie ma prawa od nich tego oczekiwac, moga pracowac kiedy chca i nie musza przychodzic do pracy jesli nie chca albo nie moga, bo nie sa pracownikami, pracuja z wlasnej woli i bez wynagrodzenia. Tu nie ma mowy o zawalaniu obowiazkow, bo wolontariusz ich nie ma, a zaden pracodawca umozliwiajacy prace wolontariuszom nie bedzie na nich liczyl jak na pracownikow bo tu nie zachodzi zasada zlecenie obowiazkow - wynagrodzenie.
                    W szkole, w ktorej pracuje mamy kilku wolontariuszy, sa to rodzice dzieci z tej szkoly, pracuja oczywiscie bez zadnych umow (tu gdzie mieszkam nawet z pracownikami mozna zawrzec umowe ustna) sa pomocnikami, asystuja w pracy w szkole, w klasach, w przedszkolu generalnie tam gdzie jest potrzeba, ale nie maja obowiazkow, nie wymaga sie od nich niczego ani z niczego nie rozlicza no i oczywiscie nie sa zawsze po nadzorem/w towarzystwie osob zatrudnionych.
              • tezee Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 17:56
                fajnie tylko że po pierwsze to osoby na wolontariacie w urzedzie z którymi miałam przyjemnośc nie tylko przypinały spinacze ale odwalały najgorszą robotę za ludzi którzy tam byli na etacie od 25 lat zasiedzeni i leniwi wink szans na pracę nie miał nikt , pomijam że akurat w administracji były wtedy cięcia nawet jak ktos szedł na emeryturę nie rozpisywano konkursu tylko likwidowano stanowisko , a jak sie ktos juz dostał mimo cięć to nie muszę pisac ze nie z ulicy winkpracownicy urzędu mieli bekę.Jakby poszedł na wolontariat do chorego dziecka czy zwierzaka to by faktycznie pomógł przynajmniej taka prawda.
          • estelka1 Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 17:19
            Ja chyba też się nie zgodzę z Tobą. Wolontariat w placówkach publicznych jest możliwy. Oczywiście jest jednak konieczne podpisanie umowy wolontariackiej. Jest to umowa w zasadzie taka sama, jak inne cywilnoprawne, tylko oczywiście bez wynagrodzenia. Gdy umowa zawarta jest na czas dłuższy niż 30 dni, konieczne jest ubezpieczenie pracownika-wolontariusza.
            Nie zmienia to jednak faktu, że szkoła wcale nie ma obowiązku zatrudniania wolontariuszy do pomocy przy dzieciach wymagających większej pomocy niż inne. Zresztą byłoby to nielogiczne, bo wolontariusze pracują z własnej woli, nikt ich nie zmusza do wolontariatu.
            • anorektycznazdzira Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 17:25
              A może kojarzysz jakieś paragrafy? Mogłyby mi się przydaćsmile
              • estelka1 Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 17:33
                Oj, musiałabym poszperać... na pewno trzeba byłoby zerknąć do ustawy o pożytku publicznym i wolontariacie. Ale tak na chłopski rozum, wolontariusze pracują w szpitalach, sądach (kuratorzy społeczni), przy dotacjach z samorządów dla organizacji pozarządowych brana jest pod uwagę praca wolontariuszy, choć dotacje to pieniądze publiczne...
                • kali_pso Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 17:39

                  Tylko, że w szpitalu nikt nie przyjmie Cię z ulicy, bo Ci się zachciało np. poczytać dzieciom.. Wolontariusze pojawiają się kierowani poprzez stowarzyszenie/fundację, która to nawiązuje kontakt ze szpitalem. Tak to działa u nas
                  • estelka1 Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 17:54
                    Ale chyba nie w każdym przypadku smile a pielęgniarki pracujące jako wolontariuszki, kiedy starają się o odnowienie prawa wykonywania zawodu? Nie sądzę, żeby były kierowane przez stowarzyszenia. Ale ok, zaczynamy się w tym momencie czepiać technicznych szczegółów zatrudniania wolontariuszy, a chyba nie o to chodzi w tym wątku.
                    • kali_pso Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 17:57
                      > Ale chyba nie w każdym przypadku smile a pielęgniarki pracujące jako wolontariuszk
                      > i, kiedy starają się o odnowienie prawa wykonywania zawodu?

                      W każdym.
                      Wystarczy odnieśc sie tylko do tego, że musisz mieć wykonane badania, bo bez tego nikt nie powienien dopuścic Cie do pracy z kimkolwiek.
                      • najma78 Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 18:05
                        Wystarczy odnieśc sie tylko do tego, że musisz mieć wykonane badania, bo bez tego nikt nie powienien dopuścic Cie do pracy z kimkolwiek.


                        Ale jakie badania? Jakies konkretne dotyczace pielgniarek czy ogolnie?
                      • estelka1 Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 18:08
                        A co chcesz udowodnić brnąć w takie techniczne szczegóły, bo nie do końca rozumiem? Każdy zawód, każde stanowisko pracy, czy na umowę o pracę, zlecenie, czy na umowę wolontariacką ma swoje wymagania zarówno ze względu na bezpieczeństwo samego pracującego, jego podopiecznych, jeśli tacy są, jak i dla bezpieczeństwa materialnego. Dla mnie to jest logiczne. I na pewno nikt nie dopuści do pracy na stanowisku pielęgniarki stolarza, a na stanowisku opiekunki do dziecka wykwalifikowanego piekarza wink
                        • najma78 Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 18:10
                          Estelka1 a komu odpisalas? Ja pytam jakie badania sa potrzebne zeby pracowac?
                          • estelka1 Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 18:20
                            Ja akurat odpisywałam kalipso smile A do szpitala na pewno nie wpuszczą Cię bez badań sanitarno-epidemiologicznych.
                            • najma78 Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 18:30
                              estelka1 napisała:

                              > Ja akurat odpisywałam kalipso smile A do szpitala na pewno nie wpuszczą Cię bez ba
                              > dań sanitarno-epidemiologicznych.

                              No ale w inne miejsca mam nadzieje, ze takwink
                              • estelka1 Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 18:35
                                No oczywiście, że taksmile
                              • kali_pso Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 20:01

                                Dziewczyny, w każdej szkole nauczyciel zanim rozpocznie pracę musi zrobic badania.
                                Wolontariusz przychodzacy x razy w tyg. bez badań do szkoły nie powinien być dopuszczany do pracy z dzieckiem- dyr., który tego nie kontroluje sam naraża się na przykre konsekwencje.
                                Ja piszę zarówno z punktu widzenia szpitala jak i szkoły, bo jestem nauczycielką.
                                U nas praktykantki musza mieć badania, wolontariusze też.
                                • najma78 Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 21:39
                                  kali_pso napisała:

                                  >
                                  > Dziewczyny, w każdej szkole nauczyciel zanim rozpocznie pracę musi zrobic badan
                                  > ia.
                                  > Wolontariusz przychodzacy x razy w tyg. bez badań do szkoły nie powinien być do
                                  > puszczany do pracy z dzieckiem- dyr., który tego nie kontroluje sam naraża się
                                  > na przykre konsekwencje.
                                  > Ja piszę zarówno z punktu widzenia szpitala jak i szkoły, bo jestem nauczycielk
                                  > ą.
                                  > U nas praktykantki musza mieć badania, wolontariusze też.
                                  >

                                  Ale jakie badania?
                                • estelka1 Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 22:02
                                  Kalipso, chyba się zaplątałyśmy w tej dyskusji, bo obydwie w zasadzie to samo miałyśmy na myśli, tylko jakby w innych językach to pisałyśmy big_grin
                    • ib_k Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 18:03
                      estelka1 napisała:

                      > Ale chyba nie w każdym przypadku smile a pielęgniarki pracujące jako wolontariuszk
                      > i, kiedy starają się o odnowienie prawa wykonywania zawodu? Nie sądzę, żeby był
                      > y kierowane przez stowarzyszenia.

                      nie myl pojęć, nie każda praca wykonywana bezpłatnie jest wolontariatem, być może te pielęgniarki są na przyuczeniu czy stażu, lub tp
                      • najma78 Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 18:08
                        nie myl pojęć, nie każda praca wykonywana bezpłatnie jest wolontariatem, być może te pielęgniarki są na przyuczeniu czy stażu, lub tp

                        A czym jest? Praca wykonywana bezplatnie jest wolontariatem, staz (swoja droga co to za twor) to praca odplatna, a przyuczenie to praktyki, trening i tu tez oplatny no chyba, ze dotyczy studentow/uczniow uczacych sie zawodu.
                        • ib_k Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 18:14
                          A czym jest? Praca wykonywana bezplatnie jest wolontariatem,

                          pojęcie wolontariat jest jasno sprecyzowane w ustawie "wolontariusz – osoba fizyczna, która ochotniczo i bez wynagrodzenia wykonuje świadczenia na zasadach określonych w ustawie;

                          pielęgniarka pobierająca naukę może ale nie musi być wolontaruszem


                          • estelka1 Re: Przyszło mi do głowy 03.01.12, 18:27
                            Ok, masz rację. Po prostu w szpitalu to potocznie nazywają wolontariatem.
    • nac.ia Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 16:51
      Pracowałam kiedyś (trzy lata temu) jako asystentka dzieci z autyzmem, miałam pod opieką chłopca chodzącego do szkoły i drugiego, z którym chodziłam do przedszkola. Byłam zatrudniona w agencji opiekunek, ale agencja brała pieniądze za moją pracę z MOPSu. Rodzice z orzeczeniem zgłaszli się do swojej placówki MOPS i nie były istotne ich zarobki. Jeżeli szkoła wymaga asystenta dla dziecka, to daje na to odpowiednie pisemko i na jego podstawie rodzice zgłaszają zapotrzebowanie do MOPS. Rodzice dopłacali ok. 80 groszy za godzinę pracy asystenta (ta suma chyba zależy od zarobków). Może warto spróbować tego sposobu żeby zadowolić panie nauczycielki.
    • noemi29 Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 17:18
      Mam koleżankę, która pracuje w szkole jako pomoc nauczyciela, jesli w klasie jest dziecko np. z autyzmem. Ona jest na etacie szkoły i żaden rodzic jej nie płaci!
    • kali_pso Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 17:27

      nie chcę Cię martwić, ale jelenia z Ciebie robą od dawna.
      Po pierwsze- jak nie wiesz o co chodzi to idzie o przepisywink- poproś szanowną dyrektorkę aby pokazała Ci przepis mówiący, że masz za cokolwiek płacić.
      Po drugie- co to za wolontariusz, który pobiera opłaty?
      Po trzecie- kogo córka/krewną jest ta panna?winkp
      Po czwarte- ja bym zrobiła tak- zablefuj i zapytaj p. dyr., czy gdybyś znałazła innego "wolontariusza" to mógłby on z Twoim dzieckiem pracować. Jest mnóstwo fundacji dla dzieci z autyzmem, które ogłyby słuzyć Ci pomocą, niech dyr. pozwoli komuś za darmo udzielic pomocy Twojemu dziecku- wtedy się przekonasz o co tak naprawdę biega tym paniom.

      Generalnie- według mnie- mocna ściema i ktoś Cię robi na szaro
      • najma78 Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 17:40
        Generalnie- według mnie- mocna ściema i ktoś Cię robi na szaro

        Zgadzam sie wink
        • aqua48 Jeszcze jedno! 03.01.12, 18:39
          Czy za opłaty na ten "wolontariat" za zeszły rok masz jakieś dowody, pokwitowania? Jak to się odbywało, bo przecież nie z ręki do ręki tej pani.
          Ja bym jednak sprawdziła w kuratorium, jak to formalnie ma wyglądać.
    • mdro NKT 03.01.12, 17:47
      Nie karmić.
    • milenka_net Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 19:38
      Powinnaś to zgłosić do kuratorium. To jest wyłudzanie pieniedzy , nic więcej.
      Wolontariusz któremu trzeba płacic.... dobre sobie! Takie cuda to tylko w Polsce.
    • marychna31 Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 21:53
      > Mam niepełnosprawne dziecko z zaburzeniami autystycznymi

      Jesli dziecko ma diagnozę któregoś z rodzajów autyzmu to placówka edukacyjna otrzymuje na takie dziecko co miesiąc kwotę w wysokości 3,5 tysiąca złotych
      (subwencja oświatowa). Czasami sa problemy z trafieniem tych pieniędzy z gminy do szkoły/przedszkola i trzeba się trochę przy tym namęczyć ale warto. Z tej kwoty szkoła jest zobowiązana opłacać specjalne potrzeby edukacyjne dziecka, w przypadku twojego dziecka etat cienia (czyli indywidualnego terapeuty wspomagającego). Ja bardzo polecam takie rozwiązanie. Osoba z odpowiednimi kwalifikacjami jest w stanie w pełni rozwinąć potencjał dziecka.
    • baltycki Re: Czy mają prawo wymagać? 03.01.12, 22:22
      Obie moje corki sa wolontariuszkami, pracuja z niepelnosprawnymi.. i zaden rodzic im nie placi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja