yenna_m
05.01.12, 12:52
Tak po lekturze wątku dot. niefinansowania nutramigenu nasunęła mi się myśl:
dlaczego społeczeństwo oczekuje od matki, żeby (aby zasłużyć na miano matki niewyrodnej, rzecz jasna) karmiła dziecię własną piersią, choćby to równało się totalnej diecie eliminacyjnej szkodzącej zdrowiu?
Pojąć tego nijak nie mogę, bo przecież taka dietka odezwie się najdalej za kilkanaście lat i trzeba będzie nieszczęśnicę leczyć?
Czyli co?
Matka, która nie będzie się poświęcać w imię naprawdę idiotycznie rozumianego macierzyństwa (bo matka w dobrym zdrowiu ma wystarczyć dziecku na jak najdłużej) jest wyrodna czy nie?
Dla mnie nie.
A poświęcająca się i katująca szkodzącą zdrowiu źle zbilansowaną dietą elimenacyjną jest po prostu głupia i mam wrażenie wcale nie myśli o dobru swojego dziecka (jeśli można w inny sposób zapewnić dziecku nieszkodzący posiłek)