ciążowa obsesja

08.06.04, 17:31
czesc, mamusie in spe i nie tylkosmile
jestem swiezutko upieczona forumowiczka i choc czytuje wasze posty juz od
dluzszego czasu, dopiero teraz zdecydowalam sie ujawnic.. i w zwiazku z tym
ujawnianiem mam pytanie - czy jest jakis sposob na niemyslenie obsesyjnie o
zajsciu w ciaze..?!
ostatnio stalo sie to moja obsesja. na niczym nie moge sie skupic, jedyna
istotna kwestia to to, czy w tym miesiacu tez nic z tego nie wyjdzie, bo moze
jednak...zaczyna mnie to juz meczyc straszliwie.
co miesiac wynajduje u siebie wszelkie mozliwe "objawy", dla siebie samej
staje sie juz uperdliwa do granic, nie mowiac juz o moim biednym niemezu,
ktory (jeszcze) znosi te moje wariactwa w miare spokojnie..wink
staram sie bardzo zachowac w miare zdrowy rozsadek, ale w obliczu kolejnych
kolezanek spodziewajacych sie dziecka robi mi sie coraz trudniej psychicznie,
no bo przeciez "ja tez bym chciala, najlepiej jutro"...
wiem, ze to brzmi idiotycznie, ze byly juz sumie podobne kwestie
poruszane,ale jakos mi sie zapodzialy w tej chwili..
macie moze jakies wlasne sposoby na "wyluzowanie sie" i niemyslenie tak
obsesyjnie o ciazy..?
bede strasznie wdzieczna za odpowiedz..
pozdrawiam was wszystkie bardzo serdecznie smile
nyx
PS. dodam jeszcze ze nie jest to zadna prowokacja, naprawde bardzo chce miec
dziecko, tyle ze po slubie, a to jakos za rok i naprawde mam problem, bo
obecnie nie moge o niczym innym myslec jak o tym, ze inni maja dzieci albo
zachodza w ciaze, a ja nie, ze moze jestem jakas "wybrakowana" w tym
wzgledzie itp.. moze powinnam sie udac do psychiatry...sad
    • eewa6 Re: ciążowa obsesja 08.06.04, 18:13
      A ILE MASZ LAT? JEŚLI MOŻNA WIEDZIEĆ...
      JA TEŻ MIAŁAM PARCIE NIESAMOWITE NA DZIECKO, ALE IM WIĘCEJ O TYM MYSLAŁAM TYM
      MOJE ŻYCIE STAWAŁO SIĘ MNIEJ ZNOŚNE I JAK TO ZWYKLE BYWA W CIĄŻĘ NIE
      ZACHODZIŁAM. AZ PEWNEGO DNIA PRZESTAŁAM O TYM MYŚLEĆ/ CHYBA JUŻ BYŁAM ZA BARDZO
      ZMECZONA/ I SKUPIŁAM SIĘ, ZRESZTĄ, NA MOJEJ NIBY TORBIELCE NA JAJNIKU, KTÓRA
      OKAZAŁA SIĘ PO PROSTU CIĄŻĄ!!!
      PONOĆ TE RZECZY MAJĄ ZWIĄZEK Z PSYCHIKĄ KOBIET. IM BARDZIEJ CHCESZ TYM MNIEJ
      MOŻESZ.POZDAWIAM I Z PEWNOŚCIĄ NIEDŁUGO ZOBACZYSZ TE WYMARZONE KRESECZKI. MNIE
      NIE MIAŁY OKAZJI ONE ZASKOCZYC, BO OD LEKARZA DOWIEDZIAŁAM SIĘ ZE JESTEM W
      CIĄZY. ALE POTEM ZROBIŁAM SOBIE W DOMU TEST/ TAK SOBIE/ ABY WŁASNIE UJRZEĆ
      KRESECZKI CZEGO I TOBIE ŻYCZĘ. MNIE SIĘ UDAŁO TO I TOBIE TEŻ SIĘ UDA!!!!!!!!!
      • annak1 Re: ciążowa obsesja 08.06.04, 19:31
        Jeśli można wiedzieć, to po jakim okresie udało się?
        • eewa6 Re: ciążowa obsesja 08.06.04, 19:56
          jakoś tak po roku...........
    • kasiaba1 Re: ciążowa obsesja 08.06.04, 20:22
      Ech, jakbym znała sposoby na wyluzowanie to nie czekałabym na pierwsze dziecko
      aż 5 lat, a tak poważnie to udało się jak połozyłam juz na tym krechę,
      przestałam liczyć dni cyklu, obserwować jajeczkowania, zmuszać męża do
      współżycia bo to "ten dzień", acha przedtem przeszłam jeszcze mnóstwo
      badań...wszystkie były dobre.
      Dobry okres na zajście w ciążę to chyba wakacje, jedziesz gdzieś w ładne
      miejsce, wypoczywasz, jesz pyszne rzeczy i...
      Powodzenia
    • edziaczek Re: ciążowa obsesja 09.06.04, 08:55
      Skąd ja to znam? Po ślubie staraliśmy się z mężem o dziecko przez półtora roku.
      Też miałam na tym punkcie obsesję. Do tego stopnia, że zaczęłam sobie wmawiać
      bezpłodnośćcrying.Poszłam do ginekologa, kóry dał mi skierowanie na badanie poziomu
      hormonów. Zrobiłam badania. W międzyczasie tragicznie zmarł mój ojciec, co
      bardzo mocno przeżyłam. Przestałam myśleć o dziecku, nie miałam do tego głowy i
      czasu. Moja mama została praktycznie bez środków do życia na 3 pokojowym
      mieszkaniu z moją 24 letną studiującą siostrą. Mi też się nie przelewało.
      Problemów była masa. Wyjechałam z mężem na długo wczesniej planowany urlop. Tam
      odpoczęłam, wyluzowałam, nabrałam dystansu do wszystkiego i... zaszłam w
      ciążęsmile Po powrocie poszłam do mojej gin z wynikiem. Powiedziała, że to cud,
      że z taką wysokoą prolaktyną zaszłam w ciążęsmile! Michałek 6 czerwca skończył
      roczek i jest naszym oczkiem w głowie. Maja rada!!! Wyluzuj, odpocznij, wyjedź
      gdzieś ze swoim niemężem i nie myśl o tym! Powinno pomóc!!!
    • melka_x Re: ciążowa obsesja 09.06.04, 10:52
      Wysoki poziom prolaktyny, która jest efektem stresu może spowodować nawet
      czasową (ale czasowąsmile niepłodność. Czyli błedne koło, im większy przeżywasz
      stres w związku z każdą kolejną miesiączką, którą odbierasz jako niepowodzenie,
      tym masz mniejsze szanse na zajście w ciążę w kolejnym cyklu.
      Wiem, że najłatwiej mówić o wyluzowaniu, w praktyce to jednak trudne. Może
      postaraj się skupić na czymś innym? Planowanie wyjazdu marzeń? A może ślub
      będzie dobrą okazją? Tak po ponad roku starań zaszła w ciąże moja znajoma.
      Przygotowania na tyle ją zajęły, że dopiero w dniu ślubu obudziła się, że nie
      ma okresu i tym sposobem mąż dostał w prezencie ślubnym test. Powodzenia.
      Pozdrawiam
      Magda
      • kiciakicia Re: ciążowa obsesja 09.06.04, 11:34
        Wyluzować się tylko to nie takie proste, ja od 4 mc staram zajść w ciążę z tą
        różnicą że moja córeczka ma teraz 2 latka i chcemy mieć drugie. Obsesja jest i
        to dość duża, ostatnio nawet kupiłam sobie testy owulacyjne i okazałao się że
        w zeszłym cylku wogule nie miałam owulacji (co potwiedził lekarz i długość
        cylku) natomiast w tym cyklu testy wykazały owulacje i jak dobrze poszło to
        teraz jestem w ciąży tylko że trzeci dzień ale może i nie jestem. Mi też
        lekarz powiedział że mam przestac myśleć o tym (pocieszył mnie że on czekał na
        swoja drugą córeczke rok - więc mam jeszcze dużo czasu) może spróbujmy
        faktycznie zająć się czymś innym a nie myślami na temat ciąży.
        Pozdarawiam Anita
        • kocianna Re: ciążowa obsesja 10.06.04, 19:41
          Mnie też się udało dopiero kiedy przestałam o tym myśleć. Dodam, że moja
          obsesja była na tyle silna, że stresowała mojego męża tak, że mógł
          być "sprawczy". W końcu poszłam do lekarza, okazało się że mam niedomogę
          lutealną, muszę się ustawić hormonalnie, więc porzuciłam myśli o ciąży... i
          zaszłam na drugi dzień po wzięciu pierwszej tabletki duphastonu!
    • jula04 Re: ciążowa obsesja 10.06.04, 21:14
      Mnie się udało szybko zajść w ciążę, bo po pięciu miesiącach, ale pamiętam, że
      kiedy kochaliśmy cię z mężem w celu prokreacji wink to nic nie wychodziło.
      Dopiero jak już przestałam się martwić i pogodziłam się z myślą, że trzeba
      będzie poczekać , może nawet długo, to wtedy zaskoczyło. Wystarczył wyluzowany
      sex, bez presji, przy czadowej muzyce big_grin. Ale zdaję sobie sprawę, że miałam
      szczęście i nie zawsze to tak wygląda. W każdym razie wśród moich kolżanek
      starających się o dziecko zauważam bardzo prostą zależność ich starań od
      stresu, który temu towarzyszy. Jedna czuje presję wieku, bo to już ostatni
      dzwonek, a druga stara się już bardzo długo co ją bardzo dołuje, a problemy
      rodzinne na dodatek jej tego nie ułatwiają.
    • agaszopa Re: ciążowa obsesja 11.06.04, 13:04
      Miałam kiedys podobnie nie myślałam o niczym innym tylko o dziecku a Ono jak
      sięnie pojawiało tak sięnie pojawiało.Zaczynałam juz odwiedzać lekarzy i bardzo
      siębałam że woóle nie będę Go miała bo jak sięokazało mam jeden jajnik
      obumarły.Byłam załamana i postanowiłam za namową męża troszke
      odpocząć.Pojechaliśmy na tydzień w góry i...na drugi miesiąc brak
      okresu.Szczeście radość i mały Szymon za dziwięć miesięcy.Pozdrawiam więc
      sredecznie i naprawdę warto troszkę psychicznie odpuścić i pomyśleć o czymś
      innym a wszystko będzie dobrze.smile
    • nyx Re: ciążowa obsesja 17.06.04, 11:36
      dzięki, dziewczyny, za odzew smile

      eewa6, odpowiadając na Twoje pytanie, mam 25 lat..smile tia, wiem, ze to moze byc
      juz ten czas, w którym tzw. 'zegar biologiczny' nieubłaganie daje o sobie znać..

      staram sie zastosować do rad i wyluzowac sie, odblokowac psychicznie.
      jestem po leczeniu hormonalnym wlasnie z powodu podwyzszonego stanu prolaktyny
      (bynajmniej nie byl spowodowany stresem, choc czasem zaluje, bo wlasciwie to
      nie wiem czym. lekarz tez nie wie) i po dwoch latach wizyt w szpitalu, gdzie do
      jednego pokoju czekaja dziewczyny z problemami i chorobliwa checia posiadania
      dziecka, a do pokoju obok wchodza szczesliwe przyszle mamusie na KTG... powiem
      szczerze, ze bylo to ciut dolujące doświadczenie, no bo jak tu nie zazdroscic i
      nie patrzec smutno. kiedy samemu tez by sie tak strasznie chcialo, a nie mozna..

      bylo minelo, teraz niby jest wszystko ok. wiec zbieram sie na urlop i moze to
      mi pomoze w kwestii odblokowania sie psychicznie i nabrania dystansu do samej
      siebie.
      a wtedy moze dnia ktoregos pieknego zdziwie sie niepomiernie i umre z radosci
      po zrobieniu testu smile

      pozdrawiam Was wszystkie najserdeczniej, dziekuje za wszelkie dobre zyczenia i
      ze swojej strony życze powodzenia we wszystkim co robicie, a przede wszystkim
      slonca jak najwiecej smile

      nyx
Pełna wersja