joasiiik25
08.06.04, 10:18
Wlasnie tak czuje...ze moje uczucie,ktore do niedawna wydawalo mi sie wielkie
i piekne zawiodlo mnie...nie wspomne o malzenstwie i o mezu. wiem,ze moge
przechodzic trudny okres i bez watpienia przechodze,ze zycie zaraz na krotko
po porodzie jest niby niepoukladane,nieznane i czasami nas przerasta.Mnie
napewno przerasta!!!W roli matki czuje sie swietnie,mimo zmeczenia i naprawde
nalawu obowiazkow wiem,ze daje sobie swietnie rade i dobrze wychodzi mi
matkowanie...gorzej jest w relacji z mezem, mimo,iz naprawde go kocham nie
potrafie sie z nim porozumiec i wina lezy po obu stronach.coraz czesciej
mysle o tym,zeby odejsc od niego,zeby przestac sie tak strasznie przejmowac
tym wszystkim...chodzi o caloksztalt naszego malzenstwa,o to,ze mam meza
tylko i wylacznie na papierku w domku wieczorami ale kazde z nas ma inne
zajecia i juz nawet nie spedzamy czasu wolnego razem.wkurza mnie taka
sytuacja, to,ze czuje sie bezsilna i zbyt zmeczona by myslec jak naprawic to
wszystko zbyt dumna by meczyc sie tylko ze wzgledu na dziecko,mimo iz wiem,ze
dziecko powinno miec pelna rodzine.kurcze nigdy nie sadzilam,ze dojdzie do
takiej sytuacji