Wszystko jeszcze przede mną...

17.01.12, 09:53
W poczekalni do lekarza matka marudzi nastoletniej córce, że ta z nią nie rozmawia i nie chce nawet powiedzieć na kiedy potrzebuje usprawiedliwienie, a ona musi do pracy. Godzinę później widzę dziewczynę (tą córkę) zadowoloną z jakimś chłopakiem z piwami w łapie. O rany... Zaczynam się bać wink Mamy nastolatków - nie zazdroszczę wam.
    • melancho_lia Re: Wszystko jeszcze przede mną... 17.01.12, 10:00
      Moje dzieci jeszcze w przedszkolu. ostatnio znajomy odbierał 17 letnią córkę z komisariatu o 2 w nocy- rzekomo u kolezanki nocowała, podobno zgarnęli je z ulicy, koleżanka byla bardzo mocno pod wpływem procentów... Ja swoich chyba pod kluczem trzymać będę uncertain
    • feel_good_inc Re: Wszystko jeszcze przede mną... 17.01.12, 10:00
      kropkacom napisała:
      > Godzinę później widzę dziewczynę (tą córkę) zadowoloną z jakimś ch
      > łopakiem z piwami w łapie.

      Przy tej temperaturze? Co to za przyjemność?
    • mvszka Re: Wszystko jeszcze przede mną... 17.01.12, 10:09
      rozumiem, że Ty jako nastolatka nie zaliczyłaś żadnego wyskoku, który zmartwiłby/ zestresował/zawstydził rodziców??
      • kropkacom Re: Wszystko jeszcze przede mną... 17.01.12, 10:18
        Do osiemnastki byłam grzeczna big_grin Nie o to jednak biega... Taki szok, bo człowiek żyje w niewiedzy przy taki wczesnoszkolnym dziecku co go później czeka. Zwłaszcza jak sam nie był problemowy.
    • nenia1 Re: Wszystko jeszcze przede mną... 17.01.12, 10:13
      kropkacom napisała:

      > Zaczynam się bać wink Mamy nastolatków - nie
      > zazdroszczę wam.

      Zupełnie niepotrzebnie. Ja jestem super zadowolona z córki i z mojego punktu widzenia
      nie zazdroszczę matkom małych dzieci.
      • kropkacom Re: Wszystko jeszcze przede mną... 17.01.12, 10:20
        Do gratuluje. Ja jednak zaczynam zaczynam doceniać TEN wczesnoszkolny czas.
        • kropkacom Re: Wszystko jeszcze przede mną... 17.01.12, 10:22
          O jedno zaczynam za dużo... Sorki.
        • nenia1 Re: Wszystko jeszcze przede mną... 17.01.12, 10:42
          Z mojej perspektywy im dziecko strasze tym lepiej, ciekawiej.
          Zaczyna mieć swoje zdanie, można dyskutować, poznawać inny punkt widzenia.
          Dzięki temu widzę, jak w niektórych kwestiach zostaję w tyle, choć wydawało mi się, że
          ciągle jestem nowocześnie młodzieżowasmile
          I dziecko z wiekiem jest coraz bardziej niezależne, co powoduje, że ja też staję się niezależna.
          A wolność to dla mnie podstawowy priorytet.
    • hellulah Re: Wszystko jeszcze przede mną... 17.01.12, 12:50
      Hej, ale takie scenki nie biorą się z powietrza, problem nie powstaje z dnia na dzień, na zasadzie takiego pstryczka: plum, i ze słodkiego bobo robi się wredna nastolatka.

      Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Pracujesz na dobre relacje z dzieckiem - masz dobre relacje z dzieckiem, a w razie kryzysu jakiś punkt zaczepienia. Skupiasz się na pierdołach bez sensu - masz zerowe lub nikłe.

      Wpływ hormonów? nie demonizowałabym. Jest, owszem, ale jak się wie, że może być, jaki może być, można postarać się dopasować działania do sytuacji. Tak samo wpływ środowiska, rówieśników - pewne rzeczy można przewidzieć, a nie liczyć, że jakoś to będzie. Mama z twojego postu przecież z własnej woli (chyba córka nie przyłożyła jej pistoletu do żeber?) poszła po zwolnienie dla córki. Kazał jej ktoś? dla córki, która nie raczy "nawet powiedzieć na kiedy potrzebuje usprawiedliwienia"?

      Ja mam nastolatkę i jest o wiele lepiej, niż z jakąś formą przejściową człowieka typu niemowlę czy przedszkolak. Mam w domu (jeszcze na jakiś czas...) w miarę rozsądną młodą kobietę, z którą da się sensownie porozmawiać. Nie zazdroszczę matkom poczwarek, wolę mojego kolorowego, wzbijającego się pod niebo motyla smile
      • echtom Re: Wszystko jeszcze przede mną... 17.01.12, 14:03
        > Wpływ hormonów? nie demonizowałabym

        Tu akurat się mylisz. Kiedy "panienka z dobrego domu" zakocha się w nieodpowiednim facecie, dobre relacje z rodzicami wiele nie pomogą.
        • hellulah Re: Wszystko jeszcze przede mną... 17.01.12, 14:27
          > > Wpływ hormonów? nie demonizowałabym
          >
          > Tu akurat się mylisz. Kiedy "panienka z dobrego domu" zakocha się w nieodpowied
          > nim facecie, dobre relacje z rodzicami wiele nie pomogą.

          Nie wiem, czy się mylę, czy nie. Takie jest moje zdanie.

          Zauważ, nawet jeśli "wiele nie pomogą" to jednak trochę pomogą, a to trochę to już lepiej niż wcale.

          Poza tym zdefiniuj "dobre relacje". Według mnie przy naprawdę dobrych relacjach, a nie tylko tzw. dobrych relacjach, panienka z naprawdę dobrego domu (a nie tylko tzw. dobrego domu) szuka sobie odpowiedniego towarzystwa (i nie kryje się z tym towarzystwem po kątach, rodzice mają wgląd w sytuację na bieżąco), ma silne i stabilne poczucie własnej wartości, nie jest szczególnie podatna na wpływy, nie musi sobie niczego kompensować, nie musi na siłę udowadniać swojej niezależności i tak dalej, i generalnie facet będzie mniej więcej odpowiedni, albo przy nieodpowiednim panienka będzie mniej więcej wiedziała, jak sobie poradzić - tak samo rodzice, będą wiedzieli, jak jej delikatnie i nienachalnie pomóc.
    • gazeta_mi_placi Re: Wszystko jeszcze przede mną... 17.01.12, 13:08
      W Czechach?
      • bi_scotti Re: Wszystko jeszcze przede mną... 17.01.12, 14:01
        Od lat fascynuje mnie to,c o gdzies tam podskornie wyczuwam w tytule watku/pierwszym poscie - lek przed nastolectwem wlasnego dziecka. Widze to u dziesiatek/setek rodzicow, z ktorymi mam do czynienia - rodzicow sensownych, zaangazowanych, kochajacych, interesujacych sie i samych bedacymi interesujacymi ludzmi ... A jednak ewidentnie zyja z mnostwem obaw "co to bedzie?" jak ich dzieci osiagna te magineczne lata nastoletnie. Tak jakby sie spodziewali, ze nagle spod lozka wyjdzie Marsjanin i juz nigdy nie bedzie jak bylo. A wszystkie dostepne stats i obserwacje, i doswiadczenia wskazuja na to, ze najczesciej w tzw. "normalnych domach" jest "normalnie" - nie dzieja sie zadne wielkie dramaty, drobne codzienne klotnie czy nieporozumienia nie zaburzaja milosci i czulosci miedzy domownikami, nastolatki zadbane i kochane wyrastaja sobie na fajnych doroslych. Ile wlozysz, tyle zbierzesz a ja nie watpie, ze wiekszosc mam tu zgromadzonych, zainteresowanych i kochajacych wklada BARDZO duzo i bardzo chetnie.
        • echtom Re: Wszystko jeszcze przede mną... 17.01.12, 14:07
          > Od lat fascynuje mnie to,c o gdzies tam podskornie wyczuwam w tytule watku/pier
          > wszym poscie - lek przed nastolectwem wlasnego dziecka.

          U mnie było dokładnie na odwrót - zero lęku i późniejszy szok.
          • bi_scotti Re: Wszystko jeszcze przede mną... 17.01.12, 14:12
            echtom napisała:

            > U mnie było dokładnie na odwrót - zero lęku i późniejszy szok.
            >

            A myslisz, ze gdybys przezywala te niepokoje i strachy to bylabys faktycznie lepiej (w sensie bardziej skutecznie) przygotowana na ten szok? Bo to nie o to przeciez chodzi zeby sobie moc kiedys tam powiedziec "no tak, spodziewalam sie, ze jej/mu odbije i faktycznie odbilo" tylko zeby umiec/wiedziec co z "tym" zrobic gdy sie np. ta panienka w tym facecie albo inne rozwiazania z braniem czegos czy kradzieza czy roznymi innymi pomyslami pojawia w codziennosci. Ja powaznie pytam, bo zaleznosci pomiedzy "drzeniem na mysl" a radzeniem sobie z trudnym nastolatkiem wlasciwie nie widze.
    • gryzelda71 Re: Wszystko jeszcze przede mną... 17.01.12, 14:16
      Przed tobą.
      Ale nie ma się co zadręczać już dziś.
      A i nie jest tak tragicznie jak to wyglada oglądane z bokuwink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja