Też traktowałam studia poważnie

12.02.12, 22:23
W nawiązaniu do wypowiedzi feministki Szczuki.
Też traktowałam studia poważnie. Do tego stopnia poważnie, że się uczyłam i miałam 2 stypendia naukowe maksy (2 kierunki), co wtedy dawało kwotę przewyższającą minimalną krajową, jako kieszonkowe dla studentki - super. Poza tym dorabiałam m.in. jako kelnerka.
I mówię dziś staremu, że głupia byłam, bo według Szczuki identycznie moralnie obojętny jest model zarobkowania jako prostytutka, a wysiłek mniejszy i kasa lepsza.
Po raz kolejny jedna z przedstawicielek mainstreamowego feminizmu strzela sobie, ruchowi feministycznemu i wizerunkowi feministek w kolano. A potem zdziwienie, że ta wersja feminizmu źle się kojarzy.
    • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:26
      Aha, w sumie nie widzę różnicy między galerianką, sponsorowaną, panną z agentury czy tirówką. I to qr..a i to qr..a, nie mam nic przeciwko, są potrzebne w ramach usług dla ludności, ale do domu bym nie zaprosiła w charakterze koleżanki, tak samo jak nie zaprosiłabym dilera czy bandyty, nie moja bajka społeczno-obyczajowa.
      • nangaparbat3 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:32
        Jednak nie stawiałabym w jednym rzędzie prostytutki z dilerem, a już zwłaszcza z bandytą.
        • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:36
          Do domu się nie zaprasza, nie poleca jako zawodu dziecku i nie chwali publicznie uprawianiem - tyle mają wspólnego.
      • kiszczynska Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:33
        co to za kolejne bzdury wykolejonej trissmegot?
        • rosapulchra-0 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:36
          kiszczynska, no ile można?! Ile można ci tłumaczyć, że mózgotrzepy to dla normalnych ludzi są!! Nie umiesz - nie chlej!!!
      • makurokurosek Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 23:30
        Skąd ta pewność, że jedna z twoich koleżanek się tym nigdy nie zajmowała.
        Jak już tak stawiasz w rzędach do proponuję dorzucić jeszcze kochanki bo czym różni sie kochanka od panny sponsorowanej.
        • iuscogens Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 23:33
          Uczuciem??
          • makurokurosek Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 00:18
            Cześć kochanek wiąże się z powodu uczuć inne dla zabawy, a jeszcze inne dla zysku, nie zmienia to jednak faktu że sypiają z żonatymi facetami. Skąd założenie, że panna decydująca się na sponsoring nie wybiera klienta do którego coś czuje , nie każdy sponsor musi być starym oblechem.
            Tak więc jak już stawiać znaki równości to przynajmniej uczciwie.
            • shellerka cynizm, przejścia i inne kwiatki 13.02.12, 12:26
              idąc twoim tokiem rozumowania, byłam sponsorowana. po części.
              bo tak - zakochałam się w starszym, żonatym facecie, a ten facet z miłości do mnie obsypywał mnie prezentami, jeśli czegoś potrzebowałam to to miałam, nie na zasadzie co prawda "misiu pysiu, a kupisz mi tooooo?", tylko na zasadzie takiej, żę nawet mówić nie musiałam. zresztą "duma" mi nie pozwalałaby mi naciągać kogokolwiek na cokolwiek właśnie dlatego, że nie chciałam tego uczucia sprowadzać do roli utrzymanki i sponsora.

              tyle, że to raczej nie o to w sponsoringu chodzi, prawda? sponsoring z założenia jest sposobem zarobkowania, więc nie pitolcie mi tu o uczuciach do sponsora, bo owszem, można się zapewne zakochać w sponsorze, ale na samym początku jest to po prostu kure stwo, jak pięknie by tego nie nazwać.

              i oczywiście można bredzić, że nawet coco chanel byłą dziwką i stawiać ją na piedestały, ale znam jedną "projektantkę", która kolekcję jedną owszem wypuściła.. był pokaz w prestiżowym nawet miejscu, były notki w prasie, a jak się pan sponsor szanowny rozpił, to nagle cisza zapadła.

              niezależność... taaaa....
              prestiż i rządzenie krajami..
              w cieniu żon.... big_grin

              od rana myślałąm, czy tylko ja jeszcze wierzę w zasady? w miłość prawdziwą? w związki nieoparte na "a co ja z tego będę mieć?"

              cynizm jest fajny, atrakcyjny, ale najczęściej jest wynikiem tzw. przejść.
              dziękuję więc Bogu za swoją wrażliwość i za to, że mimo swoich doświadczeń życiowych nie stałam się, jak to niektórzy wieszczyli zimną suką, wyrafinowaną i cyniczną , wierzącą tylko w "magię pieniądza i władzy" zgorzkniałą nimfomanką rodem z niemieckich programów porno, przedstawiających brzydkie ciała amatorów uncertain
              • makurokurosek Re: cynizm, przejścia i inne kwiatki 13.02.12, 16:45
                Utrzymanka to inna nazwa sponsoringu. Zasada jest ta sama pani sypia z facetem który ją w zamian utrzymuje i obsypuje prezentami, a to czy jest to powiedziane otwarcie czy nie nie ma tu nic do rzeczy
              • iuscogens Re: cynizm, przejścia i inne kwiatki 13.02.12, 17:50
                ale przemowę walnęłaś tongue_out
                Co do meritum zgadzam się.
        • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 23:38
          No właśnie wiem, że jedna była utrzymanką i tkwiła w fatalnym związku z beznadziejnym gościem dla kasy. Od lat już nie jest moją koleżanką.
          • makurokurosek Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 00:14
            Skąd wiesz, że inne nie. Uważasz, że każda twoja koleżanka będzie ci się zwierzała ze swoich spraw łóżkowych?
            • edelstein Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 11:52
              Przeciez maja wypisane na czolach nobig_grin triss trzeba byc nienormalnym,by ci sie zwierzac.
    • marzeka1 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:27
      Mi się od tak dawna źle kojarzy, że nawet już nie szukam punktów wspólnych;
      I też obok stypendium dorabiałam jeszcze w stoczni (studiowałam w Gdańsku), fakt, słyszało się o studentkach , które szły za dolary z Filipińczykami (mi sięgali do ucha, a mam 160 cm)tam pracującymi, ale opowieści były chyba mocno przesadzone.
    • nangaparbat3 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:29
      > Po raz kolejny jedna z przedstawicielek mainstreamowego feminizmu strzela sobie
      > , ruchowi feministycznemu i wizerunkowi feministek w kolano. A potem zdziwienie
      > , że ta wersja feminizmu źle się kojarzy.

      Niestety prawda.
      • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:35
        Nie ma ofiar, są tylko ochotnicy. Nikt ich nie zmusza do publicznego opowiadania ośmieszających głupot, które brzmią jak szyderstwo z innych kobiet.
        Otóż ja sobie nie życzę, żeby w moim imieniu i traktując mnie jako biednego, ciemnego, nieuświadomionego, oblepionego bachorami garkotłuka, wypowiadała się pańcia, która usiłuje dorobić nobilitujące ideolo do zwykłej prostytucji.
        • sotto_voce Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 23:43
          biednego, ci
          > emnego, nieuświadomionego, oblepionego bachorami garkotłuka,
          Obawiam się, że pańcia mogłaby nawet uważać Cię za ofiarę podstępnej kato-propagandy, według której prostytucja uwłacza godności kobiety, a wartości są zhierarchizowane, a nie postmodernistycznie równorzędnewink
          Ja tam się do feminizmu przyznaję, (choć nie w wydaniu środowo-szczukowym). Ale dla mnie feminizm oznacza tylko 2 rzeczy: 1) przekonanie, że opresja kobiet istnieje i 2) że należy coś robić, żeby ją zmniejszać. Prostytucja jest właśnie jednym z przejawów opresji kobiet (wszystko, co się z nią wiąże też: przemoc, handel żywym towarem, uprzedmiotowienie itp.). Pani Szczuka czerpie chyba wiedzę na temat prostytucji z filmu "Pretty Woman", jeśli uważa, że to praca, jak każda. Ale w sumie idea feminizmu jest już w Polsce tak skrzywiona, że chyba wszystko jedno, co się pod tym szyldem głosi.
    • chilia Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:33
      triss_merigold6 napisała:
      >Poza tym dorabiałam m.in. jako kelnerka.

      No co Ty. Z plebsem się mieszałaś. Niemożliweee...
    • chloe30 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:33
      właśnie przeczytałam wątek Shellerki i po raz kolejny na ematce szczena mi opadła
      aż normalnie dziwić się zaczęłam że tak mało mamy płatnych qrew w społeczeństwie, no bo w sumie to taki normalny zawód
      • rosapulchra-0 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:35
        Zaraz gazeciarz przyleci z tym swoim niemieckim poszczekadłem i będą bronić honoru prostytutek i ich godnego zarobkowania na d*pie.
        • notoczo Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:40
          nie sądzę żeby praca prostytutki była łatwa, no przynajmniej dla mnie praca intelektualna jest zdecydowanie łatwiejsza,
          nie wiem jak dla Ciebie ale w końcu każdy mierzy wedle swojej miary... uncertain
          • rosapulchra-0 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:47
            To do mnie? shock
            Zdaje się, że nie przeczytałaś mojego posta albo go zupełnie nie zrozumiałaś uncertain
            • notoczo Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 09:39
              głupi by się domyślił że to do triss, czy Ty coś pisałaś o tym że praca prostytutki jest łatwa? myślcie ludzie myślcie...
              • rosapulchra-0 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 09:43
                Odpowiadaj w miejscu do tego wyznaczonym, to nie będzie nieporozumień, jasne? suspicious
                • notoczo Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 09:55
                  Czy to aby nie groźba? surprised
                  wink
        • edelstein Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 11:58
          Ah rozumiem,ze potepiasz te kobiety,w sumie nic dziwnego,ty potepiasz nawet te co maja powodzenie.Ciebie nikt by widlami przez szybe nie tknal,wiec nie czuj sie lepsza,po prostu ci okazji zabraklo,twojemu mezusiowi jednak nie i doprawil ci rogi przy pierwszej okazji.
          • rosapulchra-0 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:03
            I myślisz, że mi dokuczyłaś? Otóż się mylisz. Wykazałaś się za to poziomem poniżej dna, nie pierwszy raz zresztą.
            • edelstein Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:35
              Napisala ta co celuje w kulturalnych uwagach,wzor cnotbig_grin staram sie dostosiwac do twojego poziomu,ale juz nie daje rady,nie chce mi sie zlazic pod mulbig_grin
              • rosapulchra-0 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 13:51
                Nie pogrążaj się edelstein, ty już pukasz w dno od spodu.
                • edelstein Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 15:27
                  Proponuje zmienic plyte,zacielas sie na “nie pograzaj sie“i piszesz to kazdemu kto napisze cos nie po twojej mysli.Nudne to.
          • shellerka Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:41
            sęk w tym edelstein, że choćbyś bardzo pragnęła to przeczytać, żadna Ci tu nie napisze, że potępia prostytutki. chodzi o fakt przedstawiania prostytucji pod atrakcyjnymi plakietkami typu sponsoring, kurtyzana, nałożnica, obsypywana kamieniami etc.

            jak mniemam uważasz, że osławiona Ruby osiągnęła sukces? mnie było tak ogromnie żal tej dziewczyny, uśmiechającej się z okładek brukowców i ekranu tv. Bo fajnie, była na balu, cały świat ją poznał, zachłysnęła się wielkim światem, zarobiła kasę i co dalej?

            a, tak, wiem. miłość w Twoim i Ruby świecie nie istnieje, a dzieci to kara boska i jakieś udupienie kobiety. kobieta ma być przede wszystkim niezależna i cyniczna.
            • edelstein Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 15:33
              Wlasnie wydawla kolekcje bielizny razem ze znanym projektantem.Cos jeszcze?
              No pacz pani dziw,ze mam dzieckowink jak juz chcesz mi jakis poglad dowalic to chociaz zgodny ze stanem faktycznym.
              I blagam przestan wierzyc w to,ze nagle miliony kobiet beda szukac sponsora,bo Szczuka powiedziala,ze to jest zawod.Malo ktora ma warunki urodowe,psychiczne i dostep do chetnych panow z grubym portfelem.
      • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:40
        Oczywiście. Każda powinna córunię w tym kierunku kształcić, bo to ambitne, dochodowe, no i pozwala pracę z nauką pogodzić. Rzyg.

        Ja naprawdę rozumiem, że się z tego korzysta. Nic złego, transakcja. Ale bez przegięcia, że to normalny zawód. Taka panna jest przedmiotem za który się płaci, którego używa jednorazowo lub regularnie i odstawia.
        • makurokurosek Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 00:34
          Tris jeszcze byś się zdziwiła ile mamuś kształci w ten sposób córeczki, tylko że my obłudny naród jesteśmy więc to się nie nazywa kurestwem, a łapaniem dobrej partii.
          • bri Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 10:29
            Dokładnie.
      • shellerka Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:41
        pocieszająca jest świadomość, że owe opinie powstały w ten sam sposób co "wyważone" argumenty pana Terlikowskiego i pani Szczuki - ot dziewczęta za wszelką cenę starają się być w opozycji do kołtuńskiej Shellerki i wykazać się swoim liberalizmem wink

        dodajmy, że te same panie linczowały mnie za fakt, że raczyłam zażartować, że swoimi wdziękami sprawiłam, że mąż kupił mi jedną sukienkę więcej wink
        • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:51
          A powiedz, masz koleżanki na etacie w agenturach? Nie masz, och jakie to nienowoczesne. D
          Z jedną panną zakończyłam znajomość właśnie z powodu sponsoringu. Zdrowa, sprawna baba narzekająca na pana (zasadnie, bo był kawał uja), twierdziła, że nie zostawi go i nie pójdzie pracy, bo zarobiłaby 2-2,5 tysiąca, a pan poza utrzymaniem funduje jej b. wysoki poziom życia. Cóż, uznałam, że nie chcę mieć koleżanki qr...y i tyle.
        • iuscogens Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:56
          Akurat Terlikowski w tym programie wypowiada się w wyważony sposób.
          Ale i tak najbardziej spodobała mi się ta prowadząca z grzywką, jako argument za nieocenianiem sponsoringu podała to, że uwaga: wielkiej czy też wspaniałej francuskiej aktorce (o J.Binoche chodzi) tak się scenariusz spodobał, właśnie dlatego, że nie oceniał zjawiska. No więc (to już moja interpretacja) skoro nawet wielka/wspaniała aktorka tak twierdzi to szaraczki powinny myślenie wyłączyć i za wielką/wspaniałą aktorką podążać. Myślałam, że tego typu argumenty to w kiepskiej podstawówce można jeszcze spotkać, ale żeby nie wstydzić się publicznie gadać takich bredni to nie pojęte dla mnie.
    • anika772 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:38
      Nie wierzyłam własnym uszom- feministka, czołowa można powiedzieć, pochwala, zachwala, prostytucję, dorabiając jednocześnie ideologię o "poważnym traktowaniu studiów". Nie do wiary. Strzał w feministyczne kolano, masz rację.
      • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:44
        Nie pierwszy, nie pierwszy, jak słusznie zauważono.

        Mówię staremu, kotek, ty też poważnie traktowałeś studia (jako mocno dorosły skończył) i zap... na zbrojeniach zamiast znaleźć sobie jakąś chętną, samotną 50+ i uprzyjemniać jej czas w zamian za kasę na czesne i życie. I jeszcze by ci perfumy kupiła i do knajpy zaprowadziła nakarmić. P Stary się ofukał, obejrzał program i z przerażeniem stwierdził, że zgadza się z Terlikowskim, którego nie znosi.
      • mamaemmy Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:45
        Nasuwa się jedno.
        Jak zarabiala wtedy Szczuka?
        Myslicie,że byla szwaczka..?
        • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:52
          Ona kończyła studia w PRL, inne realia, inne koszty i pokusy konsumpcyjne, więc nie uderzałabym w tę nutę.
          • mdro Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 23:19
            > Ona kończyła studia w PRL, inne realia, inne koszty i pokusy konsumpcyjne, więc
            > nie uderzałabym w tę nutę.

            Hehe, w PRL wszyscy mieli po równo i żadnych "pokus konsumpcyjnych" nie było big_grin. Prostytucji też nie...

            Sponsoring istniał i miał się dobrze - pewnie, że na innym poziomie, bo raczej nie wynajmu mieszkania (rynek mieszkań b. mały i duża kontrola ze strony organów), ale tzw. chichodajki (studentki, a nawet licealistki) prosperowały jak najbardziej. Klientów na ulicy raczej nie szukały. A pokusy konsupcyjne, szanowna Triss, były dużo silniejsze niż obecne.
            • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 23:27
              Zjawisko było. Są opracowania socjologiczne na potrzeby ówczesnej obyczajówki w milicji z w miarę dokładnymi danymi jakie panny, z jakich środowisk, gdzie, za ile i kto był klientem.
              Wśród studentek były arabeski - nazwa wskazuje na profil klienta docelowego, ale nie kojarzę, żeby chodzące z Arabami i Murzynami za $ były z tego dumne.
        • nangaparbat3 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:54
          Naprawdę już inaczej nie potrafisz?
          • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 23:12
            Nie potrafi. Zauważyłam jakiś czas temu.
        • makurokurosek Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 00:28
          To powiem ci przykład z moich studiów, gdzie jedna z oazowiczek i animatorek w swojej wiosce za cnotkę uważana, w akademiku największemu ochlapusowi i ku...arzowi obmacywać się w łóżeczku pozwalała. Albo panienki z zarządzania które przed impreza dyskutowały komu loda warto zrobić.
          Sory to ja już wole zadeklarowane prostytutki niż takie obłudne ku...szcza co to teraz pewnie za przekładne mamusie robią.
    • riki_i Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 22:58
      Trochę będzie off topic.

      Widzisz Triss, i jak skończyłaś? Realizujesz się teraz jako mamka dwojga dzieci i pośledni pracownik budżetówki. Większość Twoich postów dotyczy problemów zapyziałego życia rodzinnego. Trochę mi to przypomina opowieści mojego ojca o nauce w szkole muzycznej. Najgorszym uczniem, który kiblował w każdej klasie był niejaki Korcz. Była też pewna panienka, powszechnie chwalona gwiazda szkoły. Skończyła jako pracownica archiwum i biblioteki, no a kompozytor Korcz jest tym, kim jest. Fascynuje mnie to, jak wiele osób naprawdę mocarnych intelektualnie ląduje życiowo nie tam gdzie powinno. W przeciągu 20 lat kariery akademickiej spotkałem się tylko raz z dziewczyną która już jako licealistka doszła do finału pewnej olimpiady przedmiotowej, nie tylko prezentując rewelacyjną wiedzę i inteligencję, ale również wygląd bogini. Dorabiała zresztą jako modelka. Korespondowałem z nią po zakończeniu studiów i wiem, że szybko skończyła jako garkotłuk przy boku męża, średniej klasy informatyka (równolatka). Walnęła sobie z nim dzieci i to był kres jej osiągnięć. Przypadki takie smucą mnie niepomiernie, zwłaszcza gdy widzę np. brylującego na salonach byłego chuligana Jo-Jo, czyli posła Brudzińskiego z PiS-u i nieskończoność liczbę innych łudząco podobnych ludzi - umysłu małego, a myśli tępej...
      • iuscogens Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 23:10
        Jakby triss sponsoring na studiach uskuteczniała to może by teraz minister była, a co tongue_out
        • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 23:17
          Minister słaba fucha, za duży ostrzał medialny. Mam skromne marzenie: 3 miesiące w zarządzie PKN Orlen i odprawa, przysięgam, niczego bm nie zepsuła, nawet bym kompa nie dotykała, mogłabym 8 godzin dziennie uczciwie grać w Angry Birds.
          • iuscogens Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 23:19
            To sponsora zacznij szukać tongue_out
            • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 23:22
              Eee, daję losowi szansę i czasem zagram w totka. P
              Ten Orlen to takie idee fixe odkąd dowiedziałam się jakie odprawy ludzie dostawali właśnie po 3 miesiącach.
        • riki_i Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 23:30
          iuscogens napisał:

          > Jakby triss sponsoring na studiach uskuteczniała to może by teraz minister była
          > , a co tongue_out

          Eeee, do tego wystarczy być skrajnie nielojalną wobec współpracowników zdzirą, szukającą w życiu wpływowych mężczyzn i traktującą ich instrumentalnie. Jak Pani minister Mucha. Gdy się przejdzie przez wyro Palikota, Gowina, Jankowiaka .... , to można już ministrować i mianować osobistego fryzjera na szefa centrum sportu. A co!
          • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 23:37
            To ja się nigdy nie nadawałam. W czasach studenckich na spotkaniu młodzieżówki partyjnej jednej z partii byłam raz i uznałam, że klimat nie bardzo i ludzie dziwni.

            BTW można narzekać jeśli ktoś wkładał mnóstwo wysiłku, starał się rzetelnie i mu nie wyszło. Ja nie narzekam, bo nigdy nie chciało mi się pracować 10 godzin dziennie, starać o stypendia zagraniczne, zabiegać o kontakty towarzyskie korzystne zawodowo etc. Nie robiłam tego więc nie mam focha, że siedzę w budżetówce. wink
            • riki_i Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 00:01
              triss_merigold6 napisała:

              > można narzekać jeśli ktoś wkładał mnóstwo wysiłku, starał się rzetelnie i m
              > u nie wyszło. Ja nie narzekam, bo nigdy nie chciało mi się pracować 10 godzin d
              > ziennie, starać o stypendia zagraniczne, zabiegać o kontakty towarzyskie korzys
              > tne zawodowo etc. Nie robiłam tego więc nie mam focha, że siedzę w budżetówce.

              Poczucie samorealizacji i życiowego spełnienia to kwestia wtórna. Chodziło mi o powszechne zjawisko wypływania na szczyty społeczne płynnego góvvna w rodzaju minister Muchy oraz jednoczesne zawijanie osób takich jak Ty do portu miejsc pracy może zacnych, ale niezbyt znaczących. Procesy społecznej kariery są ułomne i premiują nie tych co trzeba. I mówię to również jako facet, który odrzucił dwa razy drogę wielkiej zawodowej kariery, która wiodła w jednym przypadku przez spedalenie się, a w drugim przez zerżnięcie dwóch Pań późnych pięćdziesiątek (obie z pierwszych stron gazet). EOT idę spać.
    • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 12.02.12, 23:13
      Oj, oj Tris, oj oj
      • kiszczynska dość 13.02.12, 00:08
        dość
        • graue_zone Re: dość 13.02.12, 09:38
          Ale czego?
          • notoczo Re: dość 13.02.12, 09:43
            dajcie już spokój triss uważa że praca prostytutki jest łatwa, ale z uporem maniaka twierdzi że z qrwami się nie zadaje, ciekawe ciekawe... skąd więc taka znajomość branży?
            • rosapulchra-0 Re: dość 13.02.12, 09:44
              Uderz w stół?
              • notoczo Re: dość 13.02.12, 09:53
                o to to! big_grin
                • triss_merigold6 Re: dość 13.02.12, 11:44
                  Cherie, to pani Szczuka była uprzejma stwierdzić, że praca qr...y jest łatwiejsza i wygodniejsza dla studentki niż praca szwaczki. P
                  • ally Re: dość 13.02.12, 15:16
                    > Cherie, to pani Szczuka była uprzejma stwierdzić, że praca qr...y jest łatwiejs
                    > za i wygodniejsza dla studentki niż praca szwaczki.

                    No jeśli ktoś nie ma skrupułów moralnych i bierze pod uwagę np. głównie stawkę godzinową, to właśnie tak jest, co nie?
      • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 10:03
        Nie bardzo widzę moralną różnicę miedzy seksem kumpelskim czy 'na wyrwano", czego forumową piewczynią była Tris, a seksem za kasę. Hipokryzja i tyle, rzucać się na jedno, podczas gdy drugie traktuje się jako normę.

        • czarnaalineczka Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 11:55
          > Nie bardzo widzę moralną różnicę miedzy seksem kumpelskim czy 'na wyrwano", cze
          > go forumową piewczynią była Tris, a seksem za kasę.
          wszystko mi opadlo
        • kawka74 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:09
          A różnicę między krzesłem a krzesłem elektrycznym dostrzegasz czy tak nie bardzo?
          • czarnaalineczka Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:11
            big_grin
          • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:13
            A Ty między sobą a rozumna istota dostrzegasz? Bo jest niebotyczna.
            • kawka74 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:33
              O, ruch 'Obrażonych' się uaktywnił big_grin
              Spoko, nie takie fochy się znosiło.
            • duzeq Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 14:53
              Lo kurde. I to pisze ktos, kto na merytoryke Triss potrafil odpowiedziec "Oj, oj, Triss, oj, oj".
              • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 15:09
                Toś uskuteczniła merytorykę aż gwiżdże big_grin
                • duzeq Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 15:28
                  Ja nie musialam. Nie mam nic do dodania, czego nie powiedziala Triss. Ale ty w poprzednim watku produkowalas sie az milo, a tu prosze "oj, oj, oj, oj".
                  • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 15:59
                    a czytać potrafisz?
                    • duzeq Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 16:06
                      Jasne. Oj, oj, nabakier, oj, oj,
                      • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 16:41
                        eee..., powtórzone po kimś nie ma smaku
                        postaraj się bardziej
        • nangaparbat3 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 21:30
          Mnie też to przyszło do głowy. Co prawda widzę różnicę, ale w sytuacji, kiedy oddziela się bardzo wyraźnie sferę seksu od sfery uczuć prostytucja jakoś wydaje się być naprawdę niewielkim problemem. I w tym kontekście oburzenie i potępienie naprawdę mnie dziwi.
    • virtual_moth Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 10:20
      Każdy ma prawo do moralnej oceny prostytucji, jesli Szczuka uważa, ze kazdy powinien ten zawód traktowac jak kazdy inny, to jest w błędzie. Jednak imho potępiac moralnie powinnismy bardziej klientów niz prostytutki, a najnizej w hierarchi społecznej powinny znajdowac sie nie panie lekkich obyczajów, ale alimenciarze. "Kurwa" to najwieksza obelga, obok jej syna. Czy to aby nie przesada, nawet jesli pani prostytuuje się dla przyjemnosci i zadną ofiarą nie jest?

      Tutaj potrzebna jest przeciwwaga i moze dlatego feministki z TV przeginają w drugą stronę. Dziwki mogły byc potępiane przez społeczenstwo, które sie ich obawiało - mężczyzni potrzebowali ich usług, ale przez to nie mogli usadzic ich w domach by siedziały cicho, a ich pieniądze dawały kobietom niezaleznosc. Dlatego trzeba było dziwki ustawic na najnizszym szczeblu hierarchii. Jaki interes mamy teraz my, by prostytutki potępiac? Nie ma sie czego obawiac, ze nagle kobiety sie wycwanią, przestaną wychodzic za mąż i rodzic dzieci.

      Obrzydliwa jest sytuacja zmuszajaca kobiety do prostytuowania sie (chyba ze to lubią), a nie sama prostutucja. Tak samo jak dnem jest sytuacja, gdy człowiek pracuje na etat i nie moze zapewnic sobie nawet minimum biologicznego a nie to, ze jest na tyle głupi, ze tylko taka prace moze wykonywac.
      • shellerka Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:30
        virtual, ale rodzenie dzieci nei jest jakimś obowiązkiem, wiesz? mi nikt dzieci rodzić nie kazał.
        a niezależność i kasę kobieta może zdobyć w inny sposób niż du pą.
    • bri Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 10:26
      Nie było mowy o prostytucji a sponsoringu, o ile pamiętam, a jest to jednak nieco inny model zarabiania na seksie.

      Nie chciałabym, żeby moja córka taki sposób zarabiania wybrała, ale jakoś bliżej mi do Szczuki niż do jej oponenta w tej dyskusji (Terlikowski). Różnica między byciem utrzymywaną przez męża czy partnera, a byciem sponsorowaną przez kochanka leży głównie w podejściu do tematu, technicznie odbywa się to bardzo podobnie, a i w sferze uczuć bywa podobnie. Nic nowego to nie jest, sprawa stara jak świat, a jeśli już czuje się potrzebę, żeby kogoś potępiać w tej sytuacji to przynajmniej proszę nie ograniczać się do samych studentek, a pomyśleć również o ich klientach.

      A opinie Szczuki, to są opinie Szczuki i IMHO naprawdę nie ma ona obowiązku uważać na każde słowo, żeby nie zaszkodzić jakiemuś wydumanemu wizerunkowi feministki, bo wypowiada się w swoim imieniu, a nie w imieniu wszystkich feministek. Czy jak jakiś poseł palnie szowinistyczne głupstwo to się od razu przypisuje tą samą bzdurę wszystkim posłom, mężczyznom, kolegom z tej samej partii?
      • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 11:06
        o to to smile
      • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 11:36
        Widzę jednak zasadniczą różnicę między byciem utrzymywaną przez męża/partnera za obopólną zgodą, KRiO też widzi - przynajmniej w wypadku małżeństw.
        Jasne, że to sprawa stara jak świat i nie widze powodów do nagłego bulwersowania się tym, że istnieją prostytutki. Niech istnieją, są potrzebne. Klientów studentek nie potępiam, płacą za usługi, nikt ich nie zmusza, tak im wygodniej.
        Nie podoba mi się stawianie znaku równości między użyczaniem ciała za kasę, a inna pracą i zdziwione pytanie Szczuki dotyczące szwaczek.
        No dobrze... Madzia Środa mówiąca o urlopach macierzyńskich nie występuje w imieniu feministek, Szczuka, tłumacząca poważne traktowanie studiów, nie występuje w imieniu feministek, to kto występuje w imieniu feministek?
        • bri Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 11:50
          > No dobrze... Madzia Środa mówiąca o urlopach macierzyńskich nie występuje w imi
          > eniu feministek, Szczuka, tłumacząca poważne traktowanie studiów, nie występuje
          > w imieniu feministek, to kto występuje w imieniu feministek?

          W imieniu wszystkich feministek obawiam się, że nikt. W każdym razie ryzykowne jest to, do czego nawołujesz, żeby oceniać cały ruch feministyczny przez pryzmat jednej wypowiedzi jednej osoby, czy nawet wszystkich wypowiedzi jednej osoby. Nie dotyczy to zresztą tylko feminizmu. To po prostu prymitywne jest, i nie wierzę, żebyś tego nie dostrzegała.

          Poza tym nie rozumiem też Twojego pragnienia, żeby feministki w mediach prezentowały tylko atrakcyjne dla większości, uładzone i grzeczne poglądy? Ty jesteś feministką? Co z Twoimi wypowiedziami, też sobie nakładasz taki kaganiec? Po co nam feminizm skoro w jego imię kobietom nie będzie wolno mówić, co myślą???

          > Nie podoba mi się stawianie znaku równości między użyczaniem ciała za kasę, a i
          > nna pracą i zdziwione pytanie Szczuki dotyczące szwaczek.

          Twoje prawo. Zapewne wielu ludzi się z Tobą zgodzi.
          • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 11:56
            Jestem za pełną wolnością do wygłaszania publicznie i prywatnie dowolnych bzdur, naprawdę.
            Niemniej - mam prawo oceniać, wartościować i krytykować. Polski feminizm mainstreamowy odrzucam m.in. z powodu właśnie takich wystąpień będących deklaracją poglądów ich autorek. Zasadniczo uważam się za feministkę, cenię bardzo Badinter, ale z feminizmem w wydaniu Szczuki, Środy czy Dunin nie potrafię się utożsamiać, uważam, że ośmieszają ten ruch i same tworzą fatalny stereotyp feministki.
            • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 11:58
              Ale można Tobie zwrocic uwagę, że generalizujesz niezbyt mądrze? I że zapomniał wół, jak cielęciem był?
              • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:03
                Zwracam uwagę, że panie postrzegane jako polskie ikony feminizmu takimi publicznymi wypowiedziami strzelają całemu ruchowi w kolano.
                Hm... nie przypominam sobie w życiu epizodów ze sponsoringiem, musisz mnie z kimś mylić.
                • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:12
                  Strzelają Twojej uproszczonej wizji ruchu, a nie- ruchowi.

                  Nie mylę. Napisałam wyżej, że nie ma dla mnie moralnej różnicy między seksem bez zobowiązań z kolega a sponsoringiem. Tu i tu zaspokajanie potrzeb bez angażowania uczuć wyższych. Twoje oburzanko jest hipokryzją.
                  • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:15
                    Ależ skąd. Mężczyźni bardzo wyraźnie tę różnicę dostrzegają. smile
                    • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:17
                      sądzisz? bo moim zdaniem dla nich to jedno, tylko ta co kasy nie bierze, to jeszcze niższy sort
                    • an_ni Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:21
                      no pewnie, bo nie placa smile



            • bri Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:20
              Oceniaj zatem i wartościuj, ale to co usłyszysz czyli wypowiedź Szczuki, a nie cały feminizm. Takie uogólnienie jest nieuprawnione.

              > ale z feminizmem w wydaniu Szczuki, Środy czy Dunin nie potrafię się utożsamia
              > ć, uważam, że ośmieszają ten ruch i same tworzą fatalny stereotyp feministki.

              Niektóre Twoje wypowiedzi są wręcz drastycznym potwierdzeniem bardzo niekorzystnego stereotypu dotyczącego feministek, mianowicie "feministka wrogiem mężczyzn". To Cię nie martwi?
        • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 11:57
          A użyczanie ciała za inne rzeczy/wymierne czy niewymierne czyni jakąś różnicę? Czy tylko kasa jest tu jakimś wyjątkiem?
          • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:01
            Nie rozmydlaj sofistycznie. Call girl, tirówka, utrzymanka, panna z agencji, galerianka etc. to różne wersje qr...y po prostu, korzysta się z nich ale nie przedstawia rodzicom i na ogół nie traktuje jako kandydatek na żony i matki dzieciom.
            • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:15
              A dawanie d...py kolegom to co to jest?
              Jeśli ktoś tu rozmydla to Ty, Tris.
            • josemir Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 13:48
              Czyli wychodzi na to, że o wartości kobiety stanowi czy nadaje się na żonę i matkę, i oczywiście o tej wartości stanowią mężczyźni. I Ty uważasz się za feministkę...
              • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 13:53
                Cóż, skoro Szczuka twierdząca, że praca szwaczki jest dla studentki gorsza niż praca qr...y, uważa się za feministkę, to mogę i ja. D
                • an_ni Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 14:02
                  a ja to odebralam inaczej - Szczuka uwaza ze Terlikowski uznaje prace szwaczki i inne najmniej platne jako jedyna godna prace dla kobiety (naharuje sie i wtedy tylko godnie zarobi), szwaczke podala jako kontrast, wyrazila sie obcesowo i pewnie skrotowo i wyszlo niefortunnie
                  • shellerka Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 14:11
                    no bardzo niefortunnie....

                    tak na marginesie - nie znam żadnej studentki, która szwaczką by była.

                    znam za to sporo, które dorabiały sprzątając w domach i sporo zarabiając.
                    znam, takie które ciągnęły dwa etaty na studiach.
                    można? można.

                    można też stwierdzić w pewnym momecie: pier olę. mam dość idę się puszczać. tylko dobrze, jeśli jest ktoś, kto pokaże takiej dziewczynie na zakręcie WSZYSTKIE za i przeciw, a nie tylko "zamigotał świat tysiącem barw"
                    • ally Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 15:14
                      > można też stwierdzić w pewnym momecie: pier olę. mam dość idę się puszczać. tyl
                      > ko dobrze, jeśli jest ktoś, kto pokaże takiej dziewczynie na zakręcie WSZYSTKIE
                      > za i przeciw, a nie tylko "zamigotał świat tysiącem barw"

                      Daj spokój, panny doskonale wiedzą, co robią, nie traktujmy ich protekcjonalnie.
                • josemir Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 14:09
                  Wypowiedź Szczuki jest niefortunna, ale akurat traktowanie prostytucji jako normalnego zawodu mieści się jak najbardziej w głównym nurcie feminizmu. Nie jest to dziwne, zważywszy, ze większość potępiając prostytucję skupia się przede wszystkim na potępianiu prostytutek (vide większość postów w tym i pokrewnym wątku).
                  • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 14:16
                    Mieści się w głównym nurcie, powiadasz... Hm... tezy Dworkin to nie był główny nurt? W Szwecji feministki doprowadziły do penalizacji klientów prostytutek, to nie jest aby główny nurt?
                    Jeszcze raz: nie potępiam ale sprzeciwiam się traktowaniu tej metody zarobkowania, jak innej pracy.
                    • josemir Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 14:30
                      Potępiasz, pisząc o nie zapraszaniu do domu, czy nazywając prostytutki qrwami.

                      A w głównym nurcie feminizmu mieści się zarówno podejście jak do normalnego zawodu, jak i traktowanie prostytucji jako formy opresji (przy czym żadna szanująca się feministka nie wyrażałaby się z pogardą o prostytutce). Ale trzecia fala skłania się ku raczej pierwszej, neutralnej opcji.
                      • asia_i_p Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 21:53
                        Ale trzecia fala
                        > skłania się ku raczej pierwszej, neutralnej opcji.

                        Niech to powiedzą dziewczynie lanej przez alfonsa.
                        Teoretycznie to pięknie brzmi, zawód jak każdy inny, a jak wyczyścimy mózgi z niezdrowego myślenia, będzie raj. Z komunizmem też tak miało być - tylko pewne systemy najwyraźniej mają tendencję do szybkiego i dalekiego odbiegania od tego, jak je widzą czyste umysły idealistów.

                        Mogę założyć, że Wrocław jest europejskim miastem i spacer po Parku Zachodnim o trzeciej w nocy w europejskim mieście powinien być bezpieczny. Teoretycznie wszystko gra, moja ufność ma nawet pewne moralne piękno. Tylko rzeczywistość skrzeczy.

                        Jeżeli filozoficzne rozważania mówią jedno, a doświadczenie i instynkt drugie, słuchałabym doświadczenia i instynktu. Mają dużo dłuższą praktykę w ratowaniu ludziom tyłka niż filozoficzne rozważania.

                        Przyznaję się tutaj, że rozumowo czy nawet ściśle moralnie (niemoralne jest to, co robi krzywdę drugiemu człowiekowi) nie potrafię przyszpilić, co jest nie tak z prostytucją. Tyle, że oprócz mózgu mam oczy i widzę, że w znacznej większości przypadków prostytucja prowadzi do krzywdy kobiet - więc coś tu nie gra.

                        A sponsoring jest chyba pod tym względem jeszcze gorszy niż prostytucja - nie oddajesz godzin, tylko swoje życie. Nie jego część zawodową, tylko prywatną. To kiedy się w takim układzie odpoczywa, kiedy się należy do siebie?
                        • josemir Re: Też traktowałam studia poważnie 14.02.12, 14:56
                          Neutralne podejście do prostytucji, zdjęcie z niej otoczki wstydu, pogardy, litowania się sprzyja jawności, a im większa jawność tym mniejsza szara strefa a co za tym idzie i patologia.

                          Traktowanie prostytucji jak każdego innego zawodu brzmi nieprawdopodobnie, ale i tak jest to mniej utopijne niż świat bez prostytucji w ogóle.
                    • ally Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 15:12
                      > W Szwecji feministki doprowadziły do penalizacji klientów prostytutek, to
                      > nie jest aby główny nurt?

                      Zupełnie nie znam się na szwedzkim feminizmie, ale chyba już wszyscy się pokapowali, że to penalizacja klientów to prosta droga do pogorszenia stanu bezpieczeństwa prostytutek.
                  • an_ni Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 14:23
                    gorzej ze wiekszosc nie rozumie ze potepianie prostytutek jest scisle zwiazane z dyskryminacja kobiet w ogole
                    kiedys wszystkie kobiety byly na najnizszym szczeblu drabiny spolecznej, potem te ktore chcialy decydowac o sobie i zarabiac na siebie byly potepiane i dyskryminowane, obecnie te ktore chca byc na szczycie drabiny zawodowej i te ktore chca miec rowne zarobki, oraz te ktore chca dawac tylka, a w PL te ktore nie chca miec dzieci, te ktore sa za aborcja itd itp
                    • josemir Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 14:36
                      Dyskryminacja i podwójne standardy są tak powszechne, że aż niezauważalne dla większości samych kobiet, czysty matrix
                    • duzeq Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 14:58
                      Nie, to ty nie rozumiesz jednej rzeczy, chociaz napisana ja juz fefnascie razy: nikt nie potepia prostytuek jako ludzi, nikt ich nie linczuje, nikt nie rzuca w nie kamieniami.
                      Ale traktowanie prostytucji jako moralnie poprawnej przez uwaga! feministki jest idiotyzmem. I to jest pietnowane.
                      Nie rozrozniasz pietnowania zjawiska od pietnowania poszczegolnych jednostek.
                      • an_ni Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 15:01
                        a to zjawisko jest oderwane od jednostki??
                        • duzeq Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 15:35

                          > a to zjawisko jest oderwane od jednostki??

                          A co w tym takiego dziwnego, na litosc boska? Prostytucja jest dla mnie zjawiskiem nagannym bo % kobiet, ktore ja uprawiaja z wlasnej i NIEPRZYMUSZONEJ woli jest znikomy.
                          Ale nawet takie kobietom podalabym reke i szklanke wody, czlowiek to czlowiek.
                          • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 15:58
                            ale nie dotyczy to sponsoringu, na temat którego rozmawiamy
                            warto nie tracic z oczu tematu podstawowego
                            • duzeq Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 16:25
                              Warto nie tracic tez z oczu tego, ze w niektorych przypadkach apoteoza wolnego wyboru kobiet powinna siegac siegac co najwyzej limitu tolerancji, a nie ogolnopublicznej propagandy.
                              • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 14.02.12, 07:51
                                Każdy widzi, na co go stać. Jedni przedmiotową dyskusję, inni propagandę. I zdaje się, że o to tu chodzi.
                      • bri Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 15:06
                        Jak to nie? Triss używa tu wobec nich określeń powszechnie uznanych za wulgarne i oświadcza, że żadnej bez wyjątku by do domu nie wpuściła. Jest dumna z tego, że ma uprzedzenia i zamierza zachowywać się zgodnie z nimi.

                        Proszę wytłumacz mi dlaczego prostytucja jest niemoralna, naprawdę jestem ciekawa dlaczego jesteś takiego zdania.
                        • duzeq Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 15:37
                          Ja bym podala szklanke wody, pisalam juz wczesniej. Ale nie dazylabym do znajomosci, chyba ze moglabym komus pomoc w wyrwaniu sie z tego srodowiska.

                          > Proszę wytłumacz mi dlaczego prostytucja jest niemoralna, naprawdę jestem cieka
                          > wa dlaczego jesteś takiego zdania.

                          Napisalam juz w poscie powyzej i w poprzednim watku.
                          • bri Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 15:52
                            W tym wątku napisałaś, że niemoralne jest zmuszanie do prostytucji i tutaj sprawa jest jasna - jest pokrzywdzony: kobieta zmuszana do prostytucji.

                            Ciężko doprawdy zastosować ten aspekt niemoralności seksualnego biznesu do sytuacji, kiedy kobieta świadomie i dobrowolnie wybiera sponsoring jako sposób zarabiania na życie, prawda?
                            • triss_merigold6 Czekaj, czekaj 13.02.12, 16:34
                              Czekaj, nie tak szybko. Napisałam, że nie mam koleżanek prostytutek i nie zamierzam mieć, bo to nie moja bajka społeczno-obyczajowa. O czym miałabym z taką rozmawiać przy kawie? O tym za ile robi loda?
                              Na tej samej zasadzie mój chłop nie koleguje się z dilerami czy złodziejami i zawsze wydawało mi się to dość oczywiste i nie wymagające szczegółowych uzasadnień.
                              Nie napisałam, że nie podałabym szklanki wody.
                              Chcącemu nie dzieje się krzywda, sponsorowanych nikt siłą nie zmusza, niemniej nie jest to zajęcie nobilitujące, godne wpisania w cv i szacunku. Chciałabyś żeby córka wzorowała się na koleżance galeriance? Nie? To pomyśl dlaczego... Przecież galerianki też nikt nie zmusza, zwyczajnie chce mieć dziewczę wypasiony telefonik czy inny fajowy gadżet.
                              • bri Re: Czekaj, czekaj 13.02.12, 17:10
                                Ale właśnie Triss to, że uważasz, że z prostytutką to można tylko o robieniu loda rozmawiać stanowi sedno Twojego uprzedzenia. Różni ludzie siedzą w tym biznesie (jak w każdym), i w związku z tym nie należy ich wszystkich wrzucać do jednego worka, jako jednakowo zdemoralizowanych, prymitywnych, głupich, złych czy co tam sobie wybierzesz.

                                Przy okazji złodziej czy diler to też nie jest zajęcie tylko dla mężczyzn, tak samo jak prostytucja czy sponsoring nie dotyczy tylko kobiet.

                                Ja jestem doskonale świadoma dlaczego bym nie chciała, żeby córka wzorowała się na koleżance galeriance, natomiast Twoje poglądy wydają mi się mniej jasne:

                                > nie jest to zajęcie nobilitujące, godne wpisania w cv i szacunku.

                                czyli nie szanujesz bo to nie jest zajęcie godne szacunku. Masło maślane. Naprawdę jako feministce nie przychodzą Ci do głowy żadne powody, dla których "nie jest to zajęcie nobilitujące, godne wpisania w cv i szacunku"? I że dokładnie z tych samych powodów, ktoś może odmawiać szacunku Tobie, gdyż miewałaś nie zakontraktowanych kochanków, więcej niż jednego męża, stosunki pozamałżeńskie, dla sportu, dzieci od różnych ojców i idąc do ślubu nie byłaś dziewicą (za co w niektórych kulturach do tej pory kobieta może zostać skazana na śmierć lub więzienie)? Nie dostrzegasz naprawdę żadnych powiązań???
                                • nabakier Re: Czekaj, czekaj 14.02.12, 08:01
                                  Nie, nie przychodzą jej, bo Triss jest boleśnie w realu zafiksowana na podziale płci (tym kulturowym, rzecz z jasna), ale samospostrzeganie ma ustawione na drugim biegunie. Znalazła więc sobie "wytłumaczenie" (tego dysonansu) w nieświeżym etykietowaniu- to przecież widać od jakiegoś czasu: nie tylko w tym wątku. Jato zakłamanie (zapewne podświadome) obserwuję, bo mnie te rzeczy interesują (nie tyle feminizm, ile zakłamania).
                                  Kilka przykładów, które mnie uderzyły, w wykonaniu Triss:
                                  -kobiecie nie wolno ujawnić pierwszej swoich uczuć do mężczyzny, bo to ją stawia na pozycji słabszej,
                                  - kobieta powinna udawać słabszą, niż jest, potrzebującą opieki, zapewne głupszą tez, itp
                                  - kobieta powinna stosować wachlarz tzw. sztuczek kobiecych, które się opierają wiadomo na czym.
                                  Generalnie: Triss jest zwolenniczka udawania i spzredawania wizerunku kobiety jako cipy. To ujawnia dwa aspekty: TREŚCI OWEGO WIZERUNKU i SPRZEDAWANIA.
                                  I teraz, kto tu się 'sprzedaje"?

                                  • aandzia43 Re: Czekaj, czekaj 14.02.12, 21:00
                                    > Kilka przykładów, które mnie uderzyły, w wykonaniu Triss:

                                    W moim też niech cię uderzą wink I jeszcze w wielu wykonaniach. Każda trwale (czyli nie rok i nie dwa) zadowolona ze swojego życia erotycznego i rodzinnego kobieta zna pewne reguły i ich przestrzega. Nie kłócą się one nijak z feminizmem i z żadnym innym izmem, bo źródło ich w innych, nie związanych z izmami, rejonach. Źródło ich jest w nieco odmiennych konstrukcjach erotycznych kobiety i mężczyzny. Nieco odmiennych, a więc nie tworzymy całkiem oddzielnych światów dla jednej i drugiej płci czy tym bardziej nie ustanawiamy podwójnej moralności. Załączamy tylko drobne aneksy do umów dla pań i panów wink


                                    > - kobieta powinna stosować wachlarz tzw. sztuczek kobiecych, które się opierają
                                    > wiadomo na czym.

                                    No właśnie nie bardzo wiem, na czym?


                                    > Generalnie: Triss jest zwolenniczka udawania i spzredawania wizerunku kobiety j
                                    > ako cipy.

                                    Co za koszmarne bzdury. Gdzieś się tego doczytała?
                            • duzeq Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 16:36
                              Owszem.
                              Ale ja sie zgadzam z triss, ze wolnosc pewnych wyborow kobiet nie powinno byc traktowana jak haslo na sztandarze do powiewania przed publika.
                              I czekam juz z niecierpliwoscia na publikacje pt. "Sponsoretki i ich pozniejsze traumy w zyciu". Bo swiadomosc pewnych wyborow nie przeklada sie wcale na brak nieswiadomego zrobienia sobie kuku.
                              W przypadku watku z Palikotem przepowiedzialam, ze kolejnym ruchem Kazi beda galerianki, wiec jest szansa na to, ze tu tez sie nie pomyle. Niestety.

                              • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 16:43
                                W sumie niech sobie wybierają co chcą, najstarszy zawód świata istnieje od dawna i raczej nie zniknie, to taki wentyl bezpieczeństwa, forma usług dla ludności.
                                Niemniej mogę margines nazywać marginesem, od ładniejszej nazwy panna sponsorowana nie przestanie być prostytutką.
                                Mogę również dobierać sobie znajomych stosując także kryteria obyczajowe i związane z mentalnością. Mogę sobie nie życzyć, aby córka kolegowała się z galeriankami czy synuś przyprowadził na rodzinny obiad panienkę na etacie w agenturze.
                                • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 17:20
                                  puszczanie się w formule ff też, Triss. A jakoś o tym zapominasz.
        • an_ni Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:02
          a moze nie ma juz feministek?
          • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:16
            są, są- ale nie poziomie wizualizacji Tris- kolejny raz zresztą, ech...
        • an_ni Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:24
          zasadniczna roznica jest jesli to obopolna zgoda a nie polowiczna, bo zona uzna ze nie oplaca jej sie pracowac
      • shellerka Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:36
        bri, ale sponsoring "reklamowany" jako bycie utrzymanką tylko jednego faceta, to utopia. facet, który płaci za seks najczęściej szybko się nudzi. z kolei panna, która dostaje kasę od jednego faceta, szybko stwierdza, że przecież czemu nie może z dwoma (dwa razy większa kasa).

        to jest idealizowanie tego zjawiska i to mnie wku rwia.
        jeśli jakaś panna naprawdę uważa, że chce spróbować, niech próbuje, ale niech na boga nie będzie to społecznie pochwalane i traktowane jako zawód prestiżowy i tylko dla wybranych najatrakcyjniejszych kobiet.
        bo za chwilę zamiast "zostań Top modelką", zaczniemy robić programy "zostań wybranką sponsora",a w roli sponsorów będzie "ktoś" z listy najbogatszych Wprost.

        błagam!

        zjawisko jako zjawisko niech i sobie będzie. natomiast nie wydaje mi się, żeby już wspomniana przeze mnie coco chanel chwaliła się na prawo i lewo sposobem pozyskania dostępu do "odpowiedniego towarzystwa" oraz kasy.

        a co do nazewnictwa? cóż - kur... wa to nie zawód, tylko charakter.
        • bri Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:53
          Ja tego zjawiska nie idealizuję. Prostytucja czy inne formy płatnego seksu są degradujące, uprawiające ją osoby są zagrożone przemocą, chorobami, zmuszone często do kontaktów z półświatkiem itp. Z tych względów nikomu nie polecam. Natomiast naprawdę nie czuję potępienia wobec kobiet czy mężczyzn, którzy się tym zajmują - o ile nikomu krzywdy nie robią ich zachowanie jest dla mnie moralnie neutralne.

          Nie rozumiem natomiast czemu np. Tobie czy Triss tak bardzo zależy, żeby takie osoby były piętnowane oraz aby podkreślać ich niemoralne prowadzenie się? Czym się tak bardzo różni dziewczyna, która ma kilku partnerów, którzy ją wspierają finansowo, od takiej, która też ma kilku partnerów i najwyżej przyjmuje okazjonalne prezenty? Wytłumacz mi proszę, jaką drogą dochodzisz do wniosku, że takie zachowanie jest niemoralne.

          > bo za chwilę zamiast "zostań Top modelką", zaczniemy robić programy "zostań wyb
          > ranką sponsora",a w roli sponsorów będzie "ktoś" z listy najbogatszych Wprost.

          Ale czy takich programów już nie ma??? O czym był program "Żona dla milionera"?
          • shellerka Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 13:03
            ty nadal nie rozumiesz, że my nie piętnujemy tych kobiet, tylko ludzi, którzy wszem i wobec w telewizji publicznej, a nie w tvn czy mtv polska pokazują przekoloryzowany i pełen blichtru obraz prostytucji?
            • bri Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 13:07
              A to faktycznie, nie zrozumiałam. Jakoś ten aspekt mi się w wypowiedziach w tym wątku w oczy szczególnie nie rzucił wink
              • malila No cóż, 13.02.12, 14:44
                mnie ten aspekt również się jakoś w oczy nie rzucił. I ja także, jak Bri, zastanawiam się, z czego wynika i czemu służy piętnowanie "kobiet sponsorowanych", umieszczanie ich w jednym zdaniu obok dilerów czy bandytów oraz udawanie, że się tego nie robi.
                Nie wiem też, w jaki sposób różnice między krzesłem a krzesłem elektrycznym miałyby oddawać różnice między sponsoringiem a uprawianiem seksu z ff. Bo chyba nie chodziło o sugestię, że przygodny seks bez zobowiązań jest bezpieczny i nie niesie ze sobą żadnych konsekwencji, a sponsoring kończy się śmierciąwink
                Nie jestem fanką sponsoringu, ale czytając ten wątek mam wrażenie, że tworzenie aż takiej przepaści między sponsoringiem a bzykaniem się z wieloma partnerami dla fanu, jest zastanawiające.
                • nabakier Re: No cóż, 13.02.12, 15:07
                  A bo koleżanki wszystko widzą oddzielnie- już tu sie przewinął wiersz Tuwima "Straszni mieszczanie". Widzą sponsoring- więc huzia na Juzia. Bez nikakiego szerszego kontekstu.
                  • graue_zone Re: No cóż, 13.02.12, 16:20
                    Bo to nie ma szerszego kontekstu. Prostytucja to prostytucja, niezależnie od tego czy to tirówka czy luksusowa call girl. Nie ma co dorabiać filozofii.
                    • nabakier Re: No cóż, 13.02.12, 16:38
                      do sponsoringu nic nie zmusza- nie widzisz tego?
                      • graue_zone Re: No cóż, 13.02.12, 17:32
                        Generalnie poza przypadkami skrajnymi do prostytucji nic nie zmusza. Wyłączam sytuacje porwań i przymusu mafii i alfonsów. Ale panienki stojące dobrowolnie? A czym to się różni?
                        • nabakier Re: No cóż, 14.02.12, 08:03
                          To nie znasz zjawiska. Bo skala niewolnictwa w prostytucji to ogrom.
            • graue_zone Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 16:06
              A nienie. To ja się wyłamię. Piętnuję i jedno i drugie. Tzn. panie uprawiający "nobilitujący najstarszy zawód świata" i sposób przedstawiania go.
          • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 13:11
            Ależ ja nie potępiam i nie jestem za np. karaniem prostytutek czy ich klientów. Popyt rodzi podaż, mężczyźni potrzebują więc płacą, podobnie jak kobiety mające utrzymanków.

            Niemniej, jestem przeciwna twierdzeniu, że to praca jak każda inna i lepsza dla studentki niż praca wspomnianej przez Szczukę szwaczki.
            O rany, mogłabym mieć koleżankę szwaczkę, sprzątaczkę czy kasjerkę w Biedronce (jeśli wymieniamy nisko płatne zawody), ale nie koleżankę qr...ę z agencji czy żyjącą ze sponsorów.
            • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 13:38
              nie rozumiem, koleżanka prostytutka nie, ale kolezanka ff juz tak?
              • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 13:41
                Ależ nie musisz wszystkiego rozumieć, naprawdę.
                • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 15:02
                  Ty tez, i to Ci właśnie uświadamiam- że nie rozumiesz zjawiska, że jes strasznie spłycasz, w dodatku hipokrytycznie.
            • bri Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 13:42
              Nie wiem czym dla Ciebie jest to potępienie, ale skoro odżegnujesz się od wszelkich kontaktów to IMHO jednak potępiasz. Może to po prostu kwestia definicji.
              • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 13:51
                Zapewne kwestia definicji. Podkreślam, że nie jestem za karalnością żadnej ze stron.
                Nie tyle potępiam co nie uważam qr...ewek za godne podziwu, szacunku i naśladowania.

                Dobrze w wątku Shellerki Riki napisał, że dawanie d..y za kasę niszczy (ujął to dosadniej) psychikę.
                • an_ni Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 13:57
                  a placenie za seks nie?
                  do tego, z kazdej strony, trzeba miec "odpowiednia" psychike
                  dziwie sie ze ty odebralas wypowiedzi Szczuki jako podziw i szacunek dla sponsoretek
                  • triss_merigold6 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 14:11
                    Płacenie za seks nie, chyba, że to jedyna forma kontaktu z kobietą. Faceci do tego podchodzą użytkowo.
                    Tak odebrałam jej tekst, że to praca jak inna. uncertain
                    • bri Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 14:23
                      Co z kobietą, która za seks płaci (są takie przecież)? Co z ich psychiką? Traktują seks użytkowo? wink
                • bri Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 14:10
                  > Nie tyle potępiam co nie uważam qr...ewek za godne podziwu, szacunku i naśladow
                  > ania.

                  Żadnej grupy zawodowej nie uważam za godną podziwu, szacunku i naśladowania, bo do tego po prostu trzeba czegoś więcej niż tylko wykonywać jakiś zawód IMHO. I odwrotnie.

                  > Dobrze w wątku Shellerki Riki napisał, że dawanie d..y za kasę niszczy (ujął to
                  > dosadniej) psychikę.

                  Poznałam w swoim życiu dwie prostytutki, ciężko mi więc wyrażać ogólne oceny szczególnie na taki złożony temat jak psychika. Co Riki miał na myśli pisząć o tej "zniszczonej psychice"? Skąd wiecie, że dawanie dupy za kasę niszczy psychikę? Czy tylko to niszczy psychikę? W innych zawodach/okolicznościach życiowych "zniszczenie psychiki" się nie zdarza?
                  • malila Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 14:21
                    No więc właśnie. Czy kurestwo mentalne nie jest na tyle powszechne, że pora by sie zacząć zastanawiać nad tym, jak ludzie uwielbiają pozorne rozwiązania?
                    • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 16:39
                      otóż to, otóż
                • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 15:04
                  a dawanie d...w formule ff nie niszczy? Tris, zlituj się nad sobą...
        • malila Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 13:53
          shellerka napisała:
          > bo za chwilę zamiast "zostań Top modelką", zaczniemy robić programy "zostań wyb
          > ranką sponsora",a w roli sponsorów będzie "ktoś" z listy najbogatszych Wprost.

          Biorąc pod uwagę zagrywki Wolińskiego typu macanki, czy obowiązkowe rozbierane sesje szumnie nazywane sztuką, "zostań wybranką sponsora" byłoby uczciwsze.
      • nangaparbat3 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 21:35
        > A opinie Szczuki, to są opinie Szczuki i IMHO naprawdę nie ma ona obowiązku uwa
        > żać na każde słowo, żeby nie zaszkodzić jakiemuś wydumanemu wizerunkowi feminis
        > tki, bo wypowiada się w swoim imieniu, a nie w imieniu wszystkich feministek. C
        > zy jak jakiś poseł palnie szowinistyczne głupstwo to się od razu przypisuje tą
        > samą bzdurę wszystkim posłom, mężczyznom, kolegom z tej samej partii?

        No więc pani Szczuka jest postrzegana przez mnóstwo ludzi jako jedna z głównych rzeczniczek feminizmu , to raz, a wypowiedzi pojedynczych posłów owszem, jak najbardziej wpływają na wizerunek ich partii.
        Mnie w wypowiedzi Szczuki zaskoczyła jej powierzchowność, pewnie rzeczywiście, jak ktoś napisał, prowokowała Terlikowskiego, ale nawet prowokować można mądrzej. A to jakoś infantylnie wyszło, jak tupanie nóżką.
    • czarnaalineczka Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 11:46
      rzuccie jakims linkiem
    • lineczkaa Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 12:14
      Pani Szczuka to od jakiegoś czasu biblioteczny odpowiednik Pani Anny Muchy. Jest możliwość zrobienia afery i bycie anty "bo tak", to obie panie szturmem temat biorą. Każda z nich w "swojej branży".
    • ally Triss 13.02.12, 15:17
      A wpuściłabyś do domu klienta prostytutki?
      • triss_merigold6 Re: Triss 13.02.12, 16:37
        A dlaczego miałabym nie wpuścić?
        • verdana Re: Triss 13.02.12, 16:59
          I tu mi szczęka opadła. Czyli seks za pieniądze jest jak najbardziej w porzadku, pod warunkiem,z ę się za niego płaci, a nie bierze kasę. jest to tak samo seks bez uczucia, tak samo z wieloma osobami, a jedyną róznica jest to,z e na 100% nikt nie jest do niego zmuszany.
          jedyna róznica - wpuscisz do domu faceta, uprawiającego seks za pieniadze, poniewaz to on placi. A jak placi, to znaczy, ze jest dla Ciebie odpowiednim towarzystwem.
          • nabakier Re: Triss 13.02.12, 17:19
            To właśnie mówię Triss i paru innym koleżankom, ale cóż...mają podzielony i poszufladkowany świat, i wolą chyba mieć takowy.
          • triss_merigold6 Re: Triss 13.02.12, 17:35
            Ale o co chodzi? Płacący kupuje i korzysta, to sponsorowana robi z siebie przedmiot transakcji. Dostaje kasę za określoną usługę, mogłaby zarabiać inaczej ale z różnych powodów woli w ten sposób.
            Aha, kwestie uczuć w tym wątku w ogóle pomijam, w równaniu sponsoringu z każdą inną normalną pracą o uczuciach stron nie było mowy.
            I jeszcze raz - IMO qr...y są potrzebne i jestem przeciwna jakiemuś karaniu dających i klientów, ale nie jest to taka sama profesja jak inne.
            • sumire Re: Triss 13.02.12, 17:40
              to w żaden sposób nie wyjaśnia, dlaczego przedmiot transakcji jest osobą godną pożałowania i niegodną obcowania, a ten, kto transakcji dokonuje, już nie.
              • graue_zone Re: Triss 13.02.12, 17:53
                Ależ jest osoba godna pożałowania. Klient też.
                • nangaparbat3 Re: Triss 13.02.12, 21:45
                  Ale usługodawczyni nie wpuszcza się do domu. Usługobiorcę owszem.
            • nangaparbat3 Re: Triss 13.02.12, 21:44
              Niepojęte.
              Jedno z nich robi coś dla pieniędzy, żeby zarobić, a drugie dla zaspokojenia zachcianki. I to pierwsze jest dla Ciebie niemoralne, a drugie OK.
              Nijak nie kumam.
              • triss_merigold6 Re: Triss 13.02.12, 21:55
                Jakoś większość mężczyzn rozumie to bez problemu.
                Aha, ja nie wspominałam o moralności, o moralności piszą forumki, które się ze mną nie zgadzają. Moralność mi lata, dobrowolne robienie z własnego ciała przedmiotu za kasę uważam za upokarzające, podobnie jak uprawianie seksu z kimś bez pociągu seksualnego tylko dla portfela właśnie. Korzystania z przedmiotu (tu: sponsorowanej panny) nie uważam za upokarzające, bo to panna ma się klientowi podobać, a nie on jej.
                • bri Re: Triss 13.02.12, 22:14
                  Fajnie, fajnie... Robienie towaru z czyjegos ciala, nawet jesli nie ma sie mozliwosci sprawdzic czy kobieta z ktorej uslug sie korzysta nie jest przypadkiem do ich swiadczenia zmuszana jest cool i przybijmy sobie piatke z ludzmi, ktorzy nam umozliwili zalatwienie naszej waznej potrzeby. Kobieta za to, ktora wziela pieniadze za seks, niewazne jaka jej historia i motywy to ku... i nia pozostanie. Nikt sie nie powinien przyczepic, ze psujesz wizerunek feminizmu.
                  • triss_merigold6 Re: Triss 13.02.12, 22:26
                    Nie jestem telewizyjno-prasową ikoną feminizmu, prawda? Ostatecznie nikt nie musi wierzyć w to, że jestem feministką.
                    Wracając do tematu: zaznaczyłam, że chodzi o dobrowolność. O sytuację, w której przedsiębiorcze studiujące dziewczę zamiast pracować w kawiarni/sklepie z ciuchami/NGO-sie zamieszcza w necie ogłoszenie "Szukam sponsora". Przedmiotem wypowiedzi Szczuki, która jest feministką medialną, były panny sponsorowane, a nie dziecięca prostytucja w Tajlandii.
                    • bri Re: Triss 13.02.12, 22:36
                      A gdyby Twoj syn taka przemycona przez granice i sprzedana dziewczyne uratowal z rak oprawcow i pokochal to moglaby dostapic zaszczytu poznania jego matki?
                      • triss_merigold6 Re: Triss 13.02.12, 22:46
                        Gdyby babcia miała drucik to by była radiostacją. Kiczowaty film w tym temacie "Moja Angelika" niezbyt wiernie oddawał fakty.
                        Nie wiem.
                        Jeszcze jakieś realistyczne pytania?
                        • bri Re: Triss 13.02.12, 22:48
                          Realistyczne zbywasz milczeniem.
                          • nabakier Re: Triss 14.02.12, 08:04
                            Triss tak robi zawsze.
                        • malila Ja chętnie skorzystam 14.02.12, 13:36
                          z zaproszenia do zadawania pytań.
                          Skoro dobrowolne robienie z własnego ciała przedmiotu za kasę uważasz za upokarzające, to czy to znaczy, że analogicznie traktujesz sprzedawców własnych nerek i ich klientów? Czyli tych pierwszych za próg nie wpuszczasz, a tych drugich to i owszem, bo przecież korzystanie z przedmiotu nie jest upokarzające?

                          System wartości, który tu przedstawiasz, staje się dla mnie tak skomplikowany jak umowa kredytowa z bankiem: pełen kruczków i drobnych druczkówwink
                          Przygodny seks - ok; ten sam seks za pieniądze - dno dna; sprzedająca seks - dno dna; kupujący seks - ok.
                          Nanga mnie ubiegła zastanawiając się na głos: dlaczego, jeśli można sprzedawać swoje umiejętności i wiedzę, nie można sprzedawać seksu. Przy założeniu, że seks jest sprawą na tyle intymną, że robi się to tylko z kimś, z kim się jest w specyficznych, bardzo bliskich, intymnych relacjach, odpowiedź jest prosta: właśnie z powodu tych założeń. Jednak jesli się takiego założenia nie czyni i jedynym kryterium przy wyborze partnera do seksu jest to, czy akurat ma się na tego kogoś ochotę, to dlaczego gardzi się kimś, kto bierze za to pieniądze?

                          Jest taki mechanizm, który lęk przed byciem ofiarą zamienia w nienawiść i pogardę do ofiar. Jest on stosunkowo częsty i wynika z tego, że człowiek nie widzi innej drogi na niebycie ofiarą, jak stanięcie po drugiej stronie: po stronie tych silnych i agresywnych.
                          Jest też zjawisko polegające na deprecjonowaniu ludzi, którzy robią coś, czego człowiek sam nie chciałby robić, i nie chciałby, aby jego dzieci to robiły.
                          Oraz takie, które każe deprecjonować zajęcie, dające znaczące dochody, ale z powodów zewnętrznych czy wewnętrznych niedostępne.
                          I jest też obawa, że jeśli jakiś sposób zarobkowania zostanie usankcjonowany, to stanie się normą, a być może obowiązkiem. Bo przecież bezrobotny, który nie chce brać każdej pracy, jest roszczeniowy i jego psim obowiązkiem jest branie wszystkiego, jak leci.

                          To są najczęstsze przyczyny, dla których tak dobitnie wyraża się swoją odrazę dla zachowań nieakceptowanych, choć nie krzywdzących.
                          I muszę przyznać, że sam temat sponsoringu jest dla mnie mniej interesujący niż brak uzasadnienia, dlaczego wyznaje się takie zasady, a nie inne.
                          • triss_merigold6 Re: Ja chętnie skorzystam 14.02.12, 14:08
                            Nie zastanawiałam się nad sprzedającymi nerki.uncertain W reportażach o Mołdawii, w której ten proceder jest powszechny, można wyczytać, że ludźmi kieruje skrajna desperacja i dramatyczna bieda, a nie chęć nabycia perfum czy innych wacików ergo to sprzedawanie siebie ma inny wymiar.
                            Ależ można sprzedawać zarówno inteligencję jak i seks. Czy gdzieś jestem za zakazem? Można, tylko trzeba się liczyć z oceną, a ocenianie jest z definicji subiektywne i naprawdę nie musicie Ty i Nanga się ze mną zgadzać.
                            Kryterium wyboru partnera do niezobowiązującego rekreacyjnego seksu jest przyjemność + chuć. Moja przyjemność. Kryterium wyboru galerianki czy sponsorowanej jest kasa, przyjemnie jej być nie musi, ba - w ogóle może nie mieć ochoty teraz, jutro czy na jakiegoś pana, ale pomimo tego seks uprawia. Cel ludyczny ws. merkantylny.

                            IMO niemal każda młoda dziewczyna/kobieta, jeśli tylko wyglądała w miarę sensownie, miała propozycje seksu za kasę. Ja też, nie raz i nie dwa. I kiedyś zdarzyło nam się z koleżankami rozważać na zimno dlaczego właściwie nie, skoro pokusa finansowa była spora, a ryzyko - w danym momencie - niewielkie. I doszłyśmy do wniosku, że to jednak obrzydzające jest i dla nas upokarzające + zakłada stopniowe obniżanie oczekiwań, wymogów i coraz głębsze wchodzenie w takie klimaty. Czyli z powodów wewnętrznych - mentalności, systemu wartości etc. - owo zajęcie okazało się dla mnie i paru innych dziewczyn niedostępne.
                            Qrde, dlaczego nie rozważasz w identyczny sposób dilerki albo bycia paserem? Też dochodowe i daje klientowi frajdę, nikomu się nie narzucasz tylko sami do Ciebie pukają.
                            • bri Re: Ja chętnie skorzystam 14.02.12, 15:11
                              Ja nie mam nic przeciwko dilerom, którzy sprzedają dorosłym ludziom substancje służące rekreacji itp. Nie widzę różnicy w porównaniu do ludzi handlujących alkoholem czy tytoniem. Szkoda, że nie mogą płacić podatków.

                              Paserka to sprzedawanie kradzionego towaru, więc to zupełnie co innego.
                            • bri Re: Ja chętnie skorzystam 14.02.12, 15:14
                              >>>reportażach o Mołdawii, w której ten proceder jest powszechny, można wyczytać, że ludźmi kieruje skrajna desperacja i dramatyczna bieda, a nie chęć nabycia perfum czy innych wacików ergo to sprzedawanie siebie ma inny wymiar.

                              A co z kupowaniem narządów? Rozumiem, że to Twoim zdaniem tym bardziej chwalebne skoro się ludziom w desperacji pomaga?
                • nangaparbat3 Re: Triss 13.02.12, 22:21
                  Więc ja właśnie uważam, że to uprzedmiotowienie własnego ciała ma miejsce o wiele wcześniej i nie jest wyborem dziewczyny, mam na myśli te, które decydują sie na prostytucję bez jakiejś ewidentnej konieczności zewnętrznej.
                  Koleżanka, bardzo doświadczona choreoterapeutka, która prowadziła warsztaty taneczne z nastolatkami, była wstrząśnięta ich brakiem kontaktu z własnym ciałem. Mnie się zdaje, że to jest główna przyczyna takiej łatwości z jaką decydują sie na sponsoring. Po prostu ciało traktuje sie jako przedmiot na długo zanim wybierze sie sponsoring jako źródło dochodu. Tak pewnie było zawsze, ale działały silne hamulce moralne właśnie, strach przed okazaniem sie "upadłą", grzechem, ogólnym potępieniem i wywiezieniem na gnoju. Te hamulce przestały działać, a ciało kobiety jak było przedmiotem, tak nim pozostaje. Dziwię się, że Szczuka od tego aspektu problemu całkowicie abstrahuje.
                  • triss_merigold6 Re: Triss 13.02.12, 22:43
                    O już sobie doprecyzowałam: przy rozdzielaniu seksu od uczuć i niekiedy czysto rekreacyjnym, instrumentalnym podejściu, kluczem doboru partnerów i kontaktów była przyjemność. Nieraz powierzchowna, czysto fizyczna, jednonocna ale przyjemność. Nie zysk, korzyści majątkowe, nażarcie się w dobrej knajpie, numer telefonu do prezesa etc. tylko nieskomplikowana potrzeba zaspokojenia popędu.
                    I zapewniam Cię, że nawet przy takim podejściu, ewentualność wzięcia kasy za seks była barierą nie do przeskoczenia, czymś głęboko sprzecznym z wkodowaną mentalnością i wzorcami.
                    • bri Re: Triss 13.02.12, 22:47
                      To czyni Cie lepsza, zdecydowanie. Takie zasady to rzadkosc w naszych czasach wink
                      • triss_merigold6 Re: Triss 13.02.12, 22:52
                        Oczywiście, że lepszą, bo ja bezinteresownie i ku chwale Ojczyzny.
                    • nangaparbat3 Re: Triss 13.02.12, 22:58
                      No rozumiem - do pewnego miejsca: bo jeśli można za kasę użyczać swojej inteligencji, talentu, zdolnosci fizycznych, dlaczego seksu nie? Dlaczego to jest tak głęboko zakodowane? TAk mocno?
                      Jestem jak najdalsza od zachęcania kogokolwiek do prostytucji (czy sponsoringu, który jak dla mnie też szczególnie się nie różni), ale trudno mi potępiać, a już zwłaszcza pogardzać.
                      A szczerze - wietrzę spisek kobiet, które ograniczając dostęp do seksu uzależniały od siebie męzczyzn. Zauważ, że tak niedawno upadła była każda, która miała relacje pozamałżeńskie, chocby z największej miłości i dopłacając.
                      W ogóle zaczynam podejrzewać, że patriarchat (ze wszystkimi jego antykobiecymi paskudztwami) wymyśliły kobiety - bo kiedyś im się opłacał.
                      • nangaparbat3 Re: Triss 13.02.12, 22:59
                        "Opłacał" bez żadnych złośliwych podtekstów - zwiększał szanse odchowania dzieci.
                        • nabakier Re: Triss 14.02.12, 07:49
                          Nanga, patriarchat kontrolował płodność. Wielopłaszczyznowo. Po prostu. A kontrola płodności dotyczy kobiet, nie mężczyzn. Dalej- nikt niczego nie "wymyślał" ani tym bardziej spiskował- to są systemy samorozwojowe i samosterowne.

                          Co do kontaktu z ciałem- to jest argument obosieczny. Można z powodu ograniczonego kontaktu z ciałem- że tak to ujme- ruszyć w obu przeciwstawnych kierunkach. i Szczuka to doskonale wie, zapewniam Cię smile
                          Nie idź w ty kierunku, to fałszywy trop.
                      • sumire Re: Triss 14.02.12, 07:26
                        a coś w jest w tej opłacalności patriarchatu smile wygodny jest niewątpliwie... i jak widać po tym wątku, nadal ma się dobrze.
                      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Groteskowy program 14.02.12, 08:35
                        > W ogóle zaczynam podejrzewać, że patriarchat (ze wszystkimi jego antykobiecymi
                        > paskudztwami) wymyśliły kobiety - bo kiedyś im się opłacał.

                        Dobrze mówisz.

                        > No rozumiem - do pewnego miejsca: bo jeśli można za kasę użyczać swojej intelig
                        > encji, talentu, zdolnosci fizycznych, dlaczego seksu nie? Dlaczego to jest tak
                        > głęboko zakodowane? TAk mocno?

                        Właśnie.

                        Ale ogólnie, ten program ze Szczuką i Terlikowskim był groteskowy ze wszech stron. Już w pierwszym zdaniu dziennikarka poprawiła mi humor, pytając Terlikowskiego: "Jaka jest współczesna prostytutka?" Niech skonam.

                        A potem - co Terlikowski o moralności i upadłości, to Szczuka o tym, że biedne studentki są zmuszone, bo nie mają pieniędzy, bo to mężczyźni mają pieniądze. Oboje rozmówcy kręcili się w gruncie rzeczy w tym samym patriarchalnym zestawie kategorii, mimo że Szczuka starała się odgrywać postępową.

                        Na Boga, to nie XIX wiek, że kobiety nie mają innej możliwości zarobkowania. Ale nikt nie był na tyle postępowy, żeby powiedzieć - po prostu ktoś wybiera taki zarobek nie dlatego, że patriarchat go zmusza, tylko dlatego że np. lubi seks, a ponoć najlepsza praca to "robię to co lubię i jeszcze mi za to płacą". I że jeśli aktorzy i sportowcy zarabiają swoim ciałem, to co się czepiać tego rodzaju zarobku.
                      • aandzia43 Re: Triss 14.02.12, 20:44
                        > W ogóle zaczynam podejrzewać, że patriarchat (ze wszystkimi jego antykobiecymi
                        > paskudztwami) wymyśliły kobiety - bo kiedyś im się opłacał.

                        Masz jakieś takie... matrycentralne widzenie świata wink Trudno, żeby kobiety "wymyśliły" czy też może narzuciły (bo chyba o to ci chodzi) jakąkolwiek strukturę społeczną. Z patriarchatu, jak z każdego układu, każdy może coś dla siebie uszczknąć. Kobieta też. Sądzę, że chyba jednak więcej mężczyźni:
                        - pewność, że dzieci, które wychowują ze swoją stałą partnerką są tylko ich (wymaganie dziewictwa od kobiety wchodzącej w związek małżeński, surowe wychowanie dziewcząt odcinające je od ich ciała i emocji, okaleczanie żeńskich narządów płciowych)
                        - społeczne przyzwolenie na realizację potrzeb seksualnych i emocjonalnych poza oficjalnym związkiem ekonomiczno-prokreacyjnym
                        - możliwość przeprowadzania swojej woli w prawie wszystkich kwestiach życia rodzinnego (finanse, kierunek kształcenia dzieci, los dzieci, pożycie seksualne z żoną)
                        • nangaparbat3 Re: Triss 14.02.12, 21:35
                          Wszystko prawda, a ja trochę żartuję. A trochę nie - w czasach kiedy patriarchat sie kształtował, kobieta, żeby przeżyć, i żeby przeżyły jej dzieci, musiała chyba korzystać z siły fizycznej jakiegoś mężczyzny - tak mi się zdaje. Stąd rywalizacja, stąd pomysły (OK - "pomysły") na ograniczenie liczby kobiet, których potomstwem mężczyźni się zajmą - będą chronić, utrzymywać, przekażą swój majątek i pozycję. Oczywiście największą rywalką jest kobieta młoda, atrakcyjna, dostępna. Trzeba ją jakoś unieszkodliwić - i sie unieszkodliwia. I to naprawdę kobiety stoją na straży kobiecej "cnoty". Panie Dulskie, jak widziałaś obecne i w tym wątku.
                          Jeśli dobrze pamiętam, czytałam gdzieś, że u prymatów o strukturze rodziny decyduje sposób rywalizacji między samicami. I to by się z grubsza zgadzało.
                          • triss_merigold6 Re: Triss 14.02.12, 21:49
                            Na innym forum już nie raz tłumaczyłam, że qr...y nie są konkurencją dla "zwykłych" kobiet. W wątku Shellerki konsekwentnie tłumaczy to facet, prezentując męski punkt widzenia.
                            Prostytutek nie trzeba w jakiś szczególny sposób unieszkodliwiać, nie są postrzegane jako rywalki. Prawdopodobieństwo, że chłopak/mąż/konkubent odejdzie od kobiety dla sponsorowanej czy innej galerianki jest niemal zerowe.
                            • nangaparbat3 Re: Triss 14.02.12, 22:28
                              Ależ właśnie o to mi chodzi -
                              Po prostu kobiety dostępne seksualnie usunięto z konkurencji.
                              Podejrzewam, że zrobiły to same kobiety.
                              • aandzia43 Re: Triss 14.02.12, 22:44
                                nangaparbat3 napisała:

                                > Ależ właśnie o to mi chodzi -
                                > Po prostu kobiety dostępne seksualnie usunięto z konkurencji.
                                > Podejrzewam, że zrobiły to same kobiety.

                                Nie, "zrobili to" sami mężczyźni, bo taki podział na kobiety czyste i kobiety upadłe leży w interesie ich genów. Seksualizm męski całkiem dobrze łączy się w ich głowach i główkach z agresją i ta agresja (nie tylko czysto fizyczna) rozładowywana jest w relacjach z kobietami-zdobyczami wojennymi oraz z prostytutkami. Ale miło jest myśleć miło na swój temat, nieprawdaż? Więc żony traktuje się ciut lepiej i do kościoła pod rękę z nimi chadza. Zasiedziały w męskim umyśle podział na madonny i ladacznice wstrzeliwuje się z jednej strony w ich potrzebę dokopania słabszemu i brutalnego zerżnięcia go, a z drugiej w potrzebę dobrego mniemania na swój temat.
                                Kobiety en masse są bez wątpienia cwane, mężczyźni zaś są urodzonymi hipokrytami ;-P
                                • nangaparbat3 Re: Triss 14.02.12, 23:16
                                  Chyba nie doceniasz kobiecej siły - i siły kobiecej rywalizacji.
                                  Zauważ, że w jedynym właściwie znanym nam matriarchacie (Mosuo) nikt kobiecej "cnoty" nie pilnuje. Mężczyźni nie są tam raczej posiadaczami zasobów, nie mają szczególnego prestiżu ani władzy, kobieta sypia i ma dzieci z kim zechce, a rolę naszego ojca pełnia wujkowie. Też dbają o własne geny, ale jakby inną drogą.
                                  No i rywalizacji o mężczyzn też tam chyba jakiejś dramatycznej nie ma - to juz mogę tylko podejrzewać, ale myślę, że słusznie.
                                  • aandzia43 Re: Triss 14.02.12, 23:34
                                    Siłę kobiet doceniam, jak najbardziej. Nie przeceniam jednak.
                                    Przykład Mosuo to jak najbardziej potwierdzenie tezy, że opresja patriarchatu wobec kobiet nie jest tworem samych kobiet i że nie kobiety go sobie uwiły dla swojej wygody i interesu. Jest raczej dowodem na to, że kobiety mogące oficjalnie dysponować swoim losem, ciałem i zasobami po prostu dysponują tymi dobrami, nie robią fizycznej i psychicznej krzywdy sobie i córkom, by przeżyć, nie wdają się w znane z patriarchalnych układów podchody i waśnie. Co do rywalizacji o mężczyzn w tej społecznosci... nie wiadomo, nie wiadomo wink Słodko nie jest nigdzie, utopie są fajne na papierze, one też mają swoje problemy i ciemne strony.

                                    Wredota kobiet wobec kobiet wewnątrz mocno patriarchalnych układów poza tym, że bywa po prostu wredotą wrednych ludzi, jest najczęściej po prostu wredotą niewolnika. Niewolnika nie stać na szlachetność i dojrzałość. Niewolnik kombinuje, jak przeżyć. Szlachetność to przywilej wolnych obywateli.
                                    • nangaparbat3 Re: Triss 14.02.12, 23:42
                                      W sumie się zgadzamy, poza tym pytaniem o sam początek - coraz trudniej mi uwierzyć, że mężczyźni wzięli i narzucili, naprawdę sądzę, że kobiety (a dokładniej te z nich, które zajmując wysoką pozycje chciały ją utrzymać i przekazać swoim dzieciom) że do tego przyłożyły. I właśnie one nadal dzielnie pracują nad utrzymaniem (patriarchatu). BYłam kiedys u pewnej posłanki (PO) na spotkaniu kobiet - nazwijmy to - sukcesu. Każda się przedstawiała i jak nas tam było ze 30 każda uznała za stosowne zapewnić, że "nie jest feministką".
                                      • aandzia43 Re: Triss 14.02.12, 23:58
                                        Przykład z panią posłanką to raczej przykład pomieszania z poplątaniem w temacie nazewnictwa przykład lokalnych idiotyzmów i w ogóle lokalnego folkloru. Są kraje w których u władzy będąc nie wypada odżegnywac się od feminizmu wink

                                        Jakie były początki nie docieczemy. Ja mam taką metodę, kiedy brak mi możliwości ustalenia czegoś z całą pewnością: przyjmuję roboczo najprostsze rozwiązanie. W interesującej nas kwestii najprostsze i najoczywistsze wydaje mi się to, że na świecie zazwyczaj rządzi siła. Brutalna, fizyczna siła. A tę akurat mają mężczyźni. Uwielbiam scenę krótkiego pojedynku Indiany i kunsztownie machającego mieczem wojownika z pierwszej części "Indiany Jones'a". Według mnie obrazuje ona doskonale relacje damsko-męskie. I dlatego mnie nei jest trudno uwierzyć, że silniejszy coś tam ustalił i narzucił. Potem przystosowujący się do sytuacji niewolnicy (czyli kobiety) robią, co mogą, by przetrwać, kosztem swojej hmm... duszy?
                                        Jakkolwiek nie pomagałyby czy nie przeszkadzałyby kobiety utrzymywać mężczyznom patriarchat, zawsze pierwsze i ostatnie słowo ma ON, ulepiony z gliny na podobieństwo Stwórcy ;-P
                                        • riki_i Re: Triss 15.02.12, 01:10
                                          aandzia43 napisała:

                                          > Jakie były początki nie docieczemy. Ja mam taką metodę, kiedy brak mi możliwośc
                                          > i ustalenia czegoś z całą pewnością: przyjmuję roboczo najprostsze rozwiązanie.
                                          > W interesującej nas kwestii najprostsze i najoczywistsze wydaje mi się to, że
                                          > na świecie zazwyczaj rządzi siła. Brutalna, fizyczna siła. A tę akurat mają męż
                                          > czyźni. Uwielbiam scenę krótkiego pojedynku Indiany i kunsztownie machającego m
                                          > ieczem wojownika z pierwszej części "Indiany Jones'a". Według mnie obrazuje ona
                                          > doskonale relacje damsko-męskie. I dlatego mnie nei jest trudno uwierzyć, że s
                                          > ilniejszy coś tam ustalił i narzucił. Potem przystosowujący się do sytuacji nie
                                          > wolnicy (czyli kobiety) robią, co mogą, by przetrwać, kosztem swojej hmm... dus
                                          > zy?

                                          > Jakkolwiek nie pomagałyby czy nie przeszkadzałyby kobiety utrzymywać mężczyznom
                                          > patriarchat, zawsze pierwsze i ostatnie słowo ma ON, ulepiony z gliny na podob
                                          > ieństwo Stwórcy ;-P

                                          Hmmm, kiedyś miałem złudzenia, że można traktować kobiety całkowicie po partnersku i nie stosować owej, jak to nazywasz "siły", ani narzucania własnego zdania, zaś do rozwiązań najróżniejszych życiowych kwestii dochodzić drogą dyskusji i kompromisu. No i niestety, na licznych przykładach okazało się, że kompletnie nie mam racji, bo w kobietach -a przynajmniej tych licznych, z którymi ja się zetknąłem- tkwi głęboko chęć potulnego poddawania się samczej dominacji. I jakby nie były na pozór harde, tudzież samodzielne, błyskotliwie inteligentne, ustawione życiowo itp. itd. to na zachowania męsko-władcze reagują instynktownie jak ułan na trąbkę. Natomiast brak takich zachowań u mężczyzny, co by tam werbalnie nie głosiły, tak naprawdę je nudzi, drażni oraz powoduje spadek atrakcyjności faceta (od seksualnej po wszelką inną).

                                          Pamiętam Panią, która mi jak mantrę powtarzała, że jej życiowy cel to nie być zależną od faceta. Po czym, po naszym rozstaniu na całe lata spłynęła w ramiona tępego mięśniaka, który wprowadził pełną podległość, łącznie z przekazaniem haseł do poczty i kont na portalach społecznościowych. Przestałem także z nią rozmawiać, bo zamieniła się w tubę poglądów swego umięśnionego herosa, okraszaną westchnieniami na temat jego ogólnej wspaniałości.

                                          Mój kolega dziwkarz twierdzi, że "kobiety lubią być brane". I on je faktycznie bierze - traktując chamsko, obcesowo i wydając proste polecenia. Inny kolega zależność tę ubrał w słowa "traktuj jak gó..., a samo do ciebie przypełznie".

                                          Ponieważ w wątku shellerki zauważyłem, że część Pań oponentek za wszelką cenę usiłuje dyskutować nie o problemie, a o osobie (najlepiej interlokutorze/-rce z forum), wrócę jeszcze raz do samego siebie. Kobiety traktuję podmiotowo i z szacunkiem, natomiast w partnerstwo przez duże P wierzyć już przestałem.

                                          Ps. Zapewne gdybym trafił w alkowie na aandzię43 moje poglądy wyewoluowałyby w całkiem przeciwnym kierunku smile
                                          • aandzia43 Re: Triss 15.02.12, 10:32
                                            Tak łopatologicznie, dla porządku: dostrzegasz oczywiście nutkę gorzkiej ironii w moim poście?
                                            Jeśli tak, to dopowiem: scena z Indiany Jones'a ma dla mnie gorzki wydźwięk. Obrazuje relacje między brutalną i oczywistą siłą a stroną tej siły pozbawioną. Kunszt jest OK i przynosi zyski (cywilizacja nam przecież nie tylko siłą, ale i sposobem stoi), ale w nagłym, bezpośrednim starciu zawsze z siłą przegrywa. Ta scena nie obrazuje sedna relacji damsko-męskich, nie to, co się dzieje na głębokim poziomie przy spotkaniu dwojga ludzi. Pokazuje obrót sprawy po odcięciu się strony dysponującej ewidentną siłą od relacji i przejściu do przecinania węzła gordyjskiego. Węzeł przecięty, Azja zdobyta, relacji nie ma. Jakieś wymierne zyski "mięśniak" ma, czy o to mu chodziło - nie wiemy, każdy ma swoje priorytety i nie każdemu komunia dusz do szczęścia potrzebna.

                                            Co do pani z twojej historii - nie płeć ma tu znaczenie, a rodzaj osobowości. Jeśli owa pani tak gładziutko przeszła do kompletnego podporządkowania swojego życia, poglądów i przekonań komuś (wszystko jedno komu), to znaczy, że miała zryty beret dużo wcześniej i jej deklaracje o potrzebie niezależności były tylko histerycznymi deklaracjami. Nie przenoś wniosków z obserwacji tego przykładu patologii człowieczej na całość rodu żeńskiego. Przecież nie tylko kobiety były fanatycznymi wyznawczyniami tej i owej ideologii, tego i owego idola. Nie tylko one podpalały stosy i nie tylko one szły na wschód powiększać przestrzeń życiową aryjczyków wink

                                            Odnośnie zaś powszechnego dreszczyku emocji, jakiej dostarcza kobietom obcowanie z Męską Siłą - normalne zjawisko. Przecież samiec ma być silny (zdolny do szybkich reakcji, zdecydowany, odważny) i bronić nas przed tygrysem szablozębnym i najeźdźcą zza lasu. To kobietki kręci i nie ma się co zarzekać. Męska Siła jednakowoż, to nie chamstwo i brutalność. To, ni mniej ni więcej, tylko i wyłącznie zdrowa mieszanka pewności siebie, swobody, dobrze wytyczonych granic, stabilności emocjonalnej, wyważonych acz szybkich decyzji. Mieszanka pożądana w wielu sytuacjach, nie tylko w budowaniu zadowalającej relacji ze swoją kobietką smile
                                            • myga Re: Triss 15.02.12, 10:46
                                              Męska Siła jednakowoż, to nie chamstwo i brutalność. To, ni mniej ni więcej, tylko i wyłącznie zdrowa mieszanka pewności siebie, swobody, dobrze wytyczonych granic, stabilności emocjonalnej, wyważonych acz szybkich decyzji.
                                              ---------
                                              plus poczucie humoru i jest to ideał faceta,przy ktorym kazda kobieta poczuje sie kobieta, najbardziej wyzwolona!
                                            • riki_i Re: Triss 15.02.12, 11:43
                                              @ aandzia43

                                              Jestem pod dużym wrażeniem Twojego intelektu. Jest to duża przyjemność przeczytać coś takiego, zwłaszcza gdy wcześniej miało się okazję dysput z osobami pokroju np. forumowiczki edelstein. Bezbłędnie zdiagnozowałaś również Panią z mojej historii - była bulimiczką, seksoholiczką i co tam jeszcze, leczoną latami psychiatrycznie. I oczywiście zgadzam się z tezami Twego postu w całości, może tylko z taką małą uwagą, że owa zdrowa mieszanka pewności siebie, swobody, dobrze wytyczonych granic, stabilności emocjonalnej, wyważonych acz szybkich decyzji zmienia się u mężczyzn nader często w prymitywne chamstwo, prostactwo i pomiatanie kobietami, czemu te - o dziwo- dość gładko się poddają. Dziekuję za odp. i pozdrawiam.

                                              • aandzia43 Re: Triss 15.02.12, 12:36
                                                > o z taką małą uwagą, że owa zdrowa mieszanka pewności siebie, swobody, dobrz
                                                > e wytyczonych granic, stabilności emocjonalnej, wyważonych acz szybkich decyzji
                                                >
                                                zmienia się u mężczyzn nader często w prymitywne chamstwo, prostactwo i po
                                                > miatanie kobietami, czemu te - o dziwo- dość gładko się poddają. Dziekuję za od
                                                > p. i pozdrawiam.

                                                Zmienia się u mężczyzn jako grupy w jakichś określonych warunkach, czy u pojedynczego osobnika? Nie bardzo rozumiem.
                                                Poddają się gładko chamstwu kobiety w ogóle, czy jakieś określone egzemplarze? Też nie rozumiem.
                                                • riki_i Re: Triss 15.02.12, 14:16
                                                  1. 'Zmienia się' to niedokładne określenie, powinienem napisać 'występuje w zauważalnym natężeniu'. Bardziej konkretnych tez nie podejmuję się stawiać.

                                                  2. Poddają się chamstwu głównie w stałych związkach. Chodzi mi np. o coś takiego wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/zona-dr-g-tuz-po-slubie-rzucil-w-moim-kierunku-szp,1,5024248,wiadomosc.html

                                                  Czy chamstwu poddają się wszystkie kobiety? No wiadomo, że nie. Użyłem zwrotu 'nader często'.
                                                  • aandzia43 Re: Triss 15.02.12, 18:36
                                                    Historia małżeńska z linka to nie jest przykład chamstwa faceta i "dość gładkiego poddawania się kobiet" takim praktykom. To przykład działalności mocno pokręconego na umyśle manipulanta (może nawet psychopaty, cholera wie, a właściwie psycholog wie). Układ mocno wykraczający poza kategorię "przemoc mężczyzny wobec kobiety". Tego rodzaju przemoc stosują również kobiety wobec swoich mężczyzn, dzieci, rodziców, mężczyźni wobec dzieci, rodziców, podwładnych, przyjaciół i jeszcze mnówsto innych kombinacji można by podać. W zderzeniu z takim oprawcą wszystkie złapane na wędkę ofiary "stosunkowo gładko" wchodzą w rolę. Inna sprawa, że istnieje profil psychologiczny potencjalnej ofiary manipulanta-psychola. Nadal jednak są to patologie nie tożsame z problemami w relacjach damsko-męskich. Zbiory mają część wspólną, ale nienachalnie dużą.
                                                    Link nijak nie pasuje do naszej wymiany postów, ani do wymiany postów w tym wątku.
                                                  • riki_i Re: Triss 15.02.12, 21:45
                                                    Sorry, nie chciało mi się szukać czegoś bardziej adekwatnego, a to było na pierwszej stronie onetu.
                            • bri Re: Triss 14.02.12, 22:33
                              Nie musi zaraz odchodzic, wystarczy ze trwoni czas i zasoby, i moze dziecko zrobic. Tego tez bys przeciez nie zniosla, prawda?
                          • aandzia43 Re: Triss 14.02.12, 22:24
                            nangaparbat3 napisała:

                            > Wszystko prawda, a ja trochę żartuję. A trochę nie - w czasach kiedy patriarcha
                            > t sie kształtował, kobieta, żeby przeżyć, i żeby przeżyły jej dzieci, musiała c
                            > hyba korzystać z siły fizycznej jakiegoś mężczyzny - tak mi się zdaje

                            Zawsze słabsze fizycznie kobiety korzystały z siły fizycznej mężczyzn. Matriarchat, patriarchat, trudne do nazwania kombinacje społeczne - najwartościowszy fizycznie z całego stada, a więc najkorzystniejszym układzie zdrowy, sprawny psychomotorycznie mężczyzna, stoi na warcie w razie potrzeby broni własną piersią reszty pobratymców. Ten obrót sprawy nie jest jeszcze automatycznie galopującym patriarchatem wink

                            I to naprawdę kobi
                            > ety stoją na straży kobiecej "cnoty".

                            Kobiety stoją na straży kobiecej cnoty przede wszystkim dlatego, że męzczyźni nie chcą się wiązać na stałe i inwestować zasobów w kobiety niepewne obyczajowo (cokolwiek by to w danej kulturze oznaczało). Stoją więc kobiety na straży cnoty swojej i swoich córek i kuzynek. Mężczyźni nie chcą inwestować w "puszczalskie", bo chcą być pewni, że zrodzone z ich żon i utrzymywane przez nich potomstwo nosi ich geny. Prostytutki i branki wojenne do gwałcenia nie są traktowane przez stałe partnerki jako zagrożenie. W ewentualnie spłodzone z nimi potomstwo mężczyzna nie inwestuje - odpowiedzialność rozmywa się na wielu panów, czyli odpowiedzialności nie ma. Rzeczywistym zagrożeniem dla stałej partnerki są kobiety, które mają szansę wskoczyć na wakat drugiej, trzeciej itd. żony., stałej kochanki w kulturze, która oficjalnie dopuszcza takie układy, kochanki, która może zostać następną żoną w naszej kulturze. Tu żona musi się liczyć z koniecznością utraty częsci zasobów męża (lub wspólnych jej i męża) na rzecz "tej trzeciej" i jej potencjalnego potomstwa. No to babki pilnują swoich interesów jak mogą najlepiej ;-P A zaczynają od siebie i swoich genów np. okaleczając swoje i córek narządy płciowe w celu zapewnienia mężczyzny, że wierne im będą po grób, no bo która by się chciała puszczać, jeśli współżycie sprawia jej ból?
                            • nangaparbat3 Re: Triss 14.02.12, 22:39
                              No nie jest tak prosto.
                              To znaczy nie jest wcale oczywiste, że to pożądanie pewności ojcostwa jest "naturalne", a nie kulturowe. Opis który przedstawiłaś jest opisem od wewnątrz (zresztą raczej trudno wyobrazić sobie inny), więc trudno stwierdzić, na ile jest prawdziwy. Tak tak, ja wiem że lwy i goryle - ale w naturze jest też mnóstwo adopcji międzygatunkowych nawet.
                              Bardzo możliwe, że tendencje są i taki, i takie - a kobiety wzmocniły własnie te, które pozwoliły im zachować monopol na korzystanie z zasobów "ich" męzczyzny. Coś w tym jest, wystarczy poczytać fora w których jakas biedaczka się przyzna, że jej dziecko nie zostało spłodzone przez ślubnego.
                              • aandzia43 Re: Triss 14.02.12, 22:55
                                nangaparbat3 napisała:

                                > . Coś w tym jest, wystarczy poczytać fora w których jakas biedaczka się przyzna
                                > , że jej dziecko nie zostało spłodzone przez ślubnego.

                                A co się dzieje na tych forach, jak biedaczka przyzna się, że mąż wychowuje nie swoje dziecko? Bo ja przyznam, że nie lubię robienia ludzi w bambuko. Facetów też ;-P
                                • nangaparbat3 Re: Triss 14.02.12, 23:00
                                  Chyba nam chodzi o te same fora smile
                                  Też nie lubię oszustw - ale to natężenie świętego oburzenia na tych forach. Ojojojoj.
                                  A - i jeszcze prześciganie się w zapewnieniach, że "ja bym nigdy".
                                  Przyglądanie sie babskiej wirtualnej rywalizacji może chyba być pasjonujące.
                                  • aandzia43 Re: Triss 14.02.12, 23:10
                                    > Też nie lubię oszustw - ale to natężenie świętego oburzenia na tych forach. Ojo
                                    > jojoj.
                                    > A - i jeszcze prześciganie się w zapewnieniach, że "ja bym nigdy".
                                    > Przyglądanie sie babskiej wirtualnej rywalizacji może chyba być pasjonujące.

                                    No wiesz, możliwość walnięcia po oczach świętym oburzeniem to taaakie ludzkie - nie tylko babskie. Rywalizują ze sobą w ten sposób ludzie między sobą, nie tylko kobiety z kobietami. Ja nie czytam tego puszenia się, bo mi się nie chce. Co innego sensowne, choć nei zawsze pełne reweransów dyskusje.
          • edelstein Re: Triss 13.02.12, 17:48
            Powaznie cie to dziwi?mnie wcale,jak zwykle wpisuje sie w nurt hipokryzji forumowej.Klient prostytutki jest godny szacunku i wpuszczenia za prog,jakos nie jest mniej wartosciowy choc za darmo nie udaje mu sie podupczyc,zapewne ma wyksztalcenie,ktore pozwolilo mu zdobyc kase na platny seks,a to jest najwazniejsze.
            • graue_zone Re: Triss 13.02.12, 17:55
              "Klient prostytutki jest godny szacunku i wpuszczenia za próg"

              Nie jest. Nie jest. Nie jest.
              • edelstein Re: Triss 13.02.12, 20:18
                Triss uwaza inaczej.Ciekawe jak to weryfikuje,bo ja jakos nie opowiadam z kim sypiam i dlaczego.
                • graue_zone Re: Triss 14.02.12, 08:54
                  Nie wreyfikuje (tak przypuszczam) specjalnie. Nie wypełniasz ankiety przy drzwiach. Ale czasem coś wychodzi w praniu i to wystarczy do wychłodzenia kontaktów.
    • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 17:22
      I teraz CLOU: co ma powaga studiów do sponsoringu? Czy jedno wyklucza drugie? Zatem: o co Tobie NAPRAWDĘ chodzi Triss?
      • verdana Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 17:40
        Om to, ze facet, uprawiający seks za pieniądze top prawdziwy facet. Dziewczyna, puszczająca sie dla kasy to q...
        A ja naprawdę myslałam, ze "Moralność Pani Dulskiej" to stara historia.
        • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 18:03
          Jak widać. Mnie w tym wszystkim interesuje to, że Triss tego nie widzi.
          • marzeka1 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 19:44
            Tak w nawiązaniu do sponsoringu sponsor
        • powerextension Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 20:38

          > puszczająca sie dla kasy to q...
          > A ja naprawdę myslałam, ze "Moralność Pani Dulskiej" to stara historia
          Moralność P.D z naszej perspektywy to przede wszystkim tanie romansidło - Hanka dała za darmo i jeszcze wpadła, Zbyszko wziął co było. A wszystko dlatego, że pan Felicjan nie zadbał o edukację syna. Dramat pani Anieli zrozumiałam dopiero, gdy sama zostałam matką. Wizja galerianki jako synowej i mamusi moich wnuków, nie przemawia do mnie. Podobnie z resztą jak męska prostytutka w roli zięcia.

          Z literackich wzorców - raczej Dama Kameliowa - łzawe, nobilitujące najstarszy zawód świata, no i o miłości ponad podziałami społecznymi.
          • marzeka1 Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 20:45
            "Dramat pani Anieli zrozumiałam dopiero, gdy sama zostałam matką. Wizja galerianki jako synowej i mamusi moich wnuków, nie przemawia do mnie. Podobnie z resztą jak męska prostytutka w roli zięcia. "

            - prawda, jak zmienia się perspektywa, mam 2 synów, na myśl o "takiej" synowej mam dreszcze.
          • myga Re: Też traktowałam studia poważnie 13.02.12, 21:00
            > Z literackich wzorców - raczej Dama Kameliowa - łzawe, nobilitujące najstarszy
            > zawód świata, no i o miłości ponad podziałami społecznymi.
            -------------
            Jako nastolatka przeczytalam "Jamę" Aleksandra Kuprina, pisarz zamieszkal w domu publicznym na pare miesiecy i napisal wstrzasajaca psychologiczna powiesc. Chyba bardziej pasuje do watku niz wspomniana "Dama Kameliowa"....
          • triss_merigold6 Na pewno masz złe podejście. D 13.02.12, 22:04
            Na pewno masz złe podejście. D
            Teraz poprawność polityczna wymaga, żeby utrzymywać kontakty towarzyskie z osobami z półświatka, bo nie wolno nikogo dyskryminować.
            Tak, jasne marzę o tym, żeby synuś przedstawił mi dziewczę, które trudni się robieniem loda zawodowo i żeby córka miała takie przyjaciółki. To na pewno wartościowe, ciekawe i inspirujące osoby z którymi można rozmawiać na mnóstwo ambitnych tematów i które nie wyniosą z przyjęcia srebrnych łyżeczek w kieszeni. P
            • edelstein Re: Na pewno masz złe podejście. D 13.02.12, 23:03
              A najwiecej o prostytutkach wie triss,ktora zadnej nigdy przez prog nie wpuscila i sadzac po glupkowatej wypowiedzi na oczy nie widziala.Idz czysc swoje srebrne lyzeczki,tylko do tego sie nadajesz.
              • rosapulchra-0 Re: Na pewno masz złe podejście. D 13.02.12, 23:47
                Gdybyś ty wiedziała na czym polega prawdziwe życie, to byś tak na forum nie pyszczyła.
          • aandzia43 Re: Też traktowałam studia poważnie 14.02.12, 20:18
            Hank
            > a dała za darmo i jeszcze wpadła, Zbyszko wziął co było. A wszystko dlatego, że
            > pan Felicjan nie zadbał o edukację syna. Dramat pani Anieli zrozumiałam dopier
            > o, gdy sama zostałam matką. Wizja galerianki jako synowej i mamusi moich wnuków
            > , nie przemawia do mnie. Podobnie z resztą jak męska prostytutka w roli zięcia

            "Dramat pani Anieli" mam głęboko w dupie, bo pani Aniela nie miała nic przeciwko posuwaniu służącej przez kochanego kazirodczą miłoscią synia. Jej "dramat" zaczął się dopiero, gdy służąca zaciążyła. Hanka to nie prostytutka. Trudno też porównywać ją i jej sytuację do sytuacji współczesnych dziewczyn prowadzących swobodne życie erotyczne. Hanka nie miała antykoncepcji ani społecznego przyzwolenia na seks przedmałżeński. Dulska dobrze wiedziała, na co narażona jest dziewczyna, którą posuwa jej lampartujący się ukochany syn. Jeśli wiedziała i mimo to, tylko dla świętego spokoju czyli dla przytrzymania w domu łajdaczącego się po knajpach Zbyszka, pozwalała na rozwój "romansu", to jest wredną cipą, co "dramat" sobie wypracowała własnymi ręcami.
    • kosc_ksiezyca Re: Też traktowałam studia poważnie 14.02.12, 08:06
      Triss,
      nie martw się, nie jesteś jedyna. Ja oglądałam tę rozmowę i moje oczy robiły się coraz większe, bo myślałam: "o boże, o boże, zgadzam się z Terlikowskim"...

      Ergo: Szczukę lubię, ale to kolejny argument z dupy. A raczej skąd inąd, zresztą, co kto lubi.

      A potem zdziwienie
      > , że ta wersja feminizmu źle się kojarzy.

      Ta, czyli jaka? smile Mnie, która, chcąc nie chcąc, trochę się na tej "branży" zna, bardzo trudno odnaleźć w "szczukowym" feminizmie cechy jakiegoś "naukowego" dyskursu feministycznego (czy to liberalny, czy radykalny, kulturowy, czy różnicy)... smile
      • aandzia43 Re: Też traktowałam studia poważnie 14.02.12, 20:00
        Rozmowy nie oglądałam, ale czytam was i oczy robią mi się coraz większe. Ja też w pewnych kwestiach zgadzam się z Terlikowskim. A Szczukę generalnie lubię i cenię. Polski medialny feminizm coraz mniej mi się podoba. Dobrze, że mam świadomość, że to nie jest jedyny polski feminizm (czy może raczej feminizm Polek).
        • nabakier Re: Też traktowałam studia poważnie 15.02.12, 00:04
          A na co Ci oceniać cokolwiek medialnego, choćby i feminizm? Nie lepiej oceniać realne zjawisko?
    • aandzia43 szlachetne zapędy pań socjalistek 14.02.12, 19:55
      Filmu Szumowskiej, co to pojawieniem się swym impulsem stał się do medialnej duskuśki (na razie jeszcze nie dyskusji) nie widziałam. Obejrzę. Ale już jestem mu wdzięczna za wywleczenie na światło dzienne kłębiących się od pewnego czasu w narodzie myśli nieuczesanych na temat "czy prostytucja to nie jest aby czasem, Szanowna Redakcjo, zawód taki sam, jak każdy inny?". Że się kłębi i gotuje ludziom w głowach, to normalka: wcześniej czy później konsumpcjonizm podsuwający różne, nie zawsze mądre, pomysły podsunąć musiał i ten. Ponieważ trzeba MIEĆ, więc trzeba też mieć za co MIEĆ - logiczny ciąg impulsów wewnątrz mózgów konsumentów. Przystosowując się do Nowego, co przyszło i osacza zewsząd, jakoś trzeba sobie przeformułować ogląd świata. Tu zatrzeć, tam zapomnieć, a jeszcze gdzie indziej zdusić (by nei rzec: udusić) niewygodne resztki dawnego siebie. Ale ja nie o tym chciałam.

      Chciałam o tym, że dziwi mnie nie dostrzeganie przez szanowne uczestniczki dyskusji, owładnięte szlachetną misją uszlachetniania każdego nieszlachetnie zachowującego się człowieka (szczególnie płci żeńskiej) tylko dlatego, że ktoś zamachnął się słowem na jego niekoniecznie nieszlachetne czyny, pewnego niuansu. Otóż automatyczne rzucanie się na ratunek "gnębionemu" (czyli krytykowanemu i nie wpuszczanemu do prywatnych światów ludzi krytykujących) to nie jest postawa godna dojrzałego, zrównoważonego człowieka. To faza młodzieńczego buntu, faza "od", nie faza "do". Ani to konstruktywne, ani mądre. Co prawda "kto za młodu nei był socjalistą, ten na starość będzie świnią" czyli na użytek naszej dyskusji "kto za młodu własną piersią nie bronił ludzi wykluczonych ten na starość będzie świnią". Ale nie jesteśmy w tym gronie szczególnie młode, drogie panie. Czas spuścić parę z gwizdka i wykorzystać temperaturę w garze na ugotowanie jakiejś nadającej się do zjedzenia potrawy. Czyli nie odrzucając ideałów młodości zintegrować je z resztą swojego jestestwa i zrobić coś pożytecznego. Np. nie odrzucając sympatii i szacunku do maupassantowskiej Baryłeczki ruszyć głową w kierunku uchronienia tej i owej (z sobą samą i swymi córkami na czele) przed przekroczeniem progu, którego się przekraczać nei powinno. Np. ruszyć głową i wymóżdżyć, że problemy prostytutek nie zaczynają się i nie kończą na tych strasznych mieszczanach (Maupassant zaczął od naskórka, ale on żył, kiedy żył i taki problem wchodził muj w oczy przede wsztyskim), i że rzucanie się na strasznych mieszczan nic nie pomoże. Bo nie w ostracyzmie społecznym (przynajmniej nei w naszych czasach) leży główny problem prostytutek.
      Można wskoczyć na wyższy szczebel rozwoju umysłowego i duchowego i prowadzić konstruktywne i pożyteczne życie wśród ludzi wykluczonych. Można. Siostra Małgorzata Chmielewska, Matka Teresa itd. Ale do droga dla bardzo silnych i bardzo dojrzałych - żadna z tych świetlistych postaci nie ma w sobie ani krzty buntu "od", bezkrytycznej napalczywości młodego socjalisty czy tym bardzije narcyzmu spod znaku "jaki ja jestem szlachetny i ponad podziałami, zaraz się, kuźwa, rozpłaczę z zachwytu".

      Nie, nie mam zamiaru przyjaźnić się z czynnymi prostytutkami lub/i z prostytutkami, które bezrefleksyjnie chwalą sobie swoje byłe lub obecne zajęcie. Rękę podam, w pracy starać się będę utrzymać poprawne stosunki, w bloku dobrosąsiedzkie. Zagadam i na różne tematy przyjaźnie pogadam. Nie mam zapędów inkwizytorskich. To jednak nie jest mój świat porządku umysłowego i moralnego. Tak jak moim targetem nie są i nie byli faceci notorycznie i bezrefleksyjnie korzystający z usług prostytutek.
      • nangaparbat3 Re: szlachetne zapędy pań socjalistek 14.02.12, 21:44
        Tak jak moim ta
        > rgetem nie są i nie byli faceci notorycznie i bezrefleksyjnie korzystający z us
        > ług prostytutek.
        big_grin
      • nabakier Re: szlachetne zapędy pań socjalistek 14.02.12, 23:20
        Andzia, ale do kogo i względem czego to wielce protekcjonalne przemówienie? Bo na temat to ono za bardzo nie jest ani adresatek tez za bardzo nie widzę? chyba, że do via lustro do siebie miłośnie przemówiłaś z okazji walentynkowej.
        Pozdrówka wink
      • virtual_moth Re: szlachetne zapędy pań socjalistek 15.02.12, 23:35
        aandzia43 napisała:

        > owładnięte szlachetną misją uszlachetniania każdego nieszlachetnie zachow
        > ującego się człowieka (szczególnie płci żeńskiej)
        > to nie jest postawa god na dojrzałego, zrównoważonego człowieka. To faza młodzieńczego buntu
        > Ani to konstruktywne, ani mądre.
        > "jaki ja jestem szlachetny i ponad podziałami,

        Wysiliam się i z całości tego pseudointelektualnego bełkotu wyłowiłam, jak mi się zdaje, clou - znaczy forumowiczki, które bronią poglądów Szczuki robią to z "szlachetnych" (jak im się wydaje) pobudek, bo są niedojrzałe i niezrównoważone.

        A tymczasem mną kieruje po prostu ciekawość. Dlaczego, jak zapytała malila, "przygodny seks - ok; ten sam seks za pieniądze - dno dna"? Prostytucję mogliśmy uważać w sposób uprawniony za moralnie złą w czasach sprzed rewolucji obyczajowej i seksualnej. Teraz wiemy, ze kobieta też lubi seks, dajemy jej prawo do uprawiania go poza małżenstwem, ba, poza stałym związkiem, z przygodnymi partnerami. Nikogo juz to teraz nie dziwi i nie napawa oburzeniem, wiele modych dziewczyn "korzysta z życia". Ba, prostytutki nie są zagrożeniem dla stałych związków, kobiety nie traktują ich przeciez (jak wiele osób tu pisało) jako konkurencję, bo mężczyzni z prostytutkami nie tworzą stałych związków. Dlaczego więc nadal mamy ten społeczny ostracyzm? Abstrahuję tutaj od tego, jaki wpływ ma ów ostracym na same prostytutki, bo wrew pozorom ich samopoczucie jest mi doskonale obojetne (nie mam na mysli kobiet sprzedawanych do burdeli itp, tylko sponsoring i bycie prostytutką z wyboru), tak samo jest mi dosc obojętne samopoczucie kasjerki w Realu, która musi sikac w pampersa. Wiele kobiet wybiera parszywe zawody, bo wiele kobiet musi to robić i nie w tym rzecz jak one sie z tym czują. Pytanie dlaczego społeczenstwo czuje, ze zarabianie tyłkiem jest moralnie naganne?

        Oczywiscie sama nie jestem wolna od ostracyzmu, wolałabym dla córki przyszłość szwaczki niż prostytutki, ale zastanawiam się, skąd się to i u mnie bierze, bo na zdrowy chłopski rozum powinnismy byc juz wolni od tego typu myslowych ograniczen. Seks nie jest juz czynnoscia zarezerwowaną dla pary w stałym związku, mozna go uprawiać bez zaangażowania uczuciowego i nie wzbudza to juz w nikim zdziwienia. Dlaczego zatem za kasę to już źle, ba, to juz bardzo źle "ok, rękę jej podam, porozmawiam o pogodzie, ale nic poza tym"?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja