usunięcie ciązy...

09.06.04, 22:06
... znajoma chce usunąć ciąże. Ma 29 lat i 4 letnią córeczkę, i wlasnie
wpadla, jest w 7 tygodniu i nie chce tej ciazy (tatuś też nie) Jest
zdecydowana i uparta jak nie wiem co. Wiem, ze mialaby ciezkie warunki. Sama
wychowuje córę, praca... Ale ja po prostu nei moge zrozumiec... Przeciez jest
juz matką... Inni staraja sie na kazdy mozliwy sposb by miec dziecko, jeszcze
inni walcza o kazdy dzien swojego chorego dziecka... a inni nie chca mieć
tego cudu... Ja wiem, że dla niej to w tej chwili żaden cud, tylko same
problemy...
Najgorsze ze chyba nic już nie mogę zrobić sad((
    • anatemka Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 22:16
      może zaadoptuj jej dziecko.
      • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 22:18
        anatemka napisała:

        > może zaadoptuj jej dziecko.

        Wiesz wlasnei chodzi o to, ze jak napisałam jej, czy nie lepiej urodzić oddać
        do adopcji niż usunąc, to odp, że NIE!

        A ja niestety nie mam mozliwosci, by adoptowac dziecko. Mam 21 lat, studiuję,
        nie pracuję, nie mam męża itd itp

        Ale serce mi po prostu peka, na tą myśl co chce zrobić
    • qwsd Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 22:27
      Mam pytanie.
      Ile potrzeba twojej znajomej pieniędzy, żeby utrzymała tę ciązę? O ile więcej
      musiałby zarabiać je mąż? Innymi słowy ile jest warte życie jej dziecka? Czy
      jeśli pogorszy się jej standing finasowy zabije pierwsze dziecko? Uważam, że
      argument finansowy jest kompletnie absurdalny. Kiedy moja żone zachodziła w
      ciąże byłem zadłużeony i miałem zerowy stan na koncie. Dzis mamy śliczną 2-
      letnia Zosie i jesteśmy bardzo zamożni.Los pomaga przyzwoitym ludziom...
      Michał
      • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 22:40
        Drogi Michale,

        ja jej decyzji nie mogę zrozumieć! Dlatego napisałam tutaj. Jestem
        wstrząśnięta. Nie wiem co mam jej powiedziec, bo wszystkie moje argumenty
        odrzuciła. Wiem, ze jej ciezko, tatuś dziecka, go nie chce, jakiś miesiąc temu
        się rozstali. Jednak nie potrafię zrozumieć, że jako matka podjęła taką
        decyzję. Nie potrafię zrozumieć jak wogóle można podjąć taką decyję. Ja nie
        wiem co mam robić. Nie jest to moja jakaś bliska znajoma, ale bedę miala do
        siebie żal do konca zycia, ze nie zrozobiłam wszystkeigo co się da by uratować
        to dziecko.
        • woman_in_love ale kościół zrył mózgi 21-latkom, piękne pokłosie 21.11.15, 19:36
          religii w szkołach.
          • clio_1 Re: ale kościół zrył mózgi 21-latkom, piękne pokł 21.11.15, 19:39
            To wątek sprzed 11 lat...
          • mamati3 Re: ale kościół zrył mózgi 21-latkom, piękne pokł 21.11.15, 19:42
            No tak 11-lat temu były jakieś wartości moralne a teraz niestety mamy tylko takie woman in love.
    • karinka21 Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 22:30
      no jak możesz napisać-zaadoptuj jej dziecko-to głupie. Chodzi o to żeby ona je
      urodziła i wychowała. jak może nie chcieć swojego dziecka-trzeba było się nie
      za przeproszeniem ..... tylko pomyśleć o konsekwencjach tego. A jak już poczęło
      się dzidzi to je mordować? Zapytaj się jej-żeby popatrzała w oczy swojemu
      starszemu dziecku i czy te starsze też zabije, jak będzie jej źle.? co powie
      swojemu drugiemu dziecku, że zamordowała mu siostryczkę lub braciszka szok!!
      ludzie co sie na tym swiecie dzieje- dajemy przykład młodzieży, że wolno
      zabijać, powiedz jej że zaniedługo dzięki takim osobom jak ona będzie też wolno
      mordować starszych ludzi i karta może się odwrócić i jej dziecko, te które ma,
      powie, ty mogłaś to ja mam już Cię dosyć, ciężko mi też mogę Ci pomóc w
      przejściu na tamten świat...
      • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 22:44
        karinka21,

        ja tez ego nie rozumiem! Pytałam jej czy sobie wyobraża by córci też nie
        było... Bo pierwsza ciąża też wpadeczka. To powiedzial, ze wtedy miala inną
        sytuację.
        Nie wiem w jaki jej sposób przemówić... Nie chce na nią naskakiwać, Chce zrobić
        to w jakiś łagodny i sprytny sposób. Ale pomysły mi się już wyczerpały sad((
      • olga32 Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 22:46
        Myślę, że pomysł o adopcji wcale nie jest głupi. Narazie trzeba walczyć o życie tego dziecka a potem
        rozwiąże się sprawa jego wychowania. Jeśli ona nie będzie chciała zająć się nim ( co wbrew nie jest
        niemożliwe) to na pewno znajdą się ludzie, którzy je pokochają i przyjmą do siebie. I nie chcę póki co
        pisać więcej, bo taka decyzja i zdecydowanie w tej kwestii, bardzo mnie złości, gdyż sama miesiąc temu
        straciłam swoje poczęte dzieciątko sad Pytam tylko: gdzie tu sprawiedliwość???
        • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 22:52
          olga32,

          Bardzo mi przykro z powodu Twojego Aniołka ;-( Przyjmij wyrazy wspólczucia.
          Wiesz, ja też nie rozumiem dlaczego ten świat jest taki niesprawiedliwy,
          zwłaszcza w przypadku "obdarowywyania" dziećmi. Jedni się starają latami, by
          mieć swoją kruszynkę, jeszcze walczą o każda chwilę swojego chorego dziecka, a
          jeszcze inni tracą ten mały cud zaczym się urodził, choć bardzo go kochali...
          Ale niestety są własnie tacy, którzy podemują takie decyzje. Ja się dziś
          popłakałam, bo nie wiem co mam robić! Jak ocalić to małe dzieciątko.

          Ja też od razu pomyslałam o adopcji... Wiem, że wiele par z chęcia by
          zaadoptowało takie maleństwo. Ale znajoma powiedziala, ze przecież te kilka
          miesiecy ciązy...

          Tak, ja chcę walczyć o życie tego dziecka!!! Dlatego zwracam się do Was, byście
          mi jakoś pomogli ją przekonać!
        • anatemka Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 22:57
          uważam, że każdy ma prawo decydować czy chce urodzić dziecko czy nie. Fakt,
          lepszym rozwiązaniem jest urodzenie dziecka i pozostawienie go w szpitalu, niż
          aborcja. Ale kobiety nie maja chyba świadomości, że mogą tak poprostu zostawić
          dziecko , bez żadnych sankcji, na porodówce. Stąd pewnie te wszystkie maluszki
          na śmietnikach.
          • bzeebze Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:02
            anatemka napisała:

            > uważam, że każdy ma prawo decydować czy chce urodzić dziecko czy nie. Fakt,
            > lepszym rozwiązaniem jest urodzenie dziecka i pozostawienie go w szpitalu,
            niż
            > aborcja. Ale kobiety nie maja chyba świadomości, że mogą tak poprostu
            zostawić
            > dziecko , bez żadnych sankcji, na porodówce. Stąd pewnie te wszystkie
            maluszki
            > na śmietnikach.
            >

            z punktu widzenia etyki, moralności i sumienia masz absolutną rację,
            jednak baba która szykuje się na zabieg z całą pewnością tymi kategoriami nie
            patrzy
            9 m-cy nosić potem w bólach rodzić potem dłuugo dochodzić do siebie, żeby i tak
            obcym oddać
            a tak, mysli sobie pół godziny i po problemie

            cóż, drogo sie te dzieci dostaje, bardzo drogo
            • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:06
              bzeebze napisała:

              > z punktu widzenia etyki, moralności i sumienia masz absolutną rację,
              > jednak baba która szykuje się na zabieg z całą pewnością tymi kategoriami nie
              > patrzy
              > 9 m-cy nosić potem w bólach rodzić potem dłuugo dochodzić do siebie, żeby i
              tak
              >
              > obcym oddać
              > a tak, mysli sobie pół godziny i po problemie
              >
              > cóż, drogo sie te dzieci dostaje, bardzo drogo

              Mysli sobie ze pol godziny i po problemie... Tylko ten problem bedzie miala do
              konca zycia!!!
              • bzeebze Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:20
                > a tak, mysli sobie pół godziny i po problemie
                > >
                > > cóż, drogo sie te dzieci dostaje, bardzo drogo
                >
                > Mysli sobie ze pol godziny i po problemie... Tylko ten problem bedzie miala
                do
                > konca zycia!!!
                >
                >
                myslisz, że będzie ją to po latach kosztowało więcej niż urodzenie i porzucenie?
                nie sądzę
                • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:32
                  bzeebze napisała:

                  > > a tak, mysli sobie pół godziny i po problemie
                  > > >
                  > > > cóż, drogo sie te dzieci dostaje, bardzo drogo
                  > >
                  > > Mysli sobie ze pol godziny i po problemie... Tylko ten problem bedzie mial
                  > a
                  > do
                  > > konca zycia!!!
                  > >
                  > >
                  > myslisz, że będzie ją to po latach kosztowało więcej niż urodzenie i
                  porzucenie
                  > ?
                  > nie sądzę

                  Nie do konca o to mi chodziło. Chodziło mi o to, ze przecież to nie jest tylko
                  te pół godziny... Ze na pewno nigdy o tym nie zapomni i bedzie ja to duzo
                  kosztowało. A czy więcej, nie wiem.
          • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:02
            anatemka napisała:

            > uważam, że każdy ma prawo decydować czy chce urodzić dziecko czy nie. Fakt,
            > lepszym rozwiązaniem jest urodzenie dziecka i pozostawienie go w szpitalu,
            niż
            > aborcja. Ale kobiety nie maja chyba świadomości, że mogą tak poprostu
            zostawić
            > dziecko , bez żadnych sankcji, na porodówce. Stąd pewnie te wszystkie
            maluszki
            > na śmietnikach.
            >

            Ja tez tak uwazalam... dopóki nie spotkałam się z taką sytuacją osobiście.

            Wydaje mi się, że ona wie, że może zostawić dziesckow szpitalu bez rzanych
            konsekwencji, ale ona chyba obawia sie ciazy i... tego co ldzuie powiedzą, jak
            ma dać radę z pracą otp itd

            Niby mówi ze zdaje sobie sprawe z konsekwencji usuniecia. Tych psychicznych
            konsekwencji. Ale ja w to nie wierzę, że można zdawać sobie z tego sprawę!
    • karinka21 Ja je adoptuję!!!! 09.06.04, 22:57
      Nie mam kokosów, jest ciężko, ale wychowalibyśmy dzidzię . nie masz jakiś gazet
      o zabijaniu dzieci? Tam niekiedy są takie zdjęcia, że każdej się odechce. Jak
      coś znajde dam znać.
      • moniqueee Re: Ja je adoptuję!!!! 09.06.04, 23:05
        karinka21 napisała:

        > Nie mam kokosów, jest ciężko, ale wychowalibyśmy dzidzię . nie masz jakiś
        gazet
        >
        > o zabijaniu dzieci? Tam niekiedy są takie zdjęcia, że każdej się odechce. Jak
        > coś znajde dam znać.


        niestety gazet nie mam...z reszta ona mieszka w innym miescie. Ale kiedyś
        widziałam coś w necie. Musze poszukać. Trudno niech sie na mnei obrazi, nie
        bedzie chiala mnei znac, nei zalezy mi na tym. Musze odszukać ten link
    • karinka21 Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 22:59
      a ja uważam ,że decyzję, o urodzeniu dzidzi podejmować należy w chwili
      współżycia(przedsmile), jeśli chce się przyjemności, trzeba się z nią liczyć.
      • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:03
        karinka21 napisała:

        > a ja uważam ,że decyzję, o urodzeniu dzidzi podejmować należy w chwili
        > współżycia(przedsmile), jeśli chce się przyjemności, trzeba się z nią liczyć.


        W zueplnosci sie zgadzam. Ale stało się. Wiec teraz trzeba mysleć o tym jak
        uratować dzidzię, a nie o tym, że nie pomyśleli, albo coś zawiodło.
        • erinaceus Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:13
          Pokaż koleżance zdjecia USG robione w technologii 3D- widziałam gdzieś niedawno
          w necie. Widac na nich wyraźnie,że taki klikudniowy płód, to już całkiem spory
          człowieczek. Tak naprawdę, to to jest chyba podstawowy problem (chociaż pewnie
          dotyczy głównie facetów i niematek) - ludzie nie zdają sobie sprawy, czym jest
          aborcja - to nie jest "usunięcie ciązy" (jak język to ładnie maskuje), ale
          zabicie żywej istoty.
          A może warto byłoby zadeklarować koleżance konkretną pomocna czas ciązy i po?
          Trzymam kciuki za maluszka.
          • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:16
            erinaceus

            masz rację, może to dobry pomysł z tymi zdjeciami maluszków na USG. Dzięki.
            Tylko qurcze mnie dziw wlasnie to, ze ona to chyba jako matka powinna sobie
            jednak zdawac sprawe ze to maly czlowieczek...
            Z pomocą to dobry pomysł, tylko, ze ja nie za bardzo mogę jej takowej udzlić.
          • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:19
            heh , ale jak kobieta się zdecydowała , to takie zdjecia niewiele pomogą ...
        • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:16
          Wiesz , może to się wydać szokujące i może nie powinnam o tym pisac i
          przyznawać się publicznie do takich rzeczy , ale jedyną myślą , jedynym
          argumentem , który odwiódł mnie od aborcji mojego drugiego dziecka , było
          to ,że tyle samo zapłacę za tabletkę RUcośtam i nielegalną aborcję lub bilet i
          wizę do USA i aborcję w USA , co za wyprawkę dla dzidziusia .
          No i nie zrobiłam tego ...
          A byłam na maxa załamana , kiedy się okazało ,że jestem w 2. ciąży ...
          Na samym początku robiłam wszystko ,zeby poronić . Paliłam paczki papierosów ...
          Kiedy okazało się ,że ciąża jest zagrożona ( kosmówka odklejona i krwiak )to ja
          się w duchu cieszyłam !!!Nie brałam duphastonu i biegałam z roczną córką na
          spacery do parku ...Dźwigałam dużo w czasie przeprowadzki do 2. mieszkania ...
          Teraz jestem b. szczęśliwa i widzę wiele pozytywów dwójki dzieci w krótkim
          odstępie czasu .
          Jeśli Twoja koleżanka też jest w takim stanie , to może argument materialny ją
          przekona .
          Nielegalna aborcja to ryzyko i kupa kasy ...
          Nie warto !
          • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:19
            asiaasia1

            dzieki za argument. Znieram się do poważnej rozmowy z nią. Choć już wiele razy
            ją przekonywałam róznym argumentami.

            Uściskaj swoje pociech ode mnie smile
            Pozdrawiam
    • triss_merigold6 Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:05
      Dziwię się, że w ogóle wiesz o decyzji znajomej. W tym kraju i zdając sobie
      sprawę z komentarzy oraz prób usilnego przekonywania usunęłabym po cichu i bez
      zwierzania się wokoło.
      Nie wtrącaj się. Masz inne życie, dużo łatwiejsze jak dotąd, jesteś młodsza i
      łatwo Ci radzić bo to NIC nie kosztuje.
      Kobieta ma prawo usunąć lub urodzić i tylko do niej powinna należeć decyzja.
      Jak chcesz pomóc to siedź cicho i nie moralizuj.
      • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:11
        triss_merigold6 napisała:

        > Dziwię się, że w ogóle wiesz o decyzji znajomej. W tym kraju i zdając sobie
        > sprawę z komentarzy oraz prób usilnego przekonywania usunęłabym po cichu i
        bez
        > zwierzania się wokoło.
        > Nie wtrącaj się. Masz inne życie, dużo łatwiejsze jak dotąd, jesteś młodsza i
        > łatwo Ci radzić bo to NIC nie kosztuje.
        > Kobieta ma prawo usunąć lub urodzić i tylko do niej powinna należeć decyzja.
        > Jak chcesz pomóc to siedź cicho i nie moralizuj.

        Tak masz rację. Ja do tej pory też tak myślałam. Ze jak ktos ma trudną
        sytuację, to może lepiej dla dziecka ze go nie ebdzie na tym swiecie. Ale teraz
        tak nie myślę!!!

        Siedziec cicho nie potrafię. Bo mam wrazenia, ze ta dziewczyna nie zdaje sobie
        do konca sprawy z tego co chce zrobic i jakie to bedzie mialo konsekwencje.
        O decyzji jej wiem. Jestesmy "dalekimi" znajomymi. Chciała się po prostu
        wygadać?

        Nie moralizuję! Oki - jestem o wiele młodsza, nie mam problemów aż takich. Ale
        to nie znaczy że jestem głupia małolata.
        • triss_merigold6 Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:17
          Nie napisałam, że jesteś głupia małolata, nie wmawiaj mi proszę.
          Dorosła kobieta jest, podjęła decyzję więc katowanie jej zdjęciami
          pięciomiesięcznych płodów podpisanych jako 5-tygodniowa ciąża jest nie na
          miejscu. Może będzie żałować, może nie ale to jej sprawa. Jako pełnoletnia,
          myśląca osoba ma większe prawa do decydowania o sobie niż zarodek.
          Pewnie chciała się wygadać, popełniła błąd że akurat Tobie. Z równym
          powodzeniem mogła się zwierzyć kościelnemu telefonowi zaufania.
          • anatemka Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:23
            moniqueee
            możesz jej pomóc tylko w jeden sposób: pomagając. Zapewnij pomoc materialną,
            wsparcie, opieke w ciąży i nad dzieckiem kiedy się urodzi. Piszesz że nigdy nie
            byłas w takiej sytuacji, a teraz jesteś. Nie jesteś! To tamta kobieta jest nie
            ty. Może jesli FAKTYCZNIE bedziesz w takiej sytuacji, to też zdecydujesz się na
            aborcję. Może kiedys peknie prezerwatywa, zawiedzie tabletka albo ktos cie
            (tfu,tfu) zgwałci. Wtedy będziesz w takiej sytuacji. A teraz nie wpędzaj tamtej
            kobiety w poczucie winy. Wierz mi, decyzja o aborcji nigdy nie jest dla kobiety
            łatwa( nie licząc skrajnej patologii)
            • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:30
              anatemka

              Ale sama nie mam jej jak pomóc finansowo sad W dodatku mieszka daleko.
              Jak pisałam, że nigdy nie byłam w takiej sytuacji mialam na mysli coś innego.
              Mianowicie, to, ze nigdy nie wiedzialam o tym ze jakas znajoma osoba, chce
              usunac ciąze. Inaczej sie patrzy na cos, gdy jakby nas bezposrednio nie dotyka.
              Wiem, ze byc moze i kiedys mi moze przydarzyc sie wpadka, i tez moge tak
              pomyslec. Ale mysle ze chcialabym by byl ktos przy mnie wtedy i uswiadmil co
              chce naprawde zrobic, bo byc moze w chwili podejmowanai decyzji beda mna
              targały emocje, a rozum bedzie siedzial cicho...
              Moze rzeczywiscie pomysl ze zdjeciami jest zly. Nie chce jej wpedzac w poczucie
              winy!!! Ale też nie mogę powiedzieć, tak, tak, pojelas ekstra decyzję.
            • e5121 Re: usunięcie ciązy...-zlinczujcie mnie 10.06.04, 09:11
              W Holandii nikt nie mówiłby o morderstwie.A u nas? Wszystko zależy od kultury w
              której się wychowujemy. Faktycznie to bardzo przykre, że ci co chcą nie mogą
              mieć dzieci,a inni...Ja jestem dzieckiem, którego nie abortowano. Ktoś mnie
              pokochał i ja tego Kogoś także, choć do chwili śmierci mojej Mamy nie
              wiedziałam, że jestem może dzieckiem jakiejś ...Zyć jest mi ciężko, moja Mama
              już nie żyje, miałm dobrą rodzine. Ale czasem wolałabym nie być...Może po
              tamtej stronie jest łatwiej? Tymczasem zafundowałam sobie dzieci i zostaję na
              tym świecie żeby je wychować. I wyłącznie.
              • e5121 Re: usunięcie ciązy... 10.06.04, 18:24
                W Holandii nikt nie mówiłby o morderstwie.A u nas? Wszystko zależy od kultury w
                której się wychowujemy. Faktycznie to bardzo przykre, że ci co chcą nie mogą
                mieć dzieci,a inni...Ja jestem dzieckiem, którego nie abortowano. Ktoś mnie
                pokochał i ja tego Kogoś także, choć do chwili śmierci mojej Mamy nie
                wiedziałam, że jestem może dzieckiem jakiejś ...Zyć jest mi ciężko, moja Mama
                już nie żyje, miałm dobrą rodzine. Ale czasem wolałabym nie być...Może po
                tamtej stronie jest łatwiej? Tymczasem zafundowałam sobie dzieci i zostaję na
                tym świecie żeby je wychować. I wyłącznie.
                Tymczasem dajcie spokój, bo moim zdaniem nie o mleko chodzi...

                • alpepe Re: usunięcie ciązy... 10.06.04, 19:13
                  czy róża, gdyby nie nazywać ją różą, inaczej by pachniała...?
                  Ja jestem dzieckiem chcianym, a też nie raz mi się nie chciało żyć, nawet
                  więcej..., jedyną rzeczą, która mnie powstrzymywała było poczucie, ze moi
                  rodzice nie potrafiliby z tym żyć, a ja ich kocham i staram się być
                  odpowiedzialnym człowiekiem. Więc nie zwalaj winy za swoją deprechę na fakt
                  bycia nieabortowanym dzieckiem!!!
          • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:24
            triss_merigold6

            Nie unoś się. Nie napsiałaś tak, owszem, ale ja poczułam tak się po
            przeczytaniu Twojej odpowiedzi. Ale ja Ci też tego nie wmawiam. Przykro mi, ze
            uważasz, że popełniła bład wygadując mi się. Do tej pory jak z nią rozmawiałam,
            jakoś nie miała pretensji, ze ja mam inne zdanie.
            Dorosła kobieta podjeła decyzję, masz rację, ale podjela ja w przeciagu dwóch
            dni. I to mam wrazenie ze nie jest do konca przemyslana decyzja.
            • triss_merigold6 Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:31
              W tym wypadku im szybciej tym bezpieczniej tj. im młodsza ciąża tym mniejsze
              ryzyko dla kobiety. Dwa dni na przemyslenie to faktycznie trochę za mało ale
              pozwól jej pomysleć samodzielnie. To nie TY bedziesz miała dodatkowe dziecko
              bez męża, to nie TY będziesz miała kłopoty z pracą i nikłe szanse na ułożenie
              sobie życia osobistego z dwójką maluchów. Nie Ciebie czekają problemy
              organizacyjne, nieprzespane noce i odpowiedzialność za wykarmienie kolejnego
              dziecka.
              Dlatego uważam, że nie powinnaś się wtrącać.
              • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:34
                w takim razie , jeśli to robi , to niech to będzie jak najbardziej bezpieczne
                dla niej ...
                • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:35
                  żeby córka nie została sierotą ...
                  • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:39
                    asiaasia1 napisała:

                    > żeby córka nie została sierotą ...

                    zabieg planuje za tydzień...
                    • bzeebze Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:48
                      moniqueee napisała:

                      > asiaasia1 napisała:
                      >
                      > > żeby córka nie została sierotą ...
                      >
                      > zabieg planuje za tydzień...

                      a co na to tatuś i mąż?
                      kto finansuje zabieg?
                      • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:54
                        bzeebze napisała:

                        > a co na to tatuś i mąż?
                        > kto finansuje zabieg?

                        Tatuś (nie mąż) - nie chce dziecka sad Bo pewnei gdyby było inaczej, to Jej
                        decyzja też by była inna...

                        Mają się rozliczyć...
                  • triss_merigold6 Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:40
                    Niech nie czeka jak nieszczęsna martwa bohaterka procesu pewnej ginekolog z
                    podziemia, która przerwała ponad 5-miesięczną ciążę. Kobieta dostała krwotoku i
                    nie zdążyli do szpitala.
                    Im młodsza ciąża tym mniejsze skutki uboczne.
                    • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:44
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Niech nie czeka jak nieszczęsna martwa bohaterka procesu pewnej ginekolog z
                      > podziemia, która przerwała ponad 5-miesięczną ciążę. Kobieta dostała krwotoku
                      i
                      >
                      > nie zdążyli do szpitala.
                      > Im młodsza ciąża tym mniejsze skutki uboczne.

                      Nie czeka.
              • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:37
                triss_merigold6 napisała:

                > W tym wypadku im szybciej tym bezpieczniej tj. im młodsza ciąża tym mniejsze
                > ryzyko dla kobiety. Dwa dni na przemyslenie to faktycznie trochę za mało ale
                > pozwól jej pomysleć samodzielnie. To nie TY bedziesz miała dodatkowe dziecko
                > bez męża, to nie TY będziesz miała kłopoty z pracą i nikłe szanse na ułożenie
                > sobie życia osobistego z dwójką maluchów. Nie Ciebie czekają problemy
                > organizacyjne, nieprzespane noce i odpowiedzialność za wykarmienie kolejnego
                > dziecka.
                > Dlatego uważam, że nie powinnaś się wtrącać.

                Masz rację. Nie mówię, że nie! Dziecko to wielka odpowiedzialność i wiele
                innych "rzeczy". Ale dziecko, to też czlowiek, to też istota...
                Mnie wlasnie nie pokoi ta szybkosc jej decyzji sad Ze to do konca nie jest
                przemyslane.
                A wtrącać na razie bardzo się nie wtrącam. Prosiłam by przemysłała jeszcze raz
                tą sytuacje... Nie wypominałam jej, że mogła o tym pomyslec wczesniej... Nic z
                tych rzeczy!
        • gandzia4 Re: usunięcie ciązy... 11.06.04, 20:39
          A ja myślę, że jeśli los tej kobiety nie jest ci obojętny to powinnaś ją
          wspierać niezależnie od tego jaką decyzję podjęła. Ona jest naprawdę w trudnej
          sytuacji i sądzę, że w tym momencie szuka po prostu mniejszego zła. A swoją
          drogą uważam, że powinnyśmy mieć prawo decyzji czy chcemy urodzić czy usunąć i
          to powinna być decyzja tylko i wyłącznie każdej z nas. Ale to jest już kwestia
          na inną dyskusję, może ogólnonarodową, może wreszcie państwo wysłuchałoby co do
          powiedzenia na ten temat mają wszystkie Polki, a szczególnie te w wieku rozrodczym.
      • qwsd Re: usunięcie ciązy... 10.06.04, 23:29
        Skoro kobieta ma prawo zabić nienarodzone dziecko to może też, twoim zdaniem
        zabić np 2 letnie? Tylko dyskretnie - proponuje beczkę po kapuście kiszonej.
        Juz była taka mądra "mamusia". Gadasz bzdury, jesteś niemoralna i głupia. Nie
        wiesz co to wyrzuty sumienia? Nie wiesz, że taki człowiek już nigdy nie będzie
        szczęśliwy? Twoje feministyczne bzdury w stylu Jarugi Nowackiej zachowaj dla
        siebie. gdyby całe społecznstwo tak myślało to przechodzilibyśmy obojętnie
        wobec każdej zbrodni. Nie wolno siedzieć cicho!!! Jeśli sama masz coś takiego
        na sumieniu to nie umniejszaj swojego poczucia winy wciągając w to innych.
        Michał
        • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 11.06.04, 06:48
          Ja jej nie przekonuję na siłę! Starałam się jedynie pokazać argumenty za tym by
          jednak nie zabiajła swojego nienarodzonego dziecka. Chcialam jej nieco otworzyć
          oczy, bo podejmując w takim stanie decyzje i tak szybko można czasem nie zdawać
          sobie sprawy z tego co się robi.

          Nie chciałabym też mieć do końca życia jakieś wyrzuty sumienia, że mogłam coś
          zrobić, a nie zrobiłam. Że własnie stałam obok i sobie patrzyłam - no tak ktos
          chce zabić swoje dziecko, super, ma fantastyczny pomysl.

          I proszę nie pouczajcie mnie, nie oceniajcie mnie po wieku! Ja nie mówię, że
          nie jestem młoda i że znam już życie od deski do deski. Ale to nie znaczy, że
          nie mam zielonego pojęcia jakie są konswkwencje i jakie mogą być trudności,
          gdyby zdecydowała się urodzić. Naprawdę mój wiek ma ty najmniej istotne
          znaczenie.

          Poza tym każdy ma prawo do swoich przekonań, myśli. Wiec gdybym całkowicie byla
          w blędzie nie znalazłabym tu ani jedenj osoby, która mnie popiera.

          Nie życzę jednak nikomu, by znalazł się w takiej sytuacji. Naprawdę super łatwo
          sie krytykuje, gdy się z czymś nie spotyka bezpośrednio. Co innego gdy sami
          lądujemy w takiej sytuacji. Mi też się wydawało kiedyś, że jęsli kobieta ma
          truddne warunki, to jej sprawa, niech sobie usunie. Teraz jednak stykając się z
          takim problemem bezpośrednio trudno mi stać obok i całkowicie nic nie robić!
          Tym bardziej, że Ona nie ma aż tak cholernie cięzkich warunków...
        • mamuna1 qwsd 11.06.04, 08:47
          masz rację,nie wiem co to wyrzuty sumienia,nie ma nic gorszego od tego...
          • mamuna1 Re: qwsd 11.06.04, 08:48
            źle napisłam-nie wiem dziewczyna co to wyrzuty sumienia,ja wiem bardzo
            dobrze....
      • ewulka303 Re: usunięcie ciązy... 15.06.04, 16:21
        Wiesz, dziwię się, że kobieta w ciąży może w ogóle tak myśleć. Czytam często
        Twoje posty i dochodzę do wniosku, że jesteś pozbawiona uczuć i sumienia. Jak
        możesz komuś, kto chce walczyć o dziecko (TAK DZIECKO a NIE PŁÓD!!!) mówić "nie
        moralizuj". To dobrze, że ktoś jeszcze myśli inaczej niż Ty. A kobieta i
        mężczyzna powinni myśleć przed lub w trakcie o konsekwencjach swoich figielków
        a nie mścić się za własną nieodpowiedzialność na dziecku!
        • ewulka303 Re: usunięcie ciązy... 15.06.04, 16:29
          Moja wypowiedż dotyczy triss_merigold.
    • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:43
      Różne są Wasze opinie. Moje zdanie też ewoluje. Jedni uważają, ze powinnam
      siedzeć cicho, inni że powinnam coś zrobic. Ja po prostu do Was napisałam, bo
      sama biję się z myślami. Myślałam, ze jakoś mi pomożecie. Nie naskakujcie na
      mnie, prosze, bo ja naprawdę nie chce źle.

      Wiem łatwo mówić, nie rób tego,jakos to będzie. Ale jeszcze łatwiej nei robić
      kompletnie nic...

      Poza tym co innego się myśli, gdy spotyka sie z taką sytuacją, gdzieś dlaeko, u
      kogoś obcego, a co innego gdzieś blisko...
      • anatemka Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:49
        wiesz, dla mnie twój post zabrzmiał:co robić? co robić? kobieta chce
        zadecydowac o sobie!
        stąd taki a nie inny stosunek do twoich wypowiedzismile
        • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:52
          anatemka napisała:

          > wiesz, dla mnie twój post zabrzmiał:co robić? co robić? kobieta chce
          > zadecydowac o sobie!
          > stąd taki a nie inny stosunek do twoich wypowiedzismile

          Bo może i ten post tak troche brzmi sad((
          Tylko ciekawa jestm jakbyście sie zachwoali, gdyby ktoś znajomy podkął taką
          decyzję...
          • verdana Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:58
            Zastanów się - czy ty naprawdę chcesz jej pomóc? Bo na wszelkie sugestie
            odpowiadasz, ze tego czy tamtego nie możesz zrobić. A moze chcesz tylko, aby
            usuwając ciążę miała do konca zycia wyrzuty sumienia? Bo pokazywanie zdjęć
            płodów - zresztą znacznie starszych - do tego tylko doprowadzi.
            • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 10.06.04, 00:03
              verdana

              Nie nie chcę by miała wyrzuty sumienia! Chcę pomóc. Naprawdę. Dlatego zwróciłam
              się do Was! Zastanaiam sie nad tym caly czas jak jej mogę pomóc. Tylko co mogę
              zrobić?
              Zdjęć nie pokażę. Już to przemysłałam. Na Wasze odpowiedzi odpisuję szybko,
              chyba zbyt szybko...
          • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 09.06.04, 23:59

            Tak sobie myślę, że moja reakcja i brak akceptacji może też wynikać stąd, ze
            znam osobym które poroniły, straciły swoje ukochane małe dziecko... Wiem, że to
            zupełnie inna bajka, ale zestawienie tych skrajnych sytuacji... oj swiat jest
            niesprawiedliwy sad
            • odalie Re: usunięcie ciązy... 10.06.04, 00:21
              A ja Ciebie rozumiem. Byłam w podobnej sytuacji jak Ty teraz. Chodziło o kogos,
              od kogo była dziewczyna zażądała pieniędzy na przerwanie ciąży, no i
              załatwienie nielegalnych przecież formalności. Chłopak (po studiach, z pracą w
              bliskiej i pewnej perspektywie) chciał być ojcem dla tego dziecka, łożyć na
              jego utrzymanie, wychowywać, a najchętniej spróbować być razem z ta dziewczyną.
              Ona kategoryczne nie, tylko pieniądze na przerwanie ciąży.

              Ponieważ ja i mój jesteśmy znaną wpadniętą parą i należymy do nielicznych w
              naszym pokoleniu (wśród znajomych) dzieciatych, no i byliśmy zaprzyjaźnieni -
              wiec proszona nas o radę, jak przekonać tę pannę do zmiany decyzji - albo jak
              szybko i tanio (oraz bez powikłań zdrowotnych i prawnych) załatwić zabieg sad
              Było to dla mnie wielkim obciążeniem psychicznym i patrząc z perspektywy,
              żałuję, że się w to mieszałam, ale chodziło o przyjaciela, który był na
              krawędzi.

              Ostatecznie okazało się, że żadnej ciąży nie było.

              Ktoś napisał, że nie-matki nie wiedzą, co czynią. Ja właśnie etraz byłabym -
              względnie - gotowa do przerwania ciąży. Tak, właśnie. Gdybym była przyparta do
              muru. Właśnie teraz, jako matka, po ciąży porodzie i długim karmieniu. Kiedyś,
              jako nastolatka, i potem, nie brałam tej opcji w ogóle pod uwagę. A teraz,
              niestety, i owszem. Np. za każdą cenę przerwałabym ciążę będąca wynikiem gwałtu
              (chociaż gdymym zareagowała szybko po fakcie, może nie byłoby ciąży).

              Ktoś napisał o zdjęciach płódów ze zmanipulowanymi datami.

              Nie zaglądałam na linka, ale wiem skądinąd, że nawet maleńkie 12-tygodniowe
              dziecko wygląda nie jak galaretka, ale jak człowiek, którym jest.

              Ale ja rozumiem, że sa chwile, w których jest się zdolnym do zabicia tego
              człowieka, póki jest jeszcze jak najmniejszy. Nikomu nie życzę takich decyzji,
              takich sytuacji. Lecz potrafię wczuć się w skórę kobiety, która działa jak
              gdyby w obronie własnej.

              Jeśli ta dziewczyna wie, co robi, to podaj jej rękę, zapytaj, jak pomóc. Ją i
              tak dopadnie smutek.
              • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 10.06.04, 00:32
                odalie,

                serdecznie dziękuję Ci za to co napisałaś.

                Ja z jednej strony mówię zdecydowane NIE, temu co chce zrobic, z drugiej staram
                sie Ją zrozumieć dlaczego podjęła taką decyzję.
                Ponadto z jedenj strony mam nadzieje, z zmieni jeszcze decyzję, ze jeszcze
                bedzie sie bardzo cieszyc ze tego nie zrobiła i się zastanawiam jak jej pomoc,
                by jednak tego nie robiła, z drugiej zastanawiam się jak jej pomóc jak będzie
                już po... Targają mną sprzeczne emocje... Współczuję całej sytuacji z całego
                serca., bo wiem ze na pewno jest jej cięzko.

                Ciąza jest, Potwierdził ją lekarz. Swego czasu rodzice dzieciatka byli bardzo
                szczesliwi i zakochani, ale popełnili pewne błedy, rozstali się, a za jakiś
                miesiąc okazało się że Ona jest w ciązy...

                Smutno mi też, że część osób tak na mnie naskoczyła. Łatwo jest jednak mowić i
                osądzać, gdy się nie jest w sytuacji bezpośredniej sad
    • evee1 Re: usunięcie ciązy... 10.06.04, 02:11
      Ja w sumie zgadzam sie z Odalie, ze najlepiej bedzie jezeli zamiast
      przekonywania po prostu byc dla niej, wysluchac, ale nie radzic.
      przeciez to musi byc jej decyzja, bo ona z ta decyzja bedzie zyla
      przez reszte zycia. Jedyne co mozesz zrobic to poradzic jej, zeby
      wyobrazila sobie za 10 lat z tym dzieckiem i bez tego dziecka.
      Ja akurat jestem raczej pro-life i ciazy sama bym nie przerwala,
      napewno nie w takiej sytuacji, wiec to co napisze bedzie pewnie
      nie bedzie calkiem obiektywne.
      Byc moze jej decyzja jest podyktowana wlasnie niedawnym rozpadkiem
      zwiazku. Piszesz, ze z ojcem dziecka byli para, kiedys sie kochali,
      ale teraz sie rozstali i on nie chce tego dziecka. Byc moze ona
      wlasnie z tego powodu cierpi (rozstanie, porzucenie) i dziecko
      jest dla niej bolesnym przypomnieniem tego faktu. Teraz... Ale
      przeciez jak sie urodzi, to bedzie niezalezna istota, ktora sie
      wychowuje i kocha i fakt, ze jest to dziecko tego faceta i z
      tamtego wygaslego zwiazku przestaje miec znaczenie.
      Chyba przeciez ta dziewczyna swoja coreczke kocha dla niej samej,
      a nie dlatego, ze ma ja z tamtym czlowiekiem, czy urodzila sie
      w takiej, a nie innej sytuacji.
      Sprawy finansowe pomijam, bo nie wiem jaka jest dokladnie jej
      sytuacja i napewno sa osoby gorzej sytuowane, ktore radza sobie
      w zyciu. A poza niegdy nie zaszkodzi miec wiecej pieniedzy, ale
      pytanie jest kiedy byloby wystarczajaco, zeby sie na to dziecko
      zdecydowac.
      Ja przyznam sie szczerze, ze z druga ciaza tez mialam pewnego kaca.
      Spadla na mnie niespodziewanie, corka miala 10 miesiecy i jakbym
      ja w pierwszych tygodniach stracila, to nie wiem czy bym strasznie
      rozpaczala, tym bardziej, ze wiem, ze 30% ciaz konczy sie samoistnym
      poronieniem (czesto kobiety nawet o tym nie wiedza). Bad luck.
      No, ale zostalo, a teraz mam Bartka, ktory jest super i na sama
      mysl, ze moglabym go stracic cala cierpne.
      Zdrowie zarowno fizyczne i psychiczne jest bardzo istotnym argumentem,
      chociaz sa kobiety, ktore maja kilka aborcji i jakos nic im sie nie
      dzieje. Ale aborcja moze miec skutki niewesole lacznie z nieplodnoscia,
      a nie wiem czy ona tak calkiem wyklucza posiadanie jeszcze dzieci w
      przyszlosci. Co jezeli kogos pozna, pokocha i ten czlowiek bedzie chcial
      ja z jednym dzieckiem, to i zechce z dwoma. Moze inaczej jak drugie byloby
      przeszkoda, to pierwsze tez bedzie. Niestety.
      Co do adopcji, to moze powinna rzucic okiem na strone bociana (www.bocian.pl).
      Nie dlatego, zeby przekonywac jaka to ona szczesliwa, ze moze miec dzieci,
      kiedy inni walcza o swoje dziecko, ale dlatego, zeby pokazac jej, ze
      sa ludzie, ktorzy jej dziecko bardzo chetnie zaadoptuja. Niemowlaka prosto
      ze szpitala, to natychmiast. To mozna zalatwic jeszcze na grubo przed porodem
      i zajmuja sie tym rozne osrodki adopcyjne. Szczegolow nie znam, ale mozna sie
      tego jakos dowiedziec, chocby napisac list na bociana z pytaniem. Tu trzeba
      jednak rozwazyc kwestie pozniejszych kontaktow z dzieckiem (jezeli w ogole).
      Ciazy niestety nie da sie przeskoczyc, ale porod mozna miec ze znieczuleniem
      i nie jest to juz taka straszna meka smile)).
      Co by nie bylo jej napewno jest teraz bardzo ciezko i staraj sie ja raczej
      wspierac duchowo niz radzic. Mozesz jej przedstawic rozne opcje, ale nie
      namawiaj, nie przekonuj, tylko sluchaj.
      • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 10.06.04, 08:14
        evee1

        dzięki. Takiego listu trzeba mi było.
        Pozdrawiam
    • hancik5 Re: usunięcie ciązy... 10.06.04, 08:53
      Kochana Moniqueee, przede wszystkim przyjmij wyrazy uznania za to, że tak
      interesujesz się dobrem czyjegoś dziecka, w dodatku nienarodzonego. To nie jest
      wtrącanie w czyjeś sprawy, tego nie powinno pozostawiać się tylko matce,
      ponieważ znajduje się ona w tragicznym punkcie swojego życia. Trzeba jej pomóc,
      a zabicie dziecka nie jest żadnym wyjściem - to najłtwiejsza droga która potem
      może okazać sie najgorsza z możliwych.

      Wydaje mi się ze trzba okazać tej kobiecie zrozumienie i współczucie, ale
      delikatnie dawać jej do zrozumienia, że są inne drogi wyjścia, że są ludzie,
      którzu marzą o dziecku. Sama mam 2 pary dobrych znajomych, którzy po 7-8 latach
      bezdzietnego masłżeństwa adpotowali po jednym dziecku . Gdyby matki tych dzieci
      usunęły je, nie byłoby ich - nie byłoby Pawełka i Dominisi !!

      Matki ich na pewno też były w tragicznej sytuacji, ale urodziły je. Ania - moja
      koleżanka- mama niebiologiczna Pawełka mówiła mi kiedyś we łzach ze codziennie
      modli się za matkę biologiczną synka i dziękuje jej, że go urodziła. To sa
      naprawdę trudne rzeczy, dla niektórych może łzawe, ale prawdziwe - takie jest
      życie.

      Nie wierzę i nie czuję argumentów, ze jest to wybór kobiety.W życiu jest
      przyczyna i skutek - wielu sie o tym przekonała. Jedziesz szybko samochodem,
      popełnisz bład - zginiesz i nic nie wróci ci życia. Tak samo jest z aborcją -
      dziecko poczeło i żyje - to wektor życia, który prowadzi ta konkretna
      istniejaca juz osobę przez poród, niemowlęctwo, dzieciństwo, młodosc,
      dojrzałość - do śmierci.

      Dziecko 10 tygodniowe wygląda jak malutki człowieczek - rusza się i ssie
      malutki paluszek. To naprawdę nie jest galaretka.Gdyby miała być to galaretka -
      to chyba w pierwszych 2 tygodniach - może do 4, ale kto wtedy robi aborcje -
      zawsze robi się później...

      Pozdrawiam cię gorąco, tak trzymaj
      • moniqueee Re: do Hancik5 10.06.04, 09:02
        Hancik5,

        dziękuję, dziękuję.
        Już myślałam, że zupełnie nie mam racji. Ja nie chce jej powiedziec, nie rob
        tego, bo nie, bedzie wszystko ok. Bo wiem, że będzie cholernie ciężko. Ale tak
        trudno mi przejść, obok tego, że Ona chce zabić swoje dziecko... Małe,
        bezbronne i niczemu winne. Bo to "fajnie" się mówi, że chce usunąć ciąże - to
        łatwiejsze sformułowanie niż że chce usunąć dziecko...
        Pozdrawiam
        • makami1 Re: usunięcie ciązy... 10.06.04, 09:38
          moniqueee
          zgadzam się z evee1 i dodam coś od siebie. Miałam podobną sytuację. Ilekroć
          przedstawiałam jakieś argumenty, było jeszcze gorzej. Dlatego myślę, żebyś
          nastawiła się raczej na słuchanie i zaakceptowanie każdej decyzji tej kobiety,
          chociaż wiem jakie to ciężkie.
          Nie zgadzam się z dziewczynami, które uważają, żebyś się odsunęła od tej
          sprawy. Po coś ona akurat TOBIE się zwierzyła. Masz udawać, że nic nie
          słyszałaś? A może to wołanie o pomoc?
          Bądź z nią, mów, że wyobrażasz sobie jak bardzo jest jej ciężko (w końcu jest
          to jedna z najcięższych decyzji, jakie kobieta może podjąć) i spytaj po prostu
          czy jest coś co mogłabyś zrobić, żeby jej pomóc.
          Wydaje mi się, że mogłabyś ją również podtrzymać, że jak się jednak zdecyduje
          urodzić, na pewno da sobie radę z trudnościami, bo jest ....(tu to Ty wiesz
          jaka jest - na pewno znasz jej zalety, no i w końcu urodziła i wychowuje już
          córeczkę)
          Myślę też, że czasami potrzebny jest ktoś obok, kto pomoże w podjęciu dobrej
          decyzji. Dziewczyny ta kobieta jest przerażona i sama - nietrudno o fałszywy
          krok, a potem - jak z tym żyć? Są badania na ten temat. Jest naprawdę mało
          kobiet, u których nie występują po aborcji skutki uboczne (i nie mówię tu o
          fizycznych).
          A szczerze mówiąc nie słyszałam o kobiecie w podobnym położeniu, która
          zdecydowała się urodzić dziecko i żałowała później tej decyzji

          Oczywiście jest to JEJ wybór i to ona musi zdecydować - to jest dla mnie
          bezdyskusyjne

          PS1 U mnie sprawa skończyła się happy endem, bo tak naprawdę niewiele z nas
          potrafiłoby usunąć ciążę (nawet jeśli się jest już umówionym na zabieg).
          Głęboko wierzę, że tak będzie i w tym przypadku.

          PS2 A pieniążki potrzebne do usunięcia ciąży można świetnie wykorzystać do
          złagodzenia pocżątku trudnej drogi macierzyństwa m.in do
          świetnego lekarza prowadzącego, porodu ze znieczuleniem albo wręcz cesarki i
          wyprawki.

          Sorki, że tak trochę chaotycznie smile
          Daj znać i trzymaj się mocno moniqueee smile))

          Całuski
          M
        • verdana Adopcja? 10.06.04, 09:38
          Wiele osób pisze - niech urodzi i odda. To moze dobra metoda (choć ja mam
          wątpliwości) w wypadku młodej, niezamężnej matki. Ale pomyślcie chwilę o
          pierwszej córeczce. Jak będzie się czuła przez resztę zycia mając świadomość,
          ze jej rodzice oddali dziecko? Czy będzie mogła rozwijać się normalnie, czy też
          resztę dzieciństwa przeżyje w niepewności, czy jej też pewnego dnia nie
          oddadzą? Wydaje mi się, ze w tej sytuacji, dla dobra starszego dziecka o
          oddaniu do adopcji nie może być mowy. O aborcji dziecko się nie dowie, o
          adopcji tak. A wy też zastanówcie się, jak zareagowalibyście na wiadomość, ze
          wasza matka oddała komuś młodsze dziecko, a jak na to, ze usunęła ciążę? Chyba
          jednak, mimo niechęci do aborcji, nie tak samo?
          • makami1 Re: Adopcja? 10.06.04, 09:50
            verdano, może i piszą niech urodzi i odda. Ale wydaje mi się, że z takim
            podtekstem, że jak urodzi to nie odda.....

            Pozdr
          • slimak13 Re: Adopcja? 13.06.04, 22:09
            Parafrazując: Jak starsza córeczka będzie się czuła do końca życia mając
            świadomość, że jej rodzice ZABILI dziecko? Czy będzie mogła rozwijać się
            normalnie? Czy resztę dzieciństwa spędzi w niepewności, czy jej też nie zabiją?
            Nawet jeśli dziecko nie dowie się o aborcji, to i tak będzie dzieckiem
            morderców.
            A kiedy będzie dorosła, to będzie mogła zabic matkę, żeby na przykład
            zminimalizować koszty? Idiotyzm.
        • buba13 Re: do Hancik5 10.06.04, 09:39
          Moniqueee,

          przepraszam, ze tak to ujme, ale wypowiadasz sie o sprawach, o ktorych nie masz pojecia. Wiesz, ze
          bedzie cholernie ciezko? bylas w jej sytuacji? albo chociaz w zblizonej??

          czy wyobrazasz sobie jak to jest byc w ciazy z dzieckiem, ktorego sie nie chce? ja nie bylam i nawet nie
          chce myslec, jak straszne to musi byc. jasne, kazdy powinien ponosic konsekwencje swoich dzialan, ale
          chyba trudno stwierdzic, ze Twoja kolezanka ich wlasnie nie ponosi.

          Ty bardzo chcesz jej pomoc, ale jestes daleko, jestes mloda, nie masz pieniedzy itd itp - no ale wiesz,
          ze przeciez to nie bedzie proste! Nie mozesz sie pogodzic z jej decyzja. No ale przeciez to JEJ decyzja.

          pzdr
          • alpepe Re: do Hancik5 10.06.04, 10:02
            a ja byłam w takiej sytuacji jak tamta kobieta. Wiem, że kobiety w ciąży są po
            prostu psychicznie słabsze i wydaje im się, że przerwanie czyjegoś życia jest
            jedynym rozwiązaniem, bo ciąża trwa tak dłuuugo. wiem, że dopiero po urodzeniu
            dziecka się wie, że wszytkie te myśli były g... warte, że to były bardziej
            wariacje nt. alternatywnej rzeczywistości. Pozdr
            • moniqueee Re: do Alpepe 10.06.04, 10:04
              alpepe,

              mogę prosić o kontakt z Tobą?
              • alpepe Re: do Alpepe 10.06.04, 12:58
                napisz na gazetowy
          • domali Re: do Hancik5 12.06.04, 07:43
            Czuję dokładnie tak samo, jak buba... Mówisz, ze nie masz męża, rodziny itd.
            Studiujesz, prowadzisz pewnie beztroskie życie.
            Nie wiesz, nie masz pojęcia, jak zachowałabyś się w podobnej sytuacji.
            Nie mówię, że decyzja Twojej koleżanki jest dobra, bo w ciązę nie zaszła z
            powietrzem, ale wierz mi, różne myśli przychodzą do głowy, gdy kobieta
            dowiaduje się o nieplanowanej ciąży. Szczególnie, gdy sytuacja ne jest taka,
            jaka powinna być.
            I trzeba dużo odpowiedzialności, wiary, że będzie dobrze, żeby zdać sobie
            sprawę, że w każdej sytuacji można sobie poradzić.
            Więc nie potępiaj, nie mów, że skoro jest matką, nie powinna w ogóle o aborcji
            myśleć. Bo najzwyczajniej w świecie nie możesz przewidzieć, jak Ty byś się
            zachowała.
            • moniqueee Re: do Domali i innych tak samo piszących. 12.06.04, 09:21
              Proszę, jeżeli wypowiadacie sie na jakiś temat, to nie czytajcie wyrywkowo
              odp.! Po prostu nie traccie czasu, by cokolwiek pisać! Zaczym zaczniecie pisać
              zastanówcie się proszę chwilę. Bo czasem pisząc coś sami sobie przeczycie.
              Podobne zdanei do mnie mają również matki, osoby ode mnei starsze, które juz
              nie prowadzą beztroskiego życia. Dlatego uważam że moja decyzja była słuszna.
              Ja napisałam co zrobiłam a czego nie. Ale na pewno Jej nie potępiałam. Własne
              zdanie miałam prawo przedstawić, powiedzieć że wg mnie robi źle, ale nie
              umialam nic nie mówić, nie potrafiłam powiedzieć, ze robi dobrze! Ale Ona wie
              też, że jeśli naprawdę to zrobi, to ja postaram się być przy niej, nie odsunę
              się od niej, choć dla mnie będzie to trudne.

              .
    • aronka1 Re: usunięcie ciązy... 10.06.04, 10:46
      Moniqueee, byłam niedawno w takiej sytuacji, jak Ty.
      Koleżanka, 33 lata, córka 6-cio letnia. I wpadka. Nie chcę opisywać
      skomplikowanych układów rodzinnych, jej stosunku do męża itd. Za długie by
      wyszło.
      Ona była załamana. W grę wchodziły jeszcze kwestie zdrowotne, też nie chcę się
      w to zagłębiać. Sytuacja była trudna strasznie.
      W ogóle nie mogłam pojąć, jak ona mogła wpaść. Ale stało się. Zresztą są
      ludzie, którzy uwielbiają sami sobie komplikować życie. Ona do takich należy,
      niestety...
      Brała pod uwagę usunięcie ciąży, ale też urodzenie.
      I wiesz, co zrobiłam? Dużo z nią rozmawiałam. Podsuwałam jej przeróżne
      argumenty za urodzeniem dziecka, ale nie namawiałam jej usilnie. Wiedziałam, że
      świadomość aborcji będzie się za nią ciągnąć do końca życia. Ale to nie moje
      życie. Nie ja miałam później utrzymywać to dziecko i nie ja miałam się męczyć
      ze świadomością tego, że usunęłam.
      Przegadałyśmy duuuużo czasu, ale decyzję musiała podjąć ona.
      Ja powiedziałam tylko, że cokolwiek zdecyduje po prostu będę przy niej, nie
      zostawię jej tylko dlatego, że podjęła taką czy inną decyzję.
      Usunęła...
      Wiem, że nie żałuje. Chociaż kto wie, co dzieje się w jej głowie...
      Ale taką podjęła decyzję.
      I ma świadomość, że w tak trudnym momencie nie zostawiłam jej, nie krytykowałam
      tego, co zrobiła. Nie oceniałam jej. Wie, że może na mnie liczyć.

      Myślę, że Twoja koleżanka też tego właśnie oczekuje. Chyba nie chodzi o to,
      żebyś podjęła za nią decyzję, ale żebyś ją wspierała bez względu na wszystko.
      Powodzenia! I pisz, co dalej.
    • l.e.a Re: usunięcie ciązy...do Aronki i moniqueee 10.06.04, 11:31
      Moniqueee

      Podoba mi się bardzo wypowiedź Aronki - to jest prawdziwa pomoc, gdybym była na
      Twoim miejscu starałabym się postapić tak jak Aronka właśnie. Na tym polega
      pomoc, wsparcie.

      Aronka
      Dobrze, że koleżanka ma tak fantastyczną koleżankę, a może przyjaciółke jak Ty -
      jesteś wspaniała !

      pozdrawiam ciepło - lea
      • aronka1 Re: usunięcie ciązy...do Aronki i moniqueee 10.06.04, 11:42
        l.e.a napisała:

        > Moniqueee
        >
        > Podoba mi się bardzo wypowiedź Aronki - to jest prawdziwa pomoc, gdybym była
        na
        >
        > Twoim miejscu starałabym się postapić tak jak Aronka właśnie. Na tym polega
        > pomoc, wsparcie.
        >
        > Aronka
        > Dobrze, że koleżanka ma tak fantastyczną koleżankę, a może przyjaciółke jak
        Ty
        > -
        > jesteś wspaniała !
        >
        > pozdrawiam ciepło - lea

        Leuś, Ty zawsze masz dobre słowo dla każdego. smile
        Dzięki za miłe słowa.
        Buziaczki! smile
      • moniqueee Re: usunięcie ciązy...do Aronki i moniqueee 10.06.04, 11:51

        I tak własnie postaram się zrobić. Myślę nad tą sytuacją już od kilku dni i
        zbieram się na rozmowę. Przedstawię jej argumenty za nieusuwaniem, bo być może
        ona teraz niektórych nie widzi, ale decyzja będzie jej i ją całkowicie
        uszanuję. Niezależnie od tego co zdecyduje postaram się ją wspierać, jak tylko
        będe potrafiła.

        Niektórzy tutaj stiwerdzili bym siedziała cicho, nie wtrącała sie. Inni, żebym
        coś zrobiła np pomogła finansowo. Tyle, ze na dzisiaj jedyne co jej moge dać to
        własnie wsparcie psychiczne... Moze to czasem jest nic, ale czasem jest to
        bardzo dużo.
        • mama007 Re: usunięcie ciązy...do Aronki i moniqueee 10.06.04, 12:22
          ciśnie mi się na język tylko jedno - było się wcześniej nie...

          córeczkę urodziłam 11 dni po moich 20-tych urodzinach, mój mąż jest młodsyz o
          rok ode mnie, mieszkamy w dużym mieście, 400km od rodziców jednych i drugich,
          mąż pracuje, oboje studiujemy, córeczka jest piękną, zdrową i bardzo rozwiniętą
          dziewczynką. Czy ktoś mi powie, że nie jest trudno? jest, momentami jest nawet
          zajebiście trudno - rodziny nie ma, przyjaciele daleko, wygadać się mogę
          właściwie tylko na forum.... czy usunęłabym w tej chwili drugą ciążę (córa ma
          niecałe 10 mies) - dla mnie to jest w ogóle pytanie retoryczne, NIGDY W
          ŻYCIU!!!!
          zazdroszczę Wam tego, że potraficie powiedzieć "będę z Tobą niezależnie od
          decyzji jaką podejmiesz" - nie potrafiłabym tak zrobić... przywiązałabym ją do
          krzesła i katowałą filmami, w których zabija się płody... a tak na serio to
          naprawdę nie umiałabym potem z nią "być", nie wiem na ile i o ile, ale mój
          stosunek do niej zmieniłby się nieodwołalnie

          moniqueee - napisz skąd jest ta dziewczyna, jeżeli mieszka w Krakowie to ja jej
          pomogę. nam też nie jest lekko, ale pomogę jej. i postaram się sprawić, by
          uwierzyła, że może być lepiej, i że można sobie poradzić. ZAWSZE

          pozdrawiam
          Aga
          • moniqueee Re: Do mama007 10.06.04, 12:31
            mama007,

            mną targają straszne emocje! Z bezsilności i niesprawiedliwości świata wczoraj
            nawet płakałam. Moja druga znajoma dziś płacze, bo jej dzieciątko skończyłoby
            by dzisiaj 18 miesięcy, niestety choć bardzo go pragnęła - córcia odeszła 3
            tyognie przed datą rozwiązania...

            Dziewczyna jest z Gdyni.
    • karinka21 Re: usunięcie ciązy... 10.06.04, 14:34
      podzielam Twoje zdanie mama007. Ja też chętnie bym pomogła, jestem ze śląskasad.
      nie mam dużo, ale zaczęłam pracować i mąż dostał dodatkową pracęsmile, mam ciuszki
      dla dzieciątka,które dostałam od emam i od koleżanek, na pewno nie były by złe,
      żebym oddała je komuś w ciężkiej sytuacji, buteleczki, które już wtedy nie będą
      mi potrzebne, więc jak zdecyduje, że urodzi, ja postaram się pomóc (przez
      Ciebie, bo może nie chciałaby, żeby ktoś o jej sytuacji wiedział), napisz co
      zadecydowała i wspieraj ją, ale myślę, że zrób wszystko, aby nie zabiła tego
      bezbronnego człowieczka
      • kangureq Re: usunięcie ciązy... 10.06.04, 16:25
        Jestem z Legnicy i tez moge pomóc. ciuszki, butelki, zabawki. Mail
        kangureq@tlen.pl
        anita
        • kangureq Re: usunięcie ciązy... 10.06.04, 16:27
          acha. za dobrze mi sie nie powodzi, ale jak trzeba bedzie to i mleko kupie.
    • tygrysia_suka Re: usunięcie ciązy... 10.06.04, 17:17
      triss_merigold6 napisała:

      >Dziwię się, że w ogóle wiesz o decyzji znajomej. W tym kraju i zdając sobie
      >sprawę z komentarzy oraz prób usilnego przekonywania usunęłabym po cichu i bez
      >zwierzania się wokoło.
      >Nie wtrącaj się. Masz inne życie, dużo łatwiejsze jak dotąd, jesteś młodsza i
      >łatwo Ci radzić bo to NIC nie kosztuje.
      >Kobieta ma prawo usunąć lub urodzić i tylko do niej powinna należeć decyzja.
      >Jak chcesz pomóc to siedź cicho i nie moralizuj.

      Ty siedź cicho, głupia bezczelna babo, długo się nie odzywałam czytając twoje
      posty, ale twoich wypowiedzi nie można znieść!
      Rozumiem, że jest to twój sposób na bycie popularną, ale twoje słownictwo ( np.
      spasła krowa), obcesowe wypowiedzi.
      Emanuje z ciebie pewność, że wszystko wiesz najlepiej i na wszystko masz
      receptę.
      Piszesz posty z pytaniami, na które nie oczekujesz odpowiedzi….robisz to chyba
      po to żeby zrobić wokół siebie trochę szumu i tym sposobem trochę się
      dowartościować.


      Jak to ma się nie wtrącać! Jest jej przyjaciółką. Jak ktoś komuś robi krzywdę…
      to chyba trzeba się wtrącić?.
      Chyba ze rozpatrujemy tylko możliwości krzywdy matki.
      Aborcja jest w Polsce nielegalna.
      Aborcja jest złą rzeczą – bez względu na okoliczności łagodzące.
      A jeśli jest to zło – to powinnością przyjaciółki jest odwiedzenie jej od
      takiej decyzji.


      Osoba, która nie przeżyła aborcji, nie może sobie nawet wyobrazić, co będzie
      czuła
      Po.
      Mnie zaprowadziła kiedyś mamusia na taki zabieg. Nawet tego tak straszne nie
      przezywałam.
      Ból rodził się przez lata, ze wzrostem mojej świadomości.
      I bardzo żałuje, że nie było wtedy koło mnie takiej osoby jak moniqueee.
      Dziś nie nosiłabym w sobie takiego piętna.


      Ida
      • janowa Spokojnie prosze... :-( 10.06.04, 20:18
        A po co ta agresja? Nie rozumiem... Nie mozna sie wypowiedziec jezeli ma sie
        inne zdanie? Dziwne to forum sie robi...

        Mam jeszcze uwage dotyczaca wypowiedzi typu "bylo sie nie piep...". Ciekawa
        rzecz, ze przy powyzszej sytuacji zawsze ktos palnie cos takiego. Ciekawa
        jestem czy osoby, ktore wypowiadaja takie zdanie, wspolzyja tylko po to zeby
        miec dzieci i zaprzestaja wspolzycia po urodzeniu pozadanej liczby potomstwa?
        Watpie. A moze jest jakis 100% pewny srodek na rynku tylko ja po prostu o nim
        nie slyszalam?... Jezeli tak to chetnie sie dowiem, bo wiecej dzieci nie
        planujemy, a mimo wszystko zamierzam kochac sie z mezem przez nastepne 30-40
        lat minimum.

        Pozdrawiam,
        Dorota
        ---
        Moj kochany LEONEK

        Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
        nie wie, ze to nie jest mozliwe.
        • odalie do Janowej 10.06.04, 20:58
          Tygrysicę poniosło, to widać, ale w pewnym sensie ją rozumiem, bo styl
          wypowiedzi i poglądy Triss prowokują gwałtowne reakcje. A jeżli Tygrysica
          przeszła to, o czym pisze, to rozumiem ją tym bardziej. Wypowiedziała inne niż
          Triss zdanie, więc w czym problem? W formie?

          Nie rozumiem bowiem Triss, tak potępiającej autorkę wątku za jej zainteresowanie
          przyjaciółką. Bo jak słusznie zauważyła któraś z dziewczyn, zwierzenie się z
          zamiaru przerwania ciązy może być wołaniem o pomoc -a chociażby pomoc w podjęciu
          decyzji o przeprowadzeniu aborcji. Tamta kobieta sama się zwierzyła, więc czemu
          Moniquee (dobrze pamiętam nick?) nie ma niby prawa jakoś się do tego
          ustosunkować? i to w zgodzie z własnym sumieniem?

          Ja _nie_ pisałam, że "było się nie..." (prosze sprawdzić powyżej), ale odpowiem
          Tobie Janowa na pytanie.

          Ja nie planuję dziecka i nie przystępuje do seksu z myślą: "a teraz strzelamy
          sobie dzidzię", _ale_ - przystępując do seksu zawsze zdaję sobie sprawę, że
          potencjalnie możemy zostać rodzicami. Zawsze.

          Po urodzeniu mojej córki był pewien okres, gdy tak, nie będę owijać w bawełnę,
          powstrzymywaliśmy się od pewnych form seksu w ogóle (nie mogłam z rozmaitych
          powodów stosować antykoncepcji mechanicznej albo/i hormonalnej, a NPR-u nie
          znałam na tyle dobrze, aby mu zaufać; gumkom z zasady nie ufam). Obecnie
          ułożyliśmy sobie z facetem w główkach pewne sprawy, i znowu jak za dawnych
          dobrych lat jesteśmy otwarci na dziecko, chociaż dziecka nie planujemy - co nie
          wyklucza stosowania antykoncepcji. Nie uważam się za wiatropylną, i gdybym
          zaszła w ciążę to nie czułabym się specjalnie zaskoczona. Dla mnie seks
          wyrażający miłość to dzielenie życia (odczuć, bliskości) a potencjalnie także
          dzielenie się życiem (przekazywanie sobie daru, jakim jest przywołanie nowej
          istoty ludzkiej). (Efektem ubocznym mojej postawy jest to, że jak pisałam, nie
          chciałabym urodzić, nosić w sonie i dać życia dziecku poczętemu przez
          przypadkowego psychopatę podczas gwałtu.)


          • verdana Abstynencja dozywotnia? 10.06.04, 21:29
            Jestem w tym wieku, ze nie moge już pozwolić sobie na dziecko. Czy przez
            najblizsze 10 lat, az do menopauzy mam powstrzymać się od stosunków
            seksualnych? A co z moją sąsiadką 21 lat, dwoje dzieci, bezrobotni - czy ma już
            do konca zycia stosować seksualną abstynencję? Ludzie, opamietajcie się!
            • odalie Re: Abstynencja dozywotnia? 10.06.04, 23:13
              Obawiam się, że źle zrozumiałaś mój post.

              Punkt nr 1: J e ż e l i prowadzę aktywne życie seksualne, to tym samym
              z d a j ę s o b i e s p r a w ę, że istnieje m o ż l i w o ś ć, iż zajdę
              w ciążę.

              Punkt nr 2: Ponieważ nie mam zamiaru bez poważnej przyczyny przerywać ciąży,
              jeśli zajdę w niezaplanowaną ciążę, to urodzę dziecko.

              Punkt nr 3: Jak duże jest p r a w d o p o d o b i e ń s t w o, że zajdę w
              ciążę, to zależy od stosowanego środka/środków antykoncepcji. Ponieważ nie
              planuję ciąży, staram się stosować antykoncepcję jak najbardziej skuteczną.

              Co też polecam wszystkim, którzy nie chcą dzieci - polecam na równi z
              uświadomieniem sobie, skąd się te dzieci biorą, że mogą się "wziąć" - oraz
              przemyśleniem zawczasu planu awaryjnego. Jaki ten plan będzie, kwestia
              indywidualnego wyboru i sumienia. Ja nie jestem za zakazem aborcji. Sama
              wolałabym tego nie robić.

              Punkt nr 4, dotyczący mnie prywatnie: Był taki okres w moim życiu, gdy z
              rozmaitych powodów ta bardziej skuteczna antykoncepcja odpadała, a nie mogłam
              zaakceptować nowego dziecka. I ponieważ nie istnieje, o ile mi wiadomo, nakaz
              współżycia sekasulanego w ogóle, a stosowania technik waginalnych w
              szczególności, stosowaliśmy pewną abstynencję oraz alternatywne metody osiągania
              satysfakcji. Korona mi z głowy nie spadła, nie wpadłam też w przesadną frustrację smile
            • odalie ale temat się ześlizngnął 10.06.04, 23:15
              Tak swoją drogą, nieco odbiegłyśmy od tematu.
          • janowa Re: do Janowej 11.06.04, 11:24
            Ja widze, ze ja ponioslo i wlasnie o to mi chodzi. Triss taka jest a nie inna i
            ma kontrowersyjny sposob przedstawiania swoich pogladow. Ale mimo wszystko
            rozni sie on od rzucania miesem. Nie chodzi mi o krytykowanie Tygrysiej - ale
            po prostu uwazam ze na kazdy temat mozna sie postarac wypowiedziec bez
            obrazania innych. NAwet jezeli jest to temat tak trudny jak aborcja, a moze
            szczegolnie przy takim temacie. Inaczej zrobi sie z tego kolejna pyskowka, a
            problem jest przeciez bardzo powazny. Wspolczuje Tygrysiej okrutnego
            doswiadczenia, ale to nie usprawiedliwia moim zdaniem obrazania innych ludzi.
            Moze jestem idealistka w tym momencie, ale taka sobie juz pozostane.

            Ja sie nie zgadzam z Trsiss, ale jest to po prostu rada jedna z wielu i autorka
            watku nie musi z niej skorzystac - o czym sama wie smile

            Co do seksu, stosowania srodkow antykoncepcyjnych i zachodzenia w ciaze pomimo
            oraz ewentualnej aborcji - ja wychodze z zalozenia, ze nigdy nie nalezy
            mowic "nigdy" i oceniac tej kobiety jako morderczyni. Tak naprawde zadna z nas
            nie wie na 100% co by zrobila, dopoki nie znajdzie sie w takiej sytuacji. I nie
            przekona mnie nikt, ze jest inaczej, bo nawet jesli teraz uwazam, ze nie
            moglabym tego zrobic, to w innych warunkach moje poglady na zycie moga sie
            zmienic. Nic nie wiemy na temat jej zajscia w ciaze i jak juz ktos madrze
            zauwazyl, nikt z nas za nia tego dziecka nie wychowa i nie wykarmi. To jest jej
            zycie i jej decyzja. Co nie oznacza, ze nie nalezy probowac z nia porozmawiac i
            przedstawic innych mozliwosci, bo na pewno jest w tej chwili zdesperowana i byc
            moze jest szansa na zmiane jej decyzji.

            Po prostu uwazam, ze apelacja o abstynencje seksualna do menopauzy jest
            delikatnie mowiac zalosna, bo autor(ka) takiej wypowiedzi ma na celu jedynie
            poprawienie sobie wlasnego samopoczucia - nie pomoc ani rzetelna porade dla
            osoby w potrzebie. Tym bardziej, ze sam(a) na pewno od seksu nie stroni i po
            prostu udaje jej sie nie wpasc. Podtrzymuje swoje zdanie - dopoki nie ma 100%
            pewnych srodkow antykoncepcyjnych takie dylematy beda na kobiety spadac. I
            czesc z nich nie bedzie w stanie udzwignac ciezaru i dokona aborcji -
            niezaleznie od tego czy jest legalna czy nie i jak trudno ja zorganizowac. Tak
            bylo zawsze i niewiele sie w tej kwestii zmienia.

            Pozdrawiam,
            Dorota
            ---
            Moj kochany LEONEK

            Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
            nie wie, ze to nie jest mozliwe.
      • triss_merigold6 Re: usunięcie ciązy... 10.06.04, 21:27
        Moja droga, nie użyłam słów "spasła krowa". Bądź uprzejma czytać ze
        zrozumieniem i nie mylić nicków.
        Autorka nie jest przyjaciółką tylko znajomą - tak się określiła. Co do aborcji -
        nie uważam jej za idealne rozwiązanie ale lepsze niż urodzenie niechcianego
        dziecka. Krzywda 7 tygodniowego płodu jest dla mnie nieistotna, ważniejsza jest
        przyszłość dorosłej kobiety i jej już żyjącego dziecka.
        Aborcja jest nielegalna ale istnieje całkiem przyzwoite podziemie - dzięki
        decyzjom polityków i wpływom kk.
        Fakt, że matka przekonała Cię do zabiegu i teraz się ciskasz o niczym nie
        świadczy. Tylko o tym, że sama sobie zafundowałaś nieprzepracowaną traumę.
        Wyobraź sobie, że wiem o czym piszę, znam parę kobiet które miały skrobanki.
        • jogo2 Re: usunięcie ciązy... 10.06.04, 23:34
          Nie jestem za aborcją, ale zastanówcie się kobiety (niektóre) co piszecie.
          Niech urodzi i odda. Paradoksalnie jest to o wiele trudniejsze niż aborcja. Co
          wy myslicie, przeciez opinia otoczenia te kobiete po prostu zniszczylaby.
          Przeciez ona gdzies mieszka i pracuje, a brzucha nie wciagnie do 9 miesiaca,
          ani nie przeprowadzi sie gdzie indziej, bo to takie latwe i nic nie kosztuje, a
          praca w nowym miejscu lezy na ulicy, tylko sie po nia schylic i wziac. Jakis
          czas temu w jakims brukowcu (bodajze Ekspresie Wieczornym) toczyla sie dyskusja
          na temat mamy, ktora chciala oddac dziecko do adopcji. Oczywiscie padaly pod
          jej adresem takie slowa, ze lepiej nie mowic. A ona po prostu byla w ciazy i
          chciala oddac swoje dziecko do adopcji (chyba rozsadne rozwiazanie, prawda?).
          Wtedy kazdy (im bardziej prymitywny, a takich u nas jest na peczki) ma okazje
          sie poczuc lepszy.
          Chcialam jeszcze dodac, jak ja okropnie nie lubie natchnionych apostolow
          doradzajacych cos, czego sami nie byliby w stanie scierpiec przez 5 minut.
          Niech odda. A oddajcie wy i przez 1 dzien znoscie usmieszki, szepty za waszymi
          plecami, wytykanie palcami (to te lagodniejsze formy napietnowania) majac przy
          tym zlamane serce z zalu za dzidzia (bo kobieta, ktora nie chce ciazy, kocha
          swoje dziecko, jak sie urodzi, szkoda ze tak oczywista rzecz trzeba tlumaczyc)
          i male dziecko, ktore trzeba wychowywac SAMEJ (to o sytuacji tej pani z
          tytulowego postu).
          Joanna
          • evee1 Re: usunięcie ciązy... 11.06.04, 01:59
            Jogo, nie demonizuj, przed tym wszystkim mozna sie latwo uchronic
            mowiac takim "zyczliwym", ze dziecko umarlo przy porodzie i poprosic
            o powstrzymanie sie od rozmow na ten temat. Koniec kropka.
            Moim zdaniem znacznie wazniejsze jest to jak ona sama czulaby sie
            z tym faktem.
            Dla mnie osobiscie akurat aborcja bylaby najtrudniejsza droga, bo
            to jest jakby porazka (upadek zwiazku, niechciana ciaze), dodatkowo
            pogorszona kacem moralnym po aborcji.
            Urodzenie i oddanie do adopcji tez nie byloby latwe, ale mialoby
            juz wiecej cech pozytywnych, jezeli moge to tak okreslic. Nie
            zabilabym dziecka, dalabym komus mozliwosc zostania rodzicem,
            moze nawet sobie, gdybym postanowila to dziecko jednak wychowywac.
            Ludzie jednak miewaja kac moralny takze po oddaniu dziecka, ale
            poniewaz pisze o sobie osobiscie, to ja akurat takiego chyba bym
            jednak nie miala (chociaz nie jestem w stanie dac glowy, ze tak
            by bylo na pewno). Owszem zastanawialabym sie co sie z tym dzieckiem
            dzieje i pewnie po latach chcialabym je poznac, ale ja akurat
            mam podejscie takie, ze prawdziwymi rodzicami sa rodzice, ktorzy
            wychowuja, a nie ktorzy rodza, dlatego nie mam problemu z adopcja.
            Ale zdaje sobie sprawe, ze nie kazdy musi tak na to patrzec.
          • isa_bella1 Re: usunięcie ciązy... 21.11.15, 19:14
            Wiesz, pewnie jakk zobaczy to nie odda smile, ale sorry ma mieć dobre samopoczucie bo wstydzi się decyzji o adopcji a jak czegoś nie widać to można niby zniszczyć? Może właśnie decyzja o aborcji zniszczyć jej życie i życie jej córki. Cóż życie nie jest łatwe i przyjemne i trzeba ponosić konsekwencje, na tym polega DOROSŁOŚĆ. Są na pewno ludzie, którzy pokochają małą istotę.
      • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 11.06.04, 06:51
        tygrysia_suka

        Bardzo mi przykro, że coś takiego Cię spotkało sad
        Trzymaj się. Pozdrawiam
    • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 10.06.04, 23:59
      Wszystko wyglada na to, ze do Niej juz nie docieraja zadne argumenty. Jednak
      mam w sercu nadzieję, że jest zdecydowana na 99,9%, a nie na 100%, bo niby
      czasem to to samo. Ale czasem to jest wielka róznica. Liczę iż ten malutki 0,1%
      dojdzie do głosu i jeszcze zmieni zdanie...

      sad
      • jogo2 Re: usunięcie ciązy...do moniqueee 11.06.04, 01:33
        I jeszcze jedno. Ja osoby znajdującej się w takiej sytuacji jak Twoja znajoma
        nie miałabym odwagi przekonywać do swoich poglądów na sprawę aborcji gdybym nie
        mogła sobie postanowić, że będę tej osobie towarzyszyć (np. spędzać u niej 2
        popołudnia w tygodniu) i wspierać ją materialnie przez najbliższe 10 lat, bo
        tylko wtedy rwanie włosów z głowy, że ktoś chce dokonać aborcji wydaje mi się
        uczciwe. W przeciwnym wypadku wszystko są to tylko słowa, słowa, słowa i słowa
        (i włączając w to jakieś paczki z ubrankami, grzechotkami, kojcami itp. -
        drobne gesty na tle całej sytuacji) i przypominają trochę przekonywanie kogoś,
        że jak skoczy na głęboką wodę do lodowatego wodospadu, gdzie będzie tkwił przez
        najbliższe 20 lat jest niezwykle szlachetne, natomiast my będziemy stali na
        brzegu i sobie patrzyli, od czasu do czasu cos tam rzucimy, jakiś drobiazg.
        Oczywiście, faktycznie może Twoja znajoma po porodzie byłaby Ci wdzięczna, że
        ją odwodziłaś od aborcji i byłaby w stanie sobie poradzić sama, ale dla mnie
        jest nie fair starać się wpłynąć na czyjąś tak decyzję tak zaważająca na
        reszcie życia nie zobowiązując siebie do niczego, jak to zdaje się ma miejsce w
        Twoim przypadku (nie możesz się ani przeprowadzić tam gdzie ona mieszka, ani
        jej pomóc materialnie). Jeżeli namawiam kogoś, żeby obarczył się ciężarem, z
        którym ten ktoś boi się, że nie da sobie rady, a sama nie mam zamiaru mu pomóc
        go dźwigać, jedynie uważam, że przeciwne wyjście jest z jakichkolwiek względów
        nie do przyjęcia, to wybacz, ale każdy ma własne życie. W tym sensie jest mi
        bliskie stanowisko triss.
        Jesteś bardzo młoda i nie masz zielonego pojęcia, z czym się wiąże posiadanie
        dziecka, tym bardziej dwóch, nie mówiąc już o wychowywaniu ich samotnie i
        dlatego najlepiej nie zabieraj głosu w sprawach, o których nie masz pojęcia.
        Nie życzę Ci, żebyś to pojęcie miała, ale gdybyś miała, to zrobiłoby Ci się
        wstyd, bo lekko Ci przychodzi namawianie kogoś do jedynie słusznej decyzji (nie
        twierdzę, że jest niesłuszna, ale ja nie miałabym odwagi, wiedząc, że nie mogę
        pomóc).
        Joanna
        • mamuna1 ja miałam byc usunięta 11.06.04, 08:43
          kiedys rodzice mi powidzdzieli...
          Ja mam dwie siostry,rodzice chcieli miec syna,2 wpadki-córki,3 wpadka-miałbyc
          syn,ale mama powiedziala mi ze miala mnie usunacale jakos tak mysleli a moze
          syn...i urodzila mnie...
          niestety córka...załowali..
          jak mi powiedzieli,bo rozmawiali ze znajomą,a ja usłyszałam to zrobiło mi się
          bardzo przykro,dziwnie się poczułam.
          jak mialam 16 lat zostalam zgwalcona przez mojego niby chlopaka,byliśmy
          przyjaciółmi,po roku znajomości zgwałcił mnie ze nie mogłam dojsc do siebie-
          zaszłam w ciążę-nie chciąłam tej ciąży,wiadomo,nie kochałam go zresztą był
          tylko lepszym kolegą.zmusił mnie do usunięcia-chodź z powodu gwałtu sama nie
          chciąłam do końca-usunęłam.
          po 6 latach od tego mam drugie dziecko,staralismy sie długo,od 19 roku zycia-
          kiedy to poznałam mojego obecnego męża.zaszłam w ciążę,mam dziecko od pół roku.
          bardzo kocham swoje dziecko,ale myslę o tamtym,jest mi ciężko,płaczę,tęsknię za
          tamtym,boli mnie serce,żałuję że mogłam się zgłosić do jakiejs instytucji za to
          co mi zrobił i urodziłabym pewnie,on by poszedł siedziec...
          ale on to zrobił po cichu,usunęłam po cichu,nikt o tym nie wie tylko my.
          Ja zaluję,nigdy bym tego nie zrobiła więcej....
          czasem mam ochotę odebrac sobie zycie za to co zrobiłam przez niego,chama jeb...
          teraz czuję wielki żal...
          to dziecko mogło żyć,a nie zyje i myślę ze jakby to było na mojej skórze,to az
          mi ciarki przechodzą ze czuję to co by dziecko czuło,ale jest mi źle,to dopiero
          tylko 6 lat,ja nie wytrzymam z tą swiadomością dłużej,nmam depresję,nie mam
          komu powiedziec,tyylko tu na forum,zle ze mną,żałuję za to dzeicko i chciałabym
          oddac zycie za nie...
          • mamuna1 minigueee 11.06.04, 08:52
            posłuchaj,to jest najgorsza w zyciu sprawa,ja to zrobiłam z powodu
            gwałtu,załuję
            baaaaaaarrrrrrrrrrddddddddddzzzzzzzoooooooooooooo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            i nie wiem gdybym miała to zrobić z tego powodu ze na sex sama sie zgodziłam to
            juzbym dawno sie powiesiła z tego powodu,a tak narazie tylko o tym
            myslę,dlaczego?????????????????????????????????????????????????
            proszę cię zgłoś ją np u lekarza,oni się zjamą ta sprawą,nie pozwolą jej na
            to ,moze będziecie wrogami,ale dziecko będzie ci dzękiowąło,ze dasz mu zycie-bo
            to dzięki tobie będzie żyło,boże nie róbcie tego,to okropne
            • moniqueee Re: Do mamuna1 11.06.04, 09:07
              Jestem mi strasznie przykro, że masz za sobą tak doświadczenia, Mogę Cię tylko
              wirtualnie przytulić i uściskać.

              Ja może już powoli jestem jej wrogiem, ale wiesz nie obchodzi mnie to, może
              mnie znienawidzić, ale jest też szansa że kiedyś będzie mi bardzo dziekować. I
              liczew na to 2.

              Twoja wypowiedz jest dla mnie bardzo ważna. I może inni w końcy zrozumieją że
              zabicie nienarodzonego dziecka nie jest najlepszym rozwiązaniem.



              • cytrynka3 Re: Do mamuna1 13.06.04, 01:29
                Moniqueee
                Śledzę wątek, ale do tej pory nie zabierałam głosu. Robisz dobrze, że próbujesz
                ją odwieść od aborcji.
                Mam pytanie, czy gdyby nadal była z ojcem dziecka, zdecydowałaby się je urodzić??
                Cytrynka
          • hancik5 Re: ja miałam byc usunięta 11.06.04, 10:09
            Kochana, bardzo mnie porusdzyło to co napisałaś. Mnie też bardzo dotyczy
            kwestia aborcji, gdyż dotknęło to kogoś z moich bliskich i wiem jak bardzo to
            boli po latach nawet. To rana - ale można ją złagodzić. Jak ?

            W tym przypadku - to powrót do Boga, to prawdziwe lekarstwo. Biedna kobieta po
            aborcji (nie mówię o takich, dla których dziecko w łonie matki to pryszcz na
            nosie) przede wszystkim czuję się podle - jako człowiek. Dpbry Bóg nikogo nie
            przkreśla, jeżeli ten ktoś przyzna ze to co uczynił było złe.

            Ze złego może wyrosnąć dobro. Uwierz kochana w to, że- chociaż kiedyś
            postąpiłaś bardzo źle -możesz dobrem odpłacać za smierć Twojego pierwszego
            dziecka. Wpierw zwróć się do niego - poproś o przebaczenie. Pamiętaj, że Maria
            Magdalena miała na pewno duuużo więcej na sumieniu...

            Bóg miłosierny nie karze skruszonych grzeszników, ale tych którzy pysznią się i
            krzyczą że białe to czarne a czarne to białe.

            Nie rozpaczaj kochana, nie niszcz siebie - jesteś jedyna , niepowtarzalna i
            bezcenna.Bóg Cię kocha, poda Ci rękę - zobaczysz.
            Jestem z Tobą
            • mamuna1 Re: ja miałam byc usunięta 11.06.04, 10:15
              wiesz co ,ja teraz cały dzień będę w największej depresji,bo jak zacznę sobie
              przypominac to musi wiele godzin minąć we łzach zeby mi przeszło chociaż na pól
              dnia...

              tego nigdy sie nie zapomni,cały czas chę sobie wmówić "to nie moja wina-tego
              nigdy nie było..."
              ale to jednak było......
              • mamuna1 Re: ja miałam byc usunięta 11.06.04, 10:16
                trzymam na kolanach swojego synka i płaczę nawet teraz,i mysle jakby to on był
                tamtym nie narodzonym,to aż mi się robi zle na
                sercu,żałuję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                !
                • mamuna1 Re: ja miałam byc usunięta 11.06.04, 10:19
                  dziewczyny co ja mam teraz zrobić?
                  ja nie mogę dłuzej zyc z tą myślą.ona mnie zabija,tak jak ja zabiłam dziecko.
                  czasem mysle ze z powodu gwałtu to nie wina dziecka,ze się tworzyło to moja
                  wina ze ja zyję,mogli mnie usunąć rodzice,bo przez gwałt tego dupka moje zycie
                  jest juz na skraju wytrzymałości o odebrania go przeze mnie
                  • moniqueee Re: ja miałam byc usunięta 11.06.04, 10:27
                    mamuna1 napisał:

                    > dziewczyny co ja mam teraz zrobić?
                    > ja nie mogę dłuzej zyc z tą myślą.ona mnie zabija,tak jak ja zabiłam dziecko.
                    > czasem mysle ze z powodu gwałtu to nie wina dziecka,ze się tworzyło to moja
                    > wina ze ja zyję,mogli mnie usunąć rodzice,bo przez gwałt tego dupka moje
                    zycie
                    > jest juz na skraju wytrzymałości o odebrania go przeze mnie

                    Tak trudno perzychodza na myśl jakiekolwiek słowa... Ja naprawdę nie wiem co
                    mam CI napsiać. Choć chciałabym tu napsiać całe wypracowanie, ale w głowie
                    pustka. Tak chciałabym móc Ci jakoś pomóc.

                    Kochana, wiem jedno nie mozesz tak myśleć! Wiem, że to tak łatwo się mówi. Ale
                    naprawdę to nei Twoja wina, wina jest tego faceta, ktory Cie tak skrzywdził.

                  • kicia_edziecko Re: ja miałam byc usunięta 11.06.04, 10:30
                    Wierzę, że to okropnie boli. Wiem, że można szukać pomocy, nie potraktuj tego
                    niewłaściwie, ale moim zdaniem sama sobie z tym nie poradzisz,
                    najprawdopodobniej nie, niestety.
                    W Warszawie przyjmuje lekarz, który specjalizuje się w pomocy kobietom po
                    aborcji, bo wiele z nich, niestety wcześniej czy później, nie może sobie z tym
                    ciężarem poradzić. Co gorsza, faceta to też dotyka, rozpadają się przez to
                    małżeństwa... (Moniqueee - powiedz to Twojej znajomej, niech będzie świadoma
                    jaki ciężar bierze na siebie).
                    Wracając do tematu - lekarz nazywa się Witold Simon, przyjmuje w Klinice Nerwic
                    Instytutu Psychiatrii i Neurologii. Idż do niego, on Ci pomoże pogodzić się z
                    tym co się stało. Jeżeli jesteś spoza Waw to zadzwoń tam i poproś o wskazanie
                    kogoś w Twoim mieście. Działaj bo zwariujesz. Pozdrawiam
                    • moniqueee Re: ja miałam byc usunięta 11.06.04, 10:35
                      Ja też myślę, że potrzebna jest pomoc z zewnątrz. Dobrze, ze podalas namiary.

                      A znajomej próbuje uświadomić, co robi. On mi powiedziała, że jest silna pod
                      tym względem... Silna może jest i teraz kiedy jest rozżalona i nie widzi innego
                      rozwiazania. Ale potem? Wątpię. Ten ból z czasem narasta. Mam nadzieję, że uda
                      mi sie coś zdziałać. Bo tu przecież nie tylko chodzi o to życie które jest w
                      niej, ale chyba przede wszystkim o nią samą...

                      • kicia_edziecko Re: ja miałam byc usunięta 11.06.04, 11:07
                        chodzi o nią, jej nienarodzone dziecko, dziecko, które już ma i męża - całą
                        rodzinę, niestety... Naprawdę, coraz więcej sie o tym mówi i pisze - to trauma,
                        która wcześniej czy później wraca a wtedy dotyka wszystkich członków rodziny.
                        Niezależnie od tego, jak silna wydaje się być teraz Twoja znajoma. Pozdrawiam
                    • pyrtol Re: Do dwulicowego tlumu zwolenniczek aborcji!! 14.06.04, 22:46
                      Czesc!
                      Popieram przekonanie, ze trzeba zrobic wszystko aby nie doszlo do zamordowania
                      tego dziecka!! A wszystkim ktorzy uwazaja ze nie trzeba sie wtracac przypomne,
                      ze naszym moralnym obowiazkiem jest stawac w obronie slabych i nie mogacych sie
                      obronic!! Czy jesli wiedzialybyscie ze ktos kogos ma zamordowac, okrasc czy
                      wyrzadzic jakas inna nieprawosc, milczalybyscie?? Jesli tak to jestescie nie
                      lepsze od tych ludzi, ktorzy nie reaguja na krzywde ludzka, ktorzy nie slysza
                      krzykow maltretowanego dziecka, kobiety. Mamy moralny a nawet prawny obowiazek
                      przeciwdzialac zlu. Nie wiem dziewczyny kim jestecie i wg jakiego prawa
                      zyjecie, czy boskiego, ludzkiego czy naturalnego, ale sumienia nie macie, albo
                      zycie wg podwojego prawa, z czym wam jest wygodnie to stosujecie. A Triss
                      powiem tylko tyle, ze gdzies na forum czytalam Twoje smiertelne oburzenie ze
                      jakis tata przewozac dziecko na motorze jechal 200 km na godzine!!! Wg Ciebie
                      to jest naganne bezprawie.To cie oburza! A aborcja tez jest nielegalna a mimo
                      tego uwazasz ze mozna ja wykonywac i nie przeciwdzialac jej, jak to mowisz nie
                      wtracac sie. Czysty absurd!Uwazasz ze jest ok zabic dziecko, a jezdzic 200 km
                      na motorze to nie?Jakie Ty prawa stosujesz w zyciu, bo jednego i drugiego
                      polskie prawo zabrania no nie, a moze sie myle??
                      Ola
                  • omama Re: ja miałam byc usunięta 11.06.04, 15:09
                    CO masz zrobić?
                    Jeżeli jesteś bardzo wierząca szukaj w kościele pomocy duchowej.
                    Jeżeli nie - szukaj psychoterapeuty, który pomoże ci stanąć na nogi.
                • zuzulek Re: ja miałam byc usunięta 19.06.04, 21:14
                  Zajrzyj tutaj: www.mateusz.pl/mz/ws-zuc/index.htm
                  Może to Ci coś pomoże?
              • moniqueee Re: Do Mamuna1 11.06.04, 10:17
                Ja też jestem myślami z Tobą. Choć brak mi słów by coś rozsądnego,
                pocieszającego powiedzieć.
                Przepraszam, że mój post przywołał Twoje smutne wspomnienia.
                • mamuna1 Re: Do Mamuna1 11.06.04, 10:21
                  to dobrze ze taki post jest,inne emamy,które chcą to zrobić i moze czytają
                  teraz to nie posuną się do tego,to boli po latach,az nie mogę juz wytrzymac ze
                  to zrobiłam,chyba zabiję tego hama co mi kazał to zrobic i co wogóle mnie
                  zgwałcił.
                  • kaprysia Re: Do Mamuna1 11.06.04, 12:31
                    Przede wszystkim to serdecznie mi żal tej koleżanki, która zwierzyła się z
                    bardzo intymnej rzeczy bliskiej 0 jak zapewne myslała osobie. I cóż robi
                    ta "przyjaciółka"?? Otóż roztrząsa jej sprawy na publicznym forum. Obrzydliwa z
                    ciebie baba! Daj jej spokojnie SAMODZIELNIE podjąć decyzję.
                    • odalie Re: Do Mamuna1 11.06.04, 13:25
                      Mam wrażenie, że przesadzasz, Kaprysiu.

                      Gdyby tamta kobieta chciała podjęć decyzję _samodzielnie_, to by się nikomu nie
                      zwierzała, prawda? Widać potrzebowała poparcia, albo głosu przeciw, z którym
                      mogłaby walczyć (i tym samym ułożyć sobie w głowie myśli).

                      Moniqueee miała i ma prawo do wyrażenia swojego zdania na ten temat, zgodnie ze
                      swoim sumieniem. Waże tylko, żeby robiła to z wyczuciem i żeby wiedziała, kiedy
                      już przestać - i kiedy jedynie wesprzeć, pomóc po prostu dalej żyć.

                      Forum jest publiczne i nie gwarantuje anonimowości, ale nie przesadzaj Kaprysiu,
                      wątek jest bardzo, bardzo niekonktretny i nie narusza prywatności tamtej koleżanki.

                      Nie takie historie tu już opowiadano, o teściowych na ten przykład, o
                      koleżankach z pracy, o nianiach, o paniach z konkretnych przedszkoli, czemu
                      teraz akurat, Kaprysiu, Tobie to zawadza?

                      Moniqueee prosiła o rady, bo chciała zachować się w stosunku do koleżanki jak
                      najdelikatniej, a to chyba nie świadczy o byciu "obrzydliwą babą".

                      No i nie wyobrażam sobie, niby jak Moniqueee miałaby wpłynąć na decyzję
                      koleżanki bez woli zainteresowanej. Powiedźcie mi, jak? Ktoś miał paskudny
                      pomysł z donosem - co uważam za niedopuszczalne. Ale poza tym, to co niby? Zmusi
                      koleżankę do zmiany decyzji siłą? Czyli co, nie wolno jej porozmawiać,
                      przedstawić swojego zdania?
                    • hancik5 Re: Do Mamuna1 11.06.04, 15:15
                      Nie mówcie tu o samodzielnosci, bo sie wsciekne zaraz. Normalnie sie wsciekne.

                      Bliska mi osoba była na drugim kontynencie, chlopak powiedzial nie i koniec !
                      Zrób z tym coś !! Zrobiła... Tylko dlaczego ciagle placze, dlaczego tak trudno
                      jej byc jak przedtem, a minelo juz 11 lat. Ma rodzine, dlas niej zyje, ale
                      cierpi, oj jak cierpi. Tamto dziecko wyskrobali z niej i wrzucili gdzies do
                      amerykanskiego kubla a wraz z nim wrzucili tam czesc niej.

                      A gdyby ktos byl wtedy przy niej, wyciagnal reke - nie bylo nikogo - kompletnie
                      nikogo - tylko ten durny chlopak. Potrzebowała kogos, szkoda, ze ja bylam
                      akurat nie w tym miejscu. Zaluję, nie byłam daleko, ale nie wiedziałam...
                      Potrzebowała dobrego słowa, bała się. I stało się. Najpierw ulga, potem...

                      Kiedys myslalam, ze kobieta ma wybór. Ale od dawna już tak nie myślę. Uważam
                      wręcz, że każde poczęte dziecko ma prawo do życia, akiedy przeczytałam jeszcze
                      książkę Nathansona - naczelnego aborcjonisty USA - który stał się pro-life po
                      wielu latach dokonywania tzw. terminacji ciązy (ładnie brzmi).
                      Mamunko,myślę o Tobie, ściskam Cię, pomodlę się za Ciebie. Masz synka, jesteś
                      bardzo mądra i masz czułe serce - nie poddawaj się, okaż jak najwięcej miłości
                      dzieciom, wszystkim dzieciom, a może w intencji tamtego weż w duchową adopcję
                      zagrożone aborcją dziecko. Trzeba przez 9 miesięcy odmawiać 1 dziesiątkę różańca
                      . Katolicy wierzą, że modlitwa ta uchroni jakieś nieznane nam dziecko przed
                      śmiercią. Nie wrócisz tego co się wydarzyło, ale mozesz uczynić wiele dobrego,
                      aby tamto dziecko wiedziało, ze jego mama z spotka sie z nim kiedyś w niebie...
                      Mamunka... Jestem z Tobą..
                • malwes Re: a ja się zgadzam z Triss 11.06.04, 16:43
                  ...uważam, że tak jak decyzja o współżyciu, o antykoncepcji...tak samo decyzja
                  o aborcji jest sprawą tej kobiety i ojca jej dziecka.
                  To musi być jej decyzja i nie wolno się w to wtrącać. Oczywiście, jeśli to
                  bliska znajoma, zwierzyła się Tobie i OCZEKUJE wypowiedzi nt Twojego
                  stanowiska, to powiedz co myślisz. I na tym skończ. Nie ty będziesz ponosiła
                  konsekwencje tej decyzji, nie ty będziesz żyła z wyrzutami sumienia lub nie ty
                  będziesz chować jej dziecko. Ten "żarcik" w drugim poście nie był aż tak
                  głupi...jeśli nie jesteś w stanie zaadoptować i wychować jej dziecka to nie
                  staraj się na siłę być mądrzejszą od niej i wiedzieć co jest dla niej dobre a
                  co nie. Osobiście czuję, że nigdy, przenigdy nie usunęłabym ciąży...ale...nie
                  jestem tą osobą, nie czuję, nie myślę, nie cierpię jak ona. I dlatego uważam,
                  ze nie mamy prawa przekonywać nikogo do wyższości danej decyzji nad inną.
                  Niestety jeden z niedawno podowanych w TV koszmarnych przypadków zamordowania
                  przez matkę dziecka dotyczył podobnej sytuacji - znajomi i rodzina namówili
                  kobietę do utrzymania ciąży, ona urodziła, na obiecane wsparcie nie mogła
                  liczyć i po kilku latach zabiła to dziecko. Tragedia. Bardzo chciałabym aby
                  twoja znajoma nie zrobiłą tego, aby urodziła to dziecko i oddała je do adopcji
                  dając mu szansę na szczęśliwe życie...ale obawiam się, ze decyzję ona już
                  podjęła i zrobi dokładnie tak jak będzie chciała. Nie przekonasz jej jeśli ona
                  w głębi serca nie czuje, ze chce urodzić to dziecko. Boję się, że wręcz
                  odwrotnie - im bardziej będziesz przekonywac na nie, tym szybciej ona podejmie
                  decyzję o usunięciu ciąży. Myślę, że w takich sytuacjach możemy tak naprawdę
                  zrobić jedno: wysłuchać, jeśli ktoś tego sobie życie, powiedziec raz własne
                  zdanie, jeśli dana osoba o to poprosi a potem zamilknąć. Ona sama się z tego
                  rozliczy przed soba, przed sumieniem, przed Bogiem, jeśli wierzy. Dajcie jej
                  prawo do tego.
                  G.
                  • bea.bea Re: a ja się zgadzam z Triss 13.06.04, 01:47
                    a mnie zastanawia jedna rzecz i może ktoś mi wytłumaczy?
                    dlaczego wiekszą tragedia, czy wstydem jest zostawic dziecko w szpitalu i dać
                    mu szanse w innej rodzinie, niz aborcja.
                    ławiej jest usunąć ciąże, utopić niemowle w kapuście, wyżucic na śmietnik....a
                    przecież mozna zostawic w szpitalu...żadna tragedia...
          • cytrynka3 Re: ja miałam byc usunięta-do Mamuna 13.06.04, 01:38
            Mamuna
            Dużo przeszłaś, zostałaś skrzywdzona. Nie myśl nawet o samobójstwie. Skrzywdzisz
            swoje drugie dziecko, skrzywdzisz męża. Przecież tego nie chcesz, prawda?
            Nie mam takich doświadczeń, nigdy nie usunęłam ciąży, wierzę, że jest Ci ciężko.
            Popełniłaś błąd,ale byłam młodym dzieciakiem, nie miałaś rzadnego wsparcia, a
            tamten chłopak okazał się egoistycznym, podłym człowiekiem, choć może wtedy był
            po prostu zbyt niedojrzały, zbyt głupi, by zdać sobie sprawę z konsekwencji -
            nie wiem.
            Wiem jedno, musisz z kimś porozmawiać, psychologiem, psychiatrą i musisz żyć, bo
            wierzę, że jeszcze będziesz szczęśliwa.
            Tego Ci życzę
            Cytrynka
    • kubusala Re: Nie wtrącaj się!!!!! 11.06.04, 16:25
      Pomimo wielu opini na ten temat, jest jeden niezbity fakt,to Ona bedzie
      ponosiła konsekwencję swojej decyzji(jakakolwiek by nie była), wtrącanie się,
      przekonywanie do czegokolwiek jest w tej sytuacji nie na miejscu. Ja
      trzymałabym sie od tego z daleka.To jest sprawa Jej i Jej męża a nie Twoja,
      więc lepiej się nie wtrącaj!
    • moniqueee Re: usunięcie ciązy... 11.06.04, 19:38
      Przyglądam się dyzkusji bardzo uważnie, czytam Wasze wszystkie wypowiedzi. I
      mimo takich które oceniają mnie jaką "małotetnią, głupia, wstretna babę, która
      się wtraca w czyjeś zycie i jeszcze do tego pisze o tym na forum" uwazam, ze
      postąpiłam dobrze, zgodnie ze swoim sumieniem i z tym co podopowiada mi zarówno
      serce jak i rozum. Poza tym wypowiedzi osób takich jak Mamuna1 i jeszcze kilku
      innych, które były w podbnej sytuacji, jak ja teraz, potwierdzają sluszność
      tego co zrobiłam.
      Długo wahałam się czy mam stać obok czy coś zrobić. Długo wahałam się również
      czy wogóle podjąc ten temat na forum. Ale stwierdziłam, że spotkam tu wiele
      osób, które mają bogatsze doświadczenia życiowe, więcej przeżyły i mogą mi
      pomóc w usutosunkowaniu się do całej sytuacji.
      Ci co czytali uważnie moje wypowiedzi wiedzą, co zrobiłam. I chyba więcej
      zrobić nie mogę. Pokazałam Jej jakie mam zdanie na to co chce uczynić, starałam
      się też pokazać czemu myślę, że podjęła złą decyzję. Ale nie chciałam jej do
      niczego zmuszać, z resztą nie jestem w stanie zmusić dorosłej osoby, by miała
      inne zdanie niż ja w jakielkowiej sprawie. Próbowałam jej otworzyć oczy i
      skłonić, by jeszcze raz przemyślała swoją decyzję. Wiem też, że ona nie ma mi
      tego za złe. Wiec naprawdę radzę niektórym odstawić ewmocje czy też swoje
      niespełnione ambicje na bok, a nie tylko wyzywać, krzyczeć, kłócić się.
      Pozdrawiam.
      • alpepe Re: usunięcie ciązy... 11.06.04, 20:30
        Znasz moje zdanie z postów powyżej i nie tylko. Właśnie doczytałam wypowiedzi
        innych kobiet. Popieram CIĘ w 100%. Wszystko co napisałam o pomocy tej
        kobiecie, podtrzymuję. Daj znać, jeśli bym coś mogła zrobić.
      • erinaceus Re: usunięcie ciązy... 11.06.04, 22:56
        Ja już się wypowiadałam i podsuwałam Ci ten pomysł ze zdjęciami 3D. Nie jestem
        nawiedzoną wariatką i fanatyczną katoliczką manipulującą takimi zdjęciami
        ("postarzanie" płodów, jak sugerowała jedna z forumowiczek). Po prostu zatkało
        mnie, jak je obejrzałm niedawno. Jestem mamą 9-miesięcznej córeczki, wiele razy
        robiłam USG w ciąży, ale dla mnie laika, to były jakieś plamy i niewyraźne
        kontury. A tutaj... Patrzysz i widzisz, że dziecko, które ma 10-12 tyg to
        malutki człowiek. Jak go można zabić? To nie jest usunięcie bezkształtnej masy,
        ale zabicie istoty, która czuje, ma bijące serce i ludzkie kształty. Czy to
        poruszy czyjeś sumienie i serce, nie mnie to oceniać. Myślę sobie jednak, że
        czasem decyzja o aborcji wynika z braku pełnej świadomości - nie bez kozery
        zwolennicy aborcji mówią o "usuwaniu ciąży", a przeciwnicy o "ochronie życia
        poczętego". Nawet kobieta,która jest matką może nie do końca zdawać sobie
        sprawę, jak wygląda dziecko, które chce pozbawić życia. Sugerując, ze możesz
        swojej koleżance pokazać te zdjęcia, nie chciałam obarczać jej sumienia
        dodatkowymi wyrzutami, tylko uświadomić jej pewien fakt. Bo chyba byłoby
        zdecydowanie gorzej, gdyby takie zdjęcia zobaczyła post factum...
        • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 12.06.04, 11:23
          Zdjęcia 3D może coś tam pomogą , ale jeśli kobieta ma już 4 letnią córkę , to
          pewnie wie , jak wygląda płód iluśtam tygodniowy ... Na mnie zdjęcia by nie
          podziałały ,gdybym się naprawdę zdecydowała na usunięcie 7-9 tyg. ciąży .Nawet
          fim z aborcji by nie podziałał sad
          • kubusala Re: usunięcie ciązy... 12.06.04, 13:50
            Gdybym kiedykolwiek, z różnych powodów zdecydowała się na usunięcie ciąży to
            koleżanke, która przyniosłaby mi takie zdjęcia wywaliłabym za drzwi. Jakie
            macie prawo oceniać kogokolwiek.Nie można być nadgorliwym bo to gorsze od....
            • triss_merigold6 Re: usunięcie ciązy... 12.06.04, 13:57
              Nadgorliwość gorsza od faszyzmu to pewnie chciałaś napisać. Podobnie ja - pannę
              czy kogokolwiek z takimi zdjęciami, ulotkami i przemówieniem wywaliłabym za
              drzwi zanim na dobre rozpoczęłaby agitację.
              Aborcja to sprawa kobiety, ewentualnie jej partnera. Nikt nie ma prawa się
              wtracać, pouczać i przekonywać chyba, że... deklaruje gotowość do adoptowania
              dziecka zaraz po porodzie a nie jakiegoś "wsparcia duchowego".
              • erinaceus Re: usunięcie ciązy... 12.06.04, 23:01
                Czytam i nie wiem: to kontestacja na pokaz czy prawdziwe przekonania? Jeżeli
                pierwszy wariant, to jest szansa, że Ci minie, bo z tego się wyrasta. Jeśli
                drugi - wtedy gorzej, bo jednak faszyzm jest gorszy od nadgorliwości...
    • frantotka Re: usunięcie ciązy... 12.06.04, 14:59
      Nie wiem , czy to nie jest banalna rada, ale Katolickie Ośrodki Adopcyjne,
      oprócz "pośredniczenia" w adopcji, zajmują się też samymi matkami, które chcą
      usunąć ciąże, czy rozważają możliwość oddania dziecka, od strony duchowej, czy
      jak kto woli psychicznej i materialnej, może wiedzą lepiej, tzn. znają różne
      przypadki, początki i końce różnych historii, nie sądzę żeby potępiali czy byli
      nachalni, gdy sie jest blisko tych spraw wiele się w podejściu zmienia, pewnie
      sama tam nie pójdzie, ale może najpierw Ty zadzwoń.
    • frantotka Re: usunięcie ciązy... 12.06.04, 15:06
      c.d. Adresy takich ośrodków na pewno znajdziesz przez przeglądarkę, może na
      czas wyższej ciąży da się gdzieś przeprowadzić, porozmawiać odpowiednio ze
      starszym , dzieckiem, a może je jednak zechce, może...same może, mają tam też
      kontakt z rodzinami adocyjnymi, kobietami , które oddały dziecko, może to
      jakieś środowisko, które dałoby wsparcie, obcy ale jednak bliscy sobie, łączą
      ich sprawy najistotniejsze w życiu, a co do dr Simona, polecam, poważny
      fachowiec, sympatyczny młody ojciec, udało mi się poznać.Pozdrawiam
    • frantotka Re: usunięcie ciązy... 12.06.04, 15:07
      DR Simona polecam, ale nie Twojej znajomej, mam nadzieję.
    • tygrysia_suka Re: usunięcie ciązy... 12.06.04, 18:45
      triss_merigold6

      >Nadgorliwość gorsza od faszyzmu to pewnie chciałaś napisać. Podobnie ja -
      pannę
      >czy kogokolwiek z takimi zdjęciami, ulotkami i przemówieniem wywaliłabym za
      >drzwi zanim na dobre rozpoczęłaby agitację.
      >Aborcja to sprawa kobiety, ewentualnie jej partnera. Nikt nie ma prawa się
      >wtrącać, pouczać i przekonywać chyba, że... deklaruje gotowość do adoptowania
      >dziecka zaraz po porodzie a nie jakiegoś "wsparcia duchowego".

      Tylko ty byś się nikogo nie pytała, ponieważ wszystko wiesz najlepiej.
      I w tym tkwi różnica, koleżanka moniqueee mówiąc jej o tym obciążyła ją w jakiś
      sposób.
      A jeśli to zrobiła, to powinna była się spodziewać nie tylko głaskania po
      głowie.

      Ma prawo podejmować takie działania, w zgodzie ze swoimi przekonaniami.
      Być może nie rozpatruje tylko dobra matki, ale bierze pod uwagę, RÓWNIEŻ
      krzywdę nienarodzonego dziecka.
      I ma do tego jak największe prawo!!! (skoro tamta jej o tym powiedziała i
      zmąciła JEJ SPOKÓJ !!!)

      Podejście przeciwniczek przypomina mi trochę, sytuację, kiedy mąż bije żonę,
      ale nikt się nie wtrąca no bo to przecież nie ich sprawy! W końcu, znajdują ją
      skatowaną na śmierć i się dziwią, że się nie rozwiodła i że taka znieczulica
      wokół.
      Przykładów można by mnożyć, samo życie.


      Zdjęcia jak najbardziej powinnaś pokazać, ja je zobaczyłam niestety po……
      Jeśli ich nie zobaczy i tak przyjdą do niej.

      A z drugiej strony nie rozumiem, nie pokazywać, bo będzie miała wyrzuty
      sumienia,
      to co w końcu to jest, zabieg czy morderstwo?
      Jak zabieg to, dlaczego te wyrzuty sumienia?!


      Chętnie podaruję wózek w bardzo dobrym stanie, leżaczek.
      Niestety tylko tyle, co mogę ofiarować, – ale myślę, że na forum zebrałoby się
      więcej ludzi chętnych do pomocy.



      Ida
    • katarzyna.br Re:nie mogę uwierzyć że matka chce zabić dziecko 12.06.04, 20:17
      Triis Merigold napisała że aborcja to sprawa wyłącznie kobiety, to tak jakby
      powiedzieć że morderstwo to sprawa wyłącznie mordercy i jego ofiary i nie można
      się do tego wtrącać. Aborcja a właściwie zabójstwo nienarodzonego dziecka to
      problem całego społeczeństwa tak jak każde inne moerderstwo, i nie można tego
      ot tak zostawić.
      I naprawdę trudno mi uwierzyć w to że matka chce zabić swoje dziecko, to dla
      mnie jakaś patologia. Zabójstwa nie można usprawiedliwić w żaden sposób
      (wyjątek stanowi tylko zagrożenie życia matki). Na jakim okrutnym świecie
      żyjemy, na którym matki zabijają swoje dzieci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Strasznie to wszystko przerażająco smutne.
      • hancik5 Re:nie mogę uwierzyć że matka chce zabić dziecko 12.06.04, 21:46
        Az serce mi rośnie, kiedy czytam takie mądre wypowiedzi. Mądre dlatego, że
        umiejące wyciągać wnioski i szukające prawdy a prawda jest jedna - dziecko żyje
        od poczęcia i nie jest brzuchem matki tylko żyjąca istota ludzką.

        Śmiem podejrzewać,że pani triss litowałaby się szybciej nad nienarodzynymi
        psiakami, znam taką mentalność i z taką się zetknęłam.

        Sprawa aborcji bardzo mnie boli, bo jestem matką i człowiekiem. Dzieci mają to
        do siebie, że ich obecność może nam przeszkadzaćw niektórych momentach naszego
        życia, ale żeby z tego powodu zabijać je ??? A jak nie ma co jeść - to też
        zabić ?? Co za argumenty - poniżej poziomu logicznego a tym bardziej
        humanitarnego rozumowania.

        Aborcja na życzenie - tego chcesz Triss i inne ??Mało wam ??

        • mamaestery Re:nie mogę uwierzyć że matka chce zabić dziecko 12.06.04, 22:28
          znam kobiety ktore usunely ciaze,zrobily to dawno w czasach gdy usuniecie nie
          bylo zakazane,wlascwiwe bylo bardzo latwe,nikt nie mowil o tym co na nie potem
          przyjdzie..niestety,to sa niespokojne duchy,kobiety ze zlamanym zyciem ,bo
          nigdy sobie tego nie wybaczyly i nie wybacza,bo wczesniej czy pozniej ,jak
          ktoras z dziewczyn napisala ten obraz przyjdzie w calej jasnosci co
          zrobily,jakie beda tego konsekwencje...
          mysle ze kiedy kobieta przychodzi i mowi "chce usunac ciaze" to w glebi serca
          mowi prosi,pomoz mi ,jestem zagubiona,potrzebuje pomocy,naprawde NIE WIERZE ze
          sa kobiety ktore swiadomie zabilyby swoje dziecko!!
        • triss_merigold6 Re:nie mogę uwierzyć że matka chce zabić dziecko 12.06.04, 23:39
          Zabójstwo to zabójstwo, skrobanka to pozbycie się płodu lub zarodka. Prawo
          karne znakomicie to odróżnia nawet w tym szalonym, katolickim kraju.
          Ta żyjąca istota do pewnego momentu nie jest w stanie przetrwać poza organizmem
          żywiciela nawet biorąc pod uwagę możliwości medycyny ergo - jest częścią ciała
          kobiety.
          Nienarodzone raczej mnie nie interesuje, bez względu na to czy są to istoty
          ludzkie czy zwierzątka jak sugerujesz.
          Wyobraź sobie, że poglądy na aborcję nie zależą od tego czy jest się matką
          (jestem w ciąży i gdyby płód był upośledzony zrobiłabym skrobankę bez wahania,
          na szczęście wyniki amnio są dobre). Tak, jestem za aborcją na życzenie. Nie
          chcesz aborcji to jej sobie nie robisz ale nie włazisz z buciorami w życie
          innnych ludzi.
          • jol5.po Do mamuny1 12.06.04, 23:54
            Mamuna napisałam do Ciebie na priv, daj znać czy doszło, bo gazety adres dzieła różnie!!!
            Jola
          • erinaceus Re:nie mogę uwierzyć że matka chce zabić dziecko 13.06.04, 00:04
            Tu nie chodzi o katolickość czy ateizm - pewne prawdy moralne są immanentne, a
            doskonałym tego probierzem są wyrzuty sumienia. "Zbrodnia i kara" się kłania...
          • bea.bea Re:nie mogę uwierzyć że matka chce zabić dziecko 13.06.04, 08:32
            Amino to tylko wady genetyczne i to nie wszystkie!!!!
            Są jeszcze wady rozwojowe, których niktnie jest w staie przewidzieć.
            A w czasie porodu moze wystąpić niedotlenienie, albo inne komplikacje.
            A potem w wyniku wypadku .....itd.

            I wtedy co? Utopić?
            • bea.bea Re:nie mogę uwierzyć że matka chce zabić dziecko 13.06.04, 20:45
              i jeszcze jedno...czasem przychodzą mi do głowy różne może głupie myśli....ale
              czy powiesz kiedyś swojemu dziecku...wiesz gdybyś był chory to by cie tu nie
              było , bo bym cie usunęła....???
              • bea.bea Re:nie mogę uwierzyć że matka chce zabić dziecko 14.06.04, 08:19
                www.gen.org.pl/nuke/index.php
          • hancik5 Re:nie mogę uwierzyć że matka chce zabić dziecko 13.06.04, 08:41
            BABA-JAGA - triss mericoś tam. Zawsze były Baby-Jagi !!!Jak ci się jeździ na
            miotle ??

            A ty nie właź z buciorami tam gdzie cie nikt nie chce - babo z piekła rodem,
            brrr, brrr, a fe, a fe.
            • asiaasia1 Re:nie mogę uwierzyć że matka chce zabić dziecko 13.06.04, 08:44
              --------------------------------------------------------------------------------
              "BABA-JAGA - triss mericoś tam. Zawsze były Baby-Jagi !!!Jak ci się jeździ na
              miotle ??

              A ty nie właź z buciorami tam gdzie cie nikt nie chce - babo z piekła rodem,
              brrr, brrr, a fe, a fe."

              jesoo ,
              Dziewczyny , proszę przestańcie ,
              polowania na czarownice skończyły się w XVIII wieku smile))
              • hancik5 Re:nie mogę uwierzyć że matka chce zabić dziecko 14.06.04, 09:28
                Ja wcale na nią nie poluję, po porstu kojarzy mi się z Baba Jagą, bo ciężar
                gatunkowy jej wypowiedzi jest na tyle duży i jej dązenie do obrażania innych
                jest na tyle duży, że ręce mi opadły i przed oczami staęła mi Baba Jaga na
                miotle.
                To typ czarownicy moim zdaniem ,aale nie będę palić jej na stosie, ale też nie
                będę jej głaskać...
                • jagusia7 Nie przesadzaj 14.06.04, 10:03
                  Akurat w tym wątku Triss nikogo nie obraziła. Wyraziła swoje odmienne zdanie,
                  to wszystko. Nie widzę tu powodów do takiego zaperzania się. Co nie znaczy, że
                  podzielam jej poglądy.

                  A Twoja uwaga (ta o Babie Jadze i czarownicy)zabrzmiała średnio dojrzale:o)
                  Pozdrawiam
                  • hancik5 Re: Nie przesadzaj 14.06.04, 10:57
                    Dojrzale to już się nawypowiadałam, oj tak. W moim odczuciu pani tr.mer. chce
                    wszystkich obrazić, więc i ja nie bęę się za mądrze ustosunkowywać do jej
                    wypowiedzi. A poza tym ta pani jest mi znana z innych wypowiedzi i dla mnie
                    JEST baba Jagą - nikt jej w tym nie dorówna..
          • katarzyna.br Re: od kiedy płód jest człowiekiem??????? 13.06.04, 15:41
            Triss napisała że zabójstwo to zabójstwo a skrobanka to pozbycie się płodu.
            Skrobanka (nienawidzę tej nazwy!!!!!!) to też zabójstwo, bo nigdy nie określisz
            od kiedy zaczyna się człowiek. Chyba że wiesz od kiedy płód jest człowiekiem a
            do kiedy tylko zlepkiem komórek. Czy dziewczynka która urodziła się w 20 tyg.
            ciąży (350 gramów) jest tylko zlepkiem komórek i jeszcze można ją
            zabić????????? A jeśli chodzi o kwesitie prawne to niektóre uprawnienia np.
            prawa spadkowe przysługują dzieciom nienarodzonym, dlatego nie powołuj się na
            prawo bo to wytwór ludzi i w każdej chwili może się zmienić. Ponadto swoich
            zasad moralnych ludzie nie wywodzą z prawa tylko jest odwotnie - to zasady
            moralne są żródłem prawa!!!!!!!!!!!!!! A zasady moralne są raczej niezmienne.
            Żałosne jest to napisałaś - że nienarodzone Cię nie obchodzi, a mnie obchodzi i
            dobrze że obchodzi również innych m.in. autorkę wątku. No niestety znieczulica
            jest teraz dość powszechna. Tylko przykro patrzeć, słyszeć i widzieć jak ludzie
            się z nią obnoszą, chwalą swoim okrucieństwem i brakiem skrupułów. Przepraszam
            za to co napiszę, ale takie wypowiedzi popierające aborcję wywołują u mnie
            agresję i sama mam ochotę kogoś zabić, z pełną premedytacją.
            Mam pomysł. A może będziemy zabijać osoby niepełnopsrawne, to przecież w
            wkiększość ludzie niezdolni do samodzielnej egzystencji. Co wy na to???????
          • pyrtol Re:Do Triss 14.06.04, 23:19
            Obojetnie jak to nazwiesz, mozesz sobie pisac skrobanka, usuniecie, aborcja-
            efekt jest taki sam, przerywasz zycie ktore jest, istnieje czy Ci sie to podoba
            czy nie, zabierasz komus zycie i juz. Mozesz znalezc dziesiatki slow, ktore
            zastapia te okreslenia, ale nie zmienisz natury samego czynu. Zabierasz ludzkie
            zycie, zabijasz bezbronnego. Jest to brutalny akt powstaly w wyniku nienawisci.
            Nie niesie w sobie zadnego dobra. I to nie tylko z punktu widzenia kosciola,
            ale etykki w ogole.Mamy moralny obowiazek chronic to zycie, pomoc je donosic i
            znalezc najlepsze rozwiazanie dla dziecka ale rowniez dla mamy. Aborcja jest
            NIELEGALNA, prawo jej zabrania, jesli radzisz komus zeby dokonal aborcji,
            namawiasz do zlamania prawa!! Dwulicowy z Ciebie czlowiek i tyle.Ja nie
            potepiam kobiet ktore dokonaly aborcji, ale postepowanie takich ludzi jak Ty,
            ktorzy podrzegaja do zlego, nie pomagaja, wysmiejwaja sie z cudzego
            nieszczescia i nie widza nic poza czubkiem wlasnego nosa. Szukaja najprostszych
            rozwiazan, najprostyszch oczywiscie dla siebie, a nie najlepszych z punktu
            widzenia wszystkich zainteresowanych.Oczywscie etyka czy humanizm to dla Ciebie
            obce idee, wiec w sumie nie potrzebnie sie wywnetrzniam.
            Ola
    • bea.bea Re: usunięcie ciązy... 13.06.04, 01:29
      Uwazam , że to szlachetne z twojej strony , że chcesz pomóc koleżance,
      ale sama nie wiem jak powinnaś to zrobic,
      zgadzam sie z dziewczynami , że potrzebne jej wsparcie duchowe, lecz to jaką
      podejmie decyzje to jej sprawa , i jakakolwiek ona będzie nie nalezy jej
      potępiać.
      Uważam że zarówno decyzja o urodzeniu dziecka, jak i jego usunięciu wcale nie
      jest prosta i obciąży sumienie twojej koleżanki,
      wydaje się ,że decyzja o usunięciu płodu, zarodka , dziecka, jakkolwiek by go
      nazwać nie pozostaje bez śladu na psychice kobiety, choć może się wydawać , ze
      to takie nieistotne...
      Przyznam , ze kiedyś też tak uważałam ,i równiez uważałam , że jeśli miałabym
      urodzić chore dziecko to usunę ciąze bez dwóch zdań, ale zaszłam w ciąże i......
      i wszystko sie zmieniło, również z racji wieku robiąłm badania prenatalne, ale
      tylko ja wiem ile dylematów wiązało się z tym zabiegiem, bo w 14 stym tygodniu
      ciązy robi się te badania potem 3 tygodnie wynik i mamy 17 tydzień,czyli mały w
      pełni ukształtowany ludzik.
      Ludzik któtego widziałam , i którego miałabym teraz sie pozbyć ?
      Myśle , że nasze wykształcone koleżanki wiedzą , że w chwili robienia
      aminopunkcji ten człowieczek, odczuwa strach , ucieka przed igłą punkcyjną, a
      nawet płacze.
      WspóLczuje dziewczynom które "to" zrobiły i bedą musiały z tym żyć, dlatego
      warto zawalczyc o każde nowe życie, ale jednak ostateczną decyzje pozostawiam
      matce.
      Fajnie,że los malucha i jego mamy nie jest ci obojętny.



    • matusia3 Re: usunięcie ciązy... 13.06.04, 07:22
      Hej moniqueee!

      Popieram Cię w 100 %....dobrze robisz interesując się losem swojej koleżanki i
      nienarodzonego dzieciątka.Właśnie patrzę na swoją córeczkę....nigdy w życiu nie
      zdecydowałabym się na usunięcie ciaży....stanowczo mówię NIEEEEEEEEEEEEEEE.

      Moze Dziewczyny pomożemy koleżance Moniki? Kto z Was moze zaoferować pomoc?

      Moniqueee napisz w jakiej sytuacji jest Twoja koleżanka...wiem,że najczęściej
      taka decyzja jest pokierowana właśnie zła sytuacją materialną.


      matusia
    • odalie do m.in. Triss 13.06.04, 11:50
      O co Wam chodzi?

      Przecież decyzję koleżanka Moniqueee podejmie samodzielnie. To będzie je własna,
      samodzielna decyzja.

      Moniqueee dorosłej, odpowiedzialnej, odpowiadającej za siebie kobiety do niczego
      nie zmusi (niby jak?). To będzie jej własna decyzja.

      Moniqueee nikomu nie pcha się z buciorami w życie. Została zaproszona do
      dyskusji - koleżanka poinformowała ją o planach, wyraźnie czekając na reakcję.
      Pozostaje spekulować, z czego to może wynikać, ale faktem jest, że Moniqueee nie
      szpiegowała, nie wtrącała sie niepytana!

      Więc w czym problem?

      Nie ma prawa wyrażac swoich poglądów - na dodatek robiąc to subtelnie (koleżanka
      nie obraża się, a Ty Triss, owszem tak?)

      (A tak na marginesie, jestem za aborcją na życzenie w bardzo wczesnym wieku
      płodowym. Sama, jak wiadomo, urodziłam niezaplanowaną córeczkę.)
      • wieczna-gosia Re: do m.in. Triss 13.06.04, 12:43
        Zgadzam sie z odalie.
        Poza tym- jesli kolezanka chciala sie podzielic z moniquee tym problemem to
        miala w tym jakis cel. Czasami watro uslyszec cos innego niz sami sobie mowimy
        a nawet to czego nie chcielibysmy uslyszec. Nie kazdy jest prosty jak budowa
        cepa niektorzy maja skomplikowane zycie wewnetrzne.
        W Niemczech np ktore tak sa chwalone za legalna aborcje przed teze legalna
        aborcja trzeba odbyc serie rozmow z pracownikami socjalnymi. To tez moznaby
        uznac za wtracanie sie no nie?
        Ja uwazam ze decyzji zyciowych w ogole nie warto podejmowac bez rozmow z tzw.
        ludzmi z zewnatrz.
Pełna wersja