Dodaj do ulubionych

Przewrotne pytanie. Jakie zachowania u waszych...

30.01.12, 11:53
Przewrotne pytanie. Jakie zachowania u waszych dzieci są dla was akceptowalne mimo, że ogólnie nie mają akceptacji w społeczeństwie? Za co nigdy nie zganiłybyście dzieciaka? Na przykład jeśli chodzi o dzielenie się. W piaskownicy zawsze kazałyście się dzielić zabawkami? big_grin
Obserwuj wątek
    • tempera_tura Re: Przewrotne pytanie. Jakie zachowania u waszyc 30.01.12, 12:22
      To odnosi się do wszystkich dzieci, nie tylko mojego syna.
      -smok do spania (2 lata)
      -nie dziele się niczym jak nie mam ochoty (ludzkie prawo)
      -nie musze wszystkich lubić (dzieci), dawać cześć bo mamusie chcą.
      -nie musze ustepować innym dzieciom bo są mniejsze/są dziewczynką/ich matki tak chcą
      -nakarmie jak nie ma ochoty sam jeść
      -może sikać pod drzewo,
      -jak dostanie po głowie, ma prawo oddać bez ponoszenia konsekwencji
      -jak zje coś z ziemi nie umrze
      -jak robi scene i chce sie drzeć, niech się drze, udaje ze nie widze nadętych spojrzeń.
      -ma ponad dwa lata ale jak chce jechać w wózku to pozwalam.
      -nie musi ustepować miejsca starym babom, od tego jestem ja.
      -jak nie chce to nie zakłada czapki
      -ogólnie wszystko co "ludzie powiedzą" jest mało ważne jeżeli sami dobrze sie z tym czujemy
    • e_madziq Re: Przewrotne pytanie. Jakie zachowania u waszyc 30.01.12, 12:22
      ostatnio do tego doszłam-szeroko rozumiana asertywność, niekoniecznie zgodna z tym co wypada a co nie, zazdroszczę czasem moim dzieciom, ze tak potrafią a ja sierota nie...

      jeśli chodzi o dzielenie decyzja należy do dziecka,
      zawsze wpajałam, ze dziecko nie musi oddawać zabawki, którą akurat sie bawi, na zasadzie ty już sie pobawiłeś daj teraz Kasi. Jeśli to dziecka zabawka miało prawo bawić sie tak długo jak chciało, nawet jeśli dziecko obok wpadało w histerię.
    • nabakier Re: Przewrotne pytanie. Jakie zachowania u waszyc 30.01.12, 12:24
      Pozwoliłam mojemu synowi (wtedy lat 11) siedzieć w szkole ...w czapce, hehehe. Afera wybuchła, nie powiem tongue_out ale dopięliśmy swego big_grin
      Było tak: syn nie chce chodzić do fryzjera, tnę go sama. No i pewnego razu nie dogadaliśmy się co do kształtu fryzury, konkretnie: ciachnęłam za dużo, no i ryk. Ale to taki straszny, że uch. Łzy jak grochy, "jak ja wyglądam", "będą się śmiać". Aż po "nie wyjdę z domu aż mi nie odrosną". Czapka na głowę, w tej czapce spał, ale sobie pomyślałam, że do rana mu minie. Niestety, rano czapka nadal na głowie i : "nie wyjdę z domu".
      Po negocjacjach zgodził się iść do szkoły pod warunkiem, że będzie miał czapkę na głowie. Ok, napisałam odpowiednią bumagę do wychowawczyni, w której opisałam sytuację: że to ja go nieszczególnie i niechcący "ufryzowałam", i że najszybciej mu minie, jak mu się pozwoli w tej czapce.
      W szkole nauczyciele usiłowali go przekonać, że powinien zdjąć. Ale twardo siedział w tej czapce. Dzieciaki reagowały różnie: jedne się nabijały, inne wspierały, by trwał przy swoim. Jeden chłopa w czasie przerwy zerwał mu czapkę z głowy i się pobili. Zostałam wezwana przez pedagoga na rozmowę, pedagog zaczął, że to wina mojego syna, bo prowokował dzieci innością, a w ogóle co to za postawa: siedzieć w czapce. wyjaśniłam więc, ze to była moja decyzja, a poza tym, to szkoła powinna uczulać dzieci na inność i w żadnym razie nie stawać po stronie agresorów. Pouczyłam pedagoga, że to szkoła ma problem, a nie- my. Nigdy więcej nie byłam wzywana big_grin
      W każdym razie siedział w tej czapce cały dzień, kolejną noc, ale następnego ranka ją zdjął i już do tematu nie wrócił.
      Dziś postąpiłabym tak samo. Ale my indywidualiści jesteśmy :-0
      Nadal daje się ciąć w domu twierdząc, że "i tak Ty mnie bardziej zrozumiesz, niż fryzjerka". Hm...Ale więcej takiej akcji jak ta z rykami i czapką już nie było smile
    • imasumak Re: Przewrotne pytanie. Jakie zachowania u waszyc 30.01.12, 12:40
      Moje dziewczyny są niezwykle ugodowe i wyjątkowo mało egoistyczne, więc często im przypominam, że mają stawiać siebie i swoje potrzeby na pierwszym miejscu. Póki co z marnym skutkiem i już zaczynam się martwić o nie, zwłaszcza o starszą, czy ktoś tej dobroci kiedyś nie wykorzysta.
    • mimka23 Re: Przewrotne pytanie. Jakie zachowania u waszyc 30.01.12, 12:52
      Pozwalam odpyskować dorosłej osobie (najczęściej są to panie w starszym wieku), która go zaczepia i zadaje złośliwe pytania, ocenia, komentuje. Wg niektórych powinnam skarcić dziecko bo bez względu na wszystko szacunek starszym się należy. Jak na cztero latka ma dość cięte riposty i zazwyczaj pani/ciocia się obraża, no cóż, trzeba było nie zaczynać.

      Nie zmuszam do dzielenia się, tym bardziej jeśli widzę że ktoś ma postawę "co twoje to moje, a co moje to nie rusz".

      Namawiam żeby oddał jeśli w przedszkolu jest bity, a pani nie raguje na skargi i nie wyciąga konsekwencji wobec tamtego dziecka.

      Pozwalam na spanie w pieluszce.


        • mimka23 Re: Przewrotne pytanie. Jakie zachowania u waszyc 30.01.12, 13:35
          Jakiej choroby? Lekarz uważa, że może tak być do 5-go roku życia u chłopców. Mój kończy 4 lata w lutym, pielucha jest czasem sucha, a czasem napompowane jak nie wiem.

          A co do ripost, sytuacja z przedwczoraj:
          "Jak masz na imię?"
          Nie odpowiada.
          "No jak masz na imię? Nie umiesz mówić? Taki duży jesteś i mama Cię nie nauczyła się przedstawiać?"
          "Nauczyła, ale nie chcę z panią rozmawiać".
          "Ale nieładnie, bardzo niegrzeczny jesteś"
          "A ty jesteś stara i brzydka".

              • kropkacom Re: Przewrotne pytanie. Jakie zachowania u waszyc 30.01.12, 14:01
                Ja wiem czy bydło? dziecko jechało ze szpitala a pani nie widziało. Jej odpowiedz tez nie była arogancka, bo po prostu odpowiedziała na pytanie. Miała skłamać? Jak skapnęła się o co chodzi to (NIESTETY) wstała. Ja nie trawie tych zawoalowanych złośliwości dorosłych kobiet w stosunku do młodych dziewczynek. Tak, nie trawię.
                • gulcia77 Re: Przewrotne pytanie. Jakie zachowania u waszyc 30.01.12, 14:24
                  A dziecko nie mogło czasem usiąść u mamy na kolanach??? Mój siedmiolatek jest tak wychowany, że po prostu NIE SIADA, dopóki nie spyta mnie czy może. Proste, jak budowa cepa. Choć dla emam nie do pojęcia. Ale czasem lubię tu zajrzeć. Bywa, że śmieję się do łez, a bywa, że już rozumiem co się z dzieciarnią porobiło.
                  • moofka Re: Przewrotne pytanie. Jakie zachowania u waszyc 30.01.12, 14:26
                    gulcia77 napisała:

                    > A dziecko nie mogło czasem usiąść u mamy na kolanach??? Mój siedmiolatek jest t
                    > ak wychowany, że po prostu NIE SIADA, dopóki nie spyta mnie czy może. Proste, j
                    > ak budowa cepa.

                    a wysika sie bez pytania?

                    Choć dla emam nie do pojęcia. Ale czasem lubię tu zajrzeć. Bywa
                    > , że śmieję się do łez, a bywa, że już rozumiem co się z dzieciarnią porobiło.
                            • gulcia77 Re: Przewrotne pytanie. Jakie zachowania u waszyc 30.01.12, 14:46
                              Tego wszystkiego nie osiągnie dziecko wychowane na roszczeniowego osobnika, które na najlżejszą krytykę reaguje histerią. Wiem, bo mam firmę. I już parę młodych osób zwolniłam dlatego, że byli niekompetentni, chamscy i roszczeniowi. A z rozmów z nimi wiem, że były wychowywane w "emamowy" sposób.
                                    • gulcia77 Re: Przewrotne pytanie. Jakie zachowania u waszyc 30.01.12, 15:03
                                      50 latka jest starszą osobą i ma prawo siedzieć. Dziecko w rozmiarze normalnyu mieści się u matki na kolanach. I zapewniam Cię, że ta 50-latka nie zgoni z siedzenia Ciebie z dzieckiem nja kolanach.
                                      Mam 34 lata, jeszcze 20 lat temu dzieci stały, 50 latki siedziały. I dla nikogo nie było w tym nic dziwnego. A jak dzieciarnia nie zachowywała się grzecznie, to każdy mógł zwrócić uwagę i żadna matka się o to nie certoliła. Choć może to na Oberschlechsien tak było??? Dla mnie normalne, zwyczajne i proste. Ja też ustępuję osobom starszym, czy to takie dziwne?? Inna rzecz, że od kiedy sama wtaczam się ledwie do tramwaju, ze względu na rozwalone kolano, to mnie ustępują miejsca. Choć SIC! są to osoby w średnim wieku. Młodzież nie poczuwa się. Znaczy emamowe wychowanie działa...
                                        • gulcia77 Re: a jak matka stoi? 30.01.12, 15:11
                                          Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ja stoję, a dziecko siedzi. Jeśli ja stoję, stoi dziecko, jeśli siedzę, to dziecko stoi, albo siedzi na moich kolanach. Chyba, że autobus jest pusty. Z tym, że w KZK GOP takie cuda zdarzają się tylko czasami. A o matce, która sto, gdy dziecko siedzi, jak już napisałam, mam swoje, niezbyt pochlebne zdanie. Z tym, że dzięki wychowaniu nie wyrażam go głośno. I to jest właśnie kindersztuba.
                                            • gulcia77 Re: a jak matka stoi? 30.01.12, 15:18
                                              Nie, nie boję się. Pilnuję go i chronię. Na wydarzenia losowe, typu wypadek, wpływu nie mam, choć w komunikacji zbiorowej siedzenie nic nie da ze względu na brak pasów. Ale dwulatka już spokojnie można uczyć, że nie jest uprzywilejowane i sadzać kiedy ja stoję. Oczywiście, gdy siadam, biorę go na kolana, bo tak i wygodniej i bezpieczniej.
                                            • gulcia77 Re: a jak matka stoi? 30.01.12, 15:22
                                              To jest "oczywista oczywistość", cytując klasyka. Ja nie walczę z dzieckiem o żadną dominację, bo dziecko nie ma nade mną dominować, tylko ja mam obowiązek go wychować na porządnego, uprzejmego, a przede wszystkim dobrego człowieka. I ustępowanie miejsca w autobusie do tego należy. Tak jak używanie magicznych słów, spokojne zachowanie się w miejscach publicznych etc.
                                                • gulcia77 Re: a jak matka stoi? 30.01.12, 15:28
                                                  A jakieś konkretne zarzuty?? Jesteśmy na forum, gdzie z zasady wyraża się swoje zdanie. Moje zdanie jest takie, że nie podoba mi się sposób wychowywania dzieci, w którym pozwala im się na zbyt wiele. I tyle.
                                              • kropkacom Re: a jak matka stoi? 30.01.12, 15:27
                                                Po raz ostatni: Ty go niczego poza tym, ze nie może siedzieć nie uczysz! Niczego! Smutne, ale prawdziwe. Twój syn się na szczęście (nieszczęście) zbuntuje i będzie nastolatkiem co kobiecie w ciąży nie ustąpi. Ty go nauczyłaś, ze nie zasługuje na to aby nawet jak jest zmęczony usiąść. Współczuje dziecku.
                                                • gulcia77 Re: a jak matka stoi? 30.01.12, 15:31
                                                  No wyobraź sobie, że dbam o jego rozwój, pozwalam mu na bardzo wiele, wtedy kiedy może, nie wrzeszczę, nie biję, tylko wymagam. A stanie w autobusie to naprawdę tylko jedna, malutka cząstka tego, czego wymagam. Czy ty kropka nie rozumiesz, że choć dziecko jest skarbem, to jeszcze nie powód, żeby ono wychowywało nas, a nie na odwrót???
                                                  • gulcia77 Re: a jak matka stoi? 30.01.12, 15:44
                                                    Empatia ma się nijak do braku wychowania. Owszem, dziecko ma prawo być chore i zmęczone. Ale to jeszcze naprawdę nie powód, żeby mu pozwalać na zachowanie niegrzeczne czy nieakceptowalne społecznie. A szacunek dla dziecka nie oznacza od razu na pozwalanie mu na wszystko. Pisałaś wcześniej o dzieleniu się, czy o pyskowaniu wobec starszych. Tego naprawdę można uczyć od niemowlaka, najlepiej na własnym przykładzie. Wracając do przewałkowanego tematu komunikacji miejskiej. Dziecko nie może mieć większych praw niż ja. Młody stoi jeśli JA stoję. Jeśli ja siedzę, a nie ma wolnych miejsc, ma WYBÓR, czy chce stać, czy woli usiąść na moich kolanach.
                                                  • gulcia77 Re: a jak matka stoi? 30.01.12, 15:56
                                                    Ale to ja odpowiadam przed wymiarem sprawiedliwości i ludźmi za jego wychowanie. Ulgowe przejazdy i edukacja, są fajne, ale to ode mnie zależy czy będzie chciało się uczyć. Natomiast w życiu codziennym, to ja podejmuję decyzję jak młodego wychować, co mu ugotować na obiad, jakie bajki i kiedy pozwolić mu oglądać (choć ostatnio poszły w odstawkę) etc.
                                                  • ciociacesia biedaczko 30.01.12, 15:49
                                                    a ja wyobraz sobie mam wybor - dziecko do 4 lat siedzi albo jest narekach/we wozku i nie ma nic do gadania w tej kwestii. czy ja stoje leze czy kucam jest w tej sytuacji moim wyborem
                                                  • malila Re: a jak matka stoi? 30.01.12, 15:53
                                                    gulcia77 napisała:

                                                    > Empatia ma się nijak do braku wychowania. Owszem, dziecko ma prawo być chore i
                                                    > zmęczone. Ale to jeszcze naprawdę nie powód, żeby mu pozwalać na zachowanie nie
                                                    > grzeczne czy nieakceptowalne społecznie. A szacunek dla dziecka nie oznacza od
                                                    > razu na pozwalanie mu na wszystko.

                                                    Biorąc pod uwagę Twoje wcześniejsze wypowiedzi można to przetłumaczyć na: to, że dziecko jest chore i zmęczone, to jeszcze nie powód, żeby mu pozwalać na siedzenie w komunikacji miejskiej.
                                                    Nie zgadzam się z tym,że empatia ma się nijak do braku wychowania. Empatia to clue dobrego wychowania. Ale muszę Ci przyznać, że jest spójna w swoich poglądach.
                                                  • gulcia77 Re: a jak matka stoi? 30.01.12, 15:59
                                                    Jeśli są wolne miejsca i nie zajmuje miejsca osobie dorosłej, to dlaczego nie?? Jeśli jest chory i zmęczony może mi usiąść na kolanach i się przytulić. Jeśli ma gorączkę, albo dzieje się coś równie złego, to nie ciągam go komunikacją miejską, tylko jadę taksówką, albo wiezie nas dziadek/ wujek Art
                                                  • gryzelda71 Re: a jak matka stoi? 30.01.12, 16:14
                                                    Jeśli
                                                    > ma gorączkę, albo dzieje się coś równie złego, to nie ciągam go komunikacją mie
                                                    > jską, tylko jadę taksówką, albo wiezie nas dziadek/ wujek Art

                                                    No jak wujek Art go wozi fiu,fiu.....
                                                  • dorry Re: a jak matka stoi? 30.01.12, 21:13
                                                    > Jeśli są wolne miejsca i nie zajmuje miejsca osobie dorosłej, to dlaczego nie??

                                                    Uwazasz, że dziecko nie może siedzieć żeby mógł usiąść dajmy na to 40 latek? To nie ma nic wspólnego z dobrym wychowaniem - to ociera się o masochizm.
                                                  • gaja78 Re: a jak matka stoi? 30.01.12, 16:52
                                                    gulcia77 napisała:

                                                    > Empatia ma się nijak do braku wychowania. Owszem, dziecko ma prawo być chore i
                                                    > zmęczone. Ale to jeszcze naprawdę nie powód, żeby mu pozwalać na zachowanie nie
                                                    > grzeczne czy nieakceptowalne społecznie. A szacunek dla dziecka nie oznacza od
                                                    > razu na pozwalanie mu na wszystko. (...) Dziecko nie może mieć większych praw niż ja.
                                                    > Młody stoi jeśli JA stoję. Jeśli ja siedzę, a nie ma wolnych miejsc, ma WYBÓR, czy chce stać, czy woli usiąść na moich kolanach.

                                                    Jako dziecko sporo najeździłam się z matką środkami komunikacji publicznej. Zawsze, ale to zawsze matka szukała mi miejsca, żebym mogła usiąść, sama zwykle stała. Zawsze dawała mi prawo do bycia zmęczoną, zawsze dbała o moje bezpieczeństwo.

                                                    I co ? Ano w wieku nastu lat odruch ustępowania miejsc osobom starszym tudzież dzieciom miałam taki, jakby był wrodzony. Ponieważ matka nauczyła mnie, że ludzie mają prawo być zmęczeni, źle się czuć i mają prawo chcieć usiąść. Dziś rozglądam się po autobusie nie dlatego, że tak wypada, ale dlatego, że mam silne przekonanie, że ktoś inny może potrzebować miejsca do siedzenia bardziej niż ja.

                                                    Ty swojego syna uczysz, że większy i silniejszy (czyli ty) zdobywa miejsce, a młodszy i słabszy musi stać. Popieram głosy w tej dyskusji tłumaczące ci, że twój syn w przyszłości nie będzie ustępował miejsca innym ludziom. Tzn. będzie to robiły, kiedy będziesz go pilnować, poza tym nie, bo będzie robił to, czego go uczysz - silniejszy wygrywa. No chyba że jakimś cudem wydaje ci się, że twój syn to ten "silniejszy", ale on chyba nie ma jeszcze 15 lat ?
                                          • ciociacesia jak ja stoje 30.01.12, 15:18
                                            to nawet przez okno jestem w stanie patrzec, wyobraz sobie, moja 3 latka przy swoich 90cm wzrostu jest w wyjatkowo niekomfortowej sytuacji. jesli mam mozliwosc wole ja wziac na kolana, bo zawsze przytrzymam, ale czasem wole stac, a dziecko ma siedziec. nie wyobrazam sobie 4 latka stojacego w tramwaju/autobusie
                                            • myelegans Re: jak ja stoje 30.01.12, 20:15
                                              Cytat moja 3 latka przy swoich 90cm wzrostu jest w wyjatkowo niekomfortowej sytuacji. i jest na wysokosci takiej, na ktorej nikt nie chcialby byc, dokladnie w okolicach krocza.
                                              Jako dziecko bylam wozona do przedszkola komunikacja podmiejska, nasz przystanek byl jednym z koncowych i autobus byl zawsze zatloczony. Wejscie do tego tlumu uruchamialo we mnie odruch paniki, ludzie napierali, nic nie widizlaam, czulam ze sie dusze i wrzeszczalam tak, ze w koncu zawsze sie jakies miejsce zwolnilo.
                                              Teraz ustepuje miejsca bez problemu, jako dziecko mialam z tym problem.
                                          • malila Re: a jak matka stoi? 30.01.12, 15:19
                                            gulcia77 napisała:

                                            > A o matce, która sto, gdy dziecko siedzi, jak już napisałam, mam swo
                                            > je, niezbyt pochlebne zdanie. Z tym, że dzięki wychowaniu nie wyrażam go głośno
                                            > . I to jest właśnie kindersztuba.

                                            Jak nie głośno, skoro bardzo głośno? I tu już w którymś poście wyrażasz to swoje niepochlebne zdanie. To ta kindersztuba?
                                          • selvermane Re: a jak matka stoi? 10.02.12, 10:51
                                            Proste: matka (np. ja) ma na plecach plecak (z laptopem i innymi pracowymi śmieciami), w łapie torbę z zakupami, a dziecko siedzi samo.
                                            Bo jakbym chciała go wziąć na kolana, to bym musiała zdjąć plecak, odłożyc go na ohydną, zabłoconą podłogę, odstawić bezpiecznie torbę z zakupami, wymanewrować je tak, żeby nikt nie zadeptal mi klamerek i/lub się nie wykopyrtnął o paski, a potem - obrzydliwość - jeszcze ten plecak założyć na plecy z powrotem. No bez przesady.

                                            A, syn jest akurat takiego wzrostu, że niewygodnie mu się trzymać poręczy przy siedzeniach (nie utrzyma równowagi), więc lepiej, żeby siedział.
                                      • moofka Re: Przewrotne pytanie. Jakie zachowania u waszyc 30.01.12, 15:15
                                        2 razy w ciazy chodzilam
                                        i najwiecej chamstwa i bezinteresownej zlosliwosci
                                        oraz wpychania sie przed moj brzuch z komentarzem 'ja tez bylam w ciazy' doswiadczylam ze strony pan po menopauzie
                                        wtedy sobie myslalam z zalem ze taka wlasnie raszpla jedna z druga od moich roslych i silnych synow bedzie oczekiwac w przyszlosci pomocy, przytrzymania drzwi, ustapienia miejsca i dzwigniecia siaty
                                      • malila Re: Przewrotne pytanie. Jakie zachowania u waszyc 30.01.12, 15:15
                                        gulcia77 napisała:
                                        > Mam 34 lata, jeszcze 20 lat temu dzieci stały, 50 latki siedziały. I dla nikogo
                                        > nie było w tym nic dziwnego. A jak dzieciarnia nie zachowywała się grzecznie,
                                        > to każdy mógł zwrócić uwagę i żadna matka się o to nie certoliła. Choć może to
                                        > na Oberschlechsien tak było??? Dla mnie normalne, zwyczajne i proste. Ja też us
                                        > tępuję osobom starszym, czy to takie dziwne?? Inna rzecz, że od kiedy sama wtac
                                        > zam się ledwie do tramwaju, ze względu na rozwalone kolano, to mnie ustępują mi
                                        > ejsca. Choć SIC! są to osoby w średnim wieku. Młodzież nie poczuwa się. Znaczy
                                        > emamowe wychowanie działa...

                                        20 lat temu ematki jeszcze nie byłowink A 20 lat temu młodzież również się nie poczuwała. Podobnie jak osoby w średnim wieku. Postawiłabym nawet akcent na osoby w średnim wieku. Pewnie byłaś za młoda, żeby wtedy zwracać na to uwagę.
                                        Ciekawa jestem, jak teraz dopasujesz fakty do swojej teorii. I ciekawa jestem, po czym rozpoznajesz dzieci poszczególnych ematekwink
                                        • selvermane Re: Przewrotne pytanie. Jakie zachowania u waszyc 10.02.12, 11:00
                                          > 20 lat temu ematki jeszcze nie byłowink A 20 lat temu młodzież również się nie po
                                          > czuwała. Podobnie jak osoby w średnim wieku. Postawiłabym nawet akcent na osoby
                                          > w średnim wieku. Pewnie byłaś za młoda, żeby wtedy zwracać na to uwagę.

                                          Mnie to parę razy uroczo dotknęło - jeździłam do szkoły tramwajem, lekcje o 7:30, ja z plecakiem, półmartwa z zaspania (7:10, w zimie - wyjście z domu jest baaardzo ciężkim zadaniem), REGULARNIE trafiał się ktoś, kto mnie usiłował wyaluzjować, wydyszeć albo zwyczajnie wykrzyczeć z upolowanego miejsca. Tylko dlatego, że przysypiałam jak tylko usiadłam i nie zauważałam żwawej 50-tki, która chciała odstawić swoją torbę.

                                          (kiedyś tak odjechałam lekko od otoczenia, patrzę na zegarek, żeby sprawdzić, czy się spóźniam, a zza pleców huknęło "Nauczyli cię w szkole na zegarku czytać, ale uprzejmości już nie nauczyli!!!", no żesz, co ja mam, oczy na karku?)
                                          • jiena Re: Przewrotne pytanie. Jakie zachowania u waszyc 11.02.12, 08:08
                                            "Mnie to parę razy uroczo dotknęło - jeździłam do szkoły tramwajem, lekcje o 7:30, ja z plecakiem, półmartwa z zaspania (7:10, w zimie - wyjście z domu jest baaardzo ciężkim zadaniem)
                                            I to jest tylko i wyłącznie trudne i męczące dla Ciebie, tylko Ty jesteś zaspana. A stara baba ( punkt widzenia zmienia się wraz z wiekiem) np. po nieprzespanej nocy, jedzie z torbą żeby Tobie zrobić na złość. Dziwię się, że chodziłaś do szkoły. Nie było to zbyt męczące? Guwerner przydałby się i może przy okazji wychował.
                                            Piszecie tutaj o empatii? Ale tylko w jedną stronę, w stronę Waszych interesów, w drugą nie działa. Co mnie obchodzi, że stara baba ma klimakterium. Ja, Ja mam okres.
                                            Konkluzja jedna - nie macie szacunku dla drugiego człowieka i nie nauczycie tego swoich dzieci. Odpyskować, wykrzyczeć, obrazić kogoś kto stanie na Waszej drodze czyli agresji, tego świetnie nauczycie swoje dzieci.
                                            • gazeta_mi_placi Re: Przewrotne pytanie. Jakie zachowania u waszyc 11.02.12, 12:52
                                              One mają szacunek smile Szacunek do wybranej grupy społecznej, do której same należą to jest do matek z dziećmi.
                                              Cała reszta społeczeństwa ma im służyć, przepuszczać w kolejkach (bo one w ciąży lub z małym dzieckiem, które się nudzi), ustępować miejsca.
                                              Ale w drugą stronę? One komuś (innemu ewentualnie niż grupa "ciężarna/matka z dzieckiem) coś ułatwić? A gdzie tam...
                                            • selvermane Re: Przewrotne pytanie. Jakie zachowania u waszyc 23.02.12, 10:29
                                              > I to jest tylko i wyłącznie trudne i męczące dla Ciebie, tylko Ty jesteś zaspan
                                              > a. A stara baba ( punkt widzenia zmienia się wraz z wiekiem) np. po nieprzespan
                                              > ej nocy, jedzie z torbą żeby Tobie zrobić na złość. Dziwię się, że chodziłaś do
                                              > szkoły. Nie było to zbyt męczące? Guwerner przydałby się i może przy okazji wy
                                              > chował.

                                              A gdzie napisałam, że tylko dla mnie? Kilkakrotnie oberwało mi się (słownie - aluzjami, opieprzem), bo, uwaga, ZASNĘŁAM w tramwaju (guwerner pomaga na zasypianie? nie wiedziałam) i PRZEZ TO nie zauważyłam jakiejś osoby, która stała nade mną. Co, miałam założyć alarm wokół siedzenia, żeby mnie obudził?

                                              Pewnie, że kobita nie wiedziała, że ja śpię. A ja nie wiedziałam, że ona stoi. Jesteśmy kwita. Aczkolwiek wątpię, żeby którąś z nich to obeszło. W każdym razie nie zauważyłam reakcji.

                                              No i kilka razy się zdarzyło (co doprowadziło mnie do małej, cichej furii), że mnie taka pani wyoutowała z siedzenia (bo jednak dzieckiem byłam kulturalnym i w miarę uprzejmym), po czym postawiła w to miejsce torbę. Pewnie, nastolatka może postać, bo wszystkie nastolatki są w 100% zdrowe i sprawne, ale biedna torba musi siedzieć. Bo pewnie torbę nóżki bolą suspicious