doublemamma28
31.01.12, 11:08
Ide dzis rano do osiedlowego sklepu po buly,patrze a przed sklepem stoja dwa wozki.W jednym niemowle,a w drugim roczniak moze,pomine juz fakt ze na dworzu ziab jak Holender.Wchodze do sklepu i co widze:stoja mateczki i o czym prawia?!!,o zaginionej Madzi.Przeklenstwa i gromy pod adresem mamy Magdaleny leca jak woda,wiec pytam czyje to dzieci tak marzna na zewnatrz i tracam cos o niebezpieczenstwie,bo widze ze dyskusja sie nie konczy.I co slysze?
"Eeee,one spia i sa przypiete!OMG!"
Krew zalewa!
Dyskusja trwa jakies 15 minut i smiem sadzic ze zaczela sie dlugo przed moim przyjsciem,do dzieci nie wyglada nikt,nikt!
Zgrozo! Bezmyslnosc to malo powiedzianie!
Musialam to napisac,bo cos usiedziec nie mog