W miłości jak na wojnie – Wszystkie chwyty...

12.02.12, 11:28
...dozwolone.

Życie większości ludzi w moim wieku toczy się wokół rodziny i pieniędzy. Tak naprawdę niewielu rzuca się w wir uczuć. Jednak kiedy już w ten wir wejdą wtedy bywa, ze nie ma sentymentów w ogóle. Nie, nie pisze tylko o tych facetach rzucających swoje stare żony. Poświeciłybyście wszystko dla miłości?
    • iuscogens Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 11:30
      Zawsze mnie takie przemyślenia nachodzą jak Anne Kareninę czytam...
      Nie wiem, wszystkiego chyba nie.
      • kropkacom Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 11:36
        Mam taki film czeskiego reżysera, gdzie historia kobiety mnie zawsze stawia do pionu. Nie chciałabym tak wszystko rzucić... Jednak to musi być jednak bardzo silne uczucie aby robić rzeczy często straszne i głupie. Ech...
    • gryzelda71 Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 11:31
      Nie.
    • melancho_lia Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 11:37
      Nie. I nie jest to czysta teoria. Zabiłam uczucie, które pojawiło się nagle kilka lat temu. Nie warto było niszczyć wszystkiego co mialam dla takiej głupoty.
    • edelstein Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 11:38
      Nie,milosc nie istnieje,wiec jak mozna poswiecic cos dla czegos czego nie ma?
    • ga-ti Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 11:38
      Chyba nie. Mam dzieci i za nie jestem odpowiedzialna, a i mąż, fajny jest...
    • madame_edith Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 11:43
      Dzieci i zdrowia bym nie poświęciła, wszystkie inne tak.
    • graue_zone Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 11:49
      Nie. Miłość istnieje, jak najbardziej, ale na pewnym etapie jest się odpowiedzialnym nie tylko za siebie.
      • melancho_lia Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 11:53
        Dokłądnie tak, trzeba w pewnym momencie przestac mysleć o sobie na pierwszym miejscu.
        • kropkacom Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 11:56
          Jak to jest, ze faceci tak łatwo poświęcają wszystko? A jak biorą rozwód i to i z dziećmi...
          • madame_edith Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 11:59
            Nie wiem czy tak łatwo. Znani mi faceci w niekoniecznie udanych związkach zaciskają zęby i tkwią w nich ze względu na dzieci.
          • melancho_lia Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 13:23
            Bo chłop to zwykle na poziomie 7 latka zostaje. Mało który jest tak naprawde odpowiedzialny. jak mu się inna piaskownica spodoba to tam idzie i stare zabawki zostawia. z jego punktu widzenia wszystko jest ok, bo przeciez on jest zadowolony smile
    • indigo_kid Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 12:19
      Nie. Główny powód to taki, ze mam dzieci. Drugi główny powód, ze mój mąż jest naprawdę tym jedynym z którym wyobrażam sobie starość.
      Cały rok patrzyłam jak dziecko przeżywa rozstanie rodziców, wyprowadzkę ojca, wprowadzkę nowego partnera matki. Nie zgotowałabym takiego losu własnym dzieciom.
      Mamusia szybko się zorientowała, że nowy partner na co dzień jest tak samo nudny jak mąż, przestał szeptać czułe słówka, pisać uwodzące e-maile, po domu chodził nieuczesany, w tym w czym spał, w weekendy się nie golił, i też pierdział (mąż przynajmniej mówił przepraszam, nowy udawał, że to nie on), etc. W dodatku na pomoc w opiece nad dzieckiem mogła liczyć tylko na jego ojca, którego przecież wyprowadziła na drugi koniec miasta, więc logistycznie było jej ciężej.
      Tyle moich obserwacji.
      Nie patrzę na innych mężczyzn w kategorii podoba się, nie podoba, nie prowokuję dwuznacznych sytuacji. Raz jeden pan okazywał mi za dużo względów, zaczęłam mu się pokazywać z dziećmi, niby przypadkiem, przeszło mu od razu.
      Nie czarujmy się faceci szukają przygód, ile jest takich, którzy z miłości do kobiety wezmą sobie na kark jej dzieci? Bo wiadomo w naszym społeczeństwie dzieci zostają przy matce (zresztą ja sobie innego scenariusza nie wyobrażam). Ja jako matka dzieciom, na przygody sobie pozwolić nie mogę.
      • marzeka1 Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 13:33
        Nie, i mam w tej sprawie chyba identyczne spostrzeżenia jak Indigo, ba- nawet podobny przykład mogłabym podać.
      • nabakier Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 13:37
        Mój wziął smile (sobie na kark cudze dzieci)
        I nie zawsze dzieci przy matce zostają. A czasem przy ojcu. Jest jeszcze coś takiego, jak opieka wspólna.
        Mało sobie wyobrażasz, Marzeka.
        • marzeka1 Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 13:59
          Nie, mogę sobie spokojnie wyobrazić osobę, która "wszystko" poświęca dla miłości, bo żyje w niedobrym związku i jej źle; tyle że sama ze swojego życia jestem na tyle zadowolona, ze poświęcania TEGO właśnie życia dla nowej miłości sobie nie wyobrażam i tyle.
          Za to jak najbardziej mogę sobie wyobrazić,że obcy facet "bierze na kar cudze dzieci".
          • nabakier Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 14:34
            No, ale Indigo coś tam jednak uogólniła, a się z nią zgodziłaś. No mniejsza.
            Fajnie, że masz udany związek smile Ja teraz tez mam. Ale drogę do niego miałam ciut skomplikowaną. Indigo nie ma racji w swoich uogólnieniach, po prostu.
            • indigo_kid Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 19:58
              w których uogólnieniach nie mam racji?
              Pytam, bo z tego co mi wiadomo podałam konkretny przykład, gdzie pani się zakochała. To nie było uogólnienie.
    • nabakier Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 13:34
      Poświęciłam smile
    • jowita771 Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 13:35
      Nie. Nie ma takiej miłości, która zrekompensowałaby mi utratę tego, co mam.
    • tosterowa Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 14:26
      Nie wiem czy to mocny kręgosłup moralny, czy betonowe myślenie pozwala innym ludziom jednoznacznie odpowiadać "nie". Nie wiem, ale zazdroszczę. Ja teraz też bym nie poświęciła, ale nie wiem, co będzie za X lat.
      • melancho_lia Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 14:28
        Może własne doświadczenia? Że czuło się to drugie uczucie, że koszmarnie bolało zdyszenie go, ale wiem, że nie warto poświęcać czegoś na co się pracowało wiele lat, nawet jesli trochę szwankuje, dla kolejnego niepewnego uczucia. gwarancji żadnej nie ma że za drugim razem będzie lepiej.
        • kali_pso Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 14:32
          dla kolejnego niepewnego uczucia

          Ano właśnie, czyli nie wiedziałaś czy na pewno kochasz i jesteś kochana. I to jest powód a nie jakieś tam kręgosłupy i inne takie.
          • nabakier Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 14:36
            smile
            Jeszcze dodam do tego, że niechęć do ryzyka nie jest cnotą najwyższą. Może być wyrazem twyrachowania.
          • melancho_lia Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 14:37
            Co z tego że Ty kochasz i druga strona Ci to okazuje. jaką masz pewność, ze z drugiej strony to prawdziwe uczucie, no jaką?
            ja kochałam, ale jestem odpowiedzialna nie tylko za siebie. Dlatego umialam odwrócić się od tego uczucia (okupiłam to cierpieniem, ale zrobiłam dobrze)., bo nie ja jestem w tej chwili najważniejsza.
      • indigo_kid Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 14:32
        tosterowa napisała: > Nie wiem czy to mocny kręgosłup moralny, czy betonowe myślenie pozwala innym lu> dziom jednoznacznie odpowiadać "nie". Nie wiem, ale zazdroszczę. Ja teraz też b> ym nie poświęciła, ale nie wiem, co będzie za X lat.

        Aha ale ty betonem nie jesteś bo do swojego "nie" dodałaś "bym".
        Naprawdę tu na forum do każdej wypowiedzi powinno się dopisywać zylion gwiazdek z przypisami? Bez nich ciężko się domyśleć intencji piszącego?
        • tosterowa Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 14:51
          A tobie o co chodzi?
          Po prostu uważam, że w życiu każdego znajdzie się taki moment, taka osoba i taka sytuacja, że może on rzucić wszystko w cholerę i zacząć od nowa. Dlatego dziwię się, jak ktoś arbitralnie potrafi powiedzieć "nigdy".
          Ja bym TERAZ nie poświęciła, ale nie stoję TERAZ przed takim wyborem.
          Gdyby pojawiła się teraz miłość mojego życia, to może bym za nią poszła? A może wcale nie? Nie wiem.
          • indigo_kid Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 20:04
            Nie lubię byc nazywana betonem - o to mi chodzi. Zwłaszcza przez kogoś kto niedokładnie przeczytał pytanie i odpowiedzi.
            Autorka watku zadała luźne pytanie: "Poświęciłybyście...?"
            Kobiety w większości odpisują, że nie, czyli nie poświęciłyby a nie, że na pewno nigdy nie poświęcą.
    • kali_pso Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 14:30

      Jesli ta miłość miałaby być życiem- tak.
    • nenia1 Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 14:34
      Co to znaczy wszystko?

      Wszystko nie, ale wiele.

      Gdybym żyła w związku, gdzie wiem, że nie kocham i to się nie zmieni, to gdybym spotkała miłość poświęciłabym wiele.
    • nabakier Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 14:39
      Miłość to miłość.Może byc miłość ycia- i co wtedy?
      Ale nie rozumiem tych 'wszystkich chwytów"- znaczy, że co? Że można bez przestrzegania reguł? Jakich reguł? Prawnych? Elementarnej uczciwości typu: nie kradnę, nie biję, nie oszukuję?
      Niejasne...
    • redheadfreaq Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 15:09
      Pierwsze pytanie - jak definiujemy miłość, drugie - co to znaczy "wszystko" smile

      Przez znaczną część swojego wrastania w dorosłość, wchodząc w każdy kolejny związek porzucałam dotychczasowe zainteresowania, by nasiąkać nowymi, pobieranymi od nowego "ukochanego". Miłością nazywałam każdą uczuciową burzę, która wywracała mój dotychczasowy świat do góry nogami, a moją psychikę na lewą stronę. Związek się kończył, a ja miałam wrażenie, że moje życie również dobiegło końca.

      Tamta "ja" gotowa była uczyć się egzotycznego języka, planować wyprawę na inny kontynent, zmienić całą siebie (muzykę, ubiór, ciało), by być z tą drugą osobą.

      To był szit.

      Ja bym spojrzała na to inaczej - gdyby w tym momencie otworzyły się dla mnie jakieś drzwi, pokazała się jakaś szansa, mogąca nigdy więcej się nie powtórzyć - zagraniczny staż, studia na drugim końcu globu, nabór na wyprawę dookoła świata - coś, co zaspokajałoby moją miłość DO ŻYCIA i moją niekończącą się ciekawość tego, co jest gdzie indziej - to tak, prawdopodobnie rzuciłabym wszystko, co mam teraz i poszła na to.

      Dla nowego związku - na pewno nie. Moja ciekawość w temacie łóżkowo-związkowych nowości, słodkich słów i różami łoży usłanych jest dawno zaspokojona.
    • kub-ma Re: W miłości jak na wojnie – Wszystkie chw 12.02.12, 20:31
      kropkacom napisała:

      > Poświeciłybyście wszystko dla miłości?

      Nie. Oczywiście, że nie.
      Ale ja mimo tego, że jestem bardzo romantyczna, to równocześnie bardzo rozważna. smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja