beataj1
22.01.12, 14:37
Byliśmy dziś z kotem u weta. W poczekalni spotkaliśmy państwa w średnim wieku z szczeniakiem wilka, Pies był słodki i oczywiście cieszyły nam się buzie do niego. Jak to do szczeniaka. Nawiązała się rozmowa. I nagle już nie pamiętam a propos czego państwo poinformowali nas że drugi dorosły pies zagryza koty. Może nie często ale tak ze 3 na rok mu sie trafiają. I potem opisali jak to sie odbywa, że jakiś kot nie zdążył uciec na drzewo i było chrup i po kocie.
I tak sobie myślę jakim cudem ludziom przychodzi do głowy że opowiadanie takich historii osobom, które przyszły z kotem do weterynarza może być zabawne. Że się nie przejmiemy i nie pomyślimy że naszego może spotkać taki los.
Ja nie wiem może między psiarzami (nie mam nic do psiarzy - dla jasności) pojawiają się takie zabawne dykteryjki pod tytułem nasze pieski goniące koty itd. ale w tej sytuacji (kot w transporterku tuż obok nas) to było dziwne.
Ci ludzie nie wyglądali na złych byli przyjacielscy i całkiem sympatyczni a tu nagle taki zonk. .