mama_kotula
06.06.04, 18:47
Cześć. Muszę to komuś powiedzieć, bo dostaję szału. Nie powinnam się
przejmować, a jednak... Chodzi o mamę mojego faceta - babcię mojego Szymonka.
Powiedzcie mi, czy to jest normalne, żeby własna babcia w ogóle nie
interesowała się wnukiem? Tzn może nie tyle się nie interesuje, bo czasem do
nas wpadnie (na 10 minut), ale traktuje go jakoś tak szorstko, jakby wcale
jej nie zależało. Moje koleżanki się skarżą, że babcie rozpieszczają ich
dzieci, że zasypują je prezentami itd, a ja bym tak chciała! Moja mama
mieszka 600 km ode mnie, ale zawsze mogę na nią liczyć, np teraz mam sesję i
ciężkie egzaminy, to mama wzięła urlop i zabrała mojego synka na wakacje nad
morze. Prawie codziennie dzwoni i pyta o Szymonka, czy czegoś mu nie
potrzeba, wysyła nam paczki (nawet drobiazgi). A tamta zołza... Strasznie mi
się przykro zrobiło, bo ostatnio powiedziała z łachą, że może zaopiekować się
Szymonkiem przez dwie godziny dziennie (jak ja jestem na uczelni), ale będę
jej musiała zapłacić jak opiekunce. Ja wiem, że ona nie ma obowiązku zajmować
sie moim dzieckiem, ale wolałabym zapłacić obcej osobie!
Czy to jest normalne, że własna babcia nie przyniesie dziecku na Dzień
Dziecka nawet głupiej czekolady? Zresztą, ja się nawet nie spodziewałam, bo
Szymon, który ma teraz rok, nic od niej nigdy nie dostał. Ale to chyba nie
jest normalne. Staram się wpadać do niej mniej więcej co drugi dzień (mieszka
piętro niżej), ale nigdy nie ma czasu. Potrafi tylko krytykować. A zwłaszcza,
że wydaję za dużo pieniędzy na BZDURY (np. pieluchy, ubranka - przecież po co
kupować drogie i porządne, "TO" rośnie). Już mam dość słuchania tekstów
typu "po co kupować drogi wózek, ile on w tym pojeździ?" - ostatnio dość
ostro jej odpowiedziałam, że to nie ona kupuje, więc niech się nie wpieprza.
Mój facet też jest zdegustowany. A mi strasznie brakuje mojej mamy, za którą
Szymonek przepada. Po niej widać, że go kocha. A teściowa... no cóż, szkoda
słów.
2 miesiące temu jej córka urodziła małą Biankę. No i teraz Bianeczka jest
najfajniejsza, Szymonek poszedł w odstawkę. A ja mam wrażenie, że chodzi tu o
to, że Biankę można położyć w wózeczku, powiesić nad nią parę zabawek i
spokojnie zająć się swoimi sprawami, a za Szymonkiem urwisem trzeba biegać i
pilnować, aby nie broił. No tak, każde dziecko jest fajne, gdy nie płacze,
ładnie sę bawi w jednym miejscu i nie trzeba na niego uważać.
I wszystkiego się czepia, wydaje jej się, że jest wszystkowiedząca, a za
przeproszeniem gówno wie.
Czasem chce mi się wyć... Zwłaszcza w nocy. Szkoda mi mojego Kotka.
Koniec biadolenia. Jak macie ochotę, to odpiszcie, marzę o paru słowach
otuchy.
Pozdrawiam wszystkie emamy.
Marta