no i co, Mateczki?

08.01.12, 23:20
Był tu długaśny wątek o psich kupach i Narodzie Polskim, że niewyuczalny, niewychowalny, że Kraj tonie w psich odchodach, ze pomogą co najwyżej drakońskie kary i przetrzebienie psiego pogłowia. I wątek się rozwijał w tym duchu i rozwijał, a jak napisałam, w jaki sposób na moim jak najbardziej polskim osiedlu problem rozwiązano - i w jaki prosty sposób! - wątek się urwał, zanikł, usechł. Nawet jednego wpisu - że fajnie, i że może by tak u nas.
Oj, Ematki Polki!
    • iwoniaw Re: no i co, Mateczki? 08.01.12, 23:29
      I nic, Mateczko. Napisałam w tamtym wątku, że u mnie kosze są i NIEKTÓRZY sprzątają. Ale problemu to nie rozwiązało, oj nie.
    • bi_scotti Re: no i co, Mateczki? 08.01.12, 23:32
      Kosz na smieci (rowniez na te psie kupy) to podstawa. Ja od lat walcze/zabiegam o to zeby w moim miescie (Toronto) bylo wiecej koszy na smieci i zeby byly "wszedzie" (rowniez np. w srodkach transportu publicznego!), bo czlowiek leniwy jest ale najczesciej, z gruntu, nie taki zly WIEC trzeba kazdemu umozliwic bycie przyzwoitym bez wymagania jakichs wielkich "poswiecen" typu targanie smiecia dalej niz kilkanascie metrow. Life.
      • myelegans Re: no i co, Mateczki? 08.01.12, 23:55
        W Anglii kosze z kolei usunieto z wielu miejsc publicznych w czasach kiegy IRA sobie tam bomby wkladala, do tego duze poglowie psie i czyste ulice.
        Tu w glowach trzeba poprzestawiac.
        • bi_scotti Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 00:18
          myelegans napisała:

          > W Anglii kosze z kolei usunieto z wielu miejsc publicznych w czasach kiegy IRA
          > sobie tam bomby wkladala, do tego duze poglowie psie i czyste ulice.
          > Tu w glowach trzeba poprzestawiac.

          Eeee, to chyba jednak jest on-going battle, nie przypuszczam zeby to sie az tak drastycznie pozmienialo od 2009: www.guardian.co.uk/news/blog/2009/feb/11/dog-fouling-britain
          Ja tam w sumie wole psie kupy na ulicy (occasionally wink ) niz kompletny brak psow - czy tak jest w Singapour, Azjaodkuchni?
          • olena.s Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 08:41
            W Singapurze to nie wiem, ale u mnie - jak najbardziej. Psów prawie nie ma - muzułmanie rzadko je trzymają, jako że dla nich pies jest nieczysty (Mahomet, ugryzienie), no ostatecznie łowcze czasem mają.
            A ekspaci też mają psów niewiele, bo i klimat im nie sprzyja (przez pół roku spacerki w 45C) i mało mieksc do wybiegania zwierzaka, i koso patrzą na człowieka.
            Są za to koty.....
    • kropkacom Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 08:20
      Kosze są potrzebne, ale jak ktoś nie chce sprzątać po swoim piesku to kosze go nie zmuszą. Sama piszesz, ze na trawnikach są kupy. Oczywiscie fajnie, ze chociaż chodniki czyste. Mentalność musi się zmienić. Mentalność.
    • milenka_net Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 08:45

      W moim mieście takie kosze , a nawet woreczki przy koszach sa co kilka metrów w parkach i na niektórych osiedlach, np na moim, a kup jak jest dużo tak było. Wniosek - Ludzie to większe świnie i brudasy niż ich zwierzęta.
    • gryzelda71 Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 08:50
      Na moim osiedlu sa zwykłe kosze dośc gęsto ustawione.
      I co?I kupy same tam nie wlatują.a kto nie chce sprzątnąć nie sprzątnie.
    • nangaparbat3 oj, Dziewczynki :) 09.01.12, 08:53
      Da capo:
      kubły na psie kupy pojawiły się jakieś pół roku temu. Najpierw kilka, a ostatnio jakiś wysyp. A kupy po pierwsze zniknęły całkowicie z chodników, po drugie na trawnikach zdarzają się, ale naprawdę rzadko.
      Prosta zmiana warunków spowodowała zmianę "mentalności".
      Naprawdę.
      • gryzelda71 Re: oj, Dziewczynki :) 09.01.12, 08:56
        Ale jak to zmienić na moim osiedlu?No jak.Kupy od zawsze tylko na trawnikach,ale mnóstwo.
      • tempera_tura Re: oj, Dziewczynki :) 09.01.12, 13:12
        U nasz koszy dużo. Kup zatrzesienie. Kosze puste stoją.
    • nabakier Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 09:43
      A to nie wiesz, że jak coś w dyskusji trafnie napiszesz, to Ci już nie odpiszą, bo racje komuś przyznać to grzech i dyshonor big_grin? Stara strategia, co robić sad
      Do rzeczy: w mojej dawnej wspólnocie (byłam w zarządzie) zarządziliśmy nie tylko kosze i torebki, ale także OPŁATĘ dla właścicieli psów, i uwaga- KOTÓW (bo są także koty wychodzące) 15 zł miesięcznie- na opłacenie pana, który codzienne czyścił teren z kup (wieczorami nie zawsze widać, gdzie pies nabrudzi). Aż dziw, że przeszło, no ale przeszło.
      Niestety, torebki ginęły w tempie ekspresowym, ktoś je kradł, i zrezygnowaliśmy z wieszania ich. Ale mimo tego ludzie dbali o czystość, kosze były zapełniane.
      To działa.
      W obecnej wspólnocie nie ma koszy, mimo że to zgłaszaliśmy. Ale sa tabliczki o zakazie wyprowadzania psów na trawniki wspólnoty i jest czysto. Może dlatego, że trawniki są na widoku i ludzie się wstydzą?
      Coś się zmieniło w mentalności.
      • chipsi Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 09:52
        Wydaje mi się że taki "podatek" od czworonoga na rzecz sprzątania ulic to jedyne praktyczne rozwiązanie. Tak jak jeszcze jakoś uwierzę że ktoś wychodząc z pieskiem za nim posprząta tak nie widzę tego w mojej okolicy. Tzn nie widzę ludzi z psami tylko psy biegające luzem po okolicy i robiące gdzie popadnie. Najbardziej lubią chyba moją furtkę uncertain
        • kropkacom Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 12:12
          Nikt poza wami właścicielami nigdy nie sprzątał i nie sprzątnie kupy. No, litości... Może na jakiś szczególnie strzeżonych miejscach. Tylko tyle...
          • chipsi Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 12:21
            Nie jest to aż tak abstrakcyjne jakby się mogło wydawać. Gdzieś już widziałam (nie w PL) faceta z pojazdem wielkości dużej kosiarki do trawy z "odkurzaczem" wsysającym kupy z chodnika. Skoro nie udaje się wyegzekwować sprzątania po swoim pupilu to może tak? To samo dotyczy innych śmieci na ulicy. Powinniśmy też wyrzucać papierki do kosza a jednak czasem walają się po chodniku i ktoś to potem musi sprzątnąć za kasę podatników.
            • nangaparbat3 Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 19:15
              Mnie się wydaje, że u nas też sprzątają - rano, jeśli wychodzę dość wcześnie, widzę kilka osób sprzątajacych chodniki, śmietniki. I po prostu jest czysto. Myślę, że to też dopinguje właścicieli psów.
              • kropkacom Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 20:36
                > Myślę, że to też dopinguje właścicieli psów.

                Do sprzątania chyba nie dopinguje. big_grin Możemy od razu ustalić, ze psia kupa to nie sprawa właścicieli psów. Będzie prościej.
                • nangaparbat3 Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 21:48
                  Ale, Kropko, na moim osiedlu po prostu widzę: od pewnego czasu jest z miesiąca na miesiąc czyściej, porządniej. Coraz rzadziej widzę rozwalone śmieci czy właśnie psie kupy - na chodniku nie widziałam od jesieni co najmniej. Na trawnikach coraz rzadziej. I wyraźnie widać, że spółdzielnia dba - są ci sprzątający, nowe kubły, robi się chodniki bardzo porządne, no dba po prostu.
                  I wydaje się, że wpływa to na tę osławioną "mentalność", kiedy ludzie widzą, że ktoś dba, i
                  oni dbają.
                  • kropkacom Re: no i co, Mateczki? 10.01.12, 08:09
                    Zbyt wiele kup pod śmietnikami widziałam, niedopałków pod śmietniko- popielniczkami i masę zniszczonych pięknych nowych wiat autobusowych aby przyznać rację.
                    • nabakier Re: no i co, Mateczki? 10.01.12, 08:42
                      Kropka, no ale co powiesz na to, że to już moja druga wspólnota, w której jest czysto: nie ma kup na trawnikach i chodnikach? Przyjmij, że bywa różnie.
                      • kropkacom Re: no i co, Mateczki? 10.01.12, 08:50
                        Chyba nie zrozumiałaś co napisałam. Jeśli ludzie chcą sprzątać to będą sprzątać. Jak nie chcą to i śmietniki nie pomogą.
                        • chipsi Re: no i co, Mateczki? 10.01.12, 09:19
                          Coś jednak w tej mentalności jest. Porządek motywuje, nawet we własnym domu, sama po sobie mogę powiedzieć że gdy wszystko na błysk to się sprząta na bieżąco a jak już się coś nazbiera "samo" to już z górki i bajzel w całej chałupie. Jakiś czas temu szłam ze znajomym, wydawało się porządny facet a ten wywala papierek po lodach na chodnik. Pytam dlaczego a ten mi że przecież tu i tak nasyfione. Fakt, było. Inna sprawa że kosza na śmieci było ciężko uświadczyć.
                          • kropkacom Re: no i co, Mateczki? 10.01.12, 09:30
                            Twój kolega to burak. A wytłumaczenie zawsze się znajdzie. Jedno lepsze, drugie gorsze. Jeśli już chodzi o czyste, wylizane osiedla to tu raczej działa inny mechanizm: "co powie sąsiad?". Chociaż są jednostki, które nawet wiedząc, ze coś jest społecznie nieakceptowalne, będą robić po swojemu.
      • nangaparbat3 Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 19:11
        > W obecnej wspólnocie nie ma koszy, mimo że to zgłaszaliśmy. Ale sa tabliczki o
        > zakazie wyprowadzania psów na trawniki wspólnoty i jest czysto. Może dlatego, ż
        > e trawniki są na widoku i ludzie się wstydzą?

        A - przepraszam - to na czyje trawniki oni te psy wyprowadzają???
        • nabakier Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 20:20
          Mamy szczęście mieszkać na rubieżach- ugór mamy niedaleko- z krzakami, nieścinaną trawą... Tam. Ale i tam staramy się sprzątać przy wydeptanych "trasach"- acz jest nas niewielu, i ja np. jak jest ciemno albo deszcze, to bez wyrzutów pozwalam mojego brudzić i tam. Pewnie dlatego tych koszy nie porobili. Gdyby nie ten ugór, to bym parła na te kosze.
          • nangaparbat3 Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 20:30
            Ugory dobra rzecz - pomijając kupy to spuścić ze smyczy można smile
            • nabakier Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 20:33
              to jest chyba najcudniejsze smile
    • broceliande Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 10:13
      A jak jest z podatkiem za psa?
      Czy ten podatek nie jest właśnie na sprzątanie? Bo pies wychodzi i brudzi?
      Ja odważnie napiszę, że jestem z takich sprzątających tylko z chodnika. Jak dojdę do parku, nie sprzątam, nikt nie sprząta.
      • gryzelda71 Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 11:57
        To ciekawe,bo mój pies nigdy nie próbował załatwić się na chodniku.Inne mają tak krótka smycz/
      • nabakier Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 12:05
        Chyba nie na sprzątanie on jest. Raczej na utrzymanie struktur zajmujących się zwierzakami typu: weterynarie (są jeszcze państwowe czy miejskie?) lub miejskie akcje czipowania psów (niektóre miasta mają darmowe czipowanie).
      • kropkacom Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 12:09
        > Czy ten podatek nie jest właśnie na sprzątanie?

        A jest? Nikt psich kupsk nie będzie sprzątał poza właścicielami czworonoga. Nawet u nas ekipy sprzątające sprzątają papierki, niedopałki. Kup nie sprzątają.
    • demonii.larua Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 12:03
      U nas też kup na chodnikach mniej, ale kubłów nie uświadczysz. Ja wywalam klocki w workach do zwykłych śmietników, nawet jak na trawę się Babol załatwia i widzę coraz więcej ludzi jednak te kupy sprząta. Ale miasto malutkie, ledwie 38.tys luda - może dlatego.
    • aniuta75 Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 12:06
      U nas są kubły. No i co z tego?
      Dzwoniłam do spółdzielni, oni wiedzą, ale cóż mogą?? Sami musimy zwracać uwagę psiarzom, coby sprzątali po swoich pupilach.
      Zwracam, a jakże. Tylko taki jeden z drugim to nie patrzą czy ja z dziećmi czy bez i sypią przeróżnymi epitetami w moim kierunku i że jak mi przeszkadza to sama mam sprzątnąć smile.
      Teraz już nie bezpośrednio, tylko z dzieciakami rozmowa tak, żeby delikwent słyszał. Dzieciaki same czasem zwracają uwagę komuś, że "pies to na smyczy ma być" i "trzeba sprzątnąć po piesku". Nikt nic sobie z tego nie robi...
    • szrama_z_szarm Sprzątam od lat 09.01.12, 21:32
      i widzę- wprawdzie niezwykle powoli-że sprzątających przybywa.
      Opadają mi ręce, gdy (także w tym wątku) czytam wypowiedzi-z chodnika sprzątam ale z trawnika czy tym bardziej parku nie. A co to za różnica? Na trawie mniej śmierdzi? Na trawę nie wchodzą ludzie- w tym dzieci? I inne psy? Nie wiem jak u innych, ale mój potwor za Chiny Ludowe nie przejdzie łapą po innych psich odchodach. Czy jeśli pies załatwi się w domu to też sprzątacie wybiórczo? Z dywanu tak ale z podłogi już nie? Problem leży nie w ilości koszy- na mojej ulicy kosze, takie najzwyklejsze a nie "psie" pojawiły się chyba rok temu, bywało, że torebkę z nieczystościami donosiłam do własnego podwórka i własnego kosza. Nota bene- moja siostra, mieszkająca niemal na obrzeżach i wypuszczająca psy na ugory- sprząta po nich i wyrzuca torebki do swojego śmietnika. Wiecie dlaczego? Bo to jest ok.6 kup dziennie mniej na trasie, którą porusza się ze swoimi zwierzami. I 6 szans dziennie mniej, że wdepnie w cuchnącą minę. A śmierdzi jednakowo źle kupa po swoim i cudzym psie. Doprowadzenie zaś obuwia do stanu czystości zajmuje DUŻO więcej czasu niż sprzątnięcie kupiszcza.
      Wracając do niesprzątania- nie kosze czy woreczki stanowią o czystości. Wychowanie.Kultura. szacunek do samego siebie i przestrzeni wspólnej. To, co robisz w domu- Twoja sprawa. To, co robisz w miejscu publicznym -nie jest wyłącznie Twoją rzeczą. Może kupy twojego psa nie przeszkadzają tobie, ale nie oczekuj, że nie będą przeszkadzały innym.
      I owszem, zwracam uwagę tym, którzy uważają, że po psie nie musza sprzątać. Też słyszę różne teksty, choć rzadko, bo przy gabarytach mojego psa trzeba być ciężkim idiotą by mnie sflugać. Zdarzyło się, że jednej pani zagroziłam, że najpierw będę wzywać straż a następnie zbiorę po jej psie i wrzucę jej do kaptura- skoro jej nie przeszkadza niech kupę nosi z sobą.
      Najbardziej mnie wkurza coś innego- że ludzie mają braki w uzwojeniu to wiem, ale że straż, mająca możliwości karania za nie sprzątanie po zwierzach nie robi tego- to mnie zadziwia nieodmiennie.To jest czysta kasa. Mimo, że za gó..o. Wpływ do kasy miasta. A nieroby nic tylko łażą i udają, że badania wzroku dopiero przed nimi.
      Monitoring. Chadzam w okolicy, która niemal naszpikowana jest kamerami- prokuratura, sąd, monitoring miejski- a ludzie z psami okoliczni, ciągle ci sami. Argumenty o nieprzyznawaniu się do psa upadają- wystarczą nagrania z najbliższego skweru i już.
      Ale i tak sedno tkwi w tym, co wynieśliśmy z domu . I to samo poniosą w świat nasze dzieci.
      Pozdrawiam, przepraszając za rozwlekłość.
    • czarnaalineczka Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 21:44
      u nas byl kosz ale ukradli big_grin
      • nangaparbat3 Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 21:51
        Może to ci moi??? Bo niby skąd wzięli tak dużo????
        • czarnaalineczka Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 21:57
          moze :d
          kurde no bo rozwala mnie to
          po kij komu kosz na psiekupki big_grin
    • anorektycznazdzira Re: no i co, Mateczki? 09.01.12, 22:17
      Nanga, nie chciałam gasić Twojego entuzjazmu. U nas też są kosze, ale kup jest do takie wysokości, ze ktoś sobie o nie kiedyś rozbije czoło tongue_out Brudasy i wielcy państwo nie będą przecież gówien zbierać nawet gdyby ich kosz gonił.
      • chipsi Re: no i co, Mateczki? 10.01.12, 09:23
        Pacz pani, a wystarczy wejść w wątek o butach i nagle okazuje się że nikt nigdy zasranego chodnika nie uświadczył big_grin
Inne wątki na temat:
Pełna wersja