Rozmowa u weterunarza

22.01.12, 14:37
Byliśmy dziś z kotem u weta. W poczekalni spotkaliśmy państwa w średnim wieku z szczeniakiem wilka, Pies był słodki i oczywiście cieszyły nam się buzie do niego. Jak to do szczeniaka. Nawiązała się rozmowa. I nagle już nie pamiętam a propos czego państwo poinformowali nas że drugi dorosły pies zagryza koty. Może nie często ale tak ze 3 na rok mu sie trafiają. I potem opisali jak to sie odbywa, że jakiś kot nie zdążył uciec na drzewo i było chrup i po kocie.

I tak sobie myślę jakim cudem ludziom przychodzi do głowy że opowiadanie takich historii osobom, które przyszły z kotem do weterynarza może być zabawne. Że się nie przejmiemy i nie pomyślimy że naszego może spotkać taki los.
Ja nie wiem może między psiarzami (nie mam nic do psiarzy - dla jasności) pojawiają się takie zabawne dykteryjki pod tytułem nasze pieski goniące koty itd. ale w tej sytuacji (kot w transporterku tuż obok nas) to było dziwne.
Ci ludzie nie wyglądali na złych byli przyjacielscy i całkiem sympatyczni a tu nagle taki zonk. .
    • dzoaann Re: Rozmowa u weterunarza 22.01.12, 16:27
      niezle, to sie nazywa zrozumienie i empatia... ale coz, ludzie sa dziwni...
    • iuscogens Re: Rozmowa u weterunarza 22.01.12, 17:14
      Ja miałam jeszcze lepszą sytuację, dzwoni do nas kobitka, chce psa adoptować i mówi, że ma spore doświadczenie, bo miała już 6 (!!!) psów, 4 zginęły pod kołami samochodów, 2 zostały zagryzione przez inne psy i by bardzo nowego chciała...
      • gazeta_mi_placi Re: Rozmowa u weterunarza 22.01.12, 18:44
        Przynajmniej szczera babina big_grin
      • izabellaz1 Re: Rozmowa u weterunarza 23.01.12, 14:20
        Holender! Może powinna dawać ogłoszenia, że zajmie się niedobrym cudzym mężem? big_grin
    • selavi2 Re: Rozmowa u weterunarza 22.01.12, 17:37
      W takich sytuacjach stosuję sposób mojej znajomej- z wielkim zainteresowaniem pytam "A po co mi to mówisz?"
      Polecam. Wyraz twarzy interlokutora - bezcenny.
    • anorektycznazdzira Re: Rozmowa u weterunarza 22.01.12, 17:38
      To tak jak opowiadanie ciężarnej o wszystkich poronieniach, urodzeniach z poważnymi wadami i śmierciach łóżeczkowych, jakie się sympatycznemu i inteligentnemu rozmówcy przypomną... >:
      • chipsi Re: Rozmowa u weterunarza 23.01.12, 11:16
        Przerabiałam to. Niewiedzieć dlaczego moja ciąża budziła w ludziach potrzebę opowiadania mi takich historii...
      • zurawinka12 Re: Rozmowa u weterunarza 23.01.12, 15:02
        O dokładnie tak! Miałam to samo, myślalałam, że rozmówców uduszę. Na moje "nie opowiadaj mi takich historii" rozmówcy temat ciągnęli...
    • bezpocztyonline Re: Rozmowa u weterunarza 22.01.12, 18:19
      beataj1 napisała:

      > drugi dorosły pies zagryza koty. Może nie często ale tak ze 3 na rok mu sie trafiają. I potem
      > opisali jak to sie odbywa, że jakiś kot nie zdążył uciec na drzewo i było chrup i po kocie.

      Bzdura.

      1. Stosunkowo mało psów goni koty w ogóle.
      2. Spośród tych, które gonią, stosunkowo mało goni koty po to, by zrobić im krzywdę. Najczęściej - jeśli gonią - jest to gonienie dla samego gonienia. Dosłownie "pogonić kota".
      3. Psy boją się podejść bliżej do kota, który jest do nich odwrócony przodem. Mogą szczekać, piszczeć, skakać etc., ale nie podejdą.
      4. Koty nie czekają biernie, aż pies je zagryzie. Wiedzą, od czego mają pazury i potrafią z nich zrobić użytek. Jeśli widzą, że będą miały problem ze skuteczną ucieczką, to odwracają się przodem do goniącego, stroszą, uszy po sobie i prychają. Tego pies się boi, a jak się nie boi, to straci oczy. To byłby jego ostatni kot w życiu.

      Nie wyobrażam sobie istnienia psa, który zagryzałby "trzy koty rocznie".
      Psy nie mają agresji wobec kotów w genach, najczęściej problem pojawia się na etapie szczenięctwa: szczeniak serdecznie chciałby się z kotem pobawić (i jedne i drugie wśród swoich zabaw mają wzajemne gonienie się, przewracanie i podgryzanie), a dostaje od wystraszonego kota pazurami po nosie. Zapamiętuje tę lekcję i od tego czasu może kotów nie lubić.

      Wystarczy jednak, by właściciel psa nie pochwalał agresji wobec kotów i ten brak sympatii nie spowoduje nigdy uszkodzeni ciała żadnego kota. Gonienie - być może, szczekanie - być może, ugryzienie - nie.

      Po co opowiadali ci bzdury? A skąd my możemy wiedzieć?
      • eliszka25 Re: Rozmowa u weterunarza 22.01.12, 19:23
        hmmm, moze nasz pies nie wiedzial, ze to bzdury i dlatego nienawidzil koty nienawiscia wielka, gonil nie dla samego gonienia, ale wlasnie po to, zeby unicestwic. jak kotu nie udalo sie uciec gdzies, gdzie pies go nie dosiegnal, to takiego spotkania nie przezyl. pies nigdy wiekszego uszczerbku na zdrowiu od kota nie doznal, za to kilka ich w swoim zyciu zagryzl. nie byly to jakies wielkie liczby, bo nie byly to dla nas wesole anegdotki, tylko tepilismy takie zachowania psa. niestety, kilku kotow nie udalo sie uratowac.

        czemu tak mial? nie mam pojecia. moi rodzice wzieli go juz jako doroslego psa od pewnej rodziny. to byl owczarek niemiecki, szkolony, bardzo spokojny, ulozony, prawie nigdy nawet nie szczekal, tylko kotow nienawidzil. zawsze mozna go bylo odwolac, tylko jak gonil kota, to nie dzialalo nic.
    • klubgogo Re: Rozmowa u weterunarza 22.01.12, 18:31
      Dla mnie opowieść o zjadaniu kota też nie jest smutna. Sama mam kota i czasami słyszę takie smaczki, ale nie robię z tego powodu halo.
    • selavi2 bezpocztyonline 22.01.12, 18:37
      Bzdury?
      Ha!
      No to proponuję ci poznać Mauzera syna Bazuki.
      Taki wilkowaty, drobnokościsty mieszaniec wielkości posokowca bawarskiego.
      Musieli robić specjalne ogrodzenie wokół posesji. Co nie zmienia faktu, że cała rodzina ma stresa. Sukinsyn nawet wokół domu musi być wyprowadzany na smyczy. Jest szybki jak jastrząb chociaż ma 12 lat.
      • bezpocztyonline Re: bezpocztyonline 22.01.12, 19:25
        selavi2 napisała:

        > Bzdury?
        > Ha!
        > No to proponuję ci poznać Mauzera syna Bazuki.
        > Taki wilkowaty, drobnokościsty mieszaniec wielkości posokowca bawarskiego.
        > Musieli robić specjalne ogrodzenie wokół posesji. Co nie zmienia faktu, że cała
        > rodzina ma stresa. Sukinsyn nawet wokół domu musi być wyprowadzany na smyczy.
        > Jest szybki jak jastrząb chociaż ma 12 lat.

        Jak sobie wychowali, tak sobie mają. Oczywiście.

        Można wychować psa na mordercę ludzi, można wychować psa do walk, można wychować psa na mordercę i kotów. Tylko potem nie należy udawać zatroskanego.
        • selavi2 Re: bezpocztyonline 22.01.12, 21:04
          A o instynkcie słyszałaś?
          Pewnie nie. Szkoda.
          • bezpocztyonline Re: bezpocztyonline 22.01.12, 21:30
            selavi2 napisała:

            > A o instynkcie słyszałaś?

            Słyszałam, ale jednak psa można kształtować.
            Częściej używać słowa "nie wolno!".

            Pies może mieć w instynkcie polowanie, ale nie na koty - tym się żadne psy nigdy nie żywiły.
            Myszy, kury (nie pochwalam), psy myśliwskie jakąś dziczyznę czy ptactwo, ale koty?
            • ma_dre Re: bezpocztyonline 23.01.12, 11:30
              bezpocztyonline, jak sie zyje bedac tak ograniczonym jak ty? Nie ciasno ci miedzy uszami? Nie potrafisz przyjac do wiadomosci ze sycie nie zawsze jest takie jakim je sobie wyobrazasz?
    • brak.polskich.liter Re: Rozmowa u weterunarza 22.01.12, 19:05
      Trafilas na pare bucow o wyobrazni, takcie i empatii muszli klozetowej.
      Po prostu.

      A dlaczego buce sa bucami? Nie mam pojecia. Tez sie nieraz zastanawiam, czy ludzie raczacy
      - kobiety w ciazy opowiesciami o wadach wrodzonych, strrrrrasznych chorobach i smierci przy porodzie,
      - osoby przed operacja historiami o strrrasznych komplikacjach, gangrenach i niewybudzaniu z narkozy,
      - opiekunow kotow/ krolikow opowiesciami o pieskach zagryzajacych koty/ przepisami na wyborny pasztet,

      juz sie tacy rodza, czy tez staja sie tacy w wyniku nasiakania wzorcowymi klimatami panujacymi w ich domach rodzinnych.
    • warto_to_miec [...] 22.01.12, 19:26
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • czarnaalineczka Re: Rozmowa u weterunarza 22.01.12, 19:29
        big_grin
    • lilka69 o byle co obraza! 22.01.12, 19:46
      waszej rodzince ciezko sie chyba zyje na co dzien skoro takie nic was obraza.
      • to_ja_tola Re: o byle co obraza! 22.01.12, 21:41
        lilka69 napisała:

        > waszej rodzince ciezko sie chyba zyje na co dzien skoro takie nic was obraza.

        OJP co jest?Babcia chciała może podtrzymac rozmowę i powiedziała to co jest prawdą.Dlaczego "takie nic"???Znasz tych ludzi?!
        Nie rozumiem wogóle o co ten krzyk tutaj?!
        Dżizas.Niektórym odbija....
    • dziennik.odchudzania Re: Rozmowa u weterunarza 22.01.12, 20:12
      Zwykła bezmyślność, mam nadzieję, że żadnemu hodowcy myszek nie opowiadałam o talentach łowieckich moich kotów.
      • bezpocztyonline Re: Rozmowa u weterunarza 22.01.12, 21:27
        dziennik.odchudzania napisała:

        > Zwykła bezmyślność, mam nadzieję, że żadnemu hodowcy myszek nie opowiadałam o t
        > alentach łowieckich moich kotów.

        Nie dość, że opowiadałam, to jeszcze potem musiałam przyjąć te myszki (i tym podobne stwory) na przechowanie na okres urlopu.
        Jeden pokój wyłączony, całkowicie do dyspozycji myszki.
        Jakoś przeżyły, głownie to myśmy stres mieli.
    • to_ja_tola Re: Rozmowa u weterunarza 22.01.12, 21:34
      beataj1 napisała:

      > Ci ludzie nie wyglądali na złych byli przyjacielscy i całkiem sympatyczni a tu
      > nagle taki zonk. .

      O K.RWAuncertain uncertain uncertain

      Że co?przepraszam???...Nie,nie...no nie rozumiem.Śmiac się z ciebie czy płakac?
    • nandadevir Re: Rozmowa u weterunarza 22.01.12, 21:37
      Niektórzy są tak nudni, że nie mają o czym opowiadać to gadają takie bzdury.
      A wątek mnie rozbawil pojawiła się obronczyni staruszkow czyli gazet i obroczyni piesków bezpoczty
      • abdullah_abdullah Re: Rozmowa u weterunarza 23.01.12, 05:03
        moglas wspomniec o podobnym problemie z waszym tygrysem, ktory co rusz przynosi w paszczy zagryzione psiaki, tez tak dla poddierzenia razgawora,
    • default Re: Rozmowa u weterunarza 23.01.12, 08:54
      Takie opowieści dają jednoznaczne świadectwo ich autorom, nieważne czy są prawdziwe czy nie. Chlubienie się faktem, że posiada się psa mordercę... sad
      Zdarzyło się kiedyś, że moje psy zagryzły zająca, dla mnie był to szok, trauma, chciałam o tym jak najszybciej zapomnieć, a nie opowiadać wszystkim dookoła.
      Poza tym mało wierzę w seryjne zagryzanie kotów - one potrafią się skutecznie bronić. Jeden z moich kotów to nawet pazurów nie używa, kilkakrotnie widziałam jak biegł do niego pies...Hubert tylko powoli odwracał się, przysiadał na zadzie i wbijał w psa nieruchome zimne spojrzenie żółtych oczu... Pies hamował z wizgiem, robił minę p.t. "co to ja chciałem..." i wycofywał się na z góry upatrzone pozycje smile
      • opium74 Re: Rozmowa u weterunarza 23.01.12, 11:02
        Niestety nie da się włożyć między bajki historii o zagryzanych kotach.
        Miałam sukę która w sposób pozornie niemozliwy wydostała się po za ogrodzenie i na nic kotu się zdały pazury i wpatrywanie się w nią...nie zdążył sad
        Był to jedyny taki wypadek w jej zyciu. Później już ją po prostu bardziej pilnowałam /czasem przesadnie/ oraz dużo z nia pracowałam.
        Pod koniec jej życia nawet 2 koty zamieszkały z nami smile
        W tej opowieści nie jest niemożliwy fakt że pies upolował kilka/nascie?/ kotów tylko smutne jest to że właściciele mu na to pozwalają.

        Co do zdolności łowczych psów to moja suka będąc na smyczy 2,2 m potrafiła jednym skokiem znaleźć się w krzakach, złapać tam jeża i niestety go zagryźć sad
        Nie odnosząc żadnych ran. Napinając smycz na 0,5 sekundy....

        No i znowu stosowałam prewencje oraz duużo ćwiczeń żeby nie musiec prowadzić ewidencji zabitych jeży i żeby jednorazowy wyskok nie przerodził się w nawyk.
    • chipsi Re: Rozmowa u weterunarza 23.01.12, 11:23
      Trzeba było w rewanżu opowiedzieć staruszkom kilka anegdotek np. o przyzwoleniu emerytom na przechodzenie przez drogę na czerwonym świetle big_grin
      • majenkir Re: 23.01.12, 14:04
        chipsi napisała:
        > Trzeba było w rewanżu opowiedzieć staruszkom


        ???? big_grin
        Przecie napisala "w srednim wieku"!
        • chipsi Re: 23.01.12, 14:16
          Racja smile Coś pokręciłam. Jednak pomysł nadal do zrealizowania, tyle że w innym temacie.
    • izabellaz1 Re: Rozmowa u weterunarza 23.01.12, 14:19
      Ja z obcymi ludźmi rzadko gdziekolwiek rozmawiam. Przyswój tę zasadę wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja