Dylemat "pracowy" :(

17.01.12, 10:21
Dziewczyny, proszę o spojrzenie z zewnątrz. Co byście zrobiły na moim miejscu? Bo ja mam kompletny mętlik w głowie, nie wiem, doprawdy, co mam robić sad
Jestem asystentką od ponad 10 lat. Mam doświadczenie w kilku dobrych firmach, dobry angielski, wszelkie umiejętności "miękkie" potrzebne na tym stanowisku oraz twarde oczywiście też. Najczęściej byłam asystentką top managementu, czyli prezesa lub zarządu. dwa lata temu przez rok szukałam pracy. Jako, że jestem mamą, nie jestem tak dyspozycyjna, jakby chciał potencjalny pracodawca. W końcu znalazłam - jak mi się wtedy wydawało - pracę marzeń - blisko domu, w miarę dobre pieniądze. Dodam tylko, że jestem osobą bardzo ambitną, bo ma to znaczenie przy dalszej opowieści. Po tych dwóch latach, doprawdy, nie wiem, co mam myśleć - co więcej - nie wiem, co mam robić sad Ja tu mam naprawdę niewiele obowiązków, większość czasu siedzę i się nudzę, "zabijam czas", czuję, że się cofam totalnie w rozwoju, że nabywam "złych" przyzwyczajeń. Jest to dziwna organizacja - prawie wszyscy, wyjąwszy mnie i może kilku innych osób - są zatrudnieni "po znajomości", ja tu nie mam nawet do kogo buzi otworzyć. Nie mam kolegów, koleżanek - i nie jest to moja wina - w innych miejscach pracy zawsze byłam lubiana i wyniosłam z nich długoletnie przyjaźnie... Tak mi tego brakuje sadMój szef jest osobą specyficzną - zamkniętą w sobie, niekontaktową. Dostosowałam się, pomimo, że mam zgoła odmienny temperament - jestem osobą kontaktową, uśmiechniętą, bardzo lubiącą ludzi. Co jakiś czas nachodzi mnie refleksja, że za jakiś czas będę niekonkurencyjna na rynku pracy, jeśli tu dalej zostanę. Co pewien czas rownież szef "podnosi mi ciśnienie". Zachowuje się w stosunku do mnie nie fair, np. komentuje w sposób ironiczny sposób wykonania zadania przy osobach trzecich, co zupełnie nie jest prawdą - znaczy - zadanie jest wykonane poprawnie. Pozwala sobie na dziwne żarty w moim kierunku, które wg mnie śmieszne nie są, a osoby, które to słyszą, mogą odnieść wrażenie, że robi ze mnie debila, nie jest zadowolony z mojej pracy lub ja nie wykonuję dobrze swoich obowiązków. Przy czym oboje doskonale wiemy, że spisuję się z zadaniami znakomicie i on o tym wie. Dowodem na to była niedawna premia od szefa za dobrą współpracę. No i OK - "dobra współpraca" to wg mnie zadowolenie obu stron. Ja nie jestem zadowolonasad Mam za mało zadań, zbyt mały kontakt z szefem, zupełnie nie nadajemy na tych samych falach, nie czuję się zupełnie "jego prawą ręką", tak, jak to było w przypadku poprzednich firm - no i, co najważniejsze - czasami mam wrażenie, że jestem "kozłem ofiarnym", że jak chce sobie pojechac po kimś, to jedzie po mnie - wie, że mam poczucie humoru - ale to już przestało być śmieszne. I tu do sedna - zastanawiam się nad szukaniem pracy. Nie rzucaniem tej w te pędy, ale spokojnym szukaniem. I mam dylemat - czy ja dobrze zrobię?? Zawsze bardzo ważny był dla mnie samorozwój, uwielbiam pracę asystentki, wiem, że się do tego nadaję i jestem doceniana. Tutaj czuję się niedoceniania, nie wykorzystuję nawet 1/3 swoich możliwości w tej pracy, często chodzę sfrustrowana. ALE - ta praca jest pewna, blisko domu i w miarę pieniądze. Ale nie cuzję się spełniona sad Co ja mam robić?? sad ja wiem, że mi na to pytanie nikt nie da odpowiedzi, że to może dylematy nastolatki, ale gubię sięsad Proszę, podpowiedzcie coś, dziewczyny...
P.S. Przepraszam, że tak długo. mam nadzieję, że ktoś doczyta do końca ten długaśny tekst...
    • iuscogens Re: Dylemat "pracowy" :( 17.01.12, 10:29
      Co można poradzić, zacznij szukać nowej pracy i dopóki czegoś ciekawego nie znajdziesz (a biorąc pod uwagę obecną sytuację na rynku pracy może to trochę potrwać) to musisz tam się przemęczyć.
    • kobieta306 Re: Dylemat "pracowy" :( 17.01.12, 10:41
      Bardzo dobrze rozumiem Twoje dylematy. Z jednej strony kwestie własnego rozwoju i ambicji, z drugiej strony podejście zdroworozsądkowe, bo sytuacja na rynku pracy jest dość nieciekawa. Możesz szukać innej pracy ale po cichu, tak aby szef się nie zorientował. Jeśli juz znajdziesz, to dopiero bedziesz miała "kłopot" wink bo trzeba bedzie podjąć decyzję.
    • gku25 Re: Dylemat "pracowy" :( 17.01.12, 10:51
      Jak ci się praca nie podoba to szukaj nowej, lepszej.
    • jowitka345 Re: Dylemat "pracowy" :( 17.01.12, 10:56
      szukaj nowej pracy bez wtajemniczania innych. Powodzenia...
      ps.. a dlaczego skoro w innych pracach było super to już tam nie pracujesz??
      • ona_ona_30 Re: Dylemat "pracowy" :( 17.01.12, 11:12
        jowitka345 napisała:

        > ps.. a dlaczego skoro w innych pracach było super to już tam nie pracujesz??

        Właśnie ze względu na chęć rozwoju - gdy wiedziałam, że już niczego więcej nie osiągnę - szukałam innej pracy.

        Przerwa dwa lata temu, gdzie rok szukałam zatrudnienia - nie była z mojej winy - zostałam zwolniona z firmy, w której czułam się jak ryba w wodzie, którą bardzo lubiłam - "z powodu cięcia kosztów" - stanowisko to zostało zlikwidowane. Nie wiem, doprawdy, jak sobie radzą bez asystentki - ale to już nie mój problem...
    • braktalentu Re: Dylemat "pracowy" :( 17.01.12, 11:03
      Byłam w podobnej sytuacji. Po kilku latach pracy w organizacji skandynawskiej z zaskoczeniem odkryłam, że polscy menadżerowie poszukując asystentki mają tak naprawdę na myśli osobę świadczącą usługi sekretarskie z decyzyjnością dotyczącą kolory papieru toaletowego i ilości zamówionych długopisów, oraz miłą aparycją. Widać to już po ogłoszeniach, w których wymagania dotyczą znajomości języka, wyższego wykształcenia (bez określonego kierunku / rynku / branży) i dobrej organizacji pracy, a jeśli doświadczenie to w "pracy biurowej" (pod tym określeniem kryje się chyba doświadczenie w obsłudze skanera?, czy jak?).
      Oznacza to, że jesteś over qualified jak na potrzeby rynku i szukanie innej pracy na tym samym stanowisku może nie rozwiązać Twojego problemu.
      Może warto rozważyć szkolenie w jakimś konkretnym kierunku, które uzupełni już posiadane kompetencje i pozwoli Ci aplikować na inne stanowisko?
      Kopanie nogą w kaloryfer i rola kozła ofiarnego to cholernie frustrujące zajęcie i o ile masz inne możliwości nie warte żadnych pieniędzy.

    • moniapoz Re: Dylemat "pracowy" :( 17.01.12, 11:06
      hej
      jestem w podobnej sytuacji choć wykonuję inny zawód - mam podobne dylematy z tym, że chyba większe, bo mam samochód służbowy, ciekawy socjal i różne dodatki pracownicze.
      ale praca mnie uwstecznia i czuję, że im dłużej w tym tkwię tym będzie gorzej w kolejnej pracy, właśnie przez brak rozwoju i złe nawyki jak to świetnie nazwałaś.
      całe szczęście mam chociaż fajnych ludzi w pracy - to mnie jakoś ratuje psychicznie.

      powoli rozglądam się za czymś innym....
      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • kiszczynska Re: Dylemat "pracowy" :( 17.01.12, 12:38
        Hej,
        ja siedze w domu i nie czuje sie uwsteczninoa-przeciwnie nabralam wody w zagle.
        polecam.
        • e_r_i_n Re: Dylemat "pracowy" :( 17.01.12, 12:53
          kiszczynska napisała:

          > nabralam wody w zagle.

          To zaraz będziesz na dnie.
    • an_ni Re: Dylemat "pracowy" :( 17.01.12, 13:18
      najwyzszy czas rozszerzyc kwalifikacje!
      za 5-10 lat nie bedziesz miala szans na taka posade i bedziesz w jeszcze wiekszej d...ie
      • ona_ona_30 Re: Dylemat "pracowy" :( 17.01.12, 13:36
        an_ni napisała:

        > najwyzszy czas rozszerzyc kwalifikacje!
        > za 5-10 lat nie bedziesz miala szans na taka posade i bedziesz w jeszcze wieksz
        > ej d...ie

        Otóż to! Muszę coś począć, bo nie ma większego sensu tego dalej ciągnąć...
        • an_ni Re: Dylemat "pracowy" :( 17.01.12, 13:56
          powodzenia! smile
    • lejla81 Re: Dylemat "pracowy" :( 17.01.12, 14:40
      Mam w pewien sposób podobną sytuację, ale na razie ze względu na dziecko, trzymam się tego, co jest. Zawodowo zamierzam dawać z siebie więcej, kiedy dziecko będzie mnie mniej potrzebowało. W tej chwili bliskość pracy, jej pewność, sensowne pieniądze są dla mnie ważniejsze niż samorozwój. Zwłaszcza że moja praca jest nierówna - okresy nudy przeplatają się z bardzo intensywnymi momentami, kiedy muszę podołać sporym wyzwaniom, co nie pozwala mi całkowicie popaść w marazm.
      Ja myślę, że powinnaś wszystko rozważyć właśnie pod kątem dziecka. Jeśli zmiana pracy na bardziej intensywną nie wpłynie negatywnie na waszą relację, to szukaj. Jeśli masz wracać do domu o 19, spędzać wieczory na pisaniu raportów itp. to może warto jeszcze trochę poczekać? To przecież tylko kilka lat z 30-40 lat Twojej aktywności zawodowej, na pewno się nie uwstecznisz.
    • 18_lipcowa1 przepraszam bardzo 17.01.12, 14:58
      ale jak bardziej jeszcze moze rozwinąc sie asystentka?
      • ona_ona_30 Re: przepraszam bardzo 17.01.12, 17:56
        18_lipcowa1 napisała:

        > ale jak bardziej jeszcze moze rozwinąc sie asystentka?

        Zdziwiłabyś się. Asystentka nieraz potrafi więcej od swojego szefa. Jest jego sterem, żeglarzem, okrętem. Pamięta o terminach, przygotowuje dokumentację, jeździ na spotkania, i mnóstwo innych rzeczy. Na tym stanowisku zakres obowiązków może być nieskończenie duży. Wszystko zależy od organizacji i od szefa oczywiście.

        Z tego stanowiska jest prosta droga do awansu na stanowisko kierownicze. Sama osobiście znam asystentkę, która po zmianie pracy została Wiceprezesem Zarządu.
        • braktalentu Re: przepraszam bardzo 17.01.12, 19:00
          no to albo się znamy, albo jesteś koleżanką AS, bo w PL to chyba było nas tylko dwie-smile.
          Pozdrawiam
          L.
      • kali_pso Re: przepraszam bardzo 17.01.12, 18:15

        Może awansować, proste. A z reguły awansuje się tych, którzy sie czymś wyrózniają...
    • kali_pso Re: Dylemat "pracowy" :( 17.01.12, 18:17

      Szukaj innej. Bliskość domu to dla mnie osobiście byłby jeden z ostatnich czynników, które bym brała pod uwagę. Wazne aby praca dawała zadowolenie wenetrzne, abys Ty spełniała się ambicjonalnie i aby była z rozwojową przyszłością, jesli nie do końca zycia chcesz tą asystentką zostać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja