noemi29
06.02.12, 22:03
"Bartłomiej Waśniewski podkreśla, że kiedy pomagał żonie wynosić z mieszkania wózek z dzieckiem, ich córka jeszcze żyła. Pytany, czy wierzy w nieszczęśliwy wypadek, odpowiada: "Ciężko teraz powiedzieć, w co się wierzy".
Matka twierdzi, że wypadek zdarzył się w mieszkaniu, po kąpieli dziecka. Ojciec twierdzi, że córeczka żyła, gdy wychodzili z domu. O co chodzi? Przecież to jest zupełnie niespójne.
W dalszej rozmowie, ojciec twierdzi, że matka cofnęła się po pieluchy i wtedy to musiało się stać. Czyli same niedomówienia i wyglada na to, że kłamstw ciąg dalszy...