paliwodaj
02.02.12, 02:18
swiezo z dzisiejszego poranka
Zaprowadzilam corke do przedszkola. Wychodzac na korytarzu przykucnelam nad biblioteczka z ksiazkami, po czym podnioslam glowe i widze 2 policjantow. Na poczatku myslalam ze sie poprzebierali bo to czasy balow karnawalowych, ale patrze i patrze a oni prawdziwi( serio mialam glupie skojarzenia) Patrze jeszcze raz , a przed nimi stoi dziewczynka, w kurteczce z plecakiem. Oni widac nie obeznani w okolicy, pytam czy moge cos dla nich zrobic. Oni mi na to " ze przywiezli dziewczynke z ulicy XY ( bardzo ruchliwej) byla sama. Wskazala to przedszkole. Przybiegla dyrektorka, zapytala dziecko czy jest z nia wszystko w porzadku. Policjanci poprsili o dane kontakowe i razem z dyrektorka odeszli.
Dziecko caly czas bylo bardzo spokojne, widac ze wogole nie plakala, stala grzecznie
Mala jak mysle chodzi do 4-latkow, bo moja corka do 3 latkow i wiem ze nie z jej grupy.
No i tak siedze i mysle , gdzie opiekunowie?, czy wyszla za pozwoleniem - bo widac bylo po plecaku ze gotowa do przedszkola, czy moze z jakies patologicznej rodziny, czy matka zaslabla?