Czy są jakieś granice oszczędności???

01.02.12, 10:26
Staram się żyć oszczędnie, ciężkie to zadanie do wykonania. Ale z pewnych rzeczy nie jestem w stanie zrezygnować,żeby się nie odczłowieczyć. Z czego nigdy nie zrezygnowałybyście????
    • moofka Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 10:33
      ??
      bardzo zalezy
      inaczej oszczedza sie majac do dyspozycji 1000 zł inaczej 6000
      • mamaemmy Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 11:02
        Wszystko jest kwestią dobrego gospodarowania.
        Uwierz mi,że były czasy kiedy mialam baardzo malo kasy-lata chude i dzięki nim nauczylam się zyc oszczednie i to bardzo.
        Od jednej dziewczyny z forum (anias29 smile) nauczyłam sie jednej rzeczy- jesli nie masz wystarczajacych srodków,to nie mysl jak tu zaoszczedzic,ale jak więcej zarobić.
        zerknij tez na forum Oszczedzamy i zakupy-gdzie sa fajne promocje opisane.Ja ostatnio opsialam jak kupiłam Emce 10 par rajtek za 5zl w H&M (zawsze tam jej rajtki kupuję,tyle,że za 30zl,więc zaoszczedzilam..no policz..sporo)
      • zefirek1612 Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 15:10
        z antyperspirantu
    • echtom Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 11:12
      Z Nescafe, żytniego chleba i pomagania chorym kotom.
    • ira_07 Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 11:57
      Ja też nie jestem w stanie z pewnych rzeczy zrezygnować na rzecz odkładania pieniędzy, ale jakbym musiała oszczędzać, żeby ich w ogóle starczyło to bym zrezygnowała i nie było by wyjścia.
      Dlatego rozgraniczan oszczędzanie w sensie rozsądne gospodarowanie, odkładanie na coś - tu na pewno nie można zrezygnować z warzyw, dobrego chleba, z wykupywania leków, ogólnie z własnego zdrowia, edukacji, nie powinno się z drobnych przyjemności.
      I oszczędzanie bo brakuje na wszystko - jak nie masz kasy, to nie masz i nie przeskoczysz - zero teatru, kina, książek, wyjść, nie stać cię na rybę czy mięso to jesz placki ziemniaczane i kluchy.

      I byłabym ostrożna z tym odczłowieczaniem - są ludzie, którzy muszą ostro oszczędzać, na wszystkim, sądzisz, że są odczłowieczeni? I jak się muszą czuć czytając takie słowa?
      • mondovi Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 14:50
        > I byłabym ostrożna z tym odczłowieczaniem - są ludzie, którzy muszą ostro oszcz
        > ędzać, na wszystkim, sądzisz, że są odczłowieczeni?
        zgadzam się zupełnie.
    • ma_dre Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 12:02
      ze swiezych warzyw i w miare zdowego jedzenia.

      Popieram przedmowczynie, jak sie nie ma kasy to sie mysli jak zarobic, nie jak oszczedzac. Z pustego to i Salomon...
    • solejrolia Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 12:20
      osobiście nigdy nie zrezygnowałabym z internetu. tyle.

      ale nie wiem, czy są granice, chyba nie ma.
      prawdy są dwie:
      1. jak się nie ma, to się nie wydaje. to niestety smutna prawda.
      a jeśli ma się, a mimo to oszczędza się kosztem rodziny, to jest już skąpstwo i kiedyś odbije się na nas.
      2. a jak jest za mało to trzeba zrobić wszystko by było więcej- tu możliwości jest wiele, przede wszystkim dorobić, zmienić pracę na lepiej płatną (gdyby to było takie proste), zwrócić się o pomoc ( w ostateczności)

      w oszczędzaniu podchodzę do tematu tak, że zawsze mogę zastąpić tańszym substytutem,
      np. kategoria przyjemności- zamiast wyjście do teatru spacer po lesie, zamiast zakupu kolejnej pozycji w empiku- wypożyczenie książki w bibliotece,
      w kategorii leki, o ile to tylko przeziębienie! to zamiast Gripexu wcinam czosnek z miodem i cytryną,
      kategoria żywność- jeśli ledwo starcza na jedzenie, to zaopatrujemy się w rzeczy wyłącznie o konkretnej wartości odżywczej i powrót do natury, tj. sama uprawiam warzywka, lub chociaż na parapecie stawiam doniczkę z pietruszką na natkę. nie kupuję pierogów czy krokietów, tylko sama w miarę moich umiejętności przygotowuję te posiłki. zamiast ciasta w cukierni sama piekę.
      itd itd
    • iwoniaw Nie ma takiej rzeczy, z której nie zrezygnowałabym 01.02.12, 12:28
      NIGDY gdybym została do tego zmuszona przez okoliczności. No bo niby co mogłabym zrobić, gdybym NAPRAWDĘ została pozbawiona środków na "coś tam" oraz możliwości ich pozyskiwania?
      Łatwo jest mówić, że najlepiej zarobić - tak, to oczywiście prawda, dopóki zdrowie i okoliczności pozwalają na zarabianie. Teraz oczywiście nie jestem jeszcze wrakiem człowieka w wieku mocno podeszłym, mam normalną sytuację (w sensie: dach nad głową, środki na jedzenie i ubranie oraz opłaty za media) i mogę sobie dywagować, czy w przypadku np. podwyżki cen wszystkiego: rezygnuję z kawy na mieście/ kupowania książek/ kremu droższego niż 10 zł/szt. czy biorę dodatkowe godziny, ale jeśli bym się znalazła w dramatycznej sytuacji (nagła utrata zdrowia i dochodów równocześnie - a to nierzadko w parze idzie, wbrew pozorom), to porady "zarób sobie" są równie sensowne jak "nie mają chleba, więc niech jedzą ciastka".
      • bi_scotti Re: Nie ma takiej rzeczy, z której nie zrezygnowa 01.02.12, 14:20
        Byly czasy gdy zrezygnowalismy wlasciwie z wszystkiego, co nie bylo niezbedne do zycia i pracy (dojazdy); z czego nie da sie zrezygnowac to pasta do zebow, papier toaletowy, mydlo, najtanszy proszek/plyn do prania, podpaski. Wszystko inne jest negotiable ... Najlatwiej oszczedzac na jedzeniu - dorosly czlowiek naprawde nie musi duzo jesc smile Nikomu nie zycze takiego stanu finansow. Aha, czasem jest i tak, ze po prostu NIE MA PRACY i opcja "nie oszczedzac, wiecej zarabiac" jest zdecydowanie poza zasiegiem. Life.
    • landora Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 14:43
      Oszczędzanie ma sens, sama staram się oszczędzać, odkładać, kupować taniej itp.
      Ale nie spłukiwanie wody w toalecie albo wywieszanie bluzki "żeby się przewietrzyła" zamiast prania to już dla mnie krok (albo i dwa) za daleko. więcej w tym wątku - niektóre "sposoby" prowadzą zapobiegliwość do granic absurdu, tym bardziej, że to są ludzie niezamożni, ale też nie przymierający głodem. Rzecz dzieje się w UK.
    • mondovi Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 14:56
      >Ale z pewnych rzecz
      > y nie jestem w stanie zrezygnować,żeby się nie odczłowieczyć.
      brak czego Cię odczłowiecza?
    • nabakier Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 15:11
      Czy są jakieś granice oszczędzania...
      dolne czy górne?

      bo górne to wyznacza płótno w kieszeni
      a dolne to nie wiem...nie doświadczyłam

      A na serio to na szczęście nie musiałam jeszcze tak oszczędzać, by być na granicy biedy. Pewnie wszystko zależy od tych granic.

      Nie zrezygnowałabym z koniecznych leków, podstawowego jedzenia, opłat.

      Z rzeczy niekoniecznych trudno by mi było zrezygnować z kawy i z netu. Hm...co jeszcze...z książek? (no może te by się dało pożyczyć, choć bardzo nie lubię).
      Mężowi z herbaty, dobrej wołowiny i wina.
      Dzieciom z ...(dzieci mają zaskórniaki od babci big_grin)
      • nabakier Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 15:13
        ps. poczułam się jakoś niestosownie...
      • iuscogens Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 15:16
        No proszę Cię, jakbyś naprawdę nie miała kasy np. na jedzenie to chyba byś się nie zastanawiała czy kupić kolejną książkę czy też poświęcić się pożyczyć z biblioteki i nie głodować.
        Nie byłam w takiej sytuacji, ale podejrzewam, że oprócz jedzenie i podstawowych kosmetyków nie ma rzeczy z której bym nie zrezygnowała jakbym musiała.
        • nabakier Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 19:53
          Przeca podzieliam rzeczy na konieczne i niekonieczne- jedzenie było w koniecznych, a książki w niekoniecznych smile
    • kota_marcowa Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 15:27
      Używanie słowa nigdy jest tutaj ryzykowne. Piramida maslowa się kłania. Przy niezaspokojonych potrzebach fizjologicznych, wszystkie inne odchodzą w niebyt.
    • mgd3 Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 15:28
      wodakryniczna napisała:
      > Ale z pewnych rzecz
      > y nie jestem w stanie zrezygnować,żeby się nie odczłowieczyć.

      No napisz z jakich rzeczy nie jesteś w stanie zrezygnować? Bo ja nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. uncertain Ze wszystkiego można zrezygnować - zależy od sytuacji. I niestety - wszystkiego nie przewidzisz.
      Np. zwykły samochodowy wypadek - mąż ginie, ty połamane kończyny, dziecko obrażenia różne - na leki musisz wydać kilka tysięcy m-cznie. Z czego byś wtedy nie zrezygnowała "żeby się nie odczłowieczyć"?

      Trochę agresywnie mi ten post wyszedł, ale w pewnym wieku dorasta się do pełnej akceptacji powiedzenia "nigdy nie mów nigdy".
      • iuscogens Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 15:32
        A no właśnie nie ma co udawać, że jakby np. nasze dziecko miałoby głodować to byśmy się zastanawiały czy można książkę wypożyczyć a nie kupić...
        • aqua48 Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 15:44
          No właśnie, tak a propos wątku. Parę miesiecy temu spotkałam na ulicy panią, ktorą znam z widzenia od dluższego czasu i pani owa zaczepiła mnie żaląc się w jakie straszne tarapaty wpadła, syn stracił pracę, i nie mają kompletnie z czego żyć i czy bym nie mogła jej jakoś wspomóc. Cóż, nie wiem czy to prawda, czy coś tam rzeczywiście się tragicznego podziało, czy pani umysłowo zachorowała, ale była: w eleganckim kożuszku, z świeżą farbą na starannie ułożonych i polakierowanych włosach i umalowana "na bogato".
          Nie wiem czy mam rację, ale raczej zanim wyciągnęłabym rękę na ulicy to starałabym się spieniężyć kożuszek i poświęcić czas na co innego niż dokładne malowanie sobie twarzy i paznokci.
          • myszmusia Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 15:50
            bo jakby była brudnai obszarpanym łachu to bys predzej jej cos dała? watpie.

            Jak miala lepsez czasy to jej tez korzuch został - niby jak ma go spieniezyc i ile za niego dostanie? kilka kilo jedzenia? i co dalej - bez czegos na grzbiet i bez jedzenia.
            • aqua48 Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 16:15
              myszmusia napisała:

              > bo jakby była brudnai obszarpanym łachu to bys predzej jej cos dała? watpie.

              Nie, chodzi raczej o wiarygodność i o to że nie wyglądała jakby rzeczywiście zabrakło jej pieniędzy na cokolwiek, a poza tym nie byłam pewna czy jak otrzyma coś to wyda na to jedzenie czy raczej na nową kredkę do ust HR.
              W tym drugim wypadku raczej nie byłabym skłonna do pomocy finansowej. Z resztą w takiej sytuacji zawsze wolę iść z kimś do sklepu i kupić mu coś do jedzenia niż dawać forsę do ręki.


        • nabakier Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 19:55
          Kurde, Iusc. wróć i przeczytaj raz jeszcze.
    • drinkit Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 15:54
      - zdrowe jedzenie
      - pielęgnacja cery (nie mówię o górnej półce, ale zestaw odpowiednio dobranych kosmetyków)
      - wakacje (w chudej wersji może być i namiot nad jeziorem zielonogórskim, albo spanie na sianie u górali, ale musi być)
      - fryzjer
    • martishia7 Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 16:01
      Zasadniczo to ciężko jest zrezygnować z wody i jedzenia. Wszystko inne to dyskusja typu "nie przeżyłabym bez bidetu".
      • paartycja Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 16:41
        martishia7 napisała:

        > Zasadniczo to ciężko jest zrezygnować z wody i jedzenia. Wszystko inne to dysku
        > sja typu "nie przeżyłabym bez bidetu".

        o to,to big_grin
        aczkolwiek na dzień dzisiejszy nie byłabym w stanie zrezygnować z :
        -masła
        -dobrego chleba najlepiej na zakwasie
        -kremu nawilżającego (może być najtańszy)
        -internetu
        -komórki
      • morgen_stern Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 19:39
        Martishia, biorę do sygnatury, boskie smile
    • edelstein Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 16:50
      Z wlasnej woli zrezygnoealam z ulubionego jedzenia(dieta Dukana)czuje sie odczlowieczona,szczegolnie gdy moj syn je eklerki obok mniewinkz wszystkiego mozna zrezygnowac jak sie chce albo musi,od stycznia zrezygnowalam z papierosow,na szczescie rezygnacja z czegos “bo musze“nie nastapila i mam nadzieje nie nastapi.
    • triss_merigold6 Re: Czy są jakieś granice oszczędności??? 01.02.12, 18:01
      Zależy od kwoty jaką dysponuję i potrzeb.
      Generalnie staram się racjonalnie wydawać kasę, korzystać z promocji i wyprzedaży sezonowych, nie lać wody bez sensu etc.
      W określonej sytuacji prawdopodobnie byłabym w stanie zrezygnować ze wszystkiego, aby tylko biologicznie przetrwać i zapewnić przeżycie dzieciom.
      Piramida Maslowa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja