usunięcie ciązy...

    • karinka21 aborcja 13.06.04, 13:03
      www.hli.org.pl/pl/obr_zycia/aborcja/aborcja2.html
      • mabrulki Do karinki21 13.06.04, 20:50

        Uważam że powinnaś była napisać WYRAZNE ostrzezenie.

        ---

        "Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
        Woody Allen
        • hancik5 Re: Do karinki21 14.06.04, 09:33
          A niby dlaczego ?Tak to wygląda i taka jest prawda. I trzeba to pokazywać po
          to , żeby wreszcie zostało to uznane za zabójstwo człowieka.
          Uważam, że wszyscy powinni wiedzieć, jak wygląda aborcja w każdym czasie
          trwania ciąży.
          • ewa2233 Re: Do karinki21 16.06.04, 09:11
            hancik5 napisała: > Uważam, że wszyscy powinni wiedzieć, jak wygląda aborcja w
            każdym czasie > trwania ciąży.

            NIE!!!!!! Nie każdy MUSI to WIEDZIEĆ!
            Kiedyś na naukach przedmałżeńskich pokazano nam taki film instruktażowy.
            To było dla mnie tak straszne, że nie mogłam się otrząsnąć przez długi czas!
            Żałuję, że nie wyszłam wtedy z tego pokazu. Teraz bym tak zrobiła.
            Bo akurat mi to nie jest do niczego potrzebne.
            Aborcję uważam za zabójstwo i tyle.
    • wieczna-gosia w kwestii wtracania... 14.06.04, 10:16
      mam przemyslenia.
      Bardzo sie wiaze to z moim postem o plemiennosci i rodzinie ktory niekys
      popelnilam.
      Drzewiej tak bywalo ze jak tylko ktos cos nabroil to wyczytywal ksiadz z
      ambony, ludzie we wsi wszystko wiedzieli i byla kicha. Teraz zas tez jest
      kicha. Bo z jednej strony spoleczna akceptacja dzieci pozamalzenskich osiaga
      swe wyzyny- z drugiej- panuje moda na calkowite niewtracanie. Pol biedy jesli
      owo niewtracanie dotyczy osob niespokrewnionych. Ale zauwazylam ze "poradzenie
      sobie samej" staje sie wartoscia sama w sobie.
      Kiedy zaszlam w ciaze- nieplanowana niechciana i w ogole nie- moi rodzice
      uznali za calkiem naturalne ze ja usune. Nie "bo co ludzie powiedza" tylko
      bo "po co ma byc ci w zyciu trudniej". No tak. Ale to dziecko- tak czy inaczej-
      zawsze juz bedzie istniec. W ten czy w inny sposob. W mojej pamieci czy w
      kolysce- niewazne. Jednak oprocz mozliwosci aborcji rodzice ofiarowali mi cos
      duzo wazniejszego- ofiarowali mi mianowicie gotowosc pomocy. Tzn. nie
      powiedzieli usun albo radz sobie sama. powiedzieli raczej jesli usuniesz-
      wesprzemy cie, jesli urodzisz- tez sie przeciez wyzywi. Jakos sobie damy rade.
      ze wskazaniem na DAMY.
      Mysle ze 90% aborcji nie jest przeprowadzanych z faktycznej baznadziejnej
      sytuacji finansowej czy zyciowej- aborcja w koncu kosztuje i to niemale
      pieniadze. Jest przeprowadzanych bo ktos w kluczowym momencie nie uslyszal- no
      co ty przeciez ci pomozemy. Nie od znajomych - tu triss ma racje- ale kurcze w
      prozni nie zyjemy. wiekszosc ludzi ma rodziny, taki ktos nienarodzony ma oboje
      rodzicow, dziadkow itd.
      Piszecie "nie ma obowiazku". No nie ma. Ale jak to kant pisal "prawo moralne we
      mnie". Owym prawem moralnym- moim zdaniem jest pomoc w takich sytuacjach
      jedynie z tego faktu wynikajaca ze sie jest rodzina. Bo inaczej po co sie ma
      rodzine? Zeby z nia na zdjeciach wychodzic?
      Summa summarum moja rodzina wcale mi tak pomagac nie musiala poniewaz sprawca
      sie nie wyparl, byl mezczyzna ustawionym z wlasnym lozkiem w akademiku wink)
      machnal mi w szybkim tepie jeszcze kilkoro dzieci i zyjemy dlugo i
      szczesliwie wink tak wiec nie wyszlo tak zle jak mialo. I byc mze od aborcji 'bo
      przeciez takam mloda" uratowalo mnie wlasnie zapewnienie moich rodzicow ze
      jakby co- to oni pomoga.
      Takie wlasnie zapewnienie pragne ofiarowac moim corkom. Aborcja to jedno- nie
      zabronie. ich zycie ich sumienie. Ale co moge- zapewnic ze przeciez dziecko to
      nie koniec swiata wink) i ze sie wyzywi i milosci sie troche zniajdzie i kat do
      spania. Jakas baza zyciowa bedzie. Mysle ze gdyby kazda kobeta w niechcianej
      ciazy dostalaby to zapewnienie tejze bazy zyciowej od najblizszych a nie tam z
      zadnerj opieki spolecznej nie mieszajmy w to panstwa- to aborcji byloby
      naprawde malo niezaleznie od edukacji seksualnej, ktora popieram wink. Nawiasem
      mowiac jako corka biologa andokrynologa czyli tego od hormonkw byla wyedukowana
      wszechstronnie i doglebnie w kwestii mienia dzieci co absolutnie mi nie
      przeszkodzilo aby z tej wiedzy NIE skorzystac wink)))
      n dobra owoc stosunkow malzenskich domaga sie swych praw wink)
      • triss_merigold6 Re: w kwestii wtracania... 14.06.04, 11:00
        Gosiu generalnie zgadzam się z Tobą ale pomijacie jedną kwestię: czasem bywa
        tak, że kobieta dziecka nie chce. Nie chce, nie czuje się gotowa być matką i
        nie wynika to z braku oparcia w rodzinie czy przyszłych problemów materialnych.
        Nie w danym momencie życia, nie z tym partnerem. W ogóle nie.
        Ładych parę lat temu moja koleżanka zaszła w ciążę. Z głodu by nie umarła, ze
        szkołą jakoś by poszło, rodzice mogli pomagać. Nie chciała. Dla niej było to
        gorsze od nowotworu, każdy dzień ciąży był koszmarem, gdyby nie możliwość
        legalnych wówczas zabiegów z przyczyn społecznych to brała pod uwagę tabletki,
        gorącą wodę w wannie i parę innych ludowych metod. Usunęła. Nie żałowała tj.
        żałowała, że w ogóle doszło do takiej sytuacji. Teraz ma dziecko, tworzą z
        mężem szczęśliwą rodzinę. O swojej ówczesnej decyzji mowi, że była jedną z
        najbardziej przykrych ale zarazem najbardziej właściwych w życiu.

        Jeśli kobieta dzień w dzień wstaje i zasypia ze świadomością, że rosnące w niej
        dziecko jest przekleństwem, że nienawidzi tego co się w nią dzieje, nie chce
        takiej przyszłości to naprawdę lepiej żeby mogła w ludzkich warunkach usunąć
        ciążę. Inaczej zafunduje sobie i otoczeniu - w tym narodzonemu - straszne życie.

        Mam wrażenie, że część osób traktuje obowiązek donoszenia ciąży jako karę.
        Współżyłaś to masz za swoje. Poszłaś z kimś do łóżka i masz brzuch - masz
        rodzić, nawet kosztem własnego zdrowia psychicznego, potem najwyżej oddasz i
        zafundujesz: - dziecku świadomość bycia porzuconym przez matkę i niepewny los;
        sobie ostracyzm społeczny i wieczne wyrzuty sumienia (bez cudów - kobiety
        zostawiające dzieci w szpitalu nie są głaskane po głowie, był kiedyś obszerny
        reportaż w "WO" o kobiecie, która piąte dziecko urodziła i postanowiła oddać do
        adopcji, zlinczowano ją na forum).
        Myślę, że większośc decyzji o aborcji jest poprzedzona jakimiś przemyśleniami,
        rozważaniem "za i przeciw", roztrząsaniem decyzji we własnym sumieniu i opinie
        innych nie powinny jeszcze bardziej utrudniać tego co i tak bywa niełatwe.
        • katarzyna.br Re: w kwestii wtracania... 14.06.04, 15:46
          Jak nie chcesz dziecka to nie kopulujesz. A jak bardzo chcesz kopulować to się
          zabezpieczasz - jest naprawdę wiele metod. A jak nie chcesz się zabezpieczać to
          musisz powstrzymać swoje chucie. Przydałoby się wielu kobietom trochę
          odpowiedzielności a przede wszystkim rozumu. No bo z tego co przeczytałam,
          wynika że biedne nie wiedzą skąd się biorą dzieci.
          • jagusia7 Re: w kwestii wtracania... 14.06.04, 17:00
            Podaj mi chociaż jedną metodę skuteczną w 100%, chętnie się douczę.
        • odalie Re: w kwestii wtracania... 14.06.04, 16:13
          W pewnym aspekcie zgadzam się z Tobą - właśnie dla kobiet w takiej sytuacji, jak
          opisana przez Ciebie koleżanka, powinna istnieć możliwość legalnej aborcji
          (jakbyś zresztą Triss zauważyła, nie piszę tego ad hoc, już we wcześniejszych
          postach wyrażałam opinię, że jestem za legalną aborcją na życzenie). Jeśli ktoś
          naprawdę czuje, że musi, jest tak zdeterminowany, to niech ma.

          .........................

          No i dalej podtrzymam swoja opninię, że Moniqueee nie wtrąca się, tylko wyraża
          swoje zdanie zgodnie ze swoimi przekonaniami. Uważam Triss, że dla tamtej
          drugiej dziewczyny to nawet lepiej - lepiej sobie ułozy swoje argumenty,
          zrozumiemie i zaakceptuje własną, niezależną decyzję w świetle argumentów
          Moniqueee.

          Dlatego nie zabraniajcie Moniqueee - zaproszonej do rozmowy zresztą - wyrażać
          swoich poglądów. Jeśli ta koleżanka jest zdeterminowana, zdecydowana na aborcję,
          to i tak to zrobi, Moniquee czy nie. Jeśli się waha, to podejmie decyzję.

          ......................

          I jeszcze coś.


          Ja nie uważam, że ciąża powinna być donoszona "za karę".

          Uważam natomiast, że podejmując współżycie powinno się do jasnej anielki zdawać
          sobie sprawę z możliwego ryzyka zajścia w ciążę. I jeśli nie chce się być w
          ciąży, nie chce się dziecka, odczuwa dziecko jak nowotwór, to należy maksymalnie
          zmininalizować ryzyko, zabezpieczać się podwójnie wiarygodnymi metodami, być
          może nawet posuwając się do abstynencji - a właśnie tak, nie ma przymusu
          regularnego chodzenia do łóżka "w danym momencie życia, ... z tym partnerem".

          A jeśli plan awaryjny zakłada przerwanie ciąży, to nie robić z siebie
          zgwałconej-nieuświadomionej-skrzywdzonej ("o, niesamowite...?! jestem kobietą w
          wieku prokreacyjnym i zaszłam w ciążę z mężczyzną!!!! ratujcie mnie teraz, ja
          nie chcę!!!").

          Może to się komuś podobać, lub nie smile))) - innym nie narzucam, chociaż swoje
          zdanie mam, sama tak żyję i żyłam, tak wychowuję moją córkę - generalnie jestem
          za tym, aby chodzić do łóżka wtedy i z tymi osobami, z którymi potencjalnie
          można by mieć w danej chwili dziecko.
    • kubusala Re: DO MONIQUEEE 14.06.04, 10:40
      I co, usunęła ??
    • natatip Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 11:23
      ludzie, zlitujcie się nad kobietą i nie wieszajcie na niej psów. Może to jej
      wołanie o pomoc. Wszystkie takie święte. jej przydałoby sie wsparcie,
      obietnica, że ktoś jej pomoże w razie potzreby finansowo, przypilnowaniem
      dziecka, dobrym słowem. Pomyslcie - opuścił ją mąż, ma już jedno dziecko, jak
      będzie w ciąży będą kłopoty z pracą - wtedy trzeba ją wesprzeć, a nie tylko
      wrzeszczeć nie usuwaj zbrodniarko. To nie jest wszystko aż tak proste - będzie
      się musiała uporać z kochaniem dziecka, którego tatuś ją zostawił. Ja nie wiem
      co bym zrobiła w takiej sytuacji. Na pewno potzrebowałabym wsparcia i
      poszukania innych rozwiązań (być moze ona ich nie widzi), zapewnienia, że się
      jej pomoże niańczyć te dzieciaki, nie zostawi jej samej.
      n
      • melka_x Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 11:36
        No i kluczowe jest to co napisała Gosia. Czy dziewczyna może liczyć na wsparcie
        rodziny, rozumiane nie tylko jako gotowość finansową (chociaż to też), ale i
        pomoc przy wychowywaniu dziecka? Ogromna część kobiet decydujących się na
        usunięcie ciąży jest przerażona. A fakt, że dziewczyna zdecydowała się o tym
        komuś opowiedzieć może świadczyć, że wbrew temu co mówi, ma jeszcze jakieś
        wątpliwości i najprawdopodobniej decyzja nie jest ostateczna.
      • natatip Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 11:45
        aha, i jeszcze należałoby się porzadne zmycie głowy temu jej męzowi - może jej
        tak pomóż, może z nim pogadaj o tym ,co ona chce zrobić, pogrox że konsekwencje
        zdrowotne. Przecież długo z nią był, więc chyba mu zależało. Też powinien być
        odpowiedzialny, a o niczym nie wie. Może ona, zwierzając się Tobie, liczy na
        to, że bezpośrednio do niego dotrze. Czasami drogi kobiece są pokrętne.
        PS Ja urodziłam dwoje dzieci z nieplanowanych ciąż - najpierw z Cilestem
        (bardzo mały wskaźnik Pearla), druga ciąża ze spiralką. Tak więc środki
        zawodzą. Nie wiem czy dałabym radę trzecie, nawet nie chce o tym myśleć. Z tym
        wstrzymywaniem się... myślę że teraz przez te nieskuteczne środki mam opory i
        przez to mój związek się rozpada.
        Nic nie jest aż tak proste we własnym życiu jak wydają się cudze życia... z
        pewnej odległości.
        pozdr
        Nata
        • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 16:07
          I jaka jest decyzja koleżanki ?
          A może przeczytała nasze posty ?

          Podobnie , jak natatip , mam dziecko , chociaż się zabezpieczaliśmy .
          Zaszłam w 2. ciążę dokładnie 7 miesięcy po pierwszej .
          Karmiłam piersią na żadanie , wiem , że to nie jest środek antykoncepcyjny ,
          stosowaliśmy więc prezerwatywy . Nie kochaliśmy się w dni płodne itd.itp . A
          jednak zaszłam w ciążę . W dodatku moment zapłodnienia przypada na sesję na
          uczelni ,a ja naprawdę nie miałam wtedy ochoty na sex , bo uczyłam się po
          nocach do egzaminu z Literatury Młodej Polski i Pozytywizmu bleee ... smile))))
          Środków hormonalnych nie stosuję , bo tragicznie na nie reaguję .
          No i nie wiem , jak to się stalo . Naprawdę nie wiem smile
          Niepokalane poczęcie , normalnie smile
          Mam jednak drugą córkę .
          Planowaliśmy jeszcze dzieci po pierwszej córce .
          Chcieliśmy je mieć , kiedy nasza sytuacja się ustabilizuje :
          Mój m. jest obcokrajowcem , planowaliśmy ślub ( to nie takie łatwe z
          niePolakiem z kraju nieEU w Polsce wziąć ślub , jest mnóstwo niepotrzebnych
          formalności i kasa leci na tłumaczy przysięgłych przy byle okazji w byle
          urzędzie itd... )
          Chcialiśmy kupić mieszkanie .
          Miałam skończyć studia ( cały czas kończę ...)

          Czasami nie można tak jednoznacznie twierdzić " było się nie ... za
          przeproszeniem "
          To co , mam żyć jak pokutnica ,jak koło mnie śpi zdrowy i przystojny chłop ? smile
          Sama ponoszę konsekwencje swojej przyjemności i seksu .
          Sama też chcę decydować .
          Chcę decydować , co się stanie z moim brzuchem , czy pozwolę mu urosnąć , czy
          nie ...wiem , to brzmi obcesowo , ale to wyłacznie moja sprawa , mój brzuch .

          Byłam w takim dole , że rozwazałam aborcję , rozważałam nawet wyjazd za
          granicę , aby dokonać usunięcia ciąży .
          Szukałam wiele w internecie , znalazłam info o gabinetach , które wykonują
          aborcję w Polsce , znalazłam też zdjęcia , o których pisałyście i wiele innych
          zdjęć , a nawet kilka filmów z aborcji i niestety nie podziałały na mnie tak ,
          jak powinny . Efekt był odwrotny . Im więcej widziałam tych zdjęć , tym
          bardziej chciałam mieć aborcję już za sobą ... Chciałam to zrobić jak
          najszybciej . Byłam w 6-stym tyg. i byłam gotowa połknąć tabletkę RU....

          Ja naprawdę nie chciałam tego dziecka . Jak już pisałam , cieszyłam się , kiedy
          okazało się , że mam krwiaka i odklejającą się kosmówkę . Nie brałam niczego na
          podtrzymanie ciąży , poza tym od duphastonu się tyje , a ja nie chciałam być
          gruba .Ja gruba ? Przenigdy !!! smile
          Biegałam na spacery do parku z roczniakiem . Paliłam papierosy w chwilach
          całkowitego dołu . Dźwigałam ciężary , kiedy przeprowadzałam się do drugiego (
          a potem trzeciego ) mieszkania . Byłam kompletnie sama , ponieważ w
          międzyczasie mój m. pojechał za granicę żeby znaleźć pracę . Myślałam
          tak :jeśli poronię - będzie ok , a jeśli ciąza się utrzyma to też będzie ok ,
          to znaczy , że tak miało być smile


          Rodzina dużo mi pomogła , kilka innych osób , przyjaciół też ( mam nadzieję ,
          że los traktuje ich lekko i opatrzność im to wynagrodzi ).Wiem , że są ludzie ,
          którzy starają się latami o dziecko . Nawet jedna bliska mi osoba w takiej
          sytuacji ( starająca się ) udzieliła mi ogromnego wsparcia w tamtych czasach .
          Nie mówiła jednak do mnie nigdy , że chciałaby być w mojej sytuacji ,że tyle
          osób się stara o dzieci , a ja jestem w ciąży i nie chcę tego " daru "... czy
          coś równie taktownego ...Po prostu była przy mnie , ta osoba ...

          Jestem szczęśliwa ( ale nie całkiem )
          Mam wspaniałe dzieci i mam ochotę na jeszcze ( ale nie teraz smile
          Mój m. jest cały czas za granicą ,nawet nie widział jeszcze swojej 2. córki .
          Nasz związek powoli staje się fikcją .
          Mojemu m. zależy bardziej niż mnie ( kiedyś obojgu nam zależało ).
          Nawet rozważałam odejście/ separację od mojego m. , poznałam kogoś innego ,też
          obcokrajowca ( mam takie parszywe szczęście smile.
          On by mnie wziął z dziećmi i całą rodziną , był zdesperowany , ja powiedziałam
          nie smile))Nie wiem czy następnym razem też powiem : nie ...
          Poza tym kończę studia , idzie mi świetnie ( jak zawsze ).

          Mam dzieci , są świetne , jednak czuję się w głębi duszy zmuszona przez
          los ???, sumienie ???, prawo ??? , sytuację ??? do pogodzenia się ze
          wszystkim , co mnie spotkało .
          I to mnie przeraża .






          • odalie Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 16:26
            Od siebie powiem, że nie chodzo to, aby na siłę nie współżyć, ale bardziej czy
            przede wszystkim, aby odnaleźć w sobie równowagę, spokój, i gotowość na dziecko.
            W naszej cywilizacji udajemy, bardzo silnie się staramy udawać, że seks nie ma
            absolutnie nic wspólnego z posiadanieniem potomstwa. A to jest kłamstwo,
            kłamstwo i ogromne, okropne zakłamanie. Dlatego lubię to kłamstwo odczarowywać,
            odkłamywać. Jestem kobietą, a nie maszyną, nie produktem z plastiku. Mam
            miesiączki, PMS-y, a gdy jajeczkuję, ogromnie chce mi się seksić. Mogę nosić w
            sobie dzieci, mogę jej karmić. Mogę tego nie robić, jesli nie chcę, ale nie
            udaję, że to mnie nie dotyczy.
      • alpepe Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 15:56
        dziewczyno przeczytaj jeszcze raz uważnie UWAŻNIE wszystkie posty, a potem
        dopiero osądzaj te, które nie mogą pojąć, że można tak wyolbrzymiać cenę
        wychowania dziecka i zabijać własne dziecko.
        • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 19:19
          Chciałabym jednak mieć wybór i z prawa do wyboru korzystać .
          Kobiety , które chcą urodzić i są przeciwne aborcji z różnych względów , i tak
          nie usuną płodu / dziecka , jeśli zajdą w tzw. niechcianą ciążę .
          Nienawidzę , kiedy jestem zmuszana do robienia tego , czego bym nie zrobiła ,
          gdybym miała wybór , a jestem zmuszona przez pewną grupa społeczną o innym
          światopoglądzie niż mój .
          Sama poradzę sobie z poaborcyjną traumą , nie zrobi tego za mnie ani liga
          polskich rodzin ani obrońcy zycia poczętego .
          Tak , to mój brzuch ...

          • alpepe Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 19:26
            nie rozumiem, czemu to do mnie, odpowiadałam na post dziewczyny, która
            stwierdziła, że te, które się wypowiedziały pro life nie pomogą matce in spe.
            Głupio mi to pisać, ale ja też zaoferowałam wszelką możliwą pomoc, łącznie z
            przyjęciem tego dziecka do mojej rodziny...
            Twój brzuch, ale w nim jest życie, które jest bytem osobnym, nawet jeśli
            zależnym od Ciebie...
            • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 19:28
              napisałam po Twoim postem ogólnie nie personalnie do Ciebie smile
              pozdrawiam
              • alpepe Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 19:34
                ok.
          • hancik5 Re: usunięcie ciązy... 15.06.04, 08:53
            To może pozwolić na mordrstwa i kradzieże i niech każdy sam wybiera czy chce
            ukraść czy kogoś zabić. Nie wolno przecież nikogo zmuszać jakimiś głupimi
            zakazami...
            A moja córeczka Kasia nigdy moim brzuchem nie była, wypraszam sobie nazywanie
            dziecka brzuchem...
        • blelala Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 19:19
          "wyrwać kawał siebie jak bolący ząb , zostawić swe drugie ja"
          no jasne , lepiej zabić.
          bo co ludzie powiedzą jak zostawisz w szpitalu,
          jak zabijasz jesteś ok,
          jak zostawiasz jesteś be, gratuluje poglądów
          • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 19:23
            Właśnie , dla Ciebie to morderstwo , zabijanie człowieka .
            Nie każdy patrzy na aborcję przez pryzmat morderstwa .
            Nie każdy śmiga do Kościoła co niedzielę ...
            • blelala Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 19:28
              a widzisz w śmiganiu do kościoła cos złego?
              strzelanie do sarny zza krzaka jest ok,
              ale pztrząc jej w oczy o przykładając lufe do czoła to juz nie jest takie
              proste.
              jestem za legalizacja aborcji, ale tylko wtedy kiedy, będziesz musiała sama
              wydłubać swoja macice, a zniej to coś.
              i sama wywalić to cos na śmietnik.
            • alpepe Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 19:32
              Raskolnikow też nie patrzył na morderstwo jak na morderstwo... Dla niego
              lichwiarka była po prostu ludzkim śmieciem... Z literackim pozdrowieniem.
              A co do śmigania do Kościoła, niestety dużo jest takich, co śmigają, a potem
              wyrzucają dzieci na śmietnik, marynują w beczkach itp. smutne...
          • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 19:27
            Nie wiem , czy to było do mnie .
            Nie piszę , że zostawienie w szpitalu jest " be ".
            Kiedy zaszłam w 1. ciąże byłam w kraju , w którym aborcja jest legalna ( USA ).
            Nie myślałam wtedy o usunięciu ciąży .
            Jednak doceniłam danie kobietom takiej możliwości i to , że prawo do mojego
            wolnego wyboru jest respektowane .
            • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 19:34
              Nie widzę nic złego w śmiganiu do Kościoła co niedziela , nawet codziennie jest
              ok with me smile))
              Chciałabym jednak , żeby zwolennicy obrony życia poczętego nie narzucali mi
              swoich poglądów .
              Jak mniemam , kobieta , której bliskie są nauki Kościoła nigdy nie usunie
              niechcianej ciąży .
              Wporządku . Niech robi co chce !
              Ja też mam do tego prawo , do robienia co chcę .
              Gdybym potrafiła sobie wyłyżeczkować macicę , to pewnie bym to zrobiła .
              Wolałabym jednak po prostu połknąć tabletkę RU...
    • karinka21 Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 19:34
      Nie każdy, kto jest przeciwny aborcji śmiga do Kościoła w niedzielę i
      odwrotnie!!!
      • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 19:38
        Nie jestem anty KK .
        Wydaje mi się jednak , że to dzięki dużemu wpływowi KK na życie w naszym kraju
        mamy tę ustawę przeciwaborcyjną .
        Może się mylę .
        Wiem , że nie wszyscy ludzie śmigający co niedzielę są przeciwni aborcji
        itd.itd ...
        • hancik5 Re: usunięcie ciązy... 15.06.04, 08:41
          A ja się ogromnie cieszę, że jest w Polsce ustawa antyaborcyjna. Usuwanie
          dziecka, dlatego, nie pasuje jego pojawienie się w danym miejscu i czasie
          uważam ża potworność. Mogę zrizumieć jedynie wady genetyczne, gwałt również nie
          powinien być wskazaniem do aborcji.
          Wedłg mnie tak, jak ktoś o tym napisał, chyba wieczna Gosia, nie byłoby tylu
          aborcji, gdyby było wsparcie rodziny, gdyby przyszli dziadkowie powiedzieli -
          Damy radę, wychowamy... Tego brakowało mojej koleżance, no ale ona była na
          innym kontynencie i nikt z jej rodziny o tym nie wiedział.
          Ona autentycznie cierpi...
          Aborcja to podłość....
          Ale najbardziej podli są ci, którzy do niej namawiają.
          Sama kobieta jest już wystarczająco załamana i często nie widzi wyjścia.
          Myślę często o tym, żeby za jakiś czas popracować jako wolontariusz w jakimś
          domu samotnej matki, albo pomóc jaiejś kobiecie w ciąży.

          Moja mama uratowała bliźniaki. Jej koleżanka z pracy zaszła w ciąże, a miała
          już dwoje dzieci. Małżeństwo się sypało, a tu ciąża.Znajoma była totalnie
          załamana, była umówiona na zabieg. Moja mama cały czas dodawała jej sił, mówiła
          dasz radę, nie poddawaj się.
          Znajoma urodziła dwie córeczki. Wszystko poszło dobrze - mąż się zmienił,
          małżeństwo się utrzymało, dzieci wychowane.Znajoma szczęśliwa...
          Dziewczynki mają dziś 19 lat. Kilka lat temu uczyłam je angielskiego.To jest
          fajna rodzina. Lubiłam do nich przychodzić i nigdy bym nie przypuszczała, w
          jakiej trudnej sytuacji kiedyś byli, gdyby mi mama kiedyś nie wyjawiła.

          Życie w ogóle jest trudne. Mojej córeczce czytam czasem bajkę o wodzie życia.
          Dwóch braci szuka tej wody, aby uzdrowić matkę. Pokazują im się dwie drogi -
          jedna łatwa, druga trudna. Ta łatwa to przegrana... Tylko trudna zaprowadzi do
          celu... Czy to nie jest prawdziwe ??
          • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 15.06.04, 11:48
            "Wedłg mnie tak, jak ktoś o tym napisał, chyba wieczna Gosia, nie byłoby tylu
            aborcji, gdyby było wsparcie rodziny, gdyby przyszli dziadkowie powiedzieli -
            Damy radę, wychowamy... Tego brakowało mojej koleżance, no ale ona była na
            innym kontynencie i nikt z jej rodziny o tym nie wiedział"

            Zgadzam się .
            Jednak nie jest obowiązkiem dziadków ponoszenie konsekwencji niechcianej ciąży
            ich córki / syna .
            Pomoc to ich dobra wola .
            Nie możemy potępiać kogoś , kto nie może / nie chce pomóc potencjalnej samotnej
            matce .
            Dziadkowie czasami po prostu nie mogą , są starzy , schorowani , mają małą
            emeryturę ....
    • karinka21 Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 19:36
      Jak to czytam to zaczynam wątpić w ludzi, bo zaniedługo zaakceptujemy
      morderstwa na ulicy, jakiś bezdomnych bo nie są potrzebni i nie w tym miejscu
      i czasie.
      Ale osądzić nas ma prawo tylko Bóg!
      • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 19:43
        nie potrzebnie taki katastroficzny ton .
        nie zabijam bezdomnych ani upośledzonych ani zwierząt itp .
        traumę poaborcyjną biorę na siebie jak każda kobieta , która dokonałaby aborcji
        Roman Giertych i inni nie poczują tego na własnym ciele i we własnym sumieniu ,
        osądzie .
      • blelala Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 19:45
        świat pełen idealnych, pięknych, mądrych, bogatych....
        a natura coraz częściej uczy pokory...
        wady genetyczne, mutacje, upośledzenia...

        cóz warte jest jedno malutkie życie,

        kariera, własne ego, ambicje, obłuda,.....

        takie jest moje zdanie, ty masz prawo do swojego.
        • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 19:49
          Jeśli dokonałabym aborcji , to dlatego , że w danym momencie życia nie
          chciałabym mieć dziecka . To ja rodzę , wychowuję i decyduję . Nie oznacza
          to , że chcę zrzucać wszystkie dzieci ze skały , jak w Sparcie . Nie mam wizji
          jakiegoś Nowego Wspaniałego Świata .
          • blelala Re: usunięcie ciązy... 14.06.04, 19:58
            wiesz mozna sie spierać na ten temat bez końca...
            pewnie sama dokonuje aborcji przynajmniej raz na miesiąc ( mam spirale)
            ale uważam, że jeśli już jest ciąża , to mozna zakończyć temat na rodze...
            i tyle mnie to dziecko obchodzi.
            nie byłoby aborcji, dzieci w beczkach, itp.
            • alicjagrabowska V nie zabijaj 14.06.04, 23:02
              tak czytam co piszecie i ryczę już nie mam sił,i teraz się boję że ta
              dziewczyna i milion innych mają zabieg.proszę błagam nie piszcie że to ich
              brzuch,przecież to nie żadna łaska nosić dziecko w sobie,rodzić wychowywać.ja
              mam teraz 7tyg.maleństwo w sobie,malutkie już bijące serduszko,i tak strasznie
              boję się o tamte serduszkasad(((((((((przecież można prawie w 100 procentach się
              zabezpieczyć,poznać dokładnie swoje ciało,wiedzieć kiedy jest ten dzień
              płodny,poczekać,są szkoły które dokładnie to wyjaśniają,tylko trochę się
              zainteresować...jak jeszcze sięnie jest pewnym to łączyć metody,dla mnie NIE
              JEST MOŻLIWE WTEDY ZAJŚCIE W CIĄŻĘ po prostu jest nie możliwe,mierzysz
              temperaturę gapisz się w śluz i co tam jeszcze czekasz 3 dni jak nie dokońca
              jesteś pewna łącz z inną metodą.koniec,jeśli gwałt,spokojnie czekasz na koniec
              ciąży i wtedy DECYDUJESZ,od deprechy i totalnych dołów jeszcze nikt nie
              umarł,można wytrzymać 9 miechów.to dziecko jest nie potwór,nie WAŻ się go
              ruszać NIE WAŻ SIĘ!!!!!!!nie decydujesz o swoim brzuchu tylko o jego
              ŻYCIU.jeśli wszystkie metody zawiodły(a jak człowiek się bardzo stara to może
              raz w życiu wpadnie góra)nie możesz wtedy nic zrobić NIC.nie możesz zabójstwa
              traktować jako wyjścia z sytuacji,czym różni się takie małe serduszko od serca
              dorosłego człowieka??tylko tym że trzeba je za wszelką cenę CHRONIĆ.nie
              bierzcie tego za pouczanie tylko wielKie błaganie moje do osób które usuwają
              ciążę,wielkie błaganie żeby chociaż tylko się zastanowiły,poczuły się TYM
              SERDUSZKIEM,pomyślały jak kruchutkie jest,jesteś jego mamusią,ono się po prostu
              boi.proszę triss tylko nie pisz jakiś przykrych rzeczy do mnie,nie mądrzę się
              tylko piszę co wiem,co myślę,co czuję,nie chcę tylko dlatego że może mi ktoś
              dogadać,siedzieć cicho,skoro to wszystko przeczytałam.ala
              • jagusia7 Re: V nie zabijaj 14.06.04, 23:26
                "Od deprechy i totalnych dołów jeszcze nikt nie umarł"...Nawet nie wiesz, jak
                bardzo się myliszsad
                Ale rozumiem Twój punkt widzenia.
                • alicjagrabowska Re: V nie zabijaj,od deprechy cię aborcja nie uchr 15.06.04, 00:31
                  przecież ten sam wysiłek na aborcję można zamienić na terapię antydepresyjną,a
                  jak ktoś chce umrzeć to i tak umrzesad(((((((dziewczyny wszystko wcześniej
                  napisały,podały kontakty,ja tylko popieram moniquee
                  to chyba nie jest tak:mam deprechę więc ciach zabijam serduszko i wszystko
                  dobrzesad((((((najkrótsza droga okazuje się być najdłuższą jagusia,przynajmniej
                  dla tych co mają wyobrażnię i sumienie
                  ja nie planowałam teraz dzidzi ale nie chciało mi się
                  pilnować"terminów",wiedziałam że ryzykuję i jestsmile))nawet do głowy mi nie
                  przyszło że jest wogóle jakaś możliwość niemienia tego dziecka skoro już
                  jest.no chyba że ktoś cofnie czas,ale zrobiłabym tak samo.wiem wiem napiczecie
                  że to z mężem a nie z gwałtu to się mądrzę,łatwo jej.zgadzam się,łatwo,ale nie
                  mówię że życie wogóle po gwałcie jest łatwe,czy z dzieckiem czy bez,cierpi się
                  napewno niewyobrażalne katusze,ratunek jest jeden-terapia.no ale ta pani to
                  raczej nie z gwałtu ma dzidzię więc wogóle sytuacja nienajcięższa.zresztą dla
                  mnie nie ma tak ciężkiej sytuacji która by aborcję usprawiedliwiała prócz
                  medycznych wskazań.
                  • jagusia7 Re: V nie zabijaj,od deprechy cię aborcja nie uch 15.06.04, 10:15
                    Ja nigdzie nie napisałam, że aborcja może uchronić przed depresją. Czytaj
                    uważnie. Nawet nie wyraziłam jeszcze nigdzie swojego zdania na temat usunięcia
                    ciązy. Skomentowałam tylko jedno zdanie, że od depresji i doła się nie umiera.
                    Może i się czepiłam, ale odezwały się wspomnienia.
                    A jeśli chodzi o aborcję, to moje zdanie jest takie, że ja sama nie usunęłabym
                    wpadkowej ciąży(i nie zrobiłam tego, chociaż pewnie miałabym taką możliwość).
                    Podejrzewam, że nawet w wyniku gwałtu(chociaż starałabym się do niej nie
                    dopuścić). Ale tylko podejrzewam, i mam gorącą nadzieję, że nie będę musiała
                    sprawdzać tego w rzeczywistości.
                    Natomiast nie byłabym w stanie zmusić innej kobiety, żeby tego nie robiła. Mogę
                    tłumaczyć, rozmawiać i szukać dla niej pomocy, jeśli jestem w stanie tę pomoc
                    sama zapewnić(na przykład zaadoptować dziecko), to tym bardziej(oczywiście
                    jeśli ona sama tego chce), ale nie odważyłabym się jej tego zabraniać, potępiać
                    i pokazywać jej zdjęć płodów poddanych aborcji(już bardziej moralne wydaje mi
                    się pokazanie zdjęcia noworodka). Bo to nie ja będę później wychowywała
                    dziecko, którego nie chcę. Oddanie dziecka też jest obciążeniem, być może
                    czasem większym niż aborcja(a to dlatego, że niektóre kobiety naprawdę nie
                    postrzegają kilkutygodniowego płodu jako dziecka, tylko jako zlepek komórek. I
                    to jest ich pogląd, którego na siłę nie da się zmienić). A już najbardziej
                    zszokował mnie pomysł którejś z dziewczyn, żeby zgłosić chęć usunięcia ciąży w
                    odpowiednie miejsce...Brawo.
                    Reasumując: jeśli jest nawet małe prawdopodobieństwo, że jeśli wywrę na tej
                    dziewczynie tak silną presję, że ona urodzi to dziecko wbrew sobie, a potem nie
                    poradzi sobie z sytuacją(mam na myśli poważną depresję i samobójstwo), nie
                    byłabym w stanie wziąć tego na siebie. Nie umiałabym żyć z myślą, że
                    przyczyniłam się do tego choć w małym stopniu. A prawdopodobieństwo jest, bo
                    nie każda osoba chora na depresję chce się leczyć i nie zawsze leczenie jest
                    skuteczne.
                    Pozdrawiam.
                    • asiaasia1 Re: V nie zabijaj,od deprechy cię aborcja nie uch 15.06.04, 11:39
                      Alicjo , szanuję Twoje poglądy i jestem nawet w stanie zrozumieć Twoje
                      oburzenie , jeśli chodzi o aborcję na życzenie ale z gwałtem trochę
                      przesadziłaś . Chyba nie wiesz , o czym Ty piszesz i jesteś zaślepiona ideami
                      ochrony życia poczętego .

                      Mniemam , że Twoja 7 tygodniowa ciąża jest owocem miłości a nie wynikiem
                      gwałtu .
                      Nikt nigdy Cię nie zgwałcił , mnie też .
                      Znam jednak kilka kobiet , które zostały zgwałcone .
                      Masz chociaż jedną taką znajomą ?
                      Wyobraź sobie ,że gwałt i niechciana ciąża mogą sie przytrafić każdej kobiecie .
                      Tobie również i mnie też .
                      Nie musisz pochodzić z rodziny patologicznej , w której gwałci Cię tatus pijak
                      lub pijani koledzy tatusia .

                      Ex dziewczyna mojego m . pochodzi z Holandii .
                      Jej tata jest profesorem universytetu w Holandii .
                      Ona jest juz po trzydziestce .
                      Zna biegle pięć języków ( holenderski , angielski , francuski , włoski ,
                      niemiecki ).
                      Pracuje dla miedzynarodowej organizacji w Szwajcarii ( ISO czy coś
                      podobnego ...) .
                      Tam tez mieszka od 10 lat , wykłada również na uniwersytecie ekotechnologię .
                      Jest piekna , zamozna , ma super dom w Lozannie ,jest międzynarodowym ekspertem
                      w swojej dziedzinie , jest pełna energii i optymizmu .
                      Czasami startuje w miedzynarodowych maratonach ( ostatnio w Budapeszcie ).
                      Kiedy miała 11 lat zgwałcił ją kuzyn .
                      Od wielu lat znajoma jest na PROZACU .(stąd euforia , optymizm , pełnia
                      energii ... )
                      Nie ma w tej chwili żadnego partnera życiowego .Jest " zakochana " w żonatym
                      facecie .
                      Zwierzała sie mojemu m., że myśli o samobójstwie . Mój m . mówił , że jest
                      nieobliczalna i ma straszne huśtawki nastrojów . Są przyjaciółmi .
                      Znam ją , jestesmy koleżankami .Zaprosiła nas kiedyś do siebie na sylwestra .


                      Kazałabyś jej też urodzić dziecko , gdyby w wyniku gwałtu zaszła w ciążę w
                      wieku 11 lat z kuzynem ( bratem ciotecznym / wujecznym ?)?

                      Pewna dziewczyna wracała do domu późna porą po pracy .
                      Na klatce schodowej swojego bloku została zgwałcona przez kilku pijanych ,
                      smierdzacych facetów .
                      Miała dwie próby samobójcze .
                      Nie wiem , czy była w ciąży , nie zwierzała mi się . Mam nadzieję , że
                      nie .Była wtedy związana z chłopakiem i brała tabletki anty .

                      Kolejnej znajomej ktoś dosypał na imprezie tabletki usypiające do drinka .
                      Jej mąż znalazł ją nagą , nieprzytomną .
                      Zgwałcili ją koledzy z pracy .
                      Pracowała dla pewnej korporacji w Little Rock w USA .
                      To była kuzynka mojego m.
                      Gwałt miał miejsce jakieś 15 lat temu .
                      Kuzynka nie chce mieć więcej dzieci ( ma syna ), ma wstręt do seksu . Wyobraź
                      sobie , że ona wie , jak sobie pomóc , jest doktorem psychologii i magistrem
                      biologii . Prowadzi warsztaty / grupy wsparcia dla ludzi umierających na
                      raka ... Ma jednak problem , z którym nie może sobie poradzić .
                      Oczywiście ,tylko kilka osób z rodziny wie o jej depresji .






                      • alicjagrabowska Re: V nie zabijaj,od deprechy cię aborcja nie uch 16.06.04, 21:34
                        asia nie mów mi czy jestem zaślepiona czy nie bo to nie Twoja sprawa.i nie
                        Tobie to oceniać ok?wymyślacie już najwymyślniejsze argumenty,historie z
                        marginesu,które być może się zdarzyły być może nie.ja mówię jedno,nie
                        zabijaj,niech urodzi i odda 1000 razy było to pisane a Ty ciągle swoje...staje
                        sięo męczące.KAŻDE DZIECKO MA PRAWO ŻYĆ NAWET TE ZROBIONE PRZEZ TATUSIA!!!!!!!
                        nawet te najbardziej chore,nawet te KTÓRE WIADOMO ŻE UMRZE PO 2 ÓCH DNIACH
                        ITDbo może się okazać że pomylili badania albo jeszcze coś,człowiek jest omylny
                        i nie ma prawa ingerować.bardzo nieładnie napisałaś o moim zaślepieniu:
                        ((((((((czy mówisz to wszystkim mającym odmienne zdanie od Twojego?
                        • asiaasia1 Re: V nie zabijaj,od deprechy cię aborcja nie uch 16.06.04, 22:38
                          Właśnie o to chodzi , że te historie są prawdziwe i nie dotyczą ludzi z tzw.
                          marginesu .
                          Gdybyś widziała te kobiety , nigdy byś nie powiedziała , że przez to przeszły i
                          że są w depresji od wielu lat z powodu gwałtu .
                          Społeczeństwu pokazują twarz " kobiety sukcesu " .
                          Sa piękne , wykształcone , zamożne ( no , może z wyjątkiem koleżanki z
                          podwórka , która zyje na przeciętnym poziomie ale z głodu tez nie umiera ).
                          Wszystkie osoby , o których pisałam to moje bliższe lub dalsze znajome .
                          Dwie z nich nie mieszkają w Polsce , poznałam je przez mojego partnera , który
                          jest obcokrajowcem .

                          Nie wiem , co bym zrobiła , gdyby któras z moich córek została zgwałcona przez
                          jakiegoś psychola i w wyniku tego gwałtu zaszła w ciążę jako dziewczynka /
                          nastolatka .
                          Naprawdę nie wiem .
                          Wiem jednak , że nie zmusiłabym jej do donoszenia i urodzenia dziecka ( swoją
                          drogą na pewno przez c.c . )w imię ochrony życia poczętego ...

                          Wracając do tych historii gwałtu , to , dziwnym trafem , o tragedii tej
                          dziewczyny po kilku dniach wiedzieli już wszyscy w okolicy .
                          Znasz taki typ wszystkowiedzących sąsiadek , dewotek siedzących na ławeczce na
                          słoneczku , karmiących gołąbki ? Staszych panów społeczniaków , co chca
                          wiedziec , co sie u kazdego w domu dzieje ?
                          Znajoma miała przechlapane i została napietnowana jako " ta zgwałcona ", co
                          jakis czas , ktos tam rzucił taktowny , współczujacy komentarz , podczas , gdy
                          ona chciała o tym zapomniec / wolała o tym nie mówic ( ? ).
                          Dziecko z tego gwałtu , gdyby było , zostałoby napiętnowane i uswiadomione
                          seksualnie od najmłodszych lat przez tutejszą społeczność , pewnie znajoma
                          musiałaby sie przeprowadzić . Zapewne szybko dowiedziałoby sie ono od pań
                          życzliwych , ze mamusi kilku panów zrobiło "kuku" i ono ma kilku tatusiów
                          biologicznych , bo który z nich był dawca spermy , no który ?
                          Mieszkam w Warszawie , moja znajoma tez .
                          • asiaasia1 Re: V nie zabijaj,od deprechy cię aborcja nie uch 16.06.04, 22:41
                            To nie są "najwymyslniejsze argumenty ".
                            Gwałt moze dotknąć każdą kobietę .
                            Ciebie tez i mnie równiez .
          • hancik5 Re: usunięcie ciązy... 15.06.04, 08:59
            Pokora wobec życia to jednak bezcenna rzecz. Czytam niektóre z was i czytam i
            myślę, że trochę pokory, więcej miłości , więcej miłości..
    • bonifacek Re: usunięcie ciązy... 15.06.04, 10:30
      Uważam, że brzuch i ciało należy do kobiety.
      Dlatego uważam, że kobieta nie powinna ponosić nawet konsekwencji prawnych.
      Niech się dziobie drutami, łyka tabletki itp.
      Nie powinna również mieć pretensji - że lekarze nie chcą, czy nie mogą
      współuczestniczyć w tej zbrodni – TO NIE ICH BRZUCH!!!


      Lekarz ma OBOWIĄZEK ratowania życia I jeżeli ciąża nie zagraża życiu matk to
      nie ma prawa zabijać!!!
      Ginekolog to nie psycholog, który pomaga rozwiązywać problemy życiowe.
      I na szczęście w naszym kraju, lekarz ma tylko leczyć.


      PS. Rozmawiałam o tym z moim ginekologiem, który wspominał jak traumę, swoje
      praktyki z czasów kiedy pracował w szpitalu i musiał robić skrobanki.
      Mówił jak wszyscy chodzili podirytowani i wściekli przed takim zabiegiem.
      To ja pytam? Czy to jest naprawdę niewinny zabieg skoro lekarz, który to
      wykonywał wyraża się o tym w ten sposób!?


      Powiedział jeszcze jedną ważną rzecz, która wynikała z jego obserwacji(rozmów z
      pacjentkami).
      W większość ciąż, kobiety zachodzą jednak przez ZANIEDBANIE i nieuwagę, ~90%
      skuteczności mówi sama za siebie.
      • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 15.06.04, 12:13
        Nie mogę znależć postu .
        Któraś z Was napisała , że nie lubi określenia "brzuch" .
        Hmmm ...też nie nazywam swoich córek brzuchami .
        Piszę " brzuch " w kontekście hasła : "mój brzuch ( i jego zawartość )moja
        sprawa" .
        Wiem , że taki skrót myślowy brzmi obcesowo ale oddaje w pełni sens zawarty w
        pewnej postawie życiowej , światopoglądowej .

        Wydaje mi się również , że w tych krajach , w których aborcja jest legalna ,
        nie obowiązują jednocześnie prawa w imię których zabija się upośledzone /
        niepełnosprawne osoby , strzela się do bezdomnych na ulicy , niszczy się
        wszystkie " niepełnowartościowe jednostki ". Proszę więc o nieroztaczanie
        absurdalnych , katastroficznych , faszystowsko - spartańskich wizji
        konsekwencji zalegalizowania aborcji .

        Polska , jako kraj przeciwny aborcji , jest w mniejszości . Przyjaciółka
        mieszka w Irlandii , aborcja jest tam nielegalna ( kobiety jadą do Anglii )a
        pomoc socjalna dla samotnych matek i ich dzieci jest o niebo lepsza niż w
        Polsce ! To jest fair .

        Chciałabym bardzo , żeby osoby , w których ramach moralnych nie mieści się
        aborcja , pozostały przy swoich poglądach i żeby nie narzucały swoich poglądów
        przez prawodawstwo kobietom , które nie są przeciwne aborcji .
        Nie jestem przeciwna aborcji , nie nakazuję jednak przez ustawę nikomu , kto
        zaszedł w niechcianą ciążę , usunięcia tejże ciąży .
        Proszę więc o to samo . Kobiety , które nie usunęłyby ciąży niechcianej nigdy
        jej nie usuną , nawet gdyby aborcja była legalna . Jeśli ja chcę usunąć ciążę ,
        to jest to wyłącznie moja sprawa , mój wybór , moja trauma lub jej brak .
        Podziemie aborcyjne kwitnie , aborcja to kilka tysięcy złotych ( dolarów ).
        Można bardzo wiele dowiedzieć się o technikach aborcji , ( nie zawsze to "
        skrobanka ")i o gabinetach . Wystarczy wrzucić w google hasło : aborcja ...



        • hancik5 Re: usunięcie ciązy... 15.06.04, 12:26
          To może zalegalizujmy też kradzieże i morderstwa dorosłych. Przecież i tak ten,
          kto nie chce - nie ukradnie. Nikt nikogo nie zmusza do kradzieży...
          • omama Re: usunięcie ciązy... 15.06.04, 13:07
            To dla najbardziej zaciętych dyskutantw dorzucę swoje trzy grosze.
            Tak się zabawnie składa, że najmniej na świecie aborcji jest tam, gdzie jest
            ona wykonywana na życzenie i za darmo. A mianowicie w Holandii.
            Co więcej, gros aborcji w tym kraju wykonuja imigrantki i córki. A więc
            przybysze z państw, gdzie nierzadko przerywanie ciąży jest zakazane prawem lub
            niedostępne i innych względów.
            Dodam, że w Holandii darmowa jest również antykoncepcja.
            A więc ustawa penalizująca aborcję niekoniecznie ma znaczący wpływ na liczbę
            przrwań ciąży.
          • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 15.06.04, 13:25
            Z całym szacunkiem Hancik , chyba nie zrozumiałaś mojego poprzediego postu .
            Przepraszam , że sie powtarzam , przytoczę cytat z mojej porzedniej
            wypowiedzi :

            "Wydaje mi się również , że w tych krajach , w których aborcja jest legalna ,
            nie obowiązują jednocześnie prawa w imię których zabija się upośledzone /
            niepełnosprawne osoby , strzela się do bezdomnych na ulicy , niszczy się
            wszystkie " niepełnowartościowe jednostki ". Proszę więc o nieroztaczanie
            absurdalnych , katastroficznych , faszystowsko - spartańskich wizji
            konsekwencji zalegalizowania aborcji ."

            Proszę nie roztaczac histerycznych , katastroficznych , absurdalnych wizji
            skutków legalizacji aborcji . W żadnych ze znanych mi krajów , w których
            aborcja jest legalna , nie wprowadzono po zalegalizowaniu aborcji praw , w imie
            których zabija się niepełnosprawnych , staruszków itd . Nie kradnie sie równiez
            w tych krajach na mocy prawa . W Teksasie obowiązuje kara smierci .Gwałt też
            jest karalny itd. itp.

            Czy sadzisz ,że kogos , kto chce zabic , ukraśc , popełnic inny czyn karalny
            powstrzyma ustawa , prawo ? Niestety nie . Gdyby tak było , nie byłoby ,
            morderstw , kradziezy , napadów , gwałtów ....



            • hancik5 Re: usunięcie ciązy... 15.06.04, 13:59

              > Czy sadzisz ,że kogos , kto chce zabic , ukraśc , popełnic inny czyn karalny
              > powstrzyma ustawa , prawo ? Niestety nie . Gdyby tak było , nie byłoby ,
              > morderstw , kradziezy , napadów , gwałtów ....

              Ależ Asiu, wcale tak nie myslę, absolutnie nie to miałam na myśli. Chciałam
              tylko zaznaczyć, że nie można przyzwalać ustawą na to, co jest zabójstwem,
              twierdząc, że i tak kobiety to robią. Chciałam pokazać, że ludzie kradną,
              zabijają, gwałca, ale nie znaczy to, że można zlikwidować ustawy tego
              zakazujące.
              Aborcja jest zabójstwem, naprawdę nie moja wina, że tak jest.
              Kiedyś niewolnicy nie byli uważani za ludzi, tak samo Żydzi czu Murzyni. Teraz
              dziecko w pierwszych 3 miesiącach ciąży to nie człowiek...

          • janowa Hancik... blagam... 15.06.04, 13:56
            Czy tak trywialna demagogia w twoim wypadku to juz nalog? Juz to napisalas pare
            razy... I nie ma to zadnego sensu... Ja rozumiem twoje poglady, ale moze wymysl
            jakis nowy argument, bo taki jeszcze nikogo nie przekonal, nawet powtorzony
            milion razy...

            Pozdrawiam,
            D.
            ---
            Moj kochany LEONEK

            Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
            nie wie, ze to nie jest mozliwe.
            • hancik5 Re: Hancik... blagam... 15.06.04, 14:04
              No cóż , zrozumcie więc nałogowca...Nie chcesz, to nie czytaj, nie zmuszam
              cię.Czy tylko pasujące ci rzeczy chcesz czyatć - żono Jana (może się mylę).
              • janowa Re: Hancik... blagam... 15.06.04, 19:28
                Nie jestem zona Jana smile
                Chodzi mi tylko o to, ze przy tak kontrowersyjnym temacie jak ten, demagogia i
                atak odnosza zawsze przeciwny skutek.
                Pozdrawiam,
                D.
                ---
                Moj kochany LEONEK

                Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
                nie wie, ze to nie jest mozliwe.
                • hancik5 Re: Hancik... blagam... 16.06.04, 08:12
                  No, chyba mnie przekonałaś, masz rację, ale ten temat tak mnie boli, że nie
                  wytrzymuję...
        • odalie ten wątek się rozpełz 15.06.04, 13:20
          Ale myśmy odbiegły od tematu. Nie chodzi o ustawodawstwo. Chodziło o konkretny
          przypadek - kobieta zwierzyła się, z własnej woli wygadała znajomej. Znajoma
          jest przeciwna aborcji. Znajoma chciałaby, żeby kobieta nie przetrywała ciąży.
          Znajoma pyta się na forum, jak delikatnie i z poszanowaniem psychiki, godności
          przekonać kobietę (tak odebrałam posty Moniqueee, mogę powklejać cytaty, na
          których opieram mój pogląd).

          Kobieta podejmie własną decyzję.

          .................

          Ale skoro już odbiegłyśmy od tematu - bardzo nie lubie okreslenia "aborcja z
          przyczyn społecznych". Nie zgadzam się na takie określenie. Bo co ono implikuje?
          Jesteś w ciężkiej sytuacji? No to należy ci się aborcja, a nie pomoc. Czemu
          prosisz o pomoc, a nie pomogłaś sobie sama, przerywając ciążę?

          .................

          Pomijając zgwałcone 11-to latki w ciąży (zapewne, możliwe jest zajeście w ciąże
          w tym wieku), zgodzę się, że zbyt wiele przypadków aborcji wynika z braku
          zabezpieczeń albo braku dostatecznych zabezpieczeń.

          Nie ma zabezpieczeń 100%, ale jeśli się naprawdę, naprawdę, naprawdę nie
          akceptuje swojej płodności, to można łączyć dwie, albo nawet trzy metody
          antykoncepcji, np.:

          - regularnie i odpowiedzialnie (bez interakcji z lekami, alkoholem) zażywana
          (słowo kluczowe: _regularnie_)pigułka+prezerwatywy+ewentualnie jeszcze środki
          plemnikobójcze

          - albo spirala+prezerwatywa+obserwacja cycklu+środki plemnikobójcze w dniach
          płodnych

          Tyle, że pigułkę się bierze, albo zapomina wziąć, szanowny partner nie lubi
          prezerwatyw, no i kto by się babrał w piankach plemnikobójczych albo wierzył w
          te brednie o dniach płodnych... uncertain

          Ciekawa jestem, czy zgłosi się ktoś, kto _naprawdę_ stosował ww. metody łączone
          a jednak zaszedł w ciążę?

          W jednym z pierszych postów wspominałam, że ktoś kiedyś prosił mnie o radę, jak
          przekonać dziewczynę, aby nie przerywała ciąży. Może nie powinnam o tym pisać,
          ale nie mogę się powstrzymac w świetle autentycznych historii Asiaasia. Otóż owa
          osoba podejrzewała ciążę, ponieważ współżyła bez jakichkolwiek zabezpieczeń.
          Nic. Nawet zawodnych prezerwatych. Żadnej obserwacji cyklu (temp., śluz,
          wykresy). Po prostu nic. A nie był to gwałt, tylko jej decyzja (i żadnego
          Postinoru, nic, no nic). Poszła do łóżka bez zabezpieczeń z facetem, którego
          miała w małym, bardzo małym poważaniu (zerwała z nim jakiś czas wcześniej). I
          rany julek, tragedia, tragedia kosmiczna - no chyba zaszła w ciążę a co gorsza,
          ojciec dziecka nie bardzo miał ochotę, aby to dziecko zabić.

          Dziewczyny, może trochę przemyśleń zawczasu?

          ................

          Co do gwałtu. To jest niezaprzeczalna tragedia. Jednak, cchyba nie jest tak
          trudno poprosić o dawkę Postinoru albo założenie spiralki - jak najszybciej po
          fakcie. Ryzyko zajścia w ciążę spada więc nawet w takim przypadku.

          ................

          Na zakończenie jeszcze raz dodam, że RU-ileś tam powinno być w Polsce legalne.
          Jak ktoś czuje, że musi, niech sobie ma.
          • asiaasia1 Re: ten wątek się rozpełz 15.06.04, 13:41
            "Kobieta podejmie własną decyzję."

            Zwierzyła się znajomej czyli chyba była to prośba o pomoc / radę / wsparcie ...
            Oczywiście , podejmie własną decyzję .
            Gdyby aborcja była legalna , mogłaby usunąć ciążę w każdym szpitalu a nie w
            ściemnianym gabinecie , miałaby zapewnioną pomoc psychologa ,lekarza , może
            nawet duchownego ...
            Może po rozmowie z psychologiem / duchownym zmieniłaby decyzję .
            Koszt aborcji byłby mniejszy ( rozumiem , że NFZ nie refundowałby kosztów ).
            Nie byłoby podziemia aborcyjnego .
            A tak ... jeśli się zdecydowała ... usunie ciążę w nielegalnym gabinecie ,
            zapłaci kilka tysięcy ...kolejna dziewczyna zrobi to samo ...
            • odalie kwestia ceny-do Asiaasia 15.06.04, 16:31
              Zgadzam się z Tobą Aisaasia, że przerwanie ciąży nie powinno być nielegalne, ale
              czy Ty za bardzo nie idealizujesz legalnej aborcji?

              Wiele wiele lat to było legalne, i jakoś znam trochę mniej różowy obraz aborcji.
              Nikt się z nikim nie cackał - o przepraszam, kobieta mogła wziąć płatny urlop
              dla zregenerowania sił.

              Spójrz na realia.

              Nie chodzi mi o kraje wysoko rozwinięte, ale o słabiutki kraj-kolonię, Polskę.

              > Gdyby aborcja była legalna , mogłaby usunąć ciążę w każdym szpitalu a nie w
              > ściemnianym gabinecie , miałaby zapewnioną pomoc psychologa ,lekarza , może
              > nawet duchownego ...

              Tylko ja się zapytam - a kto niby za to zapłaci?

              Czy NFZ miałby środki na pokrycie tak szerokiego zakresu usług?

              Zdaje się, że dysponujący naszymi składkami NFZ nie ma środków na zabiegi
              ratujące życie i zdrowie, czy jesteś pewna, że w polskich realich znalazłaby się
              kasa na np. pomoc psychologa dla kobiety, która przerywa ciążę "bo chce"?

              Polecam lekturę forum "Strata dziecka, chore dziecko". Zobacz, jaką świetną
              pomoc psychologiczną mają matki, które tragicznie straciły dzieci. Nic, tylko
              mogą przebierać w psychologach, terapeutach, ech sad ....

              Nie jestem zreszta pewna, czy chciałabym, aby z moich i moje rodziny składek
              szły pieniądze na aborcje dla pań, które odczuwają dziecko w sobie jako nowotwór
              (pomijajm przypadki, nawet obecnie dostępnej aborcji). Wolę, aby moje składki
              szły na diagnostykę i leczenie prawdziwego raka.

              Jeśli za cenę zabiegu przerwania ciąży można by np. wykonać testy genetyczne na
              BRCA1 dla dwóch, trzech kobiet (taki przykład - sądzę, że trafny) - to ja
              kategorycznie sprzeciwiłabym się pomysłowi, aby aborcja była pokrywana przez NFZ!

              No to co zostaje? prywatne, aczkolwiek legalne aborcje.

              W porządku, z tym się zgadzam.

              Ale nie idealizujmy.

              Powiedz mi, czy to dla nisko zarabiających kobiet będzie jakaś różnica? Teraz,
              masz kasę, stać cię, to idziesz po zastrzyk z prostagladyn czy co tam jeszcze, a
              jak cię męczy, idziesz na terapię do psychologa - wedle woli, jak sobie chcesz.
              Ciekawe, czy kobieta, ktora nie zarabia, bo nie ma dla niej pracy, a utrzymuje
              się z zasiłku męża, w zalegalizowanym systemie wyłoży te 1.500-2.500 zł i czy
              stać ją będzie na psychologa?

              No nie wyłoży. Może i będzie mi jej żal, ale czemu - z drugiej strony - np. ma
              zabraknąć środków na np. operacje serca u noworodków, a ma starczyć na
              niwelowanie skutków czyjegoś prywatnego, osobistego, indywidualnego życia
              seksualnego?

              Moje wnioski - faktycznie, zdelegalizowanie aborcji jest błędne. Faktycznie,
              aborcja powinna być dostępna. Ale w naszych realiach nie może być finansowana ze
              środków powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego. Nie sądzę, aby ceny aborcji po
              jej legalizacji spadły na leb, na szyję, no może o kilkanaście procent (wszystko
              reguluje popyt i podaż, ceny zabiegów zawsze będą tak wyśrubowane, żeby kobieta
              była w stanie zapłacić - ale zapłacić jak najwięcej).
              • asiaasia1 Re: kwestia ceny-do Asiaasia 15.06.04, 17:11
                Jasne ,
                W poprzednim poście napisałam , że pewnie NFZ nie refundowałby kosztów aborcji .
                Nawet gdyby miał na to fundusze ( co jest praktycznie niemożliwe ) , to
                " finansowanie , sponsorowanie aborcji " byłoby niemożliwe w kraju , w którym
                jest tak wielu przeciwników usuwania ciąży .

                Wiem , wiem ... moja mama pracuje w największym szpitalu dziecięcym w Wawie i
                też wolałabym , żeby pieniądze z moich / jej / kogoś innego podatków nie szły
                na aborcję , tylko na pomoc rehabilitowanym dzieciom lub " onkologicznym "
                małym pacjentom w CZD ,
                na nowy sprzęt , na dobre szczepionki z zabitymi wirusami a nawet na większą
                pensję dla pracowników służby zdrowia ...

                Gdyby jednak aborcja była legalna , to jej koszty znacznie by zmalały .
                Może np.z 7 tysięcy do 3 tysięcy złotych .
                W czasie całego procederu płaci się bardzo dużo za samo ryzyko podejmowane
                przez ginekologa i osoby z personelu medycznego , które współuczestniczą w
                nielegalnym procederze .
                Bardzo dużo płaci się za wizyty sprawdzające / kontrolne po fakcie .
                Taka wizyta mogłaby kosztować zamiast 2 tys. tyle , co np. zabieg usuwania
                nadżerki czyli około 300-500 złotych .
                Za kilka nielegalnych zabiegów ginekolog może sobie wyposażyć nowy dom , kupić
                drogi samochód , jechać na urlop do ciepłych krajów .
                Na pewno nie każdą kobietę byłoby na nią stać . Zdaję sobie z tego sprawę .
                Zdaję sobie sprawę z tego , że jeśli jest troje dzieci i bezrobotna matka a
                ojciec zarabia 900 zł brutto , to ani 3 tysięcy ani 7 tysięcy nie wyłożą i
                kobieta , chcąc nie chcąc , urodzi dziecko i je wychowa / schowa do beczki z
                kapustą / odda do domu dziecka .

                Ja bym sobie sama kupiła tą całą tabletkę RU czy mizogyne czy inną , gdyby było
                mnie na nią stać .
                W sumie postinor i spirala to też aborcja .
                Ja nie mówię o usunięciu 5 miesięcznej ciąży .
                Tylko o takim momencie , kiedy robię test i okazuje się , że jest pozytywny a
                ja wiem ,że nie chcę tego dziecka ( z różnych powodów ).

                Psycholog mógłby być wolontariuszem .
                Duchowny pieniędzy by nie wziął ( no chyba , że za poradę też by wziął " na
                tacę " ).
                • odalie Re: kwestia ceny-do Asiaasia 16.06.04, 15:03
                  Masz bardzo dużo racji.

                  Tylko w kwestii Postinoru i spirali się nie zgadzamy. Postinor oraz spirala
                  blokują zagnieżdżenie zapłodnionego jaja. Dopóki jajo się nie zanieździ, nie ma
                  jak się rozwijać i zostaje wydalone - co się zdarza i w naturze, i to częściej
                  niż myślimy. Ciąża zaczyna się, gdy jajo sie zagnieżdża i zaczyna się proces
                  tworzenia łożyska.

                  O ile się nie mylę, nawet najczulsze testy nie wychwycą momentu _samego_
                  zapłodnienia jaja (może się mylę - jak to jest?).

                  Zdaję sobie sprawę, że to nie jest do przyjęcia dla wielu ludzi, dla których
                  początek człowieka jest równoznaczny z początkiem podziału komórkowego w
                  zapłodnionym jaju.

                  Gdy stosujesz Postinor, nigdy nie wiesz, czy jajo było zapłodnione, czy nie.
                  Właściwie, to szansa na to, że było zapłodnione jest mała, wcale nie tak łatwo
                  zajść w ciążę. Zapłodnione jajo nie ma serca, nie ma struny grzbietowej (czy jak
                  to się nazywa - może znowu coś mieszam?), nie kształtują mu się kończyny i mózg.
    • ann_mart Re: usunięcie ciązy... 15.06.04, 13:35
      Tak sobie myślę, że jakiś czas temu czytałam w Twoim stylu (chyba) artykuł o
      kobietach, które podjęły decyzję, o przekazaniu organów zmarłych dzieci do
      przeszczepów. I niestety kobiety te w swoim otoczeniu spotkały się z
      ostracyzmem, ajko te, które sprzedały swoje dzieci. I nie były mieszkankami
      pipidówek, ale dużych miast (o ile pamietam jedna z nich z Poznania). Skąd
      wszyscy o tym wiedzieli - nie wiadomo. Pewnie od pracowników szpitala - w końcu
      łancuszkiem do każdego się trafi.
      To co piszę tylko pozornie nie ma związku, urodzi, zostawi - wszyscy będą o tym
      wiedzieć (nawet jak powie, że dziecko zmarło), no chyba, że na drugi koniec
      Polski pojedzie (co jak rozumiem, ze względów finansowych nie wchodzi w grę).
      Nie chcę tutaj przesądzać, że ma rację chcąc aborcji. Myślę jednak, że
      prawdziwe wsparcie to takie, o jakim pisała wieczna gosia, czyli: zaakceptuję
      każdą twoją decyzję, jaka by ona nie była. Jak urodzisz pomogę zdobyć wózek,
      wyprawkę itp., jak usuniesz postaram się pomóc, tak byś jak najmniej to odczuła.
      Nie sądzę bym usunęła ciążę, ale tego nie wiem. Jeżeli ktoś wie to na 100% to
      gratuluje pewności. Jednak stoi mi przed oczami dramatyczny post dziewczyny,
      która po długiej walce o drugie dziecko, kilku poronieniach, zaszła w ciążę i
      choć robiła badania, zarzekała się, że choćby nie wim co - nie usunie. Tylko,
      że dziecko okazało się chore... I okazało się, że łatwo jest teoretyzować ale
      jak się jest w takiej sytuacji - decyzja może być inna niż się człowiek po
      sobie spodziewał.
      Łatwo mówić, ale na tyle postów, tylko kilka oferowało konkrety.

      Mam nadzieję, że żadna z tych, które tak łatwo rzucały kamienie (np. na
      trissmerigold6) nie znajdzie się nigdy w sytuacji, która zmuszałaby je do
      zweryfikowania swoich przekonań.
      Pozdrawiam
      Anka
    • bonifacek Re: usunięcie ciązy... 15.06.04, 14:31
      asiaasia1

      >Chciałabym bardzo , żeby osoby , w których ramach moralnych nie mieści się
      >aborcja , pozostały przy swoich poglądach i żeby nie narzucały swoich poglądów
      >przez prawodawstwo kobietom , które nie są przeciwne aborcji


      A ja proszę o nie narzucanie mi, niemożności wyrażania swoich poglądów.
      Żyjemy w demokratycznym państwie, mam prawo do wypowiadania się i
      współtworzenia przyszłości, w której zaistnieją moje dzieci.

      Nie akceptuję mordu nienarodzonych dzieci, tak jak nie akceptuję kradzieży i
      innych przestępstw . I cieszę się, że jest to ustanowione prawem.



      >Mam dzieci , są świetne , jednak czuję się w głębi duszy zmuszona przez
      >los ???, sumienie ???, prawo ??? , sytuację ??? do pogodzenia się ze
      >wszystkim , co mnie spotkało .
      >I to mnie przeraża .



      A mnie życie zmusiło do zmiany pracy, rozwodu, zmiany męża, nie noszenia
      krótkich spódniczek itp. Mnie też to przeraża!

      Niestety prawo - przyczyny i skutku.

      Masz świetne dzieci, jesteś niezadowolona, że życie przymusiło cię do urodzenia
      drugiego dziecka.
      Moje pytanie jest takie: Czy dzisiaj z perspektywy czasu, mając wtedy
      możliwość aborcji, dokonałabyś jej ?
      • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 15.06.04, 14:38
        Moje pytanie jest takie: Czy dzisiaj z perspektywy czasu, mając wtedy
        możliwość aborcji, dokonałabyś jej ?

        sorry , za bardzo osobiste pytanie ...
        wtedy na pewno tak bym zrobiła , gdybym mogła legalnie połknąć RU...
        szkoda mi było pieniędzy na nielegalną i ryzykowną aborcję ...
        nie każdego stać na wyłożenie lekką rękę kilku tysięcy złotych i popieranie w
        ten sposób nielegalnego procederu .
        • katarzyna.br Re: kobietom bez skrupułów mówimy nie!!!!!!!!! 15.06.04, 18:56
          Jak widzę przeciwniczki zabijania nienarodzonych dzieci nie zdołały przekonać
          chętnych do zabijania swoich dzieci matek. No niestety takie kobiety są
          wyjątkowe odporne. Jak więc je przekonać że to co robią, albo mogą zrobić to
          zło?? Nie wiem i to jest smutne. Ale tym właśnie kobietom będziemy zawsze mówić
          nie. Nie zgadzamy się na zabijanie życia poczętego, a te przekonania które wy
          głosicie są złe, okrutne i cieszę się że większość społczeństwa polskiego
          myśli inaczej, a jak wam się nie podoba te jedźcie do Holandii, Belgii, gdzie
          tam chcecie!!!!!!!!
          • asiaasia1 Re: kobietom bez skrupułów mówimy nie!!!!!!!!! 15.06.04, 19:42
            nie było moim zamiarem namawiac do aborcji
            lub przekonywac kobiety przeciwne aborcji do dokonania jej ,
            napisalam wielokrotnie , zeby przeciwniczki pozostaly przy swoich pogladach ale
            nie narzucaly mi swoich prawodawczo i ustawodawczo
            za poltora roku wyjezdzam z PL , zgodnie z planem .
            ja mowie nie fanatykom , mam nadzieje , ze to oni beda kiedys w mniejszosci ,
            juz teraz wiem kto glosowal na LPR ...
            • katarzyna.br Re: kobietom bez skrupułów mówimy nie!!!!!!!!! 15.06.04, 20:23
              To przykre że utożsamiasz zasady moralne wyznawane przeze mnie z jakąś partią
              polityczną. Ale jak w sam raz w tym właśnie względzie zgadzam się z Romanem
              Giertychem a w innych nie.
              • katarzyna.br Re: kobietom bez skrupułów mówimy nie!!!!!!!!! 15.06.04, 20:35
                To kłamstwo oczywiście. Zdemaskowałaś mnie.Jestem Ojcem Rydzykiem.
                • asiaasia1 Re: kobietom bez skrupułów mówimy nie!!!!!!!!! 15.06.04, 21:02
                  > To kłamstwo oczywiście. Zdemaskowałaś mnie.Jestem Ojcem Rydzykiem.

                  Bez komentarza ...
          • asiaasia1 Re: kobietom bez skrupułów mówimy nie!!!!!!!!! 15.06.04, 19:44
            jeszcze jedno Katarzyno ,
            wystepujesz w liczbie mnogiej , towarzyszko ?
            • asiaasia1 Re: kobietom bez skrupułów mówimy nie!!!!!!!!! 15.06.04, 19:46
              parówkowym skrytożercom mówimy nie !
      • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 15.06.04, 14:50
        A ja proszę o nie narzucanie mi, niemożności wyrażania swoich poglądów.
        Żyjemy w demokratycznym państwie, mam prawo do wypowiadania się i
        współtworzenia przyszłości, w której zaistnieją moje dzieci.

        nie zabraniam wyglaszania Ci Twoich pogladow .
        moje dzieci tez w tej przyszlosci zaistnieja
        • kejcior Re: usunięcie ciązy... 15.06.04, 15:47
          Każdy myśli tak jak chce i nikogo na siłę nie da się przekonać, ale to nie
          znaczy, że mamy milczeć, bo gdyby tak było ie byłoby dialogu i nic nigdy nie
          udałoby się ustalić. Dlatego szanujmy swoje zdanie. To z kolei nie oznacza, że
          trzeba się we wszystkim ze wszystkimi zgadzać, lecz pozostać wiernym sobie i
          swojemu sumieniu.
          Kilka miesięcy temu, gdy byłam w ciąży, znajomy męża zaczął się spotykać z
          dziewczyną, która była w ciąży i chciała się jej pozbyć. Znajomy przyszedł po
          radę do mojego męża, co ma zrobić i jak na to zareagować. Mąż wiele z nim
          rozmawiał, argumentował itp. ale nie udało się, ona nie chiała zmienić zdania i
          nie zmieniła. Nikt nie mogł jej zmusić i nie zamierzaliśmy tego robić. Wiem
          tylko jak bardzo zabolało to nas, przyszłych rodziców, świadomych żyjącego we
          mnie maleństwa. Pamiętam, że nie mogłam powstrzymać łez, wiedząc że jutro nie
          będzie już tego życia, że jutro ktoś zostanie zabity, ktoś niewinny... Jak
          można nie reagować, wiedząc, że ktoś planuje morderstwo? A gdyby tak sąsiadka
          zwierzyła się, że nie stać ją na utrzymanie dziecka i chyba pojdzie je utopić?
          Można milczeć w takiej sytuacji?
          Pojawiały się tu poglądy, że płód nie jest człowiekiem, a więc czym jest? A
          jeśli nie jest to kiedy się nim staje? Po urodzeniu? Po ukończeniu 20, albo 30
          tygodnia? Czyli można temu maleństwu powiedzieć: teraz to jeszcze jesteś
          zlepkiem komórek, ale jutro to będziesz już człowiekiem! Czy dlatego, że
          dziecko nie jest w stanie samo przeżyć poza łonem matki nie jest człowiekiem?
          Przecież noworodek pozostawiony sam sobie też nie przeżyje jeśli nie będzie
          karmiony, ogrzewany itp.
          Dlatego nie można zgodzić się na zabicie człowieka.
          • karinka21 kejcior masz całkowitą rację!!! 15.06.04, 20:43
            Zgadzam się z Tobą w 100 procentach!!!
          • bea.bea Re: usunięcie ciązy... 15.06.04, 22:20
            wielu mądrzejszych odemnie dyskutowało kiedy zaczyna się człowiek,
            człowieczeństwo, nie doszli do porozumienia, jak i my w tej dyskusji,
            zwolennicy aborcji poszą o komórkach, o płodziee który nie jest człowiekiem ,
            więc pytam się dlaczego wielu oburzyło się gdy lekarze czekali 8 godzin by ta
            maleńka dziewczynka ( własciwie płód w końcu tylko 21 tygodni może 24) umarła.
            Pisałam o tym po aminopunkcji można usunąc ciąże...17 tydzień...też płód. Boże
            chyba jestem zbyt głupia by to zrozumieć.

            I dalej się pytam , czy powiecie swojemu dziecku kiedyś, wiesz nie stać mnie
            było na tabletke wiec żyjesz ...

            • evee1 Re: usunięcie ciązy... 16.06.04, 02:54
              > I dalej się pytam , czy powiecie swojemu dziecku kiedyś, wiesz nie stać mnie
              > było na tabletke wiec żyjesz ...
              A to trzeba od razu mowic? W gruncie rzeczy czlowiek rozne bledy popelnia
              i tak samo moze mu sie zdarzyc chciec podjac zla decyzje. A ze nie udalo
              sie jej wykonac i zycie potoczylo sie inaczej... Ile kobiet rodzi, mimo
              ze nie chce i jakos potem kocha swoje dzieci i nikt z tego wielkiego halo
              nie robi. Czy asiaasia nie kocha swojego drugiego dziecka? Ja jakos
              w to watpie.
              Ja uwazam, ze chyba za bardzo przecenia sie pierwsze emocje w momencie
              kiedy kobieta dowiaduje sie, ze jest w ciazy. Czy to zawsze trzeba sie
              cieszyc i radowac? Ja tam wcale nie bylam zadowolona jak sie okazalo, ze
              jestem w drugiej ciazy jak corka miala 10 miesiecy. Fakt, ze aborcja nawet
              mi w glowie nie postala, ale ja jestem jej przeciwniczka, jezeli chodzi
              o mnie sama smile)). Urodzenie dziecka wplywa na zycie kobiety nieodwracalnie,
              trudno wiec oczekiwac, zeby wszystkie kobiety byly na to gotowe w danym
              momencie ich zycia. Mozna miec wiec rozne mysli... i w zaleznosci od sytuacji
              rozne opcje rozwazac.
              • hancik5 Re: usunięcie ciązy... 16.06.04, 08:09
                Oczywiście, że nie trzeba cieszyć się i radować, ale przyjąć ciążę jako fakt
                dokonany, a nie wmawiać sobie, że to nic takiego, że to kilka komórek. W życiu
                jest wiele trudnych sytuacji i do nich zalicza się właśnie niechciana ciąża.
                Ale aborcja jest zabójstwem, więc nie tędy droga do wyjścia z sytuacji. Trzeba
                szukać innych dróg.
                Aborcja to zabójstwo - tak już jest i nic na to nie poradzimy.
                • janowa Re: usunięcie ciązy... 16.06.04, 09:58
                  hancik5 napisała:

                  > Aborcja to zabójstwo - tak już jest i nic na to nie poradzimy.

                  Ja tylko nie rozumiem w takim razie dlaczego prawo (nawet tak restrykcyjne jak
                  w PL) zezwala na zabojstwo w przypadku gwaltu? Czy to "zabojstwo" ma jakis
                  mniejszy ciezar gatunkowy? Przeciez nawet kara smierci nie istnieje w naszym
                  kodeksie. Widze w tym duza niekonsekwencje.

                  W kwestii nazewnictwa - jest naturalne, ze kobieta, ktora oczekuje dziecka, a
                  nawet tak, ktora "wpadla" , ale jest w stanie je zaakceptowac od pierwszego
                  momentu, bedzie nazywac je dzieckiem od poczecia. Ta, ktora go nie chce, nie
                  jest gotowa itd. nazwie je plodem. Nic w tym dziwnego.

                  Co do twojego poprzedniego postu o aborcji w 17 tygodniu po amniopunkcji -
                  naprawde jestes tak okrutna, ze kazalabys kobiecie donosic i urodzic dziecko,
                  ktore nie jest w stanie przezyc? A moze zaadoptowalabys dziecko ciezko
                  uposledzone? Naprawde nie wierze. A skoro tak, to mysle, ze nie masz prawa
                  wypowiadac sie w tej kwestii.

                  Najlatwiej jest powiedziec komus - zaszlas to musisz urodzic. Watpie, czy te
                  ktore krzycza teraz najglosniej - bedac w krytycznej sytuacji byly tak samo
                  pewne, ze musza urodzic.

                  Pozdrawiam,
                  D.
                  ---
                  Moj kochany LEONEK

                  Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
                  nie wie, ze to nie jest mozliwe.
                  • bea.bea Re: usunięcie ciązy... 16.06.04, 12:22
                    Ja absolutnie nikomu niczego nie narzucam, to sa moje własne przemyślenia, moge
                    tak pisać ponieważ stałam przed takim problemem i wiem co sie wtedy
                    czuje...chociażby to , że jeśli nie usune to po co wogóle robić tego typu
                    badania...to raz,
                    w łodzi jest klinika w której leczy sie już wiele wad u płodów i to była moja
                    motywacja,
                    i jest wiele kobiet które zamiast usuwac , walczą o zdrowie swoich dzieci
                    jeszcze w życiu płodowym.

                    Pewne rzeczy nie ciekawią , ciekawią mnie przemyślenia ludzi , ich opinie,
                    nikogo nie oceniam , zrobiłas tak twoja sprawa,
                    jeśli odbierasz moje wypowiedzi jako agresywne, to przepraszam nie miałam
                    niczego takiego na myśli...czasem sie zastanawiam ,
                    Ale podtrzymuje swoje zdanie, urodz, nikt nie karze ci chować tego dziecka i na
                    nie patrzeć, mozesz zostawic je w szpitalu...
                    I osobiście mam więcej szacunku właśnie dla tych kobiet niż tych które
                    zabiły...choc tych drugich nie dyskwalifikuje...a mam takie wśród swoich
                    przyjaciól...
                    i jeszcze raz powtarzam , to moje prywatne zdanie, nie kierowane personalnie do
                    nikogo.


                    • janowa Re: usunięcie ciązy... 16.06.04, 12:58
                      Rzeczywiscie, sorki Hancik, o amniopunkcji bea.bea napisala!

                      bea.bea napisała:

                      > Ja absolutnie nikomu niczego nie narzucam, to sa moje własne przemyślenia,
                      moge tak pisać ponieważ stałam przed takim problemem i wiem co sie wtedy
                      > czuje...chociażby to , że jeśli nie usune to po co wogóle robić tego typu
                      > badania...to raz,
                      -
                      • bea.bea Re: usunięcie ciązy... 16.06.04, 19:00
                        ales mnie wypunktowała smile)))
                        ale ja też spróbujesmile))
                        może tylko w jednej kwesti..

                        -
                  • odalie poczytaj, Janowa 16.06.04, 15:08
                    > Co do twojego poprzedniego postu o aborcji w 17 tygodniu po amniopunkcji -
                    > naprawde jestes tak okrutna, ze kazalabys kobiecie donosic i urodzic dziecko,
                    > ktore nie jest w stanie przezyc?

                    www.geocities.com/wilsfordmindy/carryingtoterm.html
                    Nikt tej kobiecie niczego nie kazał.

                    Jak widać, życie zaskakuje.
                    • janowa Re: poczytaj, Janowa 16.06.04, 18:07
                      > Nikt tej kobiecie niczego nie kazał.
                      >
                      > Jak widać, życie zaskakuje.

                      No wlasnie, Odalie, nikt jej nie KAZAL. I tylko o to mi chodzilo...
                      Pozdrawiam,
                      Dorota
                      ---
                      Moj kochany LEONEK

                      Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
                      nie wie, ze to nie jest mozliwe.
                      • odalie Re: poczytaj, Janowa 17.06.04, 11:45
                        Jeśli tylko o to chodziło, to czemu sprowadziłaś w swoim poście donoszenie
                        takiej ciąży do okrucieństwa?

                        Czy zabroniłabyś udzielania kobietom takim jak ona informacji, zabroniłabyś
                        rozmów, przekonywania do donoszenia?

                        Zgadzam się - powinien być wybór.

                        Ten wybór nawet w Polsce _jest_ (w takich przypadkach).

                        Żeby wybrać, trzeba znać alternatywy.

                        Więc nie zabraniajmy dialogu. Nie można przyklaskiwac wszystkiemu w każdej sytuacji.
                        • janowa Re: poczytaj, Odalie, ze zrozumieniem... 17.06.04, 14:41
                          Litosci...

                          odalie napisała:

                          > Jeśli tylko o to chodziło, to czemu sprowadziłaś w swoim poście donoszenie
                          > takiej ciąży do okrucieństwa?
                          -
                          • odalie ale o co chodzi? 17.06.04, 19:41
                            Dlaczego reagujesz na mój post z takim przewrażliwieniem? O co Tobie właściwie
                            chodzi?

                            > -
                            • janowa Wiesz co? Daruj sobie... 17.06.04, 20:16
                              1. Jezeli adresujesz swoje posty konkretnie do mnie i odnosisz sie do moich
                              konkretnych slow lub pogladow - to mam prawo mniemac, ze mowisz do mnie a nie
                              ogolnie na forum. jezeli sie z tym nie zgadzasz to radze zmienic sposob
                              dyskusji, bo ten jest mylacy.
                              2. Jezeli mi cos zarzucasz, a ja sie z tym nie zgadzam (do czego, mam nadzieje,
                              dajesz mi prawo?) to pokazuje ci dlaczego - i bardzo cie prosze, jezeli
                              RZECZYWISCIE chodzi ci o dyskusje, to odnies sie do tego, a nie pisz o moich
                              emocjach. Tym bardziej, ze uwazam swoje wypowiedzi w tym watku za wywazone,
                              pomimo wlasnie trudnego i naladowanego emocjonalnie tematu. Niestety nadal nie
                              wiem o co ci chodzi. A stracilam juz zludzenia, ze o dyskusje po ostatnim
                              poscie.
                              3. Cytat byl dokladny. Trudno go zrozumiec inaczej. Ale tobie nawet dokladny
                              cytat jak widze nie pomaga - ty widzisz w nim to co chcesz widziec i do tego
                              twierdzisz, ze tego nie powidzialam... Hmm... Przykro, ale coz ja moge...

                              Moim zdaniem do tej pory nasza dyskusja byla jeszcze daleka od klotni, ale
                              zmierzala w tym niebezpiecznym kierunku, dlatego cie zapytalam do czego chcesz
                              mnie sprowokowac. Juz nie pytam... I w zwiazku z powyzszym uwazam ja za
                              zakonczona, bo nie ma ona za grosz dalszego sensu. Masz cos do mnie
                              najwyrazniej osobiscie - nie wiem co, i jak widze raczej sie nie dowiem. Zdarza
                              sie, w koncu rozne sie ma antypatie i sympatie na forum, i nic mi do tego.

                              Milego dnia.
                              Dorota
                              ---
                              Moj kochany LEONEK

                              Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
                              nie wie, ze to nie jest mozliwe.
                              • odalie nic do Ciebie nie mam :)))) przepraszam 19.06.04, 15:17
                                Janowa, nic do Ciebie nie mam, nawet teraz, po Twoich dość dziwnych postach pod
                                moim adresem, które _są_ emocjonalne.

                                Jeśli moje posty były nie dość jasne albo umieszczone w mylącym miejscu (to
                                znaczy, bezpośrednio pod Twoimi i ze zmienionym tytułem, choć w części odnosiły
                                się do ogólnego tematu wątku, a także komentowały coś, o czy Ty napisałaś, ale w
                                szerszym kontekście) i jeśli przez to poczułaś sie urażona, to po prostu
                                przepraszam, ponieważ nie widzę powodu, aby się kłócić.

                                Nie widzę tez powodu, aby wykładać Tobie zdanie po zdaniu rzeczy, które sa dość
                                logiczne i zrozumiałe.

                                Po to np. dawałam link do strony o donoszeniu ciąży, żeby pokazać przede
                                wszystkim Tobie, ale nie tylko Tobie, bo forum jest otwarte, że rzecz, która na
                                pierwszy rzut oka wydaje sie niemozliwością, okrucieństwem, czymś strasznym może
                                być właśnie całkiem na odwrót, błogosławieństwem i odrobiną wielkiego dobra w
                                nieszczęściu.

                                Z Twojego postu wynikało (no daruj, ale wynikało), że to oczywiste, że kobieta
                                ma prawo przerwać ciążę tylko z tego powodu, że dziecko nie będzie w stanie żyć
                                po urodzeniu w terminie. Otóż powód ten jest niedostateczny, bo jak widać życie
                                pokazuje, że lepiej jest donosić ciążę i pożegnać sie z dzieckiem, zamiast
                                negować fakt istnienia dziecka i spychać wspomnienia o ciąży w niepamięć.

                                Ja owszem jestem za wyborem, ale nie widzę tych "obiektywnych" powodów dla
                                których ciąża miałaby być przerywana.

                                Czy teraz jaśniej?

                                Nie mam nic do Ciebie osobiście, przyznam szczerze, że nawet nie bardzo kojarzę
                                Twoje inne posty na innych wątkach.

                                Daj sobie spokój i daj mi spokój; nieporozumienia są aby je wyjaśniać, a nie się
                                wściekać.
    • kawa30 Re: usunięcie ciązy... 16.06.04, 10:45
      Ale sie uryczłam, jest dopiero 10.30! Przczytłam dokladnie wszytkie wypowiedzi.
      jestem z Toba mamama1. Jestm wciazy z drugim dzidziusiem 17 tydzień. To
      oczywiscie WPADKA., nie cciałm tego dziecka, nie brałam lekarstw na
      potrzymanie, dziwigalam, nie dbałam o sibie. Ale dziś STOP!. Moja córeńka ma
      prawie 2 latka jest urocza, musze Wam wysałć zdjecia. Boje sie,ze sobie nie
      poradze, fizyczne, finansowo i psychicznie, Owszem, mam meza, oboje pracujemy,
      mam kochanych rodziców. Miałm tyle planów, zwiazanych z moją osbą. a tu BACH,
      ciaza. jak dzidzius sie urodzi mała bedzie miała 2latak i 3m-ce.
      Ale pzreraża mnie to, pieluchy, kapanie, nocne karmienie.i co potem powrót do
      pracy po 4 mącach macieżyńskiego.
      mam nadziejze ze sobie jakoś poradzimy!
      Dziekuję Wam, ze jesteście tutaj. ze jest taka strona,mozna tu sie pśmiac i
      popłakac, rózwnieżż. pozdrawiam Was.
      • bonifacek Re: usunięcie ciązy... 16.06.04, 12:21
        asiaasia1
        >Moje pytanie jest takie: Czy dzisiaj z perspektywy czasu, mając wtedy
        >możliwość aborcji, dokonałabyś jej ?

        >sorry , za bardzo osobiste pytanie ...
        >wtedy na pewno tak bym zrobiła , gdybym mogła legalnie połknąć RU...
        >szkoda mi było pieniędzy na nielegalną i ryzykowną aborcję ...
        >nie każdego stać na wyłożenie lekką rękę kilku tysięcy złotych i popieranie w
        >ten sposób nielegalnego procederu .

        Bardzo osobiste było to co napisałaś wcześniej
        Albo usunęła byś w co raczej nie wierzę(ponieważ kiedy się kogoś kocha, nie
        można chcieć jego unicestwienia) lub po prostu nie chcesz napisać tego ponieważ
        byłoby to równoznaczne z przejściem na naszą stronę ( przeciwniczek aborcji)
        • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 16.06.04, 20:28
          " Bardzo osobiste było to co napisałaś wcześniej
          Albo usunęła byś w co raczej nie wierzę(ponieważ kiedy się kogoś kocha, nie
          można chcieć jego unicestwienia) lub po prostu nie chcesz napisać tego ponieważ
          byłoby to równoznaczne z przejściem na naszą stronę ( przeciwniczek aborcji) "

          Moja córka ma 7 miesięcy , nadal uczę się ją kochać .
          Ona oczywiście w jakiś sposób " wyczuwa " moje nastawienie do niej .
          Jest niesamowitym dzieckiem .
          Każdym swoim " gestem "prosi o miłość .
          Wyobraź sobie , że ona zawsze się uśmiecha po przebudzeniu , nawet wtedy ,
          kiedy zostaje wybudzona ze snu przez siostrę . Bardzo żadko płacze , nigdy
          jeszcze nie miała kolki , śpi od 22 -giej do 9-tej rano . Nie budzi mnie w
          nocy . Kiedy się uczę jest spokojna i zajmuje się sobą / zabawkami przez kilka
          godzin !


          Myślę , że to , co czuję do obojga swoich dzieci jest raczej w sferze instynktu
          macierzyńskiego . Dbam o nie , nikt nie może im zrobić krzywdy , bardzo bym
          cierpiała , gdyby coś złego im się stało .
          Skoro je urodziłam , to je wychowam najlepiej , jak potrafię .
          Gdybym jednak poroniła drugą ciążę , która była zagrożona i to poważnie , to
          pewnie nie przeżywałabym wtedy wielkiej tragedii .

          Fakt , że osobiście nie usunęłam ciąży nie oznacza , że jestem przeciwniczką
          aborcji . Wtedy bym usunęła . Sam fakt , że nie brałam żadnych leków na
          podtrzymanie ciąży już o czymś świadczy . Moje nastawienie było takie :
          - jeśli przeżyjesz , to Cię urodzę - ok .
          - jeśli Cię poronię , to będziesz martwa - ok .
          - ale nie będę Ci pomagała przeżyć przez branie duphastonu , no-spy itd.



          • alicjagrabowska Re: usunięcie ciązy... 16.06.04, 21:42
            asia ja akurat głosowałam na pis a mam poglądy jak katarzyna.br..lubisz
            klasyfikować ludzi,wytykać kto zaślepiony,uważasz że to wporządku?i niby że
            tylko własne zdanie wyrażasz...
          • katarzyna.br Re: już nie mogę czytać tego co pisze asiaasia.... 17.06.04, 10:38
            Ciekawa jestem co by było gdyby Twoje dziecko ciężko zachorowało (czego Ci
            absolutnie nie życzę, tfu,tfu), czy też byś powiedziała: a tam, co będzie to
            będzie?
            No przyznam się, że to co napisałaś trochę mną wtrząsnęło, to, że nie będziesz
            pomagała przeżyć swojemu dziecku, że nie będziesz łykać proszków.

            Dla mnie jesteś bez serca.

            A tysiące kobiet przez całą ciąże leży odłogiem w szpitalu nie mogąc się ruszyć
            bo walczą o życie swojego dziecka......

            Zyczę Ci dużo miłości i więcej pokory wobec życia.

            Odpadam, bo nie mogę czytać tego co piszesz, strasznie mnie to dołuje,
            wystarczą mi moje problemy.
            • asiaasia1 Re: już nie mogę czytać tego co pisze asiaasia... 17.06.04, 20:15
              Na szczescie nie ma jeszcze przymusu czytania wszystkich wypowiedzi w danym
              wątku ...
              Ktoś zapytał na forum , więc opisałam uczucia jakie wtedy mną targały .
              Wiem , że to co napisalam moze być szokujace dla niektórych kobiet ,
              szczególnie dla tych , które nigdy nie były w niechcianej ciąży i nie miały
              dylematów .
              Szokujacy pewnie wydaje sie też fakt , ze zazwyczaj , kiedy piszę na forum ,to
              karmię córę piersią a ona zasypia wtulona we mnie ...

              Moja córka urodziła się kilka dni po terminie .
              Miałam poród wywoływany , ktg było tragiczne .
              Gdyby nie asysta i szybka decyzja prywatnej położnej , która odbierała również
              mój pierwszy poród to , kto wie , może urodziłabym martwe dziecko .
              Z Małą było jednak wszystko ok , dostała 10 pkt .
              Prawdopodobnie na skutek niedotlenienia w ostatnich dniach ciąży okazało się po
              kilku tygodniach od urodzenia , że ma wzmożone napiecie mieśniowe i asymetrię .
              (Jest taki wątek na dziecku o dzieciach rehabilitowanych .)
              Dzieki temu , że wada była nieznaczna udało nam sie ją szybko zniwelować przez
              codzienne ćwiczenia rehabilitacyjne metodą Bobathów .
              Może nie powinnam o tym pisać publicznie ... ale tylko dzięki temu , że moja
              mama pracuje w szpitalu dzieciecym od razu dostałam się ( z dzieckiem z
              nieznaczną wadą ! ) do najlepszych specjalistów , którzy pokazali mi jak mam
              ćwiczyć z córką w domu ...

              Wiesz , to nie takie proste ... Wiem , ile kobiet walczy o dzieci na patologii
              ciąży , wiem , ile się wiele lat stara o dziecko . Jako , że rodzinę mam w
              służbie zdrowia , znam smutne historie chorych dzieci i ich rodziców ...
              Współczuję .
              To jednak zupełnie nie ma związku z aborcją i jej legalizacją .

          • odalie pytanie 17.06.04, 11:54
            Pytanie na które nie musisz odpowiadać, oczywiście, ale skoro poruszyłaś ten
            konkretny temat, pytam. Przepraszam z góry, naprawdę, nie zamierzam Ciebie
            atakować. Pytania brzmi: czy nie biorąc leków, nie bałaś się, że dziecko
            przeżyje _ale_ obarczone uszkodzeniami, spowodowanymi właśnie tym, że nie brałaś
            leków? (albo np. urodzi się przedwcześnie, i jako wcześniak może mieć kompikacje
            zdrowotne?)

            • asiaasia1 Re: pytanie 17.06.04, 20:29
              Zagrożenie ciąży minęło u mnie około 3. miesiąca .
              Mój stan się poprawiał , mimo , że nie wzięłam ani jednej tabletki duphastonu i
              no-spy .
              Chodziłam na regularne USG w czasie pierwszych tygodni ciąży .
              W 21/22-gim tyg. byłam na USG 3D u dr Roszkowskego ( taki lokalny cudotwórca z
              super sprzętem do USG ).
              Doktor zrobił bardzo szczegółowe badanie , z którego wynikało , że dziecko jest
              zdrowe i bez wad wrodzonych .
              Od około 6-stego miesiąca miałam streptoccocus agalactiae ( paciorkowiec
              jakiśtam ), ponieważ wiedziałam , że urodzę córkę ( ponieważ ona sama tak
              zdecydowała )brałam do ostatnich dni ciąży aż 3 rodzaje antybiotyków .
              Nie udało mi się zwalczyć tego paciorkowca . W czasie porodu też dostałam
              antybiotyk .
    • asiaasia1 Re: usunięcie ciązy... 16.06.04, 23:18
      To super a ja głosowałam na Zielonych . I co z tego ?
      Byłam w szoku ,ze są przedostatni i że LPR jest druga w kolejnosci po PO i
      przed PIS . Skąds sie poparcie dla LPR-u bierze ?

      Kasia pisała w liczbie mnogiej . W imieniu zbiorowości jakiejs ???
      Tytuł jej postu brzmiał troche jak za dawnych czasów sad parówkowym skrytożercom
      mówimy nie smile)).
      Poza tym "wysyła" osoby , którym sie " nie podoba " do Belgii , Holandii czy "
      gdzie tam sobie chcecie .." Moze na Madagaskar ? Były tez i takie hasła ....
      Wiesz , warto takim osobom uzmysłowic , ze Polska to nie jest kraj ludzi o
      jednolitych pogladach i to tak samo mój kraj jak i Kasi .
      Tak naprawdę to nie obchodzi mnie na kogo głosowałyście . Wasza sprawa ...
      Nie przylepiam nikomu łatek / etykietek .

      Irytuje mnie trochę , kiedy ktos wciska mi w usta poglady , których nie
      wygłosiłam .
      Moim celem nie jest nawoływanie i nakłanianie do aborcji ani przekonywanie
      przeciwniczek aborcji do dokonania jej w przyszłosci .
      Nie mam zamiaru zmieniac rzezcywistosci w ten sposób . Was sie nie da
      przekonac , mnie równiez .
      Rozumiem Alicjo ,ze jestes juz teraz pewna , ze gdybys padła , nie daj Boże ,
      ofiarą gwałtu zbiorowego ( tak jak moja znajoma )i zaszła w ciążę w jego
      wyniku , to urodziłabys dziecko i je wychowała .
      I to wyłacznie Twoja sprawa , Twój wybór .
      Ustawa nie nakazuje Ci usuwac ciąży , nie nakazuje Ci też zachowac ciązy .
      Cokolwiek postanowisz jest legalne .
      Widzisz , w swietle prawa masz wybór , niezaleznie od tego , jakiego dokonasz
      wyboru w sercu .
      Tak samo moją sprawą jest to , czy urodziłabym niechciane dziecko powstałe w
      wyniku gwałtu lub przyjemnego seksu .
      Aborcja to przeciez kwestia sumienia .
      To ja się będę smażyć w piekle .
      Proszę więc daj mi do tego piekła dojść !

      Nielegalna aborcja istnieje i to fakt niezaprzeczalny .
      Podziemie funkcjonuje , lekarze zgarniaja niezłą kasę za zabiegi .
      Zdesperowana kobieta wyciągnie pieniadze spod ziemi i zapłaci za ryzykowny
      często zabieg w sciemnianym gabinecie.
      Brak legalizacji aborcji nie wpływa na brak aborcji wogóle .
      Wręcz przeciwnie ...



      • hancik5 Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 08:17
        A nie przyszło ci do głowy, że legalizacja aborcji doprowadzi do setek
        niepotrzebnych aborcji a dla męzczyzny nie bedzie już żadnym problemem
        powiedzieć : "idź i zrób z tym coś".
        To co pisałaś o swojej córce jest okropne..
        • ann_mart Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 09:04
          Mam w takim razie pytanie - dlaczego zatem w Holandii gdzie jest całkowicie
          legalna, liczba (być może wprzeliczeniu na liczbe mieszkańców - nie pamietam)
          wykonywanych aborcji jest najniższa w Europie (co do świata nie wiem), zaś w
          Irlandii, gdzie jest całkowicie nielegalna, same władze przyznają, że zbliżają
          się do rekordu Europy (rzecz jasna w nielegalnych aborcjach oraz zagranicznych?

          Dlatego, kiedy myślę o legalizacji aborcji (bo, choć jestem przeciwniczką
          aborcji, jednocześnie jestem przeciwniczką ustawy, w takim kształcie jak dziś)
          to nie myślę o zwiększeniu liczby zabiegów, ale raczej o mniejszych zarobkach
          lekarzy (zresztą nikt im nie każe tego robić, jak podkreślają jest to kwestia
          sumienia, dość elastycznego - które nie pozwala tego robić legalnie, zaś
          nielegalnie jak najbardziej), bezpieczeństwie kobiet. Zresztą, jak już tu
          napisałam, w pewnych sytuacjach też nie wiem czy bym tego nie zrobiła - głowy
          na pieńku za to nie podłożę.

          Kobietę, która zmaga się z taką decyzją trzeba wspierać, ale nie naciskać na
          nią, bo to ona a nie naciskający poniesie konsekwencje swojej decyzji, jaka by
          ona nie była.

          Poza tym dla mężczyzny już teraz to żaden problem powiedzieć "idź i zrób coś z
          tym", no i co to "setki niepotrzebnych aborcji"????? A są jakieś potrzebne?
          Niektóre penie można uznać za konieczne, ale to co napisałaś mnie razi.

          Pozdrawiam
          Anka
        • janowa Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 10:00
          hancik5 napisała:

          > A nie przyszło ci do głowy, że legalizacja aborcji doprowadzi do setek
          > niepotrzebnych aborcji a dla męzczyzny nie bedzie już żadnym problemem
          > powiedzieć : "idź i zrób z tym coś".
          -
          • hancik5 Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 10:32
            No nie, dziewczyny zlitujcie się.Nie tędy droga...Nie przez legalizację. Jak
            można legalizować coś, co jest zabójstwem ? Wiem, że wiele kobiet znajduje się
            w dramatycznej sytuacji, ale powtarzam nie tędy droga. Zabójstwo to zabojstwo,
            tak samo jak udręczona kobieta zabija swojego męża-sadystę - ja ją doskonale
            rozumiem, nie dziwię się. Ale to zabójstwo i tak jest traktowane przez prawo.

            Życie jest w ogóle trudne.I wybory są trudne. Ale na litość Boską - legalizacja
            to najgorsze co może być.
            Poczytajcie Bernarda Nathansona - on zabił 70 tysięcy dzieci i przyczynił się
            do legalizacji aborcji w Stanach, Poczytajcie jego przemyślenia...
            Żal mi bardzo kobiet w trudnejsytuacji.Ale cóż - zabójstwo to zabójstwo,
            chciałabym aby buyło inaczej ale niestety.

            Nie można nawet w obliczu własnej tragedii zabijać drugiego człowieka.Trzeba
            szukać innego wyjścia.
            Hania
            • triss_merigold6 Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 10:44
              B. Nathanson bredzi. Kiedyś przeliczyłam sobie ile skrobanek dziennie musiałby
              wykonywać żeby dojść do liczby jaką podaje - nie starczyłoby mu życia, przy
              założeniu, że zabieg trwa ok. pół godziny.
              Widzisz, poglądy na temat początku życia, tego od którego momentu można mówić o
              człowieku są sprzeczne. W każdej kulturze, w każdej religii jest inaczej. We
              wczesnym średniowieczu KK dopuszczał spędzanie płodów bo uważano, że dusza
              wstępuje w ciało w kilkadzisiąt dni po zapłodnieniu (u dziewczynki później).
              Kwestia tego czy aborcja jest zabójstwem jest dyskusyjna i zależy od
              światopoglądu (nawet bardziej niż od wiary), tak więc dla jednych zabójstwem
              jest stosowanie postinoru, inni dopuszczają mozliwość usunięcia
              kilkunastotygodniowego płodu.
              Uważam, że żadna kobieta nie dokonuje aborcji dla przyjemności. To nie zabieg
              kosmetyczny. To zawsze trudny wybór i dość desperacki więc nie wierzę, że
              legalizacja zwiększa liczbę sztucznych poronień (vide Holandia, Belgia,
              Szwecja).
              W kwestii praw płodu - ma prawo dziedziczenia O ILE URODZI SIĘ ŻYWY i tylko w
              tym wypadku.
              • hancik5 Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 11:00
                A skąd ty wiesz ,że bredzi. Może trochę zastanów się nad różnymi argumentami
                spokojnie i bez egzaltacji. A może to Ty bredzisz ?? Wydaje mi się że pan
                Nathanson absolutnie wie co mówi i czyni to w sposób wyważony i kulturalny, a
                ty ?
                Jak można szanować zdanie osoby, która co rusz rzuca niewybrednymi słowami,
                chcąc najwyraźniej zdyskredytować czyjeś zdanie w sposób wybitnie niekulturalny.

                No cóż, nie będę do Ciebie nic pisać , bo... Sama wiesz jakim jesteś partnerem
                w rozmowie.
                • triss_merigold6 Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 11:21
                  Bredzi ponieważ podaje b. zawyżoną liczbę aborcji jakich rzekomo dokonał. Był
                  lekarzem, robił zabiegi przerwania ciąży i z tym faktem nie dyskutuję. Neguję
                  fakt przeprowadzenia przez niego 70 tys. aborcji (chyba, że taśmowo podawał
                  kobietom pigułki poronne). Teraz rozumiesz? Facet kłamie żeby uzyskać efekt
                  propagandowy. Przelicz sobie dzienny czas pracy lekarza w szpitalu, liczbę lat
                  i czas poświęcony na 1 zabieg - wtedy zrozumiesz.
                  Można być uroczym, starszym, kulturalnym panem i opowiadać skrajne i
                  tendencyjne bzdury.
                  Podyskutuj dziewczyno z moją uwagą, że nie dla wszystkich (także duchownych
                  rozmaitych religii) usunięcie płodu jest zabójstwem więc jednoznaczne
                  kwalifikacje są nie na miejscu.
              • melka_x Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 11:34
                triss_merigold6 napisała:

                > Uważam, że żadna kobieta nie dokonuje aborcji dla przyjemności. To nie zabieg
                > kosmetyczny. To zawsze trudny wybór i dość desperacki

                Pogląd tyleż idealistyczny, co nieprawdziwy. Nie zawsze. Do 1992 roku, czyli do
                czasu kiedy obowiązywała ustawa z 1956 roku o dopuszczalności przerywania ciąży
                ze względów społecznych, co de facto oznaczało aborcję na życzenie, części
                kobiet jednak aborcja myliła się z antykoncepcją. I nie dla każdej kobiety to
                był trudny wybór. Takie założenie to utopia wypływająca z naiwnego przekonania,
                że wszyscy ludzie mają dobre intencje, że wszystkie poważne decyzje są
                przemyślane etc. I ogromny plus obecnej ustawy to uczenie szacunku do życia i
                odpowiedzialności za własną płodność, bez jednoczesnego zmuszania do heroizmu
                (czyli zgoda na przerwanie ciąży zagrażającej życiu czy zdrowiu matki,
                obarczonej poważnymi wadami, będącej wynikiem gwałtu).

                > więc nie wierzę, że
                > legalizacja zwiększa liczbę sztucznych poronień (vide Holandia, Belgia,
                > Szwecja).

                To jest argument bardzo chętnie powtarzany przez wszelkiej maści postępowców,
                niemniej nie znajduje odzwierciedlenia w statystykach. To samo co wyżej -
                idealizm. Przy fałszywym założeniu, że wszyscy są odpowiedzialni, myślący, że
                jakoś tam się zmagają z własnym sumieniem (czy jakkolwiek by nazwać chęć
                kierowania się dobrem) twierdzenie to nie może być prawdziwe. Bo jednak spora
                część ludzi funkcjonuje na zasadzie, że skoro coś nielegalne, to jakieś tam
                czerwone światełko się zapala i uruchamia się proces myślowy, że może jednak
                jest coś na rzeczy. Nie sposób w wiarygodny sposób porównać liczby dokonywanych
                aborcji, ale można popatrzeć na dane dotyczące np. narkomanów. I Holandia,
                która zalegalizowała miękkie narkotyki ma w tej chwili ogromny problem z
                narkomanią. Każdy kto nie cierpi na liczbowstręt może to sobie sprawdzić.
                Światopogląd i wynikające z niego emocje nie zmienią faktów.

                Podsumowując - gdybym miała pewność, że decyzja o aborcji faktycznie jest dla
                każdej kobiety dramatyczna i nigdy nie jest skutkiem bezreflesyjnego
                uproszczenia, że ciążą to wyłącznie część ciała kobiety, pierwsza bym była za
                ustawą zezwalającą na przerwanie ciąży na życzenie. I w żadną kobietę, która
                była przekonana, że nie ma innego wyjścia kamieniem nie rzucę. Ale jest
                inaczej, więc prawo jest potrzebne.
                Pozdrawiam
                Magda
                • triss_merigold6 Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 11:53
                  Jednak lekarze, psychologowie, duchowni zwracają uwagę, że w Polsce w ciągu
                  ostatnich 15 lat kilka gigantycznych debat, kampanii propagandowych wpłynęło na
                  świadomość potencjalnych skutków aborcji i zmieniło społeczną ocenę zabiegów.
                  Także ocenę moralną. Teraz już chyba żaden lekarz by nie zapytał kobiety we
                  wczesnej ciąży "To co, utrzymujemy czy skrobiemy?".
                  Stąd moje opinie, że zabieg nie jest traktowany jako kosmentyczny i kobieta w
                  niechcianej czy tylko niekomfortowej ciąży częściej niż 20 lat temu zastanowi
                  się zanim podejmie decyzję.
                  Gdyby świadomość własnej płodności była wysoka... pomarzyć dobra rzecz. Ile na
                  tym forum jest "wpadkowych" matek? Lepiej nie liczyć. Antykoncepcja czasem
                  zawodzi a wstrzemięźliwość to niezbyt dobre wyjście dla dorosłych ludzi.

                  Uważam, że płód jest częścią ciała kobiety przynajmniej dopóki nie stanie się
                  zdolny do samodzielnego życia (z medyczną pomocą nawet) co nie przeszkadza mi w
                  wyrażaniu opinii, że aborcja nie jest niczym pozytywnym. Jest głęboka
                  ingerencją w psychikę i fizjologię kobiety i może pozostawić dramatyczne
                  konsekwencje. Jestem przeciwna penalizacji bo prowadzi do podziemia i podwójnej
                  moralności lekarzy (w szpitalu sumienie takiemu nie pozwala ale po 16 sumienie
                  cichnie za circa 2 tysiące).
                  W kwestii miekkich narkotyków zgadzam się z Tobą całkowicie.
                  • melka_x Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 12:26
                    > Jednak lekarze, psychologowie, duchowni zwracają uwagę, że w Polsce w ciągu
                    > ostatnich 15 lat kilka gigantycznych debat, kampanii propagandowych wpłynęło
                    na
                    >
                    > świadomość potencjalnych skutków aborcji i zmieniło społeczną ocenę zabiegów.
                    > Także ocenę moralną. Teraz już chyba żaden lekarz by nie zapytał kobiety we
                    > wczesnej ciąży "To co, utrzymujemy czy skrobiemy?".

                    I to jest właśnie skutek tej ustawy oraz wszelkich związanych z nią dyskusji.

                    > Stąd moje opinie, że zabieg nie jest traktowany jako kosmentyczny i kobieta w
                    > niechcianej czy tylko niekomfortowej ciąży częściej niż 20 lat temu zastanowi
                    > się zanim podejmie decyzję.

                    Na pewno teraz jest takich więcej. Ale zakładanie, że każda, że zawsze to nadal
                    idealizm.

                    > Gdyby świadomość własnej płodności była wysoka... pomarzyć dobra rzecz. Ile
                    na
                    > tym forum jest "wpadkowych" matek? Lepiej nie liczyć. Antykoncepcja czasem
                    > zawodzi a wstrzemięźliwość to niezbyt dobre wyjście dla dorosłych ludzi.

                    Ale ta świadomość własnej płodności i związanej z nią odpowiedzialności rośnie,
                    i to równiez jest skutek obecnej ustawy. A że nie jest ona wysoka? Ano nie
                    jest. I przyznam, że nie mam pomysłu jak do dorosłych osób dotrzeć w kwestii
                    antykoncepcji, tyle że to nie jest żaden argument, bo niby co prawne
                    przyzwolenie na przerwanie ciąży na życzenie zmieni w tej kwestii?
                    Antykoncepcja zawodzi - masz rację. Ale jakoś mam wrażenie, że procent
                    przerwanych ciąż będących faktycznie skutkiem zawodności antykoncepcji jest
                    absolutnie śladowy. No i sądzę, że w sytuacjach, kiedy dziecko byłoby dramatem
                    należy zabezpieczać się podwójnie, albo i nawet potrójnie. Jakoś trudno mi
                    uwierzyć, że ktoś korzystający z pigułek, gumek i jeszcze omijający dni płodne
                    zajdzie w ciążę (oczywiście kombinacje metod moga być różne). Że dużo z tym
                    zachodu? Ano dużo, ale takie są konsekwencje odpowiedzialnego podejścia do
                    faktu, że wynikiem seksu może być ciąża.

                    > Uważam, że płód jest częścią ciała kobiety przynajmniej dopóki nie stanie się
                    > zdolny do samodzielnego życia

                    To generalnie śliski temat. Do mnie dotarło, że moja córka jest odrębnym i
                    czującym bytem (aczkolwiek głeboko ode mnie uzależnionym) w 5 miesiącu ciąży.
                    Stukałam ją w piętę, po czym następowała seria kopnięć i ewidentne czekanie na
                    kolejne stuknięcie. Za to gdy kiedyś usłyszała czyjś krzyk cała zamarła, po
                    prostu czułam jak przestraszona sztywnieje. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że
                    nikt tu nie mówi o aborcji w 5 miesiącu, niemniej staram się pokazać, że
                    argument o uzależnieniu od ciała matki nie zmienia faktu, że to odrębna istota.
                    Pozdrawiam
                    Magda
                    • odalie Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 12:35

                      > Ale jakoś mam wrażenie, że procent
                      > przerwanych ciąż będących faktycznie skutkiem zawodności antykoncepcji jest
                      > absolutnie śladowy. No i sądzę, że w sytuacjach, kiedy dziecko byłoby dramatem
                      > należy zabezpieczać się podwójnie, albo i nawet potrójnie.

                      > Że dużo z tym
                      > zachodu? Ano dużo, ale takie są konsekwencje odpowiedzialnego podejścia do
                      > faktu, że wynikiem seksu może być ciąża.

                      Melka, zgadzam się z Tobą. O to mi właśnie chodzi. Ktoś tu nidawno pisał na
                      emamie, że nie chce mieć drugiego dziecka, ale pigułki nie, bo tyje, spirala
                      nie, a przecież nie będzie z własnym mężem stosować prezerwatyw. Jak dalej
                      pójdziemy tym tropem, to dojdziemy - gdzie? do tragicznych postów "nie chciałam
                      tego dziecka, nie teraz"?
              • malicious_girl Re: usunięcie ciązy... 20.06.04, 02:02
                Witaj Triss!
                Pozwolę sobie Cię zacytować:

                > Uważam, że żadna kobieta nie dokonuje aborcji dla przyjemności. To nie zabieg
                > kosmetyczny. To zawsze trudny wybór i dość desperacki więc nie wierzę, że
                > legalizacja zwiększa liczbę sztucznych poronień (vide Holandia, Belgia,
                > Szwecja).

                A teraz w kwestii polemiki: ja uważam, że jednak może zwiększyć. Weź pod uwagę
                sytuację, że smarkula zachodzi w niechcianą ciążę - bach, bach - dziewczę 15-16
                lat, ojciec dziecka tyle samo i co? Do tego dochodzi strach przed rodzicami,
                brak środków do życia, etc. Jeżeli aborcja jest legalna, to machu-ciachu i po
                sprawie - ta dziewczyna nie myśli wówczas w kategoriach moralności, etyki,
                życia, ona nie podejmuje wyboru, ona tylko chce pozbyć się kłopotu. Legalizacja
                aborcji to dla niej idealne wyjście - nie trzeba nigdzie wyjeżdżać, szukać,
                idzie się do lekarza i po kłopocie (trzeba tylko uiścić odpowiednią opłatę,
                ale "kesz" jakoś sie przecież załatwi). Nawet nie zdąży się dwa razy
                zastanowić. Nie mam racji?
                Ja nie mówię,że aborcja jest zła. Ja tylko poddaję pod polemikę zacytowany
                przeze mnie fragment Twojej wypowiedzi.
                Łączę pozdrowienia.
                M_G
            • janowa Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 11:13
              Hancik - ty mnie zupelnie nie zrozumialas. Wlasnie przez te ustawe nikt NIC nie
              robi w kwestii pomocy tym kobietom i przez to jest WIECEJ aborcji a nie mniej!
              Jest to po prostu "umycie rak" - jest ustawa i jestesmy zadowoleni, bo nie
              wolno, tak?
              Mam nadzieje, ze ty nie nalezysz do osob, ktore uwazaja, ze zabronienie uwalnia
              nas od myslenia o problemie. W tej chwili jest tylko grozba ukarania, ktora
              przeciez niczego nie zalatwia, nikomu nie pomaga zmienic decyzji i nie ratuje
              zycia tym dzieciom. Czy w koncu nie chodzi przeciwnikom aborcji o to, zeby bylo
              ich jak najmniej? To czy warto upierac sie przy systemie, ktory ma skutek
              odwrotny?!

              Tylko blagam, nie pisz znowu o morderstwach... plizzz

              Pozdrawiam,
              D.

              ---
              Moj kochany LEONEK

              Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
              nie wie, ze to nie jest mozliwe.
              • hancik5 Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 11:21
                Słuchajcie, nie mam już siły, mam dużo roboty i nie mam czasu na długie
                dywagacje.
                Ale nie róbccie tego dziewczyny, życzę wszystkiego dobrego, pa, pa, ucałujcie
                swoje dzieciaczki poza brzuszkami i w brzuszkach.
                Hania
              • melka_x Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 11:49
                Janowa bo Ty dobry i myślący człowiek jesteś, więc Tobie ta ustawa potrzebna
                jak zającowi dzwonek na polowaniu. Jeśli Ty zdecydujesz się na aborcję to
                będzie to znaczyło, że naprawdę nie widzisz innego wyjścia i nie możesz
                inaczej, bez względu na prawo. Dla częsci jednak brak prawnych rozwiązań jest
                wystarczającym powodem do zwolnienia od myślenia. Gdyby było inaczej prawo w
                ogóle nie byłoby potrzebnesmile
                Pozdrawiam serdecznie
                Magda
                • janowa Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 14:49
                  Dzieki za dobre slowo smile
                  Moze ja sie jeszcze nie calkiem precyzyjnie wyrazilam o co mi chodzi.
                  Mnie nie chodzi o to, zeby wywalic ustawe i juz, po ptokach. Zmiana takiej
                  restrykcyjnej ustawy nie mialaby na celu ULATWIENIA dokonywania aborcji. Zmiana
                  takiej ustawy powinna prowadzic wlasnie do tego, zeby te kobiety mialy szanse
                  na rozmowe ze specjalista nie tylko od usuwania, ale z czlowiekiem, ktory jest
                  w stanie pojac co sie w ich glowach dzieje, a nie tylko w brzuchu...
                  Ja moze jestem idealistka, ale mam wrazenie, ze to mogloby dac rezultaty...
                  O czym pewnie sie nie dowiemy, niestety.
                  A tak - mamy ustawe zakazujaca i aborcje, ktorych liczby, warunkow i powiklan
                  nikt nie kontroluje. I z ta hipokryzja sie wlasnie nie zgadzam, bo mnie boli.

                  Pozdrawiam cieplo,
                  Dorota

                  ---
                  Moj kochany LEONEK

                  Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
                  nie wie, ze to nie jest mozliwe.
            • ann_mart Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 11:45
              hancik5 napisała:

              > Zabójstwo to zabojstwo,

              Co do zasady z goda ale w tym wypadku kula w płot - po prierwsz nie dla
              wszystkich (nawet przeciwników aborcji) jest to takie oczywiste, ze usunięcie
              ciąży = zabójstwo. Po drugie jeżeli jest to zabójstwo to dlaczego kara tak
              niska? Dlaczego kobieta jej nie podlega?


              Zostawiając moralizowanie, zabójstwo nie jest społecznie akceptowalne, aborcja
              bardziej. I sądzę, że większość przeciwniczek aborcji, prędzej podałaby rękę
              osobie, która poddała się aborcji niz "zwykłemu" zabójcy.

              BTW Skąd wiesz, że Nathanson mówi prawdę? On mówi to co chcesz usłyszeć więc
              przyjmujesz to za prawdę. Ja tam nie wiem - liczby wydają mi się niewiarygone
              bo musiałby tych aborcji przeprowadzać po 20 dziennie przez 13 lat (licząc na
              jedną 1/2 godz., choć to utopia, bo są dłuższe), żeby taka liczba wyszła, a w
              koncu z tego co pisze innymi rzeczami się też zajmował i pordów odebrał więcej
              (a trwają dłużej). Więc mi nie pasi. Pewnie sie nawrócił, pewnie ich zrobił
              dużo, ale facet wg. mnie przesadza ze ststystyką, i dlatego inne rzeczy też
              mogą się wydawać niewiarygodne.
              Zresztą są też lekarze przeciwnicy aborcji, którzy po latach doszli do wniosku,
              że jest jednak OK, bo to nie człowiek. To czego to dowodzi? Ze jest OK? To
              bzdura przecież!!! To, że ktoś tam zmienił zdanie i się reklamuje (ciekawe ile
              zgarnał za prawa autorskie - bo przecież za darmo książki nie napisał, a
              wydawnictow też sporo musiało wziąć), nie ma nic do rzeczy. Nie od dziś
              wiadomo, że najbardziej waleczni są neofici.
              Zresztą, ciekawe, nawrócił się jak już przestał w ogóle wykonywać zawód. Jak go
              wykonywał i robił aborcje to co, sumienie spało?

              Dlatego ja też podejrzewam go o interesowność i kłamstwo. I uważam, że
              przekonani nie zwalniają nas od myślenia. Mogę np. kochać Leppera
              (utopia smile))), ale jeżeli będę zażarcie bronić wszystkich głupot, które mówi -
              wyjdę na idiotkę. Trzeba zdawać sobie sprawę także ze słabości argumentów czy
              autorytetów.
              I tak jak nie przekonują mnie anty, którzy teraz robią aborcję tak i nie
              przekonuje mnie ten pro, który teraz z nią walczy.

              Pozdrawiam
              Anka
              • triss_merigold6 Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 11:55
                YYy to samo na temat rewelacji Nathansona napisałam wyżej.smile Dla efektu
                propagandowego mocno naciąga liczby, papier cierpliwy, zwolennicy naiwni więc
                kupują.
                • hancik5 Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 12:36
                  Hej, a, czytałyście go? On właśnie jak usuwał ciąże nie czuł zupełnie nic.

                  Poczytajcie, to nie jest głupie, może jestem nieskromna, ale do ja do naiwnych
                  nie należę. A aborcji dokonywał 20 kilka lat nie wiem jak liczcie, ale np. 10
                  dziennie przez 250 dni = 2 500 w roku. 20 lat daje 50 tysięcy i on sam lepiej
                  wie ile robił dziennie. 10 aborcji dla lekarza to nie jest jakis specjalny
                  wysiłek !!

                  Przeczytajcie, bo widze, ze zupełnie nie wiecie, o czym mówię...Czy uważacie,
                  ze, aby stać się prolife to trzeba być oszustem ??

                  A moze troche pokory (takie niemodne słowo) wobec życia?
                  Chyba jestem w nałogu, jak pisala Janowa, czesc - idę sobie.
                  Hancik- do pracy !!!!
                  Hanka
                  • bonifacek Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 13:40

                  • pyrtol Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 17:33
                    Dolaczajac sie do dyskusji o aborcji i wiary badz nie w to czy plod jest
                    czlowiekem itd. Zwolennikow aborcji nie przekona sie publikacjami, zdjeciami,
                    opisami, oni nie chca uwierzyc ze to zlo. Ja nie musze ogladac drastycznych
                    zdjec, kwestionowac ich wiarygodnosci zeby wiedziec ze to zlo, ze zabija sie
                    czlowieka, mimo iz moze akurat w wieku 7 tyg nie wyglada jak czlowiek... Nie
                    musze poleciec w kosmos zeby wiedziec ze on jest ze jest nieskonczony i ciagle
                    sie powieksza. Wiecie mamy 21 wiek , istnienie obozow koncentracyjnych
                    udowodniono, sa zdjecia, filmy, swiadkowie, a mimo tego nadal istnieja osoby
                    ktora podwazaja wiarygodnosci istnienia Holocaustu. Chcialam jeszcze dodac, ze
                    jesli chodzi o to czy plod jest czlowiekiem czy nie, to pamietam jeszcze ze
                    szkoly ze uczono mnie faz rowoju czlowieka ( w tym takze plodu) nie oddzielano
                    tego, przeciez kazdy plod rozwija sie inaczej mimo ze podobnie. Nie mozna
                    powiedziec ze 7 dnia to kosmita a 8 dnia to juz czlowiek no nie. Na USG mojej
                    coreczczki ( 7 tyg) serudcho bilo radosnie, a u innego plodu moze jeszcze nie
                    bic, no nie. Skad w Was taka pewnosc co jeszcze jest tylko "plodem" a co jest
                    czlowiekiem??Wg mnie aborcja jest zlem czy w 2 tyg czy w 5 m-cu, jest aktem
                    przemocy zrodzonym z nienawisci, nie niesie w sobie nic dobrego.Wiem ze
                    zwolennikow aborcji nic nie przekona, bo ich umysly zawsze poddadza cos w
                    watpilwosc, znajda jaks kruczek zeby nie uwierzyc, zreszta tak jest latwiej.
                    Tak jak z tym lekarzem. Co z tego ile aborcji dokonal( liczba dla mnie nie jest
                    istotnia) jesli dokonal choc jednej to wie jak sprawa wyglada. Tego ze w ogole
                    dokonywal aborcji chyba nie kwestionujecie, wiec czemu nie wierzycie temu
                    swiadectwu??
                    Ola
    • anik801 Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 18:34
      miałam usuwaną obumarłą ciążę i to było okropne przeżycie.Pomimo ze moje
      dziecko już nie żyło na zabieg jechałam z płaczem!Po zabiegu złapałam się za
      brzuch,który był już pusty.Dlatego nie wyobrażam sobie usunięcia żywej ciąży,
      nie potrafiłabym z tym żyć!Mam półroczną córeczkę-dzieci to największy skarb!
      Nigdy bym nie usunęła ciąży!Dziecko nie pcha się na świat,a ten kto je powołał
      do życia nie ma prawa tego życia odbierać!
    • anik801 Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 18:58
      Usunięto mi obumarłą ciążę.To było straszne!!!Moje dziecko nie żyło gdy
      wieziono mnie na zabieg.Mimo tego płakałam i serce mi pękało!A po zabiegu
      czułam okropną pustkę!W dodatku leżałam na sali z ciężarnymi.Nigdy nie
      usunęłabym ciąży!Pomimo że jestem mamą prześlicznej półrocznej Zosi to często
      myślę o tamtym dziecku.Wiem że to nie była moja wina,że tak się po prostu
      stało,ale żal pozostał.Moja córeczka jest mała,nie mam pomocy rodziny bo
      mieszkamy z mężem daleko.W ciąży dużo leżałam w szpitalu,na razie nie planujemy
      drugiego dziecka,ale gdybym zaszła w ciążę urodziłabym!Może byłoby ciężko ale
      nie wiem jak można zabić własne dziecko?!
      • bonifacek Re: usunięcie ciązy... 17.06.04, 19:29
        Rafał Chmielewski
        Tomasz Kubiak
        Grzech Heroda! Co jest jego istotą?
        Zamordował niewinne dziatki, pozbawił życia tylko dlatego, że krzyżowały jego
        plany, że zagrażały jego spokojowi i wygodzie.
        Grzech Heroda!
        Herod już dawno nie żyje; umarł blisko dwa tysiące lat temu wśród strasznych
        katuszy: ciało jego za życia toczyły robaki. Herod umarł, ale jego grzech -
        ach, lękam się nawet wymówic - żyje po dziś dzień! Tu między nami! ... Tu,
        chociaż dobiega drugie tysiąclecie istnienia chrześcijaństwa ... Tu, po ulicach
        wszędzie chodzą Herody, którym przyschła do rąk krew niewiniątek. Czynów ich
        już nie potępia dzisiejszy wypaczony świat, to też dumnie chełpią się swoimi
        zbrodniami. Pan życia i śmierci osądzi ich jednak równie sprawiedliwie, jak
        morderców Betlejemskich niewiniątek.

        Biskup Tihamer TÓTH
    • bei Re: usunięcie ciązy... 21.11.15, 19:45
      Jeszcze nie przeczytalam przedmowczyn.
      Co mozesz zrobic.....wspieraj ...i nie oceniaj...
      • aankaa Re: usunięcie ciązy... 21.11.15, 21:49
        nie warto czytać, problem pojawił się 11 lat temu big_grin
Pełna wersja