kropkacom
11.01.12, 10:14
Wczoraj wyjechało z osiedlowej uliczki czarne BMW. Wyjechało z piskiem opon, nie zwalniając na zakręcie. Na szczęście nikt nie stanął mu na drodze. Kierowca wydawał się takim z rodzaju - "lubię szybką jazdę". Niedawno czytałam o wypadku spowodowanym przez kolesia, o którym matka twierdziła - zawsze szybko jeździł. Na studiach podyplomowych babki licytowały się, która ma więcej mandatów za przekroczenie szybkości.
Teraz do sedna. Kurnia, co to za fetysz ta zawrotna szybkość na ulicach osiedlowych, czy kiepskich drogach? Od bicia rekordów prędkości są specjalne tory wyścigowe.