triss_merigold6
12.02.12, 22:23
W nawiązaniu do wypowiedzi feministki Szczuki.
Też traktowałam studia poważnie. Do tego stopnia poważnie, że się uczyłam i miałam 2 stypendia naukowe maksy (2 kierunki), co wtedy dawało kwotę przewyższającą minimalną krajową, jako kieszonkowe dla studentki - super. Poza tym dorabiałam m.in. jako kelnerka.
I mówię dziś staremu, że głupia byłam, bo według Szczuki identycznie moralnie obojętny jest model zarobkowania jako prostytutka, a wysiłek mniejszy i kasa lepsza.
Po raz kolejny jedna z przedstawicielek mainstreamowego feminizmu strzela sobie, ruchowi feministycznemu i wizerunkowi feministek w kolano. A potem zdziwienie, że ta wersja feminizmu źle się kojarzy.