nastoletni problem w domu

13.01.12, 19:12
Ma 16 lat zaczela dobre liceum. Do tej pory nie bylo z nia wiekszych problemow ale od wrzesnia sa ciagle. Do szkoly chodzi glownie w celach towarzyskich co ma oczywiscie odzwierciedlenie w stopniach, chociaz przyznaje od czasu do czasu sie mobilizuje i 'wyciaga'. Zaczela palic, obiecuje ze nie bedzie, wytrzymuje kilka dni i pali 'bo wszyscy znajomi pala'. Raz, jeszcze we wrzesniu sie upila, od tamtej pory sie nie zdarzylo, ale od czasu do czasu piwo czuje. Ja tego piwa zabraniam ale 'wszyscy tak robia' wiec ona tez. Spotkania ze znajomymi sa wazniejsze nic wszystko inne, potrafi wrocic o 10 wieczorem nawet jak ma nastepnego dnia duzy sprawdzian. Podkradla kilka razy pieniadze. Wlaczylam monitoring na jej telefonie, uczciwie powiedzialam ze mam zamiar skorzystac tylko jak beda problemy, sama go wylaczyla. Obiecuje, takze na pismie, 'ze bedzie przestrzegac wydyskutowanych z mama i tata regul' zbliza sie piatek i cale reguly biora w leb. Gdy jest ze znajomymi- ma zwykle wylaczony telefon, i tylko czasami w przyplywie laskawosci wysle jakis sms 'jestem ze znajomymi, bede pozno, nic sie nie dzieje', by powstrzymac nas przed telefonami na policje i pogotowie. W koncu nie majac wyboru zaczynamy dzwonic po jej znajomych a dziecko ma jeszcze pretensje 'jak mogliscie'. Kary nie pomagaja (zreszta jakie stosowac, internet odcielam, telefonu zabrac nie moge ze wzgledu na bezpieczenstwo, kieszonkowe obcielam, zakazy wyjsc nieskuteczne bo ona po prostu nie wraca po szkole gdy sie z kims umowi), spokojne tlumaczenie tez, awantura tym bardziej. Nawet to ze jest mi cholernie przykro nie robi wrazenia. Jestem coraz bardziej zalamana i znerwicowana, bo mam wrazenie ze moje dziecko stracilo rozum a napewno elementarne poczucie 'normalnego' zachowania. Co z tym robic bo chyba nie dam rady 'przeczekac'? Czasami mam naprawde ochote spakowac sie i uciec a wrocic dopiero jak dorosnie.
Ps i uprzedzajac - bylam juz u pedagoga szkolnego, nic nie dalo, jestem umowiona z psychologiem ale dopiero po feriach.
    • malawii1 Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 19:27
      U mnie było podobnie- najlepsze liceum w województwie i imprezy, alkohol czy probowałam podpalac i samo przeszło. Rodzice nie zabraniali mi imprez i wiedzieli, ze pije alkohol nie klocili sie przeczekali i mineło. Do nauki mobilizuj, duzo rozmawiaj ale nie zabraniaj imprez i alkoholu bo w tym wieku to normalne i 'zakazany owoc' lepiej smakuj,e wiec jak zabronicie ona tym bardziej bedzie reguly lamala. Moi rodzice nie wiem dlaczego mi na tak wiele pozwalali, chyba mimo wszystko mi ufali i z tej "złej" nastolatki stałam sie kobieta odpowiedzialną, mężatką, planującą dziecko, kończącą wymagające studia, utalentowaną.. skromnąwink. Czuje tez, ze dzieki tym imprezom nic mnie w zyciu nie omineło, wszystko przezyłamsmile i piłam i paliłam i sie uczyłam i spotykałam sie z chłopakami, byłam porzucana i porzucałamwink. Przyszedł czas na pewną odpowiedzialność i stałam sie odpowiedzialna. Przymykaj oko, nie zabraniaj, stan sie przyjaciolka i tyle mozna polecic.
      • malawii1 Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 19:34
        Mozesz jeszcze tylko uświadamiać ze znajomi są znajomymi, ze nie moze się od nich uzalezniać w jakikolwiek sposob bo przyjda studia, wakacje, ferie i pozna nowych przyjaciół wiec jesli jej się cos nie podoba/ na cos nie ma ochoty to nie musi się zmuszać zeby sie komuś przypodobać bo to bez sensu. Innej rady nie mam jak przeczekac, niestety
        • montechristo4 Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 19:45
          nie pomogę, bo mam taki sam egzemplarz w domu, tylko męski. Najbardziej wkurza mnie to, że rozmawiamy dużo, coś ustalamy, a po kilku dniach on wszystkie ustalenia ma w odwłoku. Wtedy ja jego prośby również mam w odwłoku, skoro on nie jest w porządku, to ja też nie będę.
          Nie wiem, co bedzie dalej. Łączę się w bólu.
      • przeciwcialo Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 21:18
        Alkohol i papierosy to nie jest norma nie wciskaj. Skoro robi cos bo wszyscy robia to "kregosłupa" nie ma.
    • poppy_pi Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 19:48
      Twoja córka dorasta i bardziej bym się zdziwiła gdyby takich problemów nie sprawiała Czy Ty w jej wieku nie zachowywałaś się podobnie? wink Trzymaj rękę na pulsie ale jednocześnie spróbuj trochę się wyluzować. To ten czas kiedy zaczynają się imprezy, próbowanie tego i owego. No i przede wszystkim spróbuj jakoś wpłynąć na to, że nie musi zachowywać się 'jak wszyscy'!
    • nandadevir Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 19:52
      Myślę, że powinnaś dowiedziec się z jakim towarzystwie przebywa córka, np ze szkoly. To dość powszechne w pierwszej klasie, po zmianie szkoly, nie podoba mi się tylko podkradanie pieniędzy.
      Jeśli jest mądrą dzieczyną to nie da się wciągnąć w coś więcej i na razie imprezuje bo klasa jej spasowała. Myślę, że pownniście iść na kompromis, musisz wiedzieć gdzie idzie i z kim się spotyka, zaproś jej znajomych do domu, i trzymacie się ustalonej godziny powrotu np 20.30
      • nandadevir Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 19:54
        aż dziw, ze nie robiła tego wcześniej w gimnazjum, kiedyś musi się wyszaleć. Z przygotowania do życia w rodzinie mam nadzieję miala piątkę wink
    • avoid.0 Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 20:12
      Zapomniał wół jak cielęciem był. Żenada. I jeszcze ta policja. But u nastolatków jest czymś zwyczajnym, zazwyczaj niegroźnym w skutkach, miej więcej zaufania do córki. Im więcej będziesz wprowadzać zakazów i im bardziej robić jej tzw. obciach wśród znajomych tym bardziej ona się będzie buntować.
      • ewa_7777 Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 20:27
        bezdzietnych prosze o podtrzymanie sie od rad.
        I tak dla wyjasnienia jak dziecko nie daje znaku zycia od rana, ma wylaczona komorke, jest pozny wieczor to trzeba nie byc rodzicem by nie zaczac myslec ze cos niedobrego sie stalo.
        • bolrkta86 Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 20:38
          No to ja jestem dzieckiem nieszalejącym. Gimnazjum cale w domu, średnia miałam chłopaka, wiec kochaliśmy się codziennie po szkole i mi wystarczyło. Jak skończyłam teraz 25, to mam ochotę i na wódkę i na papierosy, i na amfęsmile Na wszystko! Musze jakos nadrobić te suche lata licealne. Matka nie tyle trzymała mnie krotko, za co skutecznie obniżała moja samoocenę, co skutkowało tym, ze bałam się ludzi, wstydziłam, czułam upokorzona.
          A teraz to niby mam byc już urobiona, a co ja poradzę, gdy mi się chce seksu na dziko czy czego gorszego.. NIE WYBAWIŁAM SIĘ.
          • pysiaczek1234 Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 21:16
            Kiszczynska ma drugi nick? Na tamtym już spalona?
        • heja5 Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 21:11
          sama niedawno byłam w tym wieku i dziwię się powyższym radom. Niech pali i pije i co tam jeszcze, spotyka się z kim chce i wraca o której chce - świetne rady... a no i jeszcze niech kradnie, bo to czas żeby się wyszaleć...
          Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Nie zakazywać, ale umawiać się na konkrety i konsekwentnie trzymać się zasad. Jak ona nie dotrzymuje słowa to i ty też.
          • nandadevir Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 21:17
            Tak, dodałabym jeszcze, skoro podkrada pieniądze bo obciełaś jej kieszonkowe zaproponuj wspolne zakupy w galerii, jeśli chce pieniędzy, pójdź z nią i kup co chce bo pieniądze może wydać na wodkę czy papierosy. Trudno coś poradzić bo nie znamy twojej corki i nie wiemy jakie są między wami relacje.
        • avoid.0 Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 21:12
          To prawda, nie jestem matką, ale jestem córką i jeszcze pamiętam czasy gdy byłam nastolatką więc myślę, że mam prawo wypowiadać się w takich tematach. Myślę, że mogę Ci dosyć dobrze nakreślić co myśli i co czuje Twoja córka i poradzić co robić żeby nie zaogniać konfliktu.
          To oczywiście nie jest godne pochwały gdy nastolatka nie odzywa się cały dzień, ale myślę że to zachowanie nie wzięło się samo z siebie. Czy nie było przypadkiem tak, że kiedy miała tą komórkę włączoną to wydzwaniałaś regularnie z pytaniami i pretensjami gdzie jest, co robi i kiedy wróci do domu ? Czy nie było tak, że nie wystarczał Ci jeden czy dwa sms,y, że jest u znajomych i wszystko z nią w porządku ? Podkradanie pieniędzy też jest karygodne ale skoro odcięłaś jej kieszonkowe to czego się spodziewałaś ? Dobrze, że przypadkiem nie wpadła na pomysł żeby te pieniądze zarobić w inny, popularny w dzisiejszy czasach sposób....
          Twoja córka jest już całkiem duża, może nie traktuj ją jak idiotki i bezwolnego podatnego na wpływy dziecka ( no chyba że za taką ją uważasz ) tylko jak partnera to coś się zmieni w waszych relacjach. Dalsze jej ograniczanie i kontrolowanie nie spowoduje niczego innego jak robienie wam za złość. Trudno oczekiwać żeby przestrzegała wymuszonych przez rodziców deklaracji.
          Twoja córka obniżyła się w nauce ale sama przyznajesz, że jeśli sytuacja jest podbramkowa to potrafi wziąć się do roboty, gdzie więc jest problem ? Uczy się dla siebie nie dla was, skoro jej wystarczają takie oceny jakie ma to gdzie problem ? To jej życie, może nie zamierza iść na prestiżowe studia.
          Ja bym na Twoim miejscu porozmawiała z córką nie o nauce a o antykoncepcji i uzależnieniach, jeśli jeszcze nigdy tego nie robiłaś. Nie musi wcale chodzić na te imprezy żeby zajść w ciąże w młodym wieku ani żeby się uzależnić.
          • pade Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 21:28
            jak partnera? nastolatkę, w ktorej buzują hormony?
            pewne reguły obwiązują w każdym wieku, a nastolatka to nie dorosły
            do dzietnych, które radza odpuścić:
            pamiętacie jeszcze te rady: dziecko potrzebuje granic bo dają mu poczucie bezpieczeństwa?
            nastolatki, wg Was, jak widzę to nie dotyczy, bo to już nie jest dziecko?
            • avoid.0 Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 22:05
              Nawet jeśli ktoś nie uważa swojej córki za partnerki tylko za głupie, naiwne, bezwolne dziecko które trzeba wciąż pouczać, strofować i zakazywać bo jak się je spuści ze smyczy chociażby na chwilę to zrobi sobie krzywdę, to więcej ugra traktując swoje dziecko jak partnera.
              • ewa_7777 Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 22:17
                a tak konkretnie to na czym to partenrstwo ma polegac? Dziecko mowi bede o 17 jest 22 a ja nie wiem znowu co sie dzieje. Spisalismy my rodzice z nia umowe ze jak bedzie przestrzegac jakis regul przez 2-3 tygodnie to bedzie mogla to i to... zlamala po 6 dniach...itd itd.
                Wiec pytam jak ma wygladac to partnerstwo bo wg wersji mojej nastolatki to 'robie co chce, kiedy chce, z kim chce' a wy rodzice sie nie wtracacie i zapewniacie chleb i opierunek. Innego partnerstwa nie akceptuje.
                Ps i ja i brat bylismy akurat dosc bezporoblemowymi nastolatkami i tez cos w zyciu osiagnelismy (akurat prace mam ktora daje sporo satysfakcji) Wiec to zeTRZEBA pic, palic, klamac i imprezowac jako warunek sukcesu wydaje sie dosc przesadzony.
                • avoid.0 Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 23:13
                  Ja bym się zastanowiła z czego wynika takie a nie inne zachowanie Twojej córki, bo z czegoś wynikać musi. Prawdopodobnie Twoja córka wie, że gdyby powiedziała Ci prawdę nie pozwoliłabyś jej na takie wyjście, może nawet podjechała byś pod szkołę żeby jej to uniemożliwić ( ?)- nie wiem jakie stosunki panują akurat w waszym domu ale są i tacy rodzice. Całkiem prawdopodobne, że zasypałabyś ją gradem pytań, a po co, dlaczego, co będziecie robić itp., nikt nie lubi być przesłuchiwany, szczególnie na okoliczność każdego wyjścia z domu. Dlatego woli skłamać i mieć święty spokój niż rozmawiać z wami przez pół godziny przed każdym wyjściem, w dodatku pewnie powielając ciągle ten sam schemat rozmowy.
                  A tak na prawdę to czego się boisz ? Uważasz że ma nieodpowiednie towarzystwo ? Chyba zaprasza swoich znajomych do domu i masz możliwość ich poobserwować czy może robi tajemnice z tego z kim się widuje ? Na czym ta nieodpowiedniość towarzystwa miałaby polegać ? Alkohol i papierosy są w tym wieku raczej normą i nie sądzę żebyś mogła cokolwiek na to poradzić. Trzeba tylko obserwować czy używki nie są sposobem na radzenie sobie przez nią z problemami, bo to już może być niebezpieczne. Jeśli teraz ograniczysz jej znacznie kontakty z rówieśnikami, imprezy to odbije sobie to wszystko z nawiązką jak tylko wyjedzie na studia. Jeśli uważasz, że wychowałaś inteligentną, z głową na karku nastolatkę to na prawdę nie ma powodu kontrolować każdego jej krok. Pamiętam, że ja miałam o to największe pretensje do moich rodziców, że nie traktują mnie poważnie, że mają za głupią siksę która nie potrafi o siebie zadbać, która nie zna świata i jego zagrożeń. A tymczasem ani nikt mi nie zrobił krzywdy na takich imprezach, ani nie zaszłam w ciążę, ani od niczego się nie uzależniłam, o dziwo studia też skończyłam i to z całkiem niezłym wynikiem. Oni prawdopodobnie myślą że to przez ich kontrolę i wieczne dogadywanie, a ja po prostu miałam głowę na karku i wiedziałam co robię.

                  Nie wiem jakiej treści umowę spisaliście i czy nastolatka miała na nią wpływ, czy może wyście najpierw ją przygotowali a ona łaskawie podpisała żeby mieć was z głowy. Być może od początku jej się te postanowienia nie podobały i nie zamierzała ich przestrzegać.
                  Nie wiem też dlaczego kradła więc trudno mi się wypowiadać na ten temat.

                  Ja akurat nigdzie nie pisałam, że picie, palenie i imprezowanie jest warunkiem sukcesu, bo nie jest. Ale dla mnie to naturalne że nastolatki się buntują, konflikt pokoleń istniał od zawsze. Pytanie jest tylko jaką taktyką się więcej osiągnie walką z nastolatkiem czy współpracą ( nie tylko na waszych warunkach ).
                  • echtom Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 10:04
                    > Pamiętam, że ja miałam o to największe pretensje do moich rodziców, że nie traktują mnie poważnie, że mają za głupią siksę która nie potrafi o siebie zadbać, która nie zna świata i jego zagrożeń. A tymczasem ani nikt mi nie zrobił krzywdy na takich imprezach, ani nie zaszłam w ciążę, ani od niczego się nie uzależniłam, o dziwo studia też skończyłam i to z całkiem niezłym wynikiem. Oni prawdopodobnie myślą że to przez ich kontrolę i wieczne dogadywanie, a ja po prostu miałam głowę na karku i wiedziałam co robię.

                    Mam identyczne doświadczenia z młodości. Rodzice tego typu mają dwie cechy charakterystyczne - zupełna nieznajomość własnego dziecka i brak zaufania do swoich metod wychowawczych, skoro nie wierzą, że to, co przekazali dziecku w ciągu kilkunastu lat, przyniesie jakieś owoce.
                • mgla_jedwabna Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 23:47
                  Czy ty nie masz może nierealnych wymagań? Albo nie potrafisz pewnych rzeczy przyjąć do wiadomości? Miała być o 17? Czyli musiałaby wracać zaraz po szkole. Zapewne gdyby przysłała smsa "idziemy z dziewczynami na pogaduchy, wrócę koło", byłaby afera i natychmiastowy telefon z pretensjami, że jak to, miała być o 17, przecież się umawiała. No to już łatwiej wyłączyć telefon, a skoro pretensje będą i tak, to można wracać o 22, co za różnica. Przynajmniej nie będzie wysłuchiwania od mamy cały wieczór.

                  To trochę jak z postanowieniami pięciolatka "będę grzeczny i nigdy nie będę krzyczał". A potem zdziwienie, skąd to się bierze, że obiecuje, a potem znowu zachowuje się jak dziki kojot. No bo jak raz wrzasnął. To już po ptokach, już można wrzeszczeć cały czas, bo postanowienie i tak złamane.

                  Z tym, że "TRZEBA pic, palic, klamac i imprezowac jako warunek sukcesu" to jest tak, że lepiej zrobić w życiu parę głupot, poeksperymentować w wieku, gdy ma się prawo do błędów, niż być zakompleksioną grzeczną niunią, która teraz boi się mamy, a potem będzie się wstydziła wyjść przed szereg, żądać podwyżki, stanąć w obronie krzywdzonego przez grupę, realizować nowatorskich pomysłów itd.
                  • ewa_7777 Re: nastoletni problem w domu 15.01.12, 12:47
                    Z moich obserwacji nie ma zwiazku miedzy robieniem glupot a kreatywnoscia. Zawalnie szkoly/pracy (bo do tego sprowadzaja sie pozne powroty w tygodniu), upijanie sie, klamanie i okradanie ma cos wspolnego z a odwaga gloszenia wlasnych pogladow? Ciekawy poglad, dla mnie swiadczy to raczej o braku odpowiedzialnosci i zyciowej glupocie i to nie zaleznie czy dotyczy dzieciaka czy doroslego.
                    Mam tylko nadzieje ze dorastajac jednak sie troche zmieniamy i nawet jak cos glupiego wydawalo nam sie zabawne jako nastolatkowi w doroslym zyciu jest dla nas juz nieakceptowalne, i ze to dotyczyc bedzie tez mojego dziecka.
              • bi_scotti Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 23:10
                avoid.0 napisała:

                > Nawet jeśli ktoś nie uważa swojej córki za partnerki tylko za głupie, naiwne, b
                > ezwolne dziecko które trzeba wciąż pouczać, strofować i zakazywać bo jak się je
                > spuści ze smyczy chociażby na chwilę to zrobi sobie krzywdę, to więcej ugra tr
                > aktując swoje dziecko jak partnera.

                Jest bardzo duzo szarosci pomiedzy PARTNEREM a GLUPIM, NAIWNYM, BEZWOLNYM DZIECKIEM! Popadanie w ocenach ze skrajnosci w skrajnosci traci demagogia.
                Panna lat 16 nie jest ani bezwolnym dzieckiem, ani partnerem rodzica - jest nastolatka, ktora wciaz trzeba sie opiekowac, wciaz trzeba wychowywac, ochraniac (czesto przed nia sama!!!), stawiac jej wymagania, karac i nagradzac. Bo ma 16 lat i dokladnie tyle wiedzy o zyciu, doswiadczenia, horyzontow ... To nie jest ani wina, ani wada tylko reality.
    • pade Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 21:20
      A ona ma w ogóle jakieś domowe obowiązki? W weekend też wychodzi? Czy tylko Ty się martwisz, czy oboje z mężem? Jaki córka ma stosunek do ojca?
      odpowiedz prosze na te pytania, postaram się coś doradzić
      • ewa_7777 Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 21:44
        matrwimy sie oboje, rozmawiamy, tlumaczymy oboje...i nic. Obowiazki ma, niewiele ale ma (sprzata, smieci, troche dodatkowych zajec z jezykow) czasami wypelnia czasami olewa.
        A o partnerstwie z nastolatkiem, zaufaniu .... tez takie mialam plany. Sprobujcie jednak zyc z partnerem ktory nie przestrzega regul ktore sam ustalil i miec zaufanie do osoby ktora klamie, okrada.... No coz gdyby to byl partner z wyboru juz dawno bym stracila cierpliwosc wink
        • pade Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 22:46
          To bardzo źle, że nie ma obowiązków. Powaznie. Rozumiem, że nie obarczaliscie jej niczym bo dobrze się uczyła i wmówiliście jej, że jej jedynym obowiązkiem jest nauka. Trzeba to zmienić.
          Porozmawiajcie najpierw z mężem, bez córki, jakie prace domowe bedzie miała do wykonania oraz, co najwazniejsze, co jestescie w stanie odpuścić, a czego absolutnie nie.
          Moim zdaniem, nie powinna wracać do domu późno w nocy. Ustalcie, że w tygodniu najpóźniej np. o 21 ma byc w domu. A w weekend później, ale: odbiera ją mąż lub Ty i wychodzi pod warunkiem, że w tygodniu była punktualna. Nie dotrzyma warunków, nie wychodzi wcale.
          Ja mam młodsze dzieci ale od dawna nie ukrywam przed nimi, że świat jest pełen dobrych i złych ludzi. Wołam do pokoju gdy w tv mowią o zaginionym dziecku, pokazuję na przykładach, np. w necie jak może się skończyć beztroska i przekonanie, że mnie nic złego w życiu nie spotka.
          Dlatego rozumiem doskonale, że martwicie się jak cały dzien nie daje znaku zycia.
          Podejrzewam, ze bardzo troszczycie sie o córkę i boicie się, że stracicie ja gdy bedziecie twardsi. Fakt, nastolatka łatwo urazić, buntuje się dla samego buntu, czasami bez sensu, za wszelką cene chce byc dorosły, ale przecież nie jest.
          Nie wiem na ile Ci pomogę, ale opowiem jak jest u mnie.
          Moje dzieci wiedza, że rodzice zrobia dla nich wszystko, ale...każdy na tym swiecie ma obowiązki, każdy. Rodzice pracują, dzieci się uczą. Razem tworzymy rodzinę, dom, wiec dbamy o niego wspólnie. Czyli: ja umiem gotować, wiec gotuję, ale w tym czasie jeden rozkłada talerze, inny wychodzi z psem, składa wypraną odzież, lub idzie na zakupy, itd. Dzieci mają tablice obowiązków (syn ma 13 lat, córa 8), każdy wie co do niego należy.
          Twoja córka powinna moim zdaniem dbać o swój pokój, robic drobne zakupy, obrać ziemniaki, zmywac naczycia, wyrzucac smieci, poprasować od czasu do czasu, wrzucic pranie do pralki, pomagac w sprzątaniu calego mieszkania. Oczywiście mowa o tygodniu, nie o calym dniu. Trzeba jej to przedstawic w taki sposób, zeby czuła, że dokłada swoją cegiełkę do wspólnego domu, że uczestniczy w budowaniu wspólnoty, a nie, że MUSI coś robić bo tak.
          Nauka: to jej obowiązek, taki jak Wasza praca. Nie przykłada się, bedzie zbierała tego owoce. Robi to dla siebie, nie dla Was. Oczywiście ma to teraz gdzieś, ale warto podkreslać jacy jestescie dumni, że dostała się do dobrego liceum, że jest zdolna, że każdemu się czasami noga powinie, ale ważne, że potrafi się zmoblilizować. Celowo bym przesadzała, żeby zrobilo jej się głupio, ze ją przeceniacie. Nie zrobi się głupio-sygnał, że towarzystwo i imprezy są duzo wazniejsze niz jej przyszłośc. Co wtedy. Otóż, trzeba dać jej do zrozumienia, ze potrzebę imprezowania rozumiecie doskonale. Ale. Najpierw obowiązki, potem przyjemności. Tu podać przyklad. Wysmieje, trudno, nie wyjdzie. Bedzie się szarpać? Krzyczeć? Nie wiem na jakim jestescie etapie. Pozwólcie jej się pozłościc a potem rozmowa i tłumaczenie, dlaczego robicie to i to. I tak do skutku.
          Ustalcie zasady i ich sie trzymajcie. Konsekwentnie. Jesli córka wie, że i tak jej sie upiecze, że jestescie słabi, straci do Was szacunek.
          Spróbowałabym się dowiedziec w jakim towarzystwie sie obraca, moze trafiła w grono nastolatkow, których rodzice pracują calymi dniami i dzieciaki robia co im do głowy przyjdzie, więc ona też tak chce?
          Musicie duuuzo rozmawiać, tłumacz jej jak dziecku dlaczego robisz to i to, w końcu dotrze.
          Ale podstawą jest zaufanie.
          Jak zareagowałas na podkradanie pieniędzy?
        • pade Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 22:56
          Jeszcze jedno, niedawno rozmawiałam w pracy z matkami, które wiek buntu mają za soba. Jedna z nich mówiła, że gdy córce "odbiło" w gimnazjum jej ojciec codzinnie zawoził ją i odwoził ze szkoły. I tak dwa lata...podziwiam faceta. Ale poskutkowało, bo córa się uspokoiła i teraz jest super dziewczyną.
          • bi_scotti Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 23:14
            pade napisała:

            > Jeszcze jedno, niedawno rozmawiałam w pracy z matkami, które wiek buntu mają za
            > soba. Jedna z nich mówiła, że gdy córce "odbiło" w gimnazjum jej ojciec codzin
            > nie zawoził ją i odwoził ze szkoły. I tak dwa lata...podziwiam faceta. Ale posk
            > utkowało, bo córa się uspokoiła i teraz jest super dziewczyną.

            Znam caly "pluton" takich rodzicow smile Chlopakow i dziewczyn, ze wszystkich kontynentow. Rodzicow mlodszych i starszych, liberalnych i strict, wuksztalconych i nie za bardzo - wszyscy probowali roznych rozwiazan az dotarli to the point of no return i przejeli kontrole, bo inaczej sie nie dalo. To dobrze robi nastolatkom - wbrew pozorom, potrzebuja miec swiadosc, ze ktos sie o nich martwi, ze na totalne glupstwa im nie pozwoli, ze MOGA NA RODZICACH POLEGAC nie jak na przyjaciolach tylko na rodzicach wlasnie!
    • eilian Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 21:48
      Ja wprawdzie mam na razie niegrzecznego 1-klasistę, więc inny kaliber, ale jeszcze pamiętam swoje i rówieśników dorastanie i to, co wtedy czułam, jak myślałam. Może Ty też powinnaś sobie przypomnieć... Sądzę, że najgorszą rzeczą jaką możesz teraz zrobić, to zbudować mur między Wami - mur z zakazów, nakazów, pilnowania, sprawdzania. Jej reakcją na taką Waszą postawę będzie odcinanie się, oddalanie. A potem będzie bardzo trudno odbudować dobry kontakt.
      To, że najważniejsze jest dla niej spotkanie z przyjaciółmi to w tym wieku jest najzupełniej normalne i nie oczekuj, że dorastająca dziewczyna wyjdzie z imprezy, bo mamie będzie przykro.
      Próbowanie alkoholu czy papierosów jest jednak dość powszechne w tym wieku, większość moich znajomych ma takie ekscesy na koncie i powychodziła na ludzi, mają dobre zawody, kariery, rodziny. W większości przypadków to po prostu mija. I to wzięłabym na przeczekanie. Trudniejsza sprawa to podkradanie - tu powiedziałabym stanowcze nie.
      Ale najważniejsze, to to żebyście nie przyjmowali wobec niej postawy "z góry", tylko spróbowali być jej przyjaciółmi. To jest prawdziwy sprawdzian z rodzicielstwa i myślę, że dobrze zdają go tylko ci, którzy potrafią dostrzec w swoim dorastającym dziecku przyjaciela. Podejść do niego życzliwie, bez złości, protekcjonalnego tonu, z wyrozumiałością. I rozmawiać, jak z partnerem a nie jak z dzieckiem.
      Powodzenia!
      • asocial Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 22:06
        podkrada pieniadze, bo jej obcieto kieszonkowe, )
        • ewa_7777 Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 22:19
          odwrotnie, obcielam (daje na bilet i drugie sniadanie) bo ukradla
          • asocial Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 22:37
            uj, to inna para kaloszy.
            skoro nagle zaczela pic i popalac, to moze rowniez lekkie dragi?

            ewa_7777 napisała:

            > odwrotnie, obcielam (daje na bilet i drugie sniadanie) bo ukradla
      • pade Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 23:01
        Mur, brak zakazów, nakazów, samo przejdzie...akurat.
        Dorastająca dziewczyna musi wiedzieć gdzie są granice i ich nie przekraczać.
        Można zakazywać czy nakazywać bez odcinania się, bo z miłością.
    • mathiola Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 22:16
      nie mam jeszcze nastolatka, więc wypowiem się za jakieś 5 lat, ALE za podkradanie pieniędzy moje dziecko miałoby przekichane (nie mogę używać wulgaryzmów na emamie wink) na długi czas.
      Telefon? Owszem, niech ma. Ale niech zapomni o doładowaniach. A za ukradzione pieniądze głowa by jej spuchła od umoralniania z mojej strony. No i odpracowałaby to. Bo to jest zwykłe złodziejstwo.

      Tak, pamiętam swoje dzieciństwo i młodość nawet bardzo dokładnie, ale w naszym domu panowały zasady nie do podważenia i przy całym zaufaniu rodziców (nie miałam zakazów) sama wiedziałam, co wolno, a co może skończyć się śmiercią wink
      • montechristo4 Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 22:23
        jak to dobrze, że czasami nawet na ematce można posłuchać głosów rozsądku, bo już zaczęłam wątpić. Nastolatek ma prawa i przywileje, ale ma też obowiązki. Jeżeli się z tych (ustalonych wspólnie z rodzicami) obowiązków nie wywiązuje, to jego przyjemności odpływają w niebyt.
        Nie będę tolerowała szwędania się po nocy nie wiadomo gdzie, nawet za cenę bycia fajną matką. Trudno. Tak samo z podkradaniem kasy.
        Autorkę wątku popieram.
        • triss_merigold6 Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 22:45
          Pozwolisz, że się podpiszę? Owszem, różne numery jako nastolatka wyprawiałam, ale nie kradłam rodzicom kasy i generalnie trzymałam się godzin powrotu. Jak byłam w III LO i zaczęły się osiemnastki, niektóre organizowane w domach pod Warszawą, to mogłam wracać rano ale zawsze zostawiałam adres i telefon, nieraz zresztą ojciec mnie odwoził więc tym bardziej rodzice wiedzieli gdzie jestem. W tygodniu wyjść nie było, mieliśmy jakieś obowiązki szkolno-domowe + rano trzeba było wstać.
          Co to znaczy, że panienka w tygodniu, kiedy powinna być w domu np. o 17, wraca sobie o 22? To jaja jakieś.
          Papierosami i piwem bym się tak strasznie nie przejmowała, natomiast to spóźnianie się o nie wiadomo ile doprowadzałoby mnie do szału.
          • pade Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 22:49
            ufff, dzięki, bo po przeczytaniu poczatkowych wpisów myślałam, że nie z tej epoki jestem
            • triss_merigold6 Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 23:03
              Naprawdę rozumiem, że na imprezach zwłaszcza całonocnych, małolaty zdążą się upodlić i wytrzeźwieć. Rozumiem wagary po to, żeby się bzyknąć z pierwszą wielką miłością. Rozumiem gorsze stopnie w pierwszym roku w nowej szkole, większość z piątkowych uczennic w podstawówce, w liceum zaliczyła zjazd i lekki szok, bo wymagania były znacznie wyższe.
              Ale ni cholery nie rozumiem, jak panienka może w tygodniu o 22 wracać do domu jak gdyby nigdy nic.
              • pade Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 23:09
                No dokładnie, i ten brak obowiązków domowych, kradzież, ufff, współczuję autorce, duzo pracy przed nią.
                • przeciwcialo Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 07:55
                  Na pracę był czas od jakichś 15 lat.
              • alpha.sierra Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 23:18
                Podpisuję się smile. Było wino i piwo, były fajki, ale nie było wychodzenia w tygodniu do 22:00 (chociaż miałam taki epizod, że wychodziłam codziennie o 20:00, wracałam punkt 21:30, albo przynajmniej meldowałam się pod klatką). Czasem na imprezę, pod warunkiem, że wiadomo było z kim i gdzie - mogłam wtedy wracać rano, nawet jako 16latka (mama mnie chętnie puszczała, bo wracałam z ciepłymi bułkami prosto z piekarni wink).

                Luz luzem, ale chociaż te podstawowe, elementarne zasady muszą być, czyli dziecko powinno informować gdzie idzie, z kim idzie i o której będzie i trzymać się tych ustaleń. W dobie komórek odbierać telefony - a rodzice mają nie dzwonić za często wink.

                Ja bym zrobiła jej ograniczenie pt. wracasz prosto ze szkoły do domu. I tyle. Zrobisz, co do Ciebie należy w domu + pracę domową, to możesz wyjść - jeżeli wiem gdzie, z kim i o której wrócisz.

                A, chodziłam do ogólniaka stale w pierwszej trójce najlepszych w Polsce.
              • amandaas Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 12:26
                Co jest aż tak złego w powrocie o 22.00? Chodzi o godzinę, czy o fakt że w tygodniu czy o co?
                Bo naganne jest to że umawiała się na powrót o 17 a wraca o 22 ale w samym fakcie powrotu o 22.00(o ile o tym poinformuje) nie widzę jakiejś tragedii? Jeśli nie ma nic do nauki danego dnia, ani żadnych obowiązków to dlaczego nie może wrócić o 22.00?
                • pade Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 12:41
                  z tego co pisze autorka zrozumiałam, że tak jest dzień w dzień
                  ja rozumiem piątek, sobotę, ale imprezy w tygodniu? zero obowiązków domowych?
                  • amandaas Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 13:48
                    No jeśli dzien w dzien to jasne że to nienormalne, ale jeśli raz na jakiś czas? raz w tygodniu np? Czemu środa ma być gorsza od piątku, pomijając konieczność wstania rano dnia następnego? O ile dziewczyna nie ma nic do nauki na dzien następny ani żadnych obowiązków tego dnia to dlaczego nie może wrócić sobie w środę o 22.00? Z waszych postów wywnioskowałam, że jest to niedopuszczalne ze względu na to że to środek tygodnia, więc pytam dlaczego?
                    • ewa_7777 Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 14:47
                      w dobrym liceum praktycznie nie ma dni w tygodniu kiedy nic nie ma do zrobienia, nie wspominajac ze sa jeszcze zajecia pozalekcyjne, ktore tez trzeba oganac.
                      • amandaas Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 16:07
                        Chodziłam do najlepszego w województwie (i jeszcze dojeżdżałam do niego) i zapewniam Cię, że jeśli nie zostawiało się wszystkiego na dzień przed, tylko ogarnęło wcześniej, to bardzo często zdarzały mi się wolne popołudnia, które przeznaczałam na życie towarzyskie i sport.Zajęcia dodatkowe też miałam. Więc pytam jeszcze raz, co jest takiego złego w powrocie o 22.00 w środku tygodnia, bo nadal pojąć nie mogę.
                        • ewa_7777 Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 16:37
                          no coz widocznie bylas duzo zdolniejsza niz moja corka, a podejrzewam ze takze niz ja sama. Bo nawet w moich czasach szkolnych (dosc odleglych) w tygodniu za wiele czasu nie mialam.
                          W liceum nie ma praktycznie dni w ktorym nic nie jest zadane, w ktorych nie trzeba sie przygotowac do nastepnego dnia, chyba ze wlasnie 'odpuszczasz' i zostawiasz nauke na dzien przed sprawdzianem. Wiec ja jednak widze problem w walesaniu sie do 22, i pojac tego nie moge jak pojac tego nie mozna wink
                          • amandaas Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 16:45
                            Bez przesady. Chodziłam do "elytarnego" liceum i jeszcze do niego musiałam dojeżdżać. Czas w autobusie poświęcało się na nauczenie bieżącej lekcji (45minut to sporo), rano można było się douczyć jeśli się nie zdążyło wieczorem. Zadania są rzadko zadawane z dnia na dzień, a jeśli już to nie zajmują więcej niż godzinę. Sprawdziany są zazwyczaj nie więcej niż 2 w tygodniu (statutowo do 3, ale bywały i tygodnie bez żadnego), na które można było się przygotować w większości w weekend. Generalnie, większość rzeczy opędzałam w niedziele tak by mieć luźniej w tygodniu.
                            Także jako tępak, dalej nie pojmuję, o co Ci chodzi tak naprawdę z tym wychodzeniem? O fakt że w tygodniu, o fakt że do poźna czy o fakt że może zaniedbać obowiązki szkolne? A jeśli rzeczywiście nie miałaby nic zadane to wolno by jej było siedzieć do 22.00 czy nie? (nie mówię codziennie ale powiedzmy raz w tyg.)

                            Wybacz że tak drąże ale po prostu wciąż nie dostałam odpowiedzi na banalne pytanie które mnie bardzo nurtujesmile
                            • 71tosia Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 16:55
                              bo ja poprostu WIEM jak imprezowanie wplynelo na oceny, dwa zagrozenia to chyba wystrarczy, a do tej pory (gimazjum) nie bylo problemow, egzaminy tez znacznie powyzej przecietnej. Wiec nadal nie wiem czego nie rozumiesz?
                              • amandaas Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 17:22
                                Nie rozmawiamy o imprezowaniu tylko o wyjściu w środku tygodnia do 22.00. Ni wierzę iż spędzenie dajmy na to środowego wieczoru poza domem aż tak wpływa na oceny.
                                Zagrożenia w środku tygodnia nie są większe niż w weekend.
                                Dlatego wciąż pytam, co jest aż tak nagannego w prowadzeniu życia towarzyskiego nie tylko w weekendy? To raczej Ty nie rozumiesz mojego pytania, które z resztą i tak było kierowane niekoniecznie do Ciebie tylo do użytkowniczek które tak oburzyła opcja powrotu o 22.00 w tygodniu. Ale Twoje zdanie również chętnie poznam.


                                ps. Nie widzisz różnicy między gimnazjum a liceum? To nie jest argument że w gimnazjum było dobrze, bo równie dobrze mogłabyś powiedzieć że w przedszkolu nie imprezowała i się w mig nauczyła czytać. Liceum to przełom, to kompletnie inny etap w jej życiu.
                                • pade Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 18:00
                                  dwa zagrożenia czyli dwie jedynki, czy tez dopuszczajace
                                  dziewczyna opusciła się w nauce
                                  taka zdolna a nie rozumietongue_out
                                  • amandaas Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 18:56
                                    No tak, bo przecież te dwie jedynki są spowodowane spędzeniem jednego wieczoru w środku tygodnia poza domem...
                                    Przecież ja nie neguję tego, że nadmierne imprezowanie w weekendy i szwendanie się do nocy przez cały tydzień jest złe i zapewne wpływa na oceny. Ja tylko grzecznie pytam w czym jest gorsze spędzenie wieczoru poza domem w tygodniu od tego w weekend. Fakt braku nauki w dane popołudnie już rozwialiśmy. Zdziwiło mnie po prostu oburzenie, jak panna śmie w czwartek wracać do domu o 22.00
                                    Ale jak widać się nie dowiem. Trudno. Umrę niedouczonatongue_out
                                    • pade Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 19:11
                                      to jeszcze raz, łopatologicznie
                                      panna nie wraca ze szkoły do domu, imprezuje codziennie a nie raz w tygodniu...
                                      • amandaas Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 19:31
                                        Tak, tak umiem czytać... W takim razie źle zrozumiałam wasze oburzenie, wydawało mi się że jest to oburzenie na wyjście w tygodniu jako takie, a nie dokładnie na córkę autorki która baluje dzien w dzien.
                                        Nie można było napisać od razu, że nie przeszkadza wam jeden wieczór w środku tygodnia, tylko balowanie codziennie? Stąd moje pytania gdyż wydawało mi się iż dyskusja zeszła na tematy ogólne a nie konkretnego przypadku w tym wątku.
                                        Pozdrawiam.
      • przeciwcialo Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 07:53
        Tak zgrabnie napisałaś że ja tylko się podpisze.
    • inguszetia_2006 Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 23:14
      ewa_7777 napisała:
      Jestem coraz bardziej zalamana i znerwicowana
      > , bo mam wrazenie ze moje dziecko stracilo rozum a napewno elementarne poczucie
      > 'normalnego' zachowania. Co z tym robic bo chyba nie dam rady 'przeczekac'
      Witam,
      Otwórz dom na znajomych córki. Dyskretnie obserwuj. Niech palą u niej w pokoju, albo na balkonie, jak tam sobie chcesz. Moi rodzice pozwalali na takie posiadówy i mieli mnie pod kontrolą. To było genialne rozwiązanie, jak patrzę z perspektywy czasu. Piwo? Pozwalali mi pić. Papierosy? Pozwalali nakopcić w pokoju. Godziny powrotu do domu były święte. Jak zawaliłam, miałam szlaban, fochy etc. Szybko się nauczyłam, że zasad się przestrzega, bo konsekwencje są straszne - brak gotówki, gderanie, szlaban etc.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • bi_scotti Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 23:20
        inguszetia_2006 napisała:

        > Niech palą u niej w pokoju,
        > albo na balkonie, jak tam sobie chcesz. Moi rodzice pozwalali na takie posiadó
        > wy i mieli mnie pod kontrolą. To było genialne rozwiązanie, jak patrzę z perspe
        > ktywy czasu. Piwo? Pozwalali mi pić. Papierosy? Pozwalali nakopcić w pokoju.

        To jest legalne w PL? Bo w mojej okolicy wystarczyliby jedni niezadoiwoleni rodzice informujacy policje i takie imprezki skonczylyby sie bardzo nieprzyjemnie dla doroslych umozliwiajacym nieletnim palenie i picie pod ich dachem. Naprawde uwazacie, ze przymykanie oczu na lamania prawa przez mlodziez jest OK? A skad sie potem biora ci, ktorzy nie przestrzegaja przepisow drogowych, ktorzy wynosza rozne rzeczy z biura, ktorzy oszukuja na podatkach? No wlasnie z tego, ze nawet w rodzinnym domu byly prawo i "prawo dla nas" suspicious
        • inguszetia_2006 Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 23:34
          bi_scotti napisała:
          To jest legalne w PL? Bo w mojej okolicy wystarczyliby jedni niezadoiwoleni rod
          > zice informujacy policje i takie imprezki skonczylyby sie bardzo nieprzyjemnie
          > dla doroslych umozliwiajacym nieletnim palenie i picie pod ich dachem. Naprawde
          > uwazacie, ze przymykanie oczu na lamania prawa przez mlodziez jest OK? A skad
          > sie potem biora ci, ktorzy nie przestrzegaja przepisow drogowych, ktorzy wynosz
          > a rozne rzeczy z biura, ktorzy oszukuja na podatkach? No wlasnie z tego, ze naw
          > et w rodzinnym domu byly prawo i "prawo dla nas" suspicious
          Witam,
          Bi_scotti, stać cię na więcej;-P Nie powtarzaj sloganów. Mój brat mieszka w Stanach od 15 lat i nie zapodaje takich głodnych kawałków;-P
          Pzdr.
          Inguszetia
          • bi_scotti Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 23:51
            Nie wiem gdzie mieszka Twoj brat i jakie ma doswiadczenia, ja osobiscie znam rodzicow (najlagodniejszy przyklad!), ktorzy zaplacili grzywne za udostepnienie nieletnim domu, uczynienie alkoholu available i dopuszczenie do sytuacji, ze nietrzezwi nieletni wloczyli sie po okolicy. A wszystko dlatego, ze ci teens byli glosni i jakis sasiad zadzwonil. Proste. Jesli ktos ma potrzebe uczestniczenia w takich adventures, bo mu brak excitement w zyciu, to no problem. Mnie by to nie rajcowalo! Z wielu wzgledow, zreszta.
            • riki_i Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 13:49
              Patrz Pan , a na hamerykańskich filmach "koledżowcach" zupełnie inaczej to wygląda

              sąsiad dostaje w dziób albo przyłącza się do zabawy big_grin
          • nanuk24 Inguszetia 14.01.12, 20:33
            to moze uswiadom brata, czym sie takie cos konczy. To jest przestepstwo ciezkiego kalibru.

            Moja sasiadka zostala wraz z mezem aresztowana, bo na imprezie jego syna, kumple postanowili wniesc alkohol. pech chcial, ze jeden skrecil kostke.

            Po ostatnim sylwestrze doszlo do kilku aresztowan rodzicow. Nie daj Bog, jak ktorys z nastolatkow postanowi wrocic do domu wlasnym samochodem lub wpasc pod samochod, to gospodarzow domu, w ktorym pili czekaja bardzo ciezkie konsekwencje, nie pomijajac wiezienia i dozywotnich alimentow.

            jak nie wierzysz, to sobie poczytaj.
            • azile.oli Re: W Polsce też się zdarza... 16.01.12, 13:46
              Na imprezie w lokalu z okazji 18 -tych urodzin dziewczyny znalazy się osoby, które jeszcze pełnoletnie nie były. Po jedną z nich przyjechał ojciec i wezwał policję, bo dziewczyna była pod wpływem alkoholu. Organizatorami imprezy byli rodzice solenizantki i konsekwencje ponieśli.
              Tak że nie ma co popadać w przesadę, zwłaszcza, gdy chodzi o 16- latki niejeden rodzic może mieć pretensje, że jego dziecko pije i pali u koleżanki i rodzice tej koleżanki na to pozwalają.
              Czyli w ramach ''bycia równym rodzicem'' też nie ma co przesadzać, zwłaszcza, gdy pod naszym dachem znajdują się inne osoby nieletnie, które pić ani palić nie powinny.
              Na co pozwalamy naszemu dziecku, to jedno, ale kiedy nasz dom staje się mikejscem, gdzie młodzież możed się napić i zapalić za akceptacją gospodarzy, to możemy mieć problemy.
        • thaures Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 23:41
          A ja znowu mam problem wręcz odwrotny. Prawie 18-letni syn w domu, który z niego prawie nie wychodzi. I czytam te wszystkie posty i się zastanawiam czy z nim wszystko ok? Wczoraj przyszedł ze szkoły z wiadomością,że koleżanka zaprosiła go na 18-tkę i się zastanawiał czy iść. Prawie go siłą wypchnęliśmy z domu. Przysyła teraz co parę godzin smsy, że jest fajnie, a ja się zastanawiam czy mam takie kochane dziecko czy takie nieobyte, he,he... Tak więc rodzice
          (przynajmniej niektórzy) tych spokojnych i grzecznych dzieci też się martwią.
        • przeciwcialo Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 08:11
          Wtedy będzie sie coolmamuska i ma sie dziecię pod kontrolą wink Dla mnie nie do pomyslenia takie palenie w domu.
    • odnawialna Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 23:47
      Ewa, ja mam rok młodszego syna i podobne problemy. U nas pojawiły się fajki, tabaka i piwo. Nie złapałam go na kradzieży kasy, ale na podbieraniu papierosów jak najbardziej. Generalnie widzę, że teraz młodzież wcześniej zaczyna smile
      Za dużo Ci nie doradzę, ale może pocieszę, że ten problem nie tylko u Ciebie? wink
      Ja GŁOŚNO mówię, że nie toleruję żadnych używek, zapowiedzialam zakup alkomatu do sprawdzania, czy pił, bo złapałam go już 2 razy pod wpływem. Za każdym razem robiłam z tego WIELKĄ sprawę i mam w nosie, że wszyscy piją...
      Podobnie do Ciebie stosuję restrykcje w postaci szlabanu na komputer. Wyliczam z kasy na podstawie paragonów, wyraźnie zakomunikowałam synowi, że mu nie ufam, bo złapałam go na kłamstwach i teraz będzie musiał poczekać i zapracować na moje zaufanie. Jednocześnie pochwaliłam go kilka razy, gdy przyznał się od razu do "przestępstwa", powiedziałam, że nie lubię być traktowana jak idiotka, a tak się czuję, gdy kręci. I tu widzę postęp: przestał kombinować, od razu mówi, co i jak w przypadku wpadki.
      Chcę, żeby mój syn znał moje stanowisko, moją niezgodę na takie zachowania. Pewnie to nie załatwi problemu, ale byłam świadkiem, gdy 16-letni chłopak upił się na wielkiej rodzinnej imprezie do nieprzytomności, praktycznie na oczach swoich rodziców. Wszyscy byli w szoku. Rodzice tzw. porządni: dbający, rozmawiający, ale przymykający oko na piwo, bo przecież wszyscy piją, jeszcze wyśmiewali innych rodziców, że tacy nieświadomi (dyskusja na ten temat toczyła się przy stole).
      Na pierwszy kieliszek wódki też przymknęli oko. A później to już widziałam chłopaka ze szklanką wódki i widać było, że to dla niego nie nowość...
      • pade Re: nastoletni problem w domu 13.01.12, 23:58
        > Podobnie do Ciebie stosuję restrykcje w postaci szlabanu na komputer. Wyliczam
        > z kasy na podstawie paragonów, wyraźnie zakomunikowałam synowi, że mu nie ufam,
        > bo złapałam go na kłamstwach i teraz będzie musiał poczekać i zapracować na mo
        > je zaufanie. Jednocześnie pochwaliłam go kilka razy, gdy przyznał się od razu d
        > o "przestępstwa", powiedziałam, że nie lubię być traktowana jak idiotka, a tak
        > się czuję, gdy kręci. I tu widzę postęp: przestał kombinować, od razu mówi, co
        > i jak w przypadku wpadki.
        > Chcę, żeby mój syn znał moje stanowisko, moją niezgodę na takie zachowania

        Dokładnie tak jest u mnie. Syn kombinował, ale przestal, wie, że mama nie w ciemię bita a zaufanie to podstawa.
    • aquuaa Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 00:34
      Hmm... bardzo mi to przypomina moja bezradna mame i moja siostre (lat 19).

      Mam sposobnosc popatrzec na nie z boku.
      Np. Mloda mowi, ze bedzie o 23, po czym o 23 pisze sms, ze bedzie kolo polnocy, potem - jesli dotrwa w stanie na tyle trzezwym, zeby jeszcze cos napisac to kolo polnocy pisze, ze bedzie o 1-szej a w efekcie wraca nad ranem.

      Mama
      Dostaje cisnienia, ze tata myslal wzywac pogotowie, placze, wscieka sie i prowadzi (podobnie jak Ty) jakies negocjacje, spisuje umowy, obcina kase, itd.

      Mloda
      Przejmuje sie strasznie, ze istnieje prawdopodobienstwo, ze jednak matke wpedzi do grobu ale przejmuje sie tylko od imprezy do imprezy, jak to mowi: po ktoryms piwie odlatuje no i wtedy juz nie mysli. Owszem sprzata, pomaga i jak miala kare, ze ma wracac o 22:00 - to wracala bo wlasciwie zwisa jej, ze przez tydzien pogrzeje tylek w domu na fb ze znajomymi a nie w klubie.

      Mama
      Moze i kase obcina ale WSZYSTKO czego hrabianka potrzebuje - dostaje bez mrugniecia okiem. Buty, spodnie, kurtke, kosmetyki - wszystko. Pierze jej ubrania, gotuje obiadki.

      Ja
      Tlumacze mlodej, ze moglaby sobie odpuscic pisanie 5 smsow co godzina, jak jej wchodzi piwo i zaczyna sie rozkrecac to poki przytomna ma sie zastanowic gdzie przenocuje a mamie ma napisac, ze nie wraca i gdzie bedzie spac (a nie budzic ja co chwile smsami, ze bedzie za godzine). Podrzucilam adres hostelu.
      Tlumacze mlodej, ze jesli jej nie pasuje to niech sie wyprowadzi bo jaki to problem prawda? Tu mloda rezolutnie, ze jednak jej sie nie chce... aaaa nie chce? to niech przestrzega regul

      A teraz uwaga - najlepsze: mloda to mloda > najgorsza i niereformowalna jest MAMA.Wymysla te kary, wymusza te przeprosiny i przysiegi a po chwili mieknie w obliczu maslanych oczkow i 'kocham cie mamusiu' oraz 'przysiegam, ze wiecej nie bede'. Zaden uklad nie jest klarowny - jest tylko wymuszenie obietnicy ale nie ma warunku CO JESLI obietnicy nie dotrzyma. Zabawa w kotka i myszke... zreszta ze mna bylo identycznie. Mialam 100% pewnosci, ze zadna kara tak naprawde nie jest kara bo wiedzialam co powiedziec, zeby mama sie przelamala.
      Tlumacze mamie - po co jej pierzesz ciuchy, po co kupujesz?? Jesli jest taka 'dorosla' to niech zarobi na siebie: na ciuchy, na komore, na imprezy, na wyjazdy oraz na proszek do prania. Pokaz jej jak dziala pralka - powiedz, ze moze korzystac w srody. Internet w domu placisz Ty - wiec niech sobie oplaci inne lacze lub oddaje polowe. I tak dalej...
      Jako matka - placisz jej za edukacje, leki i zarcie.
      Ale moge sobie gadac. Mama nie ma 'jaj' (tata niestety tez nie).

      I nie chodzi o jakas zemste czy kare ale chodzi o klarowne zasady wspolzycia, bo masz takie samo prawo do komfortu psychicznego jak i ona. Ona potrafi zadbac o swoj komfort a Ty? Co robisz aby zadbac o siebie i pokazac jej czym jest dyskomfort, zwiazany z brakiem wspolpracy?
      Na razie ma 16 lat i jeszcze masz jako takie pole manewru. W przypadku mojej 19-letniej siostry mama juz sie kompletnie pogubila i sama nie da sobie pomoc. No coz - jesli ona nie potrafi - nikt tego nie zrobi za nia.

      Kradziez? Wiesz - za pierwszym razem bylaby pogadanka i ostrzezenie, ze kradziez jest przestepstwem karalnym, gdzie slowo klucz to przestepstwo.
      Pomysl - dzis wyjela Tobie z porfela i nie robisz z tego halo bo to Twoje dziecko i Twoj portfel ALE
      - co by bylo gdyby Twoja kolezanka z pracy wyjela Ci kase z portfela? Jak bys zareagowala?
      - co by bylo, gdyby Twoja corka wyjela kase z portfela innej osoby? Czy ta osoba po prostu by sobie pogderala?
      Jest zdarzenie - jest konsekwencja a Ty pokazujesz corce, ze u Was w domu panuja jakies inne zasady niz jest to ogolnie przyjete.

      Tak jak pisaly dziewczyny: nastolatkom odbija ALE pomysl gdzie Ty popelniasz bledy i jakie to sa bledy. Nie skupiaj sie na tym czego jej zabronic - bo ona to oleje konertowo, skup sie na tym jakie korzysci jej odebrac, ograniczyc.

      I jesli sama palisz (lub maz) - to niestety nie masz argumentu.
      • martishia7 Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 00:50
        > I jesli sama palisz (lub maz) - to niestety nie masz argumentu.

        Ma. Sama sobie na kultywowanie swojego nałogu zarabia.
        • morekac Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 11:51
          Nie ma. Bo najczęściej argument jest taki, że palenie/picie alkoholu szkodzi. No jak szkodzi, skoro staruszkowie dożyli tak podeszłego wieku jak 40+?
          A argument, że 'zarabiam na swoje nałogi' jest taki sobie - nastolatek na swoje nałogi wydaje swoje kieszonkowe. W momencie dania mu kasy do ręki - ta kasa jest już jego...
    • ruda_henryka Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 07:27
      Ja Cię bardzo rozumiem.Jak to czytam to jakbym słyszała swoją matkę 20 lat poźniej. Byłam dokładnie taka sama, zaczęło mi się w wieku 15 lat a skończyło po studiach. Próbowałam dosłownie wszystkiego. To kwestia charakteru niestety. Teraz mam własne dziecko i dopiero wiem jaki to ból.
      Wyobraź sobie, że to były lata 90 więc komórek nie było, znikałam na całe dni i wieczory i nikt o mnie nic nie wiedział.
      Moi rodzice przeżywali wtedy ciężkie chwile, tym bardziej, że była o rok młodsza siostra, która nigdy żadnych wyskoków nie miała.
      Nie pocieszę Cię, tak jak ja wtedy tak i Twoja córa teraz ma to cetralnie w d.... co do niej mówisz. Ja jeszcze pamiętam dobrze tamte czasy i cóż, teraz mi głupio. i aż się boję co będzie z moim własnym dzieckiem.
      Ona teraz Cię traktuje jak koszmarną starą co się ciągle czepia. Ale nie odpuszczaj, chociaż to i tak nic nie da. Konsekwencja da rezultaty dopiero poźniej. Ale dużo z nią gadaj, żeby miała zaufanie do Ciebie, żeby w razie prawdziwych problemów przyszła do was a nie szukała rozwiązania gdzie indziej. Nie strać z nią kontaktu. Niestety jak pije i pali nic nie zrobisz, żeby przestała, ale absolutnie tego nie akceptuj. Mam takie wrażenie, że popuszczanie własnych zasad " bo inni tak robią" jest najgorszą metodą z możliwych. Jak się ma naście lat to to nic nie znaczy, ale poźniej się to docenia.
      Wyobraż sobie, że jak miałam 19 lat wyprowadziłam się na studia do odległego dużego miasta całkiem sama. Jak zaczęłam imprezować to do rodzinnego domu zadzwoniłam prawie po miesiącu. Cud, że policja mnie już od dawna nie szukała...
      Zarówno ja i moja grzeczna siostra wyszłyśmy na ludzi smile))
    • mama303 Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 09:45

      A skąd ma kase na imprezy?
      • ewa_7777 Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 10:54
        podejrzewam ze z tego zredukowanego kieszonkowego (ciagle daje jej jakies pieniadze bo musi cos jesc w szkole) no i jak mi sie wydaje jej koledzy w tym wieku sa bardzo prospoleczni jezeli chodzi o sponsorowanie imprez? No i alkohol jest tak tani, niestety.
        • konwalka Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 11:51
          ewa77, spokojnie
          jestem mamą nastolatka i to w UK, gdzie prawa dzieci są chyba wuieksze niz w Pl
          przeczytałam Twój pierwszy post i chyba też bym zaczęła pic na miejscu tej dziewczyny, gdyby mi starzy na pismie urzadzali regulaminy
          jako nastolatka kilka razy podkradlam kase z portfela - bo bardzo chcialam nowy krem Ireny Eris, a wiedziałam, że mi nie kupią
          wiesz, nie stałam sie złodziejem, bo NIGDY więcej nic nie zwinełam, nikomu
          nawet jazde bez biletu autobusem mpk uwazam za złodziejstwo

          mam syna- lat prawie 15, po ostrych awanturach i schizach
          jesli moge to opowiem Ci kilka rzeczy
          - kłotnie, trzaskanie drzwiami, obietnice "ucieczki z tego domu"- nigdy nie komentuje od razu, w afekcie; czekam, az emocje opadną i dopiero zaczynam rozmowe
          punktem wyjsciowym jest stwierdzenie:pamietam, jak to jest, mialam nascie lat i czlowiek ma wtedy chęc zabic starych

          -nie reaguje na krzyk i na nienienie!; jak wyzej- czekam
          - po spoznieniu (takim spektakularnym) nie dre japy na cały dom (zreszta ja staram sie nigdy nie podnosc głosu, mam uraz do drących sie bab), mowie, ze o malo nie wykitowalam ze strachu, ze cos mu sie stalo, bo jestem matką-panikarą i dlatego nie wyobrazam sobie sytuacji, że cos mu sie stało; dlatego proponuje wprowadzic uklad- jak chce wrocic pozniej to daje mi znak - ustalamy czy wchodzi w gre
          ustalamy oznacza ustalamy, nie wydzieramy sie z pozycji siły- masz gó...arzu wracac natychmiast

          generalnie- znajduje jak najwiecej dobrych cech w dziecku, wychwalam pod niebiosa kazdy poytywny szczegol, w drugiej kolejnosci podrzucajac mysl o czyms niefajnym, co zrobil

          uwagi zawsze w konetkscie miłosci i troski o niego


          efekt po poltora roku- żyjemy w naszym domu normalnie
          zdarzają sie ekscesy, ale w porownaniu z tym, co wyczytuje na forum, to jest niebo a ziemia

          nie wiem, co bedzie dalej; teraz jest niezle

          wypowiada sie tu duzo mamuś
          niektóre zaczynają od słów: ja mam co prawda dopiero póltoraroczniaka, ale ...

          ale guzik wiecie, miłe panie
          faza dopiero będzie
          uswiadomcie sobie, co z wami robia hormony przed okresem i pomnożcie to razy kilka, to zrozumiecie, co sie dzieje z nastyolatkami
          tylko, ze ten nastolatek to wciąż wasze dziecko
          traktujcie go jak czlowoeka, nawet kosztem wlasnych wartosci
          bo ona ma juz kielkujący wlasny pomysl na zycie
          • ewa_7777 Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 12:33
            akurat forme kontraktu zaproponowal pedagog szkolny, by mloda wiedziala co moze a co nie i nie i czego obie strony moga oczekiwac od siebie. Zwykle, postawienie wyraznych granic podobno sie sprawdza, niestety nie u nas. Nadmiernych wymagan nie mialam powroty w piatek przed 21.30 i zakaz wychodzenia w dni szkolne. Zakaz alkoholu i papierosow, sorry ale nie widze potrzeby ani powodu by nieletni popijali piwo i wodke. Nawet jak popijanie jest powszechne o czym sama wiem. Kiedys Mloda w przyplywie dobrego humoru pokazala mi zdjecia kolegow z klasy na facebook-u tam co ktores zdjecie jest z alkoholowej imprezy i to bez wyjatku dotyczy to i dobrych i slabych uczniowow. Oni po prostu chyba nie umieja inaczej spedzac czasu? A dziej sie to w dobrym liceum, wsrod rodzin dbajacych o dzieci, wiec co musi sie dziac w tych mniej wydolnych wychowaczo srodowiskach? A co awantur, zdarza sie bo czasami i mnie i mezowi i dziecku nerwy puszczaja, ale przede wszystkim staramy sie z nia romawiac. I nawet czasami mam wrazenie ze dociera i jest chec poprawy ale tylko na chwile, pozniej chec spotkania, bycia w grupie, dobrej zabawy jest tak przemozna ze wszystko bierze w leb. I wracamy do punktu wyjscia a nawet gorzej, bo z tygodnia na tydzien sa coraz pozniejsze powroty, wiecej alkoholu i mniej hamulcow...
            • nandadevir Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 12:50
              ale niech cię nie zwodzi "dobre liceum". teraz w każdej szkole są dilerzy, nawet widziałam pod dobrą szkołą średnią leżącego na trawniku naćpanego nastolatka.
              • sabcia7 Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 13:42
                To zamiast dawać pieniądze na jedzenie, niech bierze kanapki do szkoły, a bilety sama kupuj i dawaj, bo moge się założyć, ze kase przewala i jeździ na gapę. Ja tez imprezowałam i mama mnie nigdy krótko nie trzymała, ale sama wiedziałam gdzie są granice. Pamiętam do dzisiaj, jak mama mi powtarzała, że jak cokolwiek zrobie głupiego, to sama sobie życie zmarnuję( chodziło zapewne o sex, bo od 15-go roku życia miałam chłopaka, który obecnie jest moim mężemsmile ). Może warto porozmawiac z córką o antykoncepcji i o konsekwencjach związanych z niestosowaniem jej. Z moja mamą żyłysmy na zasadzie PRZYJACIÓLKI i zawsze wiedziałam, ze moge przyjsc do niej z problemem. I jak w każdym domu obowiązywały zasady. W tygodniu powrót o 21(tzn.wracałam ze szkoły i robiłam lekcje, szłam z psem, zmyłam naczynia, śmieci, itd). Za to w wekendy moglam isc na impreze do rana itd.
                • sabcia7 Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 13:46
                  zapomniałam dodać, ze mogłam balować w weekendy do której chce, ale mama zawsze musiała wiedziec, z kim idę ( tak na wszelki wypadek,jakby sie coś stało). to była u nas podstawa, i mama dobrze znała moje towarzystwo.
            • konwalka Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 13:17
              każesz szesnastolatce byc o 9.30 w domu i zakazujesz w yjść w tygodniu i uwazasz, że nie masz nadmiernych wymagan?
              no cóż, chyba sie nie dogadamy
              ale rozumiem jej bunt coraz bardziej
              pedagog zaproponowala spisywanie cyrografow, ale chyba nie ma przymusu?
              młodej ewidentnie to nie pasuje, wiec szukajcie dalej
              i nie starajcie sie z mężem z nia rozmawiac, wy z nia rozmawiajcie

              w ogole, nie obraź sie, ale z calosci wylania sie obraz rodziny mocno niefajny
              mowie o miejscu dziewczyny
              rozumiem twoje zmeczenie, ale ja czytam jak o wrogu, a nie o córce, która przechodzi najtrudniejszy okres w zyciu (dotychczasowym)
              • ewa_7777 Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 13:35
                No chyba rzeczywsice, 21.30 to bardzo wczesnie przeciez dopiero o tej godzinie otwieraja puby? rozumiem ze powinnam zmienic na'nad ranem', w dni szkolne niestety trzeba odrobic lekcje i przygotowac sie do szkoly, jak rozumiem najbardziej odpowiednim miejscem jest klub nocny? Picie i palenie tez jako wyrozumiala mama dopuszczasz?
                A 'o miejscu dziewczyny' nie przypominam sobie bym pisala. Wroga nawet mi sie nie chce komentowac- bo glupie.

                • pade Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 13:43
                  Ewa, nie przejmuj sie słowami konwalki.
                  Kazda z osób, które potepiają późne powroty do domu tez była kiedys nastolatką i takie stare nie jestesmy, by nas skleroza dotknęła.
                  Może dwutygodniowy szlaban pomoże? W sensie, odbieracie ją spod szkoły i siedzi w domu?
                  Musi zrozumieć w końcu, że przegina.
                  I jeszcze jedno, może przejdź się z nia do psychologa? Normalnie, po poradę. To żadna ujma przecież.
                • konwalka Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 13:49
                  to moj ostatni wpis w tym watku
                  tak, nienormalne jest dla mnie kazanie szesnastolatce zeby wracala o 21.30
                  bo nie ma nic zdroznego w powrocie o 24; złe moze byc to, co w tym czasie bedzie robic
                  i rola rodzicow jest wskazanie zagrożen
                  ja sie nie przypieprzam do powrotow pol godziny w jedna czy druga, ale do wyrzygu lobbuje na rzecz zycia bez dragow i chlania na umór
                  moze wracac pozniej nzi o 22, ale w tym czasie nie moze sobie pozwolic na cpanie
                  ma wiedziec ze to jest cholerne zagrozenie
                  za dwa lata twoja córka powie ci, ze wraca pojutrze i pokaze faka
                  co zrobisz? nic
                  bo teraz stosujesz wariant silowy
                  jak wyjdzie spod tej wladzy, to bedzie robic co i z kim chce
                  masz ja wychowac tak, zeby nie pragnela magicznej granicy twojego jedynowladztwa jak kania dżdżu
                  ale jestesmy na dwoch biegunach wychowawczych, tak wiec ja spadam z dyskusji
                  powodzenia
                  • echtom Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 13:56
                    > tak, nienormalne jest dla mnie kazanie szesnastolatce zeby wracala o 21.30
                    > bo nie ma nic zdroznego w powrocie o 24

                    Czasem jest wręcz bezpieczniej, by przenocowała po domówce i wróciła rano.
            • echtom Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 13:48
              > Nadmiernych wymagan nie mialam powroty w piatek przed 21.30 i zakaz wychodzenia w dni szkolne. Zakaz alkoholu i papierosow, sorry ale nie widze potrzeby ani powodu by nieletni popijali piwo i wodke. Nawet jak popijanie jest powszechne o czym sama wiem.

              OK, tylko czy nie szkoda energii na egzekwowanie zakazów nierealnych? Lepiej skupić się na kwestiach fundamentalnych. Pierwsza to informacja na temat tego, gdzie dziecko się znajduje i o której wróci (plus włączona komórka, ale bez ciągłego wydzwaniania). Z podkreśleniem, że nie jest to forma kontroli, tylko normalna zasada współżycia działająca w obie strony, tzn. dziecko też ma prawo wiedzieć, gdzie jesteś i o której wrócisz smile Druga to ostra reakcja na kradzieże, bo tu okres dojrzewania nie jest okolicznością łagodzącą. Z życiem towarzyskim nie ma sensu walczyć - teraz już przez resztę życia rówieśnicy (a później własne dzieci) będą ważniejsi od Ciebie i trzeba się z tym pogodzić. W pierwszych latach ta potrzeba manifestuje się w taki głupi, infantylny sposób, z wiekiem normalnieje smile Z własnymi trzema nastolatkami przeszłam horror, dziś najstarsza ma 21 lat i szalone małolackie imprezy jej się znudziły, woli spędzać czas z rówieśnikami w bardziej konstruktywny sposób. 19-latce też powoli przechodzi, jeszcze 17-latka ma zwiększone imprezowe potrzeby, ale też mniejsze niż rok temu, więc idzie ku dobremu wink No i jednak warto się czasem przemóc i pogadać z taką małolatą jak z człowiekiem, na różne tematy, nawet jeśli jej poglądy i pomysły na życie mogą przyprawić o ból głowy.
              • marzeka1 Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 14:11
                Powtarzać się nie będę, za to całkowicie stoję po stronie tych rodziców mocno tradycyjnych, bez przechyłu "co złego jest w powrocie nastolatki w co dzień o 24" i wyłączeniu telefonu.
                Na dodatek jestem z tych, co zaczęłaby do szkoły robić kanapki, zamiast dawać kasę, która idzie na imprezy.
                • nandadevir Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 15:33
                  idziesz na wizytę z psychologiem do poradni razem z córką, może z obcą osobą będzie łatwiej o tym porozmawiać. Jak dla mnie autorko jesteś za miękka
                • triss_merigold6 Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 15:59
                  Popieram, kanapki do szkoły i zakupiony bilet miesięczny tzn. doładowana karta.
                  Sorry, ale dziewczę lat 16 ma jeszcze mnóstwo czasu na kupowanie sobie lunczów czy innych przekąsek, nie pracuje w korporacji tylko chodzi do szkoły. Wprawdzie pamiętam młodą Madonnę ale do jednego z najbardziej topowych liceów chodziłam na początku lat 90-tych i nosiliśmy kanapki. A niektóre dzieci były z rodzin elitarnych, że hoho, potomstwo polityków, biznesmenów, ludzi z mediów, artystów.
                  Przepraszam, bo nastoletni bachor - teoretycznie obciążony nauką - ma dzień w dzień robić do 24? Siedzieć w domach innych nastolatków czy włóczyć się po podrzędnych knajpach, bo w tych lepszych sprawdzają dowody?
                  • kiszczynska Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 21:18
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Popieram, kanapki do szkoły i zakupiony bilet miesięczny tzn. doładowana karta.
                    >
                    > Sorry, ale dziewczę lat 16 ma jeszcze mnóstwo czasu na kupowanie sobie lunczów
                    > czy innych przekąsek, nie pracuje w korporacji tylko chodzi do szkoły. Wprawdzi
                    > e pamiętam młodą Madonnę ale do jednego z najbardziej topowych liceów chodziłam
                    > na początku lat 90-tych i nosiliśmy kanapki. A niektóre dzieci były z rodzin e
                    > litarnych, że hoho, potomstwo polityków, biznesmenów, ludzi z mediów, artystów.
                    >
                    > Przepraszam, bo nastoletni bachor - teoretycznie obciążony nauką - ma dzień w d
                    > zień robić do 24? Siedzieć w domach innych nastolatków czy włóczyć się po podrz
                    > ędnych knajpach, bo w tych lepszych sprawdzają dowody?

                    Nic nie zrozumialamuncertain
                    • rosapulchra-0 Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 23:03
                      kiszczynska napisała:
                      > Nic nie zrozumialamuncertain
                      A to akurat nie dziwi.
          • morekac Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 11:59
            - nigdy nie kom
            > entuje od razu, w afekcie; czekam, az emocje opadną i dopiero zaczynam rozmowe
            > punktem wyjsciowym jest stwierdzenie:pamietam, jak to jest
            Popieram - nie drzeć się. Dobrze jest najpierw nieco ochłonąć i zastanowić się, co się chce tak naprawdę dziecku powiedzieć. A najczęściej chcemy powiedzieć nie to, że jest głupią smarkulą, która nie skończy szkoły, tylko to - że się boimy.
    • mrowkojad2 Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 16:21
      Naprawdę każesz wracać dziewczynie w piątek o 21.30 i dziwisz się, że się buntuje?
      Moja matka była identyczna, też ustalała jakieś nierealne pory powrotów, a potem dziwiła się, że nie wracamy (ja szwendałam się wszędzie z siostrą). Nie pomagały tłumaczenia, że lepiej byłoby mi wrócić później, bo wtedy będę szła z całą ekipą, albo że z imprezy gdzieś za miastem lepiej wrócić po przenocowaniu. Argumenty nie trafiały, nie bo nie i już. Mam 34 lata i do tej am jak mnie pory pamiętam jak mnie to wkurzało. Człowiek w tym wieku chce być przede wszystkim traktowany jak partner, jeżeli córka do tej pory była rozsądna, to ten rozsądek z niej nie wyparował, po prostu bunt przeważa szalę, ale uwierz mi w momencie ującym się ujawni. Od czasów mojego nastolęctwa niewiele się zmieniło: nadal wszyscy palą, piją i próbują trawy albo innego shitu, człowiek już tak jest skonstruowany, że chce spróbować.
    • kara_mia Re: nastoletni problem w domu 14.01.12, 23:00
      nie martw się, jak już inni napisali uspokoi się.. jak wielu :

      Śruba nosił irokeza
      Bo był królem Jarocina
      Śruba miał trzy gwoździe w nosie
      Walił na raz cztery wina

      Śruba zawsze ostro dymił
      Rzucał w suki cegłówkami
      A na murach pisał w nocy
      Że Bóg zawsze jest z punkami

      Kiedy skończył zawodówkę
      Poznał Wiechę z Cegielskiego
      Po koncercie powiedziała
      Będziesz ojcem maleńkiego

      Tu nie będzie rewolucji
      Tu zaległy barykady
      Ideały buntowników
      Są schowane do szuflady

      Śruba zgolił irokeza
      Jest murarzem przy kościele
      Zawsze chodzi w ortalionie
      Zjada rosół co niedzielę

      Tylko czasem kiedy, w barze
      Pije piwo z UB-kami
      Przypomina sobie hasło
      Że Bóg zawsze był z punkami

    • selavi2 Re: nastoletni problem w domu 15.01.12, 12:52
      Łaczę się w bólu.
      Nawiasem mówiąc to ciesz się, ze w ogóle chodzi do szkoły.;-P
      Może pomoże argument, że picie alkoholu przez niepełnoletnią osobę jest łamaniem prawa i ty bedziesz obciązona konsekwencjami gdyby coś. Bo w świetle prawa Ty jesteś za nią odpowiedzialna I nie zgadzasz się na łamanie prawa przez nią.
      Ja w pzrypadku moich obecnie już dorosłych dzieci poszłam droga uczenia używania alkoholu "z głową" czyli jeśli juz pijesz, to rób to tak, zeby nie napytać sobie biedy. Co nie zmienia faktu, że udało mi sie wynegocjować nie picie do pełnoletności. Ale ja jestem DDA(Dorosłe Dziecko Alkoholika) chodziłam na terapię. Moje dzieci widziały i w rodzinie i wśród bliskich znajomych skutki nadużywania alkoholu i to był jedyny sensowny argument jakiego mogłam użyć. I nie chodzi mi tu o ludzi z marginesu. Tylko o tzw. "normalne" osoby czy rodziny.
      Ale wątpie czy to coś da. spróbowac możesz.
    • zielony_marcepan Re: nastoletni problem w domu 15.01.12, 13:08
      Twoja corka wchodzi w bardzo trudny wiek.Nie kazdy nastolatek robi rodzicom pieklo w domu i buntuje sie na wszystko.Moim zdaniem tak reaguja dzieci,ktore wczesniej nie mialy w domu luzow,byly kontrolowane,nie pozwolono im na samodzielnosc i mialy wysoko ustawiona poprzeczke.Twoja corka zachowuje sie jak spuszczona ze smyczy.Rozumiem,ze wy jako rodzice macie prawo wymagac przestrzegania pewnych regul ale zastanow sie przez chwile czy nie przesadzacie.
      Jako nastalotka mialam dokladnie te same problemy i zachowywalam sie tak samo jak twoja corka.Nie rozumialam wtedy co sie ze mna dzieje.Nie chcialam zawiesc oczekiwan rodzicow ale jednoczesnie mialam do nich ogromny zal,ze mi nie ufaja i traktuja jak male dziecko.
      Od razu pisze,ze mozesz sobie darowac wszelkie kary bo to tylko pogorszy sprawe.Lepiej zainteresuj sie dlaczego corka tak bardzo zabiega o akceptacje znajomych.
      • zielony_marcepan Re: nastoletni problem w domu 15.01.12, 13:31
        Teraz doczytalam jeszcze,ze corka ma wracac z piatkowych imprez/spotkan o 21 30.Moi rodzice tez ustalali taki czas(a dokladniej pomiedzy 21 a 21 30) i zawsze bylam pozniej i zawsze byly pretensje.Wszystkie moje kolezanki mogly zostac do 23.To raz.A dwa to zeby zdazyc wrocic o czasie,musialabym zostawic znajomych gdzies tak przed 20 30.Spotaknie/impreza zaczynaly sie najczesciej okolo 19...
        Zastanow sie czy twoje wymagania sa racjonalne i czy nie jest bezpieczniej zeby corka wracala do domu z reszta grupy.
        • morekac Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 12:14
          No właśnie, powrót w piątek o 21.30 może być ciężki do wykonania. Jako mama specjalnie bym się przy tym nie upierała.
      • ewa_7777 Re: nastoletni problem w domu 15.01.12, 13:46
        a znasz dziecko ktore nie zabiega o akceptacje srodowiska rowiesniczego w tym wieku, bo ja chyba nie. Pech ze akurat trafila na takie ktore imprezuje, pali i pije, inna rzecz ze juz zaczynam miec po tych wpisach na tym forum watpliwosci czy istnieja inne.

        Akurat ze smycza to tez nie przesadzalismy, w gimnazjum sama sobie organizowala swoj czas wolny, zajecia pozaszkolne, jakas praca wakacyjna, wyjazdy na obozy, nasza rola sprowadzala sie do finansowania tych pomyslow, zreszta oczekiwania finansowe nie byly zwykle wygorowane, argument ze na cos nas nie stac NIGDY nie byl kwestionowany. W gimnazjum nie miala zbyt wiele okazji do imprezowania, bo takie to bylo gimnazjum -male, dzieciaki z niewielkimi wyjatkami dosc spokojne, nauczyciele rozsadni. Teraz w liceum srodowisko mowic oglednie ma 'bardziej dynamiczne' wink
        • zielony_marcepan Re: nastoletni problem w domu 15.01.12, 14:14
          To,ze wedlug was nie przesdzaliscie ''ze smycza'' nie znaczy,ze ona tez tak czula.Takie rzeczy z perspektywy rodzica i dziecka wygladaja zupelnie inaczej.Teraz to juz nie jest gimnazjalistka wiec moze warto zrezygnowac z niektorych ograniczen?Moze umow sie z corka tak,ze w tygodniu jak jest szkola nie ma imprezowania do 22ej ale za to np moze dluzej zostac w piatki.Taki przyklad tylko.
          Nie chodzi mi o obwinianie was za wybryki corki,logiczne,ze chcecie dla niej jak najlepiej.
        • rosapulchra-0 Re: nastoletni problem w domu 15.01.12, 16:18
          Cytatw gimnazjum sama sobie organizowala swoj czas wolny, zajecia pozaszkolne, jakas praca wakacyjna, wyjazdy na obozy, nasza rola sprowadzala sie do finansowania tych pomyslow

          No i masz odpowiedź na swoje wątpliwości. Córka miała dużo swobody, mało waszego zainteresowania, a teraz próbujecie jej tę swobodę ograniczać. No to się buntuje i wcale mnie to nie dziwi.
          • montechristo4 Re: nastoletni problem w domu 15.01.12, 17:36
            a w którym momencie wyczytałaś, że miała mało zainteresowania rodziców? Bo sama sobie organizowała czas pozaszkolny? To chyba normalne w tym wieku. Nadinterpretujesz zdecydowanie.
            Do autorki: nie uważam, żeby godzina powrotu o 21:30 w tygodniu była zła. Mój syn wraca max o 22 - po 22 ma prawo wylegitymować go policja, jako nieletniego i bez opieki dorosłego o tej porze mogą odwieźć na Izbę Dziecka.

            W tym wątku brakuje mi głosu Super_Hiper_Wyluzowanej_i_Pozwalającej_Na_Wszystko_Verdany.
            • rosapulchra-0 Re: nastoletni problem w domu 15.01.12, 23:41
              Dzieci Super_Hiper_Wyluzowanej_i_Pozwalającej_Na_Wszystko_Verdany są dobrze wychowane, z tego co wiemy, nie sprawiają jej problemów, więc co masz na przeciw? Przykład swoich dzieci?

              Ja również mam nastolatki w domu. A dodam, że byłam ze sto razy gorszą nastolatką niż ta opisana w poście założycielskim. I ze swojej strony mogę tylko jedno powiedzieć - nie ma uniwersalnej recepty na postępowanie ze zbuntowanym nastolatkiem.
              Osobiście nie posiadam zbuntowanych nastolatek w domu. Na razie. Bo co przyniesie przyszłość - nie wiem. Pozwoliłam sobie opowiedzieć o tym poście moim córkom, również przytoczyłam niektóre wasze rady. I zapytałam je o zdanie. Wiecie czego się dowiedziałam? Że według podstawą dobrych stosunków na linii nastolatki - rodzice jest okazywanie zaufania. Moje dziewczyny nie mają godzin wyznaczonych, nie mają narzuconych z góry obowiązków, one doskonale wiedzą, co do nich zależy, owszem, trzeba im przypominać czasem o zmywaniu czy sprzątnięciu pokoju, ale bez żadnych podpisywanych umów, żadnych restrykcji, jeśli czegoś nie zrobią. Nie jestem spokojną matką, zdarza mi się, nawet za często, krzyczeć, nie mówić, moim dzieciom również. Kłótliwe mam dzieci, zdecydowanie po mnie, ale to są kłótnie, które nie przynoszą szkód. Jak na razie, podkreślam. Ja ze swojej strony postępuję dokładnie odwrotnie niż moja mać i jak na razie spokojnie sobie w naszym stadle żyjemy.
              • ewa_7777 Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 13:31
                akurat z tym ze nie ma jednej metody na wychowanie dzieci sie zgadzam. Gdybym probowala postepowac jak slynna "tiger mama" mialabym totalny bunt, gdybym jednak nie stawial granic mialabym totalny 'odlot' dziecka.
                I juz nie do ciebie tylko tak ogolnie, naprawde sie dziwie wypisujacym tu bylym trudnym nastolatkom ktorzy radza 'spusc ze smyczy' (nie traktuje dziecka jak psa!), bedzie robic co chce. kiedy chce z kim chce i ty i ona nie bedziecie miec problemow. Rady by z zyczliwoscia patrzec jak nastolatka sie upija, kradnie, pali i walesa da rana traktuje jak wyraz skarajnej glupty. Nie na tym polega wychowywanie i rola rodzicow. Nawet moje dziecko ma wiecej przeblysku rozsadku, ostanio dyskutujac o rodzicach kolezanki sama stwierdzila ze jednak pozwalania nie picie i palenie jest bardzo glupie, nawet jak nastolatek tego bardzo pragnie.
            • nangaparbat3 Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 13:26
              Niezaleznie od faktów nastolatki zazwyczaj tak się czują - opuszczone i jednocześnie nadmiernie kontrolowane.
              Wydaje mi się, że cos jest na rzeczy, w dodatku na tyle powszechnie, że może problem tkwi w naszej kulturze po prostu?
        • yoko0202 Re: nastoletni problem w domu 15.01.12, 20:36
          ewa_7777 napisała:

          > a znasz dziecko ktore nie zabiega o akceptacje srodowiska rowiesniczego w tym w
          > ieku, bo ja chyba nie. Pech ze akurat trafila na takie ktore imprezuje, pali i
          > pije, inna rzecz ze juz zaczynam miec po tych wpisach na tym forum watpliwosci
          > czy istnieja inne.

          wiesz co, ja w wieku 16 lat również już paliłam fajki i piłam alkohol, imprezowałam i co do zasady prawie nigdy nie było mnie w domu.
          głównie dlatego, że starsi wiecznie gderali, chcieli przeprowadzać poważne rozmowy o życiu i o moim zachowaniu, dokonywać ze mną ustaleń 'na poważnie' odnośnie godzin powrotu do domu itp itp., więc profilaktycznie wolałam od razu iść w cholerę na dłużej, zrelaksować a potem jedynie wysłuchać kilkuminutowej litanii po powrocie i usłyszeć że jestem w takim razie odcięta od kasy
          poimprezowałam, popiłam, pijakiem nie zostałam, alkoholikiem też nie, nie umarłam, nikt mnie nie zgwałcił, nie pobił, nie wywiózł do boordelu itp itd.
          córkę co prawda urodziłam młodo, ale ciąża bynajmniej nie była wynikiem upojenia na impreziesmile)

          >
          > Akurat ze smycza to tez nie przesadzalismy,
          to Twoje zdanie

          > w gimnazjum sama sobie organizowala swoj czas wolny, zajecia pozaszkolne, jakas praca wakacyjna, wyjazdy na obozy, nasza rola sprowadzala sie do finansowania tych pomyslow,

          wiesz ja rozumiem, że sporo rodziców wolałoby, aby ich dzieci same z siebie spędzały popołudnia na nauce języków obcych, zainteresowały się literaturę francuską najlepiej w oryginale, piątkowe wieczory spędzały na wystawach lub w teatrze, uprawiały wolontariat w schronisku dla zwierząt i pomagały biednym staruszkom, ale życie weryfikuje takie życzenia.

          nagle zaczynają słuchać hip hopu i chodzić w spodniach z krokiem w kolanach, robią sobie tatuaże, kradną nasze kosmetyki, na propozycję niedzielnego obiadu u cioci reagują wręcz histerycznie, trzaskają drzwiami i nie mówią dzień dobry sąsiadom, a na próbę 'rozmowy' wzdychają gapiąc się w sufit i po trzech zdaniach pytają czy to wszystko i czy mogą iść do siebie do pokoju.

          na to nie ma recepty; możemy więc ewentualnie na przykład przestać na chwilę czepiać się o wszystko i liczyć na to, że być może wtedy zaczną reagować na nas z życzliwością, może nawet zaczną z nami normalnie rozmawiać, i dopiero wtedy stworzy się atmosfera do dalszych ustaleń odnośnie porządku domowego.
        • nangaparbat3 Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 13:16
          ewa_7777 napisała:

          > a znasz dziecko ktore nie zabiega o akceptacje srodowiska rowiesniczego w tym w
          > ieku, bo ja chyba nie. Pech ze akurat trafila na takie ktore imprezuje, pali i
          > pije, inna rzecz ze juz zaczynam miec po tych wpisach na tym forum watpliwosci
          > czy istnieja inne.
          >
          Sęk w tym, że nastoletnie środowisko nie zachowujące się w ten sposób, to teraz można spotkać chyba w duszpasterstwach tylko.
          Pracuję w bardzo dobrym liceum, gdzie jest zdolna, ambitna, z tzw. dobrych domów młodzież.
          Imprezują, piją, palą.
          W klasach zazwyczaj jest grupa dominująca, do której należą własnie imprezowicze. Nieimprezujący dawniej tworzyli własne grupy, spotykali się w swoim kręgu. Od jakichś 10 lat obserwujemy, ze funkcjonuja oni w rozproszeniu - zespoły, które dawniej składały się z kilku grup, na ogół równorzednych, w tej chwili składają się z jednej silnej grupy z reguły imprezującej i wolnych elektronów, których zresztą może byc liczebna większość, ale siłę mają niewielką.
          Może się zdarzyć, że "grupa imprezująca" jest agresywna, w najgorszych przypadkach - terroryzuje resztę klasy (rzadko, ale niestety sie zdarza, i wówczas spotykamy sie z naprawdę powaznymi problemami).
          Powtarzasz wielokrotnie, że wiele rozmawiacie z córką. Czego dowiedzieliście sie od niej o strukturze jej klasy, o relacjach miedzy uczniami, o jej pozycji w grupie? Bo masz rację, że aktualnie nic nie jest dla niej - subiektywnie oczywiście, ale być może nie tylko - ważniejsze od jej relacji z rówieśnikami.
          W gimnazjum nie miala zbyt wiele okazji do imprezowania, b
          > o takie to bylo gimnazjum -male, dzieciaki z niewielkimi wyjatkami dosc spokojn
          > e, nauczyciele rozsadni. Teraz w liceum srodowisko mowic oglednie ma 'bardziej
          > dynamiczne' wink

          Hm.
          Z badań już od lat wynika, ze znakomita większość młodzieży przeżywa inicjacje alkoholową w gimnazjum. W liceum sytuacja sie gmatwa. Połowa koleżanek i kolegow Twojej córki to osoby pełnoletnie - a jednocześnie jakby rówieśnicy. Trudno się w tym rozeznać. Ideał to sytuacja, kiedy młoda osoba jest akceptowana w gronie rówieśników mimo że zachowuje się inaczej niż dominująca większość (tu konkretnie: nie pije, nie pali). Takich osób jest niewiele, zdarza się, że cieszą się wyjątkowym szacunkiem ze strony rówieśników - ale to naprawdę pojedyncze przypadki. Zdarzają się osoby niepijące i niepalące całkowicie odrzucane przez grupę - najczęściej te, które pijącym i palacym okazują wyższość.
          Tak się rozpisuję, bo sądzę, że kontekst jest niezwykle wazny.
          Sama miałam z córką problemy kiedy jeszcze chodziła do gimnazjum - miała wrócić do 22, około 23, kiedy w dodatku nie odbierała telefonu, zaczynałam świrować, za pierwszym razem zrobiłam awanturę, za drugim razem (wróciła jeszcze później) byłam tak szczęśliwa, że widzę ją całą i zdrową, że zwyczajnie nie umiałam się wściec - powiedziałam tylko, że jeśli w tej sprawie się nie dogadamy, zrobimy sobie z życia piekło. Trzeciego razu nie było, jeśli nie mogła być punktualnie w domu, zawiadamiała mnie, ale to nie były znaczące opóźnienia.
          Wpadkę alkoholową zaliczyła w III gimnazjalnej, pochorowała się okropnie, koleżanka sie nią zaopiekowała, dowiozła do domu, kiedy już sie doprowadziła do porządku przyszła porozmawiać tak zawstydzona i biedna, że nie czułam żadnej potrzeby poralizowania czy czynienia wyrzutów, kazałam tylko obiecać, że gdyby kiedykolwiek zdarzyło się coś podobnego zadzwoni, żebym przyjechała. Obiecala - nigdy więcej się nie zdarzyło.
          W liceum imprezy trwają do rana, dla mnie było to nie do pomyślenia, umawiałysmy się, że po nią przyjadę i ustalałysmy najpóźniejszą godzinę dla mnie akceptowalną - zazwyczaj chciałam byc w domu przed północą. Dla mnie żadne poświęcenie, ale jednak sygnał, że zalezy mi nie tylko na kontroli, ale rzeczywiście na jej bezpieczeństwie i jestem gotowa dać cos z siebie a nie tylko wymagać i ograniczać. przy okazji często rozwoziłam do domów koleżanki, więc mogłam je poznać od strony rzadziej obserwowanej przez dorosłych, no i miałam jasny obraz stanu w jakim córka wraca - bez krytycznego i chyba nieco dla młodej osoby upokarzajacego lustrowania.
    • mnb0 Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 12:39
      Nadmierna kontrola nastolatkow moze skutkowac w przyszlosci syndromem "psa spuszczonego z lancucha". Mialam dwie takie kolezanki w liceum - do domu przed 22:00, zadnego alkoholu, zadnych chlopakow. Jedna zaliczyla wpadke na pierwszym roku studiow, druga zawalila rok przez imprezowanie. Rodzice daleko, wiec wreszcie: hulaj dusza - piekla nie ma!
    • jantarowo Re: nastoletni problem w domu 16.01.12, 14:41
      a moze ustal z nia, ze w tygodniu ma wracac w miare przyzwoicie tak zeby miala czas na nauke, na obowiazki- oczywiscie moga byc wyjatki po wczesniejszym ustaleniu, ale za to w patek czy w sobote moze poszalec dluzej na imprezce, nawet i niech to bedzie 2 czy 3 w nocy ale Ty czy maz ja odbieracie przy okazji mozecie odwiezc kolezanki do domu, a w nastepny weekend to rodzice kolezanki dostarcza wam dziecko? poznasz znajomych, porozmawiasz, bedziesz miala swiadomosc w jakim stanie wracaja...

      U mnie tak bylo w domu, w tygodniu faktycznie sporadycznie wychodzilam, za to w weekend szlalam z kolezankami na dyskotekach do poznych godzin nocnych, pozniej ktos z rodzicow nas odbieral. Bylo picie, bylo palenie ale na tyle rozsadnie zeby nie zaweisc zaufania rodzicow, bo nie wyszlabym wtedy w weekend, a tego bylo mi szkoda.
      • kuroniowa puszczalska córka 22.01.12, 16:08
        puszczalska córka
    • anorektycznazdzira Re: nastoletni problem w domu 22.01.12, 16:13
      Niewiele można poradzić. Psycholog, także dla Ciebie, i przeczekiwanie to chyba dostępna strategia. Nie zrezygnuj czasem z wizyty, postaraj się uzyskać pomoc, a gdybyś czuła, że nie macie z psychologiem porozumienia i nic Ci to nie daje, zmień psychologa, ale z wizyt nie rezygnuj.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja