Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości.

07.06.04, 08:52
Witajcie kobitki kochane. Piszę tutaj bo wiem, że tylko Wy mnie najlepiej
zrozumiecie. Dodam jeszcze, że znacie mnie z innego nicku i postów ale piszę
dzis pod innym bo nie chcę, żeby przeczytał o tym ktoś kto mnie zna. Chodzi o
wczorajszy dzień i o mojego męża. Wczoraj były moje urodziny. Oczywiście nikt
o tym nie pamiętał łącznie z moim mężem. Było mi bardzo przykro, pamietam jak
kilka miesięcy temu były jego urodziny i ja ze dwa tygodnie myślałąm co mu
kupić, jaką zrobić niespodziankę, upiekłam ciasto, które najbardziej lubi i w
ogóle. A on zwyczajnie nie pamiętał. No ale mniejsza z tym, to tylko
urodziny.
Rano, a raczej juz koło południa było, wybralismy się z dzieckiem na spacer.
Wszystko było fajnie, córka biegała po parku, wygłupiali się razem.
Wrócilismy, dziecko zasnęło... I jak to zawsze bywa w wolnum dniu, dziecko
śpi, był czas na spędzenie czasu razem, czułości, seks. No właśnie ten seks.
Było przyjemnie, jeden raz, został czas jeszcze na drugi raz ....
Powiedziałam, że nie mogę, że bardzo mnie boli, może w związku z nadżerką,
obtarcia po pierwzym razie... A on co? Słyszał co mówię, przytaknął,
zrozumiał. Może i tak, ale zgwałcił mnie. Normalnie mnie zgwałcił. Wielkie to
słowo, zreszta nie wiem czy takie pojęcie istnieje w małżeństwie. Odepchnełam
go, uciakłam z płaczem, zamknęłam się w łazience. Powiedział "przepraszam".
Obudziło się dziecko, trzymałam ją na rekach i kołysałam zeby jeszcze
zasnęła. Nie wiedziałam czy mam płakać, co o tym myśleć, nic nie wiedziałam.
Potem był obiad, z mężem jest dalej tak jak było, normalnie rozmawiamy. Ale
ja sie boję, że teraz nie będę mogła już się z nim normalnie kochać. Nie będę
się mogła cieszyć z wspaniałego seksu. Nie mogę z nim nawet o tym
porozmawiać, nie przejdzie mi nic przez gardło. Jest mi smutno. Tyle
przykrego w taki dzień, w mój dzień. Powiedzcie mi parę dobrych słow,
proszę, może macie jakiś pomysł na rozwiązanie tej sytuacji? Pozdrówka. Pa.
    • kostaga Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 09:05
      Czytam i boli mnie razem z Tobą. Widzę, że jesteś bardzo silną kobietą. Nie
      wiem, ja albo ze strachu albo z dumy, po prostu wszystko bym skończyła. By już
      nigdy nie miało szans sie powtorzyć. Bez względu na dziecko, a może ze względu -
      by nigdy nie zobaczyło i nie zaznało przemocy. Nie wierzę w jednorazowe
      incydenty. Uważam, że jeżeli ktoś zrobił to raz to zawsze może zrobić po raz
      kolejny. A mąż? No cóż, powiedziałabym (nie sądzę, że spokojnie), co czuję,
      podziękowała za "oryginalny" prezent urodzinowy i kazała mi sie starać, ale na
      odległość.
      Wiem, że raczej Cię nie pocieszyłam, ale po prostu nie mogę zrozumieć, żeby
      ktoś, kto ponoć kocha robił coś takiego pod przykrywką namiętności. Dla mnie to
      szczyt źle pojętego egoizmu, którego niczym wytłumaczyć nie można. Jestem ostra
      w osądach, wiem, ale wydaje mi się, że tu nie można inaczej.
      A Tobie życzę siły i mądrości, byś spokojnie doszła do tego, co zrobić
      powinnaś, co dla Waszego związku będzie ratunkiem, cokolwiek by to było.
      Trzymaj się
      papa
      Sushi
      • gazela22 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 09:21
        Dzieki Kostaga.
        To co zdarzyło sie wczoraj, zdarzyło się też wcześniej, to nie był pierwszy
        raz. Dwa lata temu zrobił to samo. Byłam wtedy w ciąży, nie miałam ochoty na
        seks. Przez to miałam do niego uraz przez prawie rok. Minęło mi. Później znów
        było ok. Nie sądziłam, że może się powtórzyć.
        I chyba nic z ta sytuacja nie zrobie. Zobaczymy co będzie.
        • asiaasia1 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 09:33
          Kochana Gazelo ,
          Bardzo mi przykro , kiedy czytam Twój post .
          Chciałabym Ci pomóc .
          Nie wiem jednak jaką dać Ci radę w takiej sytuacji , ponieważ nigdy tego nie
          przechodziłam .
          Hmm ... a moze powiedzieć mężowi o tym co czujesz ?
          Myślę ,że i tak na jakiś czas po tym incydencie zrezygnujesz / -ecie z seksu .
          Może powiedz meżowi otwarcie , że , niezależnie od intencji męża , czułas się
          zgwałcona , że tak dalej byc nie może ...
        • szymanka Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 09:40
          O Boże. Gazelo, jak to nic nie zrobisz? Dziewczyno! musisz coś zrobić! Nie
          pozwól by facet bezkarnie Cię gwałcił! Musisz reagować, natychmiast i
          stanowczo. Prawdopodobnie, gdybym była na Twoim miejscu, odeszłabym.
          Natychmiast. Ale to Twoje życie, więc reakcja uzależniona jest od Ciebie i od
          faceta. Ale nie możesz tego tak zostawić. Zdarzyło sie raz, zdarzyło drugi,
          śmiem przypuszczać, że będzie kolejny raz, a może kolejne. Dziewczyno broń się!
    • ewa2233 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 09:33
      WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO z okazji Twoich (22 ?) Urodzin!
      Niech Ci się od przyszłego roku trafiają
      TYLKO CUDOWNE a nie nieoczekiwane prezenty!
      By - już od przyszłego roku - Urodziny kojarzyły Ci się tylko z pięknym dniem,
      koszem kwiatów, wymarzonym prezentem, uśmiechem dziecka,
      kochającym, czułym mężem!

      Mój mąż RAZ zapomniał o moich urodzinach, ale Mu wypomniałam
      (w formie żartu, oczywiście).
      A On (bez żartówsmile zapisuje sobie od tego dnia rocznice w swoim notesie!

      W tym roku było 1:1, bo ja zapomniałam o Jego Urodzinach !!! smile
      Tzn. miałam prezent przygotowany od dawna ale przy malutkim dziecku,
      zapomniałam o datach i zwyczajnie nie wiedziałam, "którego dzisiaj mamy" smile

      Co do drugiej sprawy...
      Zapewne dostaniesz wiele "dobrych rad", żeby męża zostawić.
      Ale myślę, że dobrze byłoby z nim porozmawiać (jednak!)
      i użyć właśnie słowa "gwałt".
      To wielkie słowo, ale jeśli tak to zdarzenie odbierasz,
      on powinien je usłyszeć !!!
      Wydaje mi się, że tak naprawdę, to mąż nie miał ŚWIADOMOŚCI,
      co Ci naprawdę wyrządza!
      Wiem, powinien OCZYWIŚCIE uszanować Twoje zdanie !!! co do drugiego razu,
      NA PEWNO!
      Ale może pomyślał (jeśli "napaleni" faceci w ogóle myśląsmile,
      że skoro raz "przeszło", to i drugi "się uda" ?
      Próbuję jakoś znaleźć wytłumaczenie (jeśli to możliwe), dla niego,
      bo chyba nic nie da, pogłębianie Twojego żalu.
      Jako kobieta wiem, co znaczy odczuwać "wewnętrzne NIE",
      ale może nie wszyscy mężczyźni (nastawieni w większości na TAK o każdej porze
      dnia i nocy) wiedzą, że to nie żarty?
      Nie myśl, że szukam USPRAWIEDLIWIENIA! bo to niemożliwe! ale jakoś nie mogę
      uwierzyć, by Twój mąż wiedząc co naprawdę będziesz czuła zrobił to, co zrobił!
      Twoja rodzina jawi mi się jakoś "ciepło" ...

      Twój żal na pewno potrwa, ale chyba nie chodzi o to, by Ci powiedzieć,
      żebyś takiego ... wywaliła za drzwi?
      Jeśli się mylę - to bardzo chętnie dopiszę się jeszcze smile

      Bardzo chciałabym Cię pocieszyć, ale mogę tylko napisać, że będę o Tobie ciepło
      myśleć, byś się z tego nastroju jak najszybciej wydobyła!
      • ewa2233 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 09:39
        W międzyczasie pokazały się posty przede mną ...
        I jednak zmienił się trochę kontekst zdarzenia, bo to nie był pierwszy raz...
        Czy po pierwszym UŚWIADOMIŁAŚ męża co Ci zrobił?
        Jeśli nie, to albo zrób to KONIECZNIE TERAZ !!!
        - nie czekaj aż emocje wystygną !
        Albo możesz oczekiwać następnych razy, niestety.
        Bo mąż NIGDY się nie dowie co NAPRAWDĘ zrobił!
        Trzymaj się!!!
        • asiaasia1 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 09:44
          Kurcze , ale nie sądzę , ze powinnaś zaraz od niego odchodzić .Powiedz mu
          najpierw , jak sie czułaś ...Zero seksu , oczywiście .
          Latwo powiedzieć : " odeszłabym ".
          pozdrawiam ...
          • szymanka Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 09:52
            Asiu, oczywiscie, że łatwo powiedzieć "odeszłabym" trudniej zrobić. Chociaż ja
            w przypadku Gazeli, zabrałabym dziecko, spakowałbym manatki i wyniosła się z
            domu. Nie namawiam do tego Gazeli. Napisałam, ze to jej życie i ona musi
            zdecydować. Ale dziwią mnie rady: powiedz mu co czujesz. Na listość boską! mąż
            ją ZGWAŁCIŁ. Czy on nie wie, co ona czuje? A jakie są alternatywy? co może
            czuć? Czy facet nie zrozumie, że zrobił jej krzywdę? To chyba jasne. Gwałt jest
            karalny. I Gazela nie powinna tego tak zostawiać.
            • asiaasia1 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:08
              nie wiem , jak to wyglądało , więc nie mogę powiedzieć , co ten facet wyrabiał
              i czy zdawal sobie sprawe z tego , co robi ...
              mamy jednak do czynienia tylko z facetem i w dodatku z napalonym facetem .
              moze Gazela powinna mu powiedziec po fakcie , kiedy hmm... sila
              pseudonamietnosci juz opadla , ze czula sie wykorzystana a nawet zgwalcona
              i jakie sa granice seksu w malzenstwie tzn. jest ok kiedy oboje czujemy sie
              ok ...
              jesli facet powie , ze cos sobie wymyslila , to wtedy moze warto pomyslec o
              terapeucie seksuologu + zero seksu do czasu poprawy faceta
              jesli nie , to rzeczywiscie odejscie / separacja ...
              pozdrawiam serdecznie
              • kostaga Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:30
                zero seksu...
                ładnie brzmi, ale w tej sytuacji raczej niemożliwe! Po prostu zrobi po raz
                kolejny to, co zrobił teraz. Wykonalne tylko w przypadku separacji. Niestety.
                Sushi
                • asiaasia1 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:33
                  no to może powiedziec mu najpierw , ze to , co zrobił to gwałt .
                  jeśli nie dotrze , to wtedy separacja / rozwód itp .
                  tym bardziej ,że Gazela mówi ,ze facet jest ok .
            • ewa2233 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:12
              szymanka napisała: > ZGWAŁCIŁ. Czy on nie wie, co ona czuje? Czy facet nie
              zrozumie, że zrobił jej krzywdę?

              No, właśnie.
              Z listu Gazeli jakoś tak "między wierszami" wypływa, że mąż NIE WIE co Ona
              czuje. I w dodatku z drugiego postu wynika, że Ona NIE CHCE go uświadomić !!!
              I to jest złe!
              Bo jeśli nie uświadomi faceta, to on nigdy NIE BĘDZIE WIEDZIAŁ,
              jakie to było dla Niej bolesne i jakie WAŻNE !!!
              Gdyby nawet odeszła, to on nie będzie miał pełnej świadomości
              - dlaczego to zrobiła!
              A może wystarczy go uświadomić, by się polepszyło?
              Skoro za pierwszym razem nie zareagowała, to skąd miał wiedzieć,
              że odczuwa to jako gwałt?
              Nie wszyscy faceci rozumieją tak delikatne "wrażenia".
              Może dla niego seks, to po prostu seks i koniec?
              Jeśli raz jest OK, to przecież drugi nie może być gwałtem?
              Czy jego punkt widzenia ,nie może być właśnie taki ?"
              Zaznaczam: NIE USPRAWIEDLIWIAM go !!!
              Chodzi mi tylko o to, by człowiek był świadomy tego co zrobił!
              On może tego "nie czuć" !
              • asiaasia1 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:16
                dokladnie , zgadzam sie z ewą2233
                to tylko facet ,
                dlaczego teraz nmic nie robi , kiedy Gazela pochlipuje ?
                trzeba mu uswiadomic ,
                jesli od tego momentu bedzie nie wporządku to radze przejsc do mocniejszych
                srodków zaradczych smile
                • szymanka Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:47
                  Ja Was dziewczyny nie rozumiem.
                  "to tylko facet" "trzeba mu uświadomić" "może nie wiedział" itp. Kurczę, co tu
                  uświadamiać? NIE znaczy NIE, GWAŁT znaczy GWAŁT.
                  Nad czym my się tu zastanawiamy? Zaraz dojdziemy do tego, że to on został
                  skrzywdzony przez życie, bo nie potrafi rozpoznawac uczuć innych ludzi.
                  • ewa2233 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:50
                    Nic nie jest czarno - białe.
                    • szymanka Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:56
                      ewa2233 napisała:

                      > Nic nie jest czarno - białe.

                      Ewo, oczywiście, że nie jest. Ale w tym przypadku przemoc jest przemocą. Chyba,
                      że Gazela dawała mężowi sprzeczne sygnały co do swoich chęci. Ale ona wyraźnie
                      pisze, że mówiła mu "nie" a po pierwszym gwłacie urządziła nawet awanturę. I
                      mąż wiedział, co zrobił. Przepraszał ją. Pewnie uznał, że przeprosiny wszystko
                      załatwią... eh, ręce opadają.
                      • ewa2233 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 11:25
                        szymanka napisała: w tym przypadku przemoc jest przemocą

                        OCZYWIŚCIE ,że jest! Ja nie usprawiedliwiam człowieka !

                        Ale dogłębne "pojęcie" co to znaczy "zgwałcić" może do niego nie dotarło?
                        Chodzi mi o to , że subiektywne odczucie tego samego faktu może być różnie
                        pojmowane przez różne osoby.
                        Dla niej to gwałt, dla niego to "ostry seks".
                        No, nie wiem jak to wytłumaczyć ... Ta "linia" jest bardzo płynna.
                        Jemu się wydaje "w trakcie", że to jeszcze jest "w granicach",
                        a Ona już odczuwa jako "gwałt".

                        I o tym "różnym odczuwaniu" napisałam, że nie jest czarno - białe.
                        O tym, że życie ma inne odcienie świadczy też to co Gazela pisze:
                        "poza tym co zrobił, jest wspaniałym, naprawde cudownym mężem i ojcem".
                        I nie można dziewczynie powiedzieć: "zostaw go, to cham" "ja bym nigdy...",
                        "ja na Twoim miejscu..."
                        Ona tego nie posłucha, bo POZA TYM mąż jest super!
                        Ale to właśnie co "poza tym" mąż powinien sobie uświadomić,
                        żeby wszystko między nimi nabrało barw a nie miało tylko odcieni szarości!
                        I że zwykłe przepraszam tego nie naprawi!
        • gazela22 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:04
          Urodziny były 23 smile
          Nie odejde od niego, ponieważ poza tym co zrobił, jest wspaniałym, naprawde
          cudownym mężem i ojcem. Naprawdę!
          Porozmawiać? Nie umiem. Próbowałam. Nie chce mi ani jedno słowo przejść przez
          gardło.
          Poprzednim razem z nim rozmawiałam, a raczej wykrzyczałam. Tym razem nie miałam
          siły.
          Dzis tylko chodze i wycieram oczy i nos. Czuje jak za każdą łezką żal mi się
          zmniejsza. No i cudownie, że jesteście i moge z kimś o tym pogadać.
          Dzieki za odpowiedzi.
          • asiaasia1 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:10
            ale wiesz Kochana ,że jesli nic z tym nie zrobisz , to "gwałt"się jeszcze
            pewnie powtórzy sad
            pozdrawiam
          • ewa2233 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:18
            Gazelo! Jak chcesz dojść z tym wszystkim do ładu,
            jeśli Mu nie powiesz o swoich uczuciach???
            Co ma naprawiać, jeśli nie jest świadomy tego co zrobił?

            Dziewczyno! Ratuj Wasz seks, póki czas!
            Teraz się kochacie, więc jest największa szansa na ustawienie go we właściwym
            miejscu. Zwłaszcza, że mąż należy do wspaniałych!
          • kostaga Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:33
            gazelo,
            nie chcę byś mnie źle zrozumiała. Jestem całym sercem z Tobą. Nie rozumiem
            tylko jednego - "wspaniały" gwałciciel? Coś mi tu nie pasuje...
            Sushi
          • judytak Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:34
            gazela22 napisała:

            > Porozmawiać? Nie umiem. Próbowałam. Nie chce mi ani jedno słowo przejść przez
            > gardło.

            napisz list
            już samo pisanie działa jak terapia :o)
            poza tym, w rozmowie mogą cię ponieść emocje, będziesz krzyczała, płakała, a
            mężczyźni często uznają w takiej sytuacji, że "ona jakaś nerwowa, może hormony,
            trzeba ją może uspakajać, pocieszać, ale nie trzeba zwracać uwagi na to, co
            mówi"

            pozdrawiam
            Judyta
          • kochamcie Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 13:45
            tak bardzo mi przykro, nie rozumiem, czemu faceci zachowuja sie czasem jak
            zwierzeta

            On musi sie dowiedziec o Twoich uczuciach. Najlatwiejszym sposobem bedzie list -
            opisz na kartce wszystko co czulas i czujesz. Zostaw list na stole i wyjdz z
            dzieckiem na spacer. Daj mu troche czasu, zeby w samotnosci rpzemyslal ta
            sprawe. Zrob to, prosze.
    • kolorko Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 09:48
      Musisz z nim porozmawiać, koniecznie! Musi wiedzieć, jak się czułaś, wiedzieć,
      że twoje nie znaczy Nie. A jeśli takie sytuacje będą się powtarzły- tylko
      mówiąć mu, jak się czułaś, dajesz mu szansę naprawy waszych stosunków- mam
      nadzieję. Nie chcę usprawiedliwiać faceta, ale być może myślał, że to nie to
      takie droczenie się z nim?
      pozdrawiam i przesyłam urodzinowe uściskiwink
      Ania
    • malgos1975 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:17
      Gazelo, bardzo mi przykro że spotkało Cię coś takiego. Ja bym Ci podpowiedziała
      spasób na "porozmawianie" o tym co się stało. Wiesz jak mnie cos bardzo boli i
      nie potrafię powiedzieć o tym mężowi to po prostu piszę list. Piszę to czuję to
      co mnie boli, to czego nie potrafie powiedzieć a powinnam dla dobra związku.
      Napisz na kartce papieru to wszystko i mu daj do ręki. To jest dobry sposób
      uwierz mi. Jak będzie wiedział już wszystko to co czujesz będzie łatwiej rozmawiać.
      Życzę powodzenia i mądrych decyzji.
      • ewa2233 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:20
        Dopóki nie nauczyłam się mówić, u mnie też "listy" działały !!! smile
        Takie prawdziwe, nie e-maile smile
    • michmro Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:18
      Witam
      Bylo by jednak dobrze pogadac z mezem ale jak niemozesz to moze napisz
      mu.Trzymaj sie.
      • ewa2233 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:21
        Rozmowa zawsze była u nas PO LIŚCIE - z inicjatywy męża- winowajcysmile
        • gazela22 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:36
          Dziewczyny.
          Mój mąż rozumie co zrobił. Po fakcie powiedział "przepraszam", wiec myślę, że
          rozumie i to bardzo dobrze. Przeciez napisałam, że poprzednim razem z nim o tym
          rozmawiałam i wywiązała się z tego kłótnia. Tym razem juz nie mogłam, nie
          miałam siły nic mówić. Co? miałam drugi raz powtarzac to samo? A za jakis czas
          on znów "zapomni" i sytuacja się powtórzy? Mam mówić pięc razy jak do dziecka?
          Moze i list jest dobrym pomysłem, może by go bardziej zapamietał, ale nie wiem
          czy napiszę.
          • asiaasia1 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:43
            "Dziewczyny.
            Mój mąż rozumie co zrobił. Po fakcie powiedział "przepraszam", wiec myślę, że
            rozumie i to bardzo dobrze. "

            O rany , to ja już zgłupiałam . Jestem w szoku .Ja bym czuła straszne
            obrzydzenie do seksu z nim .
            Współczuję Ci bardzo .W takiej sytuacji , kiedy facet robi to z premedytacją i
            rozmowy nie skutkują , to może iść do terapeuty - seksuologa , jeśli chcesz
            ratowac związek .Jeśli nie , to moze faktycznie ta separacja ...
            pozdrawiam
          • ewa2233 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:48
            Z facetami tak jest, że trzeba nie 5 ale 555 razy mówić !
            A mój mąż mi wręcz powiedział: mów mi za każdym razem, co ci szkodzi?
            Tyle, że nie w sprawach seksu, a codziennych, zwykłych ...

            W tak delikatnym przypadku jak seks, może WAŻNIEJSZYM, niż codzienne sprawy,
            bo dotykają naszej wrażliwej psychiki, nie można się z uczuciem "schować".
            Trzeba dać sygnał, że zwyczajne "przepraszam" musi za sobą nieść
            "więcej nie będę" - jak dziecku ! smile

            Może przy najbliższym razie, powiedz mu "przed", że się boisz?
            Na powiedzenie: "boję się" nie trzeba przygotowywania "mowy" smile
            Może wywiąże się z tego rozmowa?
            A może zwyczajnie "dotrze" do męża, że nie tędy droga?
    • barbamama Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:31
      Gazela przede wszystkim wszystkiego naj..... oby juz taki dzien sie nie powtórz
      ył,
      tez proponuje listy, u nas działało i jakos uswiadamialismy sobie racje obu
      stron.
      rozmowa jest konieczna, rozumiem (albo staram sie)ze mógl sie nie powstrzymać w
      trakcie, jednak kobiete w ciaży..........
    • sylviakia Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 10:37
      gazelka- myślę, ze pomysł z listem jest najelpszy z możliwych- twój mąż
      podejrzewam ajk każdy facet nei ma świadomości do końcu tegi co zrobił
      neiktórym facetom wydaej się ,że kobieta mówi nie ale to oznacza tak... nei
      suprawiedliwiam twego męża wydaej mi się, zę musisz mu snapisac to wszystko co
      czujesz i co myślisz i oddac mu ten list by go przeczytał- zwłaszcza jesli
      mówisz,z e poza tym jest wspaniałaym facetem- moze to do neigo dotrze. Ja też
      wiele rzeczy z moim mężem tak załtwiam zwłaszcza tych o których nei potrafie
      mówic... i to dizała uwierz mi.
      pozdrawim serdecznei i tryzamm za was kciuki Sylwia
      • verdana Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 11:01
        Przepraszam za brutalne pytanie, ale ono jest kluczowe dla sprawy. Czy mąż
        przespał się z tobą, mimo, ze nie chciałaś i mówiłaś - nie, nie teraz, daj
        spokój, bo mnie boli czy coś w tym rodzaju, czy też zgwałcił cię, mimo ze się
        broniłaś i zmusił cię do tego siłą. W pierwszym wypadku to b. nieładnie z jego
        strony, powinien przeprosić, ty powinnaś porozmawiać itd. Ale gdyby użył siły
        (albo, co nie daj Boze, uderzył) jedynym wyjąciem wydaje mi się rozwód. To jest
        po prostu niebezpieczne i to nie tylko dla ciebie - ale i dla dziecka.
        A jeśli chodzi o urodziny, ja bym się nie przejmowała, ani nawet nie miała za
        złe. Faceci o datach nie pamiętają - trzeba im dyskretnie albo i niedyskretnie
        przypomnieć - za tydzień mam urodziny! Zapominanie o urodzinach, rocznicach itd
        jest typowe dla mężczyzn, tak ze nawet psychologowie o tym piszą.
        • gazela22 Verdano. 07.06.04, 11:13
          Verdano. Było tak jak opisałaś w punkcie pierwszysm. Mąż mnie nigdy nie
          uderzył. Odpychałam go, owszem, ale wielkiej szarpaniny nie było. Mówiłam kilka
          razy wyraźnie NIE i tłumaczyłam dlaczego NIE. Obok spało dziecko więc starałam
          sie byc w miare cicho, a gdy nie skutkowało za kazdym razem mówiłam głosniej i
          odpychałam mocniej. Ale puścił mnie dopiero jak odepchnęłam go z całej siły i
          krzyknęłam "nie rób mi tego". Dlatego wydaje mi sie ze "gwałt" to nie jest zbyt
          odpowiednie słowo bo nie trzymał mnie mimo wszystko, nie bił, nie mam siniaków.
          Ale i tak czuje się z tym źle.
      • gazela22 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 11:03
        Czytam to co piszecie. Dzieki, super pomysły. Tylko, że ja to wszystko juz
        przerabiałam, no moze poza napisaniem listu.
        Mam wrażenie, że on to rozumie, wie co zrobił, samemu mu pewnie nie jest lekko
        bo ma wyrzuty sumienia, dlatego nie zaczynałam znów rozmowy. Kiedys mi
        powiedział "walnij mnie w łeb za takie coś" i jak spróbuje jeszcze raz to go
        pewnie walnę. On w chwilach kiedy ma na mnie ochote tak jakby głupieje, juz nie
        mysli normalnie, tylko dopiero po, jak juz zrobi źle.
        Oczywiscie nic nie jest czarno - białe i wina tez nigdy nie leży całkowicie po
        jednej stronie. To przecież ja odmówiłam.
        • szymanka Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 11:07

          > Oczywiscie nic nie jest czarno - białe i wina tez nigdy nie leży całkowicie
          po
          > jednej stronie. To przecież ja odmówiłam.

          Gazelo, czy mogłabyś rozwinąć swoją wypowiedź? Co miałaś na mysli?
          • gazela22 Szymanko. 07.06.04, 11:21
            A co tu rozwijać? Facet chciał seksu powtórnego wiec odmówiłam bo bolało mnie
            juz za pierwszym razem a do tego jeszcze doszły otarcia. Mam zaległą wizyte u
            lekarza, nie bardzo mam jak i kiedy pójśc i wyleczyć nadżerke bo prawdopodobnie
            ona jest powodem bólu. On o tym wszystkim wie. Do tego jeszcze dni płodne. Za
            nic mi nie chciał pozwolic na branie tabletek antykoncepcyjnych ani na jaką
            kolwiek inną metodę. Wiec powiedziałam "albo brak seksu w czasie dni płodnych
            albo ide po tabletki". Wybrał brak seksu. A tutaj takie kwiatki. Tak na codzień
            to seks był normalny ale w takich przypadkach tutaj opisanych jestem zmuszona
            mu odmówić. I to być moze jest moja wina, nie mówie, że całkowita ale może
            troszke winy leży i po mojej stronie.
            • verdana Re: Szymanko. 07.06.04, 11:26
              Nie, nie leży! I w tym sęk. Najbardziej prawdę mówiąc, niepokoi mnie nie
              sam "gwałt" (a raczej nadużycie, bo gwałt to raczej nie był, ale to, ze bronisz
              faceta, który ewidentnie zachowuje się czasami jak skończona świnia. Co to
              znaczy, ze nie pozwala na antykoncepcję, a potem sam tego nie przestrzega?
              Wydaje mi się, że nie tylko on, ale i ty potrzebujesz pilnej pomocy psychologa -
              bo udało mu się przekonać cię, ze za jego winy ty jesteś współodpowiedzialna.
              To bardzo zły znak.
              • szymanka Re: Szymanko. 07.06.04, 11:45
                nic dodać, nic ująć smile
              • maminka1 Re: to był gwałt, a nie "nadużycie"! 07.06.04, 12:55
                "Najbardziej niepokoi mnie nie sam "gwałt" (a raczej nadużycie, bo gwałt to
                raczej nie był, ale to, ze bronisz faceta, który ewidentnie zachowuje się
                czasami jak skończona świnia"

                Verdano, a jak to nazwiesz??? Nadużycie???! Gazela napisała"

                "Odpychałam go, owszem, ale wielkiej szarpaniny nie było. Mówiłam kilka
                razy wyraźnie NIE i tłumaczyłam dlaczego NIE. (...) Dlatego wydaje mi sie ze
                "gwałt" to nie jest zbyt odpowiednie słowo bo nie trzymał mnie mimo wszystko,
                nie bił, nie mam siniaków."

                Kobieta nie ma ochoty na seks, mówi stanowczo "NIE!", kilkakrotnie, a facet TO
                ROBI. To jak to nazwać??? Największy odsetek gwałtów zdarza się w małżeństwach,
                ale to jest tzw. ciemna liczba - kobiety nie zgłaszają tego, po "przecież jak
                robi to mąż, to nie jest gwałt". Właśnie, że JEST! Nazywajmy rzeczy po imieniu!!!

                Gazelo, bardzo mi przykro z powodu tego, co Cię spotkało, wiem, że rady typu
                "zostaw faceta" itp. są dobre w teorii, więc nic takiego nie napiszę - Twoje
                życie, Twoja decyzja. Naprawdę mi przykro, ale błagam, nazywajmy rzeczy po
                imieniu i nie mówmy, że jak mąż zmusza do seksu, to jest to "nadużycie", bo ręce
                opadają.

                Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin - życzę Ci przede wszystkim, żeby taka
                sytuacja się więcej nie powtórzyła, a jeśli już - żebyś miala odwage się
                stanowczo przeciwstawić i nie dopuścić do tego, na co nie masz ochoty.

                Pozdrawiam
              • malwes Re: Szymanko. 07.06.04, 13:20
                verdana napisała:

                > Nie, nie leży! I w tym sęk. Najbardziej prawdę mówiąc, niepokoi mnie nie
                > sam "gwałt" (a raczej nadużycie, bo gwałt to raczej nie był...."

                Jak to nie był? Był w pełnym tego słowa znaczeniu. A znaczenia nie ma, że był
                to mąż. Przemoc jest przemocą i zmuszenie kogoś, nawet bez przemocy fizycznej z
                samą perswazją psychiczną, do współżycia wbrew nie mu to jest - gwałt.

                I co ja bym zrobiła? Bez względu na to, jak bardzo by mnie to bolało głęboko w
                sercu, bez wzgledu na dziecko i wszelkie inne okoliczności - poszłabym na
                policje złożyć jak najzwyklejsze w świecie doniesienie o gwałcie/ wraz z
                badaniem ginekologicznym na potwierdzenie takowego. I zrobiłabym to, kiedy taki
                incydent miałby miejsce pierwszy raz, a nie kolejny. Jestem też tego pewna, że
                byłby to ostatni dzień mojego małżeństwa z tym człowiekiem.
                Ja nie widzę innego rozwiązania.
                Gosia
            • mamao2 Re: Szymanko. 07.06.04, 14:58
              gazela22 napisała:

              > A Tak na codzień
              >
              > to seks był normalny ale w takich przypadkach tutaj opisanych jestem zmuszona
              > mu odmówić. I to być moze jest moja wina, nie mówie, że całkowita ale może
              > troszke winy leży i po mojej stronie.

              Twoja wina????!!! Jesteś ofiarą tego zajścia, a nie winowajcą! Odmówiłaś i nie
              miał prawa Cię tak potraktować, a skoro sam prosi byś w takich momentach dała
              mu po łbie, to dlaczego nie chcesz mu wygarnąć? Masz dopiero 23 lata (najlepsze
              życzenia urodzinowe!) i nie myśl, że tak powinno wyglądać życie kobiety. Jeżeli
              nie zmienisz tego teraz to skazujesz się na takie traktowanie. Piszesz, że
              nigdy Cie mąż nie uderzył, to nawet gdy powiesz coś przykrego(dla uszu męża)
              nic złego Ci się nie stanie, a on dowie się CO TAK NAPRAWDĘ ZROBIŁ!

        • kostaga Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 12:03
          Dobrze przeczytałam????!!!! Twoja wina, bo odmówiłaś?
          gazela! Masz do tego prawo!!! Czy jak podniesie na Ciebie rękę, też będziesz
          mówiła, że miał prawo, bo, zgodnie ze znanym - "zupa była za słona!"
          Zaczynam się zastanawiać, czy Wy oboje nie musicie się zmienić - Ty nabrać
          pewności siebie i przekonania, że twoje prawa i uczucia sią równie ważne jak
          jego. Miejsce Pana i Władcy jest na... końcu świata, a nie przy Twoim boku.
          Sushi
    • mamaszyma Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 11:25
      Witaj Gazelo. Było mi naprwdę przykro w czasie czytania Twojego postu. Może
      rzeczywiście powinnas napisać list? Może Twój mąż bardziej zrozumie jak zobaczy
      to napisane czarno na białym? Przeciez faceci sa wzrokowcami... Mam nadzieje,
      że to juz sie nie powtórzy, ale gdyby... to go uderz tak jak Ci eprosił. Ale
      walnij go tak, zeby sie opamietał. Może to nie jest bnajlepsza rada, ale dla
      mnie w tym momencie jedyna jaka mi przychodzi do głowy....
      Zżyczeniami szczęścia
      Kasia
      • mabrulki Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 11:32
        Gazelo
        Zastanów się:czy twój mąż jest małym dzieckiem czy dorosłym człowiekiem?
        Jest dojrzałą osobą,prawda?
        Wobec tego,czy nie masz prawa oczekiwać od niego,że będzie dla ciebie takim
        partnerem,jaką ty dla niego jesteś partnerką?
        Czy nie masz prawa oczekiwać że będzie traktował cię z szacunkem i troszczył
        się o ciebie?
        Czy ty traktujesz go z szacunkiem i troszczysz się o niego?
        Czy kiedykolwiek zrobiłaś (lub czy sądzisz że mogłabyś)coś,co go zraniło
        fizycznie i/lub psychicznie,bo tego "nie zauważyłaś?
        Proszę odpowiedz sobie na te pytania.
        Pozdrawiam cieplutko

        ---

        "Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
        Woody Allen
    • szemesz3 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 11:38
      Jesteś żoną, ale nie własnością! To co zrobił nie zdarza się w związku, gdzie
      jest wzajemny szacunek. Musisz z nim o tym porozmawiać! Czy dla niego nie jest
      istotna wasza wspólna rozkosz? Czy liczy się tylko jego wyżycie? Zawsze
      myślałam, że każdemu kochającemu mężczyźnie zależy na sprawieniu przyjemności
      kochanej kobiecie. Jeżeli ma problemy z powstrzymaniem się, bo bardzo Ciebie
      pragnie, powinniście szczerze porozmawiać ewentualnie udać się razem do
      psychologa. Jeżeli kręci go tylko jego własna przyjemność kup mu w prezencie
      na urodziny gumową dmuchaną laleczkę. Lalka też nie czuje przyjemności, ale
      przynajmniej nie czuje bólu. Rozwód – bez przesady - myślę, że doskonale sobie
      poradzisz bez tego.
    • libra.alicja Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 12:26
      Ja jeszcze zastanowiłabym się nad tym, czy mąż lubi odrobinę przemocy w seksie,
      czy podnieca go właśnie kobieta, która się opiera, czy lubi poczuć władzę.
      Takie zachowanie może wiązać się z takimi preferencjami, a jeśli ty tego nie
      lubisz to nie możesz zostawić tego tematu. Bo nie będziecie zgadzać się w
      łóżku, jesli wasze oczekiwania będą inne.
      Z drugiej strony jesteś zadowolona z waszego życia, a to były dwa incydenty.
      Ale własnie takie incydenty burzą spokój niszczą harmonię związku.
    • martelia1 Re: Jeden ważny dzień ..... tyle przykrości. 07.06.04, 22:37
      Witaj Droga Gazelo! Bardzo mi sie przykro zrobilo gdy przeczytalam ten smutny post. Ale uważam ze nie powinnas w zadnym wypadku za to winic siebie! Wina jest jednostronna, Twoj maz w tamtym momencie myslal tylko o sobie i bardzo Cie zranil.
      Wiem ze trudno jest ci z nim o tym rozmawiac szczegolnie ze juz probowalas,wiec list mysle ze jest chyba najlepszym pomyslem w tej sytuacji. Sprobuj, to jest dobra rada. Wiem to po sobie, u mnie listy zawsze dzialaja, daja do myslenia i mam pewnosc ze przeczytane bedzie kazde slowo, a w rozmowie czasem mozna czegos nie doslyszec lub źle zrozumiec.
      A i jeszcze co do antykoncepcji. Po tym co zrobil nie powinnas w tym temacie juz liczyc sie z jego zdaniem.
      I seksu koniec na jakis czas, moze Twoj maz cos sobie uswiadomi i bardziej doceni jaka ma wspaniala zone. Bo płazem mu to ujsc nie moze.
      Przykre tez to, ze zapomnial o Twoich urodzinach, wiem niektorzy faceci nie przywiazuja uwagai do takich rzeczy a Twoj maz wlasnie jest jednym z nich. Ale Ty jestes inna i mogłabys mu jednak delikatnie o tym przypomniec, i powiedziec, ze dla Ciebie to jest wazna okazja i ze bylo Ci przykro tak samo jak dla niego wazne moze byc cos innego np awans itp. Zyjecie razem i mimo swoich pogladow powinno sie robic czasem wyjatek dla ukochanej osoby.
      Ja na Twoje 23 urodziny zycze Ci z całego serca Wszystkiego Naj Naj Naj, słoneczka w pochmurne dni, pogody ducha, radości z rzeczy błachych, więcej optymizmu i pewnosci siebiesmile.

      Marta
Inne wątki na temat:
Pełna wersja