Zdumienie moje nie ma granic

31.01.12, 01:02
Bedzie o rodzenstwie. Doroslym rodzenstwie.

Wystepuja:
Ojciec
Corka Ania
Corka Zosia

Relacjonuja:
corka Gosia
syn Zbych

Sytuacje opowiada mi corka Gosia i Syn Zbych, Zbych byl swiadkiem, ale sie nie wtracal, a Gosia na biezaco byla informowana przez telefon aby zaraz potem poinformowac mnie.

Cofnijmy sie w czasie. Cztery lata temy corka Zosia kupila samochod na kredyt. Nie miala jednak zdolnosci kredytowej wiec kredyt wziela na ojca. Zosia splacala kredyt okolo pol roku poczym stracila prace i wyjechala zagranice. Samochod zostawila ojcu. Ojciec przez kolejny rok go splacil i sobie go zatrzymal. Z tym ze ojciec mial jeszcze jeden samochod i matka tez swoj miala, czyli we dwoje mieli trzy (wszystkie dzieci poza gniazdem).

Teraz, po 4 latach od zakupu auta, corki Ania i Zosia wrocily w rodzinne strony. Ania jest wolna trzydziestolatka. Raczej nie pali sie do pracy, jesli juz to do zabawy. Ma dosc kosztowne zainteresowania, lubi dalekie podroze, przyjemnosci sponsoruje jej facet, na codzien utrzymuja ja rodzice i panstwo (zasilki), okazjonalnie sobie dorabia bo jest dosc niezla wizazystka.

Zosia jest samotna matka. Po powrocie wpowadzila sie do mieszkania pietro wyzej w bloku rodzicow. Z wyksztalcenia jest ksiegowa, ale po 10 latach ksiegowania rzucila te prace w cholere, schudla 30 kg, zrobila kursy i zostala trenerem personalym. Zalozyla wlasna firme i z uporem szuka klientow do ktorych musi dojezdzac.

No i teraz zaczyna sie jazda. Obie, Zosia i Ania chca ten trzeci samochod, ktory kupila Zosia, a ktory splacal w wiekszosci ojciec. Ojciec dal samochod Zosi. Ania jest oburzona i obrazona bo uwaza, ze ma takie samo prawo do samochodu tatusia jak Zosia. Potrzebuje auto do przewozenia latawcow (uprawia kitesurfing). Gosia, ktora jest 3000km dalej tez jest oburzona telefonicznie, bo "jakby byla blizej to by tez sie wyklocala o swoja czesc".

Zbych na to patrzyl z politowaniem, nie wyklocal sie (o swoj pedal czy kierownice tudziez lusterko samochodu tatusia) tylko poszedl z ojcem na piwo, a potem mi calosc zrelacjonowal.

Siostry wyznaja zasade, ze sprawiedliwie znaczy po rowno i nie moze tak byc, ze jedno cos dostaj a inne nie. Ja na to, ze ja bym sie nie wyklocala, bo rodzice maja prawo dysponowac swoja wlasnoscia jak chca. A Gosia z placzem prawie: no ale czy to fair? czy to fair? Chcialam jej to jakos wyjasnic, wiec zapytalam, czy to jej zdaniem fair, ze Nowakowa pracuje jak osiol cale zycie a Kowalska caly ten czas jedzie na zasilku? I wiecie co? Zrozumiala, ale i tak sie obrazila tongue_out
    • bi_scotti Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 01:19
      Trzymaj ze Zbychem!
      smile
      • yenna_m Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 14:24
        ano dokładnie smile
        i nie mieszaj się w konflikt wink
    • hamerykanka Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 03:05
      Moim zdaniem ojciec powinien oddac Zosi rownowartosc owego polrocznego kredytu , po czym moze swoja wlasnoscia rozporzadzic jak chce, lub pozwolic jej splacic reszte kredytu i miec samochod.
      Jak widac oddanie samochodu "za friko" czy nawet w uzytkowanie, budzi niesnaski w rodzinie. Poza tym Zosia powinna nauczyc sie ze w ten sposob niei wystawia sie kogos do wiatru (branie na ojca kredyt i wyjazd za granice i jak rozumiem, zaprzestanie splacania rat ) i odpowiedzialnosci za swoje wybory. Ani, Zbychowi i Gosi nic do tego, to sprawa miedzy Zosia i ojcem.
      Takie jest moje zdanie.
    • kozica111 Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 06:10
      A więcej tych dzieci nie mieli?
    • nabakier Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 08:01
      Przecież to już stary samochód. Nie ma się o co kłócić.
      • heca7 Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 08:51
        Samochód powinna dostać Zosia. A potem niech się jakoś rozliczy z ojcem o ile on tego chce. Córka Ania niech sobie lata na tych latawcach, przy braku jakichkolwiek zarobków to najtańszy a wręcz darmowy sposób transportutongue_out Uważam, że nic się jej z tego samochodu nie należy.
        • graue_zone Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 09:23
          Popieram!
    • madame_edith Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 09:20
      Ja na moją siostrę mogę liczyć zawsze, ona na mnie też. W mojej rodzinie funkcjonuje zasada, że pomaga się temu, komu pomoc jest najbardziej potrzebna i nikt nikogo nie rozlicza z tego co mu się "należy". Nie pomyślałabym, że to taka rzadkość.
      • gulcia77 Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 09:58
        Amen, madame, amen. Sprawa dla mnie niepojęta i przeraźliwie smutna. Jak to te cholerne pieniądze rządzą ludzkimi poczynaniami...
      • claudel6 Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 11:22
        u mnie tak samo! czytam takie relacje jak bajki o zelaznym wilku, że tez istnieją takie rodziny i takie w nich stosunki :o
    • moopsinka Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 09:23
      U mojego męża w rodzinie była podobna batalia.
      Mój mąż, jako jeszcze gołowąs-kawaler mieszkający w domu rodzinnym, dostał od rodziców samochód (stary, ale sprawny), gdyż dojeżdżał w tym czasie na studia i do pracy poza rodzinną miejscowość i ciągle pożyczał auto ojca. Na co podniósł się krzyk starszego brata, który również zarządał samochodu, a jeszcze lepiej jego równowartości - bo nie ma prawa jazdy, a nawet gdyby miał, to w zasadzie nie miałby gdzie nim jeździć. Powód roszczeń ten sam, co przytoczony przez autorkę wątku: ma być po równo.
      Na nic zdały się tlumaczenia, że przecież kilka lat wcześniej rodzice zakupili mu mieszkanie i jeśli będzie kiedys potrzebowal pieniędzy - to na pewno mu pomogą. On chciał już, bo po równo ma być i basta!
      Mi naturalne wydaje się to, że rodzice nie nakupią naraz mieszkań czy samochodów wszystkim swoim dzieciom po równo jak lizaków, ale ja jestem jedynaczką więc o walce w stadzie mało wiem...
      • chipsi Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 09:38
        > Na nic zdały się tlumaczenia, że przecież kilka lat wcześniej rodzice zakupili
        > mu mieszkanie
        Widzę że zaniki pamięci dotyczące darowizn są powszechne. Mój mąż dostał od rodziców kilkunastoletni samochód (zepsuty do kompletu. Po naprawie i założeniu gazu udało nam się go sprzedać za niecałe 3tys) Siostra męża dostała połowę domu i druga połowę ma w testamencie. Mimo to jej mąż zrobił dym że mamy mu za to oddać naszego malucha.
        Moi rodzice też swojego czasu żeby pomóc mojemu bratu sprzedali samochód i kamping i strasznie się zadłużyli. Teraz podarowali mi działkę a brat nazwał mnie oszustką spadkową bo on nic nie dostał....
    • default Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 09:51
      Jak czytam takie historie, to cieszę się, że jestem jedynaczką....
      Mój mąż za to ma trzy siostry, wszystkie dość zamożne, a jedna w ogóle milionerka. Ich mama, umierając poleciła, by jej mieszkanie (50 m2 w starym bloku na Pradze) dostało się w całości synowi, który jako jedyny w tym momencie nie miał własnego mieszkania (niestety nie zdążyła tego zarządzić formalnie na piśmie). Dwie siostry miały już swoje domy, a trzecia tych domów w ogóle miała kilka, w Polsce i zagranicą.
      No i właśnie ta trzecia zaparła się, że ona swojej części tego mieszkania się nie zrzeknie, choćby nie wiem co, ma ją spłacić, inaczej nie odpuści...
      Odpuściła, ale dopiero po roku przepychanek sad
      • aqua48 Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 10:00
        default napisała:

        > No i właśnie ta trzecia zaparła się, że ona swojej części tego mieszkania się n
        > ie zrzeknie, choćby nie wiem co, ma ją spłacić, inaczej nie odpuści...

        No, ale własciiwe dlaczego miała się zrzec przysługującej jej prawnie części spadku? Gdyby matka chciała naprawdę dać wszystko synowi, to zadbałaby żeby przeprowadzić sprawę jak należy, testamentem, a i tak wydziedziczonym córkom należałby się zachowek, i to niezależnie od majątku, który posiadają.

        W sytuacji wyżej opisanej ojciec powinien spłacić córkę Zosię jeśli ona ma dowody spłaty rat kredytu i dysponować autem jak chce. Branie kredytu na inną osobę lub pozwolenie wzięcia kredytu na siebie, przez kogoś innego pociąga za sobą konsekwencje i dorośli, umysłowo sprawni ludzie powinni zdawać sobie z tego sprawę.
        • chipsi Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 10:04
          > No, ale własciiwe dlaczego miała się zrzec przysługującej jej prawnie części sp
          > adku?
          Przyzwoitość nakazuje.
        • madame_edith Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 10:05
          > No, ale własciiwe dlaczego miała się zrzec przysługującej jej prawnie części sp
          > adku?

          Z czystej ludzkiej przyzwoitości? Bo pomogłaby w ten sposób własnemu bratu będąc w sto razy lepszej sytuacji materialnej? Takie to niepojęte?
          • aqua48 Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 11:26
            madame_edith napisała:

            > > No, ale własciiwe dlaczego miała się zrzec przysługującej jej prawnie czę
            > ści spadku?
            >
            > Z czystej ludzkiej przyzwoitości? Bo pomogłaby w ten sposób własnemu bratu będą
            > c w sto razy lepszej sytuacji materialnej? Takie to niepojęte?


            Mnie się wydaje nieprzyzwoite oczekiwanie zrzeczenia się swojej należnej części spadku od brata/siostry tylko dlatego, że reszta jest majętniejsza od jednego z nich. Mieszkanie można spieniężyć, pieniądze podzielić i biedny brat mógłby wpłacić swoją część kwoty na nowe mieszkanie, a na resztę wziąć kredyt, jak wszyscy.
            Oczywiście, że rodzeństwo jeśli chce może też zrzec się spadku, ale wymaganie od nich takiego poświęcenia wydaje mi się nie na miejscu. Są rozmaite sposoby pomocy, np. pożyczka.
            • chipsi Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 11:35
              Wyrazy współczucia Aqua. Z taki podejściem do najbliższych musisz być strasznie samotna.
            • default Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 12:09
              aqua48 napisała:

              >> Mnie się wydaje nieprzyzwoite oczekiwanie zrzeczenia się swojej należnej części
              > spadku od brata/siostry

              Mój mąż wcale się nie domagał, przeciwnie, wolał uniknąć tych scysji i przepychanek, to że w końcu mieszkanie odziedziczyl zawdzięcza wyłącznie samozaparciu dwóch sióstr, które przysięgły sobie, że spełnią ostatnią wolę matki i póty urabiały tę trzecią, najstarszą, póki jej nie przekonały. Mój mąż w ogóle w tym nie uczestniczył.
            • madame_edith Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 12:11
              Serio Aqua, nie mieści mi się w głowie takie myślenie jak Twoje. Przecież to brat i siostra, a nie obcy ludzie.
              Bogu dzięki mam taką rodzinę, która się wspiera jak może.
            • default Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 14:23
              aqua48 napisała:

              >> Oczywiście, że rodzeństwo jeśli chce może też zrzec się spadku, ale wymaganie
              > od nich takiego poświęcenia wydaje mi się nie na miejscu.

              Taaa, akurat w tym przypadku to było straszne "poświęcenie". Upieranie się przy dziedziczeniu 1/4 dziadowskiego mieszkania, którego wartość nawet w całości stanowiła kwotę - jak dla tej pani - "na waciki". No ale - pewnie - skoro jej "przysługiwało" i była "w prawie" , to dlaczego przy okazji nie napsuć krwi najbliższej rodzinie, prawda ?
        • claudel6 Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 11:32
          No, ale własciiwe dlaczego miała się zrzec przysługującej jej prawnie części sp
          > adku?

          bo jest jego siostrą, nie obcym człowiekiem? bo ma sytuacje materialną 100 razy lepszą?
          a jak jest w Twojej rodzinie, tez tak sobie "pomagacie"?
      • landora Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 10:07
        Ten wątek trzeba zapamiętać i przywoływać w wątkach, gdzie panie twierdzą, że trzeba mieć co najmniej dwójkę dzieci, bo "rodzeństwo będzie się wspierać". Hahaha
        • claudel6 Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 11:34
          no nie?
        • paskudek1 Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 15:01
          oj tak, kocham te teksty o wspieraniu sie na wzajem rodzeństwa itp. Ostatnio mnie tak przekonywała do drugiej ciąży znajoma smile Bo ona ma brata i jej synek tez będzie mial a nasz taki samotny. No to jej pokazałam na przykładzie mojej mamy, ze mimo że ma brata to jest sama a najbliższą rodzinę, najbardziej oddana i stała są krewni jej, zmarłego już, drugiego męża smile Ja mam siostre rodzoną ale najlepszy kontakt mam z rodzeństwem ciotecznym smile
          A co do rzeczonych sióstr i ich roszczeń, tzn roszczeń Ani to niech sie wypcha,
      • bezpocztyonline Testament ustny: trzech świadków 31.01.12, 11:10
        default napisała:

        > Mój mąż za to ma trzy siostry, wszystkie dość zamożne, a jedna w ogóle milioner
        > ka. Ich mama, umierając poleciła, by jej mieszkanie (50 m2 w starym bloku na Pr
        > adze) dostało się w całości synowi
        , który jako jedyny w tym momencie nie miał w
        > łasnego mieszkania (niestety nie zdążyła tego zarządzić formalnie na piśmie).

        A trzech niespokrewnionych niespowinowaconych świadków było?
        Trzeba było zawołać sąsiadów czy pielęgniarki i lekarza.
        Normalny testament ustny w sytuacji obawy rychłej utraty życia spadkodawcy.
        Tak samo ważny, jak i notarialny.

        Jednakże o ile testator przeżyje dłużej, jak pół roku od uczynienia tego testamentu, to jednak sam musi swoją wolę spisać, lub napisać jednak notarialny.

        Jeśli przed upływem pół roku od uczynienia testamentu ustnego umrze - testament taki jest ważny i robiąc sprawę spadkową taki testament się zgłasza.

        Świadkowie powinni spisać, co usłyszeli i podpisać, ale jeśli nawet tego nie zrobią, to stawają przed sądem, jako świadkowie.

        Warunek: muszą widzieć i słyszeć, być w pełni zdolni do czynności prawnych, no i nie mogą mieć żadnych korzyści ze spadku ani oni, ani ich krewni czy powinowaci.
        • default Re: Testament ustny: trzech świadków 31.01.12, 12:04
          bezpocztyonline napisała:

          >> A trzech niespokrewnionych niespowinowaconych świadków było?

          No niestety nie było, bo z obcych byłam tylko ja (nie byliśmy jeszcze wtedy małżeństwem) - poza tym siostry z mężami. Niemniej wola mamy była ogólnie znana i dwie siostry oraz szwagrowie całkowicie się z nią zgadzali. One w ogóle nie robiły z tego kwestii, same były zdziwione czemu ta trzecia tak się postawiła. A ponieważ po jakimś czasie dała się przekonać i nigdy do tematu nie wracała - to myślę, że tak po prostu miała ochotę trochę nabruździć, taki charakterek ...
    • claudel6 Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 11:32
      u mnie np. było tak: mój ojciec zmieniał samochód – został mu stary, wieloletni z dużym przebiegiem, ale wypasiony – amerykańska wersja japońskiej limuzyny. w tamtym czasie akurat była z wizytą u ojca moja siostra przyrodnia mieszkająca na co dzień za oceanem. i ona ojcu podpowiedziała: ale oddaj ten samochód X (czyli mi). ja wtedy nie jeździłam samochodem (byłam teoretycznym kierowcą), więc ojciec sam o tym nie pomyslal. ale kiedy mi ten samochód dał, to się zmobilizowałam i wzięłam dodatkowe lekcje jazdy. w każdym razie to dzięki siostrze miałam pierwszy samochód (a przecież tez mogła sie upominac o swoją część).
      i to jest siostra, z którą mam bardzo słaby kontakt, widujemy się raz na kilka lat. mam jeszcze siostrę rodzoną, która by mi samochód sama kupiła, jakby tylko mogła
    • rosapulchra-0 Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 11:50
      Uwielbiam takie roszczeniowe suki.
      M.in. dlatego powtarzam moim dzieciom, że u nas nie ma po równo, to nie komunizm, socjalizm czy inna utopia.
    • iceland.3 Re: Zdumienie moje nie ma granic 31.01.12, 14:49
      Jak ja się cieszę, że mam normalną siostręwink. Ona już pracuje, a ja nie i przez całe studia mnie sponsorowała. A to dla młodej zeby sobie coś fajnego kupiła, a to dla młodej żeby pojechała na wakacje, a to dla młodej ksiązki bo w bibliotece deficyt, a przeciez musi to zdac. Czy jak zaczne pracowac to bedzie chciala zwrotu pieniedzy i zrobi mi rachunek ile na mnie wydała bo ma być po równo? a w zyciu!nic by nie przyjeła. Istnieją jeszcze normalne relacje w rodzinie i całe szczescia. Dziwię się, ze mają miejsce podobne sytuacji. Bardzo się dziwię.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja