wróciłam do pracy i zonk :(

08.01.12, 15:17
Wróciłam do pracy dokładnie po roku nieobecności. Mała skończyła rok i stwierdziłam, że czas wracać, no i wróciłam.
Pracę do tej pory pomimo, że w budżetówce miałam dość rozwojową, cały czas musiałam się szkolić i douczać, ale zgrzyty z bezpośrednim przełożonym odbierały mi wszelką chęć pracy.
Po powrocie dyrektor zaproponował mi zmianę działu, stanowisko oczywiście to samo tylko inny dział, praca taka , że chce mi się płakać, wprawdzie zero stresu (wklepywanie danych do komputera), tylko takie uwstecznienie zawodowe, boję się, że ciężko będzie się później wybić. Dyrektor wprawdzie obiecał, że to nie na stałe, tylko wiadomo różnie jest.
Mam wyższe stanowisko od pozostałych pracowników działu i widać, że nie jest to dobrze postrzegane
Miałyście podobną sytuację, udało się później wrócić do poprzedniego działu, obowiązków?
    • kali_pso Re: wróciłam do pracy i zonk :( 08.01.12, 15:24

      A dlaczego to zrobił?
      Może myślał, że:
      a) okres kiedy Cię nie było poczynił w Twoim mózgu jakieś potworne defiycty?wink
      b) myslał, że będziesz tak wolała( praca mniej obciążająca) i chciał zrobić Ci dobrze?
      Może porozmawiaj z nim, że stać Cię na więcej, że się marnuje twój potencjał itd.
      Nie da rady?
    • spicy_orange Re: wróciłam do pracy i zonk :( 08.01.12, 16:28
      a ja bym tak chciała. Do pracy nie chodzę, żeby się rozwijać blablabla tylko zarobić kasę na życie takie jakie chcę mieć. Niestety moja firma uparła się, żeby mnie wbrew woli pchać w coraz większe bagno, nazywając to szumnie awansem, kolejnym krokiem w karierze i ROZWOJEM. W praktyce oznacza to wyłącznie tyle, że wkrótce z marszu przejmuję po koleżance stanowisko pracy (kierownicze): ona miała dużo lepszą pensję i 2 osoby do pomocy a ja zieleniak będę sama, za dotychczasowe wynagrodzenie. Skoro do tej pory we 3 zasuwałyśmy po 10-14 godzin to nie rozumiem jak sama mam to wszystko ogarnąć, ale powinnam przecież być wdzięczna, że firma pozwala mi się rozwijać. Pracy nie mogę na razie zmienić, bo czekam jeszcze 9 miesięcy na wypłatę ostatniej raty premii za zakończony poprzedni projekt (kwota na tyle znacząca, że ciężko mi ją odpuścić na pstryk palcami).
    • bella_roza Re: wróciłam do pracy i zonk :( 08.01.12, 16:36
      miałam tak przez pół roku, nie z powodu urlopu macierzyńskiego ale z powodu zmian organizacyjnych w firmie. to było straszne pół roku. wbrew pozorom nicnierobienie w pracy wpływa na człowieka potwornie dołująco. na szczęście udało mi się przenieść do działu gdzie mam pracę zgodną z kwalifikacjami, ale też pracowałam nad tym cały czas+rozglądałam po rynku za inną. lepiej pracę mieć niż nie mieć, a w międzyczasie poszukać innego rozwiązania.
      • sarah_black38 Re: wróciłam do pracy i zonk :( 09.01.12, 09:54
        Zawsze tak jest po powrocie z wychowawczego. Ja wróciłam po ponad roku ( ciąża zagrożona a potem krótki wychowawczy) - zero dodatków, nadgodzin, goły etat. I jeszcze po stopach całować, że praca jest. Taki lajf smile
    • foro-estupido Re: wróciłam do pracy i zonk :( 09.01.12, 11:57
      No właśnie....Kiedy wróciłam do pracy obowiązki miałam(i mam) te same....Wykonuję tą samą pracę co przed urlopem wychowawczym,ale....za mniejszą stawkę.Nie mam tak jak poprzednio,chociaż po roku pracy zarabiałam już jak ci,co pracują po kilka lat.Teraz dostaję wynagrodzenie takie jak"w papierach".A dostawałam na rękę inaczejsad
      A mówił(szef)że beze mnie sobie nie radzi....
      • mamakasienki1 Re: wróciłam do pracy i zonk :( 09.01.12, 18:20
        Dzięki za odpowiedzi.
        Urlop macierzyński i wychowawczy nie poczyniły mi w mózgu żadnych ubytków.
        Fakt jestem teraz lepiej zorganizowana. No ale ogarniam na codzień trójkę dzieci dom zakupy itp.
        Moje obecne obowiązki to nie jest nicnierobienie, to ciągły młyn, wklepuję dane do komputera, a w międzyczasie obsługuję petentów, no i zajmuję się korespondencją. Dla mnie to taki trochę dołek zawodowy, ale z drugiej strony nie mam tyle stresów co wcześniej, wszystko na zasadzie zrobię i idę bez stresów do domu. Wynagrodzenie bez zmian, więc nie mam powodów do narzekań, ale prestiż nie ten i to mnie chyba tak zabolało.
        Wiem, że to nie na stałe i wiem, że przy kolejnych zmianach organizacyjnych być może zostanę przeniesiona.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja