to ma być babcia?

06.06.04, 18:47
Cześć. Muszę to komuś powiedzieć, bo dostaję szału. Nie powinnam się
przejmować, a jednak... Chodzi o mamę mojego faceta - babcię mojego Szymonka.
Powiedzcie mi, czy to jest normalne, żeby własna babcia w ogóle nie
interesowała się wnukiem? Tzn może nie tyle się nie interesuje, bo czasem do
nas wpadnie (na 10 minut), ale traktuje go jakoś tak szorstko, jakby wcale
jej nie zależało. Moje koleżanki się skarżą, że babcie rozpieszczają ich
dzieci, że zasypują je prezentami itd, a ja bym tak chciała! Moja mama
mieszka 600 km ode mnie, ale zawsze mogę na nią liczyć, np teraz mam sesję i
ciężkie egzaminy, to mama wzięła urlop i zabrała mojego synka na wakacje nad
morze. Prawie codziennie dzwoni i pyta o Szymonka, czy czegoś mu nie
potrzeba, wysyła nam paczki (nawet drobiazgi). A tamta zołza... Strasznie mi
się przykro zrobiło, bo ostatnio powiedziała z łachą, że może zaopiekować się
Szymonkiem przez dwie godziny dziennie (jak ja jestem na uczelni), ale będę
jej musiała zapłacić jak opiekunce. Ja wiem, że ona nie ma obowiązku zajmować
sie moim dzieckiem, ale wolałabym zapłacić obcej osobie!
Czy to jest normalne, że własna babcia nie przyniesie dziecku na Dzień
Dziecka nawet głupiej czekolady? Zresztą, ja się nawet nie spodziewałam, bo
Szymon, który ma teraz rok, nic od niej nigdy nie dostał. Ale to chyba nie
jest normalne. Staram się wpadać do niej mniej więcej co drugi dzień (mieszka
piętro niżej), ale nigdy nie ma czasu. Potrafi tylko krytykować. A zwłaszcza,
że wydaję za dużo pieniędzy na BZDURY (np. pieluchy, ubranka - przecież po co
kupować drogie i porządne, "TO" rośnie). Już mam dość słuchania tekstów
typu "po co kupować drogi wózek, ile on w tym pojeździ?" - ostatnio dość
ostro jej odpowiedziałam, że to nie ona kupuje, więc niech się nie wpieprza.
Mój facet też jest zdegustowany. A mi strasznie brakuje mojej mamy, za którą
Szymonek przepada. Po niej widać, że go kocha. A teściowa... no cóż, szkoda
słów.
2 miesiące temu jej córka urodziła małą Biankę. No i teraz Bianeczka jest
najfajniejsza, Szymonek poszedł w odstawkę. A ja mam wrażenie, że chodzi tu o
to, że Biankę można położyć w wózeczku, powiesić nad nią parę zabawek i
spokojnie zająć się swoimi sprawami, a za Szymonkiem urwisem trzeba biegać i
pilnować, aby nie broił. No tak, każde dziecko jest fajne, gdy nie płacze,
ładnie sę bawi w jednym miejscu i nie trzeba na niego uważać.
I wszystkiego się czepia, wydaje jej się, że jest wszystkowiedząca, a za
przeproszeniem gówno wie.
Czasem chce mi się wyć... Zwłaszcza w nocy. Szkoda mi mojego Kotka.
Koniec biadolenia. Jak macie ochotę, to odpiszcie, marzę o paru słowach
otuchy.
Pozdrawiam wszystkie emamy.
Marta
    • ulala72 Re: to ma być babcia? 06.06.04, 18:58
      Hej,
      też nie tak dawno sie żaliłam w tej sprawie. Podsyłam link - dużo ciekawych
      postów:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=8962927&v=2&s=0
    • ewacia2 Re: to ma być babcia? 06.06.04, 19:05
      marta, trzymaj si ja miaBam podobna sytuacj- inna tylko dlatego |e moja te[ciowa
      (bardzo bogata)kupowala wnusiowi zabaweczki a nie wziela Go nigdy na spacer,
      nie przyszBa bez okazji. Ja si zbuntowalam(4,5 letnie dziecko ani razu nie byBo
      na spacerze z babcia która mieszka obok. Te| mogBam liczyc tylko na swoich
      rodziców i meza- jak urodziBam to bylam na 2 roku studiów- te[ciowa pracujac 2
      razy w tyg. nie miaBa czasu przyjsc, czy pomóc mi np.podczas sesji. Ale
      wszystko ok- moje dziecko jej praktycznie nie zna(teraz si troch
      zainteresowaBa, bo pewnie dziecko starsze to mniej kBopotu i rozumie co od kogo
      dostanie)ale mojego synka wcale do niej nie ciagnie, a moich rodziców [ciska
      caBuje. Zobaczysz, |e jej te| kiedy[ bdzie przykro|e co[ przeoczyBa. A i
      jeszcze jedno- usByszalam kiedys najglupsze zdanie pod sloncem(od siostry meza-
      mlodszej-ze jak ona bedzie miaBa dziecko to mama bedzie pomagala, bo dziecko
      corki, to co innego ni| synowej...Smutne i zalosne, prawda. Trzymaj si i
      pamietaj ,zechleb zawsze zostaje oddany...niech babcia sie kiedys nie zdziwi |e
      wnusio nie chce z nia isc na spacer itd
      • verdana Re: to ma być babcia? 06.06.04, 19:40
        Moi teściowie sa nieco lepsi - przede wszystkim niemal co roku biorą dzieci (
        teraz już tylko jedno) na 2-tygodniowe wakacje, więc własciwie jestem
        niewdzęczna małpa. Ale problem polega na tym, ze poza tym zupełnie nie
        interesują się dziećmi. Nie zawsze nawet dzwonią z okazji urodzin, widzą je raz
        na parę miesiecy (a mieszkamy w tym samym mieście) - po prostu nie mają takiej
        potrzeby. Za to krytykują ich wszystkie poczynania. Ostatnio oberwało się
        mojemu najstarszemu synowi, ze wyjechał z kumplami nad morze i siedział na
        plaży, a nie zwiedzał okolice. Nic nie pomogły argumenty o braku kasy itd. Syn
        jest tak wściekły, ze nie chce ich więcej widzieć! Ale z drugiej strony mam
        luz - nie wtrącają się do wychowania, nie krytykują mnie - przynajmniej w oczy
        itd. Więc wszystko ma swoje dobre strony.
    • bea.bea Re: to ma być babcia? 06.06.04, 20:24
      No cóz, tak to jest już w życiu , że dzieci córek są zawsze lepszymi
      wnukami...i trzeba to zaakceptować,
      ja już martwie sie bo mam synka...i jako babcia oge nie być dopuszczonasmile))
      jak ma moja mama,
      Jesteś wspaniałą matką dla twojego synka ..i tak trzymaj...olać babcie ,
      jeszcze cie będzie prosić smile))
      szkoda tylko , że twoja mama jest tak daleko,
      mama to zawsze mama i najukochańsza babciasmile))
      pozdrawiam cieplutko beata
    • groszek19 Re: to ma być babcia? 06.06.04, 20:31
      Moja teściowa:
      -swego czasu kupowała dzieciom zabawki, czasem jakąś piżamkę
      -w ciągu 12lat wzięła do siebie dzieci 3 razy: dwukrotnie podczas pogrzebu w
      mojej rodzinie i gdy mąż (jej syn) miał sesję i ani moja mama ani opiekunka nie
      mogły zostać (ja też na studiach)
      -NIGDY nie zabrała dzieci abyśmy mogli wyjść do kina, znajomych
      -nie widziała dzieci od 4 lat

      Mój teść:
      -starszego wnuka widział przez około trzy miesiące
      -młodszego (a ma już 7 latek) jeszcze na oczy nie widział i nie ma zamiaru

      Dla wytłumaczenia: wszyscy mieszkamy w Polsce (nie tak daleko od siebie).
    • czarnauk Re: to ma być babcia? 06.06.04, 21:47
      to bardzo przykre co piszesz, czuję się tak jakbym czytała o sobie, tyle że
      moja mała ma dopiero 7,5m. nie pociesze cię bo nie potrafię. sama mam potężnego
      doła jeśli chodzi o moich teściów. to długa historia której nie warto
      opowiadać! powiem tylko tyle, że w końcu udało mi się zerwać z nimi kontakt.
      nie wiem czy to dobre dla mojej córci (pewnie nie) ale przynajmniej z mężem
      mamy święty spokój (a może to tylko pozory)
      pozdrawiam i głowa do góry!
    • olamad Re: to ma być babcia? 06.06.04, 22:21
      No cóż, u mnie też sprawa babci nie wygląda zbyt różowo. Moi teściowie, którzy
      mieszkają dwie ulice dalej zupełnie sie nami nie interesują. Poprawy wzajemnych
      relacji nie przewiduję, bo właśnie mój zwiazek z ich synem stanąl na wieeeelkim
      rozdrożu. Teraz pewnie się pogodząsmile). Moja Mama nie żyje, więc Uli pozostał
      tylko mój tata. Całe szczęście, ze chociaż on jest w swojej wnusi zakochany...
      Pozdrawiam,
    • milenium5 Re: to ma być babcia? 07.06.04, 09:33
      Moja teściowa:

      - za ostatnie (często) pieniądze kupuje mojemu synkowi ubranka (choć tych mu
      nie brakuje)
      - ZAWSZE jest w stanie zająć się nim w awaryjnych sytuacjach (choć mieszka 250
      km. od nas i bywało, że o tym, że nie mamy małego z kim zostawić dowiadywała
      się dzień przed dniem w którym do niego przyjeżdżała)
      - wielokrotnie proponowała mi, że zabierze małego do siebie (na wakacje,
      weekend)
      - ze względu na odległości nie widzi się z nim często, mały ją słabo zna, ale
      zawsze interesuje się jego sprawami i potrafi podkazać, że go kocha.

      Moja mama:
      - uwielbiała mojego synka (zawsze chciała mieć wnuka, nie lubiła małych
      dziewczynek) i zasypywała go prezentami dopóki nie urodziła jej się wnuczka
      (córka mojego brata)
      - Małą opiekuje się na codzień, do nas nie może przyjechać nawet w najabrdziej
      awaryjnych sytuacjach - gdy dziecko chore, my musimy do pracy itd., bo "ma
      swoje sprawy"
      - krytykuje mnie o wszystko - że mały źle wychowywany, źle ubrany, majątek
      wydajemy na zabawki, po co takie drogie przedszkole, dlaczego dzwonimy po
      babcię, gdy chory a nie zatrudnimy opiekunki
      - wnuczce kupuje najdroższe ubranka, zabawki, gdy bratowa zosatwiła ją na kilka
      godzin z opiekunką, była przerażona, bo przecież to obca osoba i dziecko (2,5
      roku) może przeżyć szok). Pomijam już, że Mała jest oczywiście najmądrzejsza,
      najlepiej wychowana itd.
      - dla mojego synka jest kochającą babcią, pod warunkiem, że przyjeżdża do nas.
      U niej patrzy tylko czy Mały nie zabierze czasem zabawki jej ukochanej wnusi i
      potrafi być w stosunku do niego ironiczna i nieprzyjemna.


      I jak to się ma do tego, co pisały dzieczyny, że wnuki ze strony córek są
      zawsze lepsze niż ze strony synów? i dlaczego u mnie musi być odwrotnie?
    • mamaagnieszka Re: to ma być babcia? 07.06.04, 17:49
      Wiem dokladnie co czujesz, bo moja tesciowa jest taka sama. Synek ma juz prawie
      10 lat i ani razu go nie zabrala na spacer, wycieczke czy chocby do
      piaskownicy. Tesciowie przychodza do nas tylko jak jest okazja albo maja sprawe
      do zalatwienia. Potrafia czasami nie dzwonic tygodniami. Niestety, z wiekiem
      staja sie jakby jeszcze gorsi, zimniejsi. Bardzo sie staram przywyknac do tego,
      ale jakos nie moge. Ja bylam wychowana w bardzo serdecznej rodzinie, a moi
      rodzice po prostu odzywaja przy wnukach.Staram sie sobie wmowic, ze to tesciow
      strata, nie nasza, ale do konca tak nie jest...Pozdrawiam!
    • 4ever_young Re: to ma być babcia? 07.06.04, 18:17
      Moja tesciowa ani razy nie zadzwonila do mnie poki bylam w ciazy, chociaz
      wiedziala, ze mam chore serce i w ogole nie wiadomo jak wszystko z ciaza i
      porodem bedzie. Nie zadzwonila kiedy urodzilam synka, ani razy nie dzwonila
      potem, ani razy o nie widziala, a juz o jakiejkolwiek zabaweczce w prezencie to
      i nie wspominam. Zero zainteresowania. Wyslala do meza kartke na jego - meza -
      urodziny i tam sie spytala, jak wnuk, tzn. spytala sie po imieniu i imie
      pomylila...
    • dorotam3 Re: to ma być babcia? 07.06.04, 21:28
      mama_kotula napisała:

      > (....)
      > Powiedzcie mi, czy to jest normalne, żeby własna babcia w ogóle nie
      > interesowała się wnukiem?

      niestety możliwe, a znam to z autopsjisad(((

      Tzn może nie tyle się nie interesuje, bo czasem do
      > nas wpadnie (na 10 minut), ale traktuje go jakoś tak szorstko, jakby wcale
      > jej nie zależało.


      moja teściowa bardziej interesowała się naszymi psami. kiedyś wpadła właśnie na
      takie 10 min., wyszła z moja suczką (byłam sama z malutkim i szliśmy rano do
      lekarza) a na mopje zaproszenie, żeby usiadła chwilkę z nami, odpowiedziała, że
      nie może bo się nie wyspała. na dziecko nawet nie spojrzała!

      Moje koleżanki się skarżą, że babcie rozpieszczają ich
      > dzieci, że zasypują je prezentami itd, a ja bym tak chciała!

      dołączam się do życzeń!

      > Czy to jest normalne, że własna babcia nie przyniesie dziecku na Dzień
      > Dziecka nawet głupiej czekolady? Zresztą, ja się nawet nie spodziewałam, bo
      > Szymon, który ma teraz rok, nic od niej nigdy nie dostał. Ale to chyba nie
      > jest normalne.

      to nie jest normalne, ale jak widać się zdarza!

      Staram się wpadać do niej mniej więcej co drugi dzień (mieszka
      > piętro niżej), ale nigdy nie ma czasu. Potrafi tylko krytykować. A zwłaszcza,
      > że wydaję za dużo pieniędzy na BZDURY (np. pieluchy, ubranka - przecież po co
      > kupować drogie i porządne, "TO" rośnie). Już mam dość słuchania tekstów
      > typu "po co kupować drogi wózek, ile on w tym pojeździ?" - ostatnio dość
      > ostro jej odpowiedziałam, że to nie ona kupuje, więc niech się nie wpieprza.
      > Mój facet też jest zdegustowany.

      ja Ci powiem jak ja załatwiłam definitywnie sprawę z teściową: któegoąś razu
      jej wszystko wygarnęłam. nie chciałam tracić z nią kontaktu. moim zamiarem było
      potrząśnięcie nią. chciałam, żeby wiedziała, że mnie takie zachowanie boli.
      efekt jest taki, ze się obraziła i w ogóle nie utrzymujemy żadnych kontaktów.
      nie prosi na święta, nie przyszła na chrzciny, choć była kilkakrotnie
      zapraszana ...
      ja juz nawet nie pytam dlaczego tak jest. wydawało mi się, że się pogodziłam,
      ale to nieprawda. Twój post spowodował, że poczułam małe kłucie w serduchu.

      eh, życie ...

      pozdrawiam
      Dorota




      • yasmin24 Re: to ma być babcia? 08.06.04, 11:01
        Rany, jakos zawsze widzialam tylko te posty, w ktorych dziewczyny narzekaly, ze
        tesciowa zbyt nadgorliwa i ze na sile chce pomagac. No coz, bardzo wiec bylam
        zdziwona, gdy urodzil sie moj synus a tesciowa, ktora mieszka 2 ulice dalej nie
        raczyla pomoc w niczym. Nawet nie spytala, musielismy ja prosic o pomoc, a i
        tak sie zawsze wymigiwala. Gdy Albert mial miesiac zmarl moj mlodszy brat i
        bylam w totalnym dołku, sama z dzieckiem wiszacym calymi dniami przy cycku.
        Tesciowa nie pomogla, raz tylko zostala z malym na czas pogrzebu, ale w ciagu
        1,5 godziny nieobecnosci wlala w malego hektolitry mleka (zostawilam 2 porcje,
        a ta jeszcze rozmrozila 3). Jak wrocilismy zastalismy malego SAMEGO na
        przewijaku !!!
        Tesciowie tak sie cieszyli na pierwszego wnuka, ale jak na razie to moj synus
        nic nie dostal od nich ( a na brak gotowki nie narzekaja), nie proponuja
        pomocy, za to maja 1000 zastrzezen i dobrych rad. Maz jest zalamany zachowaniem
        swoich rodzicow, probuje rozmawiac,tlumaczyc, ale efekt jest taki,ze do
        tesciowej nie dociera, a jak dotrze to sie na nas obraza.
        (Co do absurdow rad mojej tesciowej to chyba stworze osobny watek)
        Za to moi rodzice, poprostu CUDOWNIE, nie sadzilam nawet ,ze moj tata jest tak
        uczuciowym czlowiekiem.
    • iworos Re: to ma być babcia? 08.06.04, 12:29
      Droga Marto, to smutne, że teściowa tak traktuje twojego promyczka. Nie mam takiej teściowej, ale mam z nia inny problem. Miałam cesarkę, po której bardzo źle się czyłam, gdy wyszłam ze szpitala, to chciałam tylko odpocząć z Weronisią (30.06.3003) i moim mężem. Wyszłyśmy w sobotę o 17, a w niedzielę o 10 rano moi teściowie wymyślili, że przyjadą na kawę. Byłam wściekła (w szpitalu leżałam od poniedziałku do soboty, a oni przyjechali dopiero w czwartek, żeby zobaczyć wnusię i byli przez 10 minut). Zawsze jak wymyślą, że chcą z nami wybrać się na spacer mówią nam o tym na 30 minut przed przyjazdem. Mój mąż uważa ,że to normalne. "Jak chcę do kogoś przyjechać, to przyjeżdżam, nie będę się zapowiadać" tak uważa jego siostra.... bez komentarza...
      Pozdrówka Iwona
      • mamarz Re: to ma być babcia? 08.06.04, 13:25
        Cześć
        To i ja coś dorzucę od siebie. Tekst tylko dla wytrwalych.
        Ale nie tyle chodzi o teściową co moją mamę. Moja mama mieszka od prawie 10 lat
        za oceanem, jak reszta mojej najbliższej rodziny, przyleciała do Polski tylko
        raz i to nie ze względu na mój poród czy w związku z wnukiem, ale po to by
        załatwić swoje sprawy. Pomijam fakt, że było to 2 lata po urodzeniu mojego
        dziecka, ciąża była zresztą zagrożona a mały spędził 2 miesiące na intensywnej
        terapii jako dziecko bez szans na przeżycie. Ale to wszystko już za nami...
        nawet nie chcę tego pamiętać. Oczywiście gdy tylko dowiedziała się ze jestem w
        ciąży, po 6 latach starań to od razu zaofiarowała pomoc, że natychmiast
        przyleci bo nic jej tam nie trzyma, a w Polsce nam pomoże itp., fakt, że na
        obietnicach się skończyło. Później było wynajdywanie przeróżnych przeszkód aby
        nie przylecieć, łącznie z tym, że i tak jak przyleci to nie będzie się dotykała
        do dziecka bo może go czymś zarazić skoro przyleciała z innej strefy
        klimatycznej. Na początku nie bardzo wiedziałam jak się zachować, nawet nie
        postrzegałam tego jako wynajdywanie przeszkód i niechęć do nas i dziecka.
        Dopiero jak po 2 latach przyleciała do Polski to się zaczęło. Zanim jeszcze
        przyleciała musiała się upewnić czy nadal będziemy mieli niańkę i żebyśmy
        absolutnie z niej nie rezygnowali na czas jej przylotu do Polski /min. 6
        miesięcy/ bo dziecko się odzwyczai i tym podobne bzdury. W konsekwencji przez
        pół roku przychodziła nadal niańka a moja mama łaskawie JEJ pilnowała.
        Oczywiście wnuk w ogóle jej nie obchodził, po moim powrocie z pracy za to
        dokładnie zdawała mi relacje z poczynań, w jej mniemaniu karygodnych. Nadmienię
        tylko, że była to niania sprawdzona która pracowała u nas wtedy od ponad roku.
        Oczywiście dostawało się też i nam, że dziecko jest niewychowane bo płacze i
        chodzi po całym mieszkaniu, albo otwiera szafy, łącznie z jej szafą, itp. A jak
        ma się zachowywać niespełna 2 letnie dziecko?
        Przy końcu pobytu zrobiła mi awanturę, że w ogóle się nią nie zajmuję tylko
        dzieckiem.
        A ona przecież przyjechała do Polski odpocząć – i wtedy wydał się prawdziwy
        powód przyjazdu – moja mama przyjechała do Polski dlatego, że moja siostra,
        która wtedy miała 3 letnią córeczkę i też mieszka za granicą /w tym samym
        miescie, nawet na tej samej ulicy co moja mama/ poprosiła ją o zajęciem się
        dzieckiem, bo wraca do pracy. Więc moja mama „została zmuszona” do przyjazdu do
        Polski. Powiem wam, że wtedy mnie zatkało – przeżyłam jakiś szok, bo moja mama
        zawsze bardzo o nas dbała, jest wręcz nadopiekuńcza a tu taka zmiana. Przez
        cały okres pobytu w Polsce ani razu nie wyszła z wnukiem na spacer, nie
        ugotowała obiadu, nawet nie obrała mu jabłka, po prostu nic, jakby nie istniał.
        Ale za to zapraszała do nas całą rodzinę, a przyjęcia oczywiście szykowałam ja,
        bo ona musi ładnie wyglądać, a nie „stać przy garach”. Nawet nie zmyła po sobie
        jednej szklanki, bo ona jest „uczulona na wodę w Polsce”. Zresztą jak ja byłam
        mała to ona się mną zajmowała więc teraz przyszła zmiana – jak mówiła.
        I co Wy na to?
        Dziękuję za wytrwałość dla czytających
        Mamarz
    • jokrru Re: to ma być babcia? 08.06.04, 12:51
      Wiesz,
      dopiero teraz (długo po przeczytaniu Twojego postu)
      uświadomiłam sobie, że też miałam taką babcię
      ze strony taty.

      Też nigdy NIC mi nie dała (choć biedna nie była)
      Też mało czasu ze mną spędzała.

      Ale była fantastyczną kobietą
      i bardzo ją kochałam,
      nigdy (do tej pory )
      nie przyszło mi do głowy,
      że coś między nami jest nie takie
      jak ktoś mógłby oczekiwać.

      Daj spokój babci - niektóre pewnie takie są
      i naprawdę dla wnucząt przez to nie są gorsze od innych.

      A że chcesz się wyżalić na teściową,
      to rozumiem, dobrze rozumiem.

      Pozdrawiam,
      K.
    • pia_ Re: to ma być babcia? 08.06.04, 13:45
      Ohhh, czytam wasze posty i tak strasznie mi przykro. To wszystko mi uświadamia,
      że mam wielkie szczęście, iż moje dziecko ma kochających je dziadków z obu
      stron. A teściowa ma tak pojemne serce, że na pewno chętnie "zaadoptowała" by
      także i Wasze dzieci wink
    • milenium5 Re: to ma być babcia? 08.06.04, 13:48
      Mamarz, ja Cię doskonale rozumiem. Bo to znacznie bardziej boli, gdy chodzi o
      własną matke, niż teściową, prawda?
      • mamarz Re: to ma być babcia? 08.06.04, 14:30
        Dokładnie Milenium5, jak napisalaś, zwłaszcza, że jestem najmlodszą córką w
        rodzinie i najbardziej pokrzywdzoną przez los. Zresztą mam chyba ogromnego
        pecha, bo teściowa tez nie lepsza, była u wnuczka po zabraniu ze szpitala przez
        3 godziny bo "w domu obrządek czeka". Dopiero jak sie dowiedziala, że mam
        chorobę nowotworową i muszę iść do szpitala to laskawie zaproponowala zeby mąż
        przywiózł do niej wnuczka. Ale maly wtedy 3 latek i tak nie chcial u niej
        zostać, skoro widzial ją moze 3 razy w życiu /w świeta u nich/. O tyle dziwne
        że to jedyny wnuczek w rodzinie. Oczywiście zaraz zaladowala go do
        wózka /chociaż synek juz go nie używal/ i udała sie na paradę po wsi, żeby
        wszyscy widzieli, jak zajmuje się wnukiem. Najlepszy jest teść - był u nas
        jeden raz na chrzcinach - bo odległość ogromna jak twierdzi /raptem 150 km/.
        Ale oczywiście moj maz ma jechać do nich w każdej chwili, nawet w nocy, gdy coś
        trzeba pomóc i najlepiej aby był natychmiast.
        Ale i tak nikt mnie nie zawiódł tak jak moja mama. A najgorsze jest to, że ona
        nie widzi w tym nic złego: "ja ci nie kazałam dzieci rodzić" to zdanie dlugo
        zapada w pamięć. Jakby dziecko to była jakaś kara a nie największy skarb na
        świecie.
        Zdołowana Mamarz
    • gofer73 Re: to ma być babcia? 08.06.04, 15:47
      I ja się (niestety) dopisuję. Jest mi przykro ze dzis jest 8 czerwca a moja
      tesciowa jeszcze sobie nie przypomniała o dniu dziecka ani o tym ze Maks ma
      dzis imieniny. Mieszkamy w tym samy miescie a wnuczek widział Bacie w tym roku
      moze ze 4 razy. Co najbardziej przykre Maks moja tesciowa UWIELBIA a ja uwazam
      ze to nie fair z jej strony ze ona nie chce znalezc dla niego czasu (nawet
      zadzwonic) a ja muszę wymyslac rózne powody dlaczego babcia do niego nie
      przyjdzie albo nie zadzwoni mimo ze obiecala....Bo jak juz jest to na godzine i
      w te godzine usiłuje nadrobic cały miesiąc co wzbudza czysty nieklamany
      entuzjazm mojego syna.....
      Boli to ze na jej pomoc nie mozna liczyc bo praca, tesc -zreszta wspanialy
      czlowiek i jego rodzina sa wazniejsi od syna i wnuka (lepiej isc do rodziny
      tescia na niedzielny obiadek niz spotkac sie z wnuczkiem). Pal licho ze o moich
      urodzinach i imieninach nie pamięta, ze ostatnio przypomnialam jej (zreszta po
      2 dniach) o urodzinach mojego szwagra a jej drugiego syna, ale Maks to przeciez
      DZIECKO ktore z poziomu swoich 4 lat patrzy na babcie z bezkrytyczna miloscia i
      na pewno nie zasługuje na takie lekcewazenie z jej strony. Jeszcze rok, dwa i
      bedzie mu naprawde przykro z tego powodu. Nie chodzi o prezenty ale o
      zaangażowanie w zycie wnuczka. Tak sobie mysle ze dla tych wszystkich babc
      kiedys bedzie za pózno jesli bedą chcialy poprawnych kontaków z wnukami. Nasze
      dzieci kiedys (i to całkiem szybko) nauczą sie oceniac swoich bliskich i
      wyciągną wnioski z tego co opisujecie. Nie chodzi o pomoc oferowana (lub nie)
      nam matkom ale o chłod emocjonalny w stosunku do dzieci co do których z drugiej
      strony jak czytam ma sie jednoczesnie wysokie oczekiwania........

      Pozdrawiam

      Gofer mama Maksa (ur 01.05.00)
Pełna wersja