Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko?

12.02.12, 08:21
Zainspirowana lekturą i różnymi przemyśleniami chciałam was zapytać, czy burzliwy okres nastoletni (14 - 16 lat) to był naprawdę dla was okres beztroski i radosny? Abstrahuję od przykrych wydarzeń i czynników zewnętrznych, ja te burze hormonów i młodzieńcze niepokoje wspominam jako KOSZMAR.
Cierpiałam na bezsenność, miałam bardzo bolesne i nieregularne miesiączki, wyglądałam jak pół nieszczęścia i tak się często czułam, miałam myśli samobójcze i ogólnie czułam ciężar wszechświata smile obsesyjnie myślałam o sensie życia i tego sensu nie znajdowałam, ogólnie nie mogłam się ze sobą i światem pogodzić.
Miałam przyjaciół, chodziłam na imprezy (nawet dość intensywnie), ale tam też czułam się jakaś taka zagubiona. Wciąż się miotałam, a hormony robiły sobie u mnie chyba jesień średniowiecza tongue_out
Cytując triss wolałabym odgryźć sobie głowę i ją zjeść,niż być znów nastolatką smile
Oczywiście mam sentyment do tamtych czasów, ale zdaję sobie sprawę, że to mitologizacja, coś jak wspominanie cudownych i czarodziejskich dziecięcych lat za szarej komuny wink czy tylko ja mam takie odczucia?
    • feniks_z_popiolu Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 08:27
      TAK. To był okres burzy i naporusad. Dylematów, rozterek, poszukiwania akceptacji. Prób pogodzenia oczekiwań rodziców/nauczycieli z pokusami życia towarzyskiego.
      Trudny czas
    • madame_edith Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 08:30
      U mnie absolutnie nie było sielsko i anielsko, brak pewności siebie, kompleksy straszne, chociaż obiektywnie mi nic nie brakowało. Za żadne skarby świata nie chciałabym znowu mieć nastu lat, chyba, że rozum miałabym ten co teraz smile.
    • sueellen Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 08:37
      Moze nie 14, ale 16 tak. Pierwsze randki, pierwszy chlopak, pierwsze "powazne" imprezy, samodzielne wyjazdy ze znajomymi. Naprawde dobra zabawa. Nie chcialabym jednak sie teraz przenosic w czasie do tamtych czasow.
    • kropkacom Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 08:44
      Wczesny okres bycia nastolatką był bardzo fajny. Przyznaje żyłam trochę w mydlanej bańce big_grin Bolesne miesiączki wyparłam prawie z pamięci... Potem zmieniła się szkoła i tak gdzieś do osiemnastki było kiepsko... Nie jakoś bardzo, ale najlepsze w mieście liceum i jakieś bliżej nie skoordynowane towarzystwo nie powoduje, ze wspominam ten okres z uśmiechem.

      I pamiętam jak słuchałam całe noce trójki a potem wstawałam rześka do szkoły. To już nie wróci... big_grin
    • klubgogo Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 08:45
      Biorąc pod uwagę późniejsze lata, to były jednak beztroskie lata.
      Owszem, gdyby pogrzebać w pamięci, były myśli samobójcze, pryszcze na twarzy, pierwsze nieodwzajemnione oczywiście miłostki, zmiana podstawówki na liceum i problemy z odnalezieniem w nowej grupie (trafiłam w dość hermetyczne środowisko w klasie, w której zgrupowano dzieci tzw. elity tongue_out ). Dla mnie prywatnie to był też czas dramatyczny z uwagi na odejście najbliższej osoby, spowodowało to gorliwe poszukiwania boga, którego tak naprawdę wtedy zgubiłam.
    • tosterowa Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 09:11
      Nie, to był wstrętny czas.
      Miałam ogromne problemy, sama ze sobą przede wszystkim, co za tym idzie - z otoczeniem.
      Zdecydowanie nie chciałabym tego przeżyć jeszcze raz, zresztą w ogóle nie chciałabym się cofać w czasie tongue_out
    • sanrio Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 10:22
      łooo, dla mnie to był fatalny czas. Ja dojrzewałam wcześniej niż reszta, najgorsze lata to te między 11 a 14 r.ż. - kilka lat do przodu czego nikt nie rozumiał, koleżanki były jeszcze kompletnymi dzieciakami i nic nie rozumiały. Trzymałam się ze starszymi, co wywoływało nieprzyjemne komentarze wśród rówieśników oraz dorosłych. Nikt mnie nie rozumiał, bunt wylewał mi się uszami, byłam brzydka jak noc, chciałam mieć na imię Kasia (mam oryginalne imię) i blond włosy. No nie było sielsko, z pewnością. Nie mam sentymentu i wspominam te lata jako koszmar. Na szczęście już od I klasy liceum wszystko zaczęło się układaćsmile
    • echtom Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 10:31
      Etap nastoletni wspominam jako nudny i beznadziejny, rewelacyjny był natomiast okres studiów, który wypełnił mi sporą część lat 80-tych, więc sentyment do szarej komuny mam wink
    • angazetka Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 10:37
      14-16 lat... Hm, do początków liceum wróciłabym w trymiga. Jeden z najlepszych okresów w moim życiu, czułam się wreszcie na swoim miejscu, trafiłam na fantastycznych ludzi wokół. Bunt nastoletni przechodziłam łagodnie, bardzo bolesne miesiączki mi się skończyły, za to przeżywałam totalny rozkwit intelektualny, czytałam na potęgę. Dobrze to wspominam.
      • zefirek1612 Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 13:22
        Było beznadziejnie, dojrzewałam wcześniej niż inni, nikt tego nie rozumiał, potem wcześnie wyszłam za mąż, urodziłam dziecko, równie szybko to straciłam i musiałam wrócić do roli nastolatki- koszmar! Odnalazłam się na studiach, poznałam fajnych ludzi, żyłam szybko, ostro imprezowałam- wywaliłam cały gniew co we mnie siedział i zaczęłam normalnie żyć. Nie chciałabym do tego już wracać.
    • ga-ti Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 10:37
      Końcowe lata podstawówki - wtedy chciałam zbawiać świat, pomagać wszystkim zagubionym i w ogóle wink Niespełnione "miłości", tragiczne zauroczenia... przyjaźnie na śmierć i życie, które jakoś same z siebie się skończyły - dziwny czas. Niby szczęśliwy, burzliwy, ale kompleksy, niespełnienia, niezrozumienie, tak wtedy czułam, że nikt, a zwłaszcza rodzice, mnie nie rozumie, zupełnie nie zna.
      W ogólniaku było już inaczej. Klasa jak klasa ani zbytnio zgrana, ani podzielona, sercowe zawirowania mniejsze, chyba ciut dojrzałam. Na szczęście znalazłam grupę ludzi wśród których mogłam się realizować, dla których warto było żyć i działać.

      Wspominam te czasy z nostalgią jednak, ale wracać bym nie chciała, no chyba że z tym rozumem i doświadczeniem, które mam smile
    • kawka74 Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 10:41
      Nigdy w życiu nie chciałabym wrócić do okresu nastolęctwa. Nie mam ani kawałeczka ciepłych uczuć dla tego okresu, a nastolatki i ich rodzice budzą moje głębokie współczucie.
    • aurinko Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 10:47
      Sielsko anielsko do osiemnastki, moze ciut dluzej. Luzackie czasy zaczely sie wraz z praca i koniecznoscia utrzymania siebie i mieszkania. Czasy szkolne to byl raj smile
      • konwalka Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 11:12
        dla mnie był to absolutnie wspaniały czas ze względu na mnie sama, odczucia i takie tam
        wiele sie działo we wmnie
        były to fajne doznania, bezpowrotne
        nie chciałabym powrotu z zupełnie innych względów
    • beataj1 Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 11:29
      Nie pamiętam zupełnie okresu burzy i naporów. Bolesnych miesiączek nie miałam nigdy. Zawsze byłam zresztą taka trochę z boku (mam na myśli że nie miałam jakieś straszliwej potrzeby przynależenia go grupy) więc te wszystkie tarcia niejako działy sie poza mną. Choć nie ukrywam obserwowałam je z ciekawością i lekkim zdziwieniem o co tym ludziom chodzi. Rówieśnicy mnie nie bardzo rozumieli ale przy jednoczesnym całkowitym braku zainteresowania ich reakcjami na mnie byłam kiepskim materiałem na ofiarę. Zawsze (i do tej pory mi zostało) miałam dosłownie kilku bardzo bliskich mi przyjaciół więc reszta świata była tylko tłem...
      Studia to był genialny czas - przyjaźnie z tamtego czasu zostały mi do dziś - widuje się z moimi babeczkami przynajmniej raz na 2 tygodnie a kontakt telefoniczny prawie codziennie.
    • sadosia75 Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 11:40
      Z perspektywy czasu wspominam to co dobre z tamtych czasów. ale realnie myślać o wszystkim to można podsumować tamten czas jednym określeniem : horror.
      Nie wiedziałąm czego chcę od życia, ciągle miałam inne pomysły, wkurzałam się i uspakajałam w ciągu minuty z tysiąc razy, cierpiałam katusze podczas okresów trwających nawet do 12 dni. i zapalałam się z agresji do lekarzy ginekologów którzy mnie ignorowali bo "kobieta musi cierpieć od tego tu jest" jak mi mówili.
      Nie chciałąbym wracać do tamtych czasów tylko ze względu na kilka fajnych momentów. zdecydowanie wolę okres jak miałam 20 lat, studia na dobre się rozkręciły i miałąm fajne mieszkanie bez karaluchów big_grin
    • redheadfreaq Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 12:37
      Nie. Hormonalna burza, zmieniające się ciało, kompleksy, niedopasowanie, bunt. Wściekłość na cały świat i narastający konflikt z matką, plus ojciec co i rusz na granicy wyniesienia się z domu, co, jak wtedy myślałam, miało rozwiązać wszystkie problemy świata. Do tego początek problemów lękowo-nerwicowych i pani psycholog, która z uporem godnym lepszej sprawy próbowała mi wmówić dysleksję - której nawet śladów nigdy nie miałam.
      • kasia191273 Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 12:50
        Nie było wcale. Jak miałam 12 lat, zmarł ukochany tata. Zostałam w układzie mama+babcia, które do śmierci tej drugiej nienawidziły się. Mama toksyczna, niespecjalnie zainteresowana mną, pytająca tylko o kolejne piątki w szkole. Nigdy nie mająca czasu mnie wysłuchać. Agresywna, niestabilna, zakompleksiona. Ja zagubiona, poszukująca siebie w różnych chrześcijańskich formacjach, wiecznie zakochana, a jednocześnie jakoś samotna. I w związku z nieakceptacją ze strony mamy nieakceptująca siebie. Koszmar.

        Życie po 30-tce dopiero zrobiło się naprawdę fajnewink
    • 18_lipcowa1 Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 12:48
      Zgadzam sie okres 14-16 wcale nie był cudowny dla mnie.
      Takie ''niewiadomoco'' ze mnie było i tez targały mną przeróżne emocje bezsensowne patrząc teraz.
      Ja super wspominam lata 18-23- beztrosko, ale z własną kasą bo pracowałam
      oraz okres w UK przed i chwile po urodzeniu sie córki.
      Teraz znowu mam ''niewiadomoco'', wisze w próżni, przede mną ciezkie czasy i nie wiem co z soba zrobic.
      • aqua48 Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 12:52
        Wiek 12-16 lat to była tragedia. Jak słusznie ktoś nazwał - jesień średniowiecza. Fatalna fryzura, źle dobrane okulary. Za dużo rąk i nóg i wszystko pajęczaste, brak biustu. Kompletnie nie wiedziałam kim jestem i czego chcę.
        Za nic bym do tego czasu nie wróciła. Najlepszy wiek mam od skończenia trzydziestu sześciu lat do dnia dzisiejszegosmile I mam nadzieję, że jeszcze potrwa..
    • a.va Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 12:51
      Mam takie same odczucia - bycie nastolatkiem było straszne. Nie rozumiałam siebie, miałam skrajne reakcje, nie rozumiałam świata, czułam się skrajnie samotna, niezrozumiana przez innych, dziwna i inna niż wszyscy, brzydka, gruba, bez przyszłości. Nienawidziłam szkoły, chociaż uczyłam się dobrze i miałam fajną klasę, ale nie mogłam się przystosować do szkolnego drylu, życia zgodnie z planem lekcji (dziś już wiem, ze jestem urodzonym freelancerem i odetchnęłam dopiero na studiach, gdy można było sobie samemu powybierać zajęcia i wreszcie robić to, co się lubi).

      Jedyne, co fajne z tego okresu, to to, że miałam fantastycznego chłopaka i seks był fantastyczny smile. Ale ponieważ czas w moim życiu był burzliwy, to ten związek też był mocno burzliwy, teraz nie zniosłabym takich dawek skrajnych emocji codziennie.
    • mruwa9 Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 13:18
      ja nie narzekam (i nie narzekalam), mimo mobbingu w szkole i skrajnie upierdliwych miesiaczek (zawsze takie mialam i mam, miesiaczka to totalna pomylka natury, a najgorszy w nich byl obowiazek uczestnictwa w zajeciach wf w liceum..brr... a byly to czasy bezpodpaskowe, podpaski byly praktycznie nieosiagalne, a tampony to chyba tylko w pewexie).
      Poza tym mialam (i mam) swietnych rodzicow, genialne rodzenstwo, zawsze mialam wrazenie , ze mam sie dobrze jak paczek w masle, mimo znacznych finansowych ograniczen rodziny.
      Kazdemu zyczyc takiego dziecinstwa i mlodosci.
    • atowlasnieja Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 13:56
      nie mam pojęcia jakim cudem ale przez 2/3 czasu nastoletniego mentalnie byłam (uważałam się) dzieckiem a nie "prawie dorosła" i to na swoje nieszczęście grzecznym dzieckiem - takie zupełne ciepłe kluchy które nie potrafią o siebie zawalczyć, słuchałam mamusi i starałam się nie sprawiać problemów.

      Z perspektywy czasu widzę, że cały bunt który zaoszczędziłam światu wtedy dopadł mnie dopiero po urodzeniu dziecka. Dopiero wtedy hormony mi tak sprały mózg że zaczęłam głośno mówić czego JA chcę. Niestety jest już na to za późno bo zaistniałych błędów nie cofnę. No i teraz jestem zakompleksiona jak nastolatka.
    • mysia-mysia Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 14:23
      ja ten czas, gdy miałam 16 lat i byłam w drugiej klasie liceum, wspominam bardzo miło i to "pomimo" różnych przykrych zdarzeń zewnętrznych
      była we mnie wtedy taka jakby nieświadomość, coś w rodzaju życiowej naiwności i, ponieważ byłam nastolatką, otoczenie mnie taką akceptowało

      w dodatku w ogóle nie zdawałam sobie sprawy z tej naiwności, dobrze się uczyłam, zwłaszcza z przedmiotów ścisłych i myślałam że dużo w życiu osiągnę; jak z czymś radziłam sobie słabiej (np. z dogadywaniem się z ludźmi) to sobie tym w ogóle nie zaprzątałam głowy i sądziłam że to ok;
      dopiero życie zweryfikowało moje podejście i dopiero jakieś dziesięć lat później zaczęłam powoli rozumieć że jak się chce osiągnąć sukces to nie wystarczy być dobrym w myśleniu
    • bez_seller Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 14:49
      Pyszne lata za ktorymi troche tesknie. Intelektualno-filozoficzno - religijne poszukiwania sensu zycia, poszukiwania w sferze sztuki - literaura, teatr, film, uprawianie sportu - lekkoatletyka i jezdziectwo, pierwsza cudowna milosc, przyjaznie, auto-stop - zwiedzanie Polski, rajdy, obozy letnie i ziomowe.
      To byl okres najintesywniejszych poszukiwan, doznan i wzruszen.
      • nenia1 Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 18:26
        bez_seller napisała:

        > Pyszne lata za ktorymi troche tesknie. Intelektualno-filozoficzno - religijne p
        > oszukiwania sensu zycia, poszukiwania w sferze sztuki - literaura, teatr, film,
        > uprawianie sportu - lekkoatletyka

        O, u mnie tak samo, łącznie z lekkoatletyką. Uwielbiałam biegać, mam nawet brązowy medal
        z zawodów międzynarodowych.
        Do tego należałam do harcerstwa i właśnie z tego okresu mam wspaniałe wspomnienia z wyjazdów, obozów i rajdów, śpiewo-grajów przy ognisku.
        Miałam super znajomych i przyjaźnie, z których kilka przetrwało aż do dziś.
    • yenna_m Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 14:58
      nie znosiłam być nastolatką
      a Chiny Ludowe nie cofnęłabym się do tamtych czasów
    • przeciwcialo Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 15:04
      Nie przypomona sobie jakichs strasznych uciązliwości okresu dojrzewania. Ja wogóle byłam niekłopotliwym dzieckiem a potem nastolatka. Żadnych buntów, żadnych tego typu atrakcji. Imprezy to na studiach a wtedy dorosła byłam więc się nie liczy.
      • echtom Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 17:43
        Ja właśnie dlatego pamiętam ten okres jako nudny i beznadziejny - żadnych imprez, siedziałam w domu i czytałam książki (nie, żebym nie lubiła czytać, ale bez przesady wink). Imprezować zaczęłam w wieku, w którym moje dzieci zaczynają z imprez wyrastać tongue_out
    • triss_merigold6 Re: Czy naprawdę było tak sielsko - anielsko? 12.02.12, 18:04
      Nie było psiejsko-czarodziejsko. Najgorzej wspominam wiek 13-15, czułam się nieadekwatna, jakaś taka nieprzystosowana, albo za dziecinna albo za bardzo spięta i poważna. Krzywdę zrobiłam sobie fryzurą, miałam za grube nogi i nieproporcjonalnie duży nos + przeważnie miałam wrażenie, że inne dziewczyny są ubrane jakoś lepiej, zgrabniej, bardziej odpowiednio. Aha, oczywiście nikt mnie nie rozumiał, nie chciałam być jak moi rodzice (chociaż nie do końca potrafiłam sprecyzować dlaczego), jeszcze nie chodziłam na imprezy.
      Jak miałam 16 lat było już bardzo kul. wink
      Bardzo współczuje nastolatkom i rodzicom nastolatków, dojrzewanie to koszmar.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja