znacie takie "charakterki"?

08.02.12, 10:54
a może same jesteście tego przykładem?

im bardziej narozrabia i zwrócona zostanie mu uwaga, że zachował się niestosownie,
tym bardziej się ...obrażasad

jak postępować z osobnikiem? najwygodniej byłoby sprawę przemilczeć, ale nie potrafięsad, a w stanie głębokiej obrazy też nie potrafię funkcjonowaćsad
jak żyć?
    • princess_yo_yo Re: znacie takie "charakterki"? 08.02.12, 11:03
      sarkazm i ignorowanie osoby jako takiej, mi to pomaga, to czy robi jakies wrazenie na specjalach ktorzy sie w ten sposob zachowuja nie obchodzi mnie zupelnie big_grin
    • an_ni Re: znacie takie "charakterki"? 08.02.12, 11:04
      a to maz czy ktos obcy?
    • rosapulchra-0 Re: znacie takie "charakterki"? 08.02.12, 11:07
      Dlaczego przemilczeć?
      Zachowaj się niestosownie i też się obraź.
    • a.nancy Re: znacie takie "charakterki"? 08.02.12, 11:35
      hm, mój mąż smile
      a raczej był taki, bo ostatnio doznał oświecenia i jest do rany przyłóż (nie, nie ma kochanki, to akurat pewne tongue_out)

      jak postępować? chyba tylko spokojnie porozmawiać. stosując "komunikat JA",tzn. bez oskarżeń i zarzutów, czysto informacyjnie "wydarzyło się to i to, co sprawiło, że poczułam się tak i tak".

      w niektórych przypadkach sprawdza się technika "spinki":
      www.treco.pl/kariera/porady-szczegoly/id/28
      Spinka - Sprecyzuj Pozytywy I Negatywy Konsekwencje Alternatywy. Jest to metoda, która pozwala na bardzo bezpieczne przekazywanie informacji pracownikowi, ponieważ precyzuje to, co robi on bardzo dobrze i nie należy tego zmieniać, następnie, nad czym należy się skupić, by być lepszym, co należy zniwelować. Ciekawym rozwiązaniem jest przekazywanie w tej formie konsekwencji danego zachowania, więc pomaga ona uzmysłowić sobie, dlaczego coś jest niepożądane. Na sam koniec podawane są alternatywne zachowania (słowa / zdania itp.), które ułatwią wdrożenie zmiany. Zwracam też Państwu uwagę na spójnik „I” po informacji pozytywnej. Pamiętajmy, że słowo „ale”, które naturalnie nasuwa nam się na usta po wypowiedzi pozytywnej ma tendencje do całkowitego przekreślania przekazanej uprzednio wypowiedzi. W praktyce oznacza to mniej więcej: „Jesteś fajny, ale…”. Proponuję: „Jesteś fajny i…”.
      • nabakier Re: znacie takie "charakterki"? 08.02.12, 11:50
        Jeśli to, co przed "i" pozostaje w uczciwym, a nie manipulacyjnym związku z tym, co po nim, to jest ok. Bo jak nie, to o kant d...- manipulacja jeszcze bardziej uderzy w skrytykowanego w ten sposób, jak tylko to rozgryzie.
        Jak pozostaje w uczciwym związku, to nie jest to żadna metoda, ale normalne dostrzeganie złożoności zjawiska.
        Użycie sformułowania "metoda" suponuje niestety, manipulację-tu: erystyka.
        • a.nancy Re: znacie takie "charakterki"? 08.02.12, 12:52
          > Jak pozostaje w uczciwym związku, to nie jest to żadna metoda, ale normalne dos
          > trzeganie złożoności zjawiska.

          po pierwsze, użyłam sformułowania "metoda" z lekkim przymróżeniem oka.
          po drugie, pewnie że w nieuczciwym g...o da. założyłam z góry istnienie dobrej woli.
          po trzecie, złożoność zjawiska można dostrzegać, ale w praktyce nie umieć opanować emocji i wyrwać się z błędnego koła wzajemnych oskarżeń. wtedy przydaje się "metoda" - nie jako manipulacja, a jako sposób wyrażania własnych myśli i potrzeb. wierzę, że można się tego nauczyć.
          • nabakier Re: znacie takie "charakterki"? 08.02.12, 13:42
            zwróciłam uwagę na pewien wymiar takich "metod"- erystyczny właśnie. I tylko to.
    • redheadfreaq Re: znacie takie "charakterki"? 08.02.12, 13:02
      Miałam taką współpracownicę. Coś koszmarnego, przypadek niereformowalny. Gdyby jeszcze chodziło o jakieś bzdety między nami, to bym po prostu zmilczała, ale laska wypłaszała nam klientów swoją ignorancją.

      Z reguły na takie osoby działa opisanie, co nam (lub w tamtym przypadku - klientom) "robi" takie zachowanie, czyli - zamiast "Jesteś taki-owaki" - "Czuję się ignorowana i sfrustrowana gdy cośtam". Na tamten przypadek nic nie pomagało, nawet świadomość, że utrata klienta = mniejsza premia, a za wyjątkowo "grube" wybryki, jak siedzenie na czacie na służbowym kompie, mimo zakazu, dyrekcja leciała po premii bardzo fajnemu kierownikowi.
    • default Re: znacie takie "charakterki"? 08.02.12, 13:17
      Przykład I : mój mąż.
      Wykładam treściwie, rzeczowo i bez zbędnych uwag (np. potępiających czy podających w wątpliwość inteligencję obwinionego) istotę i konsekwencje postępku. Następującą potem lawinę kontroskarżeń i fochów po prostu ignoruję ("gadaj, gadaj, ja i tak wiem swoje").
      Przykład II : moja mama.
      W ogóle nic nie mówię, gdyż wywołałby to rozpacz mamy p.t. "tak, jestem stara, nikomu niepotrzebna i wszystko robię źle". Ewentualnie przy okazji nawiązuję do konsekwencji postępku, ale jakby w oderwaniu od jej winy, za to z naciskiem na mój w związku z tym problem (np. opowiadając jakie miałam problemy ze zwrotem niepotrzebnie przez nią zakupionego przedmiotu, nie wspominam absolutnie, że gdyby nie robiła głupstw, to ja bym tych problemów nie miała).
    • zolla78 Re: znacie takie "charakterki"? 08.02.12, 13:33
      Czyżbyś znała mojego męża smile
      A tak serio. Nie ma na to rady chyba niestety.
      Jak na zwróconą uwagę słyszę, że ja to zrobiłam albo tamto, to spokojnie mówię, że nie rozmawiamy o mnie ale o nim, jak uważał, że wtedy się źle zachowałam, to powinien był mi o tym wtedy powiedzieć, by dać szansę na zmianę zachowania, ale ani to ani nic innego nie zmienia tego, że teraz to on się źle zachował i że ma docenić to, że ja mu daję szansę na zmianę zachowania/przeproszenie kogoś/naprawienie sytuacji itp. I potem nie dyskutuję o tym dalej. Jakiekolwiek dalsze ataki na mnie albo ignoruję albo odpowiadam, że atak jest najlepszą formą obrony tylko w przysłowiu, nie w związku.
      Jeżeli z kolei się obraża, to też mówię spokojnie, że "jak rozumiem, jesteś obrażony na mnie za to, że zrobiłeś....to i to... a ja śmiałam nie udawać, że tego nie dostrzegłam. Zastanów się czy to na pewno dobry powód do obrażania się".
      Nie powiem by przynosiło to jakiś wymierny skutek, ani metoda pierwsza ani druga, ale przynajmniej nie udaję, że wszystko jest ok. Czasem odpuści po czymś takim. Czasem nie, ale trwa to krócej niż jak wdawałam się bezsensowne dyskusje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja